Dodaj do ulubionych

Aresztowani sojusznicy

IP: *.ifm.uni-mannheim.de 09.07.03, 19:39
Dokladnie tak. W momencie gdy Turcja zachowala sie demokratycznie
i stanela po stronie wlasnej opinii publicznej i wlasnych
interesow narodowych, podpisala praktycznie "wyrok" na siebie. A
w kazdym razie zniszczyla milosc. Rola Turcji bylo wbijanie klina
w swiat muzulmanski. To byl fundament tego partnerstwa, koszty
wlasne Turcji nie graly tu roli. A teraz, no coz, bedzie tak
jak w wielu rozpadajacych sie zwiazkach, naciski, zemsta, proby
oslabienia...
To wazna lekcja i warto ja obserwowac.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kanadol Gnoj, cd. IP: *.tkg.bc.tac.net 09.07.03, 20:35
      Turcy, kurdowie, szyici, amerykany......i polaczki na dokladke.
      Poza tym:
      - Dlaczego uzywa sie sie slowa "terrorysci kurdyjscy"? Winno
      byc: partyzanci, jak to bylo u nas.
      - Turcja nie byla powodem kryzysu poprzez zakaz tranzytu
      amerykanskich wojsk. Demokratycznie uszanowala wole ludnosci -
      nie tak jak w Polsce.
      - Amerykanie obiecali demokracje w Iraku. Logicznie wiec powinni
      zezwolic na referendum, niepodleglosc Kurdow i popierac ich
      polaczenie z Kurdami tureckimi. Czyz nie? Ha,ha, ha.....
    • Gość: robertson Re: Aresztowani sojusznicy IP: *.ebay.com 09.07.03, 21:43
      Panie Dawidzie,
      Szanuje Pana niezmiernie, ale ten wirus podwojnych
      standardow chyba Pana tez nie ominal. Dlaczego Pan nazywa
      Kurdow terrorystami? Dlaczego nie majac ani 10% praw
      jakimi cieszylki sie Albanczycy Kosowa w Yugoslawii - nie
      maja prawa walczyc przeciwko panstwowego terroyzmu
      tureckiego? Czuje w Pana artykule nieukrywalna sypatyje
      wobec turkow, a przecierz Pan bardzo dobrze wie w jakich
      warunkach zyja Kurdowie, i ze panstwo niepodlegle nalezy
      im sie tak samo jak Turkom. Rowniez inni "bogoslawienie"
      narody sasiadujace z Turkami - Cyprioci, Ormianie,
      Bulgarzy, Grecy cierpia przez obecna agresywna i
      nacjonalistyczna Turcje. Tak wiec osobiscie mam nadzieje,
      ze USA wyciagna prawidlowe wnioski z zachowania
      dzisiejszej Turcji, i przestana Turcje popierac *jedynie*
      dlatego, ze jest w NATO. Wyjdzie to na dobre samim Turkom...
      • Gość: Eva Re: Aresztowani sojusznicy IP: *.ifm.uni-mannheim.de 09.07.03, 22:39
        Gość portalu: robertson napisał(a):

        > Panie Dawidzie,
        > Szanuje Pana niezmiernie, ale ten wirus podwojnych
        > standardow chyba Pana tez nie ominal. Dlaczego Pan nazywa
        > Kurdow terrorystami? Dlaczego nie majac ani 10% praw
        > jakimi cieszylki sie Albanczycy Kosowa w Yugoslawii - nie
        > maja prawa walczyc przeciwko panstwowego terroyzmu
        > tureckiego? Czuje w Pana artykule nieukrywalna sypatyje
        > wobec turkow, a przecierz Pan bardzo dobrze wie w jakich
        > warunkach zyja Kurdowie, i ze panstwo niepodlegle nalezy
        > im sie tak samo jak Turkom. Rowniez inni "bogoslawienie"
        > narody sasiadujace z Turkami - Cyprioci, Ormianie,
        > Bulgarzy, Grecy cierpia przez obecna agresywna i
        > nacjonalistyczna Turcje. Tak wiec osobiscie mam nadzieje,
        > ze USA wyciagna prawidlowe wnioski z zachowania
        > dzisiejszej Turcji, i przestana Turcje popierac *jedynie*
        > dlatego, ze jest w NATO. Wyjdzie to na dobre samim Turkom...

        Chyba nie konca zrozumial Pan tak artykul jak i obecna sytuacje.
        Notowania Kurdow sie prawdopodobnie poprawia, w ramach karania
        nieposlusznego wasala, zwanego onegdaj partnerem. Zreszta to
        dopiero poczatek balaganu na Bliskim Wsch. Operacja
        "destabilizacja" dopiero sie rozkreca. Bodaj bys zyl w ciekawych
        czasach - nie pamietam niestety ktory narod uzywa tego
        przyslowia, gdy chce komus zle zyczyc.
        • Gość: Bnadem Re: Dobra jesteś, Eva; szkoda, że cię zadziobią IP: *.crowley.pl 09.07.03, 22:53
          Gość portalu: Eva napisał(a):

          > Gość portalu: robertson napisał(a):
          >
          > > Panie Dawidzie,
          > > Szanuje Pana niezmiernie, ale ten wirus podwojnych
          > > standardow chyba Pana tez nie ominal. Dlaczego Pan nazywa
          > > Kurdow terrorystami? Dlaczego nie majac ani 10% praw
          > > jakimi cieszylki sie Albanczycy Kosowa w Yugoslawii - nie
          > > maja prawa walczyc przeciwko panstwowego terroyzmu
          > > tureckiego? Czuje w Pana artykule nieukrywalna sypatyje
          > > wobec turkow, a przecierz Pan bardzo dobrze wie w jakich
          > > warunkach zyja Kurdowie, i ze panstwo niepodlegle nalezy
          > > im sie tak samo jak Turkom. Rowniez inni "bogoslawienie"
          > > narody sasiadujace z Turkami - Cyprioci, Ormianie,
          > > Bulgarzy, Grecy cierpia przez obecna agresywna i
          > > nacjonalistyczna Turcje. Tak wiec osobiscie mam nadzieje,
          > > ze USA wyciagna prawidlowe wnioski z zachowania
          > > dzisiejszej Turcji, i przestana Turcje popierac *jedynie*
          > > dlatego, ze jest w NATO. Wyjdzie to na dobre samim Turkom...
          >
          > Chyba nie konca zrozumial Pan tak artykul jak i obecna sytuacje.
          > Notowania Kurdow sie prawdopodobnie poprawia, w ramach karania
          > nieposlusznego wasala, zwanego onegdaj partnerem. Zreszta to
          > dopiero poczatek balaganu na Bliskim Wsch. Operacja
          > "destabilizacja" dopiero sie rozkreca. Bodaj bys zyl w ciekawych
          > czasach - nie pamietam niestety ktory narod uzywa tego
          > przyslowia, gdy chce komus zle zyczyc.


          Nieopatrznie rozumujesz w kategoriach etycznych (aj, jaj, jaj, jaj, jaj, jaj,
          jaj!); potem zaś przemawiasz do sumienia (O, ŚWIĘTA NAIWNOŚCI!), a w końcu
          pozwalasz sobie na ocenaę polityki w ramach ZROZUMIAŁEJ publicystyki...
          Słyszałaś, kto to był mitologiczny Marsjasz/
          Daj Ci, Panie Boże, zapał do dalszego wysiłku... (szczerze...)
          Pozdrawiam
          Bnadem
          • Gość: Eva Re: Dobra jesteś, Eva; szkoda, że cię zadziobią IP: *.ifm.uni-mannheim.de 09.07.03, 23:06
            Gość portalu: Bnadem napisał(a):

            >
            >
            > Nieopatrznie rozumujesz w kategoriach etycznych (aj, jaj, jaj,
            jaj, jaj, jaj,
            > jaj!); potem zaś przemawiasz do sumienia (O, ŚWIĘTA
            NAIWNOŚCI!), a w końcu
            > pozwalasz sobie na ocenaę polityki w ramach ZROZUMIAŁEJ
            publicystyki...
            > Słyszałaś, kto to był mitologiczny Marsjasz/
            > Daj Ci, Panie Boże, zapał do dalszego wysiłku... (szczerze...)
            > Pozdrawiam
            > Bnadem

            kto ma byc Apollem?
            • Gość: Bnadem Re: Coraz bardziej cię lubię... IP: *.crowley.pl 09.07.03, 23:14
              Gość portalu: Eva napisał(a):

              > Gość portalu: Bnadem napisał(a):
              >
              > >
              > >
              > > Nieopatrznie rozumujesz w kategoriach etycznych (aj, jaj, jaj,
              > jaj, jaj, jaj,
              > > jaj!); potem zaś przemawiasz do sumienia (O, ŚWIĘTA
              > NAIWNOŚCI!), a w końcu
              > > pozwalasz sobie na ocenaę polityki w ramach ZROZUMIAŁEJ
              > publicystyki...
              > > Słyszałaś, kto to był mitologiczny Marsjasz/
              > > Daj Ci, Panie Boże, zapał do dalszego wysiłku... (szczerze...)
              > > Pozdrawiam
              > > Bnadem
              >
              > kto ma byc Apollem?


              ...i nie ma to niczego wspólnego z moim imieniem "Adam" (piekielnie dobrze
              ożeniony i zakochany w żonie od 14 lat jak idiota...).
              Apollów, niestety, zawsze jest odrobinę za dużo...
              ... a wykształconych ludzi jakby za mało... - signum temporis...?
              • Gość: Eva Re: Coraz bardziej cię lubię... IP: *.ifm.uni-mannheim.de 09.07.03, 23:21
                Gość portalu: Bnadem napisał(a):

                > Apollów, niestety, zawsze jest odrobinę za dużo...
                > ... a wykształconych ludzi jakby za mało... - signum
                temporis...?

                A gdzie tam, raczej nihil novi sub sole.

                • Gość: Bnadem Re: Coraz bardziej cię lubię... IP: *.crowley.pl 09.07.03, 23:24
                  Gość portalu: Eva napisał(a):

                  > Gość portalu: Bnadem napisał(a):
                  >
                  > > Apollów, niestety, zawsze jest odrobinę za dużo...
                  > > ... a wykształconych ludzi jakby za mało... - signum
                  > temporis...?
                  >
                  > A gdzie tam, raczej nihil novi sub sole.
                  >


                  Quousque, tandem abutere, Apolle, patientia nostra...
                  A kto to, qrva, zrozumie...?
                  • Gość: Eva Re: Coraz bardziej cię lubię... IP: *.ifm.uni-mannheim.de 09.07.03, 23:34
                    Gość portalu: Bnadem napisał(a):

                    >>
                    > Quousque, tandem abutere, Apolle, patientia nostra...
                    > A kto to, qrva, zrozumie...?

                    No wlasnie, naduzywamy cierpliwosci P. Warszawskiego,
                    opuscilismy bowiem felieton, a to nie ma sensu. Tu
                    powinno chodzic o dyskusje na podany w artykule temat.

                    Niemniej dziekuje za komplementy
                    • Gość: Bnadem Re: Coraz bardziej cię lubię... IP: *.crowley.pl 09.07.03, 23:43
                      Napisz jeszcze coś - brakuje tutaj kobiecej ręki na forum.
                      Pozdrawiam
                      Bnadem z dziadkim (przez małżeństwo - ale fajny facet z Chorzowa...) z AK (das
                      stimmt "Afrika Korps"... )
                      Cześć, Marsjaszu...
                      Bnadem
                      • Gość: Eva ad rem, bnaden... IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.03, 02:20
                        Gość portalu: Bnadem napisał(a):

                        > Napisz jeszcze coś - brakuje tutaj kobiecej ręki na forum.
                        > Pozdrawiam
                        > Bnadem z dziadkim (przez małżeństwo - ale fajny facet z
                        Chorzowa...) z AK (das
                        > stimmt "Afrika Korps"... )
                        > Cześć, Marsjaszu...
                        > Bnadem

                        Zgodnie z prosba - melduje sie.
                        Exkurs: Schöne Grüße an den Großvater. Ist er wirklich
                        wirklich on-line dabei? Jesli tak to prosze go podwojnie
                        pozdrowic.

                        Mysle, ze nie nalezy naduzywac uprzejmosci P.
                        Warszawskiego i wrocic na tych lamach do tematu.
                        Czyli ad rem:

                        Gość portalu: Robertson napisał(a)do D. Warszawskiego:
                        "Pan bardzo dobrze wie w jakich warunkach zyja Kurdowie,
                        i ze panstwo niepodlegle nalezy im sie tak samo jak Turkom."
                        A co z n.p. Baskami, ktorych Pan Robertson nie
                        wspomina??? Co n.p. z Arabami we Francji lub Anglii??
                        Przeciez to miliony ludzi, ktorzy sa na 100%
                        narodem/narodami (kutura, jezyk, religia), a nie maja
                        wlasnego panstwa, tam gdzie zyja od kilku juz pokolen??

                        Slazacy podobnie jak Kurdowie nigdy w historii nie mieli
                        wlasnej panstwowosci, dzis walcza o uzyskanie statusu
                        odrebnej narodowosci, co moze byc pierwszym (tyle, ze
                        bardziej pokojowym) krokiem na podobnej drodze. Watpie
                        czy panstwo polskie zyczyloby sobie destabilizacji i
                        rozpadu. Ciekawi mnie stosunek P. Robertsona do tego
                        problemu. Sadze, ze wirus podwojnych standardow jest na
                        tyle rozpowszechniony, ze konkretnego jednego
                        adresata/nosiciela brak, kazdy powinien szukac w sobie.

                        Jak kogos Bog chce ukarac, to mu odbiera rozum. A to
                        gorsze od wirusa opisywanego przez P. Robertsona i
                        bardziej rozpowszechnione. Otwiera sie jakas dziwna choc
                        niestety znana puszka Pandory - i to jest to co powinno
                        przerazac.




                        • Gość: robertson Re: ad rem, bnaden... IP: *.ebay.com 11.07.03, 00:11
                          Ma chere Eva,

                          > Mysle, ze nie nalezy naduzywac uprzejmosci P.
                          > Warszawskiego i wrocic na tych lamach do tematu.
                          > Czyli ad rem:

                          Calkowicie popieram...

                          > Gosc portalu: Robertson napisal(a)do D. Warszawskiego:
                          > "Pan bardzo dobrze wie w jakich warunkach zyja Kurdowie,
                          > i ze panstwo niepodlegle nalezy im sie tak samo jak
                          Turkom."
                          > A co z n.p. Baskami, ktorych Pan Robertson nie
                          > wspomina??? Co n.p. z Arabami we Francji lub Anglii??
                          > Przeciez to miliony ludzi, ktorzy sa na 100%
                          > narodem/narodami (kutura, jezyk, religia), a nie maja
                          > wlasnego panstwa, tam gdzie zyja od kilku juz pokolen??

                          Zgadzam sie - sprawa samookreslenia narodowego
                          (self-determination) vs. nenaruszalnosci granic jest dosc
                          niejednoznaczna. Mysle, ze kazdy prezypadek nalezy
                          rozpatrywac w odrebnosci, i ne przymityzowalbym sprawy
                          dzielac wzysto na czarne i biale.

                          W praypadku Kurdow - jak juz wspomnialem - Kurdowie sa
                          klasycznym przykladem mniejszosci narodowoj
                          reresjoniwanych przez wladze centralne (nawet Pan Dawid
                          nie raz o tym pisal). Generalnie nie maja prawa NAZYWAC
                          SIE Kurdamie (Tureckie wladze zmuszaja do uzycie terminu
                          "Gorski Turek"). Nie mowiac o szkolach, gazetach itd.
                          Przy tym liczace 10 mln Kurdowie zamieszkuja te tereny
                          prze wieki (no, powiedzmy, ze nie wszystkie, czesc im
                          "przypadla" po Rzezi Ormian w 1915 roku). Tak wiec
                          poprzez represje Turcy zamiast tlumic - podsycaja
                          nastroje separatyczne, mozliwe, ze gdyby Kurdowie byli
                          traktowani lepiej - nie chieliby sie oddelic od Turcji.

                          Jest bardzo podobnie z Ormianami z Karabachu - zyjac pod
                          opresja Azerka przez 70 lat ZSRR przeprowadzili
                          referendum (ciekawostka - taka mozliwosc przewidywalo
                          prawo radzieckie, i a propos z tego prawa kiedys
                          skorzystali Finnowie) i wiekszoscia zdecydowali o
                          odlaczemniu sie od Azerskiej SSR. Nieststy, Azerskie
                          wladze myslac, ze maja wystarczajaca przewage militarna
                          (5 mln vs 150 tys.) zdecydowamli Karabachczykow
                          wypedzic/wymordowac, ale czyba przeliczyli sie. Jako
                          wynik mamy dzis nieuznawana przez nikogo ale niepodlegla
                          Republike Karabachska wywalczona na polu walki - czy to
                          nie imponuje nam, Polakom, bardzo dobrze znajacym cene
                          wolnosci? I - bardzo wazne - dzis Republika ta
                          funkcjonuje nie gorzej od Azerbejdzanu, i zadnego
                          bandytyzmu czy porywania tam nie ma, wrecz przeciwko -
                          Karabakhczycy z powodzeniem odbudowuja swoj malenki kraj...

                          Klasycznym przykladem "separacji cywilizowanej" jest
                          sprawa Quebec w Kanadzie (dziwnie, ze Pani o tym nie
                          wspomniala). Otoz w tym regionie Kanady zdecydowano na
                          przeprowadzenie referendum niepodlegosciowy, ktory jednak
                          "separatysci" przegrali - gdyby wygrali, mielibysmy dzis
                          Republike Quebec. Bez zadnego rozlewu krwi. Tak samo -
                          separacje Czechow i Slowakow mozna rozpatryac jako
                          bezkrwawe odseparowanie sie Slowakow od CSR.

                          W innych przypadkach nie popieralbym separacji - np.
                          Arabowie we Francji - to ludnosc naplywowa, i dzis nikt
                          chyba nie nazwalby Arabow rdzennymi mieszkancami Francji,
                          ani Turkow - Niemiec. Tak wiec oni maja prawo,
                          oczywiscie, na wlasne szkoly, gazety, radio etc. - ale
                          wg. mnie nie maja zadnych podstaw prawnych, historycznych
                          czy moralnych na utworzenie wlasnych panstw w krajach w
                          ktorych wyladowali przez ostatnie paredziesiat lat.

                          Oczywiscie, sa przypadki kiedy to nawet ja :) nie jestem
                          w stanie odpowiedziec na pytanie - co jest lepsze. Na
                          przyklad Czeczeni - sa z jednej strony wypedzani,
                          mordowani przez wladze rosyskie, z drugiej zas - mam
                          wielkie watpliwosci czy sa wystarczajaco dojrzali, zeby
                          miec wlasne panstwo. Mieli de facto niepodleglosc w
                          latach 1993-1997 - i wszyscy wiemy czym sie to skonczylo
                          - bandytyzmem, narkotykami itd. Czeczeni - to narod
                          waleczny ale niestety nie majacy glebszych tradycji
                          kulturowych, nie majacy ani pisma and pojecia
                          architektury etc. W tym sa bardzo podobni do Afganistanu.
                          Czy moga miec wlasne niepodlegle panstwo w bardzo waznym
                          polozeniu geograficznym? You tell me, jak mawiaja Amerykanie.

                          Tak wiec kazdy przypadek ma swoja specifyke i nie nalezy
                          wszystkiego rzucac do jednego worka...

                          > Slazacy podobnie jak Kurdowie nigdy w historii nie mieli
                          > wlasnej panstwowosci, dzis walcza o uzyskanie statusu
                          > odrebnej narodowosci, co moze byc pierwszym (tyle, ze
                          > bardziej pokojowym) krokiem na podobnej drodze. Watpie
                          > czy panstwo polskie zyczyloby sobie destabilizacji i
                          > rozpadu. Ciekawi mnie stosunek P. Robertsona do tego
                          > problemu. Sadze, ze wirus podwojnych standardow jest na
                          > tyle rozpowszechniony, ze konkretnego jednego
                          > adresata/nosiciela brak, kazdy powinien szukac w sobie.

                          Nigdy w historii tez nie mieli wlasnego patstwa Ukraincy
                          - czy to znaczy, ze im sie wlasnego kraju nie nalezy? Co
                          do Slazakow - o ile wiem nikt ich nie wypedza, maja prawo
                          mowic w jezyku jaki chca, miec szkoly, nazywac siebie kim
                          tylko zechca itd. Zas gdyby dzis ogloszono referendum nt.
                          odlaczenia sie od Polski - mam WIELKIE watpliwosci, czy
                          by wiecej niz 20-25% ludzi by chcialo sie od Polski
                          oddzielic. Tak wiec, prosze, nie kaz Kurdow zyc pod
                          Turecja opresja tylko dlatego ze masz u siebie paru
                          swirow w Slansku gadajacych o niepodleglosci...

                          > Jak kogos Bog chce ukarac, to mu odbiera rozum. A to
                          > gorsze od wirusa opisywanego przez P. Robertsona i
                          > bardziej rozpowszechnione. Otwiera sie jakas dziwna choc
                          > niestety znana puszka Pandory - i to jest to co powinno
                          > przerazac.

                          Nie wiem o co konkretnie Ci tu chodzi - czy probujesz
                          powiedziec, ze Kurdowie pragnace niepodleglosci (czy tez
                          Czeczeni, Baskowie, Karabachczycy itd.) - to szalency? A
                          sama - chcialabys z powrotem pod "opieke" ZSRR?

                          Mam nadzieje, Evo, ze dosc przystepnie wytlumaczylem swoj
                          punkt widzenia. I mam nadzieje, ze mi wybaczysz, ze ani
                          Lacina ani Niemiecki nie sa wsrod 5 jezykow jakimi wladam.

                          Pozdawiam, Robertson
                          • Gość: Eva Re: ad rem,Robertson... IP: *.dip.t-dialin.net 12.07.03, 01:33
                            Gość portalu: robertson napisał(a):

                            > Ma chere Eva,
                            > "Mam nadzieje, Evo, ze dosc przystepnie wytlumaczylem
                            swoj punkt widzenia."

                            Tak wystarczajaco przystepnie, abym sporo (jak sadze) z
                            tego zrozumiala – dziekuje i odpowiadam:
                            Ja pisze:
                            "Jak kogos Bog chce ukarac, to mu odbiera rozum.." Ty pytasz:
                            "Nie wiem o co konkretnie Ci tu chodzi (...) chcialabys
                            z powrotem pod "opieke" ZSRR?"

                            A kysz ZSRR (apage demone!).A i Kurdowie to (nie do
                            konca) szalency. Piszac "jak kogos Bog chce ukarac.."
                            chodzi mi o to, ze narody/ludy zgnebione staja sie
                            ponownie latwo i naiwnie pilka do gry wielkich i moznych
                            tego swiata, rzucaja sie sobie nawzajem do gardla,
                            wskutek sprytnej indoktrynacji walcza zawziecie, w
                            koncowym efekcie w cudzym interesie (devide et impera –
                            dziel i rzadz). Polska przez to swego czasu przeszla
                            kilkakrotnie bijac sie przy boku jednych przeciw drugim,
                            i niewiele z tego majac. Wolnosc uzyskala 2x nie tyle
                            wskutek krwawej walki na polu bitwy, ile wskutek
                            dyplomacji, pokojowych naciskow i przede wszystkim
                            korzystnych konstelacji politycznych. Choc oczywiscie
                            przyznac trzeba, ze walka zbrojna Polakow wciaz
                            przypominala swiatu (niczym kasanie w lydke) o problemie.
                            Zycze Kurdom aby umieli sie z Turkami pokojowo dogadywac
                            na rzecz jak najwiekszej autonomii, zamiast walczyc
                            przeciw nim u boku Ameryki (za pomoca irackich
                            pobratymcow). Maja pokojowego poplecznika w postaci EU,
                            ktora nie szczuje jednych na drugich i nalega, aby Turcy
                            swoje problemy etniczne WRESZCIE ucywilizowali. Zgadzam
                            sie z Toba, ze im wiecej represji (Kudowie, Karabach i
                            inne niezliczone przyklady) tym wiecej oporu. Ale: mniej
                            romantyzmu na cudzych barykadach a wiecej pragmatyzmu na
                            wlasnym podworku nie musi zamykac drogi do wolnosci a
                            nawet do uzyskania dobrej pozycji w "rankingu"
                            narodow(patrz dawna Czechoslowacja, czy tez wczesniej
                            "zwycieski koalicjant antyhitlerowski" Francja, jako
                            jedno z czterech wielkich mocarstw okupujacych Niemcy –
                            to byl dopiero numer dyplomatyczny, nie militarny godny
                            podziwu).

                            Uwazam, ze szczucie jednych na drugich jest otwieraniem
                            puszki Pandory. Zreszta ja nie wierze w trwaly sukces
                            Ameryki w Iraku, nawet nietrwaly sukces nie chce sie
                            zarysowac, a na tej wszak wierze opiera sie dzisiejszych
                            taktyka irackich Kurdow i nadzieje ich tureckich (oraz
                            jak przypuszczam rowniez i iranskich braci). Niektore z
                            powodow czemu tak sadze i gdzie widze problemy podalam na
                            lamach GW w sieci, bodaj 10.07, tam gdzie byla pierwsza
                            wzmianka o zwroceniu sie Ameryki o pomoc do NATO (czyli
                            do Niemiec i Francji, bo przeciez niektorzy inni
                            "natowcy" sa juz aktywni).Nie wypada wiec znow sie powtarzac.

                            Jesli wyjdzie "na moje" (czego zycze Irakowi a nie zycze
                            Kurdom), to sytuacja Kurdow moze sie szybko upodobnic do
                            sytuacji polskich "Volksdeutschow" i innych piatych
                            kolumn. Dlugo sie pamieta noz wbijany w plecy w momencie
                            najwiekszego zagrozenia (patrz Zaolzie 1938 – wielu ma
                            takie winy na sumieniu, nie tylko "Volksdeutsche").

                            Ponadto podzielam Twoje watpliwosci odnosnie dojrzalosci
                            Czeczenow do wolnego panstwa, w moim przypadku dotycza
                            one rowniez Kurdow. Mieszkam w Niemczech, gdzie jest
                            mnostwo politycznych emigantow kurdyjskich. Czesto ich
                            problemy polityczne sa poruszane na lamach mediow.
                            Niestety potrafia oni dawac znac o sobie rowniez w bardzo
                            negatywny sposob. Na przyklad mordujac mlode dziewczeta
                            kurdyjskie w Niemczech za to, ze nie wyszly za maz
                            zgodnie z planami klanu/rodziny. Krwawe rozrachunki na
                            tle klanowym i "honoru" nie sa rzadkoscia. Ktos moze
                            przywolac w tym miejscu Turkow niemieckich, ktorzy
                            potrafia sie zachowywac podobnie. Uwazam jednak, ze
                            istota problemu jest troche inna. Turcy niemieccy sa
                            (uogolniajac) slabowyksztalcona spolecznoscia
                            zakorzeniona gleboko w tradycyjnych strukturach wiejskich
                            emigrujaca za chlebem (to odrobine tak jak polscy chlopi
                            czy gorale w Ameryce). Kurdyjska emigracja jest emigracja
                            polityczna o o wiele szerszym przekroju spolecznym.
                            Staralam sie wyrobic sobie wlasny niezalezny poglad
                            szukujac swego czasu kontaktu i rozmow z Kurdami. Nie
                            rozwialo to moich watpliwosci.

                            Piszesz:
                            "Klasycznym przykladem "separacji cywilizowanej" jest
                            sprawa Quebec w Kanadzie (dziwnie, ze Pani o tym nie
                            wspomniala). Otoz w tym regionie Kanady zdecydowano na
                            przeprowadzenie referendum niepodlegosciowy, ktory jednak
                            "separatysci" przegrali - gdyby wygrali, mielibysmy dzis
                            Republike Quebec. Bez zadnego rozlewu krwi. Tak samo
                            -separacje Czechow i Slowakow mozna rozpatryac
                            jakobezkrwawe odseparowanie sie Slowakow od CSR."
                            Podpisuje sie pod tym w pelni – to jest to, o co chodzic
                            powinno. Ale do tego trzeba chyba dlugo dojrzewac.

                            Nie jestem za amerykanska kazualistyka, ktora wolnosc i
                            prawo samostanowienia zaczyna coraz bardziej uzalezniac
                            od wprowadzenia demokracji w stylu amerykanskim. Jestem
                            za programem minimum i uwazam, ze te narody dojrzaly do
                            wolnosci i niezaleznosci, ktore sa w swych zachowaniach
                            obliczalne, szanuja godnosc ludzka (uniwersalnie -
                            niezaleznie od plci., rasy czy pogladow) we wlasnym kraju
                            oraz nie zagrazaja sasiadom. Czy jest to oswiecony
                            monarcha czy tez "wybraniec ludu", gra, moim zdaniem,
                            role drugorzedna.

                            Moze jesli sie nie mialo nigdy wlasnego panstwa, to warto
                            najpierw pocwiczyc swoje samookreslenie w strukturach
                            autonomii. Byc wolnym nie "od" a "do" to mozolne zadanie.
                            Pokazuje to chocby przyklad niektorych krajow z
                            post-radzieckich republik wlacznie z Ukraina i nie tylko.
                            Kanada czy Czecho/Slowacy spelniaja te warunki. I na tym
                            polega roznica.

                            Piszesz:
                            "Tak wiec, prosze, nie kaz Kurdow zyc pod Turecja opresja
                            tylko dlatego ze masz u siebie paru swirow w Slansku
                            gadajacych o niepodleglosci..."
                            To optymistyczne podejscie do problemu. Ja tu jestem
                            raczej pesymista, ale takim, ktory chetnie chce sie
                            pomylic.Niestety historia (plebiscyty) uczy inaczej.
                            Prosze nie zapominac, ze Slazakow, legitymujacych sie
                            formalnie polskim paszportem a mieszkajacych aktualnie
                            dosc daleko poza Slaskiem jest sporo wiecej niz podane
                            20-25% "swirow". To rowniez jest to co mam na mysli,
                            mowiac o puszkach Pandory.

                            Dziekuje za mila i rzeczowa wymiane pogladow odbiegajaca
                            w stylu od sieciowej normy.
                            Pozdrawiam
                            Eva

                            • Gość: robertson Re: ad rem,Robertson... IP: *.ebay.com 12.07.03, 04:19
                              Droga Evo,

                              Wyglada na to, iz w wiekszosci sie zgadzamy :) Do
                              niepodleglosci trzeba "dojrzec", lub tez na ta
                              niepodleglosc trzeba "zasluzyc". Ale oto pytanie: kto
                              bedzie decydowal czy dany narod "kwalifikuje sie" do
                              bycia niepodleglym? ONZ? Ameryka? Ukraincy nie beda mieli
                              wlasnego panstwa, poki nie udowodnia ze kwalifikuja sie
                              bedac "autonomia" w ramach innego panstwa (jakiego?
                              Rosji? tam juz przecierz byli ostatnie kilkaset lat!).
                              Ormianie mieli wlasne panstwo 40000 lat temu, ale ostati
                              raz (nie liczac 2 lat przed sowietami) w 13 wieku - czy
                              teraz kwalifikuja sie? To samo dotyczy Gruzinow. Tak wiec
                              dalej jestem sceptyczny co do dobrych decyzji/formul nt.
                              niepodleglosci... Sprawa Turcji zas jest dla mnie
                              szczegolnie niepokojaca, bo widze Turcje jako kraj
                              zacofany, nacjonalistyczny, agresywny wobec sasiadow i
                              wlasnego narodu, ale majacy dobry PR na Zachodzi tylko
                              dlatego, ze jest w NATO...

                              I jeszcze jedno: uwazam, ze jestes - choc bardzo
                              inteligentna dziewczyna - jednak troche naiwna, jesli
                              chodzi o podejscie USA do krajow trzecich. Otoz
                              zaryzykuje stwirdzenie iz polityka zagraniczna USA tak
                              naprawde zasadniczo nie rozni sie od polityki b. ZSRR.
                              Promuja demokraje? Please! Czy dlatego wysylali pieniadze
                              i bron do Bin Ladena? Czy dlatego G. Bush senior - rok
                              (!) po chemicznym ataku wladz iraku na Kurdow w corocznym
                              przemowieniu do narodu mowil ze trzeba utrzymywac dobre
                              stosunki z Saddamem (jego syn 12 lat pozniej (!) uzyl
                              tych atakow dla uzasadnienia ataku na tego samego
                              Saddama). Obawiam sie, ze Ameryka kieruje sie wszystkim
                              tylko nie promowaniem demokracji... Doslownie "wszystkim"
                              :) Ameryka - to kraj lobbingu, i jezeli masz
                              wystarczajaco silne lobby ($$$) to mozesz "przechnac"
                              dowolna decyzje przez Bialy Dom. Jaskrawym przykladem
                              tutaj jest afera iracka: osobiscie wierze, ze byla
                              wynikiem presji lobby Zydowskiego (chodzilo o
                              bezpieczenstwo Izraela), firm nafrowych oraz innych
                              firm/jednostek takich jak Haliburton Cheyneja (chodzi o
                              $$$). Tak wiec demokracja tam i nie pachnialo, i szczerze
                              nigdy pachnac nie bedzie...

                              Musze leciec, ale bardzo milo sie z Toba polemizuje :)
                              Cheers!
                              • Gość: Eva Re: ad rem,Robertson... IP: *.dip.t-dialin.net 13.07.03, 02:05
                                Gdy sie patrzy na Turcje wg. czysto europejskich
                                standartow, to tak to wyglada jak piszesz. Ale T. jest
                                krajem muzulmanskim i jesli go wg. tego mierzyc, ocena
                                staje sie troche inna, i T. zaczyna sie jawic jako kraj
                                (relatywnego) postepu. Zwlaszcza w ostatnich latach ze
                                wzgl. na chec przylaczenia sie do EU T. dokonala
                                ogromnego skoku cywilizacyjnego, nadzieja na
                                przystapienie do EU przypiela temu krajowi "ostrogi". Moi
                                znajomi, ktorzy jezdza tam na urlop od jakis 20 lat mowia
                                ze smutkiem o rosnacej "unifikacji" tego kraju, zanika
                                powoli stary archaiczny folklor, ktory tak cieszy oko
                                turysty. Ale, co wazniejsze niz najnowsze zmiany: Turecka
                                tozsamosc powstawala w scieraniu sie z Europa. Dzisiejszy
                                Istambul (Konstantynopol) za dlugo byl chrzescijanski,
                                aby nie pozostal zaden inprinting. Pozniej Turcy podbili
                                na kilka wiekow Balkany, zrobili nawet wycieczke do
                                Wiednia, przykladow mozna podac wiele. Najezdzca narzuca
                                co prawda swoja kulture, ale osmoza i tak zawsze do
                                jakiegos stopnia nastepuje. Ktore wspolczesne panstwo
                                muzulmanskie mialo tyle bezposredniej wielowiekowej
                                stycznosci z kultura europejska?? Tu lezy np. odp. na
                                pytanie czemu reformy Ata Türka udaly sie w Turcji, a
                                gdzie indziej nie byly nawet do pomyslenia.. Ponadto ok.
                                3-4 milionow Turkow mieszka w Niemczech (nikt nie wie tak
                                naprawde dokladnie ilu ), i ilus tam jeszcze w innych
                                krajach EU. Wg. naszych standartow nie integruja sie oni
                                najlepiej, to prawda. A jednak mimo to sa zmuszeni
                                przejac wiele sposobow zachowan (szkola, praca), opanowac
                                jezyk (jedni mniej, drudzy jednak bardzo dobrze). Oni sa
                                ciaglym lacznikiem miedzy krajem emigracji a ojczyzna i
                                nie sposob nie docenich ich wkladu w rozwoj Turcji wg.
                                wzorcow ktore poznali na emigracji. Innych wzorcow
                                gospodarczych mlode pokolenie zreszta juz nie zna, oni
                                sie urodzili i wychowali w Europie. Gorzej z wzorcami
                                kulturowymi – to idzie wolniej…Polska miedzy innymi tym
                                rozni sie o wielu krajow bylego bloku wsch., ze mozna
                                bylo podrozowac na zachod, pracowac tam (czesto na
                                czarno, ale co za roznica) i podpatrywac gospodarke.
                                Kraje ktore byly izolowane, maja dzis w wiekszosci duzo
                                trudniej. Pracuje m.in. jako doradca ekonomiczny dla
                                roznych organizacji niemieckich i EU. Spedzilam troche
                                czasu w niektorych krajach muzulmanskich i mialam okazje
                                obserwowac ich systemy z bliska – na tym tle Turcja
                                naprawde wypada niezle i mysle,ze EU rowniez rozumuje
                                kontekstowo a nie wg. norm wlasnych. Stad te pozytywne
                                "stopnie" dla Turcji na Zach., czlonkostwo T. w NATO jest
                                juz tylko dodatkowym elementem. Turcja to po prostu
                                najbardziej "chrzescijanski" kraj muzulmanski i jedyny,
                                ktory chce sie od Europy uczyc, przejmujac swiadomie
                                stopniowo normy EU (glownie normy i stadaryzacje w
                                gospodarce, ale nie tylko, np. zawieszono wykonywanie kar
                                smierci, aby nie kolidowac z EU). Mimo wielu potkniec,
                                "bledow i wypaczen" oni naprawde probuja walczyc z
                                wlasnym zacofaniem. O ilu innych krajach muzulmanskich
                                mozna to powiedziec??
                                Spedzialam 4 miesiace temu kilka godzin na lotnisku w
                                Istambule majac przesiadke z Teheranu do Frankfurtu i
                                dumalam o polskim Okeciu. Lotnisko tureckie - ladne,
                                ogromne, zbudowane z rozmachem i czyste. Wszedzie pelno
                                bardzo uprzejmej, usmiechnietej obslugi, wiekszosc mowi
                                albo plynnym angielskim i/lub czystym niemieckim
                                (reemigracja sie klania?). Sprzataczki w ladnych,
                                pachnacych toaletach w wiecznym pogotowiu. Sterylna
                                czystosc toalet (damskich, meskich nie odwiedzalam, wiec
                                nie wiem) przypomina Niemcy - moze znow wplyw
                                reemigrantow?. Nie twierdze, ze Okecie jest szczegolnie
                                brudne czy chamskie, twierdze tylko, ze to tureckie
                                lotnisko to zupelnie inna liga. Oczywiscie to zaden
                                reprezentatywny przyklad dla calego kraju, ale jaka to
                                wizytowka dla gosci zagranicznych!


                                Zupelnie sie nie zrozumielismy w sprawie USA. Moja
                                wypowiedz miala miec wydzwiek ironiczny, Po Twojej odp.
                                widze, ze mi nie wyszlo. Ja juz kilka razy dawalam wyraz
                                na tych lamach temu, co sadze o USA, ktore zreszta troche
                                znam z autopsji, bo spedzilam tam w sumie (czesto jezdzac
                                na dluzsze pobyty) kilka ladnych lat.Mowiac krotko mam
                                poglady podobne do Twoich, zeby sie jednak nie powtarzac
                                i nie denerwowac P. Warszawskiego podaje Ci adresy, gdzie
                                je wyglosilam, na wypadek gdyby Cie to interesowalo:
                                GW – Depesze -PAP:

                                - z dnia 10.07., godz. 22.30 (temat:General Franks
                                przewiduje dlugi pobyt wojsk USA w Iraku),
                                - z dnia 10.07., godz. 23.09 (temat: USA przedyskutuja z
                                NATO...)

                                GW – Kraj – Opinie:
                                - calkiem swiezo z dnia 13.07, godz. 0.51 (Lewandowski
                                (11.07)- czy lud jest wyrocznia?)

                                Pozdrawiam
                                Eva
        • Gość: H Re: Aresztowani sojusznicy IP: 63.121.99.* 10.07.03, 16:43
          Gość portalu: Eva napisał(a):

          > Gość portalu: robertson napisał(a):
          >
          > > Panie Dawidzie,
          > > Szanuje Pana niezmiernie, ale ten wirus podwojnych
          > > standardow chyba Pana tez nie ominal. Dlaczego Pan nazywa
          > > Kurdow terrorystami? Dlaczego nie majac ani 10% praw
          > > jakimi cieszylki sie Albanczycy Kosowa w Yugoslawii - nie
          > > maja prawa walczyc przeciwko panstwowego terroyzmu
          > > tureckiego? Czuje w Pana artykule nieukrywalna sypatyje
          > > wobec turkow, a przecierz Pan bardzo dobrze wie w jakich
          > > warunkach zyja Kurdowie, i ze panstwo niepodlegle nalezy
          > > im sie tak samo jak Turkom. Rowniez inni "bogoslawienie"
          > > narody sasiadujace z Turkami - Cyprioci, Ormianie,
          > > Bulgarzy, Grecy cierpia przez obecna agresywna i
          > > nacjonalistyczna Turcje. Tak wiec osobiscie mam nadzieje,
          > > ze USA wyciagna prawidlowe wnioski z zachowania
          > > dzisiejszej Turcji, i przestana Turcje popierac *jedynie*
          > > dlatego, ze jest w NATO. Wyjdzie to na dobre samim Turkom...
          >
          > Chyba nie konca zrozumial Pan tak artykul jak i obecna sytuacje.
          > Notowania Kurdow sie prawdopodobnie poprawia, w ramach karania
          > nieposlusznego wasala, zwanego onegdaj partnerem. Zreszta to
          > dopiero poczatek balaganu na Bliskim Wsch. Operacja
          > "destabilizacja" dopiero sie rozkreca. Bodaj bys zyl w ciekawych
          > czasach - nie pamietam niestety ktory narod uzywa tego
          > przyslowia, gdy chce komus zle zyczyc.



          ===============================================================================

          Bodaj bys zyl w ciekawych czasach. To jest chinskie powiedzenie i bardzo madre.
    • robertpk Re: Pokój też już przegrała 10.07.03, 08:29
      ..(Turcja), nic już nie powstrzyma usamodzielnienia się
      Kurdystanu,
      niedległy upadek ajatollachów - to następne miliony Kurdów
      aspirujących do swoich praw,

      południowo-wschodnia Turcja juz jest nie do utrzymania,przez
      Ankarę - chyba że stać ją (Ankarę) na wydawanie kilku miliardów
      rocznie na pacyfikacje.
      Manewr jaki Turcy wykonali z Ormianami na poczatku XXw jest nie
      do powtórzenia - wiadomo co oznacza...

      Turcy mają pat, albo przetną ten węzeł zdecydowanie i pozbędą
      się Kurdystanu - lub przyznają mu naprawdę szeroką autonomię -
      uciekając do przodu, albo przegrają - angazując się w przewlekły
      i wyniszczający konflikt, który zablokuje rozwój kraju na długie
      lata.
    • robertpk Re: Rozglądnij się koleżanko z Mannheim.. 10.07.03, 10:23
      ..Turcja ma interesy nie tylko w pn. Iraku - ma je również w
      Azji centralnej, Azerbejdżanie, Cyprze , morzu Egejskim....,
      Unii Europejskiej.

      Wszędzie tam Amerykanie popierają Turków.

      Interesy Turcji zderzyły się z amerykańskimi jedynie w Iraku.

      Turcja nie jest klinem w świecie muzułmańskim - Turcja nie ma
      nic do powiedzenia w swiecie Arabskim - traktowana jest tam z
      nieufnością jako były kolonizator i kraj "nie do końca
      muzułmański", na wschodzie interesy Turcji zderzają się z
      Iranem - równie potęznym krajem, od północy ciagle karty rozdają
      Rosjanie.

      Najblizszym sojusznikiem Turcji jest Izrael - brzmi to dziwnie
      ale tak jest - wystarcy popatrzec na kontrakty zbrojeniowe z
      ostatnich lat.

      Turcja to wyalienowany kraj - który poszukuje swojej strefy
      wpływów na terenach post-sowieckich.

      Pomyśl odrobinę...

      • Gość: + Re: Rozglądnij się koleżanko z Mannheim.. IP: 65.48.81.* 11.07.03, 06:14
        robertpk napisał:

        > ..Turcja ma interesy nie tylko w pn. Iraku - ma je również w
        > Azji centralnej, Azerbejdżanie, Cyprze , morzu Egejskim....,
        > Unii Europejskiej.
        >
        > Wszędzie tam Amerykanie popierają Turków.
        >
        > Interesy Turcji zderzyły się z amerykańskimi jedynie w Iraku.
        >
        > Turcja nie jest klinem w świecie muzułmańskim - Turcja nie ma
        > nic do powiedzenia w swiecie Arabskim - traktowana jest tam z
        > nieufnością jako były kolonizator i kraj "nie do końca
        > muzułmański", na wschodzie interesy Turcji zderzają się z
        > Iranem - równie potęznym krajem, od północy ciagle karty
        rozdają
        > Rosjanie.
        >
        > Najblizszym sojusznikiem Turcji jest Izrael - brzmi to
        dziwnie
        > ale tak jest - wystarcy popatrzec na kontrakty zbrojeniowe z
        > ostatnich lat.
        >
        > Turcja to wyalienowany kraj - który poszukuje swojej strefy
        > wpływów na terenach post-sowieckich.
        >
        > Pomyśl odrobinę...
        >
        Konie trojannskie - wiadomo przez kogo finansowane.
    • Gość: Eva Do robertpk IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.03, 17:43
      Ani nie zaprzeczam temu, ze Turcy tak sie zachowuja jak wyzej
      opisane przez kolege Robertsona, ani nie zamierzam ich bronic.
      Nie zamierzam tez wdawac sie w dyskusje, kto komu kiedy i
      dlaczego dokuczyl. Zachowania Turcji sa modelowe dla mocarstwa
      lokalnego, zachowania Ameryki dla globalnego. Te drugie wplywaja
      lub moga wplywac na losy calego swiata. Podczas gdy kolega
      Robertson wdaje sie w szczegoly , mnie interesuje fenomen "divide
      et impere" tym razem w amerykanskim wydaniu. Rozmawiamy na
      zupelnie roznych szczeblach abstrakcji, stad trudno sie porozumiec.
      Eva
      P.S. Turcja byla pomyslana jako amerykanski klin w swiecie
      muzulmanskim. Jedoczesnie jest 2. am. klinem na Bl. Wsch., obok
      Izraela.: Czemu niby sie dziwic dobrym (jak dotad) kontaktom obu
      tych krajow. Przytocze cytat: "pomysl troche".
      • Gość: Eva Re: Do robertpk IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.03, 17:46
        Gość portalu: Eva napisał(a):

        > Ani nie zaprzeczam temu, ze Turcy tak sie zachowuja jak wyzej
        > opisane przez kolege Robertsona, ani nie zamierzam ich bronic.
        > Nie zamierzam tez wdawac sie w dyskusje, kto komu kiedy i
        > dlaczego dokuczyl. Zachowania Turcji sa modelowe dla mocarstwa
        > lokalnego, zachowania Ameryki dla globalnego. Te drugie wplywaja
        > lub moga wplywac na losy calego swiata. Podczas gdy kolega
        > Robertson wdaje sie w szczegoly , mnie interesuje fenomen "divide
        > et impere" tym razem w amerykanskim wydaniu. Rozmawiamy na
        > zupelnie roznych szczeblach abstrakcji, stad trudno sie porozumiec.
        > Eva
        > P.S. Turcja byla pomyslana jako amerykanski klin w swiecie
        > muzulmanskim. Jedoczesnie jest 2. am. klinem na Bl. Wsch., obok
        > Izraela.: Czemu niby sie dziwic dobrym (jak dotad) kontaktom obu
        > tych krajow. Przytocze cytat: "pomysl troche".



        Sorry, nie kol.Robertson lecz kol. Robertpk - to wszak chyba dwie
        rozne osoby.
      • robertpk Re: Do robertpk 11.07.03, 08:34
        ..turcja była pomyślana jako klin - tyle że u południowo
        zachodnich granic USSR, blokowała i blokuje wyjście z morza
        czarnego...
        w latach 90tych - stała się dla Amererykanów bazą do ekspansji
        na zakaukazie i do azji centralnej.

        Nie wiem dlaczego tak się upierasz przy tym klinie w świecie
        muzułmańskim, świeckie państwo stworzyli sami Turcy w latach 20
        i 30 - swoimi siłami - bez niczyjej pomocy, a nawet wbrew
        zachodowi - który dążył do jak największego osłabienia Turcji.

        Stosunki ze wszystkimi muzułmańskimi sąsiadami (Syrią i
        kurdami) - turcja ma i miała złe - niezależnie od tego czy była
        amerykańskim sojusznikiem czy nie.

        Nie rozumiem zatem jakim jest klinem ??

        Ten klin leży na uboczu - świata muzułmańskiego i
        nabrał "klinowatego" - świeckiego kształtu bez udziału ameryki.

        Zasadnicza (dzisiejsza i postzimnowojenna) rola Turcji dla
        Ameryki - to rola bramy do centralnej azji i przeciwwaga dla
        ekspansji Iranu - odwiecznego zresztą rywala Turcji...
    • Gość: basia RADIO EREWAN MICHNIKA IP: *.mad.east.verizon.net 10.07.03, 22:18
      Zadyma byla piatek, Michnik po raz pierwszy informuje we srode.


      Manipulatorek czy nie?


      tajnedokumenty.com/weglarczyk1.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka