Dodaj do ulubionych

asymilacja=upodobnienie?

04.05.07, 12:58
mozna zadac pytanie,dlaczego przez 1000 lat Zydzi w Polsce niechetnie
poddawali sie asymilacji.
mozna tez to pytanie rozszerzyc,dlaczego Zydzi przez 2000 lat z oporem
poddawali sie asymilacji w Europie,wybierajac migracje(ucieczke) przed
pogromami i asymilacja silowa.
jesli takie pytania mozna zadac,to mozna sie chyba spodziewac tez i
odpowiedzi na nie.
powinnam, byc moze, sama zaczac od proby odpowiedzi na te dwa pytania.
nie wydaje mi sie jednak wlasciwe,aby moj poglad na samym wstepie
ukierunkowal dyskusje w strone osobistych doswiadczen.
mam nadzieje,ze dyskusja jednak sie potoczy, i to w sposob kulturalny bez
koniecznosci ingerencji adminow czy moderatorow.

i jeszcze jedna uwaga
w jaki sposob zostal 'przerwany' proces migracji Zydow po Europie wiemy chyba
wszyscy i ten watek tej problematyki nie dotyczy.
moim wyznacznikiem jest data powstania panstwa Izrael konczaca pewien
etap 'koniecznosci' asymilacji do warunkow europejskich istniejacych przed
IIWS.
Obserwuj wątek
    • aaki Re: asymilacja=upodobnienie? 04.05.07, 13:06
      to są rozważania na forum społeczeństwo/historia
      • danus01 Re: asymilacja=upodobnienie? 04.05.07, 13:31
        aaki napisała:

        > to są rozważania na forum społeczeństwo/historia

        zbyt trudny temat dla ciebie i tobie podobnych?

        jesli ja tu,na FS,czytam teksty o zydach i o tym ze sami sa sobie winni, i o
        tym,ze gdyby sie w pore zasymilowali...i o tym,ze teraz jako nazi-syjonisci
        morduja autochtonow palestynskich...i o tym dlaczego zydow nienawidza na calym
        swiecie (FS)...i pytania czy Sarkozy to juz Francuz...itd. itp.
        a ty tchorzliwy obronca ucisnionych i przegnanych autochtonow palestynskich nie
        masz odwagi wypowiedziec sie o asymilacji?
        a moze to nie tchorzostwo tylko zwyczajna pospolita niewiedza w temacie?
        lepiej bluzgac i pluc niz dyskutowac,co?
        • aaki [...] 04.05.07, 13:44
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • danus01 Re: asymilacja=upodobnienie? 04.05.07, 14:01
            aaki napisała:

            > aktualnie to bluzgi są wyłącznie z twojej strony.
            > sama opowiedz dlaczego twój praprapra... nie chciał sie zasymilowac.

            czesciowej odpowiedzi moge udzielic ci teraz.
            po pierwsze nie mam realnego dostepu do mojego praprapra...wiec nie wiem
            dlaczego
            po drugie i nastepne...odpowiedz zawsze bedzie taka sama jak w tym po pierwsze

            a co do bluzgow-tych moich
            oj zyczylabym sobie(i innym,w tym i tobie),aby na tym forum bywaly jedynie
            takie bluzgi. gdybys mnie jednak nie wysylal na lono "historia" to
            tych 'bluzgow' bys nie doswiadczyl
            • aaki Re: asymilacja=upodobnienie? 04.05.07, 14:04
              nie spodziewam sie po tobie zbytniej kindersztuby.
    • marouder Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 13:23
      ..przyjecie kulturowych wzorow zachowan i hierarchii wartosci
      charakterystycznych dla danego spoleczenstwa. W takim wypadku asymilacja powinna
      byc traktowana, jako proba zmiany tozsamosci.
      Jesli idzie o Polske, to Zydzi rzadko podejmowali proby zmiany tozsamosci m.in
      za przyczyna posiadania wielu uprawnien o charakterze autonomicznym. Slowem nie
      bylo potrzeby asymilowac sie, gdyz ten proces za I-szej Rzczpospolitej nie
      oznaczal, czy tez scislej, nie musial oznaczac faktycznej emancypacji.
      • danus01 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 13:36
        marouder napisał:

        > Jesli idzie o Polske, to Zydzi rzadko podejmowali proby zmiany tozsamosci m.in
        > za przyczyna posiadania wielu uprawnien o charakterze autonomicznym. Slowem
        nie
        > bylo potrzeby asymilowac sie, gdyz ten proces za I-szej Rzczpospolitej nie
        > oznaczal, czy tez scislej, nie musial oznaczac faktycznej emancypacji.

        jesli nie bylo takiej potrzeby za I-szej RP,to kiedy twoim zdaniem,taka
        potrzeba sie pojawila i dlaczego?
        • marouder Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 13:52
          Pojawila sie w XIX w. Zydzi z obszarow wlaczonych do Prus dosc szybko zaczeli
          sie asymilowac z Niemcami, z rozbioru austriackiego zarowno z Austriakami, jak i
          Polakami, z rosyjskiego takze samo:)
          W dwu ostatnich wypadkach asymilacja z polskim elementem narodowym postepowala
          slabo zrowno dlatego, ze Polacy, podobnie jak Zydzi byli w tych panstwach
          elementam uciskanym, wiec na coz upodabniac sie do ofiary, jak i za przyczyna
          dalszego utrzymania czesciowej autonomi prawnej tej grupy wyznaniowej, co
          odpowiadalo zydowskiej, niewyksztalconej masie.
          • danus01 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:10
            marouder napisał:

            > asymilacja z polskim elementem narodowym postepowala
            > slabo zrowno dlatego, ze Polacy, podobnie jak Zydzi byli w tych panstwach
            > elementam uciskanym, wiec na coz upodabniac sie do ofiary, jak i za przyczyna
            > dalszego utrzymania czesciowej autonomi prawnej tej grupy wyznaniowej, co
            > odpowiadalo zydowskiej, niewyksztalconej masie.

            jesli bylo tak jak piszesz,czyli obie grupy narodowosciowe byly uciskane przez
            zaborcow(Polacy tez zachowali pewna autonomie),to co spowodowalo,ze te dwie
            grupy stawaly sie sobie nieprzychylne. czy ta nieprzychylnosc XIX wieczna na
            terenach Polski miala charakter tylko narodowo-religijny?
        • dana33 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:08
          nuuuuu, wprawdzie danus ograniczyla nas w czasie, ale tak prawde mowiac, to
          chyba pierwszym zydowskim asymilantem to byl josef nie? zyl w egipcie, ubieral
          sie jak egipcjanie, zyl jak egipcjanie... :))))

          mysle, ze sa tutaj dwa aspekty.... w jednym, jesli zydzi chca zachowac swoja
          tradycje i religie, bo sa one zwiazane ze soba (chociaz mozna zachowac tradycje
          nie bedac religijnym, ale nie mozna byc religijnym bez zachowania tradycji), to
          nigdy sie tak naprawde zupelnie do konca nie zasymiluja. natomiast zydzi swieccy
          asymiluja sie w wiekszosci swoich krajow zamieszkania zupelnie niezle...
          zydzi polscy byli tez tak podzieleni: religijni znali zle polski, z kazdym
          problemem szli do rabina, nie do sadu, mowili po zydowsku, posylali dzieci do
          zydowskich, religijnych szkol. zydzi swieccy i powiedzmy postepowi-religijni,
          ubierali sie juz "normalnie", dzieci konczyly polskie szkoly i uniwersytety,
          znali doskonale polski, bardzo czesto nie znali zupelnie zydowskiego. wklad ich
          w rozwoj polski byl ogromny, ale to wiemy i tak. natomiast uznanie zydow
          polskich na pelnoprawnych obywateli przez rozne rzady polskie w roznych
          okresach historii bylo zawsze problemtyczne, mniej lub wiecej, ale bylo. zydzi,
          czujac wrogosc rzadu, i otoczenia tez, tym bardziej zamykali sie we wlasnych,
          uczuciowych gettach, tym bardziej dbali o zachowanie wlasnej odrebnosci. w usa
          np nie bylo i nie ma tego. w australii tez. w kanadzie tez nie. zydom
          przybywajacym do tych krajow, razem z obywatelstwem nadawano te same prawa i
          oni juz sami z siebie dosc szybko przyjmowali sposob zycia danego kraju.
          oczywiscie i dzisiaj znajdziemy w usa dzielnice zydowskie, z zydami w
          chalatach, ale wiekszosc zydow amerykanskich najpierw czuje sie amerykaninem, a
          dopiero potem zydem. w polsce od zawsze bylo odwrotnie: wiekszosc zydow
          najpierw czula sie zydem, a potem polakiem. mysle, ze to nie tyle wina zydow,
          ile wina warunkow, w jakich zyli. bo to, ze kiedys tam dostali wiecej praw i
          wiecej mozliwosci pracy, jak w pozostalej europie, nie zmienia faktu, ze w
          ostatnich 100 latach mieli wiecej ograniczen i wiecej nieprzyjemnosci, jesli
          mozna to tak nazwac, niz gdziekolwiek indziej. i nie mowie tutaj o okresie
          wojny, bo to zupelnie inna historia. mowie o koncach 19 wieku i poczatkach 20,
          okresie miedzywojennym no i oczywiscie, ostatnich 60 latach. jesli dzisiaj
          jeszcze czytam tutaj ludzi, ktorzy mowia: "przyjelismy was i goscilismy, i tak
          sie nam dzisiaj odwdzieczacie", to wprawdzie nie mysle, ze to oni reprezentuja
          cale spoleczenstwo polskie, ale mysle, ze jakas jego znaczna czesc. i jesli nie
          wystarcza ponad 800 lat zyc w jakims kraju, zeby przestac byc gosciem, to co za
          mowa o asymilacji? asymilacja to ulica dwukierunkowa.... obcy, nie tylko zyd,
          obcy musi sie czuc chciany, lubiany, ceniony, to wtedy i asymiacja z jego
          strony bedzie szybka i udana.
          pare dni temu mialam goscia z polski. polaka. nie zyda. mieszka w meksyku ponad
          15 lat. bylo mu tam calkiem niezle finansowo, no i podobalo mu sie tez.
          hiszpanski zna oczywiscie doskonale. wrocil do polski pare lat temu. zapytalam
          sie go dlaczego. odpowiedz byla zupelnie jasna: tam zawsze bylem gringo... nie
          wygladam jak meksykanin, nie mam akcentu meksykanskiego, nie ubieram sie jak
          meksykanim, nie jem jak meksykanin, i zawsze, przez wszystkie te lata wprawdzie
          lubiano mnie i ceniono, ale zawsze wlasnie bylem gringo, ten obcy. czas byc w
          domu. jak widzicie, asymilacja rowniez i nie dla zydow jest zawsze problemem,
          nie tylko ze strony przybysza, ale przede wszystkim ze strony przyjmujacego.
          • dana33 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:15
            ale musze jeszcze dodac: jak ja osobiscie nie jestem religijna zupelnie, tak
            doceniam zachowanie religii i tradycji zydowskiej przez zydow religijnych: bez
            zachowania tej zydowskiej odrebnosci, narod zydowski napewno nie przezylby do
            dzisiaj.
          • aaki Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:18
            mówimy o procesie społecznym(w tym przypadku na przestrzeni 800 lat),a nie zachowaniu jednostek;trudno aby dorosły człowiek zasymilował sie po 15 latach pobytu w meksyku ale jego dzieci czy wnuki już jak najbardziej
            • dana33 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:21
              spoleczenstwo, aki, sklada sie z jednostek.
              • aaki Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:24
                ale asymilicja jednej dużej grupy społecznej religijnej/etnicznej/jezykowej wsród innej,różnej to proces na wiele pokoleń,a nie na 15 lat
                • dana33 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:33
                  zgadza sie. ale z meksykiem dalam przyklad wlasnie, jaka trudna jest
                  asymilacja, jesli kraj, w ktorym sie osiedlasz nie bardzo ciebie chce. to on
                  tam mogl mieszkac 100 lat, i jego wnuki tez... i jakby byly jasnowlose i z
                  niebieskimi oczyma, to ciagle by im sie mowilo gringo, nawet po 200 latach.
                  teraz doszlo?
                  • aaki Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:37
                    nieprawda- jego dzieci mówiłyby po hiszpańsku bez obcego akcentu.stopniowo zaczełyby sie tworzyc małżeństwa mieszane itd.itp.
                    doszło?
                    • dana33 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:40
                      jego dzieci mowia po hiszpansku. jego dzieci nie chcialy tam zostac.
                      oczywiscie, ze sa napewno i inne przypadki. ale trzeba by bylo poobserwowac
                      iles tam jednostek, zeby miec pewnosc. w polsce mielismy tych zydowskich
                      jednostek na poczatku wojny okolo 3,5 miliona. to juz bylo dokladnie wiadomo,
                      ze ich nie chciano. nawet tych zasymilowanych. nawet tych, ktorzy wlasnie
                      najpierw czuli sie polakami, a potem zydami. to im wlasnie w 68 powiedziano:
                      zydzi do syjamu. polska dla polakow. wiec co za asymilacja?
                      • aaki Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:49
                        a kto twierdzi,że asymilacja to łatwa i bezbolesna sprawa?
                        ocenisz to za 200 lat patrząc na potomków dzisiejszych imigrantów z rosji do izraela
                        • dana33 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:59
                          w israelu nie ma problemu asymilacji, jaka znamy z europy czy innych krajow
                          swiata. tu jest problem troche inny: zydzi, wszystko jedno skad, sa przez kazdy
                          rzad israela chciani, oczekiwani, obywatelstwo dostaje sie w chwili przybycia
                          emigranta do kraju jeszcze na lotnisku. problem jak jest w israelu, to problem
                          stworzenia narodu jednolitego z dziesiatek kultur, jezykow, tradycji i
                          przyzwyczajen. religia jest wspolna, mimo ze np modlitwy u sfaradyjczykow
                          odprawiane sa troche inaczej niz u aszkanazyjczykow. tutaj nie uslyszysz nigdy
                          i od nikogo "zydzi wegierscy do wegier, israel dla sabrow".... i wlasnie niezle
                          sie nam to tworzenie jednolitego narodu udaje... hebrajskim mowia juz wszyscy,
                          roznice miedzy sfaryjczykami i aszkenazyjczykami zacieraja sie moze nie w
                          kosmicznym tempie, ale ostatecznie istniejemy jako panstwo jeszcze nie 60 lat.
                          nie bedziemy potrzebowac 200, zebyc osiagnac ta jednolitosc. a napewno nie 800
                          lat i tez nie zakonczone bylo, prawda? a teraz to juz nawet nie musi sie robic
                          w tym kierunku nic, bo w polsce ostaly sie niedobitki zydow.
                          • goldbaum Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 15:43
                            dana33 napisała:

                            > w israelu nie ma problemu asymilacji, jaka znamy z europy czy innych krajow
                            > swiata.

                            To zasymilowaliscie sie juz z miejscowa ludnoscia arabska?
                            • bam_buko Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 05.05.07, 10:31
                              goldbaum napisał:

                              > dana33 napisała:
                              >
                              > > w israelu nie ma problemu asymilacji, jaka znamy z europy czy innych kraj
                              > ow
                              > > swiata.
                              >
                              > To zasymilowaliscie sie juz z miejscowa ludnoscia arabska?

                              nawet bardzo...wyrzynaja sie z nienawisci codziennie
                              ps. dzieki goldi za watek na moderacji
              • goldbaum Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:25
                dana33 napisała:

                > spoleczenstwo, aki, sklada sie z jednostek.

                wlasnie aki, a "uznanie zydow polskich na pelnoprawnych obywateli przez rozne
                rzady polskie w roznych okresach historii bylo zawsze problemtyczne" podczas gdy
                "w usa np nie bylo i nie ma tego. w australii tez. w kanadzie tez nie. zydom
                przybywajacym do tych krajow, razem z obywatelstwem nadawano te same prawa i
                oni juz sami z siebie dosc szybko przyjmowali sposob zycia danego kraju"

                nu, ty rozumiesz aki?
          • goldbaum Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:22
            dana33 napisała:

            >zydzi,
            > czujac wrogosc rzadu, i otoczenia tez, tym bardziej zamykali sie we wlasnych,
            > uczuciowych gettach, tym bardziej dbali o zachowanie wlasnej odrebnosci.
            > w usa np nie bylo i nie ma tego. w australii tez. w kanadzie tez nie. zydom
            > przybywajacym do tych krajow, razem z obywatelstwem nadawano te same prawa i
            > oni juz sami z siebie dosc szybko przyjmowali sposob zycia danego kraju.

            No to zly kraj sobie wybraliscie.
            Trzeba bylo juz od X wieku jechac do USA, Australii albo Kanady. Dostalibycie od
            razu obywatelstwo i te same prawa. I "dosc szybko" przyjmowalibyscie "sposob
            zycia danego kraju".
          • danus01 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:33
            dana33 napisała:

            > nuuuuu, wprawdzie danus ograniczyla nas w czasie, ale tak prawde mowiac, to
            > chyba pierwszym zydowskim asymilantem to byl josef nie? zyl w egipcie,
            ubieral
            > sie jak egipcjanie, zyl jak egipcjanie... :))))
            >

            nuuu,poczekaj cierpliwie Dano z tym 'ograniczeniem w czasie' :)
            przyjdzie wlasciwy czas...

            a przyklad Jozefa to strzal w 10-tke!

            i pozostala czesc postu bardzo ciekawa i wnaszaca duzo do tematu
            • dana33 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 14:42
              ja poczekam, tylko ze duzo wiecej od jozia to nie pamietam... :)))
              wlasnie bylam zasymilowana zupelnie, nawet nie wiedzialam, ze jestem zydowka,
              wiec znam chyba historie polski lepiej niz zydowska, chociaz staram sie w
              ostatnich latach nadrobic luki w wyksztalceniu... :))))
              • danus01 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 15:09
                dana33 napisała:

                > ja poczekam, tylko ze duzo wiecej od jozia to nie pamietam... :)))

                i chyba nawet nie trzeba wiecej pamietac. jeden Jozio wystarczy.
                Biblia ma te ogromna zalete,ze jako jedyna ksiega na swiecie posiada zasoby
                uwzgledniajace wszystkie ludzkie przypadki losu i charaktery.
                podajac z niej przyklad w odpowiednim kontekscie zawsze utrafi sie w 10-tke.

                > wlasnie bylam zasymilowana zupelnie, nawet nie wiedzialam, ze jestem zydowka,
                > wiec znam chyba historie polski lepiej niz zydowska, chociaz staram sie w
                > ostatnich latach nadrobic luki w wyksztalceniu... :))))

                tu od poczatku nasze drogi byly rozne droga imienniczko.
                ja juz od przedszkola wiedzialam,ze pelna asymilacja ...musialaby byc
                dwustronna.
                czyli upodobnienie wzajemne...cos na podobienstwo zasad obowiazujacych w modzie.
                a co do Biblii o ktorej wspomnialam.
                uwazam,ze nie byloby europejskiego chrzescijanstwa bez przelozenia piecioksiegu
                (tory) na lacine i greke.
                dopiero kiedy patrycjusze rzymscy(elita finansowa i intelektualna) mieli
                mozliwosc zapoznania sie z caloscia Pisma dokonali wyboru jakiego dokonali.
                a ze lud byl juz przygotowany przez ewangelistow ...poszlo potem szybko z gorki.
                wystarczy poczytac "Wyznania" sw. Augustyna
                • dana33 Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 15:48
                  wiesz danus.... ja juz nawet nie mysle o wzajemnym upodobnieniu... nie musi
                  byc.. wystarczy ze z sympatia i tolerancja przyjmujemy kazdego innego. wszystko
                  jedno, czy zwyczaje, religia, tradycja, kolor skory czy pochodzenie... jesli
                  czlowiek jest pozytywnie nastawiony do wszystkiego innego, ciekawy tego innego,
                  jesli czlowiek jest zwyczajnie zyczliwy, to nie trzeba zadnej asymilacji, to
                  wszystko idzie samo naturalnie i o ile byloby fajniej i spokojniej zyc. to
                  angielskie live and let live jest tak prawdziwe i tak dokladnie oddaje to, co
                  powinno byc... ile sie mozna nauczyc od tych "innych", ile ciekawych rzeczy
                  mozna sie dowiedziec.... i naprawde nie mysle tutaj tylko o zydach...
                  a zydzi... nu... napewno duzo dali swiatu. i jeszcze dadza. i to jest dosc
                  wyjatkowe tez, jesli popatrzymy sie na historie wlasnie a-asymilacji zydow we
                  wszystkich krajach, nie tylko w polsce, na wszystkie nieszczescia, jakie spadly
                  na ten narod na przestrzeni setek i tysiecy lat.
                  • goldbaum Re: Asymilacja oznacza upodobnienie poprzez.. 04.05.07, 16:27
                    dana33 napisała:

                    > wiesz danus.... ja juz nawet nie mysle o wzajemnym upodobnieniu... nie musi
                    > byc.. wystarczy ze z sympatia i tolerancja przyjmujemy kazdego innego.

                    Araba tez?
          • wujekjurek Nie masz racji. 04.05.07, 15:45
            dana33 napisała:

            > w usa
            > np nie bylo i nie ma tego. w australii tez. w kanadzie tez nie. zydom
            > przybywajacym do tych krajow, razem z obywatelstwem nadawano te same prawa i

            Z wielu powodów rzadko zabieram głos w tych sprawach ale tym razem postanowiłem
            się wtrącić. Dana, nie masz racji. W USA Żydzi też byli dyskryminowani.
            Otrzymanie obywatelstwa nie oznacza akceptacji rzeszty społeczeństwa. Do
            pewnego okresu Żydzi (i katolicy) nie mieli wstępu na Wall Street. Znam
            osobiście ludzi (polsko-rosyjscy Żydzi) którym w latach 80-tych XX wieku nie
            udało się kupić pralni w pewnym miasteczku na wschodnim wybrzeżu. Długo nie
            mogli zrozumieć skąd brały się te dziwne problemy aż ktoś im wyjaśnił, że w tym
            mieście Żydowi nie uda się kupić nawet domu więc o prowadzeniu interesu powinni
            zapomnieć. Jeszcze po wojnie w wielu amerykańskich miastach istniały niepisane
            prawa, że w pewnych dzielnicach Żydom nie udawało się zamieszkać. Dlaczego
            Larry King - gwiazda amerykańskiej telewizji - nie używa swojego prawdziwego
            nazwiska (Zeiger)?

            Masz rację, że mimo wszystko łatwiej się zasymilować w USA niż w Europie ale to
            dotyczy nie tylko Żydów. Kraje europejskie są na ogół jednolite etnicznie i
            dlatego ktoś kto mówi/wygląda/modli się inaczej jest obcy. Nawet nazwisko może
            być problemem.


            > w polsce od zawsze bylo odwrotnie: wiekszosc zydow
            > najpierw czula sie zydem, a potem polakiem. mysle, ze to nie tyle wina zydow,
            > ile wina warunkow, w jakich zyli.

            Twoje rozumowanie wynika z błędnego założenia, że wśród Żydów nie ma różnic
            światopoglądowych. Przecież to bzdura. Jedni chcieli się asymilować a inni
            nie. W Polsce osiedlali się ci drudzy. Dlaczego? Może dlatego, że
            w "cywilizowanej" Europie Zachodniej ludzie w chałatach i jarmułkach nie byli
            akceptowani. Stosunek niemieckich Żydów do chasydów z Polski można porównac do
            wyższości z jaką Niemcy odnoszą się do Polaków.
            • dana33 Re: Nie masz racji. 04.05.07, 16:15
              piszac o usa, mowilam o ogole, ale oczywiscie ze napewno masz racje i byly tez
              inne przypadki... ale chyba nie mozna porownac mimo wszystko z krajami europy,
              prawda? napewno, porownujac z europa mozna powiedziec spokojnie, ze w usa
              takich problemow nie bylo. dzisiaj tez mozna zobaczyc tu i tam napis na jakims
              klubie "for jews forbidden" ale przeciez nie bede uogolniac takich pojedynczych
              przypadkow na calosc spoleczenstwa. i czy ty sobie mozesz wyobrazic, ze
              jakikolwiek rzad amerykanski wywolalby awanture 68 roku???? bo ja nie moge.

              wujkujurku.... ja ciebie pardon, ale absolutnie, absolutnie nie zgadzam sie z
              tym twoim zdaniem: "Jedni chcieli się asymilować a inni nie. W Polsce osiedlali
              się ci drudzy." w polsce osiedlali sie ci i ci. nie tylko ci w chalatach.
              rodzina mojej matki byla absolutnie, 100%-wo zasymilizowana i to od lat. w domu
              mowilo sie czysta, piekna, literacka polszczyzna. nawet zydowskiego nie znali...
              i takich rodzin bylo i bylo. spojrz na historie zydow polskich, to sam
              zobaczysz. o stosunku zydow do zydow to mozna duzo mowic. ale mowimy tu o
              asymilacji. i przed wojna w niemczech bylo dosc duzo zydow w chalatach, chociaz
              napewno w polsce wiecej. ale to znow tez sprawa na jakim poziomie wtedy byly
              niemcy a na jakim polska, nie? jak porownasz rosje owczesna do niemiec, to
              bedzie jeszcze gorzej.... rowniez zydow polskich do zydow rosyjskich, i mowie
              tu o shtetlach polskich i rosyjskich.
              • goldbaum Re: Nie masz racji. 04.05.07, 16:26
                dana33 napisała:

                > dzisiaj tez mozna zobaczyc tu i tam napis na jakims
                > klubie "for jews forbidden" ale przeciez nie bede uogolniac takich pojedynczych
                >
                > przypadkow na calosc spoleczenstwa. i czy ty sobie mozesz wyobrazic, ze
                > jakikolwiek rzad amerykanski wywolalby awanture 68 roku???? bo ja nie moge.

                A czy rzad amerykanski jest dyktatura przywieziona w teczce z (bolszewickiej)
                Moskwy?

                Domyslam sie, ze czulabys sie duzo lepiej w Polsce gdyby zamiast "awantury"
                bolszewickiej dyktatury z 68 roku "tu i tam" na klubach i restauracjach w Polsce
                widnial napis "Zydom wstep wzbroniony".
                Wtedy przeciez "nie uogolnialabys tego na ogol spoleczenstwa".... he he he
              • wujekjurek Re: Nie masz racji. 04.05.07, 16:33
                dana33 napisała:

                > wujkujurku.... ja ciebie pardon, ale absolutnie, absolutnie nie zgadzam sie z
                > tym twoim zdaniem: "Jedni chcieli się asymilować a inni nie. W Polsce
                osiedlali
                >
                > się ci drudzy." w polsce osiedlali sie ci i ci. nie tylko ci w chalatach.
                > rodzina mojej matki byla absolutnie, 100%-wo zasymilizowana i to od lat. w
                domu
                >
                > mowilo sie czysta, piekna, literacka polszczyzna. nawet zydowskiego nie
                znali..
                > .
                > i takich rodzin bylo i bylo

                Chyba mnie nie rozumiesz. Oczywiście, że w Polsce urodzili się i tworzyli
                Słonimski, Tuwim, Brzechwa i Schultz co nie zmienia faktu, że tuż przed wojną
                ponad 80% polskich Żydów uznawało jidisz jako język ojczysty.

                Profesor Anthony Polonsky powiedział kiedyś, że Żydzi w Polsce byli mało
                zasymilowani, bo było ich tak dużo, że mogli sobie na to pozwolić. Pamiętaj,
                że przed wojną Żydzi stanowili w Polsce 10% ludności a na przykład w Niemczech
                niecały 1%, że nie wspomnę o Danii 0.2%. No właśnie, dlaczego Dania jest
                stawiana jako przykład tolerancji w stosunku do Żydów?
                • dana33 Re: Nie masz racji. 04.05.07, 16:36
                  z tym sie oczywiscie zgadzam wujkjujurku, ale nie tylko w polsce.
                  hebrajski byl zawsze jezykiem "swietym", znaczy sie jezykiem tory, modlitwy,
                  nigdy jezykiem dnia codziennego. jezykiem dnia codziennego byl zydowski.
                  zydowski u zydow aszkenazyjskich i ladino u zydow sfaradyjskich. hebrajski jako
                  jezyk uzywany na codzien to juz dosc nowa historia zydow... :)))
                  • wujekjurek Re: Nie masz racji. 04.05.07, 16:44
                    Historię uznania hebrajskiego jako oficjalnego języka opowiadał mi kiedyś
                    kolega z Izraela. Problem polegał na tym, że ten język przez kilka tysięcy lat
                    używany był tylko w modlitwie więc siłą rzeczy trudno sie było nim posługiwać
                    na codzień. Po prostu brakowało podstawowych słów. Rower, długopis, szafa
                    trzydrzwiowa, bułka z masłem, bilet autobusowy... Takich wyrazów nie było w
                    Torze. :)))
                    • dana33 Re: Nie masz racji. 04.05.07, 16:50
                      pewno, ze nie bylo.... computer tez nie :)))))
                      byl taki facet o nazwisku elieze ben yehuda.... on to wlasnie przywrocil
                      hebrajski do zycia, czyli do codziennego uzywania. mamy specjalna komisje,
                      ktora pracuje caly rok ciezko i wymysla nowe hebrajskie slowa na rozne nowe
                      rzeczy.... wiec najpierw uzywano angielskiego computer, a dzisiaj to machszew,
                      uzywano kiedys arabskiego slowa na ten goracy wiatr z pustyni chamsin, dzisiaj
                      mamy hebrajski szar'af itd itd itd...
                      ale jaki martwy by ten jezyk nie byl kiedys, to i dzisiaj u nas 7 letnie
                      dziecko, ktore juz umie czytac, przeczyta i zrozumie napis w jakiejs grocie
                      sprzed paru tysiecy lat... :)))
                      • wujekjurek Re: Nie masz racji. 04.05.07, 16:53
                        dana33 napisała:

                        > uzywano kiedys arabskiego slowa na ten goracy wiatr z pustyni chamsin,
                        dzisiaj
                        > mamy hebrajski szar'af itd itd itd...

                        Żydzi z Polski na ten wiatr mówili podobno "chamski syn". :))
                        • dana33 Re: Nie masz racji. 04.05.07, 17:16
                          hahaha.... tego nigdy nie slyszalam, ale jesli, to nieli racje.... ty nie wiesz
                          co to jest.... upal straszny, widocznosc slaba, piach w uszach, oczach, ustach,
                          wlosach, w kazdym zakamarku twojego ciala i mieszkania. chodzisz po wlasnym
                          mieszkaniu i piach ci pod nogami skrzypie.... samochody zolte od tego piachu....
                          nu, trzeba przezyc zeby wiedziec, ze chamski syn to dobre okreslenie... :)))
                • goldbaum Absurdalna argumentacja 04.05.07, 16:41
                  Jej problem polega na absurdalnym porownywaniu rzeczy nieporownywalnych - krajow
                  IMIGRANTOW jakim byla Ameryka, Kanada albo Australia w XX wieku do XV wiecznej
                  Polski - zeby bylo ciekawiej - z zupelnym pominieciem tego, co dzialo sie z
                  Zydami w innych krajach europejskich wtedy, gdy znajdowali schornieniew tej
                  strasznej Polsce.
    • jj-k asymilacja ismamuskow w Europie... 04.05.07, 14:03
      nie postepuje , niestety...

      chociaz nadal przybywaja w sporych ilosciach...

      asymilacja postepowala do lat 80-tych 20. wieku.

      Co spowodowalo jej zaprzestanie?

      odpowiem.

      zalozenie anten satelitarnych i narodowej telewizji w kazdym domu :)))
      • sansone1 Re: asymilacja ismamuskow w Europie... 04.05.07, 18:34
        i rozdawanie socjalu i poprawnosc polityczna....
        W roku 1971 zaczelo sie w Danii o nauczycielach dla imigrantow mowic( a potem
        ich sprowadzac) bo lewaki uwazali ,ze musulmanscy imigrancji w koncu sie z Danii
        wyniosa i trzeba ich obyczajow i jezyka ich rodzinnych krajow uczyc, powstalo
        pelno osrodkow kultury islamskiej na koszt panstwa dunskiego, przyjechalo pelno
        Imanow , ktorzy na uniwersytecie w El Kairo w nienawisci do niewiernych
        wyksztalceni byli, ich sie nie kontrolowalo, a jak oni dziury w dunskim systemie
        socjalnym znalezli to wyniki teraz widac, ale Dunczycy jako piewsi zaczeli sie
        przed isslamskim zalewem bronic( nie bronili sie przed Polski, Zydowskim) ale
        przed isslamskim tak, dlaczego sie zapytam.
        • j-k Re: asymilacja ismamuskow w Europie... 05.05.07, 13:34
          sansone1 napisał:
          > i rozdawanie socjalu i poprawnosc polityczna....

          otoz wlasnie.

          dziwne, ze jakos problem asymilacji islamuskow (a raczej jej braju) nikogo tu
          nie interesuje?

          o ile sprowadzanie mullow mozna zrozumiec, o tyle sprowadzanie nauczycieli, to
          juz gruba przesada.
          nb. dopiero od niedawna mullowie w Niemczech musza do Urzedu Ochrony
          Konstytucji przesylac teksty mow, ktore wyglaszaja w meczetach, po tym gdy
          kilku wczesniej wyrzucono z kraju za podwzanie podstaw demokracji i panstwa
          prawa.
    • sansone1 bo na czym ta asimilacja polegala 04.05.07, 18:03
      polegala juz od edyktu w Milano z wieku IV na wyrzeczeniu sie wlasnej wiary, na
      rzecz chrzescijanskiej i pokucie za rzekome zabicie Boga...bylo bardzo proste z
      naszego punktu widzenia assimilacje przeprowadzic, Cesarstwo
      rzymsko-Bisantyjskie z calego Israela sie wycofac i nam nasze prawa oddac, jak
      dlugo tego okupanci nie chcieli zrobic tak dlugo nie mozna bylo nas zobowiazowac
      abysmy nasz jezyk nasze obyczaje i nasza religie porzucili.
      To tak samo jak Baskow z Baskoni wysiedlic i im na wygnaniu uzywanie ich jezyka
      zakazac.
      Jak tylko nam pozwolono( Austria, Prusy a szczegolnie Francja po revolucji ,
      bardzo chetnie nasze getha opuscilismy i obywatelami naszych nowych ojczyzn sie
      stalismy, czego ilosc Zydow na frontach I WS zabitych swiadczy.
      Rzeczypospolita obojga narodow byla przypadkiem dla siebie, bo juz ona byla z
      roznych narodowosci zlozona i tez roznych religijnych odlamow, i nie mozna bylo
      by powiedziec, ze mieszczanstwo niemieckie sie z radoscia assimiliwalo, o czym
      doskonalym dowodem sam Gdansk jest, o Krakowie, Toruniu, Bygdoszczy juz nie
      mowiac. tylko z ta roznica ze my nigdy zadnych buntow przeciwko wladzom
      rzeczypospolitej nie organizowalismy i z jakims tam panstwem sasiednim nie
      wspolpracowalismy.
      Odrodzenie sie panstwa Israel ,robi z nas dwa rodzaje Hebrejow:
      1. Hebreje obywatele Israela, w krajach Europy w na tej samej basie traktowani
      jak wszyscy obcokrajowcy.
      2. Hebreje obywatele panstw Unii) albo z podwojnym obywatelstwem ,gdzie to
      dozwolone jest), tak samo traktowani jak wszyscy obywatele Unii, jak naprzyklad
      chca byc traktowani mniejszosci katolickiew krajach o wiekszosci protestanckiej
      i za niedlugo w krajach prawoslawnych.
      • marouder Wiara w zdrowy rozsadek... 04.05.07, 18:13
        ...jest postawa szczytna, choc dosc naiwna Jarek.
        Ludziom (CZESC uzytkownikow FS), ktorzy w duzej czesci na podobienstwo
        projektora komputerowego przenosza, jak na ekran, na Zydow swoje codzienne
        frustracje, leki, zahamowania racjonalne argumenty odbieraja jedyna pewnosc,
        jaka maja w zyciu, mianowicie pewnosc bycia OFIARA!
        Dla wiekszosci bycie ofiara nie niesie ze soba zadnych profitow, dla pozostalych
        jest pociagajace, poniewaz organizuje wynikajace z przypadkow zyciowych i
        niedomagan osobowosciowych kleski nie wokol siebie samego, jako ich sprawcy, ale
        wokol ZEWNETRZNEGO "WROGA".
        • dana33 Re: Wiara w zdrowy rozsadek... 04.05.07, 18:35
          czy moge powiedziec, ze jestem ofiara frustracji strangera, mirmilka, goldbauma,
          rachelci, obrata, blazarskiego pod kazdym nikiem, cepowatego i tej calej reszty?
          chyba sie zalamie, marudzinski... :)))))
          • marouder Miej te pewnosc Danka:)) 04.05.07, 18:39
            ...ja szczegolna miloscia daze tow. srangera, bez ktorego czulbym sie na forach
            gazety, jak... normalnie nie wiem co!!
            • dana33 Re: Miej te pewnosc Danka:)) 04.05.07, 19:05
              mam ta pewnosc..... czuje to w kazdym twoim wpisie do niego... :)))))
        • danus01 Re: do polonusow, o polonusach 04.05.07, 19:25
          marouder napisał:

          > Ludziom (CZESC uzytkownikow FS), ktorzy w duzej czesci na podobienstwo
          > projektora komputerowego przenosza, jak na ekran, na Zydow swoje codzienne
          > frustracje, leki, zahamowania racjonalne argumenty odbieraja jedyna pewnosc,
          > jaka maja w zyciu, mianowicie pewnosc bycia OFIARA!
          > Dla wiekszosci bycie ofiara nie niesie ze soba zadnych profitow, dla
          pozostalyc
          > h
          > jest pociagajace, poniewaz organizuje wynikajace z przypadkow zyciowych i
          > niedomagan osobowosciowych kleski nie wokol siebie samego, jako ich sprawcy,
          al
          > e
          > wokol ZEWNETRZNEGO "WROGA".
          >

          z asymilacja polonusi maja do czynienia od kilku pokolen.
          osobiscie znam(przypominam sobie) z XXw dwa bardzo znane przypadki asymilacji
          Polakow w USA.jeden to poeta noblista Czeslam Milosz,a drugi to Brzezinski
          dzialajacy w polityce.
          co ich laczy a co rozni?
          Milosz po odzyskaniu przez Polske niepodleglosci(niezaleznosci) wrocil do kraju
          ojczystego. Brzezinski jakos nie bardzo ciagnie w rodzinne strony.ok wszak nie
          kazdy jest poeta.mnie zastanawia,i tu oczekiwalabym odpowiedzi od polonusow
          tutejszych-znaczy forumowych-jak u nich przebiega proces asymilacji i czy
          istnienie ojczyzny im w tym procesie asymilacji pomaga w jakis sposob.a moze
          jest roznica pomiedzy czasem sprzed i po powstania IIIRP.
          do tej poru zaden z nich nie zabral glosu w dyskusji przywolujac jakies
          podobienstwa badz roznice 'wtapiania sie' w kulture nowej ojczyzny.
          • polski_francuz Danus 05.05.07, 09:08
            wpisalem ci sie na temat na watku maglary.

            Milosz pracuje jezykiem. Emigracja nie dla poetow, traci sie jezyk, ktory
            zostaje z narodem. Albo traci sie dusze jak Conrad. To juz lepiej wracac.

            Zbig osignal sukcesy w polityce. Zaczal plywac w duzym basenie. I mimo ze zostal
            w duszy Polakiem pewnie mu sie chcialo juz do brodzika wracac. Moze tez czul, ze
            jak sie strategiczne tajemnice poznalo, wracac raczej nielzja?

            Jeden przyklad dobry i drugi tez. I jeden wielki Polak i drugi toze.

            PF
            • danus01 Re: P-Fie 05.05.07, 09:40
              polski_francuz napisał:

              > wpisalem ci sie na temat na watku maglary.

              watki maglary omijam z zasady
              chyba jednak w takiej sytuacji powinnam ciebie zaznaczyc na zielono?

              >
              > Milosz pracuje jezykiem. Emigracja nie dla poetow, traci sie jezyk, ktory
              > zostaje z narodem. Albo traci sie dusze jak Conrad. To juz lepiej wracac.
              >
              > Zbig osignal sukcesy w polityce. Zaczal plywac w duzym basenie. I mimo ze
              zosta
              > l
              > w duszy Polakiem pewnie mu sie chcialo juz do brodzika wracac. Moze tez czul,
              z
              > e
              > jak sie strategiczne tajemnice poznalo, wracac raczej nielzja?
              >
              > Jeden przyklad dobry i drugi tez. I jeden wielki Polak i drugi toze.
              >
              > PF

              czy dwie jaskulki to juz wiosna?
              zrozumienie przez polakow i polonusow problemow z asymilacja zydow w Polsce
              przed IIWS?
              opomijam (celowo) okres IIWS i holocaust(shoach) zydow polskich i europejskich.
              te temat jest rozwalkowany wielokrotnie ze skutkiem zawijania makaronu na uszy
              u antysemitow lub niezdecydowanych.
              po tym przeskoku czasowym wrocmy do Polski powojennej.
              bardzo latwo bylo uaktywnic pod haslem zydokomuny tkwiacy gleboko w ukryciu
              antysemityzm Polakow.
              nie wszystkich-to fakt.
              ale ci 'nie wszyscy' jakos nie mieli sily przebicia,zeby zakonczyc rozpetana
              nagonke na resztki zydow w Polsce. to juz nie bylo przedwojenne 10% ludnosci.
              350 tys to ile procent?
              zagrazajacy w jakikolwiek sposob etnicznym Polakom?
              pewne sprawy(procenty,udzialy) lepiej zrozumialam po bytnosci na FS.
              zagladalam tu od czasu do czasu.
              ilekroc zajrzalam widzialam jak czesc nickow niczym sfora psow spuszczonych z
              lancucha atakuje Dane33 i jej kraj.
              i bylam bezradna.
              w realu gdyby ja zaatakowali wiedzialabym co mam zrobic.
              tu na forum poczulam sie bezradna,tym bardziej,ze na innym forum bylam
              atakowana podobnie jak Dana tutaj.
              gdy swoja walke zakonczylam,moglam juz spokojnie i bez obciazen....
              analogia do czasow z IIWS i holocaustu?
              istnieje,na szczescie mniej dramatyczna
              • danus01 Re: P-Fie---> dodatek 05.05.07, 09:47
                danus01 napisała:

                > analogia do czasow z IIWS i holocaustu?
                > istnieje,na szczescie mniej dramatyczna

                gdyby nie powstanie panstwa Izrael nie byloby mowy juz o zadnej analogii
                problem zydowski zostalby rozwiazany ku radosci i zadowoleniu...mniej lub
                bardziej ukrytej niecheci/wrogosci do narodu zydowskiego.
              • polski_francuz Re: P-Fie 05.05.07, 14:44
                "chyba jednak w takiej sytuacji powinnam ciebie zaznaczyc na zielono?"

                Przyjaciol nigdy nie za duzo.

                Ale na pierwszej randce to troche szyko:)

                PF
                • danus01 Re: P-Fie 06.05.07, 18:24
                  polski_francuz napisał:

                  > "chyba jednak w takiej sytuacji powinnam ciebie zaznaczyc na zielono?"
                  >
                  > Przyjaciol nigdy nie za duzo.
                  >
                  > Ale na pierwszej randce to troche szyko:)
                  >
                  > PF

                  dzieki,ze ostudziles w pore moj zbytni zapal :)))
            • sansone1 zapomniales tez dodac 05.05.07, 09:49
              ze Milosz moze doskonale za swoje poprzednie prace, w Krakowie zyc( jezeli juz
              nie umarl), czyms w dalszym ciagu bedac, a Brzezinski z czym, by w Polsce zyl,
              tam jego rady niepotrzebne sa...jest calkowicie od realnego polskiego zycie
              oderwany.
              • danus01 Re: zapomniales tez dodac 05.05.07, 10:06
                sansone1 napisał:

                > ze Milosz moze doskonale za swoje poprzednie prace, w Krakowie zyc( jezeli juz
                > nie umarl), czyms w dalszym ciagu bedac,

                niestety,Milosz umarl.
                i do tej pory sa w Polsce sprzeciwy co do dokonanego honorowego miejsca Jego
                pochowku.powod? ponoc sprzeniewierzyl sie narodowi popierajac(dzialajac takze w
                dyplomacji) przed emigracja wladze komunistyczne w Polsce.

                >a Brzezinski z czym, by w Polsce zyl,
                > tam jego rady niepotrzebne sa...jest calkowicie od realnego polskiego zycie
                > oderwany.

                powinnam tu njako przyklad nieudanego powrotu do Polski innego znanego
                Polaka,szefa polskiego dzialu radia wolna europa.zapadl tak w zapomnienie,ze w
                tej chwili nie moge sobie przypomniec Jego nazwiska.
    • danus01 Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 08:57
      na wstepie tego watku,w poscie otwarcia,napisalam,ze swoj punkt widzenia na
      asymilacje/upodobnienie napisze na koncu dyskusji jesli takowa sie odbedzie.
      przede wszystkim dziekuje wszystkim jej uczestnikom.a jest za co. poza duza
      merytorycznoscia wpisow dyskusja nie zboczyla na tory mogace uprawnic
      moderatora do odeslania jej na osla lawke lub dokonywac ciec/wykropkowan.
      jednym zdaniem-pelna kultura.
      po tym wstepie wracam do tematu watku i spelnieniu obietnicy.
      moja asymilacja/upodobnienie
      urodzilam sie juz zasymilowana(upodobniona) czego dowodem moze byc,ze na
      oddziale noworodkowym w polskim szpitalu na polskiej ziemi bylam podobna do
      wszystkich innych dziewczynek. ponoc jedynie tylko moja mama umiala mnie
      rozroznic od innych nowonarodzonych. ojcowie i personel mieli wiekszy klopot z
      tym rozroznieniem.
      do tej pory wiec mozna powiedziec,ze asymilacja byla w pelni udana.
      moja radosc z tego powodu trwala jednak niezbyt dlugo.
      gdzies w okolicach 3 lat,czyli poczatkow uspoleczniania kazdego
      dzieciaka,rozpoczal sie dla mnie proces brutalizacji dalszej asymilacji do
      upodobnienia mnie do otaczajacego srodowiska rowiesnikow. tu musze zaznaczyc,ze
      procesowi temu poddani byli moi wszyscy rowiesnicy.
      takie to byly czasy PRL-u. stworzyc nowego czlowieka na potrzeby nowej wladzy i
      nowego systemu. po latach,juz po upadku PRL-u tego na nowo zasymilowanego
      obywatela nazwano naukowym okresleniem homosovietikus .celowo tu pomijam
      rowiesnikow,ktorzy z roznych powodow nie ulegli spoleczno-politycznej
      asymilacji i twardo sie jej oparli stwarzajac jedynie pozory,ze sa zasymilowani
      do nowych warunkow calkowicie. sprawa sie wydala dopiero w 80r ubieglego
      wieku,a jeszcze bardziej po roku 89 i trwa do dzis otaczajac coraz wieksze
      grupy spoleczne.
      pora skracac,bo post robi sie zbyt dlugi.
      moj proces asymilacji/upodobnienia zakonczylam juz swiadomie(wiek ku temu
      mialam juz odpowiedni) w roku 90 kiedy to kandydat na prezydenta LW wezwal nie
      zasymilowanych jeszcze w pelni,czyli w 100% wedlug kryteriow obowiazujacych w
      Polsce do publicznego ujawniania pochodzenia swoich przodkow z zaznaczeniem,ze
      za ujawnienie nie grozi zadna kara z eksmisja do innego kraju wlacznie. jako
      juz czesciowo zasymilowany spolecznie obywatel posluchalam wezwania pierwszej
      reprezentujacej wszystkich obywateli osoby w panstwie . zaczal sie dla mnie
      bardzo ciekawy proces odwrotny,czyli chec poszukiwan tego co laczy wszystkich
      od tego co jest cecha indywidualna rozrozniajaca poszczegolnych obywateli i
      indywidualnych ludzi. proces tego laczenia-rozrozniania lub inaczej asymilacji-
      symulacji podobienstwa zajal mi sporo czasu,ale dzis moge uznac(nieskromnie),ze
      efekt koncowy na dzis sprawia mi duzo zadowolenia i przyjemnosci.
      nie ruszajac sie prawie przez te lata z miejsca stalam sie obywatelem swiata.po
      czesci ten swiat sam przyszedl do mnie poprzez otwarcie polskich granic i
      zmiany systemowe w Polsce.
      jak okreslenie ‘obywatel swiata’ rozumiem?
      bardzo prosto.
      wystarczy uswiadomic sobie,ze istnieja etyczno-moralne wartosci wspolne
      wszystkim ludziom na swiecie.
      i juz kiedy te swiadomosc posiadlam nie tylko werbalnie pozostal do wykonania
      juz jeden maly kroczek. podjac decyzje wejscia na sciezke asymilacji globalnie
      uniwersjalistycznej.
      to jest jedyna droga,ktora moze uchronic nasz swiat od samozniszczenia.
      i tyle mam do powiedzenia w temacie asymilacja=upodobnienie
      juz bez znaku zapytania

      danus01
      • sansone1 Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 09:45
        o tym ruchu Walesy to nie wiedzialem, widac, ze tam sie na przodkach politykje
        robi...a ze walesa nieszczesciem dla niepodleglej Polski jest i byl, to jego
        ruch, jeszcze bardziej mnie w tym pewnym robi.
        • danus01 Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 10:12
          sansone1 napisał:

          > o tym ruchu Walesy to nie wiedzialem, widac, ze tam sie na przodkach politykje
          > robi...a ze walesa nieszczesciem dla niepodleglej Polski jest i byl, to jego
          > ruch, jeszcze bardziej mnie w tym pewnym robi.

          niestety
          od 89r polityke w polsce robi sie na przodkach. i im wiecej herbowych przodkow
          tym korzystniej dla opcji politycznej,ktora popiera
          jeszcze wiekszego znaczenia politycznego nabrala liczba uczestniczenia w mszch
          koscielnych.
          ogolnie tragedia
          • maglara Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 10:45
            tatusiowi rente opcieli ?
            • maglara Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 10:47
              kropka nie jarzysz, nie ucinaj, mowie o rzeczach na temat
      • maglara Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 10:49
        wyznanie zalow czy grzechow ??
    • jorl Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 11:38
      Tylko jeden ale wazny aspekt. Asymilacja. Bywam w Alzacji jest to obecnie
      francuzka prowincja ale mieszka tam wielu jakby Niemcow. Tzn ludzi mowiacych
      gwara niemiecka. O ta prowincje Niemcy z Francja sie pare razy bily.
      Opowiadal mi taki jeden Francuz lamana ale zrozumiala niemczyzna (ja nie znam
      francuzkiego) jak to po 2 WS tam bylo. Dzieci, te raczej niemieckie bo mowiace w
      domu gwara niemiecka, chodzily do szkoly francuzkiej. Za mowienie po niemiecku w
      szkole dostawali kijem od nauczyciela.
      I teraz taki mowi po francuzku bezblednie i jak rodowity francuz a po niemiecku
      lamanym jezykiem. I wlasciwie zapewne tylko dlatego bo pracuje w duzej firmie
      koncernu niemieckiego i kiedys tam kadra to byli Niemcy. I jest tak prawie dalej
      a wiec niemiecki jest potrzebny .
      Tez widzialem reportaz z Alaski. Kiedys kolonia rosyjska przed 100 laty Amis ja
      dostali. Stara babcia z nazwiskiem takim rosyjskim ale pisanym po angielsku
      mowila ze tez tych troche Rosjan tam Amerykanie jak Francuzi kijami w szkolach
      zamerykanizowli.
      To jest metoda na asymilacje. Dzieci w szkolw kijami asymilowac. Okrotne ale
      skuteczne.

      Ale mamy na Swiecie "odwrotna asymilacje". Takim przykladem sa emigranci do
      Izraela z panstw Ostblocku. I w Polsce ale potem i w ZSRR bylo marzenie ucieczki
      z komuny. I motywem byly warunki ekonomiczne. Marzenia o lepszym zyciu. Ja wiem
      gadanie o wolnosciach itd ale to tak naprawde gadanie. I te marzenia to tez
      czesto jak sie w praniu okazalo oparte na falszywam obrazie Swiata.
      Wyjazd nie byl latwy i posiadanie pochodzenia Zydowskiego bylo w tym pomocne. Ty
      D33 tego nie wiesz i tego Tobie rodzice nie powiedza ale ich naprawde motywem
      byla emigracja do "lepszego zycia". I po znalezieniu u siebie sladow
      pochodzewnia zydowskiego zostalo to wykorzystane. Odwrotna asymilacja. Jakby nie
      warunki ekonomiczne Twoich rodzisow D33 to bys do teraz meszkala w Polsce i bys
      byla Polka.
      A juz w ZSRR to bylo extremalnie. Trzeba bylo naturalnie udowodnic pochodzenia
      zydowskie aby wyjechac do "wspanialego" z punku marzen Rosjan Izraela i zaczeli
      naprawde uczyc sie religii zydowskiech. Extremalna odwrotna asymilacja.
      Dorosli udawali ale dziecie jak to dziecie zostali przerobione na Zydow aby
      wyjechac.
      Jakby nie ta roznica (bardziej wymarzona jak prawdziwa) ekonomiczna to panstwo
      Izrael by nie istnialo.
      A Ty d01 zapytaj Twoich rodzicow dlaczego Ciebie "odwrotnie" asymilowali. Bo to
      ONI wlasnie zrobili. W jakim celu? Mysle ze mieli w planach wyjazd na Zachod. I
      wpadli na pomysl wykorzystania pochodzenia zydowskiego.
      I tym droga d01 zrobiono Tobie jako dziecku wielka krzywde. Bo nie wyjechali (?)
      ale Ty jestes juz odwrotnie zasymilowana.
      Na dzisiej starczy chociaz "po lebkach" bo nie mam czasu.
      Pozdrowienia
      • danus01 Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 11:50
        jorl napisał:

        > A Ty d01 zapytaj Twoich rodzicow dlaczego Ciebie "odwrotnie" asymilowali. Bo
        to
        > ONI wlasnie zrobili. W jakim celu? Mysle ze mieli w planach wyjazd na Zachod.
        I
        > wpadli na pomysl wykorzystania pochodzenia zydowskiego.
        > I tym droga d01 zrobiono Tobie jako dziecku wielka krzywde. Bo nie wyjechali
        (?
        > )
        > ale Ty jestes juz odwrotnie zasymilowana.
        > Na dzisiej starczy chociaz "po lebkach" bo nie mam czasu.
        > Pozdrowienia
        >

        a ja po przeczytaniu tego co wyzej pewna jestem,ze tez "po lebkach"
        przeczytales moj wpis asymilacja/upodobnienie na moim 'osobniczym' przykladzie.
      • dana33 Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 13:15
        zawsze mnie zadziwia latwosc, z jaka obcy ludzie, tutaj na forum, ktorzy nie
        widzieli mnie na oczy, nie znaja mojej rodziny, nie znaja wogole mojego zycia,
        pisza tutaj cala moja historie, jakby ja przezyli razem ze mna... zadufanie?
        ochota w ten sposob wyciagnac ze mnie jakas informacje? moje zycie nie jest
        zadna tajemnica, wystarczy sie zapytac i odpowiem. zdaje sobie sprawe, ze daje
        tutaj material grzesiowi der germanskiego do napisania mojej nastepnej odyseji,
        po jego osobistych "lekkich poprawkach", nu, ale bede miala znow material do
        nabijania sie z niego... czyli handelek wymienny... :)))
        drogi jorl..... moja asymilacja w polsce byla po prostu genialna: nie bylo jej.
        moj ojciec zmienil nazwisko ze swojego "panienskiego" jak sie wyrazal, na
        nazwisko polskie, jako ze pracowal w czasie wojny w podziemiu i trudno mu bylo
        sie poruszac pod imieniem jeshajahu, nie? wiec zmienil i imie i nazwisko,
        dostal aryjskie papiery i tak, jako polak, przezyl cala wojne, wlacznie z gettem
        warszawskim, oswiecimiem, mauthausen i ebensee. kiedy spotkali sie z moja matka
        znow po wojnie, zdaje sie ze jakis tydzien czy 2 po wojnie, postanowili juz
        wtedy, po tym co przeszli, ze ani oni ani ich przyszle dzieci nie beda wiecej
        zydami. jak maja umierac, to za cos, a nie za to, ze sa zydami. jasne to? wiec
        urodzilam sie jako polska dziewczynka, bylam chrzczona, bylam u komunii, nie
        mialam pojecia o zydostwie, listy rodziny z israela przychodzily na adres
        przyjaciol moich rodzicow. bylam wychowana jako polka i za taka sie tak
        uwazalam. jak mialam 15 lat zupelnie przypadkowo dowiedzialam sie, ze jestesmy
        zydami. potrzebowalam roku, zeby to przetrawic, tak bardzo uwazalam sie za
        "czysta etnicznie" polke. sytuacja finansowa mojej rodziny byla wlasnie
        doskonala. moj ojciec byl tzw. "inicjatywa prywatna". co roku 3 tygodnie na
        nartach, co roku 2 miesiace nad morzem. mieszkalismy w domku 2-rodzinnym, na
        gorze wlasciciel, na dole my. az pewnego dnia urzad kwaterunkowy odebral nam
        jeden pokoj, do ktorego wsadzono rodzine 3-osobowa. wtedy byly juz 3 rodziny w
        tym domu. co ci mam powiedziec: za ogrzewanie zima calego mieszkania placilismy
        wtedy okolo 5 tysiecy zlotych, co rownalo sie miesiecznym poborom dyrektora
        fabryki w prl. tak ze jak widzisz, cala twoja teoria o naszym wyjezdzie z polski
        z powodow ekonomicznych jest wyssana z twojego palca. ekonomicznie powodzilo
        sie nam doskonale. natomiast moj ojciec byl czlowiekiem madrym, przewidujacym i
        doswiadczonym zyciem. nie robil sobie zadnych iluzji co do komunizmu. nie robil
        sobie zadnych iluzji co do antysemityzmu panujacego w polsce ciagle i bez
        przerwy, choc nasilenie jego zawsze mialo okresy nasilenia i oslabienia.
        panujacy wowczas ustroj w polsce i antysemityzm byly jedynymi powodami naszego
        wyjazdu z polski. nawet w czasie mojego kilkuletniego pobytu w austrii ciagle
        jeszcze czulam sie polka, chociaz oczywiscie mialam juz duzo wiecej zwiazku z
        zydostwem, ktorym sie oczywiscie interesowalam. nigdy mi do glowy nie przeszlo,
        ze kiedykolwiek wyladuje w israelu. nigdy. ale po 7 latach zycia w austrii,
        roku we francji, po zjezdzeniu europy wzdluz i wszerz i to kilkakrotnie, ciagle
        nie widzialam dla siebie miejsca. potem, chcac odwiedzic siostre, ktora juz
        mieszkala w israelu, pojechalam do niej na miesiac, jak turystka. no i tak
        znalazlam swoje miejsce.... przypominal mi israel wtedy polske, jaka znalam:
        bezposrednie i przyjazne stosunki miedzy ludzmi, niesamowita wprost latwosc w
        nawiazywaniu kontaktow, smiech, spiew, kolorowe zycie. wrocilam do wiednia i 3
        dni pozniej zlozylam w jewish agency we wiedniu papiery na emigracje. zycie w
        israelu oczywiscie nie okazalo sie tylko kolorowe, pelne smiechu i spiewu.
        okazalo sie zyciem ciezkim, pelnym niebezpieczenstw, z ciezkim klimatem, z
        trudnym, zupelnie niepodobnym do innych, mi znanych, jezykow. asymilacja, jak
        kazda, trwala prawie rok, ze wszystkim znanymi trudnosciami asymilacji. ale byl
        rowniez spiew i taniec, bylo slonce i masa przyjaciol i znajomych. byla na
        kazdym kroku pomoc obcych zupelnie ludzi, ktorzy gotowi byli poswiecic swoj czas
        dla nowego emigranta. i bylo to najwazniejsze: uczucie ze na czekano wlasnie na
        mnie, ze mnie ten kraj i jego mieszkancy chca, ze sa szczesliwi, ze przyjechalam
        i slowo "mazel tov" nie schodzilo z porzadku dziennego. no i wszyscy byli
        zydami.... nie musialam sie bac, ze mi ktos powie "wracaj skad przyjechalas",
        nie oczekiwalam ataku na "parchata zydowke".... wszyscy jestesmy tutaj "skads"
        i wszyscy jestesmy "parchaci". wiem z cala pewnoscia, ze w usa, canadzie,
        australii, nawet w europie, finansowo byloby mi duzo latwiej i lzej. ale nie
        tego szukalam. wole sie ograniczyc finansowo, ale mieszkac tutaj. nie wyobrazam
        sobie zadnego innego kraju, w ktorym moglabym wychowac dzieci, bo w zadnym kraju
        ktory znam, a znam pare, nie kocha sie dzieci tak, jak tutaj. israel napewno
        nie jest idealnym krajem. nie ma takiego. israel jest krajem jak kazdy inny, ma
        swoje afery, swoich przestepcow, swoja mafie i korupcje, ma prostytutki i
        narkomanow, ma wszystko to, co i inne kraje maja. ale ma rowniez pare rzeczy,
        ktorych inne kraje nie maja. i co najwazniejsze, to jest moj kraj. jedyne
        miejsce gdzie chce zyc.... jak powiedzial kiedys taki jeden, ktorego dzisiaj
        sie ladnie lustruje: domek ciasny, ale wlasny...
        a do polski jezdze chetnie: mam z polski piekne wspomnienia i tylko piekne
        wspomnienia, mam tam przyjaciol, lubie polska kuchnie, no i mam tam moja
        przeszlosc, ta daleka, ta ktora powoli odkrywalam przez dlugie lata.... mam
        groby na cmentarzu zydowskim w lodzi, mam tam swoja historie. to tez moj kraj.
        choc inaczej moj, niz israel.
        • danus01 Re: Dano33 05.05.07, 13:46
          pieknie opisalas swoja droge do ojczyzny.

          gdybym byla zazdrosna...

          moze jednak troche jestem...
          • absztyfikant Re: Dano33 06.05.07, 17:17
            Dana, podziwiam Twoj upor w tlumaczeniu tym pozalowania godnym anstysemickim
            internetowym upiorom podstawowych spraw. Naprawde piekny watek, az sobie
            zapisze na komputerze.
            • dana33 Re: Dano33 06.05.07, 17:35
              ach, absztyfikant..... zwykly watek, bez bluzgow..... a fajny dlatego, ze ci
              ktorzy probowali, zostali ladnie przez cala reszta zignorowani.... wiec moglo
              sie prowadzic jakas normalna rozmowe...
              • absztyfikant Re: Dano33 06.05.07, 17:36
                Moze rzcywiscie sobie wygasze niektorych, ale z drugiej strony trzeba czuwac,
                bo te upiory sa nienasycone i kasaja kiedy tylko moga...
                • dana33 Re: Dano33 06.05.07, 17:54
                  :))))
    • antithesis Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 11:46
      Mnie sie widzi, ze to wynika z zydowskiej religii, w ktorej po rasistowsku
      Zydzi ustawili sie na pozycji narodu wybranego gardzacego innymi narodami.
      Kiedy sie poczyta Talmud, to staje sie jasne.
      • danus01 Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 11:52
        antithesis napisała:

        > Mnie sie widzi, ze to wynika z zydowskiej religii, w ktorej po rasistowsku
        > Zydzi ustawili sie na pozycji narodu wybranego gardzacego innymi narodami.
        > Kiedy sie poczyta Talmud, to staje sie jasne.

        czy Talmud to 5-cio ksiag z Biblii?
        pytam,bo Talmudu jeszcze nie mialam okazji(czasu0 przeczytac
        • emaglara Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 12:20
          danus01 napisała:

          > antithesis napisała:
          >
          > > Mnie sie widzi, ze to wynika z zydowskiej religii, w ktorej po rasistowsk
          > u
          > > Zydzi ustawili sie na pozycji narodu wybranego gardzacego innymi narodami
          > .
          > > Kiedy sie poczyta Talmud, to staje sie jasne.
          >
          > czy Talmud to 5-cio ksiag z Biblii?
          > pytam,bo Talmudu jeszcze nie mialam okazji(czasu0 przeczytac

          patrzac na ciebie to widzi sie talmud
          • danus01 Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 12:38
            emaglara napisała:

            > patrzac na ciebie to widzi sie talmud

            czasami odstepuje od ustalonych przez siebie sama zasad.
            znasz Talmud?
            czy tylko z okladki?
            • de_oakville Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 13:06
              W komedii pt. "Jak rozpetalem Druga Wojne Swiatowa" glowny jej bohater (Antek
              Dolas?, czy jakos podobnie, pamietam jednak dobrze, ze w "Pianiscie" byl Antek
              Szalas) zostal schwytany przez polskich partyzantow lesnych, z ktorymi "nie bylo
              zartow". Chcac pozostac przy zyciu, musial im udowodnic, ze jest Polakiem, wiec
              zaczal cytowac fragmenty z "Pana Tadeusza" - "Litwo, ojczyno moja...". To im
              wystarczylo, Litwinowi rowniez darowali.

              "Najpierw przyszli po komunistów, ale nie protestowalem bo nie bylem komunista.
              Potem przyszli po Zydów, ale nie protestowalem bo nie bylem Zydem. Potem
              przyszli po zwiazkowców, ale nie protestowalem bo nie bylem zwiazkowcem. Potem
              przyszli po katolików, ale nie protestowalem bo bylem luteraninem. Potem
              przyszli po mnie i nie bylo juz komu protestowac. Pastor Martin Niemoeller."
              • danus01 Re: asymilacja=upodobnienie? 05.05.07, 13:58
                de_oakville napisał:

                > W komedii pt. "Jak rozpetalem Druga Wojne Swiatowa" glowny jej bohater (Antek
                > Dolas?, czy jakos podobnie, pamietam jednak dobrze, ze w "Pianiscie" byl Antek
                > Szalas) zostal schwytany przez polskich partyzantow lesnych, z ktorymi "nie
                byl
                > o
                > zartow". Chcac pozostac przy zyciu, musial im udowodnic, ze jest Polakiem,
                wiec
                > zaczal cytowac fragmenty z "Pana Tadeusza" - "Litwo, ojczyno moja...". To im
                > wystarczylo, Litwinowi rowniez darowali.
                >

                TEMU Litwinowi darowali...
                lecz smutna(?) prawda jest tez taka,ze cytowanie nawet do upadlego calego "Pana
                Tadeusza" i wszystkich innych "modlitw" narodowych nie uratuje zyda w Polsce
                przed pojawiajacym sie z nienacka palcem "uczynnego" sasiada wskazujacego-ten
                oto jest Zydem.
                to bylo moje pierwsze doswiadczenie na forum o nieprzemijajacym w Polsce "palcu
                wskazujacym..."
                • danus01 Re: autopoprawka 05.05.07, 14:07
                  danus01 napisała:

                  > to bylo moje pierwsze doswiadczenie na forum o nieprzemijajacym w
                  Polsce "palcu wskazujacym..."

                  bardziej odpowiednim okresleniem tego zjawiska jest: wiecznie zywy palec
                  wskazujacy...antysemity
                  • pro100 Synteza? 05.05.07, 20:44
                    danus01 napisała:

                    > bardziej odpowiednim okresleniem tego zjawiska jest: wiecznie zywy palec
                    > wskazujacy...antysemity

                    Myślisz, że będziesz po srodku? Złudzenia. Za 3 lata płaskie placki z arabczaków na śniadanie.
                    • danus01 Re: Synteza? 06.05.07, 10:34
                      pro100 napisał:


                      > Myślisz, że będziesz po srodku? Złudzenia.

                      nie,ja mysle,ze jestem ponad te 'wszystkie palce' bo nimi rzadzi moja glowa.
                      zludzenie?
                      byc moze...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka