Dodaj do ulubionych

podroz w deszczu

IP: 217.153.180.* 06.08.06, 14:36
Witam . jutro wybieram sie w trase. 400 km do zakopanego ( me rodzinne
miasto ), pozniej w bieszcady.
pytanie jest nastepujeace. na co najbardziej zwracacie uwage podcazs jazdy w
deszczu, co jest niebezpieczne, a z pozoru tego nie widac. jakie macie
doswiadczenia z jazdy w takiej a nie innej aurze. jechalem ostatnio na zlot
na litwe, pogoda byla paskudna, padalo. lecz moi znajomi dawali do pieca
ostro, choc trasa na bialystok nie jest najbezpieczniejsza. ja powiedzialem
pas ( moja malzonka wczesniej ) i zostalem w tykocinie. ( od teraz zabieram
zawsze kombinezon przeciwdeszczowy) pojechalem nazajutrz na mazury,gdzie byla
piekna pogoda.

generalnie - deszcz i wy . wspomnienia, doswiadczenia, przezycia.

pozdrawiam

pawel
Obserwuj wątek
    • Gość: baba_zanetti Re: podroz w deszczu IP: *.itpp.pl 06.08.06, 14:51
      Jazda w deszczu może być bezpieczna jeżeli masz odpowiednie opony- czyli, w tym
      przypadku najważniejszy jest głęboki bieżnik, który odprowadza wodę, z pod
      opony. Jeżdzę dużo, i deszczu się nie boję, ale to co mi się przydażyło
      wczoraj, zaskoczyło mnie totalnie. Myślę że mogłęm wjechać w koleinę w którą
      płyneła woda. Niebezpieczna jest też woda z pod kół samochodów jadących z
      naprzeciwka. Chyba że jezdnia jest rozdzielona.
      • Gość: pawel 27 Re: podroz w deszczu IP: 217.153.180.* 06.08.06, 15:00
        wlasnie, samochody rtozbryzguja wode jadac z przeciwka, to moze byc dla
        kierujacego szok. rozumiem ze jak wjechales w koleine, tam bylo duzo wody, i
        doswiadczylem aquaplanning, ( czy jakos tak ) na motocyklu moze to byc bardzo
        niebezpieczne. samochod " leci" gdy wytworzy sie pod oponami taka "poduszka" z
        wody, sam tego doswiadczylem.
        oponki ma funkiel nowka nie smigane : pirelli diablo, rowki glebokie, wiec mam
        nadzieje ze beda zacnie odprowadzac nadmiar cieczy.
        pozdrawiam .

        pawel
    • mlody1285 Re: podroz w deszczu 06.08.06, 14:57
      w ubieglym roku pojechalismy z kumplem w bieszczady on na cagivie elefant 750
      ja cbr 600 w sumie w trzy dni nakrecilismy jakies 1300km w drodze powrotnej
      zaczelo lac- od samej soliny lalo sie z nieba jak z wiadra. ja zabralem ze
      soba kombinezon p.deszczowy zeby bylo smieszniej cala droge myslalem ze
      kupilem sobie za maly dopiero w domu okazalo sie ze zamiast mojej xl-ki wzialem
      m-ke mojej zony. kumpel mial kurtke modeki- niby z membrana po 50kmdzwonil juz
      z zimna zebami ale to nic on na jego poteznym endurasie cial po mokrym asfalcie
      jak przecianak ja z moimi 17 caloywmi kolami musialem uwazac na kazda koleine i
      dziure w jezdni-najbardziej zapamietalem jednak manewr wyprzedzania- koles na
      cagivie przedemna dodaje do pieca wyprzedzamy jakis autobus pksu widze w oddali
      swiatla zblizajace sie z przeciwka, cagiva przeskakuje przez kante nowego
      asfaltu na srogdku drogi mnie na sama mysl o wjechaniu na 10 cm wysoka mokra
      kante cieknie pot po plecach- zjazdzam maksymalnie na lewa strone probujac
      uzyskakc jak najbardziel lagodny kat w stosunku do kanty otwieram gaz i czuje
      ze tylne kolo rwie sie do ataku bez reszty motocykla tym czasem w przez mokry
      wizjer pojaia sie zarys ciezatrowki jadacdej z przeciwka- albo teraz albo nigdy
      mysle sobie- opuszczam dwa biegi rezygnujac z momentu obr. i z minimalnie
      wieksza predkoscia od wyprzedzanego autobusu przeskakuje przez asfaltowa kante-
      kolesia na cagivie zgubilem na jakies 5 samochodow do przodu- zanim przyszla
      mi ochota do kolejnego wyprzedzania minelo jakies pol godziny
    • suzi650 Re: podroz w deszczu 06.08.06, 16:16
      no to uważaj w tym deszczu, bo mój powrót z pracy w piątek w deszczu zakończył
      się glebą na torach tramwajowych :) uważałam, żeby nie najeżdżać na białe pasy,
      ale na torach poległam :) teraz mam noge w gipsie, ale jest fajnie, wymalowałam
      sobie na nim GSX-Ra i Ducati 996.
      szerokiej suchej drogi!
      • Gość: pablo Re: podroz w deszczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 16:49
        Święta racja. Wszelkie linie namalowane na jezdni są cholernie śliskie gdy są
        mokre, a i równiez tory przecinające jezdnię nie są ciekawsze.
        Poza tym czesto nawieżchnia drogi w pierwszych 2-3 godzinach opadów jest
        również ślioższa gdyż woda łączy się z olejem i kurzem jaki nagromadził się na
        niej przed opadami. Ostatnio miałem okazję to sprawdzić, jechałem samochodem 60
        i jakieś 30 metrów przed światłami zacząłem chamować i niewidząć efektów
        wcisłem troche mocniej pedał. Na zablokowanych kołach przejechałem ok. 15
        metrów i stanołem tuż przed pasami. Na moto mogło by mnie postawić w poprzek i
        apotem gleba?
      • Gość: zephir / kermadec Re: podroz w deszczu IP: *.teleton.pl 06.08.06, 18:00
        Anku - co z tą twoją nogą ? I jak Suzka to zniosła ?

        Pozdrawiam i wracaj do zdrowia :)
        • Gość: fazer600 Re: podroz w deszczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 18:32
          Sama glebokosc bieznika nie jest jeszcze gwarantem powodzenia, x lat temu
          (ponad 10) wybralem sie ze znajomymi w gory. Jak wyjezdzalismy pogoda jeszcze
          uchodzila ale pozniej juz tylko padalo. Wsrod maszyn byly dwie stare XJ-ty 600
          moja i kumpla. Ja mialem zalozone takie smieszne opony - mialy bieznik jak
          opony do wsk lub mz duzo rowkow i naciec kupilem je okazyjnie i choc nie byly
          nowe spisywaly sie rewelacyjne a kolega na swoich nowiutkich Pirelli Strada
          (jak dzis pamietam nazwe;-) nie mógl ujechac a bieznik mial 2x glebszy od moich
          tylko tych rowkow jakos tak malo na nich bylo...
        • suzi650 Re: podroz w deszczu 06.08.06, 19:12
          moja noga wygląda grubo w gipsie, więc, żeby było ładniej wymalowałam na niej
          motocykle ( shczurek22.za.pl/noga.jpg ) ;) motocykl ucierpiał niewiele
          na szczęście, kierunek, crashpad i dźwignia hamulca tylnego, porysowana
          owiewka, nic strasznego, jeździ, ja nie mogę, bo mi zagipsowali całą nogę.
          pozdrowionka :)
    • Gość: nyorker Re: podroz w deszczu IP: *.dyn.optonline.net 06.08.06, 18:34
      generalnie na deszcz nie zwracam uwagi. motocyklowe opony - jak wiadomo - maja
      obly profil, wiec w przeciwienstwie do samochodowych nie maja tendencji do
      hdroplanowania. wbrew temu, co sie pdosc powszechnie sadzi, sama woda w
      niewielkim stopniu redukuje przyczepnosc na czystym asfalcie. tym, co czyni
      mokry asfalt sliskim sa plamy oleju, plynu chloniczy (chlodzacy? - moze byc
      zabojczy), ale tez cale to scierwo gubione albo wyrzucane z okien samochodow:
      rozjezdzone smieci, kiepy, ogryzki, szmaty, worki cementu i do tego rozne
      zwierzece zwloki. z tego wszystkiego najbardziej oczywiste sa plyny z silnika,
      ktore zwykle zalegaja na srodku pasa i wydaje mi sie, ze stanowia najwieksze
      zagrozenie. zreszta, trudno o jednoznaczny osad, bo gdy pomne stan polskich drog
      i glebokosc kolein, to sam nie wiem: lepiej brnac koleina, czy grzbietem po
      srodku. z pewnoscia odradzam zmiany toru w lukach. no trzeba wygladac gruntowek,
      bo u ich wylotu zwykle wywieziona jest masa blota.
    • Gość: waps Re: podroz w deszczu IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 07.08.06, 08:58
      W deszczu unikaj hamowania na srodku pasa, szczegolnie przed skrzyzowaniami.
      Powod - tluste plamy. Sa rozne szkoly. Ja trzymam sie prawej strony pasa. Poza
      tym na poczatku deszczu - warto zatrzymac sie na 10-15 minut i odczekac az zmyje
      tluszcz wybijajacy z asfaltu. Potem nie jest juz tak slisko, nawet jesli ostro
      pada. Poza tym - wiadomo - unikaj: szyn, kolein, pobocza, pasow i wszelkich
      malowan, no i plyt studzienek. No i jak juz wpadniesz w kaluze, nie hamuj, jesli
      nie jest to absolutnie konieczne.
    • Gość: harlista Re: podroz w deszczu IP: *.38.91-5.newsouth.net 07.08.06, 18:14
      Wielokrotnie zdarzylo mi sie jezdzic w deszczu . Czasami nawet w poteznej
      ulewie. Osobiscie nie jestem zwolennikiem, ale czasami nie ma wyboru.
      Przede wszystkim to dobre ubranie i nieprzemakalne buty.
      Wbrew pozorom nie kazde ubranie przeciwdeszczowe nadaje sie na motocykl.
      Identycznie z butami. Dla mnie nie ma nic gorszego niz mokre stopy.
      W czsie jazdy jezeli jest asfalt to jade srodkiem. Zazwyczaj sa po bokach
      koleiny i tam zbiera sie woda. Wyjatek to skrzyzowania. Tam z kolei na srodku
      najwiecej jest oleju i innego sliskiego dziadostwa.
      Na betonie preferuje lewa strone pasa. Po prawej zawsze jest wiecej smieci, i
      czasciej bywaja dziury.
      Na skrzyzowaniu NIGDY nie staje bezposrednio za samochodem. Zawsze z boku, tak
      ze gdyby jakis matol nie wyrobil sie z hamowaniem to nie znajde sie pomiedzy
      dwoma zderzakami.
    • Gość: ggmarquez Re: podroz w deszczu IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 07.08.06, 20:18
      Ja w ostatni weekend majowy bylem we Wloszech. Zaczelo padac w Krakowie, a
      skonczylo w Mediolanie. Przejechalem 1000 km w nieustajacych opadach deszczu. Z
      jednym wyjatkiem. Przez Alpy zrobilem ok 150 km w burzy snieznej - wszystko
      dookola bylo biale, a mi prawie od ocierania szyby w kasku odmarzla reka. Ja i
      dziewczyna mielismy kombinezony przeciwdeszczowe POLO, ktore poddaly sie po ok
      700 km. Jechalismy cali owinieci tasma samoprzylepna, zeby polatac jakos
      postrzepione kombinezony. Moje patenty na deszcz to:
      - foliowe rekawiczki ze stacji benzynowej swietnie nadaja sie po przemokniete
      rekawice, zawsze woze je za soba
      - na dluzsza trase bierzemy wiecej reklamowek, ktore sluza do owijania stop i
      butow (samo owijanie stop nic nie daje, buty i tak przemakaja.

      Mowie oczywiscie o hardcorowym deszczu i naprawde dlugich trasach. Ciezkie
      warunki potrafia wykonczyc kazdy sredniej jakosci ubior.
    • Gość: dan72 Re: podroz w deszczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 19:56
      Jeszcze zależy czym się lata. Ja popierdykam weteranami więc dodatkowo muszę
      ryzykować jakimiś zwarciami, albo utratą prądów. Ale generalnie olewam deszcz.
      Jak trzeba gdzieś jechać to trzeba i już. Najgorzej wspominam deszczowe jazdy
      trasą wawa-gdańsk; oponki mam kartoflane, a one w normalnych warunkach są do
      dupy na asfalt, natomiast przeskakiwanie przez koleiny pełne wody to sztuka
      cyrkowa. Jak zaczyna padać stosuje stary patent z partyzantki- worki na śmieci i
      taśma izolacyjna. Wygląda się jak z fajansu, ale skuteczność 100%, ludzie na
      stacjach sie odsuwają.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka