fock-e-wulf 31.08.08, 11:02 Ale sensacja. Przecież to samo zrobiono w Jałcie - tyle, ze z ZSRR. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
abhaod na forum GW mama takich na pęczki 31.08.08, 11:06 tym razem oddali by Europę z Anglią Rosji, a resztę Chinom.... www.dziennik.pl/dziennik/europa/article110875/Rosja_i_Chiny_zagrazaja_swiatu.html Odpowiedz Link Zgłoś
kain_brat_abla Re: na forum GW mama takich na pęczki 31.08.08, 11:40 Izrael przypadnie Iranowi, a z twojego kibucu zostaną tylko fundamenty. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: na forum GW mama takich na pęczki 31.08.08, 12:05 Sądzę, że to Iran przypadnie Izraelowi. Odpowiedz Link Zgłoś
oicdam Re: na forum GW mama takich na pęczki 31.08.08, 14:45 Zydzi nie byli w stanie pokonac jednej slabo uzbrojonej muzulmanskiej bojowki w malutkm Libanie... Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: na forum GW mama takich na pęczki 31.08.08, 14:48 I zostali zepchnięci do morza, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
konread Re: na forum GW mama takich na pęczki 31.08.08, 17:05 oicdam napisała: > Zydzi nie byli w stanie pokonac jednej slabo uzbrojonej > muzulmanskiej bojowki w malutkm Libanie... Sprawdź lepiej dlaczego nie mogli i skąd płynęła szeroka rzeka broni do tym "malutkich bojwek" Odpowiedz Link Zgłoś
shiin Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie N... 31.08.08, 11:07 Nic dziwnego. Przecież nie chcieli umierać za Gdańsk. To samo z "wielkim bohaterem" von Stauffenbergiem - to zwykły nazista, który chciał szybko zakończyć wojnę by zatrzymać to co już udało się podbić. I jeśli jego zamach doszedłby do skutku to do dzisiaj byśmy tutaj hajlowali. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 12:12 Nie chcieli Anglicy umierać za Gdańsk??? Widocznie woleli ZABIJAĆ za Gdańsk. Po co wypowiedzieliby wojnę Niemcom i ogłosili blokadę morską? Nie każdy wie, że już 3 września 1939 Niemcy storpedowali brytyjski CYWILNY statek "Athenia". Co by się stało, gdyby Stauffenberg zabił Hitlera? Moim zdaniem, nic by się nie zmieniło: 1. Niemcy już były znokautowane. Front wschodni był na Bugu i pod Prusami. Amerykanie byli w Paryżu i Rzymie. 2. Koalicja postanowiła, że będzie prowadzić wojnę aż do BEZWARUNKOWEJ KAPITULACJI Niemiec. 3. Niewykluczone, że w Niemczech nastąpiłby jakiś rozłam. Część generalicji starałaby się zawrzeć odrębny pokój z KTÓRYMŚ z sojuszniczych frontów ale to tylko przyśpieszyłoby klęskę Niemiec. Pełnię władzy w Niemczech przejąłby prawdopodobnie Himmler z Goebbelsem do pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
xs550 Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 18:03 To, ze Brytyjczycy nie od razu odpowiedzieli na agresje Niemiec nie oznacza, ze nie chcieli umierac za Gdansk. Chcieli, i to bardzo, ale po prostu koniunktura jeszcze nie byla ta. Odpowiedz Link Zgłoś
shiin Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 18:20 > 1. Niemcy już były znokautowane. Front wschodni był na Bugu i pod Prusami. > Amerykanie byli w Paryżu i Rzymie. To by doprowadził do kapitulacji na ich warunkach, natychmiast wycofał się ze wschodu - łatwiej niemiaszkom walczyłoby się pod Warszawą. > 2. Koalicja postanowiła, że będzie prowadzić wojnę aż do BEZWARUNKOWEJ KAPITULACJI Niemiec. Tylko dlatego, że z informacji wywiadowczych wiedzieli, że Hitler jest fanatykiem i żadnej kapitulacji nie będzie. Gdyby była faktyczna możliwość to z pewnością by się dogadali w gronie czterech osób. Zresztą potem dogadali się, tylko w gronie trzech. > 3. Niewykluczone, że w Niemczech nastąpiłby jakiś rozłam. Część generalicji > starałaby się zawrzeć odrębny pokój z KTÓRYMŚ z sojuszniczych frontów ale to > tylko przyśpieszyłoby klęskę Niemiec. Pełnię władzy w Niemczech przejąłby > prawdopodobnie Himmler z Goebbelsem do pomocy. Przyśpieszyłoby kapitulację, ale jednak nie bezwarunkową - czyli zatrzymaliby sobie Polskę i kawałek innych ziem i np. dalej ze wsparciem któregoś mocarstwa naparzali w kogoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
sakart2008 widac polska juz zawsze dobrze dobierala 31.08.08, 11:26 sobie sprzymierzencow. Odpowiedz Link Zgłoś
pibwl Re: widac polska juz zawsze dobrze dobierala 31.08.08, 20:32 I co, źle dobrała?... Churchill twardo likwidował próby separatystycznego pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
sandwich1 Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie N.. 31.08.08, 11:30 Niedorzeczne sensacje. Każdy zdrowomyślący człowiek wie, że Wielka Brytania od wypowiedzdenia wojny 3.09.1939 miała zamiar toczyć wojnę do końca. We wrześniu miala tylko 402 000 wojska. Mniej niż Polska i byla w stanie walczyć tylko na morzu i byc może w powietrzu. Przez caly szereg nastepnych lat szykowała się do wojny ofenzywnej, bo mogła tylko sprostać wojnie defenzywnej. Ale twierdzenie, że w 1941 miała paktować z Niemcami, to poltical fiction. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Bzdura! Kontynent dla Niemiec, zamorze dla Anglii? 31.08.08, 12:04 To był program Hitlera wyrażony w przemówieniu w Reichstagu 6 października 1939. Być może rzeczywiście, Anglia nie wytrzymywała wtedy nerwowo (aczkolwiek produkowała 2 x więcej samolotów niż Niemcy, w tym bombowce dalekiego zasięgu). USA dopiero starały się zebrać siły, bo nowa kadencja Roosevelta rozpoczęła się 20 stycznia 1941. Co ważniejsze, NIKT NIE SPODZIEWAŁ SIĘ, że Hitler zaatakuje CCCP i w ten sposób odciąży Wielką Brytanię. Powiem więcej, Wielka Brytania Z RADOŚCIĄ zareagowałaby na sowiecki atak na Niemcy od wschodu. Odpowiedz Link Zgłoś
j-k zadna sensacja 31.08.08, 12:07 To byl program Hitlera z 1939... Czesc politykow Angielskich widziala to wtedy podobnie nie tylko ow dyplomata Odpowiedz Link Zgłoś
yarecki21 Re: zadna sensacja 31.08.08, 12:34 Dokładnie. Dlatego też Hitler pozwolił Brytyjczykom uciec spod Dunkierki. Jeszcze wtedy liczył na separatystyczny pokój. Jeśli Anglikom by się to opłacało pewnie by na to poszli, ale się nie opłacało. Byłoby to niezgodne z utrzymywaną od stuleci doktryną utrzymywania równowagi na kontynencie. Niemcy w całej Europie byłby to zbyt potężny sąsiad dla Anglii. Z punktu widzenia Brytyjczyków postąpili jak najbardziej racjonalnie odrzucając niemieckie propozycje pokoju, bo w perspektywie czasu taki sojusz prawie na pewno skończyłby się tak samo jak sojusz niemiecko-sowiecki. Odpowiedz Link Zgłoś
j-k naturalnie... 31.08.08, 13:53 dodaj jednak dla jasnosci : gdyz liczyli na wciagniecie do wojny i pomoc USA i nie przeliczyli sie. gdyby jedak nie te kalkulacje Brytyjczycy w 1940 podpisaliby z Niemcami pokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur A najważniejsze: Ulrich von Hassel należał do 31.08.08, 12:25 grupy spiskowców przeciwko Hitlerowi. Spisek przeciwko Hitlerowi została zawiązany W OBLICZU nieuchronnej klęski Niemiec i W NADZIEI na jej odwrócenie. Von Hassel, jako dyplomata, orientował się, że dla Niemiec Anglia jest nie do pokonania nawet w pojedynkę. Jeśli utrzymywał kontakty z angielskimi dyplomatami, to raczej od nich otrzymywał zachęty do kapitulacji lub obalenia Hitlera. Odpowiedz Link Zgłoś
axx611 Re: A najważniejsze: Ulrich von Hassel należał do 31.08.08, 12:35 No i na marginesie Anglia dotrzymala umowy z Polska i wojne wypowiedziala. Nie miala zadnego zamiaru sie wycofywac ale we wrzesniu nie byla dobrze przygotowana do wojny. Ale stala sie czescia koalicji i pozniej dzielila Europe i Polske wraz z Jozefem czego nie mozna powiedziec o Polsce. Byc moze ze lepiej bylo oddac ten korytarz i przeczekac a sprawa sama by sie rozwinela i 6 mln ludzi by nie zginelo. Polska soldateska ponosi za to wine sprawcza. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: A najważniejsze: Ulrich von Hassel należał do 31.08.08, 13:03 Nieprawidłowo rozumujesz: 1. Niemieckie żądania wobec Polski z wiosny 1939 nie dotyczyły tylko zgody na aneksję Gdańska i eksterytorialnego tranzytu do Prus. Hitler (bezpośrednio lub przez Ribbentropa) żądał, aby Polska ZERWAŁA układy sojusznicze z Francją i Wielką Brytanią i w zamian proponował swój sojusz. Wtedy w razie klęski Niemiec Polska zostałaby potraktowana jak kraj wrogi i nikt by nie poparł chęci przyłączenia do Polski Wrocławia i Szczecina. 2. Polsko-niemieckiej granicy z 1939 nie obroniłaby żadna armia. Najdłuższy odcinek, jaki Niemcy mieli do pokonania to trasa Kluczbork-Warszawa, jakieś 240 km, kierunek uderzenia XVI korpusu pancernego Hopnera, który był na peryferiach Warszawy już 7 września. 3. Spośród 6 mln ludzi, jakich Polska utraciła, nie wszyscy ponieśli śmierć z ręki niemieckiej. 4. Domyślając się bezsensu obrony, polska "soldateska" dążyła do ataku na Niemcy, gdy rozpoczną się walki na froncie niemiecko-francuskim (obojętne, kto by zaatakował jako pierwszy). Główne zgrupowania polskich wojsk były ustawione OFENSYWNIE: - daleko wysunięta na zachód Armia Poznań mogła pójść na Wrocław albo na Szczecin - Armia Kraków była ustawiona na samej granicy Górnego Śląska, zamiar był oczywisty - Armia Pomorze była przeznaczona do wkroczenia do Gdańska. Jej dowódca, generał Władysław Bortnowski, dowodził zajęciem Zaolzia. Odpowiedz Link Zgłoś
polakslowian zigzaur!jestem zaskoczony ze mozesz 31.08.08, 20:09 cos interesujace napisac, a nie tylko rzygac rusofobskie propagandy! Oby tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: zigzaur!jestem zaskoczony ze mozesz 31.08.08, 20:28 Ja zawsze piszę mądrze i ciekawie. Nie mam wpływu na to, że ktoś nie chce lub nie potrafi tego zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
antoni99 Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie N... 31.08.08, 12:36 a mówią że Wielka Brytania była ( jest)_ naszym przyjacielem ? To widać było po wypowiedzeniu wojny Niemcom w 1939 roku by pomóc Polsce i zakończyć II wojnę światową w kilka dni !!!!! Obecnie trzeba się liczyć z czymś bardzo podobnym, gdyby ktoś napoadł na Polskę to Polsko broń się sama !!! I nie podskakuj bo masz lichych sojusznikow łcznie z USA ( przede wszystkim USA !!!!) !!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur do antoni99 31.08.08, 13:12 Weź do ręki mapę i zobacz: 1. Brytyjski atak na Niemcy był NIEMOŻLIWY bez pogwałcenia neutralności Belgii lub Holandii lub francuskiego ataku lądowego. 2. Nie jest możliwy morski atak na Niemcy od strony Morza Północnego ani niemiecki atak stamtąd. Na niemieckich wybrzeżach Morza Północnego są tzw. watty czyli mielizny ciągnące się kilometrami i zalewane przez przypływy albo odsłaniane przez odpływy. Żaden okręt wojenny nie przepłynie tędy inną drogą niż dolina wyżłobiona w szelfie przez Łabę, Wezerę czy Ren. 3. Brytyjczycy mogli ogłosić blokadę morską Niemiec, co też uczynili. Widocznie jednak ktoś Niemcom powiedział: "Nie bójcie się angielskiej morskiej blokady, dostarczymy wam zboża, paliw i surowców pociągami." Odpowiedz Link Zgłoś
alebaba17 Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 12:45 i nawet zabito generała Sikorskiego aby w tym nie przeszkodził Odpowiedz Link Zgłoś
alebaba17 Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 12:46 aby podzielić Europę na radziecką i zachodnią nie powstrzymano się od zabójstwa gen. Sikorskiego Odpowiedz Link Zgłoś
enedue3 Czy dyplomata-amator to "szlachcic jerozolimski" 31.08.08, 12:59 Ciekaw jestem pochodzenia tego dyplomaty. Na anglika mi nie wyglada! Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Czy dyplomata-amator to "szlachcic jerozolim 31.08.08, 13:07 Złap linijkę i zmierz mu nos. Innego sprawdzenia nie dokonasz, bo na zdjęciu jest tylko twarz. Odpowiedz Link Zgłoś
edwardrydz Sikorski byl zdrajca i nieudacznikiem. 31.08.08, 13:48 Po co bylo zabijac Sikorskiego? Ten megaloman i intrygant przestal sie liczyc jako sojusznik dla mocarstw juz w 1939. Gdyby nie katastrofa zostalby czlonkiem Rady Trzech Pieciu czy Dziesieciu wraz ze swoimi kumplami z Polnische Wehrmacht. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie N.. 31.08.08, 13:32 Kolejny dowód na to że Rudolf Hess wiedział co robi... Brytyjskie archiwa kryją jeszcze niejedną niespodziankę której ujawnienie narobiłoby mnóstwo smrodu.Sprawa zabójstwa Sikorskiego to przy tym perfumy Chanel nr.5. No ale tak się robi dobrą i skuteczną politykę "Wlk.Brytania nie ma wrogów ani przyjaciół tylko swoje odwieczne interesy".Ciekawe kiedy nasze głąby polityki to zrozumieją. Odpowiedz Link Zgłoś
pananatol2 Krew, pot i łzy 31.08.08, 13:44 Opowiedz swoje banialuki Anglikom, którzy od klęski Francji, od lata 1940 do lata 1941 roku jako jedyni stawili czoło całej hitlerowskiej machinie wojennej. Gdyby nie konwoje z żywnością, uzbrojeniem, surowcami ze Stanów Wielka Brytania niechybnie by Hitlerowi uległa gdyż wyspa nie była samowystarczalna. Np. nie mają żadnych rud żelaza, miedzi, aluminium potrzebnych do produkcji wojennej. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Krew, pot i łzy 31.08.08, 14:32 Krew pot i łzy są dla mas.Dla polityków są interesy. Gdyby nie Pearl Harbour i przystąpienie USA do wojny antyniemiecka frakcja w brytyjskiej polityce ustąpiłaby na rzecz zwolenników kompromisu z Niemcami. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Krew, pot i łzy 31.08.08, 15:10 Czy wtedy w Wielkiej Brytanii istniała jakakolwiek (może poza komunistami) siła polityczna domagająca się rezygnacji z wojny? Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Krew, pot i łzy 31.08.08, 17:03 Jeśli chodzi o oficjalne deklaracje programowa to żadna. Jednak o programach decyduje siła frakcjii w danej partii (por.np.stosunek naszej SLD do kwestii współpracy z USA i "tarczy" 6 lat temu a teraz). Zwolenników układania się z Hitlerem jeśli sytuacja nie rokowałaby szans na wygraną mogło być sporo nawet wśród najbliższego otoczenia Winstona Churchilla-weźmy choćby sir.E.Wood Lord of Halifax pierwotnie mający być premierem zamiast Churchilla.Nie był nazistą ani germanofilem ale uważał że z Niemcami trzeba się dogadywać... Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 14:08 Czy naprawdę sądzisz, że Rudolf Hess mógł działać samodzielnie? Przecież musiał dostać odpowiednio zatankowany i WYPOSAŻONY DO BARDZO DŁUGIEGO LOTU samolot. Musiał mieć oczyszczony korytarz powietrzny czyli wolny od patrolujących myśliwców Luftwaffe. W chwili lotu do Anglii, Rudolf Hess sprawował oficjalnie następujące funkcje: - Reichsleiter NSDAP (czyli odpowiednik sekretarza KC) - SS-Gruppenfuehrer (czyli odpowiednik generała dywizji) - Reichsmminister do spraw partii (NSDAP). Wynika z tego, że nie miał prawa wydawać rozkazów żadnej bazie lotniczej. A do tego był inwigilowany przez SD (czyli tajny wywiad SS). Hess mógł wykonać lot do Anglii tylko pod jednym warunkiem: na rozkaz osoby, która miała prawo rozkazywać zarówno wojsku jak i SS jak i partii. Tylko jedna osoba miała w Niemczech taką władzę. Niektórzy powtarzają nieprawdę, jakoby Rudolf Hess miał stanowisko "zastępcy Hitlera". W rzeczywistości było inaczej. Oto cytat z przemówienia Hitlera z 1 września 1939: "...i zdejmę ten mundur dopiero po zwycięstwie albo tego zwycięstwa nie dożyję! Gdyby w tej walce coś mi się stało, to moim następcą zostanie towarzysz Goering. Gdyby Goeringowi coś się stało, to następcą zostanie towarzysz Hess. Gdyby i jemu coś się stało, to partia wybierze spośród siebie najdzielniejszego." (koniec cytatu) Krótko mówiąc, ja uważam, że Hess działał na zlecenie Hitlera. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 14:29 >Czy naprawdę sądzisz, że Rudolf Hess mógł działać samodzielnie? Ani trochę! Londsdale-Bryans zapewne też nie.Jak widać dyskretne wsparcie MSZ miał.Zapewne miał też jeszcze więcej...I nie tylko on! Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 14:50 Albo po prostu przekroczył kompetencje lub zdradził. Zapoznaj się z biografią Adama von Trott zu Solz. Odpowiedz Link Zgłoś
skipper_ Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie N... 31.08.08, 14:32 Artykulik jest tlumaczeniem slowo w slowo z BBC. GW jak widac nie stac na pisanie wlasnych... wyraznie tez nie stac na tlumaczy, znajacych w miare dobrze jezyk angielski "O podróży do Włoch wiedziało F.O. (Foreign Office - Ministerstwo Spraw Zagranicznych - przyp. red.), które wysłało go tam by rozwijał kontakty. Spełnił wszystkie oczekiwania" a w oryginale: "He went to Italy with the knowledge of the FO in order to develop his contacts. He greatly exceeded his instructions." news.bbc.co.uk/1/hi/uk/7589251.stm pare slow wyjasnienia, dla milosnikow spiskow oraz zlej woli i knowan: - kazde cywilizowane panstwo, prowadzac wojne, stara sie zakonczyc ja jak najszybciej, przy naj najmniejszych stratach, stad kontakty dyplomatyczne, - Lonsdale-Bryans zostal uzyty do sondowania czy kontakty sa mozliwe - zadne panstwo nie jest organizacja charytatywna i dziala glownie we wlasnym interesie - rosja nie "wyzwalala" Europy Wschodniej z milosci, a tylko i wylacznie, by wprowadzic tam wlasna okupacje i na koniec, do autora idiotycznego tytulu, rozumiem sezon ogorkowy i glod sensacji, ale GW, probujaca kreowac sie na powazna gazete powinna jakis norm przestrzegac, chyba ze otwarcie przyzna, iz nie rozni sie od "Faktu" do zakonczenia wojny w 1941 potrzebna byla rowniez zgoda niemiec... tytul powinien brzmiec: "Zjednoczone Krolestwo probowalo prowadzic rozmowy dazace do zakonczenie wojny" Odpowiedz Link Zgłoś
oicdam Anglicy zawsze woleli Niemcy niz Polske! 31.08.08, 14:44 Gdyby nie zbyt wygorowane zadania Hitlera, to W. Brytnaia pod kierownictwem Churchila poparla by Hitlera w jego antybolszewickiej krucjacie, w wyniku czego Polacy mieszkali by dzis na Syberii... Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Anglicy zawsze woleli Niemcy niz Polske! 31.08.08, 14:58 Poczytaj sobie biografię Churchilla oraz historię pierwszej wojny światowej. Poza tym, nie było żadnej "antybolszewickiej krucjaty" Hitlera. Zamiar rozpoczęcia działań przeciwko CCCP powstał w Niemczech dopiero późnym latem 1940, kiedy to wreszcie Hitler uświadomił sobie, że w czasie gdy Niemcy mozolą się z nalotami na Anglię Stalin zajmuje Litwę, Łotwę, Estonię i część Rumunii. Na wschodnich rubieżach podbitej przez Niemcy części Polski prawie nie było niemieckich wojsk. Dlatego też atak na CCCP był przygotowywany w pośpiechu i byle jak. Zabrakło ciepłej odzieży, odpowiednich smarów i paliw, dużej ilości pojazdów. Wielu Polaków mieszka na Syberii. Ale nie z powodu Hitlera czy Churchilla. Odpowiedz Link Zgłoś
polakslowian Churchill wiedzial ze bankrutuje Imperium Anglii 31.08.08, 15:22 i gdyby mogl to by chetnie sie sprzymierzyl z Niemcami i dal im Europe. Anglia od okolo 1400 nie miala duzy wplyw na co sie dzieje w Europie na ziemi, ale reszte swiata widziala jako jej strefa. Churchill od razu nie mogl miec pokoj z Niemcami bo przeciez dostal wladze za to ze nie robil kompromis, ale nie cierpial Bolszewikow, i nie chcial upadek swojego Imperium, to by chetnie probowal jakis pokoj z Niemcami gdyby cos z tym zyskal. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 w 41 czyli kiedy? 31.08.08, 18:08 Jeżeli kontakty miały miejsce w pierwszej połowie 41 r. czyli przed inwazją na Rosję to Niemcy byli raczej zajęci przygotowaniami do niej. Byli ponadto przekonani, że wygrają w przeciągu 10-12 tygodni. To by wówczas znaczyło, że mogą dyktować warunki komu chcą. Warto tu przypomnieć, że podobną ofertą złożył Hitler Anglii w lecie 40 r. zaraz po rozbiciu Francji. Churchill ją wówczas odrzucił. Gdyby jednak te poufne negocjacje prowadzono np. w grudniu 41 r., gdy los kampanii na wschodzie był niepewny, to pozycja Anglii byłaby znacznie silniejsza. Jakby nie było, walczące strony zwykle utrzymują ze sobą kontakty, chociaż skrywają przed własnymi społeczeństwami, że mają one miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
callisto1 Ciekawe jak mieli sobie Anglicy poradzić z USA? 31.08.08, 18:22 Inwazja jak w Normandii? Może blokada? Tak jest! Otoczyliby kontynent i blokowaliby flotę jak i osłabialiby gospodarkę!Przy okazji rozprawiliby się z Kanadą. Do tego coś na kształt V Kolumny złożonej z Apaczy,Siuksów, Irokezów i innych Indian,która rozbijałaby USA od środka!. No a później okupacja. Do tego trzebaby chyba wejść w sojusz z Chinami i Indiami - żeby ludzi nie brakło - przecie w każdej mieścinie powinien być posterunek. Nie,no plan znakomity! Odpowiedz Link Zgłoś
haagard Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie N.. 31.08.08, 18:30 Wszystkie archiwa wojenne zostały w 1945 roku utajnione przez Wielką Brytanię na okres 100 lat, więc wszystkiego dowiemy się w 2045 r. W tych archiwach Brytyjczycy schowali fakty dotyczące chociażby śmierci Goebbelsa czy samego Hitlera i inne wojenne zagadki... Jeśli chodzi o wojnę z CCCP to był to niewątpliwie największy błąd Hitlera, który po prostu popełnił błąd Napoleona sprzed 150 lat. Stalin dowiedziawszy się, że Niemcy przekroczyli granicę Sowiecką był ZSZOKOWANY i kazał nawet rozstrzelać kilku dowódców, którzy tą informację mu przekazali. Gdyby Hitler skupił się wyłącznie na Afryce i Wielkiej Brytanii i wspólnie z Ruskimi podpisał Traktat o "Wiecznej Przyjaźni, sojuszu militarnym, wojennym, gospodarczym i politycznym" to zapewne na arenie wojennej zostałyby tylko Stany Zjednoczone, które na 100% nie pokonałyby w pojedynkę Sojuszu: Niemcy + Związek Radziecki + Włochy + Japonia = Światowa dominacja pod przewodnictwem III Rzeszy - ale to tylko przyjemna zabawa w "co by było gdyby..." Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 brednie... 31.08.08, 18:44 Stalin był raczej wytrącony z równowagi wiadomością o inwazji niemieckiej. Zresztą szybko się pozbierał i zaczął energicznie działać. Załamanie nastąpiło koło 27-28 czerwca, gdy wizytując Sztab Generalny Armii Czerwonej przekonał się, że Niemcy otaczają Mińsk. Wówczas się izolował na swojej daczy, bodajże na jeden dzień. Oficerowie zostali straceni miesiąc po napaści - byli to dowódcy Frontu Zachodniego mającego za zadanie obronę Białorusi. Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Re: brednie... 31.08.08, 18:54 Strach w pierwszym momencie może paraliżować, ale na dłuższą metę stymuluje do intensywniejszego działania. Człowiek zalękniony zaczyna bardzo dużo i bardzo szybko mówić, rozgląda się nerwowo na boki, jego ciało jest w nieustannym ruchu, a ręce same szukają dla siebie zajęcia. Człowiek wystraszony miętosi w dłoniach czapkę, ukręca guziki marynarki, gryzie paznokcie, zerka na zegarek, stale szuka czegoś po kieszeniach. To wszystko świadczy o intensywnej pracy umysłu. Strach jest jednym z przejawów instynktu samozachowawczego. Strach skutkuje nagłym przypływem sił fizycznych i zwiększa klarowność myśli. Człowiek w strachu może porwać się na rzeczy, które normalnie wydają się niemożliwe. Człowiek w strachu wymyśla rozwiązania na pozór niewyobrażalne. Skoro Aleksander Kiereński przebrał się za pielęgniarkę i sanitarką czmychnął z Pałacu Zimowego, to jedynym wytłumaczeniem takiej desperacji jest strach. Gdyby Stalin przykleił sobie brodę i zbiegł do Tybetu albo do Paragwaju, powiedzielibyśmy, że to strach. Ale w zachowaniu Stalina nie było żadnych przejawów strachu. Po 1991 roku na krótki moment udostępniono rozliczne archiwa i badacze uzyskali dostęp do zeszytów, w których odnotowywano wszystkich odwiedzających Stalina od 1927 do 1953 roku. Okazało się, że w pierwszych dniach wojny Stalin pracował, i to jak mało kto. Wpis z 21 czerwca 1941 roku: „Ostatni wyszli o godzinie 23.00". Ale to nie oznacza, że dzień pracy Stalina dobiegł końca. Po wyjściu interesantów zasiadał nad papierami, prowadził rozmowy telefoniczne, pracował nie tylko w swoim gabinecie, ale także w kremlowskim mieszkaniu i na daczy w Kuncewie. 22 czerwca 1941 roku pierwszych gości przyjął o godzinie 05.45. I przyjmował bez przerwy przez jedenaście godzin. Odwiedzili go: Mołotow, Beria, Timoszenko, Me-chlis, Żuków, Malenkow, Mikojan, Kaganowicz, Woro-szyłow, Wyszyński, Kuzniecow, Dymitrow, Manuilski, Szaposznikow, Watutin, Kulik... Stalin pracował niemal na okrągło przez cały następny tydzień. Przyjmował czasem od godziny 03.20 (23 czerwca), czasem od 01.00 (25 czerwca) i kończył następnej nocy, albo od 01.25 (24 czerwca), od 02.40 (27 czerwca), czy od 00.50 (28 czerwca). Narady trwały po pięć, po sześć, po dwanaście godzin. Zdarzało się, że dzień pracy Stalina trwał 24 godziny z niewielkimi przerwami. Ale, powtarzam, z tych wpisów możemy ustalić tylko jedno: że w chwilach przerwy w jego gabinecie nie było osób postronnych. Co wcale nie znaczy, że nie pracował. Dopiero po upływie tego szalonego tygodnia, w dzienniku przyjęć interesantów widzimy dwa dni przerwy, 29 i 30 czerwca. Chruszczow opowiadał, że kiedy Niemcy napadli, Stalin wystraszył się i dał nogę. Teraz okazuje się, że od chwili napaści Stalin pracował przez siedem dni na granicy ludzkiej wytrzymałości, czasem ją przekraczając. A potem nagle... Gdyby nawet Stalin lękał się Hitlera, to po agresji nie mógł się wystraszyć jeszcze bardziej. Zwłaszcza że, jak się dowiadujemy, nie nastąpiło to pierwszego dnia. Przeciwnie, wtedy zabrał się do pracy. Kiedy człowiek intensywnie pracuje, wszelkie emocje schodzą na dalszy plan... Jeżeli Stalin nie wystraszył się pierwszego dnia, czy mogło to nastąpić po tygodniu? Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Re: brednie... 31.08.08, 18:55 Od dawna intrygowało mnie zagadkowe zachowanie Stalina w pierwszych dniach wojny. Wytłumaczenie znalazłem niespodziewanie... w Galerii Tretiakowskiej.13 Na pewno nie zdołam przekonać wszystkich, ale mnie się wydaje głęboko trafne. Najczęściej przychodziłem tu po południu. Moja ulubiona część galerii to pierwsze piętro, pejzaże. W głębi duszy czuję, że sam jestem niezrealizowanym pejzażystą. Potrafię godzinami oglądać cudze płótna: osiki, brzeziny, jodłowe gaje. Na każdym pejzażu wypatruję optymalną lokalizację, gdzie można by wetknąć armatę przeciwpancerną. Ukryć ją przed wzrokiem nieprzyjaciela. Mój ulubiony obraz, to „Noc nad Dnieprem" Archipa Kuindży. Nigdy nie spotkałem reprodukcji tego dzieła. Nie sposób go skopiować: ciemna noc, 41 odcieni czerni, zielony księżyc koloru semafora w nocnej mgle i księżycowa dróżka na Dnieprze, i odbicia na czarnych obłokach. Jaka noc! Jaka przestrzeń! Jaka potęga! To najlepszy moment na sforsowanie rzeki. A jeszcze lepiej w taką noc wycofać po cichutku 3. Armię Pancerną Gwardii z przyczółka bukryńskiego i pod śpiew słowików przegrupować ją na przyczółku luteżskim. Żeby nikt się nie zorientował. A potem nagłe uderzenie z kierunku, z którego nikt się nie spodziewa... Ach, Kuindżi! Takie płótno mógł namalować tylko człowiek o duszy czołgisty. A moja ulubiona rzeźba, to „Wieśniak w nieszczęściu" Czyżowa. Siedzi chłop na pogorzelisku, obok niego chłopiec. Jeżeli wnikniemy w sens tego dzieła, już nigdy nie miniemy go obojętnie. Całość wykonana w białym marmurze, pogorzelisko ledwo obecne. Ale dramat przebija tak wyraziście, że wyobraźnia sama dorysowuje wszystko, czego rzeźbiarz nie umieścił na skromnym postumencie. Chłop przez całe życie orał jak wół, wybudował dom, wreszcie stanął na własnych nogach, a teraz... Nawet dopalające się głownie z białego marmuru widzimy w kolorze czerni. Nieszczęście sączy się z zimnego kamienia... Chłopiec dotyka ramienia ojca. Jeszcze nie uzmysłowił sobie bezmiaru nieszczęścia... Czasami zachodziłem do galerii i długo z oddali oglądałem dwie tragiczne postaci. Za którymś razem snułem się po salach, wyobraźnią rozmieszczając działa za wzgórkami, przesuwając armie pancerne z jednego przyczółka na inny, kiedy niespodziewanie znalazłem się w pobliżu śnieżnobiałego monolitu. Niemal wpadłem na obelisk. Podniosłem wzrok. I oniemiałem. Przecież to Stalin cofnijmy się do tego straszliwego czerwca 1941 roku. Upa of ne lato, gdzieś daleko toczy się wojna, a w podmoskiewskim Kuncewie w leśnej ciszy unosi się zapach żywicy. Za oknem słychać bzyczenie trzmiela. Stalin, zapominając o bożym świecie, siedzi w spartańsko umeblowanym pokoju na żołnierskim łóżku, podpierając dłońmi czoło. Nie interesuje go, co się dzieje na frontach, w jego kraju i na świecie. Nie chce nigdzie uciekać. Jest pogrążony w samobójczej rozpaczy. Całe życie poświęcił dla Sprawy. Zlikwidował wszystkich swoich wrogów, aby podporządkować sobie kraj. Ekster-minował miliony ludzi, aby zmusić pozostałych do uległości i wypełniania jego rozkazów. Oczyścił armię z wrogów ludu i podporządkował swej niezłomnej woli. Oddał zbro-jeniówce wszystkie krajowe zasoby. W odpowiednim momencie udzielił Hitlerowi poparcia, pomógł mu stanąć na nogach. Popchnął Hitlera do wojny i czekał, aż wojna doprowadzi Europę do bankructwa. Przeznaczył tysiące ton złota na zachodnią technologię: niemiecką, francuską, brytyjską, amerykańską, włoską, szwajcarską. Przestawił cały przemysł na tryb wojenny, osobiście nadzorował produkcję czołgów i samolotów. Wyprodukował ogromne ilości uzbrojenia i przerzucił je do rejonów przygranicznych. Zgromadził tam gigantyczne zapasy amunicji, paliwa i wszystkiego, co jest potrzebne do prowadzenia kampanii na obcym terytorium: czołgi kołowo-gąsienicowe, lotnictwo szturmowe, spadochroniarzy i piechotę szybowcową. I oto nagle, w chwili, gdy całe to wielkie przedsięwzięcie jest zapięte na ostatni guzik... Hitler pokrzyżował mu plany. Wszystkie stalinowskie przygotowania są zorientowane na atak. Na obronę - nic. Więc jego odosobnienie nie jest przejawem strachu. Po prostu cały jego świat, cały sens jego życia w jednej chwili się zawalił. Stalin jest na pogorzelisku. Stalin jest wielkim budowniczym okrętów, któremu zatonął najlepszy, największy, najszybszy, najwspanialszy na świecie niezatapialny „Titanic". Stalin jest konstruktorem rakiet, któremu na starcie eksplodowała najpotężniejsza w świecie rakieta, grzebiąc pod sobą nie tylko cały kosmodrom, tłumy ludzi i plany kosmicznych podbojów, ale też sens życia samego konstruktora. Stalin jest hazardzistą, któremu zawsze dopisywało szczęście, który nigdy nie przegrał ani jednego rubla. Całe życie to gra. Całe życie to wygrana. A stawki w grze coraz wyższe. I zawsze - va banąuel Na Stalina, jak na gracza w kasynie, który zgarnia sterty żetonów i złotych monet, patrzy cały świat. Na którykolwiek numer postawi - zawsze trafia. Jakąkolwiek kartę wyciąga z talii -zawsze as atutowy. W każdym rozdaniu kart ma zawsze „oczko". Wygrał już największy i najbogatszy kraj na świecie, wygrał bezwarunkową uległość wszystkich jego mieszkańców. I oto ostatnie rozdanie. Stawką w grze jest cały świat. Stalin jest gotowy do rozgrywki. Tak przetasował karty, że trzyma w dłoni wszystkie atuty. I nagle przeciwnik przebija go asem atutowym. Skradzionym z jego własnej talii. Wszystko przegrane. Nie można już się odegrać. Stalin zawsze wyprowadzał w pole wszystkich przeciwników i zadawał im niespodziewane, śmiertelne ciosy. A teraz, po raz pierwszy w życiu, w najważniejszej rozgrywce życia ktoś przejrzał jego zamysł. I uderzył pierwszy. I wszystko runęło. Wszystko stracone. Nie ma na to żadnej rady. W pierwszych chwilach Stalin po prostu nie wierzy, że Hitler zdecydował się na wojnę. Przecież wszystkie ruchy i warianty zostały starannie przemyślane: Hitler nie miał prawa zaatakować. Potem Stalin rzuca się do działania. Pracuje jak opętany, nadludzkim wysiłkiem, jak wieśniak, który gasi pożar w obejściu. Przez cały pierwszy tydzień wysyła swoje wojska do natarcia. Powinien dać sygnał do obrony. A on chce atakować, atakować, atakować! Radzieckie samoloty spłonęły na płytach lotnisk polowych, natarcie bez wsparcia z powietrza jest samobójstwem. Ale Stalin rzuca swoje formacje do samobójczych ataków. I oto 28 czerwca docierają komunikaty: Front Zachodni znalazł się w okrążeniu, 4. Armia rozbita, armie 3., 10. i 13. - w potrzasku. Dopiero w tym momencie Stalin wreszcie uzmysławia sobie, że wyzwolenie całej Europy zostało ostatecznie uniemożliwione. Nie da się odwrócić biegu wydarzeń. Socjalistyczne państwo może rozgromić każde inne, ale nie jest w stanie konkurować z normalnymi krajami w pokojowym współzawodnictwie. Właśnie dlatego od tego dnia, 22 czerwca 1941 roku, Związek Radziecki był skazany na klęskę. Na rozpad. Wcześniej lub później. Mógł przeżyć tylko w jednym wypadku: gdyby podbił i wchłonął wszystkich wokoło. W każdym innym razie - czekała go nieuchronna destrukcja. Związek Radziecki mógł istnieć tylko pod jednym warunkiem: że ludność nie będzie mogła porównywać własnej egzystencji z życiem w krajach ościennych. Dlatego głównym celem Stalina było zniszczenie kapitalistycznego otoczenia. Dlatego wszystkie tomy jego dzieł są tak proste, logiczne i zrozumiałe: zwycięstwo socjalizmu jest możliwe w jednym kraju, ale ostateczny triumf - tylko w skali globalnej. Ta myśl wypełnia wszystkie przemówienia Stalina, wszystkie jego wystąpienia i plany. Ale Hitler też to rozumiał: „Zbolszewizowany świat zdoła przetrwać tylko pod warunkiem, że zagarnie wszystko".14 22 czerwca Hitler zadał komunizmowi samobójczy, ale śmiertelny cios. Jakkolwiek dalej potoczyłyby się wypadki, Stalin nie mógł już podbić całego świata. A to było równoznaczne z klęską. Stalin zdał sobie sprawę, że wszystko stracone. W tym momencie zobojętniał, ja Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Re: brednie... 31.08.08, 18:59 Stalin sprawiał na nas niezwykłe wrażenie. Wywierał nieodparty wpływ na ludzi. Kiedy na konferencji Jałtańskiej wchodził do sali, wszyscy Jak na komendę wstawaliśmy z miejsc i, nie wiedzieć czemu, przyjmowaliśmy postawę zasadniczą. Odznaczał się głęboką mądrością i logiką, której obca była Jakakolwiek panika. W trudnych momentach Stalin był nieprześcignionym mistrzem w znajdywaniu wyjścia z sytuacji bez wyjścia. W najbardziej tragicznych chwilach, tak samo jak w dniach triumfu, Stalin był równie powściągliwy. Nigdy nie ulegał złudzeniom. Był niezwykle skomplikowaną osobowością. Stalin był największym dyktatorem świata, nie mającym sobie równych.' Winston ChurchillNikita Chruszczow opowiadał, jak w 1941 roku Stalin na wieść o niemieckiej agresji śmiertelnie przestraszony zaszył się w swojej podmoskiewskiej daczy-twierdzy w Kuncewie. Całkowicie zobojętniał na sprawy bieżące, nikogo nie przyjmował, z nikim się nie spotykał, nie interesował się sytuacją na froncie, nie odpowiadał na telefony. Stalin był pogrążony w głębokiej apatii. Sam odstąpił od sprawowania wszelkich obowiązków państwowych i partyjnych. Z górą tydzień pozostawał w stanie głębokiej depresji i dopiero 1 lipca członkowie Biura Politycznego zmusili Stalina, by ponownie wziął ster w swoje ręce. Ta legenda znalazła wielu podatnych odbiorców. Grono szacownych historyków powtórzyło ją w tysiącach książek, artykułów, w milionach wystąpień... Właśnie ta legenda uchodzi za niezbity dowód nieprzygotowania Stalina do wojny: po prostu sam wiedział najlepiej, że pozbawiona dowództwa armia nie jest gotowa do walki, bał się wojny, chciał zyskać na czasie, a kiedy dowiedział się o napaści - przeraził się i czmychnął do Kuncewa... Z każdym dziesięcioleciem legenda ta obrasta w nowe wcielenia. Niedawno w Wielkiej Brytanii ukazała się książka opisująca równolegle biografie Hitlera i Stalina.2 I znów to samo: Stalin bał się, a kiedy Hitler zaatakował, to przeraził się śmiertelnie... Tłum zdumiewająco szybko zapomina o wczorajszych sensacjach. Dlatego nowe pokolenia czytelników przyjmują tę książkę jak odkrycie Ameryki. W londyńskich autobusach, na dworcach, w metrze słychać strzępy rozmów: - A wie pan, że kiedy Hitler napadł na Rosję... Książka z miejsca stała się światowym bestsellerem. Ale minie trochę czasu i dzieło Bullocka pójdzie w niepamięć. Wtedy znajdzie się nowy odkrywca, po raz kolejny powtórzy zapomnianą legendę i po raz kolejny zostanie okrzyknięty objawieniem wśród historyków. I znowu w kawiarniach i pubach usłyszymy: - Słyszał pan, że kiedy Hitler... Nie ma sposobu, by kogokolwiek przekonać. Wydeptuję korytarze wydawnictw proponując im swoje książki o wojnie i wciąż słyszę tę samą odpowiedź: Rosjanie nie byli w stanie stawić oporu, nie przygotowali się do wojny, armia została pozbawiona dowództwa. Stalin wiedział to najlepiej, nie przypadkiem na wieść o napaści przeraził się i uciekł do swojej willi. A tymczasem prawda jest taka, że człowiek przerażony nigdy tak nie postępuje. Teoretycznie Stalin miał prawo obawiać się niemieckiej napaści zanim do niej doszło. Ale gdy wojna stała się faktem, Stalin powinien się uspokoić. Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Re: brednie... 31.08.08, 19:00 Tacy właśnie jesteśmy: boimy się tego, co ma nastąpić, ale to, co już się stało, lub właśnie trwa, przestaje nas lękać. Zwróćmy uwagę na zachowanie ludzi oglądających w kinie film grozy. Sala zamiera ze strachu, gdy słychać skrzypienie schodów i uchylają się drzwi, gdy zagrożenie jest tuż-tuż, ale jeszcze nie wiemy, na czym ono polega. To właśnie nas przeraża. Ale oto na ekranie pojawia się złoczyńca - i na sali słychać westchnienie ulgi. Strach utracił swą moc, gdyż widzowie już wiedzą, jaką ma postać. Znakomity podwodniak, kapitan II stopnia Piotr Griszczenko, mający na swoim koncie ogromne zasługi bojowe, tak opisuje ten stan: „Czyhające na nas niebezpieczeństwo jest straszne dopóty, dopóki jest nieznane. A kiedy tylko się konkretyzuje - mobilizujemy wszystkie siły do walki z nim. Wtedy nie ma miejsca na emocje".3 Nie mniej znamienity pilot-oblatywacz Mark Gałłaj próbował swoich sił na 124 typach maszyn latających. Mówiono o nim, że potrafi latać na wszystkim, co służy do latania - a także na tym, co nie ma prawa oderwać się od ziemi. Gałłaj opisywał stan pilota w chwili, gdy staje twarzą w twarz z niebezpieczeństwem. W przypadku pilotów-oblatywaczy niebezpieczeństwo najczęściej bywa śmiertelne. „Wszystkie siły psychiczne pilota są w stanie pełnej mobilizacji, by móc stawić czoło niespodziewanemu zagrożeniu. Jakiemu? Tego nigdy się nie wie, bo gdyby się wiedziało, wówczas nie byłoby niespodziewane. Albo zostałoby zażegnane. Gdy w końcu zagrożenie się ujawnia, wtedy pilot, jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi, natychmiast się odpręża".4 Przypomnijmy sobie książki naszego dzieciństwa. Oto Robinson Kruzoe maszeruje przez swoją wyspę - i raptem spostrzega ślad ludzkiej stopy. Sam Robinson nigdy nie chodził boso. W dzikiej panice zmyka do swej groty. Następuje dwustronicowy opis jego przerażenia. Na wyspie pojawiło się niebezpieczeństwo, ale Robinson nie ma pojęcia, jakie konkretnie. Potem dowiaduje się, że to kilkudziesięciu ludożerców, którzy rozprawiają się z jeńcami, opiekają ich na ognisku i zjadają. Słowem, nic strasznego. U Waltera Scotta w „Ivanhoe" podobne stany są opisywane kilkakrotnie. Na przykład zbójnicy pojmali kupca Izaaka z Yorku i zamierzają wrzącą oliwą, rozżarzonym żelazem i innymi wyrafinowanymi sposobami skłonić go, by podzielił się swoimi pieniędzmi. „W obliczu bezpośredniego, grożącego niebezpieczeństwa więcej okazywał spokoju, niż kiedy obawiał się rzeczy dalekich i nieokreślonych".5 I w tej samej książce: „Zamiłowani myśliwi zapewniają, że zając przeżywa gorsze obawy podczas pogoni chartów, niż kiedy szamocze się już w ich zębach".6 Z książek dzieciństwa przejdźmy do książek naszej młodości. We wszystkich odnajdziemy tę samą prawidłowość. Kiedy już następuje najgorsze, człowiek zapomina o strachu i ogarnia go spokój. Oto opis aresztowania z książki Aleksandra Sołżenicyna „Krąg pierwszy": .Aresztowanie miało charakter trochę brutalny, ale wcale nie tak straszny, jak to sobie człowiek wyobraża, kiedy jeszcze czeka. Przyszło nawet pewne uspokojenie - nie trzeba już się bać. [...] Dziwne, ale teraz, kiedy piorun aresztowania już uderzył w jego życie, Innocenty nie czuł strachu. Przeciwnie, zamrożona dotąd jego myśl znów zabrała się do dzieła, analizując popełnione omyłki".7 Ludzie, spodziewający się aresztowania przyjmują je z ulgą. Potwierdzają to wszyscy - i aresztowani przez komunistów i aresztowani przez faszystów. Po wielu nocach spędzonych na nerwowym oczekiwaniu najgorszego, pierwsza noc w celi, to najczęściej głęboki, niezmącony sen. Niewiadome niebezpieczeństwo należy już do przeszłości, można spać spokojnie. Sięgnijmy do klasyków. Odkryjemy w nich, że Szekspir, Puszkin, Byron, Gogol, Dickens, Dostojewski, Goethe, Tołstoj, Schiller, Remarąue, Sienkiewicz, Zola, Zweig -wszyscy twierdzili to samo: kiedy nastąpi najgorsze, człowiek się uspokaja. Dotyczy to wszystkich - Niemców, Rosjan, Francuzów, Amerykanów, Polaków, Żydów, Chińczyków, Hindusów i Czukczy. Również Gruzinów. Przyjrzyjmy się pacjentom kliniki onkologicznej. Siedzą w poczekalni, czekając na wyniki badań: nowotwór złośliwy? A może nie... Tkwią tak, sparaliżowani strachem. Wreszcie lekarz zaprasza do gabinetu: - Niestety, mam złe wieści. To nowotwór. - Napięcie pryska, człowiek już wie wszystko. I przychodzi spokój. Rozmawiałem z ludźmi, skazanymi na śmierć. Powiadają to samo. Najgorsze jest oczekiwanie na wyrok: 25 lat, czy kaes? A później: - Proszę wstać, sąd idzie. W imieniu Związku Socjalistycznych... na najwyższy wymiar kary - rozstrzelanie. Pytałem tych, którzy przez to przeszli: -I jak? - Wszyscy odpowiadają bez zastanowienia: wielka ulga. Awanturujesz się trochę dla przyzwoitości, ale potem przychodzi spokój. Eduard Kuzniecow: „Bardzo prędko sobie uświadamiasz swoją nową sytuację, skazanego na śmierć, i bez trudu się przyzwyczajasz".8 Ja nigdy nie siedziałem w celi śmierci, skazano mnie zaocznie. Zaproszono mnie do brytyjskiego Foreign Office i tam przekazano mi gorące pozdrowienia od Kolegium Wojskowego Sądu Najwyższego ZSRR. I wiecie co? W noc po wyroku spałem kamiennym snem i miałem cudowne sny. Ogarnęło mnie dawno zapomniane uczucie ulgi i spokoju - i tak już zostało. Od tej chwili z mojego życia znikły rozmaite troski i lęki. iczekiwanie na śmierć jest gorsze niż sama śmierć. Właśnie dlatego Góring popełnił samobójstwo trzy godziny przed egzekucją. Stalin i stalinowscy sędziowie wiedzieli, że wyrok nigdy nie jest tak straszny, jak poprzedzająca go niepewność. Na przykład decyzja o losie Nikołaja Bucharina zapadła na długo przed rozprawą. Podjął ją sam Stalin i żaden sędzia nie ośmieliłby się jej kwestionować. Ale stalinowski sąd „udał się na naradę" i „naradzał się" przez siedem i pół godziny. Po czym towarzysze sędziowie wrócili na salę i jeden z nich rozpoczął odczytywanie nieprawdopodobnie długiej sentencji wyroku, zagłębiając się w litanię nieistotnych szczegółów. Na samym końcu ogłoszono: kara śmierci. Na sali zamiast publiczności siedzieli towarzysze po cywilnemu. Trzydzieści trzy lata później jeden z nich, teraz już zasłużony weteran, występował u nas w Akademii.9 Wesoło relacjonował przebieg tamtych wydarzeń: miał talent Stalin, umiał inscenizować takie przedstawienia! Cały ten spektakl z ogłaszaniem wyroku lepiej się oglądało niż publiczną chłostę... Na wojnie jest podobnie. Zapytajcie któregokolwiek kombatanta, każdy potwierdzi: najgorsze jest oczekiwanie. W walce strach mija, jak ręką odjął. Na walkę czeka się jak na zbawienie. Generał lejtnant artylerii G. Kowtu-now: „Może to zabrzmi paradoksalnie, ale mogliśmy się doczekać, kiedy przeciwnik wreszcie przystąpi do ataku".10 Znamy świadectwa zniecierpliwienia marszałka Żukowa przed rozpoczęciem bitwy pod Kurskiem: pragnął, by skończył się czas oczekiwania i żeby Niemcy uderzyli. To samo powtarzają żołnierze, oficerowie, generałowie. Przytoczę fragment dziennika doktora Goebbelsa z 16 czerwca 1941 roku. Do rozpoczęcia hitlerowskiej ofensywy pozostało zaledwie kilka dni. W najwyższym dowództwie Rzeszy czuje się nastrój nerwowego oczekiwania: J<Uhrer żyje w nieprawdopodobnym napięciu. Tak jest za każdym razem przed rozpoczęciem operacji bojowych. Mówi, że kiedy tylko zacznie się bitwa, znowu będzie spokojny. Obserwowałem to niezliczoną ilość razy". W chwili gdy Hitler zaatakował, strach Stalina (jeżeli rzeczywiście się lękał) musiał ustąpić. Stalin musiał się uspokoić. Przemawia za tym cała światowa literatura, cała historia ludzkości. Stalin musiał się uspokoić. Potwierdzi to każdy psycholog. Zresztą wiemy to sami, bez psychologów. Istnieje pewien szczególny typ silnych ludzi, których określa się mianem urodzonych przywódców. Stalin był najbardziej wyrazistym przykładem tego gatunku. Takich ludzi w normalnych okolicznościach cechuje surowość i władcza postawa, natomiast w sytu Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Re: brednie... 31.08.08, 19:00 Strach w pierwszym momencie może paraliżować, ale na dłuższą metę stymuluje do intensywniejszego działania. Człowiek zalękniony zaczyna bardzo dużo i bardzo szybko mówić, rozgląda się nerwowo na boki, jego ciało jest w nieustannym ruchu, a ręce same szukają dla siebie zajęcia. Człowiek wystraszony miętosi w dłoniach czapkę, ukręca guziki marynarki, gryzie paznokcie, zerka na zegarek, stale szuka czegoś po kieszeniach. To wszystko świadczy o intensywnej pracy umysłu. Strach jest jednym z przejawów instynktu samozachowawczego. Strach skutkuje nagłym przypływem sił fizycznych i zwiększa klarowność myśli. Człowiek w strachu może porwać się na rzeczy, które normalnie wydają się niemożliwe. Człowiek w strachu wymyśla rozwiązania na pozór niewyobrażalne. Skoro Aleksander Kiereński przebrał się za pielęgniarkę i sanitarką czmychnął z Pałacu Zimowego, to jedynym wytłumaczeniem takiej desperacji jest strach. Gdyby Stalin przykleił sobie brodę i zbiegł do Tybetu albo do Paragwaju, powiedzielibyśmy, że to strach. Ale w zachowaniu Stalina nie było żadnych przejawów strachu. Po 1991 roku na krótki moment udostępniono rozliczne archiwa i badacze uzyskali dostęp do zeszytów, w których odnotowywano wszystkich odwiedzających Stalina od 1927 do 1953 roku. Okazało się, że w pierwszych dniach wojny Stalin pracował, i to jak mało kto. Wpis z 21 czerwca 1941 roku: „Ostatni wyszli o godzinie 23.00". Ale to nie oznacza, że dzień pracy Stalina dobiegł końca. Po wyjściu interesantów zasiadał nad papierami, prowadził rozmowy telefoniczne, pracował nie tylko w swoim gabinecie, ale także w kremlowskim mieszkaniu i na daczy w Kuncewie. 22 czerwca 1941 roku pierwszych gości przyjął o godzinie 05.45. I przyjmował bez przerwy przez jedenaście godzin. Odwiedzili go: Mołotow, Beria, Timoszenko, Me-chlis, Żuków, Malenkow, Mikojan, Kaganowicz, Woro-szyłow, Wyszyński, Kuzniecow, Dymitrow, Manuilski, Szaposznikow, Watutin, Kulik... Stalin pracował niemal na okrągło przez cały następny tydzień. Przyjmował czasem od godziny 03.20 (23 czerwca), czasem od 01.00 (25 czerwca) i kończył następnej nocy, albo od 01.25 (24 czerwca), od 02.40 (27 czerwca), czy od 00.50 (28 czerwca). Narady trwały po pięć, po sześć, po dwanaście godzin. Zdarzało się, że dzień pracy Stalina trwał 24 godziny z niewielkimi przerwami. Ale, powtarzam, z tych wpisów możemy ustalić tylko jedno: że w chwilach przerwy w jego gabinecie nie było osób postronnych. Co wcale nie znaczy, że nie pracował. Dopiero po upływie tego szalonego tygodnia, w dzienniku przyjęć interesantów widzimy dwa dni przerwy, 29 i 30 czerwca. Chruszczow opowiadał, że kiedy Niemcy napadli, Stalin wystraszył się i dał nogę. Teraz okazuje się, że od chwili napaści Stalin pracował przez siedem dni na granicy ludzkiej wytrzymałości, czasem ją przekraczając. A potem nagle... Gdyby nawet Stalin lękał się Hitlera, to po agresji nie mógł się wystraszyć jeszcze bardziej. Zwłaszcza że, jak się dowiadujemy, nie nastąpiło to pierwszego dnia. Przeciwnie, wtedy zabrał się do pracy. Kiedy człowiek intensywnie pracuje, wszelkie emocje schodzą na dalszy plan... Jeżeli Stalin nie wystraszył się pierwszego dnia, czy mogło to nastąpić po tygodniu? Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek asmall, skończ ten BEŁKOt 01.09.08, 16:30 Ja jeszcze rozumiem, że ogłupiony propagandą Czerwonej Hołoty starasz się ukazywać wielkie zasługi Josifa Dżugaszwilego o pseudonimie Sralin ... oupss Stalin. Jednak wychodzi ci wklejanie bełkotu lewicowego: asmall4 napisał: >Dopiero w tym momencie Stalin wreszcie uzmysławia sobie, że >wyzwolenie całej Europy zostało ostatecznie uniemożliwione. Nie da >się odwrócić biegu wydarzeń "Wyzwolenie Europy" przez tępą hołotę lewicy bolszewickiej, dobre sobie. Polacy trochę poczuli tego wyzwalania. Najodważniejsi z Rosjan (którzy 60-70 lat temu mieli odwagę wyrazić własne zdanie) poczuli jeszcze bardziej - większość z tych odważnych nie przeżyła tego "poczucia". Mowa jest o podrzędnej klasy strategu, który wpakował swoich poddanych w nieuchronną wojnę z Niemcami poprzez pakt Ribbentrop-Mołotow i stworzenie wspólnej granicy z Niemcami. Mowa jest zbrodniarzu, który kosztem dziesiątków milionów swoich niewolników socjalistycznych testował idiotyzmy komunistycznej gospodarki i który kosztem dziesiątków milionów swoich niewolników socjalistycznych zdołał obrócić olbrzymią porażkę z Niemcami w zwycięstwo. Porażką bezwzględną był fakt, że jednak straty ludnościowe narodów sowieckich były kilkukrotnie większe niż straty Niemców. Mowa o lewicowym debilku, który uwierzył w brednie socjalistyczne i był zbyt głupi, aby wyzwolić się z marksistowskich schematów myślenia. Niemcy zrobiły Rosji sabotaż wysyłając w 1917r. Uljanowa pseud. Lenin, a ci komunistyczni głupcy byli zbyt ograniczeni, aby przerwać ten niemiecki sabotaż. Dla Polski to dobrze, że Rosja stała się słaba. Jednak zadziwia głupota Rosjan, która nadal każe się dopatrywać jakowegoś wielkiego męża stanu w niedorobionym Gruzinie o mentalności bandyty z aspiracjami. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 pachnie mi to Suworowem... 31.08.08, 19:10 a na jego twórczość szkoda czasu! Odpowiedz Link Zgłoś
axx611 Re: pachnie mi to Suworowem... 03.09.08, 14:31 Mam podobne pytanie. Czy sam to napisales czy tylko przepisywales z kilku ksiazek. Pytam bo rowniez czytalem te opowiesci a takze slyszalem w kilkunastu programach NTV Russian TV. Wracajac do pomocy anglikow . Anglicy przekazali kompletna dokumentacje dotyczaca silnika odrzutowego firmy Rolls Royce.Dokumentacja byla troche niedopracowana ale w zupelnosci wystarczyla do uruchomienia produkcji w ZSRR. Ogladalem rowniez cykl tworczosci artystow sovieckich. Kompozytorzy i wykonawcy. Cos wspanialego. Czuc wielkosc i groze stepu.Zadnych szans.Wycie wiatru. Mroz. I nikogo w poblizu.Zaglada. To moje odczucia po wysluchaniu. Ale czytalem pamietniki jakiegos dowodcy niemieckiego z kampanii moskiewskiej. "Weszlismy do Rosji. Nie bylo zadnego problemu. Jechalismy caly czas do przodu. Jechalismy dlugo. Zrobil sie zmierzch,zaczal wyc wiatr. Zrobilo sie ponuro. Stanalem i popatrzylem na te rozlegla ziemie. Pomyslalem my stad juz nigdy nie wrocimy w oczach moich pojawily sie lzy" Zatem Rosja dostarcza niezapomnianych wrazen. Odpowiedz Link Zgłoś
krawat23 Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 01.09.08, 11:28 "Stalin dowiedziawszy się, że Niemcy przekroczyli granicę Sowiecką był ZSZOKOWANY i kazał nawet rozstrzelać kilku dowódców, którzy tą informację mu przekazali. " Te infirmacje przekazał Stalinowi genarał Żukow . Zukow umarł w latach 70-tych. Owszem rozstrzelano kilku genarałów (Pawłow, Klimowskich) z wojskowego okregu białoruskiego, po kilku dniach wojny. Ich wina była oczywiscie watpliwa, ale i błedy tez oczywiste. Myslę, że nie popisali sie, ale i nie zasłuzyli na wyrok śmierci. Zaprawde wiara w to, że układ ze Hitlerem miał perspektywy jest bezsensowna. Dla Stalina swiadomie było to jak pokój brzeski w 1918 dla Lenina. Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie N.. 31.08.08, 18:39 Wielka Brytania miała tylko dwa wyjścia: 1. Podpisać separatystyczny pokój z Niemcami. Czyli, mówiąc prościej, zdać się na łaskę Hitlera. 2. Wciągnąć Związek Radziecki w wojnę przeciw Hitlerowi. Brytyjczycy nie chcieli się poddawać, a nadziei na to, że Hitler ruszy na Wschód, nie było. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że Niemcy nie mogą walczyć na dwa fronty jednocześnie - i przeciw Anglii i przeciw Związkowi Radzieckiemu. Wojna na dwa fronty byłaby zgubą Niemiec, wiedział o tym każdy, wiedział sam Hitler i otwarcie to głosił. Liczyć na to, że Hitler napadnie na Stalina, nie mógł nikt. Ostatnią nadzieją było to, że Stalin zaatakuje Hitlera. Do tego właśnie Anglia usiłowała Stalina nakłonić. 1 wszyscy politycy, dyplomaci, generałowie i admirałowie, oficerowie i dziennikarze, farmerzy i dokerzy, marynarze zatapianych frachtowców i ich głodne dzieci z nadzieją spoglądali na wschód. Z ostatnią nadzieją. Brytyjczycy nie mogli pojąć głupoty Stalina: siedzi z założonymi rękami i czeka, a Anglia jest już na ostatnich nogach, długo nie wytrzyma, nie dotrwa do 1942 roku, będzie zmuszona się poddać. I wówczas w 1942 roku głupi Stalin zostanie sam na sam z Hitierem. Czyżby tego nie rozumiał? Powinien zaatakować Niemcy teraz, w 1941 roku, póki Wielka Brytania się nie poddała! Czytelnikowi, którego losy zawiodą na nasze mgliste wyspy, radzę odwiedzić pierwszą z brzegu angielską bibliotekę. Na przykład bibliotekę Imperial War Museum. Ach, cóż to za muzeum! W jego zbiorach znajdują się nawet oryginalne marszałkowskie pagony towarzysza Stalina, o które Churchill poprosił go na pamiątkę. Ale nas interesują gazety. Oczywiście gazet do ręki nie otrzymamy, ale mikrofilmy - proszę bardzo. Siadaj, czytelniku, i do dzieła. Włącz błękitny ekran - i przewijaj szpule mikrofilmów, czytaj, co w tamtych dniach pisała brytyjska prasa. A pisała tylko o krótkowzroczności Stalina, który tak jest zarażony pacyfizmem, że nie widzi niebezpieczeństwa, którym grozi znalezienie się sam na sam z Hitlerem. I apele do Stalina: Atakuj! Atakuj! Atakuj! Jak w staroświeckiej powieści poczciwiec, którego dotknęło nieszczęście, błaga o pomoc szlachetnego rycerza: o, przybądź, przybądź czym prędzej! W korespondencji Churchilla do Stalina powtarza się ten sam motyw: nas Hitler zmiażdży, a ty pozostaniesz z nim sam na sam. Wasza ekscelencjo, towarzyszu Stalin, ratuj, bo w tym jest twoje własne ocalenie! Gdy mnie pytają, jak zareagowałaby Wielka Brytania, gdyby Stalin raptem uderzył na Niemcy, odpowiadam: zareagowałaby radosnym okrzykiem ulgi! Tylko w ten sposób, nie inaczej. Zareagowałaby milionami laurek angielskich dzieci dla dobrego wujaszka Josepha i mężnej Armii Czerwonej - oswobodzicielki. Zwycięski marsz Armii Czerwonej zaznaczano by czerwonymi chorągiewkami w każdej angielskiej szkole na każdej mapie i każdym globusie. Informację o nagłym ataku radzieckiego lotnictwa wojskowego na niemieckie lotniska przyjęto by z prawdziwym zachwytem w każdej brytyjskiej redakcji, w każdej fabryce, w każdym porcie, w każdym szpitalu wojskowym. W każdym pubie ludzie za ostatnie szylingi i pensy piliby piwo za zdrowie towarzysza Stalina i jego dzielnych generałów. We wszystkich angielskich kościołach bito by w dzwony: nadchodzi pomoc! I Angielki ze łzami w oczach wystawiałyby w oknach swych domów portrety wujaszka Joe. Głównym zadaniem dyplomacji brytyjskiej, poczynając od 3 września 1939 roku. było przekonanie radzieckich przywódców, by przystąpili do wojny przeciwko Hitlerowi. Nie będę przytaczać tych not. Archiwa dyplomacji brytyjskiej tego okresu są dostępne. Wierzcie mi na słowo, sa tam niezliczone regały teczek z argumentami, apelami i nawet groźbami: przystąpcie do wojny. Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 18:41 jednak dziwna, z pozoru, rzecz; ambasador Wielkiej Brytanii w ZSRR sir Richard Stafford Cripps ciągle przekonuje zastępcę ludowego komisarza spraw zagranicznych ZSRR towarzysza Andrieja Wyszyńskiego, że Związek Radziecki powinien uderzyć na Niemcy, i stale otrzymuje kategoryczną odpowiedź: nie, nie, nie! Odpowiedzi tej udziela tein sam Andriej Januarewicz Wyszyński, potocznie zwany Jaguarewiczem, który w swoim czasie o mało nie wsadził do więzienia towarzysza Lenina. Po zwycięstwie Lenina Wyszyński zmienił orientację i poglądy, stał się zagorzałym leninowcem, a za Stalina wraz z towarzyszem Jagodą kręcił korbą proletariackiej maszynki do mięsa. Następnie Wyszyński wepchnął Jagodę do tej samej maszynki i nadał kręcił korbą wraz z towarzyszem Jeżowem. Potem również Jeżów dostał się w tryby, a Wyszyńskiemu udało się wywinąć i w uznaniu tej obrotności rzucono go na front dyplomatyczny. I oto teraz Jaguarewicz Obrotny przyjmuje angielskiego ambasadora i oznajmia, że Związek Radziecki pragnie tyłko pokoju i nie chce słyszeć o żadnej wojnie: pokój, pokój i jeszcze raz pokój. Wielu badaczy niepokoi następująca sprawa: ambasador brytyjski sir Cripps przedstawia Wyszyńskiemu korzyści, płynące z przystąpienia Związku Radzieckiego do wojny, a Wyszyński stanowczo odmawia: „Związek Radziecki to kraj miłujący pokój, my na nikogo nie napadamy!". Podejrzany jest fakt, że Wyszyński odpowiada natychmiast, nie konsultując się ani z Mołotowem, ani z samym towarzyszem Stalinem. Badacze wyciągają z tego taki oto wniosek: polityka Związku Radzieckiego była tak dalece pokojowa, że Wyszyński nawet nie musiał pytać o instrukcje zwierzchników. Sprawa i tak była jasna - Związek Radziecki jest za pokojem. A ja mam inne wytłumaczenie. Należy zwrócić uwagę na następującą kwestię. Wyszyński stanowczo odrzuca brytyjskie prośby o włączenie się Związku Radzieckiego do wojny. Ale! Skoro brytyjskie propozycje są nie do przyjęcia, to towarzysze Wyszyński i Mołotow oraz stojący za ich plecami towarzysz Stalin powinni odmówić raz na zawsze, żeby się te żądania nie powtarzały. Tymczasem towarzysz Wyszyński stanowczo odrzuca brytyjską propozycję przystąpienia ZSRR do wojny, ale jest to tego rodzaju „stanowczość", że pozwała ambasadorowi Crippsowi po tygodniu prośbę powtórzyć, i znów pada stanowcza odpowiedź: „o nie, my do wojny nie przystąpimy...". O wartości wszystkich tych stanowczych odmów Wyszyńskiego świadczy już choćby to, że na początku czerwca 1941 roku ton dyplomacji radzieckiej gwałtownie się zmienił. Po odrzuceniu dyplomatycznych ozdobników odpowiedź Wyszyńskiego na propozycję przystąpienia do wojny tym razem brzmiała mniej więcej tak: „No dobrze, niech będzie, w porządku, zastanowimy się. Ale co będziemy z tego mieli?". Na co nadszedł radosny okrzyk z Londynu: „Ależ wszystko, co tylko chcecie!". Gdyby wcisnąć tę odpowiedź w ramy kurtuazji, zabrzmiałoby to tak: „Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Anthony Eden zaprosił do siebie 13 czerwca radzieckiego ambasadora Iwana Majskiego i z upoważnienia premiera oświadczył, że jeśli w bliskiej przyszłości dojdzie do wojny między ZSRR i Niemcami, to rząd angielski gotów jest udzielić pełnego poparcia Związkowi Radzieckiemu."7. Oto cały geniusz Stalina! Oto on - Największy Krętacz Wszech Czasów i Narodów. Tak się umiał ustawić, że nie tylko na jego agresję czekały dziesiątki milionów ludzi w całej Europie, nie tylko największy wróg komunizmu Winston Churchill prosił Stalina o dokonanie agresji, ale towarzysz Stalin zażądał jeszcze zapłaty za tę agresję i natychmiast uzyska! radosną odpowiedź: otrzymasz pełne poparcie! Odpowiedz Link Zgłoś
darekvtb Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 20:00 mit o zaskoczniu Stalina wojną to bzdura, propaganda zazdrosnego kurdupla- Chruszczowa. Leżałem w szpitalu z ludzmi, co 21 czerwca 1941 roku byli w ZSRR, w strefie przygranicznej z Niemcami. Gościu opowiadał: przyszedł ojciec wieczorem i uprzedził - przygotujcie się, będzie wojna. Matka z synem zebrała dokumenty, jedzenie i ubranie. Nazajutrz zaczęła się wojna... Ojciec był zwykłym kapitanem. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie 31.08.08, 20:22 Chruszczow to był taki pomagierek, zawistny wobec szefa. Tak jak b-cia Kaczyńscy są zawistni wobec Lecha Wałęsy. Odpowiedz Link Zgłoś
neokomunista "Demokratyczny zachód" i Hitler 31.08.08, 19:16 Jak dotąd tylko tzw. Rosję Radziecką w mediach się oskarża o paktowanie z Hitlerem a okazuje się że to właśnie "demokratyczny zachód", bojący się jak ognia przeobrażeń społeczno-politycznych które by mogły obalić porządek kapitalistyczny w Hitlerze widział sojusznika. Zresztą nie od dziś wiadomo że Hitlerowi w dojściu do władzy pomagał amerykański i brytyjski kapitał byleby tylko do władzy w przedwojennych Niemczech nie doszli komuniści i aby "czerwona zaraza" nie rozlała się na całą Europę. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur A przestań z tą komunistyczną propagandą! 31.08.08, 20:17 Żadnych "przeobrażeń społeczno-politycznych" nie ma i nie będzie. To są chore rojenia takich psychopatów jak Marx, Engels czy Lenin. Jest albo wolność (czyli liberalizm) albo biurokratyczny ucisk ludzi (zwany też socjalizmem). Porządku kapitalistycznego obalić się nie da i nigdzie się nie udało. Nawet Rosja zmierza w kierunku kapitalizmu. "...nie od dziś wiadomo..." - A skąd niby wiadomo? Z komunistycznej propagandy? Co ważniejsze, Hitler TAKŻE był czerwoną zarazą. Nie pamiętasz, jaki kolor miały hitlerowskie flagi? Odpowiedz Link Zgłoś
neokomunista Re: A przestań z tą komunistyczną propagandą! 31.08.08, 21:00 Wystarczy że przeczytałem twoje urojenia dotyczące tego iż kolor flagi NSDAP miał świadczyć o platformie ideologicznej tej partii. To tak jakby np. o obywatelskości PO miało świadczyć że w nazwie tej partii znajduje się przymiotnik "obywatelska", o "sprawiedliwości" PiS-u miało decydować to iż z nazwy jest to partia sprawiedliwa czy w przypadku SLD słowo "lewicy" które składa się na nazwę tej partii oznacza że jest to formacja "lewicowa". Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Re: A przestań z tą komunistyczną propagandą! 31.08.08, 21:17 Rozdział 2 Po co im światowa rewolucja? Całą naszą nadzieję upatrujemy w tym, że nasza rewolucja spowoduje rewolucją europejską. Jeśli narody Europy nie zdławią imperializmu, my zostaniemy starci na proch, to pewne. Albo rewolucja rosyjska wznieci wicher walki na Zachodzie, albo kapitaliści wszystkich krajów zduszą naszą.' Lew Trocki Marks uważał, że rewolucja komunistyczna powinna być światowa. Było to dla niego tak oczywiste, że nawet nie próbował tej tezy niczym uzasadniać. Sprawa jasna* i tyle. Lenin był w sprawie rewolucji tego samego zdania. Nie będę go cytował po prostu z zasady. Wszystkie prace Lenina przeniknięte są jedną myślą: „albo jedno. 1 Przemówienie wygłoszone 26 października 1917. w dniu przejęcia przez bolszewików władzy w Rosji. albo drugie zwycięży". To jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy twierdzenie Lenina, że albo komuniści zagarną cały świat, albo władza komunistyczna wszędzie upadnie, okazało się słuszne. Życie je potwierdziło. Komuniści nie mogli zagarnąć całego świata. Dlatego ich władza upadła. Trocki bazował na tym samym przekonaniu: na jednej planecie komunizm nie może istnieć obok normalnych ludzkich społeczeństw. TT n KJ mówmy się od razu: nie będziemy się spierać o słowa. Możemy przyjąć pierwszą lepszą nazwę - faszystowski socjalizm, komunistyczny faszyzm, marksizm-hitleryzm, hitleryzm-leninizm, trockizm-stalinizm... Chodzi nie o słowa, lecz o ich treść. A treść sprowadza się do tego, że państwo powinno spełniać tylko dwie funkcje; po pierwsze chronić swoich obywateli, po drugie tak zorganizować życie, żeby ci obywatele chętnie i dobrze pracowali. Wszystkie pozostałe problemy ludzie mogą rozwiązać sami. Nie trzeba tylko wtrącać się do ich życia, nie trzeba ich instruować, co, jak i kiedy mają robić. W naszym państwie żyją setki milionów ludzi. Każdy z nich ma głowę, ale nie każda głowa pracuje. Jeśli państwo zaczyna się wtrącać do życia ludzi, do ich działania, nic dobrego z tego nie wynika. Jeśli zaś udziela im wskazówek, co i jak robić, jeśli pracują pod przymusem, państwo takie nie przetrwa długo. Zmarnieje i upadnie. Ingerencja państwa, choćby z najszlachetniejszych pobudek, w działalność gospodarczą obywateli zawsze i wszędzie ma jednakowe konsekwencje: ludność ubożeje i zmyka tam. gdzie pieprz rośnie. W teorii to brzmi pięknie: wszystko stanie się własnością całego społeczeństwa, całego narodu! W istocie, jeśli majątek nie należy do nikogo konkretnego, wówczas należy do państwa. Też dobrze. Cóż to jednak jest państwo? Czy to coś namacalnego, czy można tego do- tknąć? Państwo to struktury i organy, przedstawiciele narodu, a mówiąc krócej: biurokracja. Gdyby socjaliści powiedzieli otwarcie: wprowadzimy totalną biurokrację, to kto by ich poparł? Dlatego używają pięknych słówek: nacjonalizacja, uspołecznienie, kontrola państwowa itd. Ale treść pozostaje niezmienna: państwo, czyli biurokracja, nie jest w stanie skutecznie zarządzać gospodarką. Biurokrata nie ma ochoty ryzykować, oszczędzać, wprowadzać nowych rozwiązań. Socjalistyczne społeczeństwo szybko ubożeje i najrozsądniejsi obywatele czym prędzej starają się zwiać tam, gdzie nie będzie nimi rządził biurokrata, gdzie istnieją możliwości samodzielnej pracy, bez podporządkowywania się paragrafom instrukcji i rozkazom. To reguła, od której nie ma wyjątków: ludzie uciekają od socjalizmu. Od każdej jego odmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Re: "Demokratyczny zachód" i Hitler 31.08.08, 20:28 Powiadają, że Hitler napadł na Stalina, a dopiero potem powstała koalicja antyhitlerowska. W rzeczywistości rzecz miała się całkiem inaczej. Już przed agresją niemiecką Stalin stworzył koalicję. Dowodzą tego angielskie dostawy broni dla Stalina sprzed 22 czerwca 1941 roku. 5 Lend-Lease Act - ustawa z 1941 roku upoważniająca prezydenta USA do wspomagania sprzymierzonych dostawami towarów i broni Iprzyp. tłum.). 6 -Grani", Monachium, nr 136/1985. s. 229. 7 W. Daniszew, Bankroctwo strategii germanskogo faszyzma, Moskwa 1973, t. 2. s. 131-134. Spotkałem w Anglii marynarza, czionka załogi brytyjskiego frachtowca, który 12 czerwca 1941 roku dostarczył do Murmańska pierwszą partię uzbrojenia. Rozmowę z marynarzem nagrałem na magnetofon 16 marca 1988 roku. Otrzymane informacje zweryfikowałem w archiwach. W świetle znalezionych dokumentów wydaje mi się, że zarówno Anglia, jak i Związek Radziecki, ukrywały coś, co dotyczyło ich wzajemnych stosunków. Sprawie pierwszego arktycznego konwoju do radzieckich portów północnych należy poświęcić szczególną uwagę. Na razie podkreślam tylko pikanterię całej sytuacji: Wielka Brytania znajduje się w stanie wojny i rozpaczliwie brakuje jej broni. Związek Radziecki zaś jest teoretycznie w stanie pokoju. I oto walcząca Anglia dostarcza broni państwu, które nie walczy. Sytuacja jest tym bardziej delikatna, że Niemcy walczą przeciw Anglii, Niemcom też brakuje uzbrojenia, a przede wszystkim okrętów liniowych. I oto Niemcy również dostarczają Stalinowi uzbrojenie, w tym także jeszcze nieukończony, tzn. najnowszy, ciężki krążownik „Lutzów". Stalin otrzymywał uzbrojenie od obu walczących stron. Zachowując oficjalnie neutralność, poświęcał więcej uwagi uzbrojeniu swojej armii niż przywódcy stron walczących. Sojusz z Anglią automatycznie zapewniał Stalinowi sojusz z Australią, Nową Zelandią, Indiami, Afryką Południową, Kanadą i innymi państwami. Można powiedzieć więcej: jeśli w kwietniu 1940 roku dyplomacja radziecka przeforsowała kwestię dopuszczenia radzieckich inżynierów do amerykańskich zakładów lotniczych, to znaczy, że koalicja antyhitlerowska już istniała. N IV ie są to przypuszczenia. Amerykański badacz Anthony Sutton w 1973 roku wydał książkę „Narodowe samobójstwo*.a Książka ma tę zaletę, że autor nie narzuca czytelnikowi swojego punktu widzenia, lecz bom- B A. Sutton. National Suicide: Mtiitaty Aid. to the Souiet Union. Nowy Jork 1974. barduje go niepodważalnymi dokumentami. Na stronach 80-81 dowodzi niezbicie istnienia układu między Stalinem a Rooseveltem. Układ przygotowywany był od 1938 roku. Sutton zdobył dokument Departamentu Stanu USA, sygnatura 800.51-W89 USSR/247. Dokument ten, to sprawozdanie ambasadora Josepha E. Davtsa z 17 stycznia 1939 roku o zakończeniu prac nad przygotowaniem tajnego układu. W USA o istnieniu tajnego porozumienia wiedziały tylko cztery osoby. Biorąc pod uwagę nasz kunszt ochrony tajemnic, można przypuszczać, że ze strony radzieckiej krąg wtajemniczonych był nieco większy. Odpowiedz Link Zgłoś
adalberto3 To nie sa zadne sensacje. Tajne rozmowy .... 31.08.08, 20:42 .. poprzez szwedzkich posrednikow toczyly sie juz jesienia 1939 roku. Hitler mial w tym przypadku jasne wyobrazenia, ktore nie byly niczym nowym w niemieckiej polityce. Dominacje niemiecka na europejskim kontynencie przewidywal juz Program Wrzesniowy kanclerza Hollwega. Poza tym wiedzial, ze ma w Wlk.Brytanii konkretnych zwolennikow, ktorzy wcale nie chcieli konfrontacji z Niemcami. Juz jesienia 1939 roku w angielskim parlamencie toczyly sie spory na temat celow przeznaczonych do bombardowania w Niemczech. Polska bardzo wiele zawdziecza postawie Churchilla. Zostal premierem wprawdzie dopiero 10 maja 1940 roku, ale zawsze byl zdecydowanym przeciwnikiem porozumienia z Hitlerem. Po pieciodniowym posiedzeniu angielskiego rzadu (24-28.05.1940) kierunek zostal wyznaczony i nie ulegl zmianie. Mimo, ze w tym czasie Wlk.Brytania miala perspektywe samotnej walki z duzymi stratami. Minowanie angielskich portow, blokada morska zaopatrzenia (50% zywnosci z importu, 75% dla gospodarki - w ciagu pierwszych 2 lat wojny strata ok.2 tys. statkow). Proby bombardowania niemieckich celow konczyly sie katastrofa (trudnosci ze znalezieniem celu, silna obrona przeciwlotnicza Niemcow - wiecej niz 50% strat podczas proby bombardowania Wilhelmshafen). Skonczmy wreszcie z powtarzaniem tej mieszaniny niemiecko-sowieckiej propagandy dotyczacej postawy Anglii i Churchilla podczas wojny. Polska miala w tym przypadku wyjatkowo duzo szczescia ! Odpowiedz Link Zgłoś
emeryt21 Dyplomata-amator chciał pogodzić hitlerowskie N... 31.08.08, 20:52 W czasie wojny dzialy sie rozne cuda.Niewiele o tym wiemy.Archiwa Londynu,Waszyngtonu,Moskwy zawieraja cale tomy tajemnic,ktorych nikt nigdy nie wyjasni.Moze za kolejnych 200lat.... Odpowiedz Link Zgłoś
baba-jaga rozgrywka iscie szachowa 01.09.08, 02:07 Anglia, stojac w obliczu rozlewajacej sie po Europie hordy germanskiej, zastopowala ich napor obietnica rozparcelowania swiata, dzieki czemu Niemcy zwrocily sie przeciw Rosji, byc moze liczac na wyeliminowanie jednego z dwoch przeciwnikow w przyszlej wojnie o strefy wplywow (byc moze bali sie tez reakcji Stanow, a uwazali ze Rosja jest latwiejsza do wziecia), dzieki czemu Anglia zyskala na czasie, i mogla zajac sie wciaganiem do wojny Ameryki, a gdy dwie bestie, germanska i bolszewicka, rzucily sie sobie do gardel, wzajemnie sie oslabiajac, Anglia zdolala sie wzmocnic sojuszem ze Stanami, z ktorymi z kolei rozdzielila przyszle strefy wplywow, do ktorych nastepnie dopuscili bestie bolszewicka (ktora wzmacniano na tyle azeby ta trzymala germancow za gardziel). W ten sposob Zachod uratowal wlasna skore, zarowno przed Germancami, jak i zalewem bolszewickim) sprzedajac pol Europy. Walka o dwubiegunowosc wplywow. Zarowno kapitalizm jak i komunizm to dwa rozne oblicza tej samej bestii materialistycznego egoizmu, wyzbytego ograniczen moralnych. Komunizm zdegenerowal sie i zdyskredytowal szybciej od kapitalizmu, z roznych powodow (m.inn. mniejsza racjonalnosc,) ale kapitalizm tez popadl w degeneracje i samodestrukcje (nadmiar wyrachowania i manipulanctwa, powierzchowna intelektualnosc), i w koncu sie wyczerpal.. Naturalny proces ewolucyjny. W jaki sposob mozna walczyc z bledami jesli nie poprzez ich objawienie, konsekwencje? Niektorzy glosza powrot do swietej tradycji, fundamentalizm moralny etc., ale tak sobie mysle ze to cale 'zlo' obu systemow, to tylko objawienie sie utajonych cech ludzkich w czasach nieograniczonej wolnosci i rozpasanej bezkarnosci egoizmu, ktore musza zostac przez spoleczenstwa doglebnie przetrawione, uswiadomione, wcielone, wryte w glebsza swiadomosc, azeby mogla nastapic reintegracja moralna na wyzszym poziomie, nowa swiadomosc, nowa moralnosc, z pragnienia, a nie z obowiazku, nakazu, zakazu, czy przymusu. W zwazku z tym zaczyna powstawac nowa dwubiegunowosc. Konserwa walczaca o zachowanie status quo i wzmacnianie swoich wplywow, i reformatorzy, widzacy koniecznosc przemiany i dopuszczenia tych aspektow ludzkich do stref wplywow, ktore do tej pory byly tlumione i zniewalane. Cyrk trwa, na zasadzie heglowskich przeciwienstw. Albo, jak to mowil poeta: 'Do what you please, THIS world is a fiction, made out of contradictions.' Jesli nie rozwiaze sie tych problemow swiadomie, ewolucyjnie, to wybuchna instyktownie, jako niekontrolowane reakcje, ktore moga przybrac rozmiary niemozliwe do zatrzymania. Spirala sprawiedliwych odwetow i urazonych dum. Za wszelka cene trzebaby wciagac balwanow do dialogu, nie izolowac, podkreslac pozytywne strony, cechy, nie podsycac ran, urazow, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
allegrocostuniegro a dzis wszyscy dogaduja sie z Rosja 01.09.08, 04:50 Okazuje sie ze: 1)historia sie powtarza 2)jedynie Rosja potrafi z historii wyciagac trafne wnioski Odpowiedz Link Zgłoś
indywidualismus Hitler był psychopatą 01.09.08, 10:09 Podobnie zresztą jak Stalin, Pol Pot, Fidel Castro i Jarosław Kaczyński. PrzyPISujecie mu za dużo logiki. Psychopata nie kieruje się logiką, a w każdym razie nie tą uznawaną przez ogół ludzkości. Owszem, psychopaci z łatwością przyciągają tłumy, nawet ludzi wykształconych, lecz bezkrytycznych, lecz mając skrzywiony obraz rzeczywistości, przekonanie o własnym geniuszu i nieomylności, zawsze brną w ślepą uliczkę. Niemal wszyscy historycy zawodowi i amatorzy twierdzą, że Hitler chciał Wielkich Niemiec. Nieprawda on chciał tylko Wielkiego Adolfa Hitlera. Głęboko w d...e miał swój naród, swoich towarzyszy, swoją rodzinę i ich los. Jak każdy psychopata nie posiadał uczuć wyższych. Dlatego w obliczu totalnej klęski Niemiec mógł się uśmiechać, nie przejmował się katastrofą dookoła. Przypisywanie mu strategii podziału świata na strefy wpływów jest nieporozumieniem. Psychopata ZAWSZE zawiera sojusze tylko taktycznie, tylko po to, by zneutralizować wrogów i zerwie je zupełnie niespodziewanie, gdy tylko uzna, że może ich pokonać (vide- Hitler i Stalin, J. Kaczyński i Donald Tusk przed wyborami 2005). Ach gdybyśmy tak więcej obserwowali i wyciągali z tego wnioski... Odpowiedz Link Zgłoś
adalberto3 Hitler tylko wykorzystal owczesne nastroje. 03.09.08, 11:51 Rewizja Traktatu Wersalskiego byla propagowana przez praktycznie wszystkie wazniejsze niemieckie partie. Otrzymal poparcie kadry oficerskiej i elit niemieckiego spoleczenstwa. Rzeczywiscie proponowal nowa spoleczna jakosc, tylko ze to bylo mozliwe wylacznie kosztem reszty kontynentu. Na cale szczescie przewazyla ideologia, a nie urzednicza logika. Odpowiedz Link Zgłoś
eres2 Wielu żałuje, że nie wcielono w życie innego 03.09.08, 21:33 planu - Planu Henry'ego Morgenthaua www.echoslonska.com/0202/historia/020204hs_EwaldBienia_WaszyngtonCasablanca.htm Odpowiedz Link Zgłoś