Gość: MAK
IP: *.acn.pl
19.02.04, 23:02
Metro
Tak się przyzwyczaiłem, że nawet nie zauważyłem, że to już 9 lat od kiedy
zaczałęm nim jeździć.
Czepialski bardzo nie jestem, mało rzeczy mnie drażni, więc nie będę
wypominał tych kilku niewielkich nieszczelności stropu, które ujawniają się
podczas opadów, oraz już całkiem sporych potoków deszczówki płynacych po
schodach. Nie ważne...
To co na prawdę drażni (i czasem dziwi) to kompletna nieumiejętność zarzadu
Metra radzenia sobie z jeżdżącymi na gapę.
Warszawiak to typ raczej pomysłowy, szybko zorientował się, że kasowniki w
metrze mają szczególny, zupełnie inny niż w autobusach i tramwajach, układ
dziurek w kasownikach. Kodowano dzień miesiąca i numer stacji. Gapowicze
szybko pojęli, że wystarczy zainwestować w komplet biletów tam i z powrotem z
31 kolejnych dni, aby odtąd, przez kolejne miesiące jeździć za darmoszkę. Pół
miasta o tym wiedziało, ale potrzeba było aż trzy lata na jakąś reakcję
dyrekcji metra, która dopiero po tak długim czasie zmieniła układ kodów
kasowników.
Dlaczego o tym wspominam?
Mineło kilka lat, metro się unowocześniło. Zamiast starych kasowników
pojawiły się bramki francuskiej firmy, które miały być skutecznym antidotum
na jazdę bez biletu.
Jeżdżę kolejką podziemną codziennie, obserwuję co się dzieje. Uważam zakup
tych bramek za największy bubel w historii Warszawskiego Metra.
Sa one cholernie niewygodną zaporą dla ludzi starszych, niedołężnych, oraz
podróżujących z większym bagażem. Natomiast gapowicze (głównie młodzież)
nagminnie praktykuje przeskakiwanie blokad, wykorzystując je jako ścieżkę
zdrowia.
W kraju, w którym traci się corocznie dużo większe pieniądze niż te,
pochodzące ze sprzedaży biletów nie powinno mnie to zbytnio drażnić i tak
jest w istocie, ale problem jest w tym, iż w okresie jesienno-zimowym ci
przeskakujący mają zazwyczaj niemiłosiernie upaćkane błotem (cholera wie czym
jeszcze) obuwie i brudzą nim blokady bramek. Podróżni przekraczający bramki w
sposób legalny, napierają na takie uszlajane dyszle blokad i brudzą sobie
ubrania.
Może czas przyznać się do porażki i dać sobie spokój z tym nieskutecznym
blokowaniem wejść (blokady można opuścić, a bramki wykorzystywać jako zwykłe
kasowniki)? Decyzja taka nie pogorszy wyników finansowych przewoźnika, za to
zdecydownie pozytywnie wpłynie na stan czystości np. moich spodni.
Ps.
Nie chcę czekać na reakcję trzy lata więc mam jeszcze inną propozycję.
Zjawisko przeskakiwania bramek można zlikwidować poprzez uniemożliwienie
przeskakującym podpierania się o nie, montując przy nich ścianki boczne (z
pleksi lub hartowanego szkła).
I tak na marginesie... chyba Francuzi wcisnęli naszym jakiś przestarzały
model bramki. Oglądałem ostatnio migawki filmowe z metra w Paryżu, tam
zabezpieczenia są inne i 100% skuteczne.