sabestian
04.06.04, 19:08
Za niecały miesiąc zdaję prawko na A, coby poginać na legalu:) wiecie cosik o
warszawskich egzaminatorach? Mój instruktor-cwaniaczek straszy mnie, że i tak
nie zdam, chyba że znajdę jakieś dojście i posmaruję słono... Sam mam od 9
lat kat.B i umiem jeździć i na moto i katamaranem. Wiem jednak, że ma się to
nijak do egzaminu, gdzie wystarczy krzywo spojrzeć przez ramię nie włączając
migacza w porę żeby nie zaliczyć. Czy naprawdę ci goście to takie brudne $#%
@$# jak ich malują moi znajomkowie, czy po prostu robią z siebie jakichś
męczenników? Macie zapewne ;) jakieś doświadczenie w tej materii?!?
PS może macie jakieś wskazówki jak nie wkur#$ić egzaminatora? Kiedy w którą
stronę spojrzeć? W slalomie migać i się oglądać? itp itd. Z góry dziękuję
(nie chciałbym się do końca życia przemykać ulicami wypatrując psów za każdym
rogiem) :(