matej23
26.10.06, 20:44
Wsiadam na motora,
Rozlega się koncert z wydechu dokoła,
Nie straszne mi na drodze furmany,
Bo jestem kozacko ubrany.
Ruszam bez oka mrugnięcia,
Wykręcam jedynkę aż do odcięcia
I tak sobie mędrkuję,
Że dres mi się pruje!
Patrzę i co dostrzegam?
Poszedł szew, tuż przy lampasie
Już mi uśmiech gaśnie
Nad stratą ubolewam...
Lecz arłan to sprzęt niebylejaki
Mimo, że widać na nogach kłaki
Jadę dalej, bo wstyd to mały
I tak laskom wyłażą gały.
Wtem, z nagła mnie strach ogarnia,
Lampas wkręca się w zębatkę
I ściąga resztki gaci ukradkiem.
Dupa świeci jak latarnia.
Trzeba do domu wracać,
Rundka była udana,
Na rondzie czas zawracać,
Tylko jak do skrętu zmusić arłana???