Dodaj do ulubionych

Reservoir Dogs

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.05, 22:03
Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem opowiedzenia pewnej historyjki.
Opóźnienie wynikło z faktu, że to opowieść zasłyszana, w dodatku zasłyszana
raz, w dodatku od faceta, który już mnie obsobaczył za to, co kiedyś
napisałem. Więc chciałem porozmawiać z tym człowiekiem, podpytać go o
szczegóły, uzyskać zgodę na cytaty. Ale teraz historia zyskała nieoczekiwaną
puentę, więc trzeba ją napisać i niech już będzie, jaka będzie.

Bohaterów nazwę Pan Żółty, Pan Niebieski i Pan Czerwony. Po pierwsze dlatego,
że znam tylko jedno nazwisko, po drugie na cześć mojego ulubionego
opowiadacza historyjek, który użył podobnych pseudonimów w filmie "Wściekłe
psy". I podobnie jak tam, pierwsza scena rozgrywa się w restauracji. Panowie
Żółty i Niebieski rozmawiają o Panu Czerwonym przy kawie. Kawa jest średnia,
ale piją ją w szczególnym miejscu, bo jest to przydrożny zajazd przy
Zakopiance. Zakopianka jest drogą, która z braku lepszych opcji służy tym
panom do doskonalenia techniki jazdy wolne popołudnia, a mówiąc wprost do
zapieprzania w tę i nazad.
Panowie Niebieski i Żółty właśnie w tym miejscu po raz ostatni widzieli Pana
Czerwonego i to o nim rozmawiają, patrząc na drogę.
Pan Czerwony nie rozmawia, ponieważ niedawno przydarzył mu się przykry
wypadek, gdy jechał swoją niezwykle szybką Yamachą R1. W związku z tym nie
żyje od pewnego czasu.
Pan Żółty płaci za kawę z napiwkiem, wsiada na swoją niezwykle szybką Hondę
Fireblade i trzy kilometry dalej przydarza mu się przykry wypadek, po którym
budzi się w karetce pogotowia i stwierdza, że nic mu nie jest. Niemniej
jednak odtworzenie szczegółów tego przykrego incydentu zajmie mu najbliższe
pół roku. Dopiero po tym czasie cofnie się u niego amnezja pourazowa.
W chwili, kiedy Pan Żółty opowiada mi barwne detale tamtego zdarzenia, Pan
Niebieski od jakiegoś czasu także nie rozmawia już na stałe, z nikim.

Nieoczekiwana pointa dotyczy niestety Pana Żółtego, który przez całą zimę
przygotowywał się kondycyjnie do sezonu, po czym na pierwszym treningu
przydarzył mu się high-side. Motocykl katapultował go w górę, a sam
przekoziołkował kilka razy i zapalił się. Sądząc po tym, jak obecnie wygląda
Fire Blade, właściwie nie dziwię się, że Pan Żółty ma małą ochotę na
pogaduszki przez telefon. Cud, że w ogóle odbiera telefony.
Obserwuj wątek
    • siekiera77 Re: Reservoir Dogs 29.05.05, 00:47
      fajne!

      dobrze napisane.

      dzieki.
      • Gość: wojtekk1000 Re: Reservoir Dogs IP: *.wroclaw.mm.pl 29.05.05, 12:50
        Żółty już nie będzie latał?
        • Gość: Marcin Osikowicz Re: Reservoir Dogs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 22:08
          Nie wiem. Na razie musi zacząć chodzić.
          • Gość: NYorker Re: Reservoir Dogs IP: 70.19.14.* 01.06.05, 23:02
            cos wiecej mi sie przypomnialo. jakie dwa tygodnie temu, przed wyjazdem w lasy
            new jersey, zmienialem opony w warsztacie. cokolwiek bylem zdziwiony, gdy
            zobaczylem czlowieka, ktory podjechal na jakiejs paruletniej japonskiej
            wiertarce. na oko cos z 900-1000 ccm. sam w sobie widok pospolity, ale ow
            jegomosc mial przytroczone do wachaczy kolka podobne do tych, jakie maja
            dzieciece rowerki. zastanawialem sie, czemu moga sluzyc do czasu, gdy
            powiedziano mi, ze facet nie chodzi i w ogole nie ma wladzy w nogach - slowem:
            inwalida jest (przyczyn inwalidztwa nie znam). zauwazylem wowczas, ze stopy
            mial przywiazane do podnozkow sznurkami. prawdopodobnie jakims ciegnem zmienial
            biegi, bo operacji reka z lewej strony baku towarzyszylo stukniecie w skrzyni
            biegow. wszystko wygladalo kuriozalnie dla oka, ale dla ucha najzupelniej
            normalnie, bo gdy zniknal za pierwszym zakretem, na prostej zabrzmial jak
            normalny uzytkownik japonczyka...
            ludzie sa rozni. jedni zwyczajni, inni, jezeli nie godni podziwu, to dziwni.
            jazda motocyklem jest dziwna: im wiecej jezdze, tym bardziej sie boje. ale boje
            sie nie w siodle, tylko cholera poza nim...
            • cien1100 Re: Reservoir Dogs 02.06.05, 23:09
              Gość portalu: NYorker napisał(a):

              im wiecej jezdze, tym bardziej sie boje. ale boje
              >
              > sie nie w siodle, tylko cholera poza nim...

              hehe ,mam to samo
    • Gość: PrzemasFZR Re: Reservoir Dogs IP: *.pcz.pl 29.05.05, 13:39
      true true.....
      • speedone Re: Reservoir Dogs 29.05.05, 22:10
        fajna opowiesc prawdziwa ;)
    • Gość: NYorker Re: Reservoir Dogs IP: 70.19.14.* 01.06.05, 22:30
      takie to juz zajecie, te motocykle. trzy dni temu, w na staten island (jedno z
      miast nowojorskiej metropolii), mlody polak zrobil high side tak, ze film mu
      sie urwal (i cala reszta) na reszte zycia. chlopak byl z prominentnej, bo
      posiadajacej maly sklep spozywczy (tak, w nowojorskiej polonii oznacza to
      chlubny tytul biznesmena i prominencje) polskiej rodziny. nowojorski super
      ekspres opisal historie w sposob, ktory z tragedii czyni komedie. cos w
      stylu 'przy znaku stop zatrzymala sie honda accord, motocyklista nie zdarzyl
      wychamowac, upadl na asfalt i odbil sie tak mocno, ze gdy upadl ponownie, to
      juz na dobre' - to superekspresowy sposob na opisanie high side. ale uderzylo
      mnie co innego. chlopak mial dwadziescia lat, a motocykl od tygodnia. ze
      zdjecia trudno odczytac, azali to r1, czy r6. stawiam na r1, co kwalifikuje ten
      watek do tematu 'busa na pierwsze moto'. wspomnialem sobie, gdy kupilem swoj
      pierwszy motocykl: f650gs dakar i przypominam, jak sline przelykalem mimo, iz
      maszyna to powolna i o pracy silnika w kulturze agrarnej. co te wszystkie
      chlopaki maja pod kopula? co pod kopula maja rodzice tych dwudziestoletnich
      dzieci?
      takze dwa dni temu, inny polaczyna - tym razem na greenpoint (dzielnica
      polonijnych elit nowojorskich), zapity bardzo stanowczo, ukatrupila wanem
      latynosa na hd. jego dziewczyna wyszla ze wszystkiego z wielokroc polamanymi
      nogami. polaczyna byla tak upojona, ze zatrzymala wana bez hamulcow na
      krawezniku i nie zauwazywszy niczego chciala udac sie na spoczynek do domu
      nieopodal.
      my polacy to mamy klase: prezydent kwasniewski, samoobrona i lpr. budyn, kisiel
      i kolorowe zdjecia. mamy klase we wszystkim. jesli polak jest ofiara, to z
      sensem, a jesli oprawca to nie inaczej.

      pozdrawiam
      • Gość: NYorker Re: Reservoir Dogs IP: 70.19.14.* 01.06.05, 22:32
        oj, dzis wieczorem potrnuje z dawna nieuzywana ortografie...
        • Gość: rzawy Re: Reservoir Dogs IP: *.unicity.pl / *.unicity.pl 01.06.05, 22:42
          Mój kolega wyjechał pół roku temu do niemiec i też ma problemy z poprawną
          polszczyzną poza tym już nie nazywa sie darek tylko darius.
          • Gość: NYorker Re: Reservoir Dogs IP: 70.19.14.* 01.06.05, 22:52
            przed soba tlumacze sie dysgrafia i dysleksja. ale jakos nie moge siebie samego
            przekonac. szybciej usprawiedliwie sie pospiechem, bo w pracy jestem...
            • okrutny_mariuszek Re: Reservoir Dogs 03.06.05, 08:34
              jakiś czas temu był tu człowiek, który kupił R1 na pierwze moto, chłopak ten
              pisał z USA, aż mnie ciarki przeszły jak przeczytałem tą historię o hondzie
              accord, kt. się za3mała a motocykl nie...
              Mam nadzieję, ze to nie Xing (bo tak się nazywał ten nasz kolega), a temu, kto
              się tam rozwalił życzę szybkiego powrotu do zdrowia
              • Gość: NYorker modlitwa IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.05, 18:39
                wczoraj przeczytalem wzmianke w drogiej z polskich gazet w nowym jorku. w
                przeciwienstwie do superekspresu, ta ma bardziej stateczny, nieomal szacunek
                budzacy tytul: nowy dziennik.
                'przyjaciele michala sa zgodni w interpretacji wydarzen. "tonie byla jego
                wina" - mowia. "michal z pewnoscia byl przekonany, ze kierowca samochodu go
                widzi" - powiedzial nam arek kulig, jeden z kolegow polaka, opierajac sie na
                policyjnych raportach. - michal w ostatniej chwili chcial polozyc motor tak,
                aby kolami uderzyc w samochod, ale mial za malo miejsca, aby ten manewr mogl
                wykonac do konca. w rezultacie motor uderzyl bokiem w samochod, a sam michal
                przelecial w powietrzu kilka metrow i spadl plecami na asfalt.'
                a teraz fragment, ktory czyni wszystkie tlumaczenia jedna wielka brednia:
                'chcemy, by w gazetach napisano prawde. michal bogun nie jechal za szybko.
                zreszta dopiero docieral motor. mial go zaledwie od miesiaca, ale jezdzil
                dopiero tydzien.'
                z superekspresu:
                20 lat, yamaha r1 (moze r6).
                krotki byt, tydzien to za malo, by nauczyc sie klasc motocykl kolami do przodu
                (ja tego nie potrafie). tydzien to zbyt krotko, by pojac, ze jazda motocyklem
                to oczy dookola glowy non stop, ze zaden kierowca samochodu nie widzi
                motocyklisty.
                jesli o cokolwiek, kiedykolwiek modle sie dla siebie do opatrznosci, to o
                rozsadek i rozum. i wszystkim zycze tego samego. michal tej modlitwy jeszcze
                nie znal.
                • siekiera77 Re: modlitwa 18.07.05, 00:36
                  kiedy wsiadam na motocykl powtarzam 3 X :
                  JESTEM NIEWIDZIALNY!
                  Pomaga...
              • xing Re: Reservoir Dogs 18.07.05, 11:41
                Czolem
                Dzieki za pamiec :-))))) Na cale szczescie jezdze calo i zdrowo a raczej
                jezdzilem. W dniu wczorajszym tj. sobota moto zostalo wyslane do Polski.
                Nakrecone jak na razie albo az 9495 mil. Slizgow 0, gleba 1 (parkingowa). Jak
                czytam pytania ludzi co kupic na pierwsze moto to patrze wstecz na moja
                decyzje, na moje wyniki i na parametry wspolczesnych motocykli. Nie widze
                roznicy czy sie przyladuje 100 - 120 km/h w bok auta na 250, 600, "litrowce"
                czy Hayabusa. Efekty beda zapewne bardzo zblizone do siebie. A jezeli chodzi o
                motocykle nowe to predkosc 150 km/h (zabojcza dla ciala czlowieka) nie jest
                jakims ogromnym osiagnieciem. Uwazam ze najwazniejsza jest rozwaga i nie
                uleganie wplywom "podpuszczaczy". A moja R1 to i po 8 tys. mil potrafila mnie
                zaskoczyc dobrze, ale ze mialem juz nakrecone te kilka tys mil to odkrecilem i
                jeszcze szybciej zakrecilem ;-).
                A zapal motocyklisty wyscigowego to dosyc dobrze ugasil jeden z filmikow na tym
                forum, ten gdzie koles przydzwonil w audi. R1 mial identyczna jak moja, stroj w
                80% byl taki jak moj i kask tej samej firmy. Zrobil wrazenie.
                A nie zawsze rodzice musza dzieciakowi kupic motocykl. Moi nigdy nie wyrazili
                zgody stad postawilem ich przed faktem dokonanym. Czy polecam R1 na pierwsze
                moto? Jezdzenie na jakimkolwiek motocyklu stanowi niebezpieczenstwo dla zycia
                motocyklisty. Doswiadczenie? Ilu motocyklistow ginie z duzym stazem? To ze
                motocykl ma taka a nie inna predkosc maksymalna wcale nie znaczy ze
                kiedykolwiek trzeba tak szybko pojechac. Ja nigdy nie mialem tyle odwagi albo
                moze nie wykazalem sie az taka glupota zeby zobaczyc czy przy 14 tysiacach
                na "6" pojawi sie 200 MPH.

                Kazdemu kto sie rozwalil i przezyl zycze szybkiego powrotu do zdrowia, komu sie
                nie udalo "Pokoj Jego Duszy". Moze zaczniemy sie uczyc nie tylko na wlasnych
                ale tez na cudzych bledach.

                Pozdrawiam i tego samego skladu na forum co roku i do zobaczenia na trasie.
                Marcin
          • Gość: lechcbr6 Re: Reservoir Dogs IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.07.05, 08:16
            A ja mieszkam juz w niemczech 6 lat i nazlosc niemcom zawsze przedstawiam sie
            Leszek chociaz wszyscy znajomi mowia do mnie "Lechu". Trzeba zobaczyc ich miny
            kiedy probuja to pierwszy raz wymowic.
      • Gość: lechcbr6 historyjki o"R1" i nie tylko IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.07.05, 08:57
        Jakis czas temu opowiadala mi zona ze ma mlodego pacjenta (chyba 19 czy 20-
        latek). Gosc opowiada ze kilka tygodni temu spelnil swoje zyciowe marzenie-
        kupil nowa R1 -zamontowal odrazu karbonowe wydechy i jeszcze pare innych
        gadzetow. Niestety jego marzenie za ok. 15 000€ ponioslo go przez zakret na
        wptrost tak ze facet wyladowal doslownied.. pa w kukurydzy miazdzac sobie kilka
        kregow. Co bylo tragiczniejszeze gosc cala historie opowiadal bez wzruszenia
        rozplakal sie dopiero wspominajac ze nie jest w stanie spojrzec na swoj
        motocykl. A byl to jego pierwszy.
        Inna historyjaka: siedzac w swoim garazu i budzac do zycia stara yamahe
        podchodzi do mnie gosc i pyta czy moglbym czasem spojrzec na moto jego syna bo
        kupil sobie uzywany motocykl i tak do konca nie wiadomo ile ten motor jest
        warty. Na pytanie co to za motor gosc odpowiada ze zloscia jakas yamaha ze 150
        konmi- R1 czy cos takiego potwierdzam kiwajac glowa ze widzialem ze pojawila
        sie w okolicy ostatnio niebieska R1- gosc mypowiada przez zacisniete ze to
        pierwszy jego motor i drza razem z zona kiedy mlody wyjezdza za brame. Minelo
        pare tygodni, usmiechniety sasiad spotyka mnie w piekarni i mowi ze juz sie o
        syna nie martwi- pojechal w odwiedziny do kumpla w czechach a tam moto zniknelo
        z zamknietego garazu.
        • Gość: NYorker Re: historyjki o"R1" i nie tylko IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.07.05, 13:55
          to na pewno czechy byly? biedne niemcy, unikaja polski za cene kazdej polisy, a
          tu masz, czechy... a moze to nasi polscy ulani czechy zdobywaja?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka