Dodaj do ulubionych

Pytanie nie motocyklowe!!! (o prawo jazdy B,C,E)

IP: 212.219.250.* 06.11.08, 19:15
Czesc!!!
Sory, ze nie w ten klimat puszczam to pytanie ale jak do tej pory
udalo mi sie otrzymac pomoc na forum nie tylko na tematy silnie
zwiozane z motocyklem.
Chodzi mi o to czy mozna zrobic na raz kurs na kategorie B i C (no
moze jescze i E za jednym zamachem ale to juz chyba przesada- wydaje
mi sie to troche malo prawdopodobne, ale gdyby ktos wiedzial na
pewno jak z tym jest).
A i jeszcze gdybysie mogli podac przyblirzone koszta to bede
niesamowicie dzwieczny!!!

Dzieki i podrowionka!!!
Obserwuj wątek
    • sarawi Pytanie nie motocyklowe!!! (o prawo jazdy B,C 06.11.08, 20:48
      Niestety. Najpierw musisz miec kategorie B, zeby zrobic C i C, zeby
      ubiegac sie o CE. Naraz sie nie da, mozesz jedna po drugiej, ale nie
      wszystkie trzy jednoczesnie. Niestety.
      • sarawi ceny 06.11.08, 20:52
        PRZYBLIZONE KOSZTA
        kurs na kategorie B - 1200/1300 zl
        egzamin teoretyczny - 22 zl
        egzamin praktyczny - 112 zl

        kurs na kategorie C - 1900/2100 zl
        egzamin teoretyczny - 22 zl
        egzamin praktyczny - 160 zl

        kurs na kategorie CE - 1600/1800 zl
        egzamin teoretyczny - nie zdajesz
        egzamin praktyczny - 195 zl

        do tego musisz doliczyc jeszcze badania lekarskie
      • Gość: instruktor Re: Pytanie nie motocyklowe!!! (o prawo jazdy B, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.08, 17:44
        Tak naprawdę, to możesz za jednym zamachem zdawać na wszystkie
        kategorie naraz (jeżeli tylko osiągnąłeś wiek 21 lat). Kłopot w tym,
        że na kategorię np C musiałbyś wykupić pełne szkolenie programowe,
        czyli ponad 200 godzin nauki jazdy, a na kategorię D, o ile pamiętam
        600 godzin. Dlatego, jeżeli posiadasz kategorię B przez jakiś okres
        (chyba co najmniej trzy lata), to możesz przejść tylko kurs
        doszkalający, który obejmuje znacznie mniej godzin programowych. W
        zasadzie każdy z nas przechodził jedynie doszkalanie, a nie pełen
        kurs.
        Tak, że jeżeli tylko masz pieniądze, czas i cierpliwość, to nic nie
        stoi na przeszkodzie, żeby równocześnie zaliczyć kategorię B i C.
      • Gość: hej Re: Pytanie nie motocyklowe!!! (o prawo jazdy B, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.08, 17:52
        Ej, coś chyba nie tak. Ja zdawałem równocześnie na kat.A, kat.C i
        kat.C+E. Wprawdzie już kilka lat temu, ale pod tym względem, to
        chyba nic się zmieniło.
    • Gość: spiwor Re: Pytanie nie motocyklowe!!! (o prawo jazdy B,C IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.11.08, 05:22
      Na C, C/E trzeba się śpieszyć i zrobic przed wrześniem 2009, wtedy zmieniają sie
      przepisy.
      Prawko bedzie bardzo drogie + kurs na przewóz rzeczy też będzie bardzo drogi.
      • Gość: karus Re: Pytanie nie motocyklowe!!! (o prawo jazdy B,C IP: 212.219.250.* 07.11.08, 17:39
        Czyli nie tak prosto jak mialo byc. Ale jakos sobie poradze.
        Dzieki chlopaki!!!
        Pzd!!!
      • sarawi :) 07.11.08, 21:28
        Nie, nie spiwor, troche inaczej. Sam kurs i egzamin sie nie zmieni,
        ale posiadanie prawa jazdy tak naprawde bedzie niewiele znaczylo,
        jesli nie bedziesz mial kursu na przewoz rzeczy - w tym momencie
        kosztuje on 700-800 zl, natomiast od 2009 (choc slyszalam tez o
        2010) bedzie to obowiazkowe 270-280 godzin i kosztowac bedzie kilka
        tysiecy. Natomiast bez tego kursu znalezienie pracy jako kierowca
        moze byc ciezkie, bo zwykle jest to wymagane.
        • sarawi :) 07.11.08, 21:29
          PS: jestem dziewczyna, tak na przyszlosc :>
          • Gość: spiwor Re: :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.11.08, 00:25
            Gratulacje sarawi (zdanie), kiedy spotkamy się na trasie?
            • sarawi :) 08.11.08, 01:02
              gratulujesz mi ... czego? :)
              • Gość: spiwor Re: :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.11.08, 09:43
                A tego:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20544&w=86028792
                Trochę czasu minęło pewnie już jesteś wyjadaczem ale tak podpowiem, z przyczepą
                na sztywnym dyszlu najlepiej sterować tylnym rogiem samochodu do tylnego rogu
                przyczepy - jak chcesz żeby szła prosto to kierownica w stronę wystającego
                tylnego rogu przyczepy

                A wiesz może jak to jest z tym kursem, coś sie o uszy obiło, że trzeba będzie
                robić co 5 lat tak jak badania (?)
                • sarawi Re: :) 08.11.08, 10:37
                  aaa nooo prosze, widze, ze wywiad dziala baaardzo sprawnie ;)
                  Przez pierwsze dwie, trzy godziny zaczelam watpic w siebie, bo nie
                  szlo mi wcale, ale! - wczoraj chyba wkoncu mnie oswiecilo (czyli
                  wkoncu wczulam sie w to wszystko) i zaczelo mi wychodzic na tyle
                  dobrze, ze potrafie przejechac caly luk do tylu bez zatrzymania i
                  bez korekty, co uwazam za swoj osobisty duzy sukces :)

                  A wracajac do kursu, tak naprawde niewiadomo czy bedzie to 2009 czy
                  2010, bo nie ma miejsca, w ktorym moznaby przeprowadzac takie kursy,
                  Polska jest nieprzystosowana. Zajecia teoretyczne, jasne, moga sie
                  odbyc wszedzie, ale praktyczne - gdzie w Polsce pocwiczysz
                  ciezarowka na hamowni, na matach poslizgowych? ale tak czy siak,
                  lepiej sie pospieszyc i odbyc taki kurs teraz za te kilkastet zl,
                  niz za kilka tysiecy. I to prawda, co 5 lat trzeba bedzie przejsc
                  ponownie badania, co uwazam za sluszne, ale to kwestia 100 czy 200
                  zl, wiec mysle, ze nie wydatek.
                  • Gość: spiwor Re: :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.11.08, 12:37
                    Działa, działa ;)
                    E no szybko ci idzie jazda, przecież cofanie na prawą stronę to nie taka prosta
                    sprawa.

                    Badania co 5 lat to spoko ale jakby wprowadzili obowiązkowy kurs co kilka lat to
                    trochę lipa, kurs kilka dni w dzień to kiedy pracować?
                    Właśnie niedawno byłem na psychotestach, bułka z masłem ale niektóre zadania
                    przegięcie - wyższa fizyka, matematyka i zdolność kojarzenia. Najlepsza jest
                    gierka na refleks ;)

                    • sarawi :) 08.11.08, 15:29
                      anooo - dzis doszlam do wniosku, ze luk opanowalam juz do perfekcji
                      i z nudow zaczelam sie uczyc pokonywania go w jak najszybszym
                      tempie :) nie wiem co ja bede robic przez pozostale X godzin ;)

                      Nie, nie, kursu nie bedziesz powtarzal co kilka lat, same badania.
                      Badanie psychologiczne rzeczywiscie trudne nie jest, trzeba by miec
                      naprawde anty-talent, zeby ich nie przejsc. Pozdrawiam :)
                      • Gość: spiwor Re: :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.11.08, 16:40
                        To teraz na placu tylko łuk się zdaje? Nie ma garaż przodem, garaż tyłem?

                        p.s. Ale odpowiedź poznam dopiero czwartek-piątek właśnie wyjeżdżam, rozładunek
                        Dania, nie wiem co ci ludzie widzą w autostradach ;)
                        pozdrawiam
                        • sarawi :) 08.11.08, 19:10
                          Jest, jest - luk, wjezdzanie przodem, tylem, skosne, ale nie sprawia
                          mi to zadnego problemu, rozkminilam juz cala filozofie jazdy z
                          przyczepa do tylu ;)
                          szerokiej trasy
                          • Gość: spiwor Re: :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.11.08, 08:13
                            A to pewnie stres na egzaminie nie grozi.
                            Powodzenia, trzymam kciuki. Daj znać jak poszło.
                            • sarawi :) 13.11.08, 10:06
                              ooo, wrociles :)

                              Stres na egzaminie zawsze jest, bez wzgledu na jego stopien
                              trudnosci. Sytuacje moze rozladowac tylko mily instruktor, bo jakis
                              cholerny sluzbista moze co najwyzej zestresowac Cie jeszcze bardziej
                              i okaze sie, ze banalnej rzeczy nie jestes w stanie poprawnie
                              wykonac. Mam nadzieje, ze trafie na tego samego, u ktorego zdawalam
                              C - szansa jest, bo na CE jest ich tylko trzech, wiec moze akurat ...

                              Jak tam w trasie bylo?
                              eh, ciekawe kiedy ja bede mogla tak jezdzic ...
                              • Gość: spiwor Re: :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.11.08, 12:27
                                Najlepiej by było podejść z pewnością siebie - potrafię więc z uśmiechem na
                                twarzy zagnę instruktora, no ale stres najgorsza zaraza. Koleś z roboty
                                przymierza się do 9 razu zdawania, całkiem dobrze idzie mu jazda ale na
                                egzaminie stres go zabija. Ostatnim razem oblał podczas podłączania przyczepy.
                                Zaczep całkiem nie opadł, instruktor zapytał czy jest gotowy do jazdy, zamiast
                                poprawić i szarpnąć żeby zaskoczył to powiedział, że tak i instruktor mu
                                podziękował.

                                Wróciłem wkońcu w domu ;) jestem kierowcą krajowym i nie przepadam za jazdą za
                                granicę, no chyba, że na Czechy lub Słowację.
                                W Danii trzeba było być w poniedziałek rano, w Niemczech w niedzielę zakaz od
                                00.00 do 24.00, tak wiec trzeba było wyjechać w sobotę wieczorem jak tylko
                                wykręciła się krótka pauza łikendowa 36 godzin. Plan był żeby zdążyć zatrzymać
                                sie na małym ringu berlińskim i trochę pozwiedzać, no ale przy zjeździe na mały
                                ring roboty drogowe, plus rozmowa przez telefon przegapiłem zjazd i wylądowałem
                                na dużym ringu na jakiejś stacji benzynowej. Kimka do rana, trochę poczytania
                                książki, chwilkę porozmawianie z innym kierowcami, bo kilku nas tam stało,
                                później znowu książka, za chwilkę atrakcja w postaci małolata, który przy
                                zjeździe na stację wpadł w poslizg i pościnał wszystkie znaki. W końcu
                                dwudziesta druga godzina można jechać a tu falstart i żarówka się spaliła ;(
                                jakby nie mogła spalić sie wcześniej ;). Wymiana i dalej bez przeszkód udało
                                dojechać się do Farsoe.
                                Najpierw rozładunek w jednym miejscu, chwilka stresu czy będzie ten sam koles z
                                którym na migi pokłóciłem się za pierwszym razem, bez fucków dla kogos z boku w
                                sumie mogłoby się wydawać zabawne. Później drugie miejsce, w drugim miejscu
                                spoko bo rozładowuje pani której doskonałość znania angielskiego potrafi
                                zrozumieć mój angielski. Także szybko poszło i od 9 rano czas dla siebie i
                                kręcenie pauzy. No to co - trzeba iść na zwiedzanie.
                                Farsoe w naszym pojęciu to byłaby duża wioska a tam szok, mini miasto. W centrum
                                galeria handlowa, kilka piekarni, supermarket, szpital dalej następny szok -
                                sklep motocyklowy a w nim wypasione nówki sztuki maszynki kilku marek.
                                Zastanawiające dla kogo to wszytko, tak na oko ile tam mogłoby mieszkać
                                mieszkańców, z tysiąc?
                                Po zakupach powrót do auta, żarełko, książka i spać.
                                O drugiej w nocy wyjazd w kierunku miejsca załadunku - Padborg czyli granica
                                Niemiecko-Duńska. No i zaczął sie stres, czy uda sie dogadać, główny język do
                                porozumiewania się to minimalnie znany angielski, jak nie da rady to migowo -
                                polski a jak i to nie daje rezultatu to egipski, czyli pismo obrazkowe.
                                Ale pani perfekt angileski tak więc udało się jakoś dogadać, mimo tego przybyło
                                kilka siwych włosów. Podjazd pod brame załadunku a tam duńczycy tylko po duńsku.
                                Nigdy nie byłem rasitą, mam kolegę żyda, uwielbiam surówkę po żydowsku, z
                                murzynem tak zgrzałem się wódą, że spodobała mu sie polska wódka ale jak mam
                                mieć jakiś kontakt z jakimś Svenem czy innym Olsenem to do głowy nachodzą
                                najgorsze myśli. W końcu załadowali auto i kierunek Polska a dokładniej Koło.
                                W Niemczech stres jak cholera, coś jak na polowaniu, na prawie każdej stacji
                                polizai, zoll i BAG. Na szczęście zaraz czas sie skończył i dalsza jazda w nocy.
                                Wreszcie Polska i Koło, szybko rozładowali. Później do Kutna na załadunek, ale
                                stalowa firma, kierowca dostaje plan działania co musi po kolei zrobić no ale
                                wkońcu załadowali choć byli troszke smieszni - jakieś 270 km zrobić w 2 godz. 45
                                minut łącznie z przejazdem przez Wrocław. Grubo przekraczając czas udało sie
                                wkońcu dojechać do fabryki czekolady, tam za karę za spóźnienie trzeba było
                                odstać trzy godziny, rozładunek i wkońcu w domu, naciągnąłem łańcuch w moto a
                                teraz czekam na telefon gdzie jechać dalej i nudząc się tak dużo napisałem ;)
                                pozdrawiam
                      • Gość: karus Re: :) IP: 212.219.250.* 14.11.08, 19:06
                        Sory, ze sie wtracam ale znam jednego co psychotestow nie mogl
                        prrejsc i dal sobie swiety spokuj !!!
                  • Gość: Biess Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 23:28
                    A no właśnie, może nie jest to najprostsze,ale wykonalne wyprowadzić przyczepę
                    po łuku bez żadnej korekty, aczkolwiek teraz jest to jeszcze prostsze, bo jeśli
                    zestaw łamie się tylko w jednym miejscu to nawet ósemki można na wstecznym kręcić :)
                    • sarawi Re: :) 14.11.08, 10:24
                      Jasne. Luk mi idzie bezproblemowo i bez zadnej korekty. Ostatnio
                      zastanawialam sie nawet czy nie sprobowac zrobic go od drugiej
                      strony z nudow.
                      Chyba najwiekszy problem w tym wszystkim mam z podpinaniem kabli -
                      czasem nie mam zupelnie sily, zeby to wpiac (ci w temacie wiedza, ze
                      nie jest to takie zwyczajne wpiecie kabla we wtyczke niestety),
                      chyba przyjde na egzamin z wlasnym mlotkiem ;)
                      • Gość: Biess Re: :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.08, 23:16
                        trzeba nabrać wprawy i opracować jakiś własny system, później to już rutyna.
                        jeśli chodzi p kurs i egzamin to ja docierałem jeszcze STARa z przyczepą, tam
                        był jeden przewód od świateł (który jeśli nie był uszkodzony wchodził
                        bezproblemowo) i jeden powietrzny od hamulców(który najlepiej było podpinać na
                        zaciągniętym ręcznym, bo wtedy nie było ciśnienia w układzie) :)
                        A to co przy spinaniu na egzaminie sprawiło mi trochę kłopotu, to klin z pod
                        koła, który sobie za bardzo docisnąłem i musiałem kilka razy porządnie kopnąć,
                        żeby go wyjąć z pod koła ;)
                        • Gość: spiwor Re: :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.11.08, 10:24
                          Na powietrzny dobrze mieć trochę mydełka, łatwo wtedy idzie i mydełko coś robi z
                          gumą tak, że to dobrze dolega i nie syczy, nawet jak ta gumka jest uszkodzona.
                          Na egzaminie ważna jest kolejność, pierwszy żółty czy czerwony?

                          W normalnym użytkowaniu takt totalnie subiektywnie, łatwość nauki cofania
                          tandemem to jedyna zaleta w porównaniu do przyczepy z obrotową osią. A nawet
                          wady przyćmiewają tą zaletę np. z obrotówką wszędzie można cofnąć a na sztywnym
                          dyszlu już nie tak łatwo bo rogi inaczej już zachodzą, druga istotniejsza wada
                          na naszych drogach to to, że tył samochodu buja na naszych kochanych drogach co
                          wprowadza w duże bujanie tandemu, wożenie np. takiej zarazy jak regipsy czy
                          nawet głupiej tektury już odbywa się z duszą na ramieniu. Ale to tak subiektywnie.
    • Gość: dzakas Re: Pytanie nie motocyklowe!!! (o prawo jazdy B,C IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 10:13
      Nie bo na C musisz miec B a na E musisz miec C.
      • Gość: karus Re: Pytanie nie motocyklowe!!! (o prawo jazdy B,C IP: 212.219.250.* 14.11.08, 19:11
        Kure, powiem wam ze teraz juz nic nie wiem. Ale wierze instruktorowi
        (bo chce!!!). Jak instruktor to instruktor. Moim zdaniem powinien
        wiedziec najlepiej.
        Chociarz tak na marginesie to jeszcze wam powiem, ze przez blad
        instruktora na A zdawalem dwa razy. :(
        • sarawi co ??? 14.11.08, 19:20
          A ja nie rozumiem o co Tobie w takim razie chodzi i czego Ty nie
          rozumiesz? I wytlumacz mi w co wierzysz temu swojemu instruktorowi,
          bo tego tez nie wiem.

          Czytac nie potrafisz? przeciez jasno napisalam - kazda kategorie
          MUSISZ zrobic po kolei.
          A przyblizone koszta, to:

          kurs na kategorie B - 1200/1300 zl
          egzamin teoretyczny - 22 zl
          egzamin praktyczny - 112 zl

          kurs na kategorie C - 1900/2100 zl
          egzamin teoretyczny - 22 zl
          egzamin praktyczny - 160 zl

          kurs na kategorie CE - 1600/1800 zl
          egzamin teoretyczny - nie zdajesz
          egzamin praktyczny - 195 zl

          plus badania lekarskie.

          A jesli chcesz pracowac jako kierowca, musisz miec dodatkowo
          ukonczony kurs na przewoz rzeczy i towarow - cena 650/800 zl.

          wiec jakie niejasnosci widzisz?
          • Gość: karus Re: co ??? IP: 212.219.250.* 14.11.08, 19:24
            Spoko nie denerwuj sie. Wszystko juz jasne, przyjalem do wiadomosi

            Dzieki wielkie za odpowiedz
            PZD
          • Gość: instruktor Re: co ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.08, 23:59
            Sam kiedyś zdawałem równocześnie na kat. C i C+E. A uprawnienia
            instruktorskie zdawałem naraz na A,B,C,D,E... Jednak faktycznie,
            trochę się pozmieniało ostatnimi czasy. Sprawdziłem aktualną ustawę
            i rzeczywiście w art.90 ust.5 p.1 i p.2 jest mowa o takiej
            sekwencji. Jakby coś, to masz linka:

            www.word.slupsk.pl/g2/2006_05/64_fileot.pdf
            Ha, trudno. Sarawi ma rację. Szkolenie podstawowe zostało więc
            zniesione i zastąpione wyłącznie doszkalaniem.
            • Gość: karus Re: co ??? IP: 212.219.250.* 04.12.08, 13:03
              Dzieki stary!!!
              Jak to w zyciu- wiecznie jakies komplikacje ;)

              POZDROWIONKA!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka