Dodaj do ulubionych

Obrona linii komunikacji miejskiej

IP: *.pnu.com 07.03.02, 09:43
Proszę państwa istnieje sposób obrony przeznaczonych do likwidacji /
ograniczenia kursowania linii komunikacji miejskiej. Należy kasować bilety w
kasownikach MONETELA. Wszystkie bez wyjątku i za każdym razem. Bowiem system
kasowników (drogi jak jasna …) był instalowany również po to by zbadać
obciążenie i przez to wykorzystanie taboru. System kasowników umożliwia bowiem
rejestrację liczby pasażerów (o ile pasażerowie kasują bilety) nie tylko pod
względem ilości, ale również w czasie. Więc wykorzystajmy to i jadąc autobusem,
tramwajem kasujmy bilet. Zwracam się tutaj głównie do posiadaczy biletów
okresowych wszelkich typów. Zwykle kasujemy je jeden raz (uzyskuje datę
ważności) i potem trafia do kieszenie na długie dni. Przez to system
odnotowuje, że bilet był skasowany tylko raz. I na tej linii zwiększy się
licznik obciążenia. Gdy użytkownik biletu miesięcznego wsiada do innego
autobusu / tramwaju i go nie kasuje to skąd system MONETELA ma wiedzieć, że w
ogóle jedzie i obciąża daną linię (gwoli ścisłości musze dodać, że aby system
MONETELA wiedział dokładnie na jakiej trasie pasażer obciąża linię to trzeba by
kasować bilet także przy wysiadaniu – ale to by było ponad nasze siły).
Ponadto zarząd ZTM zamierza wykorzystać zebrane dane statystyczne żeby
przeorganizować istniejące linie. Wówczas te najmniej obciążone będą
likwidowane lub zmniejszy się na nich ilość kursujących wozów. Te zaś pojawią
się na liniach najbardziej obciążonych. Tak samo stanie się z wozami
wielkopojemnymi (czyli będą głównie na najbardziej obciążonych trasach).
A więc kasujmy bilety – to nic, że jest to mocno uciążliwe dla
posiadaczy biletów okresowych (trzeba tyle razy wyciągać i kasować ile razy
wsiada się do autobusu), że może się zdarzyć iż kolejka duża będzie do
kasowników (ona wcale nie będzie taka duża jak się może wydawać – przecież nie
od razu zapełnia się cały autobus). Potem zaś będą bardziej wiarygodne dane na
podstawie których mogą się dokonać zmiany. Nie pozwólmy by o nich decydowali
tylko posiadacze biletów jednorazowych.
Pozdrawiam wszystkich użytkowników komunikacji miejskiej, a zwłaszcza
tramwajowej (ostatnio zaniedbanej – Warszawa tramwajami stała w latach 70-tych,
ale to na odrębny wątek) i niech nam się ona rozrasta coraz bardziej wypierając
samochody z miasta.
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 07.03.02, 10:06
      W ub.r. wypisano ponad 162 tys. mandatów za jazdę bez biletu (co daje średnią
      ok. 440 dziennie), z czego spłaconych zostało zaledwie 13 proc. - Podobnie było
      w poprzednich latach i dlatego teraz liczba nie zapłaconych mandatów wynosi
      ponad 250 tys. - mówi Beata Bielawska, rzeczniczka ZTM. Oznacza to, że gdyby
      wszyscy gapowicze naraz uregulowali zaległą opłatę, do kasy ZTM wpłynęłoby 27.5
      mln zł! Za tę kwotę można by nie tylko kupić 32 niskopodłogowe solarisy, czy
      też ustawić 3 tys. wiat przystankowych. Taki zastrzyk finansowy pozwoliłby
      normalnie funkcjonować Miejskim Zakładom Autobusowym i nie byłoby potrzeby
      redukowania liczby jeżdżących po mieście wozów. Najstarsze z nie zapłaconych
      dotąd mandatów wystawiono jeszcze w 1997 roku. Powodem takich zaległości są
      problemy ZTM ze ściąganiem opłat od gapowiczów. - Mamy małe możliwości nacisku.
