Gość: meerkat
IP: 152.75.142.*
09.12.03, 18:56
Nic mnie tak nie uradowało od czasu jak cioci Mani biust się w
magiel wkręcił, jak wiadomość, że jeden nieudacznik poparł
drugiego ( po angielsku nazywa się to" kiss of death")!!!!
A tu już demokraci liczyli, że może przefarbowany republikanin
Wesley Clark poradzi sobie z Bushem, w najgorszym razie John
Kerry (który z rozpaczy zaczął już publicznie rzucać mięsem)...
A tu wygląda na to, że na konwencji nominacyjnej DNC wierchuszka
będzie musiała jednak desygnować Deana!!!! Masy demokratycznych
wyborców zapewne przyjmą tę kandydaturę z niekłamanym
entuzjazmem (nareszcie prawdziwy lewicowy demokrata).
Pytanie tylko, co z resztą?
I tu właśnie DNC ma POWAZNY problem! :)))