sajder86 01.06.09, 20:44 gdyby wsiadl do samolotu byc moze nie doszlo by to katastrofy Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
sajder86 Re: a efekt motyla 02.06.09, 13:07 W tytułowej anegdocie trzepot skrzydeł motyla, np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową. Przykładami efektów nieliniowych są zjawiska meteorologiczne lub zmiany klimatu. Także jakby wsiadł do samolotu to bardzo małe szanse, że piorun by trafił w samolot. Odpowiedz Link Zgłoś
cloclo80 Re: a efekt motyla 02.06.09, 23:48 Wszyscy twierdzą, że postrzał samolotu piorunem nie jest groźny i popierają to stosownymi filmami. Skoda, że nie zauważyli iż samoloty leciały wtedy relatywnie powoli. Niech mi zatem wyjaśni jeden mądrala z drugim co się stanie gdy lecący z prędkością 900km/h (250m/s) zderzy się z falą uderzeniową wywołaną piorunem (ok. 340m/s). Po zsumowaniu wychodzi sporo ponad barierę dźwięku do której przekraczania nie są przystosowane samoloty pasażerskie. Wniosek. Samolot rozleciał się w powietrzu. Odpowiedz Link Zgłoś
speedy13 Re: a efekt motyla 03.06.09, 15:32 Hej cloclo80 napisał: > Wszyscy twierdzą, że postrzał samolotu piorunem nie jest groźny i popierają to > stosownymi filmami. Skoda, że nie zauważyli iż samoloty leciały wtedy relatywnie > powoli. Niech mi zatem wyjaśni jeden mądrala z drugim co się stanie gdy lecący > z > prędkością 900km/h (250m/s) zderzy się z falą uderzeniową wywołaną piorunem (ok > . > 340m/s). Po zsumowaniu wychodzi sporo ponad barierę dźwięku do której > przekraczania nie są przystosowane samoloty pasażerskie. Wniosek. Samolot > rozleciał się w powietrzu. Zgodnie z tym co napisałeś wyzej samoloty lecące wolno np. 100 m/s zderzając się z falą o prędkości 340 m/s też napotkałyby falę o prędkości naddźwiękowej - a przecież się nie rozleciały. Wniosek: twoje rozumowanie jest błędne. Takie jednorazowe "kopnięcie" niezbyt mocnej w końcu fali trwające milisekundę nie ma samo w sobie wpływu na samolot. Znany jest natomiast przypadek z 1963 roku, że w wyniku uderzenia pioruna doszło do eksplozji oparów paliwa w Boeingu 707 z tragicznym niestety skutkiem. W późniejszych samolotach instalację paliwową podobno odpowiednio zabezpieczono więc to pewnie nie to. Ale można sobie wyobrazić bardziej skomplikowany schemat katastrofy, np. że przy uderzeniu pioruna poleciały bezpieczniki i nastąpiła usterka w instalacji elektronicznej samolotu; komputery prowadzące Airbusa na moment "zgłupiały"; w tym samym czasie samolot napotkał turbulencje które spowodowały utratę stateczności i zanim system się połapał było już za późno. Odpowiedz Link Zgłoś