      Jeśli ukarana mandatem osoba nie wpłaci pieniędzy ciągu trzech miesięcy,
      wysyłamy ponaglenie - mówi Beata Bielawska. - Jeśli to nie poskutkuje,
      kierujemy sprawę do sądu. To wszystko trwa, sprawa może się ciągnąć nawet dwa
      lata. W 2000 roku w warszawskich sądach rejonowych toczyło się 51 tys. spraw
      dotyczących nie zapłaconych kar. W tym roku jest ich ponad 28 tys. Skierowanie
      sprawy do sądu nie jest szybkim sposobem odzyskania długu. Rocznie Temida
      rozpatruje zaledwie 10-15 proc. złożonych pozwów. Również komornicy nie spieszą
      się ze ściąganiem należności, gdyż na ich odzyskanie mają... 10 lat! W tej
      sytuacji dyrekcja ZTM rozważa możliwość sprzedaży długu. - Tak postąpiono w
      Szczecinie - mówi Przemysław Prądzyński, dyrektor ZTM. - W przetargu wyłoniono
      firmę, która przejęła na siebie problem ściągnięcia zaległych należności. My
      również zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem. Dzięki sprzedaży długu, ZTM
      odzyskałby przynajmniej część z 27 mln zł. Jest natomiast szansa, że kłopoty
      się skończą. W przyszłości obowiązek ściągania należności za jazdę na gapę
      przejmie od miasta firma, która wygra przetarg na prowadzenie kontroli biletów
      w pojazdach stołecznej komunikacji. ANNA
      SATEL

      ŻYCIE WARSZAWY 07.03.2002
      • jhbsk Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 07.03.02, 10:12
        A czy nie byłoby możliwe ściąganie niezapłaconych mandatów przez urząd skarbowy? Chyba tak byłoby
        prościej i taniej?
        • eela Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 07.03.02, 10:24
          Niby tak, ale to w przypadku, gdy gapowicz ma dochody. A jesli nie ma, to jak z
          niego sciągnąć pieniadze? Nie jestem poza tym pewna, czy urząd poradziłby sobie
          z taką nawałnicą dodatkowej roboty
          • jhbsk Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 07.03.02, 10:27
            Przeczytałąm kiedyś, że przez urząd ściągniety został niezapłacony mandat wystawiony przez policję. Chyba to
            jest możliwe - przy rozliczaniu rocznych zeznań podatkowych urząd mógłby uwzględnić niezapłacone mandaty.
        • marlodz Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 08.03.02, 10:21
          Nie jest mozliwe ściaganie tych należności przez urzędy skarbowe, bo
          komunikacja publiczna nalezy do spółki prawa handlowego, a nie do instytucji
          publicznej.Za przykładem MZA poszliby wówczas wszyscy: banki, sklepikarze,
          okradzeni itp. Pozdrawiam!
    • Gość: abc Re: Obrona linii komunikacji miejskiej IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 07.03.02, 13:14
      Pomysł dobry ale ... poroniony. Takie każdorazowe kasowanie biletu miałoby
      ewentualnie sens i zmotywowani bylibyśmy do niego, gdyby na poczet tzw.
      okresowości biletu liczone były tylko dni, w których rzeczywiście korzystamy z
      tego biletu. To znaczy: kasuję po raz pierwszy bilet, powiedzmy 30dniowy, 1
      marca (piątek). Nie korzystam z komunikacji miejskiej w sobotę i niedzielę.
      Ponownie korzystam z niej 4 marca (poniedziałek). Biletowi w dniu 4 marca o
      23.59 "stuknęło" już 4 dni, bo uaktywniłem go już 1-ego marca mimo, że tak
      naprawdę "jeździłem na nim" 2 dni. Gdyby jego "aktywność" kończyła się z końcem
      dnia, w którym faktycznie podróżowałem komunikacją ZTM, to wówczas bardzo
      chętnie "odświeżałbym" go i kasował dzień w dzień (ale tylko wtedy kiedy
      jeżdżę). I wtedy taki bilet starczyłby faktycznie na 30 dni przejeżdżonych a
      nie kalendarzowych.

      Poza tym wyobraź sobie zatory tworzone przez ludzi kasujących bilety przy
      wejściach do pojazdów, bo np. kilkakrotnie trzeba powtórzyć operację kasowania,
      mimo że "bilet włożono paskiem magnetycznym do dołu" (sam tego doświadczyłem).
      • sloggi Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 07.03.02, 13:15
        Co prawda - to prawda :) tak jest w Szwecji.
      • Gość: Wojtas Re: Obrona linii komunikacji miejskiej IP: *.pnu.com 07.03.02, 19:32
        Gość portalu: abc napisał(a):

        > Poza tym wyobraź sobie zatory tworzone przez ludzi kasujących bilety przy
        > wejściach do pojazdów, bo np. kilkakrotnie trzeba powtórzyć operację kasowania,
        >
        > mimo że "bilet włożono paskiem magnetycznym do dołu" (sam tego doświadczyłem).

        No cóż jeśli chcesz kartę miejską wkładać paskiem do dołu to gratuluję. Tę
        przecież wystarczy zbliżyć do kasownika i nie tylko w miejscu gdzie to
        namalowano. Mało tego można skasować kilka naraz. A skoro doświadczyłeś kasowania
        biletu jednorazowego to raczej nie jesteś użytkownikiem miesięcznych, czy
        kwartalnych (kosztują dużo mniej).
        • sloggi Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 08.03.02, 10:14
          Nie czepiaj się wypowiedzi, bo ogolnie facet ma niestety rację.
        • Gość: zet Re: Obrona linii komunikacji miejskiej IP: 195.187.84.* 08.03.02, 10:21
          Wiele osób nadal używa standardowych biletów miesięcznych i kwartalnych z
          paskiem.
        • Gość: abc Re: Obrona linii komunikacji miejskiej /do Wojtasa IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 08.03.02, 12:19
          Gość portalu: Wojtas napisał(a):

          > No cóż jeśli chcesz kartę miejską wkładać paskiem do dołu to gratuluję. Tę
          > przecież wystarczy zbliżyć do kasownika i nie tylko w miejscu gdzie to
          > namalowano.

          Tak, ale za kartę miejską trzeba płacić dodatkowo, nie wiedzieć czemu.
          • Gość: Wojtas Re: Karta miejska IP: *.pnu.com 08.03.02, 14:00
            Muszę przyznać, że płacenie za kartę miejską dodatkowo też mnie dziwi. Ale
            jednak postanowiłem wydać te kilka złotych więcej przy zakupie kwartalnego i
            mam teraz dużo wygodniejszy w korzystaniu bilet. Nie sądzę jednak mimo
            wszystko, aby kasowanie biletu za każdym razem było mocno uciążliwe (mając
            kwartalny z paskiem kasowałem go dosyć często i problem nie przyjmowania biletu
            przez kasowniki w przypadku mojego biletu był marginalny.
    • marlodz Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 08.03.02, 10:29
      Jestem Łodzianinem i trochę mnie drażni chaotyczna i nieekonomicznie stworzona
      sieć komunikacji autobusowej w Warszawie. Moje miasto wprowadziło
      restrukturyzację przewozów i dzięki temu z 29 linii tramwajowych mamy 15 bardzo
      dobrze funkcjonujących. Bo chyba po to stworzono system przejazdów czasowych.
      Zmiany wywołały burzliwą debatę w mediach ale wszystko zakończyło się pomyślnie
      i wszyscy są bardzo zadowoleni. W Łodzi nie ma sytuacji, że linie tramwajowe
      dublują się z autobusowymi, chociaż sieć dróg jest niewątpliwie uboższa. Te dwa
      środki komunikacji wzajemnie się uzupełniają. Razi mnie jak wiedzę korek
      tramwajowy w alejach Jerozolimskich, gdzie w każdym z tych tramwajów jest po 10
      pasażerów. Do tego sznur autobusów snujacych równolegle. Uważam, że jest to
      daleka rozrzutność ze strony władz Warszawy. Nadto coś mi się wydaje, że nad tą
      siecią nikt nie panuje. Pozdrawiam z Łodzi.
      • sloggi Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 08.03.02, 10:56
        Masz rację, przykład łódzkiej, poznańskiej i wrocławskiej reformy
        komunikacyjnej pokazuje, że mniej często w tej materii znaczy efektywniej.
        Przykłady ?
        Linia 103 - trasa w 78 % pokrywa się z torowiskiem.
        Linia 125 - wydłużona na krańcach wersja linii nr. 26
        Linia 148 - trasa w 72 % dubluje się z torowiskiem.
        Linia 179 - odcinek Pl.Unii - Al.Lotników wzdłuż torowiska.
        Linia 521 - odcinek Gocławek - Bitwy Warszawskiej = linia nr.9
        - odcinek Gocławek - Pl.Narutowicza = linia nr. 44
        - odcinek Wiatraczna - Pl.Zawiszy = linie nr. 22 i 24
        - odcinek Rondo Waszyngtona - Bitwy Warsz. = linie nr. 7 i 25
        A ile linii wozi powietrze ?
        101,119,128,148,149,178,307,373, itp.
        Zapewno za to 521 mi się najbardziej oberwie, ale jazda z Falenicy do Centrum,
        bez przesiadki na Gocławku do tramwaju - to w godzinach szczytu strata czasu.
        • lodz2 Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 08.03.02, 12:30
          Ja jeszcze dodam autobus "148" nie wiem z jakimi tramwajami się dubluje ale mam
          wrażenie na większości osi pn-pd ma to miejsce. W dodatku jak lecę po 16-tej na
          Centralny to nigdy nie było więcej niż 5-6 pasażerów. Pozdrawiam.
        • d.z. Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 08.03.02, 12:36
          Kiedyś na początku lat 90-tych ówczesne MZK zaproponowały "rewolucyjne" zmiany
          w komunikacji miejskiej. Miało nastąpić ograniczenie dublujących się linii,
          stworzenie nowego układu uwaględniającego zmianę w przepływach potoków
          pasażerskich no i co?? Za koncepcją tą wszyscy byli "za", a nawet "przeciw".
          To co mamy w tej chwili jest swego rodzaju powielaniem zasad ze starego układu.
          Tak więc prawie z każdej części miasta powinno się dojechać do Centrum (bez
          przesiadek). To skutkuje tak dużą ilością linii w Śródmieściu. Linii, których
          trasy są zbliżone, a autobusy "zbijają się" w "stada", poczas, gdy
          na "peryferiach" na autobus czeka się po 30 min (a będzie zgodnie z
          zapowiedziami dłużej).
          No tylko spróbujcie znaleźć odważego, który to zmieni (przykład Ursynowa wiele
          chyba wszystkich nauczył)...
      • irzyk Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 08.03.02, 12:49
        Ale głupoty pleciesz. Jestem z W-wy, ale bardzo interesuję się Łodzią a
        szczególnie komunikacją.
        Nie powiesz mi, że ludzie zadowoleni z likwidacji tramwajów na Warszawskiej,
        albo porozmawiaj z ludźmi, którzy muszą się przesiadać z 7-ki na rogu
        Zachodniej i Legionów, żeby pojechać Zachodnią-Kościuszki-Piotrkowską do Pl.
        Niepodległości. Ale Ty na pewno mieszkasz na Retkinii albo na Widzewie i masz
        tramwaj co średnio 3 min, wiec jesteś bardzo zadowolony.
        • lodz2 Re: Obrona linii komunikacji miejskiej 08.03.02, 12:54
          Sorki Misiek! ale Warszawską jedzie "trójeczka" z częstotliwością odpowiednią
          dla tego rejonu miasta. Nie może być tak, że wszyscy mają przystanek po oknem i
          bezpośrednio dojeżdżają pod bramę zakładu pracy. To absurd. Ale generalnie
          opinia Łodzian znacznie się zmieniła. Pozdrawiam!
    • Gość: adam81 Re: Obrona linii komunikacji miejskiej IP: *.sggw.waw.pl 11.03.02, 17:17
      To bardzo zły system sprawdzania atrakcyjności danych linii. Osoby kasujące bilety
      jednorazowe korzystają z danej linii żadko, a ci, którzy jeżdzą codziennie mają
      miesięczne/kwartalne. A co do kasowania biletów okresowych za każdym razem to może i
      miałoby to jakiś sens, ale tylko w niezatłoczonych liniach. W zatłoczonych liczba
      kasowanych biletów i tak byłaby bardzo niska (czasem jest kłopot z wejściem do
      autobusu/tramwaju, a co dopiero jeszcze pchać się do kasownika, jak się ma ważny
      bilet).
      • Gość: Wojtas Linie mało zatłoczone IP: *.pnu.com 11.03.02, 20:01
        No właśnie o to chodzi, że chyba zlikwidują bądź ograniczą linie najmniej
        zatłoczone (mniej kursów) lub może być też tak, że niektóre linie zostaną
        skrócone na odcinkach mało uczęszczanych. Nie mniej jednak one też są
        potrzebne,a w nich dopchać się do kasownika nie jest problemem. I nie ma
        większych szans, aby utworzyła się kolejka do kasowników. Bo ja nie wyobrażam
        sobie ograniczeń na linii, np. 517. Jednak teraz o ograniczeniu mogą tez
        decydować kierowcy pojazdów (bo być może zdają jakieś sprawozdania o obciążeniu
        linii typu: za jakimś przystankiem nikt prawie nie jedzie dalej, a na tej linii
        mam jeszcze cztery przystanki). I być może te cztery przystanki będą wykreślone
        z trasy tejże linii.
        • sloggi Re: Linie mało zatłoczone na pewnych odcinkach 12.03.02, 08:29
          Koło mojego domu myka linia 132, jej pech polega na tym, że końcowy odcinek
          trasy przebiega przez mało zaludniony teren, efekt jest taki, że w dni wolne od
          pracy kursuje na całej trasie tylko jeden autobus co 77 minut. Ponoć o drugim
          nie ma co marzyć.
          Takie linie, to jest problem dla pasażerów.
          • Gość: Wojtas 132 IP: *.pnu.com 13.03.02, 10:37
            No chyba nie ograniczą jej częstotliwości kursowania bo wtedy widziałbyś
            autobus raz na 3 godz. I można by małym dzieciom mówić: "O widzisz tak wygląda
            autobus". Ale jak wynika z rozkładu ztm (www.ztm.waw.pl) autobus pokonuje trasę
            w ciągu 34 minut (czyli jeden wóz jeździ, skoro co ok 77 minut masz autobus).
            Więc u Ciebie ograniczenia oznaczają likwidację. Jakby jeżdziły 2 autobusy to
            byś miał autobus co ok. 34 minuty. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że kierowca
            dojeżdżając do petli stoi na niej 20 minut (wtedy kursowałby jeden autobus co
            ok. 110 minut).
    • Gość: Dyzio Re: Obrona linii komunikacji miejskiej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 18:15
      Teoretycznie słusznym jest postulat by kasować "karty" bo to pozwala
      systemowi "widzieć" pasażerów. Aliści (jak mawiał Waldorf): 1. sporo jest
      gapowiczów (co już tu wyciągnięto), 2. "obłożenie" i "ustawienie" linii
      bardziej zależy od "wszystkowiedzących zabiurkowców pospolitych" z ZTM, którzy
      i tak z tejże komunikacji masowej nie korzystają (tak samo zresztą jak ci co to
      sie o niej choćby w Stołecznej autorytatywnie wypowiadają co okazało się "przy"
      zmianach na Ursynowie), 3. nikt i nigdzie nie wymyslił struktury komunikacyjnej
      zadowalającej wszystkich. Egzemplum: mamy więc to co mamy a ja z niejaką
      schadenfreude oglądam ludzi szarpiących sie z wiecznie zacinającymi się
      bramkami w metrze (o kradzonych kasownikach z 2gich wozów tramwajowych nawet
      nie wspomnę) ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka