maitresse.d.un.francais 17.07.11, 14:22 może mi ktoś powiedzieć? nie chodzi o to, KOGO się tak nazywa, ale DLACZEGO pytam serio Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jan-w Re: skąd nazwa "słoik"? 17.07.11, 14:47 Nowi lub czasowi mieszkańcy Warszawy, na weekend wyjeżdżają do domu. Wracając dla oszczędności zabierają ze sobą zapasy jedzenia. Konserwowanego najprostszą metodą czyli pasteryzowanie/zalewanie/peklowanie w weckach i twistoffach. Odpowiedz Link Zgłoś
0ffka Re: skąd nazwa "słoik"? 17.07.11, 14:51 To oznacza że wynajmują mieszkania bez lodówek na które ich nie stać.. chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
0ffka Re: skąd nazwa "słoik"? 17.07.11, 14:49 Nazwa wykreowana przez przyjezdnych dziennikarzy Gazety dla których określenie "napływ" jest niepoprawne politycznie. Po weekendzie podobno przywożą w słoikach karmę dla siebie, która im starcza na kolejny tydzień przetrwania w Warszaffce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan jak mi mamusia robiła słoiki IP: *.dynamic.chello.pl 18.07.11, 08:28 to brałem bo nie wypadało odmówić ale z ulgą wywalałem je z pociągu przed Pruszkowem żeby nie wwozić do stolycy. Normalny ambitny, nastawiony na karierę i aspirujący do dobrego towarzystwa Warszawianin w pierwszym pokoleniu brzydzi się mamusinym jedzeniem ze słoików. :)) Słoiki to w sumie tylko symbol przechowywania i transportu żywności. Przyjezdni dostają też żarcie owinięte w aluminiowe folie i woreczki żeby nic się nie wylało no i zapakowane w plastykowe pudełka których zawsze pełno w warszawskich supermarketach. Odpowiedz Link Zgłoś
tom_aszek Re: jak mi mamusia robiła słoiki 18.07.11, 10:16 Gość portalu: corgan napisał(a): > to brałem bo nie wypadało odmówić ale z ulgą wywalałem je z pociągu przed Prusz > kowem żeby nie wwozić do stolycy. > Normalny ambitny, nastawiony na karierę i aspirujący do dobrego towarzystwa > Warszawianin w pierwszym pokoleniu brzydzi się mamusinym jedzeniem ze > słoików. :)) Corgan, wybacz, ale byleś... "mądry inaczej" :) Jedzenie importowane do stolycy, zwłaszcza z regionów wiejskich cieszy się niekiedy dużym powodzeniem wśród tubylców. Mogłeś dzięki niemu ułatwić sobie życie i zyskać sobie mir wśród współpracowników, np. "zrób za mnie tę tabelkę to cię poczęstuję prawdziwą wiejska kiełbasą a nie tym czymś co kupiłeś w markecie" :) Do tej pory pamiętam jak w jednej firmie dziewczyna nieznosząca ogórków kiszonych przywoziła zawsze słoik takowych z domu i wtedy do jej biurka wprost ustawiała się kolejka współpracowników wielbicieli tego warzywka. Wg ich opinii takich ogórków jak jej mama robiła, to w Warszawie ze świecą ani dwiema by nie znalazł :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan ironia - zapomniane słowo :)))) IP: *.dynamic.chello.pl 22.07.11, 02:10 > Corgan, wybacz, ale byleś... "mądry inaczej" :) Raczej jestem. Chyba nie zmądrzałem. Ale chyba ty też nie wyczułeś ironii w moim poście. > Jedzenie importowane do stolycy, zwłaszcza z regionów wiejskich cieszy się niekiedy dużym > powodzeniem wśród tubylców. 1. To że nie urodziłem się w Warszawie i tu przyjechałem (akurat 11 lat temu) nie oznacza że urodziłem się na wsi i przyjechałem ze wsi. Nie wiem skąd się bierze pogląd, że jak ktoś przyjechał do Warszawy to koniecznie ze wsi. :)) 2. Jakoś nie mam mniemania o rzekomej wysokiej jakości jedzenia pochodzącym z terenów wiejskich gdyż jak to mówiło się w starym PRLowskim żarcie "nie jest do jedzenia tylko na sprzedaż". :) więc do kiełbas też pcha się różne dziwne rzeczy, chleb musi być tani więc niekoniecznie smakuje jak chleb a poza tym - w miasteczkach poza Warszawą też króluje Biedronka, Kaufland czy inny Lidl. A jak chcesz kupić "wiejskie" jedzenie to idź na jakiś bazar np. na Wałbrzyskiej/Puławskiej albo na bazar przy pl. Szembeka albo przy Hali Gwardii (póki jeszcze jest) i dostaniesz tam "wiejskie jedzenie". Oczywiście - "kiełbasa wiejska" kosztuje trochę więcej niż kiełbasa za 9zł/kg z MarcPolu, ale nie ma nic za darmo. 3. Tubylcy rzucają się na "wiejskie jedzenie" jak to zwykle bywa na każde darmowe które jeszcze w miarę wygląda, pachnie i jako tako smakuje. Inna też sprawa, że ludziom nie chce się gotować, mają pod ręką żarcie chińskie czy kebaby, także nie potrafią, nie mają warunków, wydaje im się że nie mają czasu ale także są zniechęceni setkami programów kulinarnych które lansują wymyśle dania np., kuchni indyjskiej czy tajskiej za to nie są w stanie pokazać jak się robił zwykłe kotlety mielone czy gotuje pomidorową. Odpowiedz Link Zgłoś
elfkabezhaltera Wyrzucanie jedzenia ... 18.07.11, 13:50 Gość portalu: corgan napisał(a): > Normalny ambitny, nastawiony na karierę i aspirujący do dobrego towarzystwa > Warszawianin w pierwszym pokoleniu brzydzi się mamusinym jedzeniem ze słoików. :)) Właśnie. Warszawianin. Bebechy mi sie przewracają ... i to nie tylko z powodu marnotrastwa jadła. WARSZAWIAK! Odpowiedz Link Zgłoś
mecenas_misiura Re: Wyrzucanie jedzenia ... 21.07.11, 11:42 Poczytaj może kiedyś o ironii.... Odpowiedz Link Zgłoś
szaser Re: skąd nazwa "słoik"? 20.07.11, 11:21 Roboczo możemy wyjść z założenia, że: „Słoik” to osoba zamieszkała w Warszawie, której rodzice mieszkają poza Warszawą Nasuwają się jednak pytania: 1. Jak daleko od Warszawy musi mieszkać rodzina „Słoika”, aby spełniał on warunki bycia tymże? 2. Czy po sprowadzeniu rodziców do Warszawy „Słoik” przestaje być „Słoikiem”? 3. Czy „rodowity”, który kupił mieszkanie, dajmy na to, w Pruszkowie i tam się przeprowadził a do pracy dojeżdża do Warszawy staje się „Słoikiem”? 4. Czy „Słoik” zameldowany w Pałacu Kultury jest „Słoikiem” 5. Czy sierota może być „Słoikiem”? i wiele, wiele innych. Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: skąd nazwa "słoik"? 20.07.11, 15:46 Ja ma jedno jedyne pytanie. Czemu służą takie podziały? Moja rodzina ze wszystkich stron i po mieczu i po kądzieli od wielu pokoleń mieszka w Warszawie, pracuje, łączy się w pary, rozmaża etc... i jakoś nigdy mi do łba nie przyszło szperanie w pochodzeniu ludzi którzy w tym mieście mieszkają. Co mnie obchodzą cudze rodowody? Kompletnie nic. Chamstwo i głupota nie są apanażem przyjezdnych dotyczy absolutnie wszystkich. Przez 17 lat mieszkałam "na obczyźnie" w mieście które chlubi sie wielokulturowością i nie rozróżnia takich bzdetów. Ten kto mieszka w Paryżu jest paryżaninem i koniec. Wróciłam "do siebie" i nagle dowiaduję się że są lepsi i gorsi, prawdziwi i nieprawdziwi. Co za kretynizm. Ja znałam Paryż lepiej niż mój mąż który jest z dziada pradziada... I co z tego. Dla mnie każdy kto w danym miejscu mieszka, kto je szanuje i lubi jest "tutejszym" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: skąd nazwa "słoik"? IP: *.home.aster.pl 21.07.11, 19:47 > Ja ma jedno jedyne pytanie. Czemu służą takie podziały? Co to znaczy "czemu służą"? Niczemu - to Polska właśnie. Tak samo jak np bezinteresowna zawiść - też przecież niczemu nie służy. Ot taki naród ... Odpowiedz Link Zgłoś
hrabia_piotr Re: skąd nazwa "słoik"? 21.07.11, 21:35 Gość portalu: Gość napisał(a): > > Ja ma jedno jedyne pytanie. Czemu służą takie podziały? Podziały nie "służą". Podziały z czegoś wynikają. Gdyby nie było ludzi, którzy są tu opisywani jako "słoiki"*, to nie byłoby też tego określenia. * - Ludzie przyjeżdżający do Warszawy na studia/do pracy, którzy szczerze go nie znoszą, a żądają od niego Bóg wie czego - często sprzecznych rzeczy. Ciszy pod domem ale i knajp otwartych do późna, oazy zieleni ale i dobrego dojazdu, darmowych (ew. tanich) ale i ogólnodostępnych przedszkoli, tanich mieszkań ale i bliskości do Śródmieścia, darmowego i łatwego parkowania ale i braku korków. Wszystkiego dla siebie, niczego od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: skąd nazwa "słoik"? 22.07.11, 08:15 hrabia_piotr napisał: > Gość portalu: Gość napisał(a): > > > > Ja ma jedno jedyne pytanie. Czemu służą takie podziały? > > Podziały nie "służą". Podziały z czegoś wynikają. Gdyby nie było ludzi, którzy > są tu opisywani jako "słoiki"*, to nie byłoby też tego określenia. No to mam drugie pytanie. Na tym forum wszyscy są szlenie obyci, w świecie bywali etc...Czy ktoś mógłby mi podać przykład jednej stolicy na świecie , która nie miałaby napływu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duch Nauru IP: 91.216.239.* 22.07.11, 08:39 Yaren, stolica Nauru. Nikt na Nauru nie przybywa, bo odkąd wyczerpano zasoby fosfatów (chyba) cała populacja wyspy istnieje tylko i wyłącznie dzięki pomocy humanitarnej i okazjonalnie datkom od światowych mocarstw w zamian za głos w jakiejś prestiżowej sprawie na forum ONZ. Ruch wewnątrzkrajowy również jest niewielki. I tak nikt tam nic nie robi, bo tam nie ma co robić. Żywność przywożona jest statkami z Australii. Się trwa. Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: Nauru 22.07.11, 09:09 Gość portalu: Duch napisał(a): > Yaren, stolica Nauru. Nikt na Nauru nie przybywa, bo odkąd wyczerpano zasoby fo > sfatów (chyba) cała populacja wyspy istnieje tylko i wyłącznie dzięki pomocy hu > manitarnej i okazjonalnie datkom od światowych mocarstw w zamian za głos w jaki > ejś prestiżowej sprawie na forum ONZ. Ruch wewnątrzkrajowy również jest niewiel > ki. I tak nikt tam nic nie robi, bo tam nie ma co robić. Żywność przywożona jes > t statkami z Australii. Się trwa. O, świetna informacja. I potwierdza moją niewypisaną tezę. Bez napływu nie ma zycia w mieście stołecznym. Się trwa, a nie żyje. Z czystej ciekawości, widziałeś o tym czy specjalnie szukałeś? Jeśli tak to według jakiego klucza? To jest pytanie bez złośliwego podtekstu. Zaimoponowałeś mi:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Duch Re: Nauru IP: 91.216.239.* 22.07.11, 09:40 Dawno temu czytałem o Nauru. Historia tej wyspy jest serio interesująca. Wyczerpanie zasobów naturalnych, całkowite zdewastowanie przyrody, dekady okradania obywateli przez ludzi stojących u władzy. A w efekcie zrujnowana wyspa bez grama oszczędności, zdana na łaskę świata. Tam też jest chyba największy odsetek ludzi z nadwagą i otyłością - brak własnej produkcji żywności na wyspie, czyli owoców i warzyw. Wszystko jedzą przetworzone, wysokokaloryczne, a dodatkowo nie pracują, bo i co robić na kupie piachy otoczonej zewsząd tysiącami mil oceanu. Brzmi jak smutne science-fiction a dzieje się naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabia_piotr Re: Nauru 22.07.11, 13:30 fedorczyk4 napisała: > No to mam drugie pytanie. Na tym forum wszyscy są szlenie obyci, w świecie bywali etc...Czy ktoś mógłby mi podać przykład jednej stolicy na świecie , która nie miałaby napływu? Już wyjaśniam. Kwestia napływu ludzi do stolicy (w ogóle do dużych miast) pojawia się chyba w każdym państwie. Ale jest napływ i napływ. Cześć ludzi po prostu widzi siebie życiowo w większym mieście (niektórzy nawet konkretnie w Warszawie), osiedlają się tu na stałe, niektórzy nawet poznają nieco historii i geografii Warszawy. Są też tacy, którzy przyjeżdżają na 5 (albo i 4) dni w tygodniu, korzystają z dobrodziejstw miasta jednocześnie w kółko na nie narzekając, nie dając nic od siebie (choćby podatków)i obsmarowując Warszawę gdzie się tylko da - to są właśnie "słoiki". I naprawdę nie ważne, czy akurat faktycznie pochodzą ze wsi, z małego miasteczka, czy z większego. To typ ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Warszawiak Piotr Re: skąd nazwa "słoik"? IP: *.chomiczowka.waw.pl 22.07.11, 22:17 Dobra definicja Słoika! Odpowiedz Link Zgłoś
mecenas_misiura Re: skąd nazwa "słoik"? 21.07.11, 11:50 Hehe, IMO "Słoik" to bardziej stan ducha, niż kwestia posiadania meldunku w Wwie i rodziców poza nią. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
imponeross ale infantylne :) 20.07.11, 21:10 maitresse.d.un.francais napisała: > może mi ktoś powiedzieć? > > nie chodzi o to, KOGO się tak nazywa, ale DLACZEGO > > pytam serio Okreslenie infantylne jak cala Warszewa :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: ale infantylne :) 20.07.11, 22:50 Okreslenie infantylne jak cala Warszawa :) O, widzę, że kolega z tych sfrustrowanych, co całe zło w Warszawie widzą i muszą ją trochę poopluwać Odpowiedz Link Zgłoś
imponeross Re: ale infantylne :) 21.07.11, 18:41 maitresse.d.un.francais napisała: > > Okreslenie infantylne jak cala Warszawa :) > > O, widzę, że kolega z tych sfrustrowanych, co całe zło w Warszawie widzą i musz > ą ją trochę poopluwać W Warszawie jest nie tyle zlo ile groteska :) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: ale infantylne :) 21.07.11, 22:53 > > ą ją trochę poopluwać > > W Warszawie jest nie tyle zlo ile groteska :) Tak, tak. Plu, plu. Odpowiedz Link Zgłoś
imponeross Re: ale infantylne :) 22.07.11, 20:03 maitresse.d.un.francais napisała: > > > > ą ją trochę poopluwać > > > > W Warszawie jest nie tyle zlo ile groteska :) > > Tak, tak. Plu, plu. Il a plu beaucoup... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szej To nazwa wymyślona na potrzeby forum GW. IP: 81.15.171.* 21.07.11, 11:59 Określa młodych, ambitnych ludzi, którzy próbują się utrzymać w Warszawie za pieniądze rodziców mieszkającaych poza Warszawą (generalnie studenci) lub za mizerne pieniądze zarabiane w warszawskich firmach (studenci + pracujący). Słoik przestaje być słoikiem kiedy ma auto na warszawskich blachach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spm Słoik to nie napływ! IP: *.147.134.219.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.07.11, 13:39 Nie mylmy słoików z napływem. Napływ, jakkolwiek źle brzmi, to zjawisko pożądane i istotne w rozwoju miasta. Napływ to ludzie którzy przybywają do miasta z innych miejscowości, osiedlają się w nim i zaczynają tu żyć. Zjawisko tak stare jak historia miast, czyli ludzka cywilizacja. Słoiki to co innego. Są to ludzie których najprościej można porównać do polskich imigrantów w krajach anglosaskich, czy tureckich gastarbeiterów w RFN. To co decyduje o nazwie to zachowania zbliżone do tych jakie można zaobserwować u przyjezdnych studentów - z "domu" na cały tydzień przywożą jedzenie (w słoikach). Słoiki to ludzie żyjący w permanentnym rozerwaniu pomiędzy miejscem zamieszkania (które dla każdego człowieka jest domem) a domem rodzinnym, który musieli pozostawić gdzieś daleko (na tyle daleko że nie mogą dojeżdżać codziennie jak mieszkańcy aglomeracji). O przyjeździe do Warszawy w ich przypadku decydują nie plany rozwoju, lecz przymus ekonomiczny. Zarabiają tu więcej niż u siebie. Chcąc zarobić jak najwięcej i będąc nieprzystosowanym do cen warszawskich żyją spartańsko - żywią się przywożonymi "z domu" matczynymi daniami, oraz fastfoodami (pod koniec tygodnia), mieszkają w wynajmowanym, często wspólnie z kimś (kuzynem, wujkiem) mieszkaniu, które jest kompletnie nieurządzone (gołe ściany), a jedynymi meblami są te w kuchni plus telewizor i materac. Praktycznie w każdy weekend wyjeżdżają "do domu", najczęściej samochodem, nierzadko w kilku, korkując w piątkowy wieczór wylotówki. Z tego powodu nie mają żadnego zaczepienia w Warszawie, żadnych znajomych z którymi mogliby spędzić weekend, nie nawiązują w pracy znajomości (skoro nie przyjdą bo wyjeżdżają to nie są zapraszani na imprezy). Duże miasto ich męczy, nie rozumieją reguł życia w nim, nie akceptują cen. Stąd częste narzekanie: że w Warszawie strasznie drogo, że kierowcy złośliwi (Słoiki jeżdżą na pamięć trasą "dom"-"mieszkanie", więc trzymają się upatrzonych szlaków, np. jadą lewym pasem cały czas bo za pięć kilometrów skręcają w lewo). Do tego dochodzi frustracja z samotnych wieczorów spędzanych na oglądaniu telewizji. Ponieważ za cenę jednego piwa w Warszawie w swoich miejscowościach mogą często kupić trzy, po przyjeździe na miejsce stają się bogatymi wujkami z Warszawy a kolacja z ich udziałem zaczyna się od obowiązkowego "no i jak ci tam jest w tej Warszawie". Po tym następuje litania cierpiętniczych wspomnień: a to szef opierniczył, a to samochód zholowali, a to drogo, a to w korku stał, a to samotnie, a to murzyna widział na ulicy i ten murzyn pracę miał a dla polaków pracy nie ma. Słoiki to najczęściej mężczyźni w młodszym-średnim wieku, pracownicy niższego szczebla korporacji, z miejscowości szeroko rozumianej ściany wschodniej i Polski B. Funkcjonują w życiowym rozkroku, nie uznając miejsca w którym mieszkają i żyją za swój dom. Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: Słoik to nie napływ! 22.07.11, 17:38 Spm, Twój post jest bardzo interesujący i mądry. Określa w sposób rzeczywisty pewna grupę ludzi i to mi się podoba. Nie miesza wszystkiego ze wszystkim:-) Duch, dziękuję za odpowiedź, taka społeczność i sytuacja to rzeczywiście horror tworu sztucznego utrzymywanego przy życiu w imię... jakieś ciagłości. Trochę mi to przypomina opisy życia i ekonomi na wyspie Reunion, którymi karmi mnie mieszkajaca tam od 15 lat szwagierka. Nie jest to aż tak ekstermalne, ale w dużym stopniu zbliżone. Odpowiedz Link Zgłoś
mariko8 Re: Słoik to nie napływ! 23.07.11, 19:08 ciekawe, nawet nie wiiedziałam dzięks Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marti Re: Słoik to nie napływ! IP: *.aster.pl 23.07.11, 19:58 spm - Twoja definicja słoika powinna znaleźć się w encyklopediach. W zasadzie nic dodać nic ująć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mixer Re: Słoik to nie napływ! IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.11, 13:54 a dla mnie i słoik i napływ to taki sam "śmieć", co nie płaci podatków. Precz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wujek Re: Słoik to nie napływ! IP: *.ip.netia.com.pl 08.08.11, 08:00 Cechą charakterystyczną słoika jest brak opalenizny i niedopasowany, przeważnie niemodny garnitur. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kostomłoty Re: skąd nazwa "słoik"? IP: *.opera-mini.net 07.08.11, 12:13 To jedna z nieudanych prób odreagowania na przyjeżdnych głównie ze wschodu na całą masę różnych określeń dotyczących warszawiaka zwłaszcza tych z zachodniej części kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
lelek33 Re: Warszawa - Staliningrad Mazowiecki 07.08.11, 17:01 To w tym wątku miał być ten wpis. Jedną z takich nazw Warszawy jest: Staliningrad Mazowiecki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cccp Re: Warszawa - Staliningrad Mazowiecki IP: *.opera-mini.net 07.08.11, 17:07 Wszystko jedno, komunistyczna wioska, stalinogród, ale skoro jest też Mińsk Mazowiecki to Warszawa pasuje idealnie na STALININGRAD MAZOWIECKI. Ta przebija wszystkie przebija! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Warszawa - Staliningrad Mazowiecki 07.08.11, 17:09 A wy dziubaski sfrustrowane skąd klikacie? Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais Re: Warszawa - Staliningrad Mazowiecki 07.08.11, 19:14 maitresse.d.un.francais napisała: > A wy dziubaski sfrustrowane skąd klikacie? O, nie dowiedziałam się, jaka szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corgan przecież nikt Ci nie powie :) IP: *.dynamic.chello.pl 08.08.11, 03:18 Odpowiedz Link Zgłoś
maitresse.d.un.francais przecież ironizuję 08.08.11, 15:21 odważne toto, że ha! nawet nicka nie ma, wrzuca bliźnim jako gość i wieje :-P Odpowiedz Link Zgłoś
neoretronick Na czas pobytu w Warszawie zabierają ze sobą .... 13.08.11, 10:21 Na czas pobytu w Warszawie najczęściej zabierają ze sobą aby przetrwać słoiki ze smalcem okraszonym podsmażaną cebulą. Dawniej częściej słyszało się o burakach i sieczkobrzękach. Pozdr .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szaliczek na zime Słoik przede wszystkim udaje IP: *.aster.pl 13.08.11, 12:38 ze nie jest słoikiem. U mnie w pracy jest cała masa słoików, i w związku z tym kupa śmiechu dla mojej warszawskiej osoby:) Ich dziwaczne zachowanie objawia się tak: * za wszelką cenę unikać pytań :skad jesteś *jak jeść to tylko w restauracji *jak jeść to tylko : owoce morza, ślimaki, ogólnie nigdy pierogów, schabodzczaków, niczego co kojarzy się ze wsią *nigdy nie wspominać miejsca pochodzenia *udawać człowieka zachodniego;) *jak robić wesele to nigdy z oczepinami, nie daj Boże jakieś zabawy weselne czy zespół Raz na pytanie do słoika skąd jest usłyszałam: z wołomina, ALE ZAWSZE TRZYMAŁEM Z CHŁOPAKAMI Z WARSZAWY ............ A mi chodzi o to jedynie, abym mogła porozmawiać z kimś także o jego miejsowości...lubię podrózowac, lubie Polskię i nie cierpię takiego udawania. To przykre, ciekawe co ich rodzina na to :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szaliczek na zime Re: Słoik przede wszystkim udaje IP: *.aster.pl 13.08.11, 12:41 Jest tylko jedna dziewczyna słoik ( i uwielbiam ja za to) ktora mowi tak zawsze :ja jestem kobita ze wsi i u mnie to tak ...........Ma dystans do siebie i mogę z nią porozmawiać, o wspomnieniach z dzieciństwa, o tym jak byłam na wsi kiedyś itd. Szkoda, że cała reszta zamienia się wtedy w słup i zmienia temat, jakby chcieli zapomnieć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsiok_warsiawiok Re: ze wsi na wieś IP: *.opera-mini.net 14.08.11, 08:46 Przyjechali ze wsi... a tu wschodnia dziura warszawa :) Odpowiedz Link Zgłoś