ryszq
21.05.09, 07:55
Jejku! - środa prawdopodobnie zostanie najgoryszm dniem tygodnia. Zaczęło się
od lustra a właściwie od tego , że z barku który miałem zamiar przeistoczyć w
podręczną apteczkę. Kiedyś miałem taką w kuchni, ale zlikwidowałem wszystkie
wiszące szafki w kuchni i przy okazji również apteczkę. Będzie - ale na razie
tylko w planie i na razie w mojej głowie - jedna narożna wisząca szafka na
naczynia. No i cóż? Zrobię apteczkę z barku, bo i tak tam zostały tylko jakieś
ciurupy, Znalazłem w nim klipsy. Pomyslałem , że warto by je dać mojej
wnuczce, ale nie wiem co mnie podkusiło i je przypiąłem do uszów . No cóz -
musiałem je zobaczyć w lustrze wobec tego postanowiłem zamontować dopiero co
reanimowane lustro w przedpokoju. Reanimowane dlatego , że było w ramie a
teraz jest bez ramy - wygląda lepiej. Szklarz mi podpowiedział , że nie muszę
wiercić w nim otworów , tylko teraz mają takie wymyślne zawieszki, co też
zrobiłem bowiem nauczyłem się w swoim długim życiu , że należy jednak słuchać
mądrzejszych w temacie fachowców. Powiesiłem , przeglądnąłem się i
stwierdziłem , że klipsy są okej. Ale sąsiadki córka "zaklupała" do drzwi i
obarczyła mnie obowiązkiem odebrania jakiejś przesyłki bo musi jakąś pilnie
jakąś tam sprawę załawić. Krótko mówiąc odebrałem przesyłkę i poszedłem
załatwiać sz koleim swoje sprawy. Ponieważ te "sprawy" były blisko knajpki do
której często kiedyś wpadałem na piwo - postanowiłem wpaść na chwilę by
wrzucić coś na ruszta. Któż to mógł przewidzieć , że przed 14-stą mogę
kogokolwiek spotkać? Spotkałem. W barze na wysokich stołkach siedziało dwóch
kolegów: - Boże! - Rychu! co Ty masz w uszach?- zmieniłeś orientację
seksualną? Barmanka wybuchła śmiechem. Ja po prostu zapomniałem zdjąć te
cholerne klipsy! Z 14-stej zrobiła się 20-sta, ja zostałem dzisiaj z kacem
oraz z długiem w barze na 100PLN. Barmanka dała mi jeszcze 1o PLN na taksę.
Muszę zaś pójść i to wcześnie by nie spotkać żadnych znajomych. Liczę tylko na
spotkanie łabędzicy, bo powinna już w tym tygodniu ruszyć w rejs młodymi
łabądkami. No i zrobić porządek na balkonie. Może polubię czwartek