irzyk 11.03.02, 12:16 W dzisiejszej Stołecznej przeczytałem o planach Rembertowa odcięcia się od W- wy. Co sądzicie na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sloggi Re: Rembertów 11.03.02, 12:33 Podobnie jak Ursus i Falenica, Rembertów powinien ponownie zostać samodzielnym miastem. Odpowiedz Link Zgłoś
d.z. Re: Rembertów 11.03.02, 12:36 Pomysł bardziej ambicjonalny niż praktyczny. Jeśli samodzielność (po oderwaniu od Warszawy) miałaby się przejawiać (przy dość skromnym budżecie) podejmowaniem decyzji takich jak do tej pory (chodzi mi o budowę chyba największego z gminnego ratusza, przy jednoczesnym zaniechaniu choćby próby łatania ewidentnych braków w tamtejszej infrastrukturze - mówię to jako były mieszkaniec Rembertowa), to raczej nic dobrego z tego nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam81 Re: Rembertów IP: *.sggw.waw.pl 11.03.02, 16:13 Jeśli ONI nie czują się WARSZAWIAKAMI to nie należy ich TU na siłe trzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Re: Rembertów IP: *.astercity.net / 10.129.128.* 11.03.02, 17:00 Krzyżyk na drogę ! G. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mar Secesja od Polski! IP: 213.25.197.* 12.03.02, 04:32 Secesja od Polski - to jest jedyne wyjście. Żeby nie wiem jak się dzielić i łączyć - to i tak i w Rembertowie i w Warszawie bądą obowiązywały te same ustawy i rozporządzenia. Te same złodziejskie podatki, obowiązkowe ubezpieczenie społeczne, sądownictwo pogrązone w marazmie, urzędasy pogrążone w nieróbstwie... To nic nie da. Przecież to nie ma znaczenia czy gmina X jest częścią większej całości (Warszawy) na mapie, czy też jest osobnym miastem - bytem administracyjnym. Najważniejsze jest to, w którą stronę płyną pieniądze i kto nimi rozporządza (oraz jak to robi i ile przy tym chowa do własnej kieszeni). Gdyby samorząd mógł przejąć np. znaczniejszą część wpływów z podatków pośrednich i bezpośrednich płaconych przez firmy i mieszkańców edanego terenu, a ponadto mógłby prowadzić własną politykę fiskalną (co w praktyce oznaczałoby "secesję finansową") to takie "rozwody" miałyby sens. Pojawiałby się gminy bogate i biedne, atrakcyjne i mniej atrakcyjne dla potencjalnych nabywców nieruchomości i inwestorów... Poza tym ja na przykład nigdy nie czułem się ani Warszawiakiem, ani mieszkańcem swojej gminy, czy ulicy. Nie myślę też o sobie jako o Polaku. Jestem człowiekiem - i nic ponadto. Poczucie przynależności do grupy lub terytorium (ale nie własnego - np. domu, tylko wspólnego) jest dla mnie jakims atawizmem. To trochę tak jak zwierzęce dążenie do życia w stadzie i identyfikacja z tym stadem. Prawdę mówiąc mam mocno w d... jak się nazywa jednoska podziału terytorialnego, w której mieszkam. Odpowiedz Link Zgłoś