Gość: kpax IP: *.home.aster.pl 04.11.11, 07:13 Współczuję autorowi/ce podejścia do życia Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Agoranauta Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.dynamic.mm.pl 04.11.11, 07:17 Wracałem z pracy w (czystym) garniturze i płaszczu. Pod blokiem na Ursynowie, na chodniku podbiegł do mnie seter irlandzki, podskoczył i przednimi łapami oparł się o jasny płaszcz. Właścicielka na to cyt.: "on się tylko chce bawić!". Ja na to: "sama pani się z nim baw". Setera nie mogłem odgonić przez ok. minutę. Płaszcz oddałem do pralni chemicznej - cztery dychy w plecy. Wszystkich miłośników "milusińskich" od razu informuję, że lubię zwierzęta i sam miałem w życiu kilka psów, ale problem nie leży w psach tylko w ich (często) idiotycznych właścicielach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chłop Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.xdsl.centertel.pl 04.11.11, 07:54 Tu niema psiego problemu, tu jest problem niedouczonych ludzi, którzy nie potrafią wychować psa. Bo tak naprawdę kto nie potrafi wychować psa , to nie potrafi wychować dzieci i dlatego tyle jest patologi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ajaj Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.11, 08:02 jeżeli ktoś porównuje wychowywanie psa do wychowywania dzieci to ma delikatnie mówiąc problem z główką. Radzę się zainteresować póki czas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ichi51e Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.home.aster.pl 04.11.11, 08:24 Trzeba byc asertywnym i powiedziec "Panski pies zabrudzil mi plaszcz - prosze o numer telefonu to zadzwonie i sie umowimy w sprawie zwrotu kosztow pralni chemicznej" i tyle - a nie plakac na forum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 4ai Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: 213.25.91.* 04.11.11, 09:22 to ci dam przykład jak taka asertywna rozmowa się skończy: "Panski pies zabrudzil mi plaszcz - prosze o numer telefonu to zadzwonie i sie umowimy w sprawie zwrotu kosztow pralni chemicznej" odpowiedź właściciela: sp...d...j ch..u Odpowiedz Link Zgłoś
duch_mariana Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru 04.11.11, 22:25 > Trzeba byc asertywnym i powiedziec "Panski pies zabrudzil mi plaszcz - prosze o > numer telefonu to zadzwonie i sie umowimy w sprawie zwrotu kosztow pralni chem > icznej" i tyle - a nie plakac na forum To nie przejdzie. Się mówi "wyskakuj lamusie z 5 dych za pranie katany albo zbierasz oklep na miejscu" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddm Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.itsa.net.pl 04.11.11, 08:07 powoli dochodzi do tego ze bedzie akcja nie pytaj sie o droge albo nie mow dzindobry... Miec problem z psem wachajacym osobe przechodzaca obok to juz problem osoby ktora ma z tym jakis problem rozumiem ze ktos niechce byc brudzony. Ale ze pies kogos wacha... Gratuluje kolejnej bezsensownego listu napisanego przez tego pana a gazecie.pl ze go umieszcza na swojej witrynie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akuku [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.11, 10:18 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gangrena Dwie strony medalu IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.11, 10:49 Z jednej strony mamy ludzi wsiowych, którzy sprowadzili się do miast i nienawidzą zwierząt, bo właśnie od nich uciekli. Tacy ludzie nazywają gołębie latającymi szczurami, a psy obszczymurkami, trują koty, a nawet prześladują dzieci bawiące się pod blokiem, że niby za bardzo hałasują. Jest jednak jeszcze taki problem, że właściciele zwierząt mają w dupie współżycie w społeczeństwie polegające na nie szkodzeniu innym. A szkodzi się, zostawiając wyjącego psa na całe godziny bez opieki, psuje się innym humor, puszczając głośno muzykę po 22 albo wyrzucając z okna odpadki wprost na głowy przechodniów. Sranie psem też nie jest objawem kultury, ale chamstwa, nie mówiąc o zagrożeniu epidemiologicznym. Są i tacy, co kota potrafią wypuścić na klatkę schodową, żeby załatwił potrzebę, a potem śmierdzi niemiosiernie w całym bloku, bo to niewykastrowany kocur. Jeśli się żyje wśród ludzi, trzeba się liczyć z ich interesami, a w niczyim interesie nie jest, jak sąsiad ma wymazane błotem spodnie, bo pies innego sąsiada skoczył na niego, kiedy ten akurat spieszył się do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: 195.184.82.* 04.11.11, 11:53 Misiu, nie chodzi o obwąchującego mnie psa. Chodzi o pobrudzone kurtki, spodnie, obślinioną torbę i właścicieli, którzy mają to w nosie - delikatnie mówiąc. Próby wyegzekwowania swoich praw kończą się epitetami jak w poście wyżej. A może Ty chcesz płacić za zniszczone ubrania? Jesteś cholernie zakompleksiony, skoro jako jedyny argument znajdujesz słowo 'wiocha'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.aster.pl 04.11.11, 12:02 Misiu, masz chyba lekkie życie. Większych problemów nie ma?Do wypłaty starcza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Komon Problem białych spodni IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.11, 10:34 Mam bzika na punkcie spodni w białym kolorze, szafa jest ich pełna, bo, wiadomo, to ubranie jednodniowe. Mam jednak niefarta i często nie udaje mi się w takich spodniach bez ubrudzenia nawet jednego dnia przechodzić. Jak jakieś fatum, prześladuje mnie zawsze pies sąsiada, który, spuszczony ze smyczy, jakby czyhał na ten konkretny kolor i już, już, musi się obetrzeć o mnie łapami albo pyskiem. Szlag mnie trafia, bo, jeśli tylko wyjdę w spodniach czarnych, szarych albo niebieskich, nie zdarza mi się spotykać durnego kundla, który zawsze pojawia się znienacka, jak tylko włożę białe ubranie. W "Dniu świra" była taka scena, jak główny bohater wręcz przyciągnął wzrokiem psa, który wraz z właścicielką władował się do jego przedziału w pociągu i oczywiście go obślinił. To jak zabawa z lat dziecinnych w podstawówce - jak tylko ktoś przyszedł w nowych albo białych butach, padało hasło "niedeptane" i od razu miał syf na obuwiu, bo połowa kolegów z klasy musiała mu na stopy nadepnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angharad Re: Problem białych spodni IP: *.adsl.inetia.pl 04.11.11, 11:00 często nie udaje mi się w takic > h spodniach bez ubrudzenia nawet jednego dnia przechodzić NAWET jednego dnia? Rozumiem, że w "niebrudzących" chodzisz aż się wybłyszczą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gościoffka Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.home.aster.pl 04.11.11, 07:21 Bez przesady .. takie sytuacje zdarzają się sporadycznie że jakiś pies obskoczy, obślini i upaćka człowieka a jeśli to komuś się zdarza notorycznie to: 1) trzeba zacząć myć się częściej, 2) przestać nosić w kieszeni kiełbachę, 3) nie pozwolić aby koty się o ciuchy obcierały bo potem psy się garną zwabione zapachem :) Drodzy Państwo .. luz marija esmeralda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jad kiełbasiany Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.xdsl.centertel.pl 04.11.11, 09:41 Jak bez kiełbach w kieszeniach? Jak?!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wawiak Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.devs.futuro.pl 04.11.11, 10:00 ja w kieszeni noszę paralizator na kundle Odpowiedz Link Zgłoś
and155 Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" 04.11.11, 07:32 Gdyby się facet mył nie miałby takiego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
bun01 Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru 04.11.11, 09:13 Wiesz z doświadczenia? Psy podbiegają nie tylko do takich jak yy, znaczy niemyjących się. Psy to dość głupie stworzenia i jak się cieszą to skaczą na ludzi - to akurat z mojego doświadczenia i też mnie to wkurza, bo dlaczego właściciel psa zakłada, że wszyscy muszą kochać jego pupila? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.bphleasing.pl 04.11.11, 07:45 Jestem jeszcze za zamknięciem przestrzeni powietrznej dla ptaków. Czasem narobią na głowę uczesaną przez prestiżowego fryzjera, na Bentley czy innym Rolls Royce zepsują lakier. I niech Rada Miasta zajmie się w końcu wszędobylskimi muchami (które bzyczą i robią gdzie? - na okna), a także komarami, które psują estetykę moje ciała i ogólnie są nie do zniesienia. Nie da się tu żyć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiutoka Umyj się, człowieku... żaden pies... IP: *.dfait-maeci.gc.ca 04.11.11, 07:52 ... na ciebie nawet nie spojrzy... Jak śmierdzisz, to cię wąchają... normalne... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miau Re: Umyj się, człowieku... żaden pies... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.11, 08:01 buty śmierdzą każdemu więc pieski wąchają Odpowiedz Link Zgłoś
bun01 Re: Umyj się, człowieku... żaden pies... 04.11.11, 09:13 Spróbuj używać mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.dynamic.chello.pl 04.11.11, 08:02 Znajomi mają szczeniaka, no i wiadomo, młode toto to głupie, rzuca się do wszystkich, chcąc się przywitać, żeby go pogłaskać itd. Tylko że akurat on zawsze jest na smyczy i wystarczy go przytrzymać, żeby nie rzucał się na każdą napotkaną osobę. Co innego, jeśli ktoś się zatrzyma i zapyta czy może pogłaskać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waadza Problem GW-na kogo by tu dzisiaj poszczuć IP: *.acn.waw.pl 04.11.11, 08:03 "młodych,wykształconych,z wielkich miast".Wczoraj rowerzyści,dziś właściciele psów,jutro samotne matki,pojutrze bezrobotni.W każdy dzień nowy wróg dla tłuszczy.Macie się nienawidzieć,nienawiść ma być sensem Waszej egzystencji.Skaczcie sobie do oczu,wyzywajcie się,ryczcie na siebie.Zacznijcie się wreszcie tłuc na ulicach!Wyślemy wtedy służby,spałuja Was-będziecie zachwyceni,że tak dbamy o Wasze bezpieczeństwo.Z chęcią przyjmiecie podwyżke podatków,gdy Wam powiemy że właśnie na to je przeznaczymy.Tych,którzy będa przeciw-nazwiecie bydłem,ciemniakami,pisowcami,debilami-przypomnimy Wam o tym.Musicie mieć wrogów,zadbamy o to.Nie możemy dopuścić do tego,żebyście zaczęli samodzielnie myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Dobrze, że jest gazeta, która zauważy problemy IP: *.aster.pl 04.11.11, 10:19 ie chciałbyś znaleźć się w sytuacji, gdy pies rzuca się rozciągając się na Twoich plecach. Wyobraź sobie, że jesteś osłabiony chorobą, prowadzisz oszczędny tryb życia, i nagle dźwigasz ciężar ponad 50-kilogramowy, a paniusia radośnie ćwierka "ach on nie gryzie". Pytanie, dlaczego niewychowane bydlątko nie zagryzło jeszcze tej słodkiej idiotki. Słowo przepraszam wydusiła z siebie dopiero po ostrej ale kulturalnej reakcji. Ból fizyczny i odzież do prania to mało? Przypadek nieodosobniony. Ot, choćby lądowanie na głowie sąsiedzkiego "niegryzącego" amstaffa i itp. Lubię psy, co nie oznacza, że muszę być narażona na zachowania jak wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: słoik_one Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.11, 08:04 Gdzie ta poprawa jeżeli chodzi o sprzątanie psich g.wien?!?! Trawniki i chodniki obs.ane jak zawsze. Nie ma większych syfiarzy niż psiarze... Odpowiedz Link Zgłoś
jacek226315 Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru 04.11.11, 08:08 Gość portalu: kpax napisał(a): > Współczuję autorowi/ce podejścia do życia A ja zycze autorce by w gorach lawina sniezna ja przysypala,zmienilaby zdanie na temat psiego nosa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edi Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.subscribers.sferia.net 04.11.11, 08:09 Cóż, wg mnie ma Pan rację. Psy miałam zawsze, pracuję z psami - szkolę je, ale muszę stwierdzić, że rzeczywiście niektórzy właściciele podchodzą do sprawy niepoważnie. Pies dobrze ułożony nigdy się tak nie zachowa, nie wyobrażam sobie, żeby mój osobisty pies podbiegł do kogoś na ulicy i skakał. To brak wychowania psa i brak kultury właściciela. Kochani psiarze, nie każdy człowiek lubi psy i to nie znaczy, że jest złym człowiekiem. Do tego wiele osób się psów zwyczajnie boi, a tłumaczenie "on nie gryzie" wcale tu nie pomaga. Raczej spowoduje, że człowiek jeszcze bardziej się będzie starał psów unikać, na wszelki wypadek. Inna sprawa - że nie ma psa, który nie gryzie. Każdy pies gryzie, to jest zwierzę. Można mu ufać w 90% - pozostałe 10% - gdy jest przestraszony, gdy ktoś go zaatakuje, gdy się coś nieprzewidzianego stanie - trzeba mieć na uwadze zawsze. I bez względu na wszystko - każdy człowiek ma prawo przejść obok Waszego psa i nie być przez niego zaczepianym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddm Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.itsa.net.pl 04.11.11, 08:15 droga Pani Jesli uwaza Pani ze to wina nie wychowania psa to moze zacznijmy od wychowania ludzi podchodzacych co chwile do psa och jaki on fajny itp... albo naprzyklad zaczepiajacych go gwizdzacych itp... pomimo tego ze psa probuje sie wychowadz gdy na kazdym spacerze ktos tak robi to przepraszam ale mysle ze nie widzicie podstaw swojego wymyslonego problemu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edi Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.subscribers.sferia.net 09.11.11, 08:11 Myślę, że to co Pani/Pan napisała/- to już nieco inny problem. Pan piszący post główny nie poruszał tego tematu, więc i ja się do tego nie odniosłam - byłoby to ciut nie na temat ;) Do pewnego stopnia się zgadzam - wielu przechodniów utrudnia nam pracę z psiakiem, ale też - przepraszam - równie wielu właścicieli psów nie zawraca sobie głowy ich wychowywaniem. Myślę, że wina jest po obu stronach, ale jednak z przewagą w stronę właściciela, bo to on jest odpowiedzialny - także prawnie - za zachowanie swojego zwierzaka. Właśnie po to organizujemy szkolenia dla psów od szczeniaka, włączając w to np. ćwiczenia z rozproszeniem uwagi, czyli - pies ma słuchać bez względu na to co się dzieje naokoło, kto do niego podchodzi czy kto go woła na ulicy. A na przechodniów podchodzących do mojego psa z zamiarem pogłaskania "bo jaka ona słodka" mam tylko jedną metodę: uprzedzam z góry że pies nie lubi obcych i może ugryźć ;) Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
isabelle30 Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru 09.11.11, 10:17 Tylko dlaczego ta część ludzi z psami wychowanymi ma ponosić pełne konsekwencje zachowań tych którzy swojego czworonoga wychować nie chca/ nie potrafią? Jak się dobrze rozejrzec to większość psów zachowuje się normalnie, bezproblemowo dla innych. Nie skaczą, nie ślinią, nie zaczepiają, nie gryzą, nie obszczekują. Tych psów się nie zauważa - są niewidzialne. Widać w ciagu miesiąca jednego innego w tłumie tych wychowanych i od razu zakłada się że takie są wszystkie. Każda z tu wypowiadających się osób codziennie na swojej drodze spotyka po kilkadziesiąt psów, czy rzeczywiście wszystkie skaczą i zachowują się źle? Wątpię... Pan elegant odbywający wycieczki rowerowe po lesie bródnowskim - spotyka na swojej drodze tabuny psów, gdyby jak to on określił tak kopał kazdego, lał każdego właściciela to wogóle nie ruszyłby spod domu....szkoda że z pozycji rowerzysty nie czuje smrodu ludzkiego gówna wydobywającego się z kazdych mijanych krzaków, odoru ludzkiego moczu przesyconego piwkiem odrzucającego od kazdej ławki, ton potłuczonego szkła - aż dziw bierze jak on na tym rowerze wogóle jeździ? Oraz miliardłw zużytych prezerwatyw leżących dosłownie wszedzie....rozsypanych śmieci wokól przepełnionych śmietników. Akurat ten teren znam doskonale - kiedyś to było super miejsce na rodzinny spacerek, od kiedy wybudowali tam osiedla - mieszkania w dość wygórowanej cenie- sprowadzili się tam nowobogaccy .....teren ten zamienił się w szambiarnię. I niestety taka jest prawda że to włąśnie ci mkeszkańcy - ubrani w "ekskluzywne" ciuszki, roztaczający wokół "ekskluzywne" zapaszki, jeżdżacy swoimi bardzo drogimi samochodzikami zamieniają ten teren w ....no włąśnie....śmietnik w którym dorastali dotychczas, smietnik za stodołą.... Co do uprzedzania żeby nie wyciągali łap do psa "on gryzie" ....nie ma od razu awantur? Bo przecież taki "bydlak" powinien mieć smycz 1 metr, kaganiec i wogóle nie powinien chodzic tam gdzie są ludzie.... Ja mam inny tekst - jak chcesz pogłaskać to kup sobie pluszaka, mój pies nie jest zabawką, aczkolwiek czasami pozwalam głaskać dzieciom - wtedy gdy rodzice sami podejdą i w sposób kulturalny o to zapytają/ poproszą Dzięki bogu częściej spotykam na swej drodze ludzi normalnych, i nie ma problemu żeby siedzieć z psami na plaży tuz obok stanowiska ratowników, wejść do sklepu/apteki/kiosku. Nie ma problemu z jazdą autobusem/ tramwajem. Jadamy w knajpach razem a pies dostaje miske z woda i zostaje wymiziany przez obsługe lokalu nawet gdy ktos z pozostałych klientów coś burka pod nosem. Nie ma problemu z wyjazdami na wakacje - hotele, domki czy kwatery prywatne. Z chodzeniem wszędzie.....razem z przyjacielem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syn lomiarza a ja lubie na spacerze wylizac kazda kobiete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.11, 08:32 obejmuje czule i jade pocalunkiem z jezyczkiem a potem po calym ciele, a im bardziej smierdzi tym mnie mocniej podnieca nie wszystkim babiszonom sie to podoba ale leje na to - w koncu ja nie gryze i chce sie tylko bawic. ostatnio jakis malzonek sie ciskal i chcial mi dac w pape ale go szybko zgasilem bo liczy sie tylko to co mnie pasuje i tak ma byc Odpowiedz Link Zgłoś
bun01 Re: a ja lubie na spacerze wylizac kazda kobiete 04.11.11, 09:14 Słusznie, moje jest najmojsze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: a ja lubie na spacerze wylizac kazda kobiete IP: *.182.18.71.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.11.11, 11:34 ja też lubię się tak "pobawić" :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.11, 08:34 A ja się z panem absolutnie zgadzam, nawet jak ktoś pomyśli że jestem złym człowiekiem, po prostu nie życzę sobie aby obcy pies swój nos wycierał o mój płaszcz czy spodnie, po to jest smycz żeby właściciel trzymał psa na niej we właściwej odległości. Inna sprawa, że moje 2 letnie dziecko nie zastanawia się czy ten pies biegnie sobie go powąchać czy ugryźć, po prostu się go boi, zwłaszcza jak pies jest jego wysokości. A są takie paniusie i panowie - właściciele piesków którym to trudno pojąć, pech chce że nawet moja sąsiadka mająca wilczura też tego nie rozumie /mimo zwrócenia uwagi/ i wypuszcza psa samego na klatkę, zanim ona zejdzie z 3 piętra to pies już obwąchuje moje dziecko na parterze... Poza tym jak obserwuję większość właścicieli psów nie umie właściwie wychować/wytresować swojego pupila, albo jest totalnym leniem, który czuje się jak na wsi - psy biegają i robią kupska gdzie popadnie, a państwo nos do góry i nie widzę, nie słyszę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddm Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.itsa.net.pl 04.11.11, 08:48 proponuje dziecko w wozku trzymac albo na szelkach :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.11, 08:54 A ja proponuje trzymać psa w domu Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" 04.11.11, 08:45 No, no, ma facet problemy. Biedaczek prześladowany przez zakochane w nim watahy psów;-) A Stołecznej winszuję tematu, żeby zamieszczać taki bzdet to trzeba już naprawdę nie mieć kompletnie czym zpachać szpalt. Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy Bo to akurat prawda. 04.11.11, 09:03 "Często słyszę też, że "tylko zły człowiek nie lubi psów"." Jest nawet w sieci prosty dowód, w którym występuje akwarium... Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Kupy na trawnikach to mały pikuś 04.11.11, 09:12 Nie rozumiem jak tak można brudzić trawniki, ale mogę z tym żyć. Nauczyłam dziecko nie wchodzić na trawnik. Natomiast szlag mnie trafia na kupy na chodniku. Ktoś nie zauwazy, wejdzie (ma prawo, chodnik nie jest od sr.... nia), potem roznosi po całym chodniku. Ciężko czasami jest przejść czystym butem. Jak już właściciel się zapriera, zeby nie sprzątać po psie, to niech go wyprowadzi na trawnik a nie na chodnik. Szczególnie celują w tym mieszkańcy ulicy Bema na odcinku pomiędzy Wolską a Kasprzaka. Odpowiedz Link Zgłoś
dorsai68 Ten "list" trochę histerią zaciąga. 04.11.11, 09:14 Mam w sąsiedztwie kilka psów, które bardzo dobrze znam i rzeczywiście te psiaki przybiegają, by się przywitać. Nieznane mi psy zachowują się tak niezwykle rzadko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ar4i Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: 213.25.91.* 04.11.11, 09:17 Kompletnie zgadzam się z wieloma wypowiedziami nie jest złym człowiek który nie życzy sobie kontaktu z psami a ten który go do tego zmusza no cóż na moim osiedlu (nie można tego inaczej nazwać) jest banda idiotów z pieskami którzy terroryzują swymi pupilami innych mieszkańców a gdy pupilek rzuca się na ludzi a co gorsze na dzieci na zwróconą uwagę reagują histerycznie krzycząc na cały głos w stylu "policja ratunku zboczeniec albo złodziej" także jedyną możliwością niestety jest wychować właścicieli psów a jak się nie da to choć wytresować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niezłośliwy;) Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: *.ip.netia.com.pl 04.11.11, 09:25 Jak zwykle redaktory wybiórczej muszą się do właścicieli psów przyczepić, jak nie kupa to lizanie:) Dobrze, że innych problemów w Warszawie nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
piotrekeke Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru 04.11.11, 09:29 Ja współczuję tym którzy nie próbują zrozumieć co przeszkadza innym osobom i dlaczego. Szufladkującym, według wygodnym sobie kreteriów, na "złych". Egocentrykom również. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Welarg Wasza Magnifcencjo Rektorze Politechniki Warszaws- IP: 148.81.254.* 04.11.11, 09:33 kiej ! Psy z całej okolicy strasznie obsrywają teren wokół Politechniki. Często nie można przejść i śmierdzi jak w kurniku. Służba porządkowa Politechniki robi co może, ale potrzebna jest współpraca ze Strażą Miejską i Policją, bo poskutkować mogą tylko mandaty. Jeśli te służby nie będą chciały współpracować - należy nagłośnić sprawę. Trzeba w Warszawie ustanowić strefy wolne od psich odchodów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kot nie pies Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.xdsl.centertel.pl 04.11.11, 09:35 Pieski mocno manifestują swoją obecność 1- paskudzą nie tylko kupcząc, ale też wszędzie na winklach i gdzie indziej widać charakterystyczne zacieki 2- interesują się przechodniami czyli zaczepiają, co ludziom raczej nie uchodzi - ja nie moge podbiegać do ludzi, zagadywać kiedy tego nie chcą, wchodzić w kontakt fizyczny, obwąchiwać. A pieski "tak mają", więc cóż... 3- w skrajnych wypadkach atakują, okaleczają, zabijają. Nie ma tego wiele. ale każda wiadomość o zagryzionym dziecku budzi przerażenie. 4- pieski atakują inne pieski a jak jakiś psi psychopata zagryzie mniej bojowego pieseczka to juz gazety tym nie żyją. Ciekawe ile jest takich wypadków. Łażenie po mieście z pieskiem o którym wiadomo (rasa) że jest genetycznie zaprogramowany do zabujania to ulubiona forma milczącej agresji w wykonaniu dresiarzy 5- pieski wyją i ujadają. Mieszkam w luksusowym miejscu. Prawie każdy sąsiad ma jakiegoś ześwirowanego burka. Jeden trzyma swojego zawsze w chałupie bo zwierzątko potrafi szczekać całymi godzinami kiedy nie ma towarzystwa. Inny trzyma dwa głupkowate sznaucery które się uruchamiają ZAWSZE kiedy ktoś przechodzi ulicą, kiedy przejeżdża samochód, kiedy w sąsiedztwie otwierają sie jakieś drzwi czy furtka. Jakikolwiek ruch czy hałas wyzwala krótsze czy dłuższe ujadanie. A czasem wycie kiedy akurat słychać jakąś syrenę (a co chwila gdzieś wyje to karetka to policja). Ujadanie jednego burka zaraz powoduje odzew i czasem cała okolica potrafi przez kilkadziesiąt minut rozbrzmiewać szczekaniem kilkudziesięciu psów. To kiedy ciepło i burki wszystkie w ogrodach umierają z nudów na świeżym powietrzu i za jedyna rozrywkę maja chóralne wycie i ujadanie. Rozkosz. ... Wiem, ze ludzie są nieszczęśliwi i potrzebują miłości którą może im dać tylko jakiś zapchlony ujadacz. Że potrzebują władzy a tylko jakiemuś kundlowi mogą wymierzyć sprawiedliwość. Trudno, pieski sa baaardzo potrzebne. Tyle, ze w mieście tłok, same konflikty. Trzeba jakoś współżyć więc amatorzy piesków powinni się jakoś ograniczać. Nie szkodzić innym (również pieskom), nie obsrywać miasta, nie produkować hałasów (huku i tak dość), nie straszyć. To chyba nie są jakieś wydumane dezyderata? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zewsząd i znikąd Re: Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i bru IP: 178.73.48.* 04.11.11, 09:41 Doskonale rozumiem autora. Jestem silnie uczulona na psy. Oczywiście chwila kontaktu z psem krzywdy mi nie zrobi (ale już gdybym spędziła kilka godzin w domu, w którym jest pies, mogę się spodziewać trzech dni świszczenia w płucach), ale nie chcę wnosić do domu psiej sierści za pośrednictwem swojego ubrania. Pośredni efekt: skoro jestem uczulona na wiele zwierząt i zawsze musiałam unikać kontaktu z nimi, zwłaszcza psów trochę się obawiam. Nie, uroczej krzyżówki jamnika z yorkiem, która mieszka w moim bloku, się nie boję, ale większych psów już tak. Inny pośredni efekt: z powodu tegoż nieprzyzwyczajenia do zwierząt brzydzę się być lizana. Raz mi się zdarzyło, że pies wuja (skądinąd dobrze ułożony i nieprzeciętnie inteligentny; nawet pokazywano w telewizorni, jak wyszukuje zadane zabawki w zbiorze) rzucił się do moich spodni i obślinił mi je na udzie, fuuu... Później przestałam bywać u wuja i podziwiałam psa z daleka, bo to tam przekonałam się, jak wygląda w praktyce moje uczulenie na psy. Odpowiedz Link Zgłoś
cacum [...] 04.11.11, 09:43 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alboalboalbo Psi problem: "nie chcę żeby mnie ślinił i brudził" IP: *.pkol.pl 04.11.11, 09:49 Nie zdarzyło mi sie jeszcze, żeby mnie "witał" na ulicy obcy pies. Czego troche żałuję, ponieważ bardzo kocham zwierzęta. Wszystkie,jak leci! Widok zwierzęcia uspokaja mnie i poprawia samopoczucie. Odpowiedz Link Zgłoś