Dodaj do ulubionych

NIHIL !!!!!!!

IP: 5.5R* / 192.114.47.* 10.12.03, 00:11
nu, co sie dzieje????? bo nie bylo cie na forum caly dzien!!!!
tutaj, jak ktos wyjezdza, to sie zawiadamia, moj drogi.
na szczescie nie mieszkasz w israelu, bo bym juz policje na nogi postawila, ze
sie arabscy terrorysci porwali!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: dana33 Re: NIHIL !!!!!!! IP: 194.90.65.* 10.12.03, 10:02
      nu, co sie dzieje, dlaczego nie piszesz ani slowka? nawet nie o czosnku???
      • Gość: dana33 Re: NIHIL !!!!!!! IP: 194.90.65.* 10.12.03, 10:49
        nu, juz zauwazylam cie, piszesz gdzie indziej. a co, tomek i ja to juz nie warci
        rozmowek?
        wiec cie szybko zawiadomie, ze wczoraj zrobilam sobie taki chlebeczek:
        kromeczka ciemnego swiezutkiego, na to 3 zabki twojego czosnku lekko
        rosgniecionego, na to lyzeczka koncentratu pomidorowego, na tym cebulka
        pokrojona, wszystko posolone lekko i...... to bylo po prostu niebo w gebie.
        • Gość: Nihil Re: NIHIL !!!!!!! IP: *.72.68.6.Dial1.Orlando1.Level3.net 10.12.03, 17:26
          > Melduje sie. Przepraszam.

          > Daliscie mi wiele do myslenia. I ciagle jeszcze w tym siedze....

          > Poza tym dzisiaj mielem kontrole finansowa. Przyszli do domu, bo tak sobie
          zyczylem. Ciekawe, bo mi sie wszystko zgadza, a oni jeszcze ciagle czegos
          szukaja.... Z tymi sprawami ponoc nie ma zartow. Juz kupuje bilet do Israela...
          • Gość: Tomek44 Re: NIHIL !!!!!!! IP: 5.3.1R3D* / 213.8.97.* 10.12.03, 17:40
            Jezeli bedziesz potrzebowal pomocy w sprawie drzewka i nie tylko, chetnie Ci
            pomozemy. Kiedy juz bedziesz zdecydowany to nawiazemy kontakt (bez hakerow).
            Pozdrowienia z Tel-Avivu tym razem juz bez obsikiwania (szczerze!!!)
            Tomek44
            • Gość: Nihil Re: NIHIL !!!!!!! IP: *.72.70.136.Dial1.Orlando1.Level3.net 10.12.03, 21:07
              > Doceniam Wasze intencje. Nic chcialbym byc zle zrozumianym, ale potrzebuje
              czasu aby to sie wszystko uporzadkowalo we wlasciwych szufladkach. Szczegolnie
              dlatego, ze kiedys, przed laty, myslalem tez o tym, ale jakos sie to zrozeszlo
              po kosciach. Wyczuwam rowniez serdecznosc w Waszych slowach i to znaczy duzo...
              Pozdr.
              • Gość: dana33 Re: NIHIL !!!!!!! IP: 5.5R* / 192.114.47.* 10.12.03, 21:17
                nu, ci z urzedu finansowego u was to gorsi od naszych???? :)
                dobrze, ze nikt cie nie porwal. pozdrowienia
                • Gość: Nihil Re: NIHIL !!!!!!! IP: *.72.70.136.Dial1.Orlando1.Level3.net 10.12.03, 21:37
                  > Chcialbym aby ktos mnie porwal. To przyspiesza podobno tetno ...

                  > Nu, bylo dwoje. Podobno w celach szkoleniowych. Reka mi nie zadrzala (
                  specjalnie sie obserwowalwm), no i zmusilem ich do usmiechu kilka razy, sam
                  bedac tak nastrojony. Ta niby 'szkolona' powiedziala ze jest Wegierka z
                  pochodzenia, ale slowa 'lengel' nie rozumiala. Przypomnialo mi sie ze w 56'
                  oddawalem krew dla Wegrow i powiedzialem jej ze ona 'owes mi one'...

                  > Ja nie sadze ze urzednicy rzadowi maja tutaj wiele wspolnego z czlowiekiem,
                  jako takim. Wydaje sie ze to roboty zaprogramowane dla wykonania 'roboty' w
                  pierwszym rzedzie i nic ludzkiego sie od nich spodziewac nie powinno. W kazdym
                  badz razie sa zaprogramowani na to, aby rowniez reagowac na cos dowcipnego.
                  > Zobaczymy co z tego wyniknie, bo zabrali wiele setek kopii, ktore byly dla
                  nich przygotowane. Ja sam sie w tym juz nie orientuje, bo to sprawy
                  zeszloroczne ( a to jak snieg dla mnie...) i wczesniejsze, wiec zobaczymy, czy
                  sa lepsi ode mnie.... Frankly my dear, I don't give a damn!

                  > W razie czego jade podlewac drzewka do Eretzu. Moze ktos tam da mi miseczke
                  czosnku od czasu do czasu...

                  > Co do pytania czy gorsi, czy nie, zalezy czy mialas okazje byc brana pod
                  swiatlo przez bezpieke. Bo to jest intytucja z tymi samymi zasadami.

                  > Pozdr.
                  • Gość: dana33 Re: NIHIL !!!!!!! IP: 5.5R* / 192.114.47.* 10.12.03, 21:52
                    hubbeles juz to zamiescil na innym watku, ale nie wiem, czy widziales a to
                    pasuje jak ulal. no i tuwim, sam wiesz, i genialny i do tego lodzianin... :)

                    CUD Z KOMORNIKIEM

                    Upał był piekielny. Ze spopielałego nieba waliło jak z piekarni suchym,
                    złowrogim żarem niby natchnionym gniewem ognia przeciw rodzajowi ludzkiemu. Oazą
                    w mieszkaniu był kąt, w którym stały dwa chłodne fotele skórzane, tzw.
                    klubzesle, niski stolik, na nim woda z lodem i cytrynowym sokiem. Bezwładnie
                    niemal nirwanicznie drzemałem, pogrążony w marzeniu o burzy i deszczu, nawałnicy
                    i potopie. I oto rozwścieczone z żaru niebo zaczęło się chmurzyć, sinieć,
                    liliowieć, coś zaczęło pomrukiwać, i odgrażać się pod zziajanym stropem i
                    zawiało pierwszą od tygodnia zapowiedzią burzy. Odetchnąłem. W tej samej chwili
                    zadzwonił ktoś. Wstałem z fotela szczęśliwy, lżejszy, pełen radosnego
                    oczekiwania na bliską ulewę. Otworzyłem drzwi. Wszedł jakiś starszy jegomość -
                    czerowny, spocony, zdyszany, z teczką pod pachą i papierkiem w ręku. Wszedł i
                    powiedział:

                    - Z urzędu skarbowego.

                    Huknął grom i grube krople powoli, jeszcze bez przekonania, bębnić zaczęły w
                    szyby. Co za szczęście! Deszcz!
                    - Bardzo pana szanownego proszę! Niech pan pozwoli! Ale żar, co? Pan ledwo
                    dyszy. No ale, dzięki Bogu, mamy deszcz. Proszę tutaj, na prawo.

                    Płonący, ciężko dyszący, ociekający potem komornik rozejrzał się po pokoju.
                    Następnie powiedział:
                    - Mam tutaj tytuł wykonawczy... Pan nie zapłacił jeszcze podatku docho...

                    Przerwałem mu najuprzejmiej.
                    - Przede wszystkim niech pan będzie łaskaw siąść i napić się wody z lodem i z
                    cytryną. To bardzo orzeźwia.

                    Spojrzał na mnie bardzo nieufnie i skończył rozpoczęte zdanie:
                    - ...dochodowego za rok 1933.

                    Po niebie skakały pioruny jak młode konie po łące. Deszcz padał strumieniami i
                    od otwartego okna ciągnęło nieopisaną świeżością i chłodem. Boże, jaki ja byłem
                    szczęśliwy.

                    - Niech pan siądzie. A napój świetny, prawda? Mój przyjaciel Kazio dolewa
                    jeszcze czerwonego wina. Wtedy, mówię panu, nektar! Szkoda, że nie ma w domu
                    wina. Ale jest arak. Świetnie!

                    Skoczyłem do kredensu, wyjąłem butelkę i dolałem do lodowatej wody trochę
                    aromatycznego araku.
                    - Teraz niech pan spróbuje!

                    Komornik wypił, podziękował, ale widziałem, że mu się to wszystko nie podoba.
                    - Tu jest tak: 620 złotych plus 10 procent dodatku nadzwyczajnego, plus...

                    Deszcz pluskał, aż serce rosło!
                    - Nie ma pan pojęcia - powiedziałem - do jakiego stopnia ubóstwiam deszcz.
                    Zazdroszczę Noemu potopu! Niech pan pomyśli, panie egzekutorze: czterdzieści dni
                    ulewy! Skwar, przyznam się panu, działa na mnie rozklejająco. Gubię się w
                    gorącu. Za to deszcz, te srebrne strugi z nieba, budzą we mnie jakąś rześkość,
                    młodzieńczość, radość i po prostu entuzjazm! Czy da pan wiarę, że w zeszłym roku...

                    Komornik popatrzył spode łba, chrząknął, przerywając moje radosne wywody, i rzekł:
                    - ...plus suma kar za zwłokę do dnia 10 lipca br. Razem...

                    - Tak jest - wtrąciłem szybko - Otóż w zeszłym roku w ciągu jednego deszczowego
                    tygodnia napisałem blisko dwadzieścia utworów lirycznych, przez całą zaś resztę
                    upalnego lata - dwa czy trzy. Nie wiem, czy pan czytał te wiersze. "Woda z
                    nieba" - taki jest tytuł tomu. Zarzucają mi wpływy Paula Valery. Śmieszne! A
                    propos: co pan sądzi o tym poecie?

                    I nalałem mu drugą szklankę zimnej wody z wonnym arakiem. Komornik znowu
                    chrząknął i wycedził:
                    - To, proszę pana, nic do sprawy nie ma. I w ogóle muszę panu powiedzieć, że
                    zachowanie pańskie jest raczej niestosowne. Jakieś żarciki uprzejmości... To mi
                    wygląda na kpiny.

                    Zrobiłem wielkie oczy i rzekłem:
                    - Ależ panie egzekutorze! Dlaczego kpiny? Dlaczego żarciki? Jestem po prostu w
                    świetnym nastroju, a będąc w ogóle człowiekiem uprzejmym, prowadzę z panem miłą
                    rozmowę i na tym koniec. Dlaczego żarciki?

                    - Dlatego, że pan mnie chce zagadać. Ale my się na tym znamy, panie.

                    Niebo szalało. Wszystkie prysznice, natryski, fontanny, krany, sikawki i inne
                    wodotryski przeniosły się na niebiosa i tryskały taką rzęsistą obfitością, że
                    ulicami płynęły wzburzone rzeki. Szalałem ze szczęścia.

                    - I dlatego - ciągnął komornik - wypraszam sobie wszelkie "Wody z nieba" i
                    Walerego, a zawiadamiam pana, że należy się razem złotych 776 i groszy 48.

                    Zacząłem szybko liczyć:
                    - Siedem i siedem czternaście - i sześć - dwadzieścia - i cztery - dwadzieścia
                    cztery - i osiem - trzydzieści dwa. Świetnie! Szczęśliwa liczba. Czy pan wierzy
                    w mistykę liczb? Ja specjalnie lubię czwórkę i wszelkie wielokrotne do niej,
                    dlatego liczba 32 jest mi specjalnie bliska. Uczony niemiecki Bischoff w dziele
                    "Die Magie der Zahlen" powiada, że...

                    Czerwony do niedawna komornik zzieleniał i trzasnął ręką w stół:
                    - Powiedziałem już panu, żeby mi głowy nie zawracać! Tutaj żadnej magii, panie,
                    nie ma. Należy się 776 złotych i 48 groszy. Płaci pan?

                    Zamilkłem. Przez kilka chwil hipnotycznie wpatrywałem się w oczy komornika,
                    wreszcie cicho i dobitnie szepnąłem:

                    - Płacę.

                    Komornik widocznie nie dosłyszał, bo powiedział:
                    - Pytam się wyraźnie, po polsku, czy pan płaci?
                    - A ja panu odpowiadam, po polsku: Tak!
                    - Jak to?
                    - No, zwyczajnie. Należy się 776 złotych i 48 groszy, pan przyszedł po tę sumę,
                    a ja panu ją wypłacam.

                    Lipy, czeremchy, akacje, jaśminy, bzy, maciejka, lewkonia, róże - wszystko
                    najwonniejsze zespoliło się w jeden słodki, świeży aromat i pełną, upojną falą
                    biło z otwartego okna. Zieleń lśniła, cała w klejnotach deszczowych kropel. O
                    jakże mi było dobrze!

                    Komornik skręcał się na fotelu.
                    - Panie Szumski - krzyknął - jeżeli pan w tej chwili nie przestanie żartować,
                    będzie pan odpowiadał za obrazę urzędnika. Pytam się ostatni raz płaci pan?

                    Spokojnie, z niewysłowionym uśmiechem, wyjąłem z szuflady 776 złotych i 48
                    groszy, położyłem na stole i rzekłem:
                    - Płacę. Oto są pieniądze.

                    Olbrzymi łuk tęczy spiął zenit nieba z centrum ziemi (sic!). Komornik wciągnął
                    głowę między ramiona i przez zaciśnięte zęby zasyczał:
                    - Dosssyć! Dosssyć!

                    Przyznam się, że mrowie strachu przebiegło mi po plecach na jego widok.
                    - Co się stało? - wybełkotałem - Dlaczego pan się tak trzęsie, panie egzekutorze?

                    Za oknem było już cicho i pogodnie, świeżo i przewiewnie. Ale za to w pokoju
                    wybuchła burza.
                    - Dlaczego?! - ryczał komornik - dlaczego?! Bo jak pan śmie? Kto pana upoważnił?
                    Pan myśli, panie Szumski, że panu tak wolno drwić z biednego, starego, steranego
                    pracą komornika?

                    - Kto drwi, najmilszy? Skąd takie posądzenie?
                    - Jak to? - wył - jak to? Przychodzę - wita mnie pan wesoło, z uśmiechem, z
                    szatańską uprzejmością! Prosi pan, żebym usiadł! Częstuje mnie pan orzeźwiającym
                    napojem, którego tak bardzo byłem spragniony, mówi pan ze mną o jakichś
                    wierszach - dobrze, wszystko zniosłem, bo myślałem, że mnie pan chce zagadać.
                    Ale po tym wszystkim - pan płaci! Pan doprawdy płaci! Żywą gotówką! Bez próśb o
                    rozłożenie na raty, o przesunięcie terminu, o zwłokę chociaż tygodniową! Płaci,
                    bezczelny! Płaci, zbrodniarz! Na stół kładzie pieniądze! Dwadzieścia trzy lata
                    jestem komornikiem i nikt mnie jeszcze tak nie potraktował! Szumski jesteś?
                    Bydlę jesteś! Na kolana! Błagaj, proś, tarzaj się! W tej chwili zaproponuj, że
                    wpłacisz dziś sto złotych, a resztę w ratach miesięcznych!

                    Klęcząc, krzyczałem:
                    - Nie! Zapłacę dziś wszystko co do grosza! Może pan pozwoli cygarko, panie
                    egzekutorze!

                    Wtedy - czy z apokaliptycznego sufitu strzelił straszliwy grom? Nie! To był
                    krzyk komornika, który padł rażony Piorunem Dziwu. I w tej samej chwili
                    wytrysnęły mu z ramion białe, anielskie skrzydła, wyfrunął przez okno i wzniósł
                    się, biedny i umęczony, na wysokości Twoje, o Wiekuisty.

                    Daj mu miejsce po prawicy tronu swojego.

                    Ja zaś, śledząc jego lot w lazury, piję arak, już bez wody, i pełną piersią
                    chłonę ozon odrodzonego po burzy świata.
                    • Gość: Nihil Re: NIHIL !!!!!!! IP: *.72.70.136.Dial1.Orlando1.Level3.net 10.12.03, 22:07
                      > Mile sie to czyta. Nie czestowalem niczym, a nawet sniadania nie zjadlem,
                      aby nie dychac im czosnkiem... Coz, Tuwim to byl Tuwim!
                  • Gość: Tomek44 Re: NIHIL !!!!!!! IP: 5.3.1R* / 213.8.64.* 10.12.03, 21:56
                    Czosnku u nas nie brakuje, a z bezpieka tez nie bedziesz mial doczynienia.
                    Mialem z nimi "spotkania" w okresie Solidarnosci i wspominam to z niechecia.
                    Bedziesz u nas mile widzianym gosciem.
                    Dzisiaj zrobilismy na kolacje baklazany ucierane ze swiezym czosnkiem. Pyszne
                    i baaardzo smierdzace, ale poniewaz duzo ludzi choruje na grype, to jest
                    doskonala szczepionka. Zadna bakteria i wirus nie zaryzykuje kontaktu z takim
                    chuchem.
                    Pozdrawiam
                    Tomek44
                    • Gość: Nihil Re: NIHIL !!!!!!! IP: *.72.70.136.Dial1.Orlando1.Level3.net 10.12.03, 22:17
                      > Ten opis kolacji jest calkiem ...nieprzyzwoty! Mozna zamordowac za talerz
                      takiego przysmaku!

                      > Nic jednak nie smakuje lepiej jak czosnek z bialym serem i olejem lnianym !
                      Moglbym to jesc na kazdy posilek, tylko ze ten olej (dobrej jakosci, nie
                      filtrowany)tutaj na wage zlota... Ponoc krol Dawid slynal z jedzenia tego.
                      Szczegolnie ze mial tych zon bez liku... No i Salomon slynie ze swojego sadu,
                      kiedy to przyniesiono jemu glowke czosnku, o ktora sie baby klocily, i chcial
                      ja mieczem przeciac w polowie...

                      > A i porzekadlo mowi ze : 'czosnek rzadzi Swiatem'...
                      • Gość: dana33 Re: NIHIL !!!!!!! IP: 5.5R* / 192.114.47.* 10.12.03, 22:47
                        sluchaj, nowe talenty u ciebie odkrywam, nihilku. wiec jak te tamte nie dadza ci
                        zyc, to mam lepsza propozycje, niz podlewanie drzewek, te sa podlewane
                        automatycznie.... ale co powiesz na nauczyciela tanachu w szkole sredniej? bo ja
                        nie mialam pojecia ze ten nasz krol czosnek lubil.... :)
                        • Gość: Nihil Re: NIHIL !!!!!!! IP: *.72.70.136.Dial1.Orlando1.Level3.net 11.12.03, 00:02
                          Gość portalu: dana33 napisał(a):

                          > sluchaj, nowe talenty u ciebie odkrywam, nihilku. wiec jak te tamte nie
                          dadza i zyc, to mam lepsza propozycje, niz podlewanie drzewek, te sa podlewane
                          > automatycznie.... ale co powiesz na nauczyciela tanachu w szkole sredniej?
                          bo ja nie mialam pojecia ze ten nasz krol czosnek lubil.... :)


                          > Nu, Dana, wiesz jak to jest. Cale zycie sie studiuje ten 'Stary Testament' i
                          dopiero wowczas mozna wlasciwie interpretowac te historyczne wydarzenia!
                          • Gość: dana33 Re: NIHIL !!!!!!! IP: 5.5R* / 192.114.47.* 11.12.03, 00:10
                            1:0 dla ciebie, nihilku.....
                            • Gość: Nihil Re: NIHIL !!!!!!! IP: *.72.68.21.Dial1.Orlando1.Level3.net 11.12.03, 00:35

                              Gość portalu: dana33 napisał(a):

                              > 1:0 dla ciebie, nihilku.....


                              > Nu, ja sie staram...



                              > Nic tak umyslu nie rozjasnia jak glowka czosnku dziennie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka