pan_pndzelek
14.07.04, 20:15
>>>Żałosne święto Francy...
Dziś France obchodzą swoje żałosne narodowe święto, święto motłochu
oszalałego z żądzy krwi i mordu... Jaki kraj takie i święta...
Z tej okazji na warszawskim trawniku zjawiły się jakieś stare pudernice w
prześmiesznych kapeluszach udających szyk i modę. W charakterze mężczyzn zaś
wystąpił jakiś arab z warkoczykami - prawdziwa Franca... No i była także
przesuszona stuletnia "piękność" z podgardlem do kolan - to żona ambasadora
tego śmiesznego kraiku... Pośród gości dało się zauważyć także byłą artystkę
Szapołowską - ta przybyła chyba raczej jako znana w tzw. środowisku
miłośnica "francuza" niż jako wielbicielka Francy... Miłym akcentem były
hosteski oderwane akurat od promocji salcesonu i majtek...
Ciekawe skąd u Franc takie umiłowanie rocznicy tego "święta". Wszak nawet w
byłym ZSRR nikt już nie świętuje rocznic przewrotu listopadowego. Tym to
dziwniejsze, że przecież Lenin i talin to tylko uczniowie Francowatych
nauczycieli rewolucyjnych. To nie Lenin pierwszy dopuścił się królobójstwa -
zbrodni najbardziej odrażającej w dziejach, kwalifikowanej gorzej niż ojco-
czy dzieciobójstwo. Pierwsze były France - mordercy Ludwika, Marii Antoniny i
Delfina... To od nich Lenin z Jakowem Jurowskim nauczyli się mordować także
dzieci panujących...
To nie Stalin pierwszy mordował swój lud (np. głodząc na śmierć miliony
Ukraińców), to France pierwsze pokazały jak to robić mordując, wyrzynając w
pień lud Wandei... Dziś bestialsko wymordowany lud ma tylko skromny pomnik,
zamordowany Król nie ma żadnego za to ich mordercy mają doroczne huczne
święto... święto takie jak dzisiejsza pogoda w Warszawie - ponure i
odrażające...
Z okazji waszego święta panie ambasadorze Francy w Polsce, za pana
pośrednictwem składam wszytkim obywatelom pana śmiesznego kraiku życzenia:
serdeczny ch..j wam w d..pę!!!