Gość: Marcin Osikowicz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.08.06, 19:34
Jeszcze w piątek motocykl nie dawał żadnych niepokojących sygnałów.
Przejechałem się po torze i wróciłem do Krakowa. Wcześniej zresztą niż
planowałem, ale to nie z powodu awarii. W sobotę rano ściągnąłem Yamahę z
lawety i skoczyłem do sklepu po trutkę na szczura, który wlazł do piwnicy, a
nie dał się zarąbać motyką. Ujechałem kilometr.
Mechanik mówi, że rozwaliło się łożysko pod zębatką zdawczą. Żeby to wymienić
trzeba rozłożyć na części cały silnik. A potem go jeszcze złożyć tak, żeby
żadna część nie została na podłodze.
Zdjęcie i opis tutaj:
www.motogp.pl/?str=news&what=view&id=595&PHPSESSID=7ba15ec9eee313647061d0c871d3eee8
Artykuł sprzed dwóch lat nie jest całkiem aktualny. Od tamtego momentu
wymieniłem kierownicę na clipony. Widać na zdjęciu, które jest nowsze.
Oferta przeznaczona jest dla tych, którzy lubią spędzać zimowe wieczory z
książką serwisową w ręce. Również zbieracze pamiątek po sławnych ludziach
powinni wykazać się zdolnością przewidywania trendów. Co prawda jeszcze żyję
i jeszcze nie jestem sławny, ale wszystko przede mną.
Szkoda mi tylko, że w ramach przygotowań do treningu włożyłem w ten motocykl
2000 zł, a na wiosnę jeszcze z tysiąc. Opony nowe, łańcuch z zębatkami
świeże, klocki też. I już tego nie wyjeżdżę.
Cena: 5000 zł, a jak ktoś ukatrupi szczura to 4900.