Dodaj do ulubionych

Brytyjczycy chcą współdziałania armii europejsk...

25.08.03, 19:45
"...w razie ataku na członka Unii ma on poinformować inne
państwa o sytuacji, a te ocenią ją na spotkaniu ministrów. I na
tym koniec.
- Jak na gwarancje bezpieczeństwa, to trochę puste - komentuje
nasze źródło. Wiążący członków Sojuszu art. 5 Traktatu
Północnoatlantyckiego mówi, że atak na członka NATO jest atakiem
na cały Sojusz, a napadniętemu ma być udzielona pomoc."


No tak taki zapis jak w konstytucji UE mogl wymyslic tylko
pustoglowy Francuz. Zreszta Francuzi jua nam kiedys gwarancji
bezpieczenstwa udzielali. Pewnie na takie same bezpieczenstwo
mozemy liczyc w przyszlej UE. Przynajmniej ze strony Francuzow.
Jak to dobrze, ze postawilismy na innego sojusznika.
Obserwuj wątek
    • Gość: qq Miller: Czesc Schroeder. Zaatakowali nas IP: *.acn.pl 25.08.03, 20:09
    • Gość: qq ok, w takim razie zapraszam na obiad IP: *.acn.pl 25.08.03, 20:10
      pogadamy sobie o tym.
      • Gość: meerkat Panie Chirac, masz pan na d... czyrak IP: 152.75.142.* 25.08.03, 20:31
        Gość portalu: qq napisał(a):

        > pogadamy sobie o tym.


        Jak najkróciej opisać pomoc wojskową w wydaniu Francuzów?

        DROLE GUERRE! Czyż nie jest ironią że jedyna jednostka
        francuska, która jest naprawdę bojowa i przebojowa, to LEGIA
        CUDZOZIEMSKA?!
        • Gość: ugues de Terlon Re: Panie Chirac, masz pan na d... czyrak IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 25.08.03, 23:38
          Gość portalu: meerkat napisał(a):

          > Gość portalu: qq napisał(a):
          >
          > > pogadamy sobie o tym.
          >
          >
          > Jak najkróciej opisać pomoc wojskową w wydaniu Francuzów?
          >
          > DROLE GUERRE! Czyż nie jest ironią że jedyna jednostka
          > francuska, która jest naprawdę bojowa i przebojowa, to LEGIA
          > CUDZOZIEMSKA?!

          A jak opisać pomoc brytyjską - zniszczyć naszych wrogów masowym
          zrzutem ulotek:)
          pozdr.
          Hugues de Terlon
          • gabrielacasey I wlasnie ze wzgledu na te ulotki Amerykanie ja z 26.08.03, 00:01
            soba do Iraku wzieli. Jako najlepsza z armii europejskich. I niewatpliwie
            najlepiej uzbrojona, o najlepiej wyszkolonym, najkarniejszym zolnierzu. I znow:
            KTO sie odzywa? Polak? Gdy druga polska "akcja bojowa" w Iraku (po pamietnym
            wycofaniu sie do schronow) jest jazda po pijanemu?
            • Gość: kaczory11 Re: I wlasnie ze wzgledu na te ulotki Amerykanie IP: *.zeelandnet.nl 26.08.03, 00:06
              gabrielacasey napisała:

              > soba do Iraku wzieli. Jako najlepsza z armii europejskich. I
              niewatpliwie
              > najlepiej uzbrojona, o najlepiej wyszkolonym, najkarniejszym
              zolnierzu. I znow:
              >
              > KTO sie odzywa? Polak? Gdy druga polska "akcja bojowa" w Iraku
              (po pamietnym
              > wycofaniu sie do schronow) jest jazda po pijanemu?

              Gabrysiu, Gabrysiu... Nie wszyscy Polacy sa tacy zli. Ma prawo
              cholera brac czlowieka, ale nie przesadzajmy.
            • Gość: Hugues de Terlon Re: I wlasnie ze wzgledu na te ulotki Amerykanie IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 26.08.03, 10:58
              gabrielacasey napisała:

              > soba do Iraku wzieli. Jako najlepsza z armii europejskich. I
              niewatpliwie
              > najlepiej uzbrojona, o najlepiej wyszkolonym, najkarniejszym
              zolnierzu. I znow:
              >
              > KTO sie odzywa? Polak? Gdy druga polska "akcja bojowa" w Iraku
              (po pamietnym
              > wycofaniu sie do schronow) jest jazda po pijanemu?

              Chodziło mi o rok 1939 - wszyscy bowiem skarżą się, iż to
              Francuzi - nasz sojusznik wówczas zawiedli, zapominając
              o "pomocy" drugiego naszego sojusznika - Wielkiej Brytanii
              zrzucającej na Niemców... ulotki.
              A propos historii po II w.św. to Francuzi brali udział w wielu
              akcjach poza granicami swego kraju (Wietnam, Algieria, Kongo, I
              wojna w Zatoce i wiele innych) - więc jeśli krytykujemy
              Francuzów za rok 1939 powiedzmy też to samo o Brytyjczykach - bo
              to był również nasz "sojusznik" i równie dużo co Francja nam
              pomógł – tym samym jest tak samo dla nas wiarygodnym.
              Co do Polaka - jeżeli nie odpowiada Pani towarzystwo Polaków to
              proszę nie wchodzić na strony największej polskojęzycznej
              gazety - może przecież Pani gardząc głęboko swoim narodem
              prowadzić dyskurs wyłącznie z Anglikami, bądź Amerykanami -
              zupełnie nie rozumiem w najwyższym stopniu irracjonalnego Pani
              komentarza w tej sprawie
              pozdr.
              Hugues de Terlon

              P.S. Amerykanie oświadczyli zresztą w pewnym momencie bardzo
              wyraźnie, iż poradzą sobie bez problemu i bez pomocy
              Brytyjczyków - czy można w to wątpić po tym co pokazała ich
              machina wojenna w Iraku - bo ja nie mam co do tego żadnych
              wątpliwości.
            • Gość: CIENCIENIA Re: IRAK KOSZTUJE US 1BIL.$/TYG, IZRAEL 8BIL$ ROK IP: *.cable.mindspring.com 27.08.03, 17:40
    • Gość: kr Re: Brytyjczycy chcą współdziałania armii europej IP: *.arc.ab.ca 25.08.03, 20:23
      Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem "pustoglowy Francuz". Mysle ze
      ten zapis jest tak przemyslany zeby Francuzi nie musieli umierac
      z jakis Gdansk natomiast mogli liczyc na wsparcie w razie
      jakiegos ich "prywatnego" konfliktu.
      • Gość: fritz Re: Brytyjczycy chcą współdziałania armii europej IP: *.solnet.ch 25.08.03, 21:16
        To nie jest tylko francuski zapis, tylko z cala pewnoscia
        rowniez niemiecki. Krajem najbardziej eksponowanym w tej chwili
        jest Polska, zwlaszcza, kiedy Ukraina znowu znajdzie sie w
        Imperium. Oddanie sprawy bezpieczenstwa w rece sil europejskich
        jest po prostu samobojstwem.
        Rzad Millera zrobil jedna wspaniala rzecz zupelnie jednoznacznie
        stajac po stronie USA. Przeszkadza to tylko dwom krajom w
        Europie: Niemcom i Francji. Niemcy daza do zmiany granic w ten
        czy inny sposob z Polska. Swietnym przykladem tego sa wypowiedzi
        pani Steinbacher (?) ze zwiazku wypedzonych. Tylko sojusz z USA
        moze temu zapobiec. No i wymarcie Niemcow droga naturalna. Jak
        narazie ilosci ich zmniejsza sie w obiecujacym tempie a za 15
        lat bardzo sie przyspieszy.
    • gabrielacasey Blair ZWARIOWAL: zyskal poparcie NEUTRALNEJ 25.08.03, 22:13
      Irlandii! Jaja sobie robie: Blair nie zwariowal, to znow Gazera Wyborcza baka
      puscila!!!
      • Gość: gordom Re: Blair ZWARIOWAL: zyskal poparcie NEUTRALNEJ IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 25.08.03, 22:28
        gabrielacasey napisała:

        > Irlandii! Jaja sobie robie: Blair nie zwariowal, to znow Gazera
        Wyborcza baka
        > puscila!!!

        Gabrielo na ciebie zawsze można liczyć :-)
        • gabrielacasey Irlandia jest poza NATO.Moze i powinna sie jako EU 25.08.03, 23:55
          odezwac. Ze swa swietnie uzbrojona, ale wielce... nieliczna armia.

          www.military.ie/
    • Gość: Hugues de Terlon Nie istnieje coś takiego jak polityka zagraniczna IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 25.08.03, 23:18
      Wielkiej Brytanii.
      Zawsze ilekroć słyszę o tym czego to niby chcą czy pragną
      Brytyjczycy w gestii spraw międzynarodowych zastanawiam się jak
      długo jeszcze można w ten sposób formułować to retoryczne
      przecież pytanie? Faktycznie bowiem nie istnieje coś takiego jak
      polityka zagraniczna Wielkiej Brytanii. Ostatni bowiem raz kiedy
      rząd tegoż państwa powziął samodzielną decyzję a propos polityki
      zagranicznej to rok 1956. Od tej chwili Wielka (dziś już tylko z
      nazwy) Brytania nie podjęła absolutnie żadnej decyzji a propos
      swej polityi zagranicznej bez zgody i akceptacji na to USA.
      Mówienie zatem o polityce zagranicznej Wielkiej Brytanii po 1956
      r. to jak mówienie o polityce zagranicznej PRL w latach 1945-
      1989.
      pozdr. wszystkich uczestników forum
      Hugues de Terlon
      • Gość: Hugues de Terlon Re: Nie istnieje coś takiego jak polityka zagrani IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 25.08.03, 23:34
        Nasunęła mi się jeszcze jedna wątpliwość, której nie wyraziłem w
        powyższym tekście:)
        Otóż po co i w jakim celu europejskie państwa mają jeszcze swe
        placówki dyplomatyczne w Wielkiej Brytanii i w ogóle podtrzymują
        z nią nadal stosunki dyplomatyczne. To wszak wydaje się równie
        bezcelowe - tak jak podtrzymywanie stosunków dyplomatycznych
        np. z Kalifornią. Rozumiem siłę tradycji, ale lepiej wszak od
        razu rozmawiać z szefem (USA) nią zwracać się do kogoś kto w tej
        firmie tylko sprząta, który nic nie może sam zadecydować i od
        którego nic absolutnie nie zależy? Zatem, choć lubię siłę
        tradycji wykreślmy wreszcie Wielką Brytanie z grona państw
        suwerennych i niech wybierają tam wreszcie kolejnego gubernatora
        stanu USA - Wielka Brytania - Tony będzie miał wówczas szansę na
        prezydenturę USA!
        Hugues de Terlon

        P.S. Aż niemożliwe wydaje się, iż kraj mający tak pełnych wigoru
        przodków stracił to czym zawsze się szczycił i co z ciekawością
        śledziło się w książkach historycznych - swą politykę
        zagraniczną - stając się de facto (nie de jure - jeszcze:) tylko
        satelitą USA. Dziś by przewidzieć posunięcie rządu w Londynie
        należy patrzeć na Waszyngton - czyż to nie kuriozalne?
        • Gość: meerkat Francja=elegancja ale tez i nic wiecej! IP: *.rasserver.net 26.08.03, 03:46
          Gość portalu: Hugues de Terlon napisał(a):

          > Nasunęła mi się jeszcze jedna wątpliwość, której nie
          wyraziłem w
          > powyższym tekście:)
          > Otóż po co i w jakim celu europejskie państwa mają jeszcze
          swe
          > placówki dyplomatyczne w Wielkiej Brytanii i w ogóle
          podtrzymują
          > z nią nadal stosunki dyplomatyczne. To wszak wydaje się
          równie
          > bezcelowe - tak jak podtrzymywanie stosunków dyplomatycznych
          > np. z Kalifornią. Rozumiem siłę tradycji, ale lepiej wszak od
          > razu rozmawiać z szefem (USA) nią zwracać się do kogoś kto w
          tej
          > firmie tylko sprząta, który nic nie może sam zadecydować i od
          > którego nic absolutnie nie zależy? Zatem, choć lubię siłę
          > tradycji wykreślmy wreszcie Wielką Brytanie z grona państw
          > suwerennych i niech wybierają tam wreszcie kolejnego
          gubernatora
          > stanu USA - Wielka Brytania - Tony będzie miał wówczas szansę
          na
          > prezydenturę USA!
          > Hugues de Terlon
          >
          > P.S. Aż niemożliwe wydaje się, iż kraj mający tak pełnych
          wigoru
          > przodków stracił to czym zawsze się szczycił i co z
          ciekawością
          > śledziło się w książkach historycznych - swą politykę
          > zagraniczną - stając się de facto (nie de jure - jeszcze:)
          tylko
          > satelitą USA. Dziś by przewidzieć posunięcie rządu w Londynie
          > należy patrzeć na Waszyngton - czyż to nie kuriozalne?


          Jak zwykle w dziejach ludzkosci fortuna kolem sie toczy. Kiedys
          zeby ustalic jaka jest polityka Ameryki trzeba bylo pisac, albo
          poslowac do Londynu. Dzis jest akurat odwrotnie,i to wcale nie
          jest kuriozalne.

          NB kiedys nowo utworzone Stany Zjednoczone prosily Francje o
          pomoc wojskowa. A dzisiaj, akurat odwrotnie. Kiedys Francja
          byla militarnym kolosem, a dzisiaj posmiwiskiem obcych
          wojskowych.
          • Gość: Hugues de Terlon Re: Francja=elegancja ale tez i nic wiecej! IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 26.08.03, 11:22
            Gość portalu: meerkat napisał(a):

            > Jak zwykle w dziejach ludzkosci fortuna kolem sie toczy.
            Kiedys
            > zeby ustalic jaka jest polityka Ameryki trzeba bylo pisac,
            albo
            > poslowac do Londynu. Dzis jest akurat odwrotnie,i to wcale nie
            > jest kuriozalne.

            Zgadzam się co do koła fortuny w dziejach:) faktycznie kręciło
            się ono nieraz w błyskawicznym tempie wynosząc to znowu niszcząc
            narody i państwa.
            Co jednak jest dla mnie w polityce UK szczególnie zastanawiające
            to fakt, iż ciągle jeszcze mogliby Brytyjczycy przecież - z
            racji swojego potencjału gospodarczego, militarnego etc.
            próbować prowadzić jakąś swą politykę zagraniczną. Na przykład
            teraz w Iraku - Tony i Brytyjczycy wojny nie chcieli - ale
            poszli śladem USA i ma Tony duże kłopoty..., czy zatem warto
            było aż tak bezwarunkowo popierać USA, ażeby posunąć się aż do
            fałszerstw i manipulowania dowodami a co za tym idzie opinią
            publiczną? Czy racja stanu UK jest w 100% tożsamą z racją stanu
            USA? Wg mnie nie.

            > NB kiedys nowo utworzone Stany Zjednoczone prosily Francje o
            > pomoc wojskowa. A dzisiaj, akurat odwrotnie. Kiedys Francja
            > byla militarnym kolosem, a dzisiaj posmiwiskiem obcych
            > wojskowych.

            Aż tak źle to z Francuzami chyba nie jest:) Oczywiście nie stać
            byłoby ich na takie akcje jak USA (a kogo stać?), ale francuskie
            wojska (gł Legia Cudzoziemska) to niczego sobie jednostki bojowe
            z ogromnym doświadczeniem w prowadzeniu konfliktów poza
            granicami kraju (chyba niewiele jest takich jednostek na świecie)
            pozdr.
            Hugues de Terlon

            P.S. Jako Polak zastanawiam się, czy nie byłoby warto zredukować
            polską armię do 40-50 tys. a w miejsce pozostałych 85 tys.
            stworzyć polską Legię Cudzoziemską - tak z 6-8 tys. gotowych do
            akcji w każdej chwili profesjonalistów?
            • Gość: meerkat Re: Francja=elegancja ale tez i nic wiecej! IP: 152.75.142.* 26.08.03, 14:59
              Gość portalu: Hugues de Terlon napisał(a):

              > Gość portalu: meerkat napisał(a):
              >
              > > Jak zwykle w dziejach ludzkosci fortuna kolem sie toczy.
              > Kiedys
              > > zeby ustalic jaka jest polityka Ameryki trzeba bylo pisac,
              > albo
              > > poslowac do Londynu. Dzis jest akurat odwrotnie,i to wcale nie
              > > jest kuriozalne.
              >
              > Zgadzam się co do koła fortuny w dziejach:) faktycznie kręciło
              > się ono nieraz w błyskawicznym tempie wynosząc to znowu niszcząc
              > narody i państwa.
              > Co jednak jest dla mnie w polityce UK szczególnie zastanawiające
              > to fakt, iż ciągle jeszcze mogliby Brytyjczycy przecież - z
              > racji swojego potencjału gospodarczego, militarnego etc.
              > próbować prowadzić jakąś swą politykę zagraniczną. Na przykład
              > teraz w Iraku - Tony i Brytyjczycy wojny nie chcieli - ale
              > poszli śladem USA i ma Tony duże kłopoty..., czy zatem warto
              > było aż tak bezwarunkowo popierać USA, ażeby posunąć się aż do
              > fałszerstw i manipulowania dowodami a co za tym idzie opinią
              > publiczną? Czy racja stanu UK jest w 100% tożsamą z racją stanu
              > USA? Wg mnie nie.
              >
              > > NB kiedys nowo utworzone Stany Zjednoczone prosily Francje o
              > > pomoc wojskowa. A dzisiaj, akurat odwrotnie. Kiedys Francja
              > > byla militarnym kolosem, a dzisiaj posmiwiskiem obcych
              > > wojskowych.
              >
              > Aż tak źle to z Francuzami chyba nie jest:) Oczywiście nie stać
              > byłoby ich na takie akcje jak USA (a kogo stać?), ale francuskie
              > wojska (gł Legia Cudzoziemska) to niczego sobie jednostki bojowe
              > z ogromnym doświadczeniem w prowadzeniu konfliktów poza
              > granicami kraju (chyba niewiele jest takich jednostek na świecie)
              > pozdr.
              > Hugues de Terlon
              >
              > P.S. Jako Polak zastanawiam się, czy nie byłoby warto zredukować
              > polską armię do 40-50 tys. a w miejsce pozostałych 85 tys.
              > stworzyć polską Legię Cudzoziemską - tak z 6-8 tys. gotowych do
              > akcji w każdej chwili profesjonalistów?


              Hugues, moja wzmianka o Legii Cudzoziemskiej była sarkastyczna, bo jest to
              bardzo bitna i kompetentna jednostka WŁASNIE dlatego, że z wyjątkiem
              głównodowodzącego nie ma w niej ani jednego Francuza!
              • Gość: Hugues de Terlon Re: Francja=elegancja ale tez i nic wiecej! IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 26.08.03, 23:27
                Gość portalu: meerkat napisał(a):

                > Hugues, moja wzmianka o Legii Cudzoziemskiej była
                sarkastyczna, bo jest to
                > bardzo bitna i kompetentna jednostka WŁASNIE dlatego, że z
                wyjątkiem
                > głównodowodzącego nie ma w niej ani jednego Francuza!

                A może WŁAŚNIE DLATEGO jest ona bitną i kompetentną, że nią
                dowodzą Francuzi - przyznajmy mający doświadczenie może nie w
                wojnach totalnych (jak II w.św.) ale w wojnach, o takim
                charakterze jak dziś tj. w XXI w. toczone - tj. wojnach w
                trzecim świecie? - w których chyba nie można odmówić Francuzom
                znacznych sukcesów i wielkiego "otrzaskania"?
                pozdr.
                Hugues de Terlon
                P.S. Do Legi przyjmują już też dziś Francuzów:)
      • gabrielacasey To madra polityka. A co? Mieliby np. z Jordania 25.08.03, 23:57
        trzymac? I kto sie odezwal? Polak? Masz, kurcze, poczucie humoru!!!
        • Gość: gosc Re: To madra polityka. A co? Mieliby np. z Jorda IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 10:29
          do kuchni blondynko.
        • Gość: Hugues de Terlon Re: To madra polityka. A co? Mieliby np. z Jorda IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 26.08.03, 11:33
          gabrielacasey napisała:

          > trzymac? I kto sie odezwal? Polak? Masz, kurcze, poczucie
          humoru!!!

          Już wyżej napisałem Pani słów kilka na temat Pani pogardliwego
          stosunku do Polaków. Dodam tu jednak jeszcze, iż nie mam zamiaru
          czuć się z okazji Pani picia do mnie jako Polaka - czymś
          gorszym. Jest Pani osobą folklorystyczną i godną politowania -
          mieszkając w Anglii uważa się Pani za coś lepszego - i gardzi
          nawet własnym narodem.
          Zwracam się zatem do Pani z prośbą, jeżeli ma Pani zamiar w
          takim stylu - obrażając mnie za to że jestem Polakiem odpisywać
          na moje posty - niech Pani się łaskawie wstrzyma i znajdzie
          sobie innych - równych Pani grubiaństwem uczestników forum. Tam
          może się Pani obrzucać błotem do woli - mnie taki styl nie
          odpowiada.

          Hugues de Terlon.
      • galaxy2099 !!! 26.08.03, 07:19
        Zabawny jestes gosciu.
        A jaka to polityke zagraniczna ma np. Francja.
        Bo jedyna jaka znam to:
        Wez to co maja do powiedzenia w danej sprawie Amerykanie i to zaneguj a
        otrzymasz POLITYKE ZAGRANICZNA FRANCJI.



        Gość portalu: Hugues de Terlon napisał(a):

        > Wielkiej Brytanii.
        > Zawsze ilekroć słyszę o tym czego to niby chcą czy pragną
        > Brytyjczycy w gestii spraw międzynarodowych zastanawiam się jak
        > długo jeszcze można w ten sposób formułować to retoryczne
        > przecież pytanie? Faktycznie bowiem nie istnieje coś takiego jak
        > polityka zagraniczna Wielkiej Brytanii. Ostatni bowiem raz kiedy
        > rząd tegoż państwa powziął samodzielną decyzję a propos polityki
        > zagranicznej to rok 1956. Od tej chwili Wielka (dziś już tylko z
        > nazwy) Brytania nie podjęła absolutnie żadnej decyzji a propos
        > swej polityi zagranicznej bez zgody i akceptacji na to USA.
        > Mówienie zatem o polityce zagranicznej Wielkiej Brytanii po 1956
        > r. to jak mówienie o polityce zagranicznej PRL w latach 1945-
        > 1989.
        > pozdr. wszystkich uczestników forum
        > Hugues de Terlon
        • Gość: Hugues de Terlon Re: !!! IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 26.08.03, 11:43
          galaxy2099 napisał:

          > Zabawny jestes gosciu.
          > A jaka to polityke zagraniczna ma np. Francja.
          > Bo jedyna jaka znam to:
          > Wez to co maja do powiedzenia w danej sprawie Amerykanie i to
          zaneguj a
          > otrzymasz POLITYKE ZAGRANICZNA FRANCJI.

          Nie zawsze - de Gaulle, pomimo swej megalomani i wyprowadzenia
          swego kraju z wojskowych struktur NATO - co mu się powszechnie
          zarzuca, popierał USA w całej rozciągłości w krytycznych
          momentach np. w czasie kryzysu kubańskiego. Polityka i
          dyplomacja Francji nie jest tak jednostronnie pryncypialna jak
          UK - pokaż choć jeden przypadek po 1956 r. kiedy to UK uczyniła
          coś w opozycji do USA, bądź bez skonsultowania najpierw z
          Waszyngtonem swego stanowiska - czyżby cele polityczne UK i USA
          były zawsze i wszędzie zbieżne?
          pozdr.
          Hugues de Terlon

          P.S. Cieszę się że jestem zabawny - jak widzę Ty również:)


          > Gość portalu: Hugues de Terlon napisał(a):
          >
          > > Wielkiej Brytanii.
          > > Zawsze ilekroć słyszę o tym czego to niby chcą czy pragną
          > > Brytyjczycy w gestii spraw międzynarodowych zastanawiam się
          jak
          > > długo jeszcze można w ten sposób formułować to retoryczne
          > > przecież pytanie? Faktycznie bowiem nie istnieje coś takiego
          jak
          > > polityka zagraniczna Wielkiej Brytanii. Ostatni bowiem raz
          kiedy
          > > rząd tegoż państwa powziął samodzielną decyzję a propos
          polityki
          > > zagranicznej to rok 1956. Od tej chwili Wielka (dziś już
          tylko z
          > > nazwy) Brytania nie podjęła absolutnie żadnej decyzji a
          propos
          > > swej polityi zagranicznej bez zgody i akceptacji na to USA.
          > > Mówienie zatem o polityce zagranicznej Wielkiej Brytanii po
          1956
          > > r. to jak mówienie o polityce zagranicznej PRL w latach 1945-
          > > 1989.
          > > pozdr. wszystkich uczestników forum
          > > Hugues de Terlon
          • galaxy2099 Re: !!! 26.08.03, 15:08
            Piszesz, nie zawsze i podajesz przyklad de Gaulla niemalze
            sprzed pol wieku !!!
            No ale jak nie mozna znalezc nic innego w przeciagu 50 lat to
            dobre i to.
            A co do de Gaulla, to powidz mi jakie to inne wyjscie mial ten
            niecierpiacy Amerykanow Francuz (jak chyba kazdy Francuz) w
            danej sytuacji geopolitycznej. Czyli w ZSRR stalinizm pelna geba
            i grozba uczynienia z Europy Kraju Rad a z Francji jednej z
            sowieckich republik. Jak sie przyjacielu, nie umie zapewnic
            sobie bezpieczenstwa to trzeba skulic uszy i byc grzecznym dla
            kogos kto to bezpieczenstwo gwarantuje. I to byl caly pro-
            amerykanizm de Gaulla. Teraz jak, przynajmniej na pozor jest
            bezpieczniej to mozna wrocic do polityki NEGACJI USA i
            PUSZCZANIA OKA DO ROSJI (bo wy Francuzi umilowanie do komunizmu
            macie we krwi) i przy okazji rozbijania Europy.
            A co do polityki W. Brytanii to jakos nie widze wielkich
            negatywnych skutkow jej sojuszu z USA. Same plusy. A taka wiez
            sojusznicza skutkuje zaufaniem wzajemnym i w przyszlosci, w
            sytuacji takiej jak w 1940 Amerykanie nie zostawia zaufanych
            sojusznikow tak jak np Francuzi zrobili z Polakami. A zapis w
            konstytucji UE zaproponowany przez Francuza utwierdza tylko w
            przekonaniu, ze militarny sojusz z USA jest absolutnie
            konieczny. Nikt w Europie nie chce miec was Francuzow za
            sojusznikow i ewentualnych obroncow. Mam nawet watpliwosci czy
            wy chcielibyscie bronic samych siebie ...


            Gość portalu: Hugues de Terlon napisał(a):

            > Nie zawsze - de Gaulle, pomimo swej megalomani i wyprowadzenia
            > swego kraju z wojskowych struktur NATO - co mu się powszechnie
            > zarzuca, popierał USA w całej rozciągłości w krytycznych
            > momentach np. w czasie kryzysu kubańskiego. Polityka i
            > dyplomacja Francji nie jest tak jednostronnie pryncypialna jak
            > UK - pokaż choć jeden przypadek po 1956 r. kiedy to UK
            uczyniła
            > coś w opozycji do USA, bądź bez skonsultowania najpierw z
            > Waszyngtonem swego stanowiska - czyżby cele polityczne UK i
            USA
            > były zawsze i wszędzie zbieżne?
            > pozdr.
            > Hugues de Terlon
            >
            > P.S. Cieszę się że jestem zabawny - jak widzę Ty również:)
            • Gość: Lysy Re: !!! IP: 207.181.167.* 26.08.03, 17:33
              ...Mam nawet watpliwosci czy wy chcielibyscie bronic samych
              siebie ...

              Lepiej dac sie przecwelic, jak Bismarckowi w 1870 lub Hitlerowi
              w 1940.
              Bo to i przyjemne i bezpieczne, broniac sie mozna miec
              przearanzowana twarz, a przy cweleniu najwyzej odbyt.
            • Gość: Hugues de Terlon Re: !!! IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 27.08.03, 00:39
              galaxy2099 napisał:

              > Piszesz, nie zawsze i podajesz przyklad de Gaulla niemalze
              > sprzed pol wieku !!!
              > No ale jak nie mozna znalezc nic innego w przeciagu 50 lat to
              > dobre i to.
              > A co do de Gaulla, to powidz mi jakie to inne wyjscie mial ten
              > niecierpiacy Amerykanow Francuz (jak chyba kazdy Francuz) w
              > danej sytuacji geopolitycznej. Czyli w ZSRR stalinizm pelna
              geba
              > i grozba uczynienia z Europy Kraju Rad a z Francji jednej z
              > sowieckich republik. Jak sie przyjacielu, nie umie zapewnic
              > sobie bezpieczenstwa to trzeba skulic uszy i byc grzecznym dla
              > kogos kto to bezpieczenstwo gwarantuje. I to byl caly pro-
              > amerykanizm de Gaulla. Teraz jak, przynajmniej na pozor jest
              > bezpieczniej to mozna wrocic do polityki NEGACJI USA i
              > PUSZCZANIA OKA DO ROSJI (bo wy Francuzi umilowanie do
              komunizmu
              > macie we krwi) i przy okazji rozbijania Europy.

              Wnioski interesujące:) ale:
              We Francji nigdy nie wprowadzono komunizmu jako ustroju - więc
              jak Francuzi mogą go mieć we krwi? (co więcej - 1 maja narodził
              się w ... USA!)
              Nie jestem Francuzem - jestem Polakiem:)
              Co do polityki i dyplomacji francuskiej - sądzę, iż jest ona nie
              tyle antyamerykańska - co po prostu skoncentrowana na
              FRANCUSKIEJ RACJI STANU - tzn. nie kieruje się zasadą - jak
              dyplomacja UK - co dobre
              wg danej administracji USA - to dobre i dla Brytyjczyków.
              Słowem - UK czeka na wybory w USA ażeby ZDEFINIOWAĆ WŁASNĄ RACJĘ
              STANU! i własną politykę zagraniczną! -zależną wyłącznie od
              grymasów
              nowo wybranego prezydenta USA.
              MSZ UK realizuje więc politykę zagraniczną i przeorientowuje ją
              po każdych wyborach w USA - zależnie czy wygra demokrata czy
              republikanin - nie istnieje zatem coś takiego jak racja
              stanu i polityka zagraniczna UK! - bowiem ta zawsze i
              bezwarunkowo utożsamia się z RACJĄ STANU USA - w przeciwieństwie
              do Francji - której MSZ stara się realizować niezależną politykę
              zgodną z racją stanu swego kraju i wytycznych z Paryża a nie z
              Waszyngtonu (jak UK). Polityka zagraniczna UK jest zatem nie
              reprezentantem interesów swego narodu - lecz jest zależna od
              koniunkturty politycznej w USA.
              Co jest lepsze wg Ciebie? Definiowanie swej polityki
              zagranicznej wedle wyborów w innym kraju (UK) czy też wedle
              własnej racji stanu (Francja)?

              > A co do polityki W. Brytanii to jakos nie widze wielkich
              > negatywnych skutkow jej sojuszu z USA. Same plusy. A taka wiez
              > sojusznicza skutkuje zaufaniem wzajemnym i w przyszlosci, w
              > sytuacji takiej jak w 1940 Amerykanie nie zostawia zaufanych
              > sojusznikow tak jak np Francuzi zrobili z Polakami.

              To mit o czym piszesz - iż USA to zaufani sojusznicy.
              Czy my Polacy bowiem
              możemy ufać Brytyjczykom i Amerykanom
              bardziej niż Francuzom?- skoro Brytyjczycy - nasz sojusznik
              w1939 r. zrzucał na Niemców tylko
              ulotki a wraz z Amerykanami w 1918 r. "ałatwił"Polsce utratę
              Gdańska i Śląska (Francuzi chcięli i Gdańsk i Śląsk oddać
              Polsce - sprzeciw USA i UK niestety dla nas utworzył z Gdańska
              jakiś gniot (wolne miasto?) a na Śląsku kazał przeprowadzić
              plebiscyt. Do tego dodajmy Jałte - nasz aliant USA - z radością -
              wbrew nawet Brytyjczykom oddał
              nas Polskę - Stalinowi (w USA znanemu wówczas i popularnemu
              wujkowi Joe) To jest ten Twój
              sojusznik amerykański - to jest powód do dumy dla USA?????? -
              AŁTA???????? i wujek Joe-Stalin???
              Dzięki ale wolę już Francuzów - przynajmniej wydali w 1939r.
              wojnę Niemcom - a USA nas sprzedały w Jałcie STALINOWI!!!

              > zapis w
              > konstytucji UE zaproponowany przez Francuza utwierdza tylko w
              > przekonaniu, ze militarny sojusz z USA jest absolutnie
              > konieczny. Nikt w Europie nie chce miec was Francuzow za
              > sojusznikow i ewentualnych obroncow. Mam nawet watpliwosci czy
              > wy chcielibyscie bronic samych siebie ...

              Jak rzekłem Francuzi przegrali wojnę ale wydali
              wojnę Niemcom - wy w
              USA - wam wojnę wydali sami Niemcy, a swych sojuszników spętanych
              jak prosięta dostarczyliście za przysłowiowe 40 srebrników
              Stalinowi - waszemu ulubieńcowi przez długi czas!
              Nie ma co wy w USA potraficie robić forsę i interesy - nawet
              sprzedając diabłu (Salinowi) swego wiernego, ale słabego
              alianta -
              Polskę - tak taki sojusznik jak USA
              jest nam Polakom istotnie
              potrzebny - a szczególnie rządzącej Polską klice niedawnych
              towarzyszy ZSRR - SLD!

              pozdr. i dzięki za obszerną odpowiedź
              Hugues de Terlon

              • galaxy2099 Re: !!! 27.08.03, 07:02
                Po pierwsze mowisz, ze jestes Polakiem.
                Moze, ale piszesz jak Francuz i nawet netowa ksyfe wybrales
                sobie "francuska".
                Mozesz to starac sie tlumaczyc jak chcesz ale dla mnie to nie
                jest przypadek.

                Po drugie. Mieszasz fakty z I i II wojny swiatowej jak tylko sie
                da aby wybielic Francuzow i oczernic Brytyjczykow i Amerykanow.
                Ale prawda jest taka:
                WOLNOSC NASZEJ OJCZYZNIE ZWROCILI AMERYKANIE I TYLKO ONI W 1918.
                A to co nam Francuzi obiecywali to obiecanki cacanki znane juz z
                czasow npoleonskich. Tak tak za Napoleona Polacy umierali za
                Francje na wszystkichfrontach Europy bo Francuz sprtytnie nas w
                konia robil.
                W Jalcie nikt tak nie naciskal na "sprzedanie" Polski Stalinowi
                jak zafascynowany tymze Stalinem francuski general de Gaulle.
                Poczytaj troche na ten temat. Uwiesz mi te fakty nie sa zadna
                tajemnica. Zreszta o wyniku koncowym drugiej wojny swiatowej
                zadecydowalo wlaczenie sie do niej USA a nie wypowiedzenie wojny
                Niemcom przez Francje. Czy ja wypowiedzieli czy nie mialo to
                taki wplyw na losy calej wojny co zacmienia ksiezyca. Jak tobie
                ten fakt imponuje to moge tylko wspolczuc.

                I kolejny brak niewiedzy kolego.
                Komunizm napewno nie narodzil sie 1 maja w USA.
                Ale napewno kamieniem milowym w jego rozwoju bylo zburzenie
                bastylii i rzady krotkie ale bardzo krwawe kogo ...???
                A JAKOBINI i KOMUNA PARYSKA mowi ci cos ?
                A sympatie Francuzow do komunistow i towarzysz z Moskwy czy
                pekinu moglismy doswiadczac przez cale dziesieciolecia i zreszta
                caly czas doswiadczamy.
                Ostatnio nawet (w roku 2000) towarzysz Chirac ustalali z
                towarzyszem Putinem jak to ma sie odbywac tranzyt przez
                terytoria Polski i Litwy. Oczywiscie kto by tam pytal samych
                zainteresowanych o zdanie.

                I jeszcze o polityce Francji. Dobrze zauwazyles, ze staraja sie
                oni realizowac swoja racje stanu. Problem polega na tym, ze jest
                to tylko ich racja stanu i nikogo wiecej w Europie. Bo nawet
                Niemcy nie zgadzaja sie z nia i wczesniej czy pozniej Francuzow
                wydutkaja ( zreszta jak zawsze w historii).
                Wiec nie widze powodu aby Polak mial sie czuc dumny z
                egoistycznej polityki Paryza. Co niby Polska ma z tego miec, ze
                taki dumny jestes z tej francuskiej polityki ty moj ponoc
                Polaku ?


                Gość portalu: Hugues de Terlon napisał(a):

                > galaxy2099 napisał:
                >
                > > Piszesz, nie zawsze i podajesz przyklad de Gaulla niemalze
                > > sprzed pol wieku !!!
                > > No ale jak nie mozna znalezc nic innego w przeciagu 50 lat
                to
                > > dobre i to.
                > > A co do de Gaulla, to powidz mi jakie to inne wyjscie mial
                ten
                > > niecierpiacy Amerykanow Francuz (jak chyba kazdy Francuz) w
                > > danej sytuacji geopolitycznej. Czyli w ZSRR stalinizm pelna
                > geba
                > > i grozba uczynienia z Europy Kraju Rad a z Francji jednej z
                > > sowieckich republik. Jak sie przyjacielu, nie umie zapewnic
                > > sobie bezpieczenstwa to trzeba skulic uszy i byc grzecznym
                dla
                > > kogos kto to bezpieczenstwo gwarantuje. I to byl caly pro-
                > > amerykanizm de Gaulla. Teraz jak, przynajmniej na pozor jest
                > > bezpieczniej to mozna wrocic do polityki NEGACJI USA i
                > > PUSZCZANIA OKA DO ROSJI (bo wy Francuzi umilowanie do
                > komunizmu
                > > macie we krwi) i przy okazji rozbijania Europy.
                >
                > Wnioski interesujące:) ale:
                > We Francji nigdy nie wprowadzono komunizmu jako ustroju - więc
                > jak Francuzi mogą go mieć we krwi? (co więcej - 1 maja
                narodził
                > się w ... USA!)
                > Nie jestem Francuzem - jestem Polakiem:)
                > Co do polityki i dyplomacji francuskiej - sądzę, iż jest ona
                nie
                > tyle antyamerykańska - co po prostu skoncentrowana na
                > FRANCUSKIEJ RACJI STANU - tzn. nie kieruje się zasadą - jak
                > dyplomacja UK - co dobre
                > wg danej administracji USA - to dobre i dla Brytyjczyków.
                > Słowem - UK czeka na wybory w USA ażeby ZDEFINIOWAĆ WŁASNĄ
                RACJĘ
                > STANU! i własną politykę zagraniczną! -zależną wyłącznie od
                > grymasów
                > nowo wybranego prezydenta USA.
                > MSZ UK realizuje więc politykę zagraniczną i przeorientowuje

                > po każdych wyborach w USA - zależnie czy wygra demokrata czy
                > republikanin - nie istnieje zatem coś takiego jak racja
                > stanu i polityka zagraniczna UK! - bowiem ta zawsze i
                > bezwarunkowo utożsamia się z RACJĄ STANU USA - w
                przeciwieństwie
                > do Francji - której MSZ stara się realizować niezależną
                politykę
                > zgodną z racją stanu swego kraju i wytycznych z Paryża a nie z
                > Waszyngtonu (jak UK). Polityka zagraniczna UK jest zatem nie
                > reprezentantem interesów swego narodu - lecz jest zależna od
                > koniunkturty politycznej w USA.
                > Co jest lepsze wg Ciebie? Definiowanie swej polityki
                > zagranicznej wedle wyborów w innym kraju (UK) czy też wedle
                > własnej racji stanu (Francja)?
                >
                > > A co do polityki W. Brytanii to jakos nie widze wielkich
                > > negatywnych skutkow jej sojuszu z USA. Same plusy. A taka
                wiez
                > > sojusznicza skutkuje zaufaniem wzajemnym i w przyszlosci, w
                > > sytuacji takiej jak w 1940 Amerykanie nie zostawia zaufanych
                > > sojusznikow tak jak np Francuzi zrobili z Polakami.
                >
                > To mit o czym piszesz - iż USA to zaufani sojusznicy.
                > Czy my Polacy bowiem
                > możemy ufać Brytyjczykom i Amerykanom
                > bardziej niż Francuzom?- skoro Brytyjczycy - nasz sojusznik
                > w1939 r. zrzucał na Niemców tylko
                > ulotki a wraz z Amerykanami w 1918 r. "ałatwił"Polsce utratę
                > Gdańska i Śląska (Francuzi chcięli i Gdańsk i Śląsk oddać
                > Polsce - sprzeciw USA i UK niestety dla nas utworzył z Gdańska
                > jakiś gniot (wolne miasto?) a na Śląsku kazał przeprowadzić
                > plebiscyt. Do tego dodajmy Jałte - nasz aliant USA - z
                radością -
                > wbrew nawet Brytyjczykom oddał
                > nas Polskę - Stalinowi (w USA znanemu wówczas i popularnemu
                > wujkowi Joe) To jest ten Twój
                > sojusznik amerykański - to jest powód do dumy dla USA?????? -
                > AŁTA???????? i wujek Joe-Stalin???
                > Dzięki ale wolę już Francuzów - przynajmniej wydali w 1939r.
                > wojnę Niemcom - a USA nas sprzedały w Jałcie STALINOWI!!!
                >
                > > zapis w
                > > konstytucji UE zaproponowany przez Francuza utwierdza tylko
                w
                > > przekonaniu, ze militarny sojusz z USA jest absolutnie
                > > konieczny. Nikt w Europie nie chce miec was Francuzow za
                > > sojusznikow i ewentualnych obroncow. Mam nawet watpliwosci
                czy
                > > wy chcielibyscie bronic samych siebie ...
                >
                > Jak rzekłem Francuzi przegrali wojnę ale wydali
                > wojnę Niemcom - wy w
                > USA - wam wojnę wydali sami Niemcy, a swych sojuszników
                spętanych
                > jak prosięta dostarczyliście za przysłowiowe 40 srebrników
                > Stalinowi - waszemu ulubieńcowi przez długi czas!
                > Nie ma co wy w USA potraficie robić forsę i interesy - nawet
                > sprzedając diabłu (Salinowi) swego wiernego, ale słabego
                > alianta -
                > Polskę - tak taki sojusznik jak USA
                > jest nam Polakom istotnie
                > potrzebny - a szczególnie rządzącej Polską klice niedawnych
                > towarzyszy ZSRR - SLD!
                >
                > pozdr. i dzięki za obszerną odpowiedź
                > Hugues de Terlon
                >
                • Gość: Hugues de Terlon Re: !!! IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 27.08.03, 17:00
                  galaxy2099 napisał:

                  ) Po pierwsze mowisz, ze jestes Polakiem.
                  ) Moze, ale piszesz jak Francuz i nawet netowa ksyfe wybrales
                  ) sobie "francuska".
                  ) Mozesz to starac sie tlumaczyc jak chcesz ale dla mnie to nie
                  ) jest przypadek.

                  Bez komentarza – nie wiem co chcesz przez to powiedzieć,
                  usiłujesz sprowokować mnie do obrzucania się błotem? - jeśli tak
                  to dzięki - nie wchodzę w to.

                  ) Po drugie. Mieszasz fakty z I i II wojny swiatowej jak tylko
                  sie
                  ) da aby wybielic Francuzow i oczernic Brytyjczykow i Amerykanow.

                  Interesują mnie WYŁĄCZNIE FAKTY, a nie oczernianie kogokolwiek –
                  a te są niepodważalne
                  Niżej opisuję to szczegółowo.

                  ) Ale prawda jest taka:
                  ) WOLNOSC NASZEJ OJCZYZNIE ZWROCILI AMERYKANIE I TYLKO ONI W
                  1918.

                  Bzdura – masz na myśli pewnie 13 punkt T. W. Wilsona – ale
                  naszkicowanie tegoż punktu - o potrzebie powstania wolnej Polski
                  z dostępem do morza to wszystko co dla nas zrobili Amerykanie.
                  W Paryżu bowiem na konferencji pokojowej 18 I 1918 – 21 I 1920
                  (jej efektem był m.in. pokój z Niemcami zawarty w Wersalu) już
                  nas USA nie wspierały – np. co do dostępu Polski do morza.
                  Przeciwnie Wilson wraz z kierującym MSZ-UK, którym był Lloyd
                  George odrzucili pomysł Francji oddania Polsce Gdańska i całego
                  Śląska – nie chcąc tak bardzo osłabiać Niemiec. A znasz
                  wypowiedź Lloyda Georga a propos Polski przy okazji tych
                  negocjacji – pewnie nie – to napiszę – otóż stwierdził on „Dać
                  Polsce Śląsk – to jak dać małpie dobry zegarek” Wilson
                  najwidoczniej podzielił to zdanie Brytyjczyków bo niestety dla
                  nas odrzucił francuski pomysł oddania Polsce Śląska – i wymyślił
                  plebiscyt. Z Gdańskiem poszło nam jeszcze gorzej bowiem
                  Anglosascy „geniusze” umyślili - wbrew porywającej przemowie
                  wygłoszonej po angielski i francusku Romana Dmowskiego i na
                  złość Francji uczynić go „wolnym miastem” - i tak Polska została
                  bez portu.
                  Tymczasem Francja chciała oddać Polsce i Śląsk i Gdańsk bowiem
                  po prostu zależało jej by osłabić Niemcy – czy tu nie pokrywała
                  się nasza racja stanu z francuską? Jak sądzisz? A może pomysły
                  Anglosasów były dobre?

                  ) A to co nam Francuzi obiecywali to obiecanki cacanki znane juz
                  z
                  ) czasow npoleonskich. Tak tak za Napoleona Polacy umierali za
                  ) Francje na wszystkichfrontach Europy bo Francuz sprtytnie nas
                  w
                  ) konia robil.

                  Napoleon dał Polakom nadzieję, dał możność kultywowania swej
                  tradycji i języka w Księstwie Warszawskim, pod jego sztandarami
                  walczący Polacy uwierzyli, że jeszcze Polska nie zginęła..., a
                  pogrzebana w wyniku rozbiorów sprawa polska ponownie odżyła. Po
                  zwycięstwie Napoleona nad Rosją powstałoby Królestwo Polskie –
                  niestety cesarz przegrał. Ale to dzięki temu, iż istniało
                  Księstwo Warszawskie sprawa polska, jak rzekłem, ponownie
                  zaistniała na forum międzynarodowym – pierwszy raz od
                  rozbiorów. Była też jedną z kluczowych na konferencji w
                  Wiedniu w 1814-1815 r. Car Rosji – Aleksander I zmuszony był
                  ponadto z części terenów Księstwa Warszawskiego utworzyć
                  Królestwo Polskie tzw. Kongresówkę, gdzie istniała polska
                  administracja, polskie szkolnictwo, język polski był językiem
                  urzędowym i istniała polska armia (do 1831 r.). Wszystko to
                  walnie przyczyniło się do podtrzymania polskości na ziemiach
                  zagrabionych przez zaborców. To wszystko to dla ciebie nic?

                  ) W Jalcie nikt tak nie naciskal na "sprzedanie" Polski
                  Stalinowi
                  ) jak zafascynowany tymze Stalinem francuski general de Gaulle.
                  ) Poczytaj troche na ten temat. Uwiesz mi te fakty nie sa zadna
                  tajemnica.

                  Mijasz się bardzo z prawdą i faktami historycznymi. De Gaulle
                  nie mógł na nic w Jałcie naciskać, bowiem nie brał udziału w
                  obradach tejże konferencji więc o niczym także nie decydował.
                  Dziwi mnie jak możesz tak pisać - to są wszak fakty powszechnie
                  znane? Przypomnę jednak: na konferencji w Jałcie (4- 11 II 1945
                  r.) – decydowała o wszystkim ‘wielka trójka” J. Stalin, F. D.
                  Roosevelt, W. Churchill. USA zależało by ZSRR przystąpił do
                  wojny z Japonią i to Roosevelt uzyskał (ZSRR miał za to obiecane
                  Wyspy Kurylskie i strefę okupacyjną w Korei) Ustalono też, iż
                  Niemcy podzielone będą na strefy okupacyjne no i dla nas
                  najboleśniejsze – Roosevelt uznał Polskę za strefę wpływów
                  Stalina – (mówiono o Stalinie wówczas w USA z uwielbieniem –
                  wujek Joe) i to nawet wbrew – co przyznaję Churchillowi -
                  Roosevelt śmiał się wówczas z „czerwonej ze złości twarzy
                  Winstona” – ten bowiem namawiał go by nie ulegał wszystkim
                  zachciankom i żądaniom Stalina.

                   Zreszta o wyniku koncowym drugiej wojny swiatowej
                  ) zadecydowalo wlaczenie sie do niej USA a nie wypowiedzenie
                  wojny
                  ) Niemcom przez Francje. Czy ja wypowiedzieli czy nie mialo to
                  ) taki wplyw na losy calej wojny co zacmienia ksiezyca. Jak
                  tobie
                  ) ten fakt imponuje to moge tylko wspolczuc.

                  Za szybko – bez należytej podbudowy faktami ferujesz chyba co do
                  historii i co do mnie wyroki. Nie unoś się tak szybko emocjami.
                  Wypowiedzenie wojny Niemcom przez Francję i Wielką Brytanię było
                  o tyle istotne, że powodowało, iż wojna nie skanalizowała się
                  tylko do konfliktu polsko-niemieckiego. To dla Polski byłaby
                  najgorsza alternatywa bowiem mogłaby oznaczać uznanie przez
                  społeczność międzynarodową sprawę polską za nieistniejącą (jak
                  zabory). Wypowiedzenie zatem wojny Niemcom przez UK i Francję
                  spowodowała, że wojna stała się światową –a nie tylko polsko-
                  niemiecką. Z grozy ewentualności tego drugiego wyniku zdawał już
                  sobie sprawę marszałek Piłsudski nakazując swym spadkobiercom na
                  łożu śmierci (w 1935 r.) - „starajcie się zachować pokój – ale
                  jeśli to nie będzie możliwe – podpalcie świat!”
                  USA nie wydały natomiast same wojny hitlerowskim Niemcom, lecz
                  to Hitler (głupiec) wydał wojnę USA. Donosy natomiast polskiego
                  wywiadu na temat zbrodni hitlerowców na polskich Żydach w USA
                  kwitowano słowami „to nieprawda – to kłamstwo - bowiem to nie
                  jest możliwe”.

                  ) I kolejny brak niewiedzy kolego.
                  ) Komunizm napewno nie narodzil sie 1 maja w USA.
                  ) Ale napewno kamieniem milowym w jego rozwoju bylo zburzenie
                  ) bastylii i rzady krotkie ale bardzo krwawe kogo ...???
                  ) A JAKOBINI i KOMUNA PARYSKA mowi ci cos ?

                  Nie napisałem, że komunizm narodził się w USA, ale że tam
                  narodziło się to święto 1 maja – a to istotna różnica.
                  Mylisz znowu fakty historyczne. Rewolucja francuska z 1789 r.
                  (ta z Twoimi jakobinami) nie była rewolucją komunistyczną.
                  Wyjaśnię to króciutko. Rewolucja francuska była przede
                  wszystkim wywołaną i sterowaną przez bogate mieszczaństwo – przy
                  czym pomijam tu jej pierwszy bardzo krótki etap – rewolty
                  uprzywilejowanych (arystokratów) przeciwko absolutyzmowi
                  królewskiemu. Mieszczaństwo (jak wolisz burżuazja) – dotychczas
                  pomimo swego bogactwa pozbawione było takich przywilejów jak
                  szlachta – posiadająca je z racji „lepszego” urodzenia – stąd
                  nagromadzenie się szczególnie w tej wpływowej przez swe bogactwo
                  warstwie wielkiego „ładunku wybuchowego”. Epizod natomiast
                  rządów jakobinów - do czego mógłbyś się „przyczepić” trudno
                  nazwać komunistycznym – popatrz na ich reformy: wielki podatek
                  od bogaczy – to pewnie ci śmierdzi komunizmem, ale - Konstytucja
                  jakobińska z 24 czerwca 1793 r. gwarantowała nienaruszalność
                  prawa własności – i to ma być komunizm???
                  Co do Komuny Paryskiej z 1871 r., która wyrosła na fali
                  oburzenia Paryżan na warunki traktatu pokojowego z Prusami - no
                  tu już istotnie można dopatrywać się komunistycznych haseł
                  (częściowa nacjonalizacja przemysłu, kontrola robotników nad
                  zakładami pracy ale i – bezpłatne szkolnictwo,
                  • Gość: Hugues de Terlon Re: !!! c.d. IP: *.bmj.net.pl / 10.2.1.* 27.08.03, 17:02
                    Gość portalu: Hugues de Terlon napisał(a):

                    Co do Komuny Paryskiej z 1871 r., która wyrosła na fali
                    oburzenia Paryżan na warunki traktatu pokojowego z Prusami - no
                    tu już istotnie można dopatrywać się komunistycznych haseł
                    (częściowa nacjonalizacja przemysłu, kontrola robotników nad
                    zakładami pracy ale i – bezpłatne szkolnictwo, minimum płacy
                    robotniczej) - ale to już okres w ogóle istnienia ruchu
                    robotniczego – więc czemu czepiać się akurat Francji? (tym
                    bardziej, iż Komunę krwawo zgniotły wojska francuskie jeszcze
                    tego samego roku).

                    > A sympatie Francuzow do komunistow i towarzysz z Moskwy czy
                    > pekinu moglismy doswiadczac przez cale dziesieciolecia i
                    zreszta
                    > caly czas doswiadczamy.
                    > Ostatnio nawet (w roku 2000) towarzysz Chirac ustalali z
                    > towarzyszem Putinem jak to ma sie odbywac tranzyt przez
                    > terytoria Polski i Litwy. Oczywiscie kto by tam pytal samych
                    > zainteresowanych o zdanie.

                    To błąd Chiraca – zgoda, ale sprostowany zaraz przez dyplomację
                    francuską. Czy masz merytoryczne uzasadnienie na nazywanie
                    Chiraka „towarzyszem” – czy to tylko emocje?

                    > I jeszcze o polityce Francji. Dobrze zauwazyles, ze staraja
                    sie
                    > oni realizowac swoja racje stanu. Problem polega na tym, ze
                    jest
                    > to tylko ich racja stanu i nikogo wiecej w Europie. Bo nawet
                    > Niemcy nie zgadzaja sie z nia i wczesniej czy pozniej
                    Francuzow
                    > wydutkaja ( zreszta jak zawsze w historii).
                    Nie sądze, iż Niemcy „wydutkają” Francję – nie dostrzegasz zmian
                    w obydwu tych wielkich narodach jakie zaszły po II wojnie
                    światowej – w miejsce rywalizacji – współpraca.

                    > Wiec nie widze powodu aby Polak mial sie czuc dumny z
                    > egoistycznej polityki Paryza. Co niby Polska ma z tego miec,
                    ze
                    > taki dumny jestes z tej francuskiej polityki ty moj ponoc
                    > Polaku ?

                    Twoje ostatnie zdanie pominę milczeniem – znowu za bardzo się
                    chyba emocjonujesz i kroczysz na nie odpowiadającą mi drogę
                    personalnych inwektyw. Może jednak prowadźmy dyskusję o tym co
                    nas interesuję – merytoryczną i przerzucajmy się argumentami, a
                    nie złośliwościami?
                    Dyplomacja francuska podoba mi się z punktu widzenia czysto
                    globalnego – a nie z punktu widzenia Polski, USA, Madagaskaru
                    czy jakiegoś innego państwa. Podoba mi się, iż potrafi mały
                    stosunkowo kraj tak doskonale dbać o interesy swych obywateli i
                    w arcytrudnych warunkach prowadzić własną politykę – zgodną z
                    własną racją stanu. (Kto jeszcze tak potrafi? – wg mnie
                    oczywiście USA, Rosja, Chiny, może Indie) Tymczasem np. zbliżona
                    pod względem potencjału do Francji UK kopiuje tylko
                    przemówienia, dowody, racje etc. z Waszyngtonu – dla mnie to
                    trochę niesmaczne – po co oglądać wystąpienia Blaira skoro
                    wiadomo, iż wydruk przyszedł z Waszyngtonu – a on słowo w słowo
                    go powtórzy? Wszak nie ma czegoś takiego – jak monopol na rację –
                    i nie ma tego monopolu na świecie nikt – nawet USA.
                    Tylko mnogość stanowisk, dowodów i faktów pozwala wyrobić sobie
                    opinię na dane wydarzenie. Jeśli istniałaby jedna racja - to po
                    co wybory, partie polityczne, dyskusja etc?
                    pozdr.
                    Hugues de Terlon
    • Gość: Lysy Re: Brytyjczycy chcą współdziałania armii europej IP: 207.181.167.* 25.08.03, 23:33
      ...iż w razie ataku na członka Unii ma on poinformować inne
      państwa o sytuacji, a te ocenią ją na spotkaniu ministrów...

      Ha ! HA !, to napewno francuski pomysl !, zapomnieli jeszcze
      dodac: 'iż w razie ataku na członka Unii ma on poinformować inne
      państwa o sytuacji, wywiesic biala flage, zadzwonic do Bialego
      Domu i czekac na Marines.'
      • Gość: Zez Jak ustala tak bedzie , bez naszego udzialu ! IP: *.proxy.aol.com 26.08.03, 14:19
        Polityka zmienna jak pogoda , jestesmy na uboczu , "Kto " zapyta
        nas o zdanie , czy chcemy slonca czy tez opadow.Jestesmy zalezni
        od politykow i tak bedzie jak " Oni " ustala , powstania narodow
        i rewolucji nie bedzie , juz nie te czasy !
      • Gość: meerkat Powołać Blue Ribbon Commission! :) IP: 152.75.142.* 26.08.03, 15:03
        Gość portalu: Lysy napisał(a):

        > ...iż w razie ataku na członka Unii ma on poinformować inne
        > państwa o sytuacji, a te ocenią ją na spotkaniu ministrów...
        >
        > Ha ! HA !, to napewno francuski pomysl !, zapomnieli jeszcze
        > dodac: 'iż w razie ataku na członka Unii ma on poinformować inne
        > państwa o sytuacji, wywiesic biala flage, zadzwonic do Bialego
        > Domu i czekac na Marines.'


        A może nie czekać na marines tylko zrzucić od razu 101st airborne, bo oni
        najszybciej przybędą na miejsce? A UE może powołać Blue Ribbon Commission,
        która przeanalizuje problem i po roku wyda sprawozdanie, w który ustali kto ją
        właściwie zaatakował. :)
        • Gość: Lysy A gdzie zgoda ONZ ?! IP: 207.181.167.* 26.08.03, 15:27
          ...A może nie czekać na marines tylko zrzucić od razu 101st
          airborne, bo oni najszybciej przybędą na miejsce?..

          A gdzie rezolucja ONZ ?!! Przeciez bez zgody 'swiatowego rzadu'
          obrona bedzie 'nielegalna', bedzie sie mozna narazic na sankcje !
          A Francja bedzie musiala przemyslec zawetowac czy nie.
          Herculesy beda sie grzac na pasach, a 'imperiallistyczni'
          spadochroniarze beda sie grzac w swoich kuloodpornych
          kamizelkach.
          • Gość: meerkat Pozostają tylko Tomahawki i MOAB-y! IP: 152.75.142.* 26.08.03, 19:18
            Gość portalu: Lysy napisał(a):

            > ...A może nie czekać na marines tylko zrzucić od razu 101st
            > airborne, bo oni najszybciej przybędą na miejsce?..
            >
            > A gdzie rezolucja ONZ ?!! Przeciez bez zgody 'swiatowego rzadu'
            > obrona bedzie 'nielegalna', bedzie sie mozna narazic na sankcje !
            > A Francja bedzie musiala przemyslec zawetowac czy nie.
            > Herculesy beda sie grzac na pasach, a 'imperiallistyczni'
            > spadochroniarze beda sie grzac w swoich kuloodpornych
            > kamizelkah.


            Łysy, wysunięte przez ciebie zastrzeżenia są b. poważne i muszę je uznać. W tej
            sytuacji proponuję tylko rzucić kilkuset Tomahawkami i zrzucić z wysokiego
            pułapu z dziesięć MOAB-ów. W ten sposób ani maszyny nie będą się grzały ani
            ludzie (w bombowcach B-1 i B-2 piloci podłączają się po prostu kablem do układu
            chłodzącego maszyny i już). Co sądzisz?
            • Gość: www.irak.pl US próbowały podłożyć BMR w Iraku -Nelda Rogers IP: *.tele2.pl 26.08.03, 19:35
              www.irak.pl
              US próbowały podłożyć BMR w Iraku, ale operacja się nie powiodła, na
              skutek "friendly-fire" - emeryt.płk US. Tę informację przekazała Nelda Rogers -
              a 28-year veteran debriefer for the Defense Department. Sami wojskowi są
              oburzeni działaniami rządu USA - związanego z przemysłem naftowym i
              zbrojeniowym.
              Z kolei Mazen Dana został z premedytacjš zastrzelony, gdyż nieopatrznie był
              �wiadkiem, jak żołnierze USA zakopujš swych zmarłych kolegów w dużym zbiorowym
              grobie (liczba ofiar jest dużo wyższa od podawanej oficjalnie). Następnego dnia
              miał już wracać do Palestyny. Tak się umiera za ropę dla UNOCALU Busha i EXXON-
              MOBILU Rockefellera.T ak umierają: żołnierze, dziennikarze, a przede wszystkim -
              masowo - irackie dzieci.
              "WETERANI USA PRZECIW WOJNIE W IRAKU" oraz "BRING THEM HOME NOW" Oto
              oświadczenie i lista wojskowych USA sprzeciwiających się agresji na Irak i
              okupacji Veterans Call to Conscience (htm)
              W USA aktywnie przeciw okupacji działają organizacje weteranów, jak również
              rodziców żołnierzy "Zabierzcie ich z Iraku do domu!".

              Domagają się natychmiastowego powrotu swych dzieci z Iraku i ukarania Busha za
              doprowadzenie do niesprawiedliwej wojny prowadzonej w imię kontroli nad
              zasobami naftowymi na podstawie kłamliwych "dowodów" o niebezpieczeństwie ze
              strony Husseina, byłego współpracownika CIA, dozbrajanego przez Pentagon nawet
              po 1991r (nie mówiąc o Halabdzy: podczas wojny z Iranem USA wspierały Husseina
              i dostarczały gazy bojowe; Kissinger Assoc. - Bremer, IRAQ-gate, "Searle"
              Rumsfelda, Bechtel, itd.) - były na ten temat przesłuchania w Kongresie, ale
              niestety Mc Neill, który prowadził śledztwo zginął podczas ataku na WTC, a
              kluczowe dokumenty uległy zniszczeniu.
              Te zasoby broni biologicznej i chemicznej "made by USA" były zniszczone
              całkowicie do 1998r. podczas inspekcji ONZ (Scott Ritter), w których licznie
              reprezentowani byli specjaliści CIA. O braku zagrożenia ze strony Iraku
              doskonale wiedziały wszystkie agencje wywiadowcze - w tym MI6, CIA i Mossad.

              Pomimo starannego przygotowania się do operacji, polscy dowódcy wojskowi nie
              kryją przed żołnierzami i opinią publiczną, że jest ona ryzykowna i
              niebezpieczna. Wskazują na groźbę ew. wybuchu powstania arabskiego, w czasie
              którego wszyscy żołnierze - bez względu na rasę, czy narodowość - będą
              traktowani jako okupanci. "Misja Kompromitacja" - Reportaż z "Polskiej strefy"
              Polska na celowniku. Polacy, obudźcie się póki czas!
              Nie zgadzajcie się na wyjazd okupacyjny do Iraku.
              Pchać się po łupy łatwo. Powrócić trudniej !!! Irakijczycy walczą przeciw
              bezprawnej okupacji, nie wspomagajmy jako Hilfspolizei amerykańskiego agresora.

              Amerykanie wciąż nazywają powstańców "siepaczami" Saddama lub "zbrodniczymi
              elementami" (jak onegdaj Goebbels powstańców AK). Propagandowe bzdury
              o "tchórzliwych terrorystach, niedobitkach Saddama" wymagają weryfikacji.

              Smutna konstatacja w rocznicę powstania warszawskiego - niedawno walczący z
              hitlerowskim najeźdzcą polski żołnierz sam stał się agresorem i okupantem w
              brudnej i kłamliwej korporacyjnej wojnie - Busha i jego gangu szefów
              zbrojeniowo-naftowych karteli niedawno jeszcze współpracujących z Hitlerem
              (Exxon-Stand.Oil). Wokół nich na potrzeby propagandy i dezinformacji zatrudnia
              się pseudo-intelektualistów, skorumpowanych byłych członków administracji
              państwowej - ultra-prawicowych prosyjonistycznych propagandzistów , w
              tzw. "trustach mózgów", m.in. CFR, AEI, PNAC, CPS, CLI, NAI i in., w
              których "mają zaszczyt doradzać" Balcerowicz, Geremek, Michnik, Suchocka,
              Onyszkiewicz - u boku H. Kissingera, notorycznego zbrodniarza wojennego.
              (PAP) - Minister obrony Węgier Ferenc Juhasz zapowiedział w piątek, że
              oddziały węgierskie wycofają się z Iraku, jeśli dojdzie w tym kraju do wojny na
              pełną skalę. Liczący 300 żołnierzy węgierski pododdział wejdzie w skład
              dowodzonej przez Polskę wielonarodowej dywizji sił stabilizacyjnych.

              "Uważamy, że decyzja o wycofaniu leży w naszej narodowej gestii, bez względu na
              to, jak zdecydują w takiej sytuacji inne kraje. Nie jedziemy tam na wojnę i nie
              chcemy wysyłać bohaterów" - oświadczył Juhasz. Minister przypomniał, że w
              pobliżu miasta Al Hilla, gdzie 60-osobowa jednostka węgierskich żołnierzy
              przygotowuje obóz na przybycie kolejnych oddziałów węgierskich, słychać już
              odgłosy eksplodujących pocisków moździerzowych.
              Przy całym smutku i współczuciu dla rodzin 16 zmarłych
              pracowników ONZ - nie wolno zapomnieć o proporcjach dramatów, jakie się
              rozegrały oraz roli mediów przy komentowaniu tych zdarzeń.

              10 000 zabitych cywili, do 60 000 zmasakrowanych żołnierzy irackich -
              najczęściej młodych chłopców, 20 000 krytycznie rannych cywili (także po
              bombach kasetonowych), pozostawionych w zdewastowanych szpitalach bez środków
              przeciwbólowych, bez wody, tysiące narażonych na nowotwory i śmierć w
              najbliższych latach od depleted uranium, 1,5 mln ofiar sankcji,
              300 000 ofiar cywilnych wojny w Zatoce Perskiej (masowe groby obecnie odkrywane
              pochodzą właśnie z 1991r. po prowokacji kuwejckiej ze strony USA - i po
              stłumieniu powstania 1991 pod egidą seniora Busha; sprawy mają się niemal 180
              stopni odwrotnie od oficjalnej wersji US), 45 000 cywili w Afganistanie (do
              dzis notabene nie ma dowodów, kto stał za zamachami) - jakże daleko Husseinowi
              do tych liczb spowodowanych przez USA ofiar. Tych dramatów media nie tylko nie
              nagłaśniają, ale wręcz - je zatajają. Informacji nie znajdziemy ani w
              nagłówkach ani na ostatnich stronach gazet.

              Wywołaniem bezprawnej wojny, w której ginie tylu ludzi dla uwolnienia ropy
              naftowej od dawnego współpracownika CIA - nie powstrzyma się terroryzmu - wrecz
              odwrotnie.
              CYTAT TYGODNIA: "Pierwsza wojna w Z.Perskiej powołała al-Qaedę do życia. Druga
              wojna będzie dla niej prawdziwym zastrzykiem wzmacniającym." -
              S.Simon, b.ekspert Białego Domu do walki z terroryzmem.
              Zobacz foto: Ben Laden i Zbigniew Brzeziński, lata 80-te

              Rola ONZ w opinii krajów arabskich (jak i wielu III świata) jest
              kontrowersyjna: często przekupywana i ulegająca szantażom gospodarczym ze
              strony USA (Kosowo, Timor, Ruanda, Kambodża, Chile i Pinochet, sankcje w Iraku)
              przychodzi po zniszczeniach spowodowanych przez imperialną politykę USA, by
              firmom i bankom ułatwiać maksymalny wyzysk. Ale i tak jest to jedyna istniejąca
              na razie organizacja mogąca potencjalnie przeciwstawić się unilateralnej,
              imperialistycznej polityce gangu psychopatycznych nafciarzy z Białego Domu. Do
              niedawna publicyści Gazety Wyborczej (głównie pan Unger i Warszawski), w TVP1
              Zb.Lewicki, itd. domagali się niemal rozwiązania ONZ-u. Oficjalnie wypowiadała
              się tak CFR (w której Michnik jest w Advisory Board).
              Zołnierze, wracajcie! To brudna wojna Exxonu-Mobilu!

              Przeczytajcie trochę ksiązek historycznych, zachodnich badaczy.
              W Polsce ich nie znajdziecie, bo jesteśmy potrzebni jako mieso armatnie.
              A Michnika w CFR sprawdźcie na ich oficjalnej stronie - www.cfr.org
              i Com. Liberation Iraq w towarzystwie zbrojeniówki.
              Linki na stronie
              www.irak.pl
              • Gość: Lysy Tobie ktos podlozyl ale noge i stlukles se glowe :) IP: 207.181.167.* 26.08.03, 21:49


                Srali muchy bedzie wiosna !!! Ble, ble, ble :)
                W Iraku widziano UFO !!! UFO z pacyfa, a ufoludki sikali z gory
                na amerykanskich wojakow a ich M-16 nie imaly sie UFA.
                www.israk.pl
                • Gość: meerkat Na UFO dobra jest mala glowica jadrowa na ICBM-e IP: *.rasserver.net 27.08.03, 00:17
                  Gość portalu: Lysy napisał(a):

                  >
                  >
                  > Srali muchy bedzie wiosna !!! Ble, ble, ble :)
                  > W Iraku widziano UFO !!! UFO z pacyfa, a ufoludki sikali z gory
                  > na amerykanskich wojakow a ich M-16 nie imaly sie UFA.
                  > www.israk.pl


                  Nastepnym razem trzeba bedzie z bazuki, a w ostatecznoci ICBM z mala glowica
                  jadrowa. W kocu wydalismy tyle pieniedzy i zatrudnilismy przy ich konstrukcji
                  tylu utalentowanych Arabow, ze musimy se to odebrac! :)
              • Gość: meerkat Przyklady jankeskiej perfidii na calym swiecie! :) IP: *.rasserver.net 27.08.03, 00:13
                Irak! to co robisz nazywa sie w gwarze komputerowej "spamming" i w USA jest
                nielegalne. A po za tym twoje donosy sa niekompletne. Czy wiesz np. ze wojska
                amerykanskie, ktore wyzwolily obozy koncetracyjne na terenie Niemiec(np.
                Dachau) zbudowaly tam lipne komory gazowe, podrzucily Cyklon B i dopiero wtedy
                wpuscily tam prase? A teraz CIA podlozyla iracka BMR w Libanie (w Dolinie
                Bekaa) zeby miec pretekst do ataku na Syrie (do Libii juz nie pojdziemy, bo
                zaplacila w tych danich zadany okup). Wojne Yom Kippur tez zainicjowala CIA
                wespol z Mossadem, podbechtujac pokojowych Arabusow do napasci na Izrael,
                zeby armia izraelska mogla im dac w dupe. CIA podjudzila tez Buenos Aires do
                ataku na Falklandy....Moglbym wyliczac przez tydzien, ale mi sie nie chce. Ale
                dodam nowe przyklady jankeskiej perfidii na zyczenie. Cheers!
                • Gość: ANNA Re: JALTA TO JEST PERFIDIA AMERYKANSKA IP: *.cable.mindspring.com 27.08.03, 17:48
    • Gość: CIENCIENIA Re: SKAD TYLE RASISTOWSKIEJ POGARDY? IP: *.cable.mindspring.com 27.08.03, 17:49

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka