Dodaj do ulubionych

Jazda szosowa

IP: *.vn.shawcable.net 31.08.04, 22:50
Bardzo dobry artykul, jeden z najlepszych jakie widzialem w polskojezycznej
prasie lub na internecie. Mimo wszystko autorowi nie udalo sie uniknac paru
bledow, z ktorych co najmniej dwa sa bledami kardynalnymi i nie jestem w
stanie powstrzymac sie od krotkiego komentarza.

Przede wszystkim ani slowa o countersteering'u ktory jest oczywiscie jedynym
sposobem wprowadzenia motocykla w zakret. Niezaleznie od tego czy swiadomie
czy tez nieswiadomie. Jesli z pelna swiadomoscia nie bedziemy tego
praktykowac i trenowac nigdy nie staniemy sie wysokiej klasy motocyklista
niezaleznie od tgo ile dziesiatek lat jezdzimy i w ilu wyscigach
startowalismy (sic).

Nastepnie sugerowalbym autorowi wyzbyc sie fatalnej maniery nie trzymania
stop na podnozkach w jedyny wlasciwy sposob gdy pokonujemy zakrety, a
mianowicie wlasnie palcami albo dokladniej ta czescia stopy ktora znajduje
sie bezposrednio za nimi. Nigdy podbiciem. Nie wiadomo skad przyszla autorowi
do glowy mysl ze w ten sposob nie bedziemy mogli utrzymac ciezaru ciala na
podnozkach. Wrecz przeciwnie. Bedziemy tez mieli o wiele lepsza kontrole nad
calym cialem i motocyklem i ich wzajemnym polozeniem. Radze autorowi wyzbyc
sie uprzedzen i obiektywnie sprawdzic praktycznie ten element. Jestem pewien
ze przyzna mi racje.

Pozycja ciala pozycja ciala, ale drugim po countersteering'u najwazniejszym
elementem decydujacym o prawidlowej jezdzie jest prawidlowe patrzenie. Mam na
mysli fakt ze musimy obserwowac caly czas koniec zakretu, tzw. "znikajacy
punkt". W innym przypadku nasz zakret bedzie ZAWSZE nieskoordynowany. Nie
wydaje mi sie ze autor chocby wspomnial na ten temat.

Mimo calej niecheci autora w strone jazdy wyscigowej musze wspomniec ze
wlasnie wyscigi na torach spowodowaly ze prawidlowo wyksztalceni wysokiej
klasy motocyklisci szosowi maja do dyspozycji tyle wspanialych osiagniec
techniki jazdy ktore jeszcze 20 lat temu byly czarna magia. Tylko dzieki
doswiadczeniom z wyscigow plus technologia opon mozemy dzisiaj jezdzic po
drogach publicznych z taka doza bezpieczenstwa i pewnosci siebie jak nigdy
dotad.

Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem autora ze na zakretach tylko leciutko
przesuwamy sie do przodu. Nie, obciazac przod nalezy tak jak tylko sie da. Im
wiecej tym lepiej. Jeszcze raz, zapraszam do obiektywnego sprawdzenia i
przekonania sie na wlasnej skorze jak wiele to daje w praktyce.

Diagramy prawidlowej jazdy po zakrecie tez sa troche nieprecyzyjne. Blednym
jest stwierdzenie ze teoretycznie najszybszym sposobem pokonania zakretu jest
tor jazdy o niezmiennym promieniu. Bez wchodzenia w zbytnie szczegoly
najbezpieczniejsza i najszybsza trajektoria na drodze publicznej jest
trajektoria zmienna, z jak najbardziej opoznionym szczytem zakretu ("late
apex") gdzie jadac jak najdluzej po prostej i hamujac przechodzimy silnym
coutersteeringiem w maksymalne (na dany zakret oczywiscie) pochylenie ktore
natychmiast jest stopniowo prostowane i kombinowane z coraz silniejszym
dodawaniem gazu na prosta. Dotyczy to tez lewych slimakow(?) (hairpins).

I na koniec, bo dlugo by pisac ale czasu brak, wsrod tych rozwazan zabraklo
miejsca na nastepny element o podstawowym zanaczeniu i konsekwencjach. Chodzi
mi mianowicie o fakt ze w przechyle promien obrotu opony na jezni jest
mniejszy niz na prostej. Zdajac sobie z tego sprawe przekonyjemy sie jak
istotny jest nastepny najwazniejszy element szybkiej jazdy na zakretach:
zdecydowane dodanie gazu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Adam Nowy Korczyn Re: Jazda szosowa IP: 80.51.251.* 24.09.04, 10:22
      Panu A Kwiatkowskiemu należy się ogromny szacunek. Ma ogromną wiedze popartą
      doświadczeniem. Jego artykuły czytało się od deski do deski, nieraz po kilka
      razy, żeby wszystko zrozumieć. Szkoda, że tutaj sprawdziło się powiedzenie,
      że „wszystko co dobre szybko się kończy” i już nie widzimy nazwiska Mistrza w
      ŚM. Ale może to i lepiej, żeby tak wielki człowiek nie pisał do tak małej
      gazetki dla żółtodziobów. Tak, tak! ŚM zszedł na psy. Kiedyś się ogłaszał
      mianem „Miesięcznika wszystkich motocyklistów” i chyba tak było. Teraz się
      mianował „Miesięcznikiem nr 1...” – może i jest lepszy pod jakimś tam względem
      od konkurencji, może nie... nieważne. Ważne jest to, że sam obalił
      motto „Miesięcznik wszystkich motocyklistów” bo rzeczywiście tak jest!!! Jest
      kolorową gazetką dla nastoletnich chłopców, różniącą się od reszty kolorowej
      tandety tylko ceną – jest dużo droższy od reszty badziewia. Cóż, pozostały
      wspomnienia po bardzo dobrych artykułach pana Kwiatkowskiego. Ciekawe po co w
      ostatnim czasie zmarnowano papieru na drukowanie „szkoły jazdy” pana...wiemy
      jakiego. Wiem, do grona czytelników dołączyło nowe grono żółtodziobów, ale
      chyba większym pożytkiem byłoby wydrukować jeszcze raz artykuły pana
      Kwiatkowskiego??? A może nie? Nic mnie już nie zdziwi na tym świecie, w Polsce,
      a szczególnie w ŚM.
    • mirkomz Re: Jazda szosowa 24.09.04, 21:22
      Wierze A.Kwiatkowskiemu jak wlasnemu ojcu, bo to absolutny autorytet. Nie ze
      wszystkim co piszesz zgadzam sie, ale mam za mala wiedze zeby dyskutowac. Z
      jednym zgodzic sie nie moge na pewno:
      > Nastepnie sugerowalbym autorowi wyzbyc sie fatalnej maniery nie trzymania
      > stop na podnozkach w jedyny wlasciwy sposob gdy pokonujemy zakrety, a
      > mianowicie wlasnie palcami albo dokladniej ta czescia stopy ktora znajduje
      > sie bezposrednio za nimi. Nigdy podbiciem. Nie wiadomo skad przyszla autorowi
      > do glowy mysl ze w ten sposob nie bedziemy mogli utrzymac ciezaru ciala na
      > podnozkach. Wrecz przeciwnie. Bedziemy tez mieli o wiele lepsza kontrole nad
      > calym cialem i motocyklem i ich wzajemnym polozeniem. Radze autorowi wyzbyc
      > sie uprzedzen i obiektywnie sprawdzic praktycznie ten element. Jestem pewien
      > ze przyzna mi racje.
      Kwiatkowski dalej pisze, ze to dla zabezpieczenia sie przed spadnieciem stopy z
      podnozka na wyboistych drogach. Chyba dalej tego rozwijac nie trzeba.
      I jeszcze jedno:
      > istotny jest nastepny najwazniejszy element szybkiej jazdy na zakretach:
      > zdecydowane dodanie gazu.
      Autor pisze o jezdzie relaksowej, bezpiecznej, na zwyklych drogach. Gdzie
      konsekwencje hihgside moga byc daleko gorsze niz potluczenie maszyny i jezdzca.
      Poza tym grozi trzepaniem kierownicy. Kwiatkowski radzi jak jezdzic
      bezpiecznie, z mniejszym naciskiem na hardcore (ktory oczywiscie jest
      ekscytujacy). Moze dlatego ze ma juz 84 lata?

      pzdr
      Mirek
      • Gość: Radek Re: Jazda szosowa IP: *.2015.com 24.09.04, 23:28
        > > istotny jest nastepny najwazniejszy element szybkiej jazdy na zakretach:
        > > zdecydowane dodanie gazu.
        > Autor pisze o jezdzie relaksowej, bezpiecznej, na zwyklych drogach. Gdzie
        > konsekwencje hihgside moga byc daleko gorsze niz potluczenie maszyny i
        jezdzca.

        Wychodzenie z zakretu na gazie akurat grozi lowsidem a nie highsidem, to drugie
        to jak zamkniesz gaz w zakrecie przy uslizgu kola.
        • mirkomz Re: Jazda szosowa 25.09.04, 00:43
          > Wychodzenie z zakretu na gazie akurat grozi lowsidem a nie highsidem, to
          > drugie to jak zamkniesz gaz w zakrecie przy uslizgu kola
          ... spowodowanego czym? Zbyt mocnym odkreceniem gazu! Popatrz na MotoGP gdzie
          na wyjsciu z zakretow z reguly mozemy ogladac widowiskowe high- a nie lowside.
          Lowside z reguly widzimy na wejsciu lub srodku zakretu gdy uslizgnie sie
          przednie kolo.

          pzdr
          Mirek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka