watto
28.12.01, 18:45
Bush buduje bazy wojskowe i twierdzi , że Amerykanie jeszcze długo nie wyjdą z
Afganistanu.
USA podbiły sobie nowy kraj. Na czele rządu postawili sobie figuranta, który
twierdzi, że Afganczycy ciągle jeszcze potrzebują pomocy bratniego narodu
amerykanskiego a w szczególności wujka Busha - wielkiego przyjaciela dzieci.
Wcześniej dzięki szczęśliwemu przypadkowi, życie stracili Masud i Haq, którzy
mogliby przeszkodzić w planach utworzenia nowego "reprezentatywnego" rządu ludu
afganskiego. Dziwnie też zginęli ostatnio w bombardowaniu przywódcy plemienni,
zdążający na zaprzysiężenie rządu.
Bush powinien dziekować Ladenowi, za swietnie odegraną (świadomie lub nie) rolę
Public Enemy (a może mitycznego dr. No z filmu o Bondzie).
Dzieki niemu przyszłe rurociągi będą wzbogacać naród amerykanski.