IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 23:29
Taśma 2 (20.8.2005)

Rzecz Dzieje się w Poznaniu na treningu Grandys Duo Promotion


37:14
Pierwsze ujęcia: pokój hotelowy, nasze motocykle zaparkowane w Sali Chwały
(na ścianach wiszą fotografie wszystkich mistrzów, najmłodszy ma chyba ze 4
lata), wsiadamy na motocykl, objeżdżamy teren, widać depo.
40:55
Jacek Grandys otwiera imprezę zaczynając od otwarcia kibla.
42:38
Konsumpcja słynnego zestawu śniadaniowego w miejscowym Wierzynku.
45:00
Rozglądamy się po padoku, widać Ducati 996 Solidarność (testowaną ostatnio
przez Fast Bikes)
45:20
Wpisy na listę startową wraz z podpisem nieczytelnym.
46:00
Sprawdzamy ciśnienie.
47:00
Jacek Grandys przemawia.

Taśma 3
00:00
Zaczyna się sesja 1 grupy B. Ustawiam się za zawodnikiem Ratką.
6:42
Przed zakrętem N wyprzedza mnie czerwony nie wiadomo kto, na nie wiadomo
czym. Udaje mi się utrzymać za nim parę zakrętów
7:44
Goniąc czerwonego wyprzedzam innego kolesia
8:43
Zrobiliśmy kółko. Wciąż widzę tamtego, nie jest źle.
9:54
Mała patelnia – mam go!
10:00
Zakręt G.Jednak nie. To się nawet rymuje.
10:27
Lasek. Wciąż gonię czerwonego. Obu nas blokuje niebieski
10:31
Łykamy niebieskiego. Czerwony – będziesz mój!
11:19
Łykam czerwonego za Dużą Patelnią.
11:50
Łyka mnie niebieski, ale siakiś inny.
12:50
Już go nie widzę.
13:38
Przed Drugim Lewym (D) bierze mnie Pfajfer na swojej Aprilii Mille. Ładnie
idzie.
14:29
O, już go nie widzę.
15:00
Chwilka przerwy. Rączki się spociły i rękawiczki nie chcą zejść. Butelka
mineralnej do gardła i wio.
16:00
Znów w akcji
16:50
Łyka mnie przed Małą Patelnio nie wiem kto, ale jakiś miszczu. Zobaczymy co
dalej. Żółty jakiś.
18:00
Już zniknął.
18:50
A, nie. Jeszcze go widać na horyzoncie.
20:26
Przed Sławiniakiem wyprzedza mnie Pfajfer. Ma pomarańczowe rękawy, więc
zawsze go poznam.
20:31
O, zawodnik Pfajfer jedzie w buraki! (Jak zeznał później luz mu wyskakiwał.
Później zrobi to jeszcze raz, a wreszcie w wyścigu wygrzmoci pod laskiem.)
24:08
Koniec sesji 1B.
24:38
Początek 1 sesji grupy A. Jedziemy gęsiego. Pierwszy Stachowiak, na razie go
nie widać, później czterech i ja piąty. Obroty między 4 a 5 tys., co akurat
generuje wibracje i jakość obrazu spada.
27:40
Idzie się zanudzić.
28:30
Łykam dwóch i jadę za Piotrkiem. Koleś ma taką samą cebeerkę, jaką mi
ukradli. Tak się zresztą poznaliśmy, bo jak go zobaczyłem na ulicy, to
najpierw serce mi stanęło, a potem musiałem go dogonić i sprawdzić, czy to
nie TA. No ale to nie była TA cebeerka, a ja zyskałem kumpla, którego
zabrałem na Tor.
31:26
Poganiajcie te siwki, koledzy.
32:17
No dobra, dość tego. Łykam Piotrka – sorry kolego i gonię pana Stacha.
32:33
O, jest. Rozgląda się i drapie po łydkach.
33:00
Daje znak, żebym go wyprzedził, no to dobra. I w palnik!
A tamci niech nas gonią. Swoją drogą Brandysom się należą brawa. Na żadnej z
3 niemieckich imprez nie było tak fajnie, jak na polskiej. I nie tylko
dlatego, że wszyscy mówili językiem Mickiewicza, ale przede wszystkim jaki
Brandt ściągnie do Poznania całą czołówkę zawodników, żeby jeździli przed
takimi leszczami i ich uczyli?
35:26
Rozglądamy się za kolegami, ale gdzie oni są? Wyprzedza mnie pan Stach i
teraz on pokazuje, kto tu rządzi, a ja się pocę. Super!
36:42
Pan Stach zwalnia, mijamy grupę żółwi, przy okazji czekamy na resztę naszej
paczki
37:50
Chyba się nie doczekamy, no to rura. Za nami, czego nie widać utrzymał się
tylko Witek, na Firebladym. Strasznie narzekał na opony, że niby Michaliny
pilot Power są nie teges i dlatego wykręca 2:08. „No ja”, jak mawiał mój śp
przyjaciel Krzysiek.
39:45
Pan Stach pokazuje żeby go wyprzedzić, ja się waham, gentlemeńsko byłoby
kogoś przepuścić, no ale skoro nalega…
40:40
Grzejemy za Stachem. Facet musi się strasznie nudzić , swoją drogą.
41:55
Zabawa wygląda tak: Stach zwalnia, ogląda się kto patrzy, daje w palnik,
przejeżdża szybko 3 zakręty i znowu na nas czeka. A ja za nim jak za panią
matką i tylko patrzę, żeby się nie zgubić w tłumie.
45:00
Znowu przed Stachem i trzeba się starać, bo on patrzy i widzi. Konkluduję
przy tej okazji, że rzadko kiedy przekraczam – z drogi śledzie, bo miszczu
jedzie – 10.000 obrotów. Trzeba będzie następnym razem dociągać do 11.000 i
nie bać, że się silnik rozleci.
47:15
Zjeżdżamy.
48:50
Piotrek dzieli się wrażeniami. To jego pierwszy wjazd na tor. Chyba mu się
podobało
- Nie poczekaliście, ale jesteście koledzy –żali się.
Wyrzuty sumienia zżerają moje wrażliwe wnętrze.
50:00
Jacek Grandys ma trąbkę i trąbi, żeby wszyscy przyszli i wysłuchali.
- Nie wiem, jak ty, ale ja chyba wygrałem - rzuca anonimowy zawodnik grupy A.
Jest przemówienie. Bardzo mądre, ale nie chce mi się przepisywać.
52:30
Teraz Wilczyński Bartek poproszony o komentarz eksperta zaczyna od słów
- Generalnie nie oto mi chodzi, żebym jak ja puszczam jakiegoś zawodnika, to
żeby on od razu tak zapie..ł.
Zaznaczam, że zdanie jest wyrwane z kontekstu.
54:10
Gadamy z panem Stachem. Moja żona kochana siedzi obok i grozi rozwodem, jeśli
nie ściszę. Więc nie napiszę o czym rozmawiamy, bo pan Stach tylko rusza
ustami.
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcin Osikowicz Taśmy - dokończenie. Długie i nudne, nie czytać. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 23:16
      Taśma 4
      00:00
      Początek drugiej sesji grupy B. Rozgrzewka. Fajnie byłoby mieć koce do
      nagrzewania opon. Ostatnio staniały: 1400 zł za komplet. Podobno zwracają się
      już po 10 oponach. No i nie musisz ślimaczyć pierwszych 2 okrążeń każdej sesji –
      czysta oszczędność.
      00:49
      Ktoś pcha motocykl po wewnętrznej.
      3:45
      Wyprzedzam dwóch w lasku. Jeden czerwony na zielonym (myk go z lewej), drugi
      niebieski (cyk go z prawej).
      4:50
      Tamten już prawie dopchał motocykl do wyjścia. A nie, to inny gość – żółty na
      zielonym. Jesteśmy między Sławiniakiem, a zakrętem D, więc domyślam się co się
      stało. Zwłaszcza po rozmowie z zawodnikiem Grausmanem, znanym z zaparkowania
      motocykla zaraz za ogrodzeniem na giełdzie samochodowej , a ściślej w VW golfie
      stan bdb, mały przebieg.
      6:00
      Wyprzedza mnie Pfajfer, przed ostatnim zakrętem. Nie mam szans.
      6:45
      Coś mnie wyprzedza znowu i znika.
      7:30
      Znowu. Kurcze, jakiś niebieski na niebieskim. Chłopaki, poczekajcie!
      8:30
      Wciąż widzę niebieskiego na horyzoncie.
      8:50
      Coś mnie łyka po wewnętrznej na zakręcie D. Biało-czerwony na białym.
      9:25
      Zakładam dubla zielonemu na czerwonym. Morale wzrasta. Albo tamten zgubił 2
      cylindry.
      11:27
      Doganiam jeszcze kogoś – czarno-czerwono-biały na czarnym. Ale on chyba na
      kogoś czeka, bo się rozgląda.
      12:56
      Wyprzedza mnie biało-czarny na białym. Tyle mogę powiedzieć.
      14:55
      To staje się nudne. Łyka mnie niebieski na żółtym. Wygląda mi na Mariusza
      Grandysa, ale mogę się mylić.
      16:12
      Gonię jakąś grupkę. Łykam czerwono-czarnego na białym, w okolicach dużej
      Patelni. Dobre miejsce na wyprzedzanie.
      16:23
      Łykam gościa w czarnym kombinezonie z fioletowymi paskami, trudno pomylić z kim
      innym. Czarny motocykl. Ktoś z przodu wydaje się być w zasięgu.
      17:15
      Dochodzę go. A – to Grandys wlecze się i czeka na podopiecznych. A już
      myślałem, że jestem niezły.
      17:18
      Jakiś czarny objechany mimochodem.
      18:00
      Czas na Kit-Kat.
      18:30
      Znowu na torze. Kóło rozgrzewające. Ale zaraz trzeba zjechać – 2 kółka i koniec
      sesji.
      23:30
      Zaczyna się druga sesja grupy A. Tym razem jadę w ekipie za Mariuszem
      Brandysem. Teoretycznie jedziemy gęsiego i patrzymy co robi mistrz. W praktyce
      mistrz jest na horyzoncie, a ja wlokę się na kole za całym stadkiem.
      Jest dosyć tłoczno, wyprzedzamy wolniejsze ekipy, ale generalnie wieje nudą.
      37:14
      Dosyć certolenia. Wyprzedzam całą ekipę. Grandys pokazuje, żebym jechał
      przodem, no to jadę. Jak się obejrzałem po raz drugi, to już nikogo z nich nie
      widziałem. Po drodze wyprzedzam jakąś hurtową zupełnie liczbę kolesi, ale
      satysfakcja z tego niewielka. O, gość na Jamesie Bondzie przyjechał. Trzeba
      mieć szacunek dla jego decyzji.
      50:00
      Koniec sesji grupy C.
      52:30
      Pogadanka Alka Dubelskiego. Mądry gość, kurka nie mam pojęcia, o czym on mówi.
      Ale puszczę to sobie jeszcze 5 razy, to zrozumiem.

      Taśma 5
      00:00
      Początek sesji 3 grupy B
      Kółko rozgrzewające. Wyprzedza mnie Bandzior na (a jakże Bandicie 1200). Muszę
      mu nagrać ten kawałek, bo prosi mnie od miesiąca.
      1:26
      Między nas wcina się gość biało-czarny na białym, a Bandzior blokuje go trochę
      w lasku.
      1:43
      Na ostatnim zakręcie łyka mnie tamten biało-czarny i jeszcze jeden czerwono-
      czarny. Kurcze, dlaczego nie mają numerów na plecach?
      Dobra, koniec rozgrzewki, gonimy Bandziora
      2:48
      Bierze mnie przed Małą Patelnią biało-żółty. Bandzior tuż.
      3:32
      Lasek. Łyknąłem Bandziora!
      4:10
      Dochodzę do super-zielonego na zielonym. Zajebisty kombinezon. Łykam go na
      Dużej Patelni po wewnętrznej.
      11:18
      O, ktoś się pojawił. To kolega Piotrek na nie TEJ cebeerce.
      11:36
      No to myk go w lasku.
      11:55
      Przed Dużą Patelnią objeżdżają mnie Pfajfer i niebieski na niebieskim. Gonię,
      ale po połowie okrążenia tracę ich z oczu.
      15:09
      Wyprzedza mnie biało –pomarańczowy na zielonym, a ja po chwili łykam Bandziora
      po raz drugi.
      15:40
      Żółty wciska się przed prostą startową. Chyba mam szansę go dojść.
      17:15
      Jest tuż!
      17:40
      Kurczę, odjeżdża mi na prostych. Mam szansę przed Sławiniakiem.
      19:12
      Znów go mam przed laskiem!
      19:44
      Łykam go!
      20:05
      A on mnie!
      Przed nami jeszcze czerwono-czarwny się zmieścił.
      21:00
      Zwalniamy, żółte flagi. Zostają za mną, ale już nikt się nie ściga.
      22:15
      Zjeżdżam.
      23:30
      Oglądamy Aprilis Mille nr 98 i jej właściciela. Oboje trochę potłuczeni i już
      nie tacy ładni.
      24:12
      Przychodzi kamerzysta, który kręci cały trening i zeznaje, jakie świetne ujęcie
      zrobił jak Mille wygrzmociła swojego kierowcę przed prostą startową.
      26:00
      Ujęcia na zamówienie Piotrka. Piotrek tu, Piotrek tam, łapie się też kilka
      innych motocykli. – Ducati 996 Solidarność na przykład. Kręcenie „z ręki”
      wychodzi dość beznadziejnie, trzeba przyznać.
      27:35
      Sesja 4 grupy B. Motocykl nie chce jechać. Silnik dławi się i spada z obrotów.
      Ta sama awaria przydarzyła mi się już przy wyjeździe z Krakowa. Podejrzenie
      padło na benzynę, albo wyłącznik zapłonu przy stopce. Ostatecznie Babiczka na
      pięć minut przed wyścigiem dołożył dodatkowy kabel masowy i to było to.
      Babiczce (Piotrkowi Wojtyle) jestem winien kolację z dwóch powodów, a to
      właśnie jeden z nich.
      30:40
      Motocykl już pracuje normalnie, można piłować.
      32:30
      Za Dużą Patelnią wyprzedza mnie czarno-biały na czarnym. Już go wcześniej
      widziałem. Znika przed upływem 2 minut.
      34:00
      Wyprzedza mnie dwóch. Jeden czarny, drugi biało-czerwony.
      34:50
      I jeszcze dwóch. Albo ja jestem taki wolny, albo przyłączyli się chłopcy z
      grupy A.
      A, tak. To chyba Adam „Do Or Die” Badziak. Konkurs na tłumaczenie: „Czyń Lub
      Giń”, względnie: „Rób Lub Grób”. Ale Badziak tatuażu już sobie raczej nie
      zmieni.
      35:34
      Wyprzedzam niebieskiego, ale chyba sam tego chciał. Koło mnie przechodzi inny
      niebieski. Czy ja stoję w miejscu? Ktoś pcha motocykl poboczem.
      38:09
      Bierze mnie biało-czerwony na żółtym.
      38:30
      I jeszcze biało-czarny na czerwonym. Ale im się spieszy. Czy tam z przodu dają
      coś za darmo? Do tego ostatniego mogę poskoczyć.
      38:54
      Dobieram się biało-czarnego na Sławiniaku, ale on zamyka mnie i zwiewa.
      39:00
      W międzyczasue łyka mnie jeszcze dwóch – żółty biało-czarny na żółtym.
      Hej, chciałbym kogoś wyprzedzić. Zapłaciłem wpisowe, więc proszę mi to
      umożliwić.
      40:54
      Znów sławiniak. Biało-czarny odsadził mnie na 100 metrów.
      42:00
      Blokuje mnie czarno-zielony na czerwonym, ale udaje się go złoić przed prostą.
      42:20
      Objeżdża mnie jakiś czerwony. Świecą się czerwone światła na starcie, więc
      chyba koniec zabawy chwilowo.
      43:55
      Kogoś tam wyprzedzam, ale nikt się już nie ściga. Zjeżdżamy.

      47:15
      Startuje 5 sesja Grupy B. Motocykl ledwo jedzie, ale odtyka się po pierwszym
      okrążeniu.
      51:30
      Coś przechodzi koło mnie na lini start-meta, że ino furcy. Ja mam na budziku
      200, to on najmarniej 250. Czyli 290 na końcu prostej. „Do Or Die” Badziak. Na
      taśmie nie widać, ale jadąc za nim w Patelni, przes sekundę, dwie, trzy
      trzymałem tą samą odległość. Albo przynajmniej miałem go w tym samym miejscu na
      siatkówce oka. Może to oznaczać (jakże słodkie to mniemanie), że pokonujemy
      zakręt z tą samą prędkością, a różnica jest w mocy. Biorąc pod uwagę, że mam 18
      letnią, 100 konną Yamahę FZR 1000, ważącą z paliwem 233 kg, na szosowych
      gumach, a on swojego Superbike, to optymizm wlewa się w moje serce.
      56:06
      Łyka mnie dwóch, 3, 4, 5 kolesi. 6 już.
      Ktoś jeszcze chce mi przetrzepać skórę?
      59:53
      Znowu dwóch. Czy ja jadę w grupie A?
      1:00
      Ostatni koleś, który mnie wyprzedza na tej taśmie.

      Dzień się skończył.

      Taśma 6 (21.8.05)
      Początek sesji 1 grupy B. Wjeżdżam za Witkiem i rozgrzewamy opony. Jak będę
      duży, też sobie kupię takiego Blade’a. Koleś zrobił na mnie dobre wrażenie,
      więc z pewnej uprzejmości jadę za nim parę kółek. Myślałem, że będzie
      zainteresowany analizą tego materiału, ale nie był.
      5:20
      Koniec uprzejmości. Łykam Witka i grzeję za czerwono-bi

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka