Dodaj do ulubionych

Turysci nie omijaja Rosji

09.07.07, 13:02
Pewien niemiecki pisarz - Wolfgang Büscher postanowil poznac Rosje "od
podszewki" i w tym celu przejsc cala trase z Berlina do Moskwy na piechote
"napoleonskim szlakiem". Dzialo sie to chyba w roku 2001. Napisal potem
ksiazke pt. "Berlin - Moskwa. Podroz na piechote" ("Berlin-Moskau. Eine Reise
zu Fuss"). Szedl w ciagu dnia, gdyz noca byloby to zbyt niebezpieczne. Na
glowie mial slomkowy kapelusz chroniacy go przed sloncem, zatrzymywal sie w
tanich hotelach, czasem nocowal nawet w stololach. Staral sie unikac
wiekszych miast i w Polsce - od Kostrzyna nad Odra do Bialegostoku szedl
praktycznie tylko przez lasy. Dopiero na terenie bylego ZSRR trzymal sie
glownej szosy miedzynarodowej i "zahaczyl" po drodze o Minsk, Smolensk i inne
miasta. Kiedy pytal niektorych miejscowych ludzi o droge itp., to w odpowiedzi
slyszal czesto "nie znaju - nie wiem". Wynikalo to jednak nie stad, jak on
uwazal, ze byli to ludzie nieprzyjazni lub "nierozgarnieci", tylko -jak wie
kazdy majacy troche pojecia o bylym ZSRR, z pozostalosci komunistycznej
mentalnosci, kiedy najbezpieczniej bylo zawsze odpowiadac "nie znaju - nie
wiem", szczegolnie komus obcemu lub z obcym akcentem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Schodzilem w dol szosy, kiedy jakis samochod na moskiewskiej rejestracji
zatrzymal sie (zahamowal) i kierowca zapytal mnie o droge. Byli to ludzie
usposobieni szyderczo, takiego tonu od dawna nie slyszalem. Wzieli mnie za
jakiegos "buraka" z prowincji (dosl. glupiego prowincjonalnego Rosjanina).
Moglem to zrozumiec. Istotnie, ja sam dostawalem dziwnie nieprzytomne
odpowiedzi na moje pytania o droge. Nie dalej niz przed kwadransem pewien
mlody czlowiek, ktory pchal taczke przez droge, nie byl mi w stanie
powiedziec, dakad prowadzi szosa, przy ktorej mieszkal. Pogardliwy ton
Moskwian zelzal, kiedy wyciagnalem moja mape i pokazalem im na niej gdzie sie
znajduja. Spojrzeli na mnie tak, jak gdyby ujrzeli mnie dopiero teraz
i zadali pospolite pytanie.
<<Pieszkom?>>
<<Tak, na piechote.>>
Nie robili z tego wielkiej sprawy i szybko powrocili do ironii.
<<Do Moskwy napoleonska droga, co? No, w takim razie milej zabawy.>>
(...)
"Przy barze wdalem sie w rozmowe z Nina. Powiedziala, ze Sofonowo jest pieknym
miasteczkiem, ale niestety nikt juz nie ma pracy, bo kopalnia (szyb) jest
zamknieta. <<Jaka jest Wjazma?>> Tego typu pytania zadawalem teraz czesto,
gdyz nie mialem zadnego przewodnikowego pojecia o miastach, ktore lezaly na
przede mna (na trasie). <<Taka jak Sofonowo>>, powiedziala Nina, <<tylko domy
sa wyzsze>>. <<A Mozajsk?>> <<To juz jest Moskwa>>
Potem ona pytala mnie. Zapytala mnie o to, o co pytal mnie kazdy, kto
zauwazyl, ze jestem cudzoziemcem.
<<Jak ci sie podoba Rosja?>>
<<Ja kocham Rosje>>

Wolfgang Büscher, "Berlin-Moskau. Eine Reise zu Fuss"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
"Ich kam in eine Senke, ein Auto mit Moskauer Kennzeichen bremste, der Fahrer
fragte mich nach dem Weg. Es waren ironisch gebildete Leute, diesen Ton hatte
ich länger nicht gehört. Mich hielten sie für einen dummen Provinzrussen. Ich
konnte das verstehen. Tatsächlich hatte ich auf meine eigenen Fragen nach dem
Weg oft sonderbar sommambule Antworten erhalten. Es war keine Viertelstunde
her, dass ein junger Mensch, der eine Schubkarre über die Strasse schob, mir
nicht sagen konnte, wohin die Chaussee ging, an der er wohnte. Der
verächtliche Ton der Moskauer legte sich, als ich meine Karte herauszog und
ihnen zeigte, wo sie waren. Sie sahen mich an, als sähen sie mich erst jetzt
und stellten die übliche Frage.
<<Peschkom?>>
<<Ja, zu Fuss>>
Sie machten keine grosse Sache daraus und fanden rasch zu ihrer gebildeten
Ironie zurück.
<<Nach Moskau - auf Napoleons Weg, was? Na, dann viel Spass.>>
(...)
"An der Archipel-Bar kam ich mit Nina ins Gespräch. Sofonowo sei eine schöne
kleine Stadt, sagte sie, leider habe niemand mehr Arbeit, der Schacht sei
geschlossen. <<Wie ist Wjasma?>> Solche Fragen stellte ich jetzt häufig, ich
hatte nicht einmal eine Reiseführeridee von den Städten, die vor mir lagen.
<<Wie Sofonowo>>, sagte Nina, <<aber dir Häuser sind höher>>
<<Und Mojaisk?>> <<Das ist schon Moskau.>> Dann fragte sie mich. Sie fragte
mich, was mich jeder fragte, der bemerkt hatte, dass ich ein Fremder war.
<<Wie findest du Russland?>>
<<Ich liebe Russland.>>"

Wolfgang Büscher, "Berlin-Moskau. Eine Reise zu Fuss"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obserwuj wątek
    • polski_francuz Podroz Transsyberyjska 09.07.07, 16:44
      tez wielkim przezyciem. Chyba ponad tydzien w pociagu.

      Mialem kolegow w Polsce, ktorzy w latach 70tych, wlasnie tak na konferencje do
      Japonii jechali: Warszawa-Moskwa-Wladywostok-Tokio.

      Ale takie podroze to albo dla mlodych albo dla emerytow albo dla lubiacych przygody.

      PF
      • de_oakville Re: Podroz Transsyberyjska 09.07.07, 18:47
        Büscher odbyl te piesza podroz do Moskwy majac 50 lat. W tym samym wieku Polak
        Leonid Teliga rozpoczynal swoja podroz dookola swiata na jachcie "Opty" w roku
        1967. Pamietalem tylko jego nazwisko i imie - zajrzalem dzisiaj do "Wikipedii".
        Okazuje sie, ze Teliga urodzil sie w Wiazmie, w Rosji w roku 1917. Mysle, ze
        najprzyjemniej jest jechac z Polski do Chin koleja transsyberyjska - wtedy
        wlasciwie odczuwa sie odleglosc (nigdy nie jechalem, lecialem tylko raz do Chin
        i z zupelnie innego kierunku).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka