wojciech.2345
24.02.09, 11:08
Bunt w armii - bezprecedensowe wyzwanie przed Putinem
Władimir Putin, premier Rosji, stoi przed bezprecedensowym wyzwaniem:
musi potwierdzić swoje przywództwo w kraju, w którym kręgi wojskowe
obnoszą się z coraz większym niezadowoleniem - informuje "Daily
Telegraph".
Coraz większa ilość sfrustrowanych żołnierzy, w tym wyższych oficerów,
nawiązuje kontakt z rosyjskimi ugrupowaniami opozycyjnymi. Dzieje się to po
raz pierwszy od roku 2000, kiedy ekipa Putina doszła do władzy.
Perspektywa utraty kontroli nad ponad milionową armią zaniepokoiła
Kreml - pisze "Daily Telegraph".
Ruchy w wojsku mogą być związane z pozakulisowymi tarciami pomiędzy
ekipą premiera Putina i prezydenta Dmitrija Miedwiediewa.
Niewątpliwą iskrą, która zapaliła lont, są plany modernizacji rosyjskiej armii
sporządzonej przez rząd. Zakładają one redukcję wojska o 200 tysięcy oraz
zwolnienie ponad 200 generałów i 15 tysięcy pułkowników.
Złość daje się wyczuć m.in. w porcie we Władywostoku, gdzie stacjonuje
Flota Pacyfiku.
- Czciliśmy Putina, ale koniec z tym – mówi dziewiętnastoletni Vladislav, który
swą służbę odbywa w łodzi podwodnej.
On i wielu jego kolegów, w sekrecie, przyłączyło się do nowej opozycyjnej
partii, zwanej "Tiger" która wzywa Putina do rezygnacji z zajmowanego
stanowiska - donosi "Daily Telegraph".
wiadomosci.onet.pl/1922248,12,1,1,,item.html