IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 21:55
Kiedy ostatnio widziałem Sandro Cattani jego "una TDM" była brudna i miała
30.000 kilometrów przejechanych z dala od autostrad. Parę dni wcześniej świat
zmienił się nieodwołalnie za pomocą kilku samolotów pasażerskich użytych
niezgodnie z instrukcją. Walące się wieże oglądałem na promie płynącym z
Piombino na Elbę, popijając caffe latte. Telewizor był mały, obraz śnieżył.
Ja wpatrywałem się w dymiące WTC, żona w swój rozrastający się brzuch.
Kiedy ostatnio widziałem Sandro, miał tylko kilka siwych włosów, a jego
ojciec pokazywał nam motorówkę schowaną w piwnicy. Łódź, na której pływał na
Monte Christo, zanim zamieniono ją w ścisły rezerwat i zakazano schodzenia na
brzeg. Ta łódź i Vespa z 67 roku zakurzone i w pełni sprawne czekały, aż
właściciel znów poczuje się młodo.
Teraz Sandro ma więcej siwych włosów, większy brzuch, a jego ojca rok temu
wykonczyła włoska publiczna służba zdrowia. Una TDM zbliża się do 100.000, a
mój syn wyskoczył z brzucha i na pytanie o wiek odpowiada "almost four"
Obserwuj wątek
    • Gość: NYorker Re: Toskania IP: *.nycmny.east.verizon.net 09.10.05, 22:09
      nigdy na motocyklu nie mialem tak miekkich kolan, jak wtedy, gdy idac w dol
      szosta aleja, patrzylem na skapy dym wydobywajacy sie z budynkow wtc. doszedlem
      tylko do 14 ulicy i nie zaluje tego. wciaz wole znac dzwiek ciala padajacego na
      ziemie z kilkuset metrow z relacji kumpla, niz z autopsji.
      zaluje tego, ze yamaha zaprzestala importu tdm do stanow kilka lat temu. nie
      przypadla mi do gustu kiedys, gdy jej sie przygladalem, ale zawsze bede
      przedkladal przygladanie sie dobremu motocyklowi, ktory mi sie nie podoba nad
      widok ginacych ludzi.
      zycie posrod brzydkich motocykli jest piekne.
      • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 22:43
        Dla Ciebie jest niedzielne popołudnie, ale mnie się te skurczybykowate małe
        literki już rozjeżdżają przed oczami. Wysłało mi się trochę za wcześnie. Ale
        napiszę jeszcze akapit, bo to nie miała być smutna historyjka.
        • Gość: NYorker Re: Toskania IP: *.nycmny.east.verizon.net 09.10.05, 22:46
          to i dobrze. dla mnie, zreszta, smutne historyjki maja taka sama racje bytu jak
          wesole.
          • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 23:53
            Pozdrawiam i czekam na Twoją opowieść.
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.05, 23:25
      Spotykamy się na przedmieściach Florencji, w jednym z tych hoteli, które nie
      mogłyby istnieć gdyby nie lotniska. I w których nie byłoby nic ciekawego, gdyby
      nie przebiegająca korytarzem mysz. W tych hotelach personel jest wystarczająco
      przeszkolony, żeby powiedzieć hello w dowolnym języku, ale nie na tyle, żeby
      cię zapamiętać. Nie jestem dla nich osobistością, nawet osobą, co najwyżej
      osobodniem. Ale to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Dzięki temu
      statystycznemu stosunkowi spokojnie (hello) zjadamy darmowe śniadanie w
      samoobsługowym bufecie.
      Potem pakuję się na tylne siodło Yamahy i ruszamy w stronę wzgórz, wypatrując
      jaśniejszego nieba.
      Sandro jest synem swojej ziemi, wyspiarzem. Na Elbie wszystkie drogi prowadzą w
      dobrym kierunku, jest jedynie kwestią czasu, kiedy dotrzesz na miejsce. Dlatego
      od razu gubimy drogę i plączemy się po wąskich uliczkach, gdzie każdy kierowca
      uważa się za skuterzystę, nawet jeśli prowadzi ciężarówkę. A już prawie
      zapomniałem, że istnieją kraje, gdzie jednoślad jest zwykłym środkiem
      transportu, a nie fanaberią. Skutery włoskie na ogół mają duże koła i co raz
      bliżej im do prawie-motorowerów lub prawie-motocykli. Wszystko dla wygody
      człowieka pracującego. Włoski nastolatek zaczyna jeździć na skuterze i już z
      tego nie wyrasta, tylko żąda od producentów coraz większych skuterów. To dla
      nich produkuje się Scarabeo 500, Burgmana 650 i inne grubaśne cuda. Przy tym
      zmasowanym ataku pojazdów doskonale użytecznych motocykle są relatywnie rzadkie
      i sprawiają wrażenie niepraktycznych.
      • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 20:02
        Wjeżdżamy na wzgórza, a droga wije się między winnicami i gajami oliwnymi.
        Winogrona już prawie zebrane, rok był chyba dobry, a już wkrótce przekonamy się
        o tym smakując Brunello, Montepulciano czy Chianti, które Hannibal Lecter tak
        cenił, szczególnie przy wątróbce. Na polach zostały tylko wyschnięte
        słoneczniki i kukurydza. Nikt tego nie zbiera - przypuszczam, pola zostaną
        zaorane, a dopłaty unijne trafią do właściwych kieszeni. Wielkie bele słomy,
        które tak dobrze wychodzą na zdjęciach oblane lipcowym słońcem, teraz wyblakłe
        zalegają w stertach przykryte foliowymi płachtami.
        Droga przesycha, a nowiutkie Metzelery Roadtech powoli zdobywają moje zaufanie.
        Sandro prowadzi tak, jakby znał moje myśli. Jest wolny od chęci popisywania
        się, płynie łagodnie na czubku fali momentu obrotowego, a margines
        bezpieczeństwa który zostawia, pozwala mi kontemplować wille na szczytach
        wzgórz.
        • matej23 Re: Toskania 10.10.05, 20:22
          Niewiele osób się odezwało w tym temacie, ale chyba większość czyta.
          Przynajmniej ja. Powodzenia i wytrwałości w dalszym pisaniu!

          pozdrawiam
          matej
          • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 13:11
            Dziękuję za dobre słowo. CD będzie niebawem.
        • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 20:38
          Omijamy San Gimigniano, które na pocztówkach wygląda jak mały Manhattan, z
          racji dziesiątek wież wznoszonych siłą ambicji mieszczan. U podnóża Volterry,
          miasta-góry wypijamy po filiżance kawy. Ciepło jest dziś potrzebne. Spod
          markizy wypatruję jaśniejszych kawałkow nieba. Z przepastnych kufrów litościwy
          przyjaciel wydobywa dla mnie przeciwdeszczowe spodnie. W aerozolu opadów
          przelotnych i mgły docieramy do Larderello. Poznaję je przez smród siarkowodoru
          oraz plątaninę stalowych rur, które ścielą się po całej dolinie i zbiegają w
          jednym punkcie - fabryce ciepła.
          • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 22:00
            Fabryka jest smokiem, który rządzi doliną. Jego macki sięgają w najdalsze
            zakątki, wiją się wśród traw, przechodzą przez ogrody. Wszyscy mieszkańcy
            zależą od smoka, nawet gdy wydaje im się, że mogą ignorować jego istnienie.
            Smok nie myśli, smok wie. Żywi i ogrzewa. Nawet nas, mimo że nie chcieliśmy
            zostać w oparach jego oddechu. Ale prawa sjesty są nieubłagane, za chwilę Włosi
            zamkną wszystkie knajpy i na dwie godziny udadzą się w nieznanym kierunku. Będą
            spać, oglądać telewizję, odwiedzą matki albo żony. Trzeba znaleźć knajpę w
            śmierdzącym Larderello. Lądujemy w niezwykłej krzyżówce zakładowej stołówki,
            szkolnego baru, trattorii i kawiarni. Za 5 euro dostaję pszenną bułkę, talerz
            penne z sosem pomidorowym i kawałkami ośmiornicy oraz jabłko. Obok nas hałasują
            nastolatki ze szkoły, z drugiej strony poważnie przeżuwają nauczyciele wraz z
            księdzem. Na osobnym stoliku stoją podstawowe przyprawy, oliwa, ocet
            balsamiczy. Dzieci używają ich ze zdumiewającym znawstwem.
            Nasze kaski i stroje nie wzbudzają tutaj najnmniejszego zaiteresowania. Sandro
            zwraca się do mnie per Captain Kirk. Sądzę, że to z powodu turkusowych spodni.
            Espresso łykamy w tym samym lokalu. Miejscowi starcy grają w warcaby i
            uśmiechają się tajemniczo.
            • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania, koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:57
              Przypuszczalnie, gdyby kogoś z obecnych zapytać o specyficzny zapach, którym
              przesiąknięta jest okolica, byliby zdumieni:
              - Jaki zapach?
              - Teraz już nie, kiedyś dawno rzeczywiście coś czułem.
              - Byłeś w Piombino? Tam dopiero śmierdzi.
              Przezwyciężając poobiednią senność i niechęć do mokrego asfaltu pakujemy się z
              powrotem na motocykl. Moment startu jest zawsze chybotliwie niepewny - Sandro
              ledwie dotyka obiema stopami do ziemi, a ja nie ułatwiam mu zadania. Ale kiedy
              jedziemy jestem pełen podziwu dla ABSu zainstalowanego w jego palcach. Podziwu
              tym większego, im więcej na drodze mokrych liści i kasztanowych łupin. Jadalne
              kasztany - ostatni plon toskańskiej jesieni. Można je zetrzeć na mąkę, albo
              upiec, jeśli najpierw natnie się łupinę.
              Na najwyższych wzgórzach jest mglisto, ale miejscami otwierają się w niej okna
              na świat. Sandro podnosi rękę i widzę dlaczego. Za pasmem zielono-rudych fal
              płaska powierzchnia granatu. I jeszcze coś, co widzi tylko Sandro - jego
              ziemia, Elba.
              "Able was I, ere I saw Elba. Anglicy przypisują to zdanie Napoleonowi. Wydaje
              im się zabawne, bo można je czytać wspak.
              Mnie przychodzi do głowy inne:
              "But the last day of summer never felt so cold,
              The last day of summer never felt so old."


              • Gość: Kokalina Re: Toskania, koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 13:03
                Dobre, nawet bardzo dobre. Są chętni na dalsze opowiastki. Pisz Pan dalej.




                -----------------
                Jestem tu nowy, ale ...
    • Gość: kondzik86 Re: Toskania IP: *.devs.futuro.pl 10.10.05, 23:44
      Na mnie także możesz liczyć...chociaż jeszcze nie przeczytałem ,mam dosc
      czytania na temat swojej osoby zatem teraz położe się spać i jutro chętnie
      poczytam o owej wyprawie.Pozdrawiam Konrad
      • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 13:33
        Współczuję, bo ten seans nienawiści nie ma uzasadnienia biorąc pod uwagę
        znikomość problemu.
        Nawet jeśli wszystko co mówisz jest nieprawdą, a wszystko co mówią inni jest
        prawdą, to w dalszym ciągu brakuje uzasadnienia dla takiej ilości słów.
    • kondzik86 Re: Toskania 11.10.05, 21:09
      Czysto praktyczne,ale co z tego gdy człowiek nie zdaje sobie sprawy z
      przyjemności.Na długo wyjechałes?

      Taa.Moja sytuacja jest przekomiczna.A moje działania już zostały skrytykowane
      wsród "motocyklistów ulicznych".No cóż prawda wyjdzie w praniu ,póki co...słowa
      faktycznie tracą swą moc.Jednakże bezspornie wywołują ogromne emocje.
      • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.05, 20:15
        Czytanie forum jest jak palenie papierosów. Niby człowiek wie, że ten nałóg
        zabija, a ciężko się wyzwolić. W każdym razie czuję się osłabiony tą Twoją
        historią, kilkoma innymi i ogólnym poziomem wzajemnych relacji tutaj. Aż mi się
        nie chce kończyć mojej opowiastki.
        Problem polega chyba na tym, że w realu istnieją prawa fizyki, które osadzają
        rozmowę w pewnych ryzach. Mówiąc wprost: patrząc sobie w oczy i mówiąc pewne
        słowa można między oczy zarobić piąchę. A tu proszę - zerowa grawitacja słów.
        Każdy może się zachować dowolnie brzydko i nie spotka go kara inna niż słowa.
        No i mamy coś, co wygląda jak bitwa małp w basenie z kisielem. Rzygu.
        • Gość: kondzik86 Re: Toskania IP: *.devs.futuro.pl 12.10.05, 23:08
          Ludzie lubią słodkosci w tym także kisiel.A małpy są podobno szczęśliwe nawet w
          ZOO.Chociaż działania małp nie są wyrafinowane.No cóż...mam 19 lat,duchem mniej
          i czasem robię potem myśle.Częsciej na odwrót.Jednakże czuję iż dochowuję
          rozwagi....Prosze sie nie zniechecać i pisac dalej panie Marcinie.Tłum czeka ;)
          • Gość: Marcin Osikowicz Re: Toskania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 18:37
            Nie myśl, że Cię krytykuję. Im dłużej się zastanawiam nad tym, co się dzieje z
            ludźmi tutejszymi, tym bardziej mi się wydaje, że każdy z osobna to całkiem
            porządny człowiek. Tylko razem jakoś nie wychodzi. Następuje negatywne
            sprzężenie zwrotne w rodzaju "- Pan mnie możesz. Pan mnie też!" Jest to pewnie
            jakaś zależność socjologiczna, może nawet już zbadana i opisana. Cóż, cena
            wolności słowa. Lepsze to niż cenzura. Właściwie nawet nie powinno mnie
            obchodzić.
            Pozdrawiam i wzajemnie życzę wytrwałości, Konradzie (przeszliśmy na "ty" jakiś
            czas temu).
            • Gość: kondzik86 Re: Toskania IP: *.devs.futuro.pl 13.10.05, 21:39
              ...a właśnie, zatem nie pie..Marcin tylko naskrob trochę co tam u
              Ciebie ;) ...temat kondzika wspaniałego zakończony-wracaj na scene jako jedyny
              chetnie czytany hehe...pozdrawiam
              • misiabella Re: Toskania 13.10.05, 22:33
                Dawno nie czytałam nic piękniejszego na forum.
                Dzięki :)
    • Gość: Marcin Osikowicz Grazie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 20:45
      Czyli podziękowania dla wszystkich, którzy posłali dobre słowo i wsparli
      moralnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka