Ducati ST2

IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.03.09, 19:54
Mam okazje kupić ST2 w fajnej cenie z roku 2000 przebieg około 55tyś.(raczej
realny dlatego napisany), a nic totalnie nie wiem o tym moto, czy warto sie
pchać w taki sprzęt?
    • wojtekk1000 Re: Ducati ST2 27.03.09, 20:27
      jesli byl normalnie serwisowany (nie "po garażach") to czemu nie?!
      pozytywny motocykl!
      • Gość: spiwor Re: Ducati ST2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.03.09, 15:37
        No to, to mnie przekonało ;)
        Albo potrzebuje jeszcze rady:
        www.allegro.pl/item596046951_piekne_ducati_944_st_2_2000r_stan_bdb_zobacz.html
        Podobno sprzęty ze Szwajcarii są zdławione, dzwoniłem do sprzedającego niestety
        za wiele nie może pomóc, bo to moto jest dla niego za mocne i nie może sprawdzić
        jak szybko pojedzie, ale to jest do sprawdzenia. Przy okazji wyszło, że podczas
        jazdy przy schodzeniu z obrotów 'zawiesza' się na sekundę, dwie i dopiero
        później znowu schodzi.
        Czy to jest normalne w V, ew. czy to może być jakaś poważna awaria?
        • wojtekk1000 Re: Ducati ST2 30.03.09, 16:46
          normalne to nie jest, ale stawialbym na jakas blachostke - typu
          linka czy rolgaz... moto sprawia wrazenie zadbanego - wiadomo,
          trzeba ogladnac!
          • Gość: spiwor Re: Ducati ST2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.03.09, 18:31
            A nie jedziesz czasami w łikend na poznański motobazar?
            • wojtekk1000 Re: Ducati ST2 30.03.09, 19:40
              niestety przez najblizszy miesiac nie mam wolnej chwili...
    • Gość: piesek Re: Ducati ST2 IP: *.houston.hp.com 03.04.09, 09:44
      pikna maszyna. Kupiles?
    • Gość: spiwor Re: Ducati ST2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.04.09, 14:11
      Niestety nie kupiłem, przez telefon kolega nie potrafi nic konkretnego
      powiedzieć na temat tego motocykla, tak jakby kupił pewien przedmiot za granica
      i nic nie sprawdzając sprzedaje teraz tu w Polsce. Miałem oglądać to moto na
      giełdzie w Poznaniu, niestety z pracy wysłali w pizdu i dopiero niedawno powrót.
      Ale dziś wpadł w oko ten artykuł:
      tiny.pl/zh5g
      No i sumie daje dużo do myślenia, do czego potrzebne jest moto. Jazda w kilka
      moto? Nie. Trzy razy było próbowane i to nie to. Raz gdzieś tak 15 maszyn, jazdy
      około 100kilometrów. Może to i fajne było jak ludzie zatrzymywali się oglądać
      taką kawalkadę jeźdźców a większość samochodów zjeżdżała przepuszczając nas.
      Ale sama jazda to nie wiele miała wspólnego z przyjemnością, raz wolniej, raz
      szybciej, cały czas skupiona uwaga i nieraz 140km/h innym razem gdzy grupa sie
      zcieśniała hamowanie i zwolnienie do 40km/h i znowu przyspieszanie...
      Innym razem znalazła sie osoba której co chwile sie cos nie podobało, zamiast
      nawet w złych sytuacjach wyciągać to co najlepsze i delektować się ulotnymi
      chwilami szczęścia.
      Innym razem to już mniej moto, ale był wytyczony cel do którego trzeba było
      dotrzeć i mimo, że cos ciekawego było jak dla mnie na trasie trzeba było trzymać
      się grupy.
      I choć nasza wolność kończy sie na wolności drugiego człowieka chciało by sie
      wręcz zacytować " A wolność - wolność ma znaczyć? "
      I tak przypomniał sie jeden z wyjazdów, przed siebie, tempem w jakim akurat
      chwila odpowiada, czy to zapieprzając w transie po trasie, czy tez po chwili
      wolniej, o tu jakas dawno zapomniana przez Wyższą Istotę boczna droga. Hmm...
      Ciekawe gdzie może ona prowadzić, kierunek i już jazda. Najczęściej w super
      urokliwe miejsce gdzie jeszcze nie dotarła świadomość turystyczna, nie ma
      natłoku turystów, tylko mieszkańcy leniwie przyglądający się niecodziennemu
      zjawisku. Po chwili widok fajnej starodawnej ruinki, porośniętej dawno drzewami
      przebijającymi sie przez okna czy przez olbrzymi globus wieńczący jeden z boków
      budowli... Z tej strony za bardzo nie ma jak zbliżyć się na moto żeby obejrzeć
      dokładniej budowle trzeba szukać z innej strony. No to jazda, już prawie nie
      drogą a ścieżką, jeszcze asfaltową prowadzącą pionowo w górę, po chwili wjazd
      między drzewa, asfalt zmienia sie w błotnistą drogę leśną, coraz wiekszy pion,
      tylne koło boksuje na boki, nogi szeroko, ale wkońcu udaje się dotrzeć na szczyt
      i całkiem z drugiej strony obejrzeć budowlę...
      Po chwili zjazd, wyjazd spowrotem na główną drogę, koła niesamowicie zabłocone,
      nie można znowu zabijać zakrętów jeden za drugim, ale obok drogi płynie rzeczka.
      Niewiele myśląc zjazd z drogi, akurat przez rzeczkę prowadzą ślady traktora
      jeżdżącego na drugą stronę na pole. Traktor da radę to ja i też, no to jazda! Po
      chwili zanurza się przednie koło, o cholera, głębiej niż się wydawało, ale za
      późno żeby sie wycofać. Nogi w górę i jazda, koła po kamieniach znajdujących sie
      na dnie się ślizgają ale już jest drugi brzeg! Na drugim brzegu mokra trawa,
      poślizg, mocne odbicie nogi o glebe ale moto już leci, szybko podłożenie nogi
      pod moto żeby plastiki sie za bardzo nie połamały, i gleba... Na szczęscie noga
      wytrzymała... Zmęczony, trzeba podnieść moto, nogi sie na mokrej trawie
      ślizgają, no to metoda na od tylca, po chwili moto juz leży na drugiej stronie,
      na szczęście pochylonej tak że udaje się już je podnieść bez problemu w pion,
      szybka nawrotka i spowrotem przez rzekę na szosę, okazało się, że obserwowało to
      kilka pieszych turystów z wyrazem twarzy "pier*olnięty"... Ale co tam, jedynka i
      dalej w trans...
      Tak więc dla mnie nie może być ST2. Rozsądek musi zwyciężyć ;)
      • Gość: farrokh Re: Ducati ST2 IP: *.toya.net.pl 05.04.09, 23:43
        Hmm..
        przeczytałem tekst na motogenie i .... gość dobrze to ujął ...

        Mam wrażenie że gośćie na chopperach to jacyś, badziewierze...
        Więcej tym pozy niż jakiegoś pomyślunku .
        Rozbrajaja mnie te farfocle przy kierownicy . Teraz jak chcesz
        być "trindy" to obowiązkowo musi byś flaga (Polska lub Aerykańska)
        wetknięta przy tylnym kufrze . Czemu ku... ma to służyć ?

        I koniecznie ( to do wszystkich patałachów :) ) pas nerkowy
        (podobnie jak pas z telezakupów "mango") musi być założony na
        ciało ,zamiast na kurtkę . "bo nerki trza chronić" .

        A po zjedzeniu posiłku (rybki bądź karkówki z grilla) koniecznie
        po "wsiąściu" na motocykl trza go parę razy przegazować , bądź
        chwilę potrzymać na wysokich obrotach - tak by wszyscy usłyszeli
        że "już odjeżdżamy" .

        Acha , i przy postoju na czerwonym obowiązkowo należy robić
        przygazówki ( czy te motocykle mają problem z wolnymi obrotami ? )
        Takie wruum wruum wruuum ...

        teraz motocykl może kupić "ktokolwiek" - i to niestety widać ...
    • Gość: yamasz Re: Ducati ST2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.09, 17:53
      Śpiwór, kup Sobie thundercata, a będziesz naprawdę zadowolony. :)
    • Gość: piesek Re: Ducati ST2 IP: *.houston.hp.com 07.04.09, 11:19
      Spiwor, to ty sobie enduro turystyczne kup albo jakies duze, wygodne
      SM. Swoja droga to podziwiam zes kulasa wsadzil pod maszyne co by
      sie nie porysowala. Ja bym to olal, gira chyba wazniejsza niz motur.

      Art w motogenie bardzo fajny. Moze troche za ostro jak dla mnie
      pojechali. Co to kogo w koncu obchodzi co inni robia w wolnym czasie
      i jak pieniadze wydaja.

      W sobote wpakowalem sie w bardzo podobny klimat. Kolega mnie namowil
      zeby pojechac na rynek starego miasta. Ze duzo moturow bedzie i krew
      zbierac beda itd. Nie przepadam za takimi klimatami ale co tam
      pojechalem. Wjezdzam na rynek i juz kolo z obstawy imprezy mnie
      kieruje do szeregu. Ze sceny slychac ze zaraz bedzie parada.
      Motockli w piz ... a ja w samym srodku. Zdaje sie ze troche
      odstawalem stylem maszyny. Moj motur, zazwyczaj czarny, tym razem
      byl tak zaje .. blotem i trupami owadow ze ewidentnie wzbudzalem
      odraze wsrod kolegow na na wypolerowanych maszynach. Moj ubior nie
      wygladal lepiej.

      Wreszcie parada ruszyla. Halas nie mozliwy (co drugi ma odkrecona
      manete na sprzegle), scisk i pelno gowniarzy na skuterach
      wciskajacych sie w kazde wolne miejsce. Po prostu stres a nie
      przyjemnosc. Mysle sobie zaraz bedzie jakas kraksa ... i nagle
      korek. Jakis kolo glebowal. Blok silnika pekniety, rzyga olej. To
      byla moja druga parada w zyciu. Na poprzedniej pare lat temu byly
      dwie kraksy.
      Nie dzieki. Spadam. Za miastem mozna rozwinac skrzydla.

      Zbieranina motockli w jednym miejscu, jazda duza grupa to prosba o
      glebe. Fajnie sie lata we dwie, trzy maszyny jezeli wszyscy trzymaja
      tempo i nie proboja sobie na wzajem udowodnic ze potrafia wiecej niz
      w rzeczywistosci.
      • Gość: baba_zanetti Re: Ducati ST2 IP: *.subscribers.sferia.net 07.04.09, 23:13
        spiwor jeśli masz dość problemów to nie pakuj sie w Ducati, kup sobie wreszcie
        coś z czego będziesz korzystał bezproblemowo, olej ten super indywidualizm, kup
        japońca!
    • Gość: spiwor Re: Ducati ST2 IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.04.09, 23:53
      Dzięki za rady, po intensywnej burzy mózgów, wnioski naszły, ze jeśli plastik to
      tylko F4i, niestety brak woreczka pieniędzy, tak więc stałem sie posiadaczem
      czerwonej z lekkimi wstawkami małej Fazerki rocznik 2002, ostatnie w wyglądzie z
      pierwszej wersji(o gustach się nie dyskutuje ale moim zdaniem najładniejszej).
      Pierwsze wrażenia po przejechanych 297km, dziwna pozycja, jakoś tak kierownica
      wysoko i blisko a owiewka tak daleko... ale wrażenia z jazdy... YZF to był
      wściekły byk jak z bajki, tupał nogą i wypuszczał dym nosem wktórym tkwił
      olbrzymi kolczyk, a ten to jest źrebak, rozbrykany źrebak.
      • Gość: yamasz Re: Ducati ST2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.09, 11:15
        Dobra decyzja, świetny motocykl, oby Ci wiernie słuzył.
      • Gość: zi-k Re: Ducati ST2 IP: *.chello.pl 10.04.09, 09:00
        Jak masz trochę ognia we krwi to fazerek szybko ci się znudzi.Szczególnie to
        kręcenie na wysokich obrotach żeby wydobyć z niego trochę mocy,która narasta
        jakoś łagodnie i pierdołowato.Mam thundercata z podobnym silnikiem i trzymam go
        tylko dlatego że jest niezawodny i wygodny.Coraz rzadziej na nim wariuję bo
        tylko głośno ryczy i straszy myszy polne a mało z tego efektu.Już nie o to
        chodzi że 100 koni, bo pewnie i tak ich nie wykorzystuję,nie jestem mistrzem
        ,ale o ich dostępność kiedy ich potrzebuję a nie z opóżnieniem, zanim wskazówka
        dotrze pod czerwone pole.
    • Gość: spiwor Źrebak IP: 78.8.139.* 11.04.09, 01:58
      Jak na razie przejechane z 540km, jeszcze trochę brakuje żeby wyczuć całkowicie
      moto, ale cholernie trudno przyzwyczaić się do pozycji, naprawdę mogłaby być
      bardziej pochylona. Niestety, moto z Niemiec, w skarbówce trafione na święta,
      pani co kuma sprawę uciekła wcześniej do domu został koleś co za bardzo nie kuma
      bazę, tak więc moto dalej nie zarejestrowane. Święta bez moto ;( Ale fakt faktem
      jest całkowicie mniej agresywne od 750 ale zajebiście nadrabia poręcznością.
      Przy 60kmh to już niezła zabawa, tam gdzie 750, nie jechało, to był spacer,
      tutaj już fajnie bryka. Zajebiście nadrabia poręcznością. Jak rower, totalna
      zabawka, jak na razie banan non stop. Tym moto naprawdę można zrobic wszystko, a
      nawet więcej, co trzeba wyczuć. Strasznie niebezpieczne moto, można się
      przecenić, mało do niego respektu. Cały czas trzeba sie hamować.
      Zajebisty źrebak. Całkowicie inna technologia. Inna epoka.
      pzdr
      • Gość: brandoo Re: Źrebak IP: *.toya.net.pl 12.04.09, 11:06
        Spiwor. Ciekawe bo ja w wlasnie mialem fazera z teraz mam ST2. I powiem tyle Fazer to bardzo poreczna, zwawa maszyna, bardzo dobrze ja wspominam ale zachcialo mi sie oryginalnosci, czegos innego, nowego....`i nie zaluje. Po prostu odkrywasz na nowo jazde motocyklem. Swietny moment obrotowy a dzwiek przyprawia o zawrot glowy. Tak to jest dwucylindrowa V-ka ale Desmo, co potrafi tylko Ducati. Maszyna mimo swoich 83 KM jest strasznie nerwowa, ale prowadzi sie idealnie, zawieszenie po prostu swietne. Ogolnie moto jak dla mnie malo przewidywalne, potrafi zaskoczyc. Przejechalem nim 400 km i podczas lekiego deszczyku mialem juz serce w skarpetkach. To pierwsza maszyna przed ktora czuje taki respekt. Najlepszy zakres obrotow to 4000 - 6500 obr. Ponizej szarpie, powyzej nie przyspiesza ale za to po kazdej zmianie biegu po prostu ucieka spod dupy. No i oczywiscie suche sprzeglo. Klekocze okrutnie ale to akurat charakterystyczne dla prawdziwego Ducati i duma kazdego posiadacza. Mowia ze jak pojexdzisz Ducati nie zamienisz na inny. I chyba cos w tym jest....
        • Gość: yeti Re: Źrebak IP: *.kompex.pl 06.03.10, 19:18
          Przeleciał rok a ja dopiero teraz zoczyłem fajny temat pogaduchy :).
          Niewiele się zdadzą moje wywody ale ...jako ujeżdżacz st2 chciałem
          powiedzieć tylko tyle, że maszynka wdzięczna jest i nader wściekła.
          Woziłem się na kilku różnych charakterem samurajach i również przed
          nimi chylę swe czoło, natomiast do tej wyczekiwanej nirwany
          motoryzacyjnej sprytnie przemycił mnie właśnie ducat. Coś w tym
          'prostaku' dżemie fajnego i cholernie go kocham :) a on w zamian za
          to podsuwa mi co rusz trochę adrenaliny ale równocześnie dba o moje
          bezpieczeństwo i odpukać, odkąd go mam, jeszcze na nic nie
          zachorował.Polecam gorąco. Pozdrawiam wszystkich i życzę bezpiecznego
          sezonu 2010 :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja