bogucjusz
21.01.10, 09:37
Aby uzmysłowić rzeczywisty zakres tolerancji, do jakiej inercja społeczna
przyzwyczaiła palaczy, posłużę się następującym przykładem:
Załóżmy, że jako pijący piwo, będę się zachowywał, jak palacz, a więc:
1. Palacz zaciąga się, po czym wydala z siebie dym gdzie popadnie. Po wypiciu
piwa zdejmę spodnie i zacznę wydalać z siebie płyn gdzie popadnie.
2. Palaczowi nieustannie dymi się z końcówki papierosa na zewnatrz. Z mojej
butelki będę nieustannie rozchlapywał piwo na zewnątrz.
3. Na otwartym powietrzu palacz po wypaleniu papierosa wyrzuca niedopałek za
siebie i zadeptuje go. Po wypiciu piwa będę wyrzucał butelkę za siebie i tłukł
nogą.
4. Palacz pali na ulicach lub w parkach tyle papierosów, ile mu się podoba.
Będę pił na ulicach lub w parkach tyle piwa, ile będzie mi się podobało.
5. Palacz wchodzi do knajpy z własną paczką papierosów i może je palić i
częstować innych, po czym zachowuje się tak, jak w punkcie 1 i 2. Wejdę do
knajpy z własnym sześciopakiem piwa, zacznę je pić i częstować innych, po czym
zacznę się zachowywać tak, jak w punkcie 1 i 2.
W razie nieprzychylnej reakcji na którykolwiek z powyższych przykładów
zachowania zacznę gardłować o terrorze niepijących, nietolerancji, zamachu na
wolność osobistą i o tym, że z samochodów wyciekają różne trujące świństwa,
więc należy zakazać jazdy samochodem.