Dodaj do ulubionych

Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze...

IP: *.ip.netia.com.pl 25.01.13, 11:13
To zapierniczaj na piechotę...
Obserwuj wątek
    • Gość: pat Codziennie chodzę bez kurtki.. IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 11:25
      ..czemu na dworze jest jak na złość -10? Czy miasto nie może coś z tym zrobić? Mamy 21 wiek!
      • tom_aszek Re: Codziennie chodzę bez kurtki.. 28.01.13, 10:46
        Gość portalu: pat napisał(a):

        > ..czemu na dworze jest jak na złość -10? Czy miasto nie może coś z tym zrobić?

        Pamiętam odcinek "Kabaretu Olgi Lipińskiej" , w którym wyremontowano teatr ale omyłkowo kaloryfery zamontowano na zewnątrz i aktorzy zimą wychodzili na zewnątrz, żeby się ogrzać... Może by takiej metody spróbować? Musiałbyś tylko chodzić blisko budynków i tych kaloryferów. :)
      • Gość: beeker Re: Codziennie chodzę bez kurtki.. IP: 78.8.111.* 07.03.13, 10:17
        Ależ nikt nie zabrania Ci chodzić w kurtce. Tymczasem istnieje zakaz używania jezdni.gdy istnieje droga rowerowa - nawet gdy jest nieprzejezdna.
        Dlatego - jeśli w PorD ma być taki zakaz, to służby winny odśnieżyć, lub w końcu wzorem krajów zachodnich nie zakazywać jazdy rowerem jezdnią.
        Nawiasem mówiąc miejsce roweru nie jest na chodnikach, czy tzw. DDR tylko właśnie na jezdniach.
        • eizoo Re: Codziennie chodzę bez kurtki.. 07.03.13, 12:53
          Gość portalu: beeker napisał(a):

          .
          > Dlatego - jeśli w PorD ma być taki zakaz, to służby winny odśnieżyć, lub w końc
          > u wzorem krajów zachodnich nie zakazywać jazdy rowerem jezdnią.
          > Nawiasem mówiąc miejsce roweru nie jest na chodnikach, czy tzw. DDR tylko właśn
          > ie na jezdniach.
          Miejsce roweru jest na DRODZE DLA ROWERÓW - widać część ograniczonych umysłowo nie rozumie tej nazwy i na siłę upiera się że to nie dla nich
          Otóż to dla was - wyznawcy pedała - robi się DDR.

          A miejsce na drodze rowery mają w Wietnamie.
          Bo w Chinach już nie tak całkiem.
          • Gość: marder Re: Codziennie chodzę bez kurtki.. IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 16:01
            Koleś, czy nie wydaje ci się, że ja heteroseksualny facet moge poczuć się trochę doktnięty hasłem "wyznawca pedała"? Tam gdzie nie ma DDR kodeks nakazuje mi jechać ulicą i to robię, choc strasznie mi przeszkadzają wlokące się w korkach samochody.
            • eizoo Re: Codziennie chodzę bez kurtki.. 08.03.13, 12:38
              Gość portalu: marder napisał(a):

              > Koleś, czy nie wydaje ci się, że ja heteroseksualny facet moge poczuć się troch
              > ę doktnięty hasłem "wyznawca pedała"

              To zdecyduj się kogo udajesz - "marder" czy "beeker" czy coś tam jeszcze.
              takie byty mnoży tylko pryszczaty smark, nie aspiruj więc do bycia facetem bo ci sporo brakuje.

              A hetero - no cóż jaki "hetero" zasuwa po ulicy w obcisłych rajtkach?
              • Gość: Boddoxx Niektórzy jeżdżą w "rajtkach" czyli spodniach na IP: 194.8.126.* 08.03.13, 12:48
                rower, bo są po prostu wygodne, ale to nie świadczy o orientacji seksualnej.

                > A hetero - no cóż jaki "hetero" zasuwa po ulicy w obcisłych rajtkach?

                Trzeba mieć naprawdę zdrowo nie po kolei w głowie albo czuć nienawiść dla ludzi, żeby używać takich argumentów.

                Niektórzy sa wyznawcami/użytkownikami trzech pedałów. Czy to w jakikolwiek sposób wskazuje na ich orientację seksualną? Może są bardziej "spedaleni" niż wyznawcy/użytkownicy dwóch pedałów?
                • Gość: marder Re: Niektórzy jeżdżą w "rajtkach" czyli spodniach IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 13:07
                  ja "rajtki" nazywam śpioszki. Pod spód dobre, na wierzch nie. A Eizo ma jakieś problemy z doliczniem się ilości klepek. Cham i tyle.
              • Gość: marder Re: Codziennie chodzę bez kurtki.. IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 13:05
                Wiesz co dupku? PUDŁO. Jeżdżę w jeansach. Mam tylko jednego nicka i tylko jeden byt. Z dużą dozą pewności zarabiam znacznie więcej niż ty, mam 47 lat, dobra pozycje zawodową, dwuletni spłacony samochód, żonę, dwoje dzieci i pryszczaci kolesie twego rodzaju w ich wspaniałych wieś-wagenach troszke mnie wk...ją. Acha misiu, mam bliżej "w tych sprawach" do Gowina niż Palikota. Zresztą, szkoda czasu na tłumaczenie komuś takiemu jak ty, że można normalnie jeździć po mieście rowerem, mieć z tego frajdę itp. Jeździsz samochodem, ok. Przepisowo? ok. Jesteś chamem, a to już nie jest ok.
          • Gość: Boddoxx Re: Codziennie chodzę bez kurtki.. IP: 194.8.126.* 08.03.13, 12:50
            > Miejsce roweru jest na DRODZE DLA ROWERÓW

            Jeśli jest wyznaczona dla danego kierunku jazdy, co w Polsce jest na razie bardzo rzadkie, dlatego w zdecydowanej większości pokonywanych km jeżdżę rowerem po jezdni.

            > A miejsce na drodze rowery mają w Wietnamie.

            W Polsce również. DDR jest elementem drogi (publicznej).
    • Gość: luksusem_jadę gazeciane wypociny IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.13, 11:30
      gazeta to nawet rower potrafi mi obrzydzić. onanizmu z serii polska na rowery nie da się czytać, a kiedyś naprawdę lubiłem jeździć rowerem.
      • wutang4eva Re: gazeciane wypociny 25.01.13, 21:45
        Pełna racja. Dopóki nie zacząłem czytać gazety i komentarzy rowerzystów oszołomów to nigdy wcześniej normalni rowerzyści mi nie przeszkadzali.
        • Gość: marder Re: gazeciane wypociny IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.13, 23:00
          Nie jestem rowerowym oszołomem - za chol.rę nie. Ale nie jestem też chorym na ślepote kierowcą. Swoją drogą: co wam do ch....ry przeszkadza to, że tacy jak ja chcą jeździć nawet w zimie? Zazdrość że ja jadę o ty stoisz? Złość że tłusty tyłek + ego przeszkadzają Ci w wejściu na jednoślad? Co? Sprawdziłem, że w dyskusjach na temat rowerów jesteś przeciw. ok. Ale czemu? Ja nie narzucam tobie konieczności jeżdżenia rowerem, więcej: nie chcę żeby tacy jak ty siadali na rower w mieście - powiększył byś statystyki wypadkowe, albo wkur..ł mnie i kierowców łamiąc przepisy. Więc odpuść nam. Jeśli nie będę miał śniegu na ścieżkach, nie będę Ci przeszkadzał na jezdni. I tyle - takie to trudne do pojęcia? Takie obce? Takie złe?
          • wutang4eva Re: gazeciane wypociny 27.01.13, 08:24
            Każdy rowerzysta który domaga się ograniczania ruchu samochodów to rowerowy oszołom. Jeśli nie domagasz się ograniczania ruchu samochodów, to jesteś normalnym rowerzystą. Wyjątki się zdarzają.
            • Gość: marder Re: gazeciane wypociny IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.13, 21:21
              z radością przyjme ograniczenie ruchu w Wa-wie do wozów na warszawskiej rejestracji, może wtedy wróce do jeżdżenia samochodem?
              • wutang4eva Re: gazeciane wypociny 29.01.13, 17:13
                Jest to pewien kompromis.
    • Gość: buka Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: *.ip.netia.com.pl 25.01.13, 11:32
      Nie chce wyjść na osobę która się czepia ale rower nie jest najlepszym środkiem transportu w zimę własnie dlatego ze jest śnieg i lód. Zauważyć można ze po opadach śniegu chodniki też, po mimo że są odśnieżane, są często śliskie. Najlepszą powierzchnią do jazdy zostaje droga bo tam odbywa się największy ruch (i jest to priorytet) i większość rozsądnych ludzi porusza się tymi drogami.
      Wymaganie od miasta odśnieżania ścieżek rowerowych aby jakiś maniak mógł przyjechać do pracy jest najzwyczajniej nieekonomiczne dla miasta a co za tym idzie dla warszawiaków (na pewno wymyślili by jakąś opłatę;])
      Proszę czasem spojrzeć nie tylko na własną osobę.


    • Gość: Mars Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 217.153.152.* 25.01.13, 11:32
      Jak samobójcze dzieci dwóch pedałów mają dość życia to niech skaczą z mostów do Wisły, a nie zagrażają innym uczestnikom ruchu.
      • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:59
        Nie jestem samobójcą. Jeżdżę po Wa-wie rowerem cały rok. Nie zagrażam innym uczestnikom ruchu - staram się. niesety zimą zaczynają się schody: rano widzę dublerów Hołowczyca i Kubicy ślizgających się w letnich oponkach na błotku śniegowym, więc jadę ścieżką rowerową, ups. chodnikiem, bo ścieżka jest dwa metry obok pokryta hałdami śniegu.
        I na tym polega właśnie problem. Aha: mam żonę, dwoje dzieci, własny samochód (nie banku w ratach) mieszkanie (jak obok) i dobra pracę i 47 lat. Dzieckiem z pewnością nie jestem.
        • Gość: ccf Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 10:08
          a pieszych na chodnikach nie ma??? Kolejny cham podpierający się rodzinką i kasą!
          • Gość: marder Chodniki są dla pieszych IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 20:29
            Chamem raczej nie jestem. Frustratem też nie. Czy można to samo powiedzieć o tobie? Jeśli nie chce mnie zimą na chodniku, to ja jestem za. Łap za łopatę i odkop ddr zasypany śniegiem przez gospodarza twojego bloku. Jeśli juz jadę chodnikiem, to pieszy ma absolutne pierwszeństwo przede mną. Jeden jedyny raz potrąciłem pieszego, ale nawet gdybym szedł na piechotę też by doszło do spotkania łep w łep. Facet dał duży krok z ocienionego wnętrza sklepu prosto mi pod koła. Miałem wtedy prawo jechać po chodniku - jechał ze mną mój małoletni syn. Nie jestem święty, ale chamem z pewnością równiez nie jestem.
      • toxicwaltz Nie zauważyłem, żeby rowerzyści komuś zagrażali. 26.01.13, 23:06
        Bardzo rzadko powodują ofiary śmiertelne i poważne urazy u osób postronnych. Dużo większą masz szansę, że zginiesz jako pieszy na chodniku potrącony przez samochód niż w wyniku potrącenia przez rowerzystę.

        Jako kierowca nie czuję żadnego zagrożenia ze strony rowerzystów, za to czuję się mocno zagrożony przez domorosłych, miejskich rajdowców.
        • Gość: ccb Re: Nie zauważyłem, żeby rowerzyści komuś zagraża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 10:12
          jako rowerzysta na chodniku nie czuję żadnego zagrożenia ze strony dzieci i staruszek.
    • freya Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 11:36
      Bo jest zima, słonko. Taka pora roku, gdy pada śnieg, jest mróz, lód itp.
    • Gość: tofifi Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: *.dynamic.lte.plus.pl 25.01.13, 11:37
      Kiedyś jak spadł śnieg to chłop odstawiał wóz i zaprzęgał sanie. ;) - super - żeby 50 osób mogło sobie pojeździć w zimę na rowerach to trzeba 1000 osób zatrudnić do odśnieżania ścieżek rowerowych - sensu nie ma w tym żadnego.
      • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:31
        Nie. Wystarczyłby jeden płóg na traktorze na trzy dni na ścieżkę - i po kłopocie. Zresztą autorka słussznie zauważa, że zimą na ścieżkach składowany jest snieg z ulic i chodników.
        • Gość: wfc Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:54
          wow. A teraz geniuszu wytłumacz dlaczego w takim razie nie odśnieża sie np. chodników ciągnikiem?
          • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:45
            Geniuszu... wiele ścieżek rowerowych ma szerokość 2m i traktor swobodnie tam wchodzi. Zresztą wczoraj jechałem taką ścieżką którą ktoś przez pomyłkę odśnieżył.
            • Gość: ixi Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 93.190.152.* 25.01.13, 17:28
              Geniuszu, traktor wazy 2 tony... wiesz co sie dzieje ze sciezka albo chodnikiem, kiedy przejedzie po nim traktor z plugiem?
              • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 18:35
                Cuż jesli ktos położył płyty chodnikowe na piasku to wygląda to źle po setnym przejeździe. Jeśli to jest DDR to nic się nie dzieje. A przynajmniej nie powinno. Ale: są roboty publiczne dla skazanych, są małe pługi/odśnieżarki kierowane ręcznie - to tylko technikalia. Chodzi o to, że odśnieżanie nie musi być codzienne jak w przypadku ulic. Wystarczy raz na jakiś czas, tak aby warstwa śniegu nie była grubsza niż jakieś 5 cm.
              • toxicwaltz Niedawno widziałem kilka małych pługów, 26.01.13, 23:08
                odśnieżających chodniki. Z człowiekiem za kółkiem ważą może ze 300kg.
    • gom1 Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... 25.01.13, 11:37
      Proponuję jechać bliżej środka pasa niż "tulić się" do prawej krawędzi - wtedy nikt na "żyletkę" wyprzedzać nie będzie. No.. prawie nikt. Prym wiodą starsi panowie w astrach i wszelkiej maści daewoo. Niezależnie od tego ile miejsca im zostawię, zawsze się wpychają.

      A że trąbią.. trąbi = widzi ;-)

      Jedna prośba z mojej strony do zmotoryzowanych: nie siedźcie mi na "bagażniku". Wyprzedźcie albo trzymajcie dystans. Dla mojego bezpieczeństwa i dla spokoju waszego sumienia (to nic przyjemnego przejechać rowerzystę).
      • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 11:40
        www.youtube.com/watch?v=hgCqz3l33kU
      • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:34
        Zgadza się. Lusterko i prędkość powyżej 30 zapewniają wzrost bezpieczeństwa. Dodatkowo noszę kamizelkę. Widzi = nie zabije. I fakt najczęściej po chamsku zachowują się kolesie w samochodach tańszych o mojego roweru.
        • Gość: Chopin Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.13, 12:47
          Ej, ale według przepisów rower po ulicy nie może jechać szybciej niż 30km/h(co trochę bez sensu jest bo jak mam to sprawdzać jadąc skoro nie ma obowiązku prędkościomierza...)
          • gom1 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 12:52
            Gość portalu: Chopin napisał(a):
            > Ej, ale według przepisów rower po ulicy nie może jechać szybciej niż 30km/h

            A możesz wskazać ten przepis? Z ciekawości pytam.
            • Gość: Chopin Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.13, 13:15
              Powiem szczerze że właśnie szukałem i znaleźć nie mogłem... Pamiętam to jeszcze z czasów podstawówki jak kartę rowerową robiłem i to był jeden z przepisów o których nam mówili wtedy... To było tez jedno z wyjaśnień czemu rowerem po autostradach i drogach ekspresowych nie wolno jeździć, jako że tam minimalna prędkość to 30km/h.
              Może się pozmieniało...
              • gom1 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 13:31
                Gość portalu: Chopin napisał(a):
                > Może się pozmieniało...

                Heh.. Nie zrozum mnie źle. Podobny problem ma zdecydowana większość kierujących. Coś, gdzieś, kiedyś ktoś mówił albo usłyszeli w maglu. Uprawnienia zdobyli dawno temu i od tej pory aktualne przepisy ich nie interesują. No bo i tak jeździ się na czuja. Jednak co jakiś czas spotykam nauczyciela, który próbuje mnie ewangelizować i nawracać na "właściwą" drogę. Niestety dla nich, przepisy zmieniają się bardzo często. Pół biedy, jeśli nauczyciela spotkam na forum - wtedy jest nawet zabawnie. Gorzej, jak swoje nauki próbuje wprowadzać na ulicy.

                Nie ma osobnych limitów prędkości dla rowerzystów. W "mieście" mogę jechać tyle, na ile pozwalają ogólne przepisy (z reguły jest to 50km/h) - czyli tyle ile samochody. Również na DDR - co poddaję pod rozwagę zarówno pieszym szwędającym się po "ścieżkach", jak i kierowcom skręcającym na skrzyżowaniach z DDR.
                • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:52
                  Zgadza się. V max zgodna z ograniczeniem prędkości. A policja za przekroczenie udziela "pouczenia", oberwałem kiedys za 57mk/h na moście Poniatowskiego. Płaci się mandacik jak się ma homologowany prędkościomierz - oparty na GPS. Miało wejść ograniczenie do 25 kmh na drogach rowerowych, ale zdaje się przepadło jako martwy przepis. Ja i tak na ścieżkach nie przekraczam 30, nie są projektowane na większe prędkości.
    • Gość: mops komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 11:39
      na 6 zastanych postów 4 łączą ich autorów w 2 przypadkach. 1 - prawdopodobnie są leniwymi grubasami. 2 - ich postrzeganie świata kończy się tam gdzie cerata na ich stole.
      • Gość: xXx Re: komentatory żałosne... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.13, 11:46
        mopsiu, ty z tych co pedałują leniwie buspasem mając w dupie wypchany pasażerami autobus za nimi?
        • Gość: wdv Re: komentatory żałosne... IP: 168.168.43.* 25.01.13, 12:12
          a wiesz jak bedzie ten bus wygladal jak wszyscy z rowerow wsiada - puknij sie
          • Gość: xXx Re: komentatory żałosne... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.13, 12:20
            Wiem, nie będzie się ciągnął 10 km/h za jakimś pedalarzem z reklamówką z Biedronki.
          • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 25.01.13, 21:53
            Jak wszyscy z rowerów w zimę zsiądą to będzie jakieś 7 osób więcej w autobusach w całej Warszawie.
            • toxicwaltz Jak te 7 osób skorzysta z jezdni zamiast z 26.01.13, 23:11
              nieprzejezdnych ddr, to problemu też nie będzie. W końcu sieć ddr jest ledwo zauważalna, i tak 99% trasy muszą pokonywać jezdnią, więc jak na tych pozostałych 1% pojadą przez parę dni jezdnią, to nic się nie stanie.
              • wutang4eva Re: Jak te 7 osób skorzysta z jezdni zamiast z 27.01.13, 08:25
                No więc w czym problem?
                • toxicwaltz No właśnie, w czym? 28.01.13, 08:38
                  Ja też nie widzę problemu w nieodśnieżeniu ddr dla paru rowerzystów. W zimie jest ich zauważalnie mniej niż podczas innych pór roku.

                  Ktoś zrobił z tym tematem widły z igły.
                  • Gość: A-24 Problem prawny IP: 78.8.111.* 07.03.13, 10:55
                    Problem w tym, że jest to nielegalne. Wcale nie trzeba odśnieżać DDR. Dla mnie jako stałego rowerzysty lepiej byłoby, żeby wcale nie było DDR. Tylko dlaczego mam zakaz używania jezdni ?
            • tom_aszek Re: komentatory żałosne... 28.01.13, 10:44
              wutang4eva napisał:

              > Jak wszyscy z rowerów w zimę zsiądą to będzie jakieś 7 osób więcej w autobusach
              > w całej Warszawie.

              Nie 7 tylko 30 - 40! Czytaj artykuł uważnie:
              " Codziennie, jadąc do pracy, mijam ok. 30-40 osób na rowerach, "
              :)
              • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 28.01.13, 20:06
                Mija 40 osób łącznie ale w tym 5 razy mija te same osoby. To tak samo jak ktoś korzysta z metra 4 razy dziennie to ZTM pisze, że to było 4 pasażerów. Stąd ta liczba zapewne ;)
                • Gość: marder Re: komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.13, 21:19
                  to jeden z twoich głupszych argumentów, napij sie piwa, może wena ci wróci.
                  • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 29.01.13, 17:40
                    Wena już wróciła
                    i wielu lewaków zniszczyła.
                    Moje argumenty są nie do podważenia,
                    drzemie w nich olbrzymia siła rażenia.
                    Nie wszystkie muszą być z założenia poważniejsze,
                    Oświecanie ekolewaków, to to co w nich najważniejsze.
                    • Gość: marder Re: komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 11:58
                      z piwną poezją nie będę walczył... apropos: Niebo wysłuchało naszej dyskusji i jak widac zqa oknem wszystko intensywnie odśnieża.
                      • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 30.01.13, 17:07
                        Rzadko piję piwko, może 2 razy w miesiącu, więc nie wiem dlaczego tego piwa się uczepiłeś. Też się cieszę, że niebo nas wysłuchało :)
                        • Gość: marder Re: komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 20:32
                          w taką pogodę jak aż się prosi coś na rozgżewkę, koniaczek? jasio? Jeszcze klika dni takiej pogody i zmieniam opony na uniwersalne.
                          • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 30.01.13, 22:08
                            Polecam do jazdy po mieście jak najbardziej, sam stosuje od lat uniwersalne.
                            • Gość: marder Re: komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 31.01.13, 11:17
                              Na ośnieżone ddr najlepsze sa opony zimowe, mają stalowe kolce, które zapewniają przyczepność nawet na lodzie. Niestety na czarnych ulicach potwornie halasują i dają b. duży opór toczenia.
                              • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 31.01.13, 20:17
                                Na rowerowych oponach sie nie znam kompletnie ;) Ostatni raz jezdzilem daaawno temu. Natomiast do samochodu polecam jak najbardziej uniwersalne.
                                • Gość: marder Re: komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 01.02.13, 13:03
                                  w samochodzie zimą-zimowe. Jednak Dunlopy zimówki najbardziej nam pasują. Przy okazji: zauważyłeś, spieraliśmy się, nibo usłyszało i problem wyczyściło.
                                  • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 01.02.13, 19:58
                                    Zgadza sie chociaz dla mnie zadnego wielkiego z punktu widzenia calego miasta problemu nie bylo wogole :)
      • Gość: koko Re: komentatory żałosne... IP: *.ip.netia.com.pl 25.01.13, 11:50
        Prawdopodobnie możesz być upośledzony albo pracować w cyrku jako małpa i co miło? ;]
        Nie oceniaj jak nie wiesz;]
        • Gość: mops Re: komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:15
          akurat jeżdżę chodnikami, na ulicę wyjechać jednak strach. do tego jestem również kierowcą i wiem jak sprawa wygląda po 2 stronach i tu nie chciałbym używać słowa - barykady. smutne, jest to, że nawet w takim temacie ludzie od razu używają inwektyw i odniesień do pedalstwa li lewactwa. rozumiem, że jak ktoś jeździ na 3 kołowym rowerku to jest centralnie ukierunkowany czy ma dwustronne odchylenia ze zrównoważonym, głównym nurtem? czytając większość komentów uważam, że bieda mentalna w tym kraju ma się doskonale a co gorsza jej siewcy misyjnie i non profit budują ją całodobowo.
          • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 25.01.13, 22:02
            No tak już jest że większość aktywistów rowerowych to lewaki. A że zdarzają się wyjątki to już inna sprawa.
            • Gość: marder Re: komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.13, 23:44
              Aktywistów z masy krytycznej? Być może masz rację. Ale ja nie jestem eko-lewakiem z masy krytycznej. Jestem normalnym centrowym wyborcą z klasy średniej, a po czterdziestce odbiło mi i zamiast sprawić sobie nową żonę zaczełem jeździć rowerem.
              • wutang4eva Re: komentatory żałosne... 27.01.13, 08:27
                Wyjątki się zdarzają. Oby więcej takich wyjątków.
          • Gość: mil Re: komentatory żałosne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 10:17
            a po chodniku nie wstydzisz się jechać chamie? Nie wzrusza cię że starsze osoby muszą uciekać przed takim idiotą?
            • Gość: marder Re: komentatory żałosne... IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 20:37
              Ja się wstydzę, ale staram się tuszować ten wstyd uprzejmością wobec pieszych, utrzymywaniem ich tempa poruszania się itp. Z chamskimi zachowaniami pieszych i innych rowerzystów w takich sytuacjach spotykam się dość często. Zresztą: rower to takie coś, co nie należy nigdzie. Na ulicach nas nie lubią, na chodnikach tym bardziej, a ddr-ów jest jak na lekarstwo. Czasami nie ma innego wyboru jak chodnik - patrz choćby wykopki w okazji budowy warszawskiego metra. Także inwektywy - proszę - zachowaj na inne okazje.
    • Gość: kierowca Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: 195.42.249.* 25.01.13, 11:47
      dziś równierz pomyslałem o rowerzystach, gdy wczesnym ranem wyprzedzałem nieoświetlonego rowerzystę który jak mniemam nie ma wyobraźni lub świadomie powoduje zagrożenie na drodze...!!!
      jestem za ofizjalnym zakazem poruszania się zimą na rowerze po drogach:
      1. częsty brak oświetlenia jest niebezpieczny dla kierowców w lecie, a co dopiero w zimie gdy czas na reakcję jest znacznie zminiejszony,
      2. co z oponami i zagrożeniem jakie powoduje rowerzysta "ślizgający" się po drodze, jeżeli proponuje sie obowiązkowe opony zimowe dla samochodów to co z rowerem...
      • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:44
        Oj masz sporo racji. Latem zawsze do szału doprowadzają mnie nie oświetleni rowerzyści, zimą też znajdzie się ich trochę, choć zmią najczęściej jeźdźą Ci którzy umieją to robić. Oświetlonuy jestem na bajku jak choinka, mam kamizelkę odblaskową i opony zimowe - nota bene jest to pierwsza zima, podczas której kodeks RD dopuszcza stosowanie opon zimowych w rowerach. Widzisz "kierowco", moje opony mają STALOWE KOLCE - ptzy chamowaniu na lodzie wyrywam lód. W samochodzie kręcę w takiej sytuacji oberka lub jak kto woli piruecik. Można stosować opony na jazdę terenową - błoto - które radzą sobie również z nim lepiej niż samochodowe. Więc nie generalizuj i wypowiadaj się na temat, który znasz. Choć tak jak napisałem: masz całkowitą rację jesli chodzi o oświetlenie rowerzystów jestem za bardzo wysokimi mandatami za brak świateł.
        • toxicwaltz Coraz więcej rowerów ma prawidłowe oświetlenie, 30.01.13, 10:11
          ale wielu ludzi jeszcze jeździ rowerem bez świateł. Jestem za mandatami dla takich rowerzystów.

          Lubię jeździć rowerem wieczorem, bo ruch jest mniejszy. Kilka tygodniu temu prawie zderzyłem się z jednym nieoświetlonym rowerzystą na ddr w miejscu, gdzie drzewa zasłaniają światło ulicznych latarni i jest zupełnie ciemno, a ponieważ tam jest zakręt na ddr, więc zobaczyłem go w ostatniej chwili dzięki mocnej lampie diodowej (do października ub. roku była nieprawidłowym oświetleniem).

          Z drugiej strony, kilka dni temu szedłem chodnikiem wzdłuż ddr. Na odcinku ok. kilometra minęło mnie 8 rowerzystów (tak, w zimie), 7 miało oświetlenie, zadałem sobie trud policzenia.
          • Gość: marder Re: Coraz więcej rowerów ma prawidłowe oświetleni IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 12:20
            Tak jak napisałem: zima jeździ więcej osób umiejących jeździć = przewidujących konsekwencję swoich zachować na drodze. Brak oświetlenie nie idzie z tym w parze. Do kamizelki przekonałem się jakoś 4 lata temu, zaczełem z synem (wtedy był w pierwszej klasie) jeździć do szkoły, kawałek drogi, ok. 500 metrów pokonywaliśmy ulicą obaj w kamizelkach. Zauważyłem, że znacznie szybciej zauważali nas kierowcy, np. nikt nigdy nam nie wyjechał z miejsca parkingowego. Też kilka lat temu wracając z Modlina byłem wyprzedzany przez kolumne kilku tirów, dali mi sporo miejsca - conajmniej trzy metry. Przede mna jechał facet bez kamizelki w pięknym ubranku na rower, on już tyle komfortu nie miał. Wyprzedzali go zdecydawanie mniej bezpiecznie, choć sytuacja drogowa była bez zmian. Widoczność? Szacunek do innego użytkownika drogi? Do dziś nie wiem.
            • toxicwaltz Kamizelka poza terenem zabudowanym 30.01.13, 12:48
              bardzo pomaga.

              Ja myślę, że znaczenie mógł mieć efekt Peltzmanna. Założyłeś kamizelkę, uznali Ciebie za "zwykłego" rowerzystę. Tamten w ubranku byl "kolarzem", więc dali mu mniejszy margines.

              polskanarowery.sport.pl/blogi/tylkodlarowerow/2012/04/efekt_peltzmana__czym_jest_i_w_jaki_sposob_dotyka_cyklistow/1
              • Gość: marder Kamizelka w terenie zabudowanym! IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 13:30
                Ciekawe te filmiki. Faktycznie pierwszy rok na rowerze spędziłem na chodniku i ścieżkach - ulic unikałem. Teraz już ich nie unikam, ale jadę zawsze w kasku i kamizelce. Inna sprawa z kaskiem - gałęzie. jestem wysokim facetem i mam treka, więc siedzę wysoko. Wielokrotnie kask obronił mnie przed gałęziami. Nie wiem, czy można przyjąć że skoro jedzie sie w kasku i kamizelce to ryzukuje się bardziej ze względu na kompensację, ja raczej stawiam na to, że skoro jestem bardziej widoczny, to mogę wykonywać manewry ryzykowne dla rowerzysty, np. przejście na lewy pas...
            • gom1 Re: Coraz więcej rowerów ma prawidłowe oświetleni 30.01.13, 13:41
              Gość portalu: marder napisał(a):
              > Zauważyłem, że znacznie szybciej zauważali nas kierowcy, np. nikt nigdy nam nie
              > wyjechał z miejsca parkingowego.

              Jak kierowca nie chce zauważyć rowerzysty, to i "red flag act" nie pomoże. W moim przypadku sprawdza się mocna lampa w trybie strobo, zarówno z przodu, jak i z tyłu. A i to nie gwarantuje spokoju, czujność czekisty i oczy dookoła głowy to podstawa.

              A kamizelka "nie działa" w momencie, gdy rowerzysta nadjeżdża z boku. Najechania na tył roweru są dość rzadkie, najczęstsze spotkania pedalarz-blachosmród to właśnie uderzenia boczne. Kamizelka jako uzupełnienie oświetlenia? Proszę bardzo, jak ktoś lubi.. Ale zamiast? No way.
              • Gość: marder Swiatła + kamizelki IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 14:50
                Oczywiście jako TYLKO JAKO UZUPEŁNIENIE. Światła ledowe z przodu i styłu. Ale nawet w pochmurny dzień sa one za słabe. Kamizelka w takich warunkach działa idealnie. Zresztą, pamiętacie ten wypadek +/- z przed 2 lat pod Rawą Mazowiecką, bus, mgła, czołówka, 19 ofiar? Ja zapamiętałem z relacji telewizyjnych przede wszystkim potworną mgłę a w tej mgle widać było tylko żółte kamizelki policjantów. To mnie przekonało podajrze ostatecznie do zakładania żółtej kamizelki niezależnie od okoliczności i pozostałych części ubrania. Z boku też podnosi widoczność, ale oczywiście dla bezpieczeństwa podstawowe jest bezwzględne stosowanie się do prawa pierwszeństwa przejazdu w wersji dla rowerzystów: "pierwszeństwo przejazdu jest wprost proporcjonalne do masy pojazdu". Wniosek jeden: nawet jeśli mam pierwszeństwo to puki nie zobaczę stosownej reakcji kierowcy, puty nie mam pierwszeństwa. Nie wjeżdżam na "na bombę" na krzyżówki, łapki na hamulcach i oczy dookoła głowy. W samochodzie widać mniej, więc jako rowerzysta muszę o tym pamiętać.
                • gom1 Re: Swiatła + kamizelki 30.01.13, 15:04
                  Gość portalu: marder napisał(a):
                  > Oczywiście jako TYLKO JAKO UZUPEŁNIENIE. Światła ledowe z przodu i styłu. Ale n
                  > awet w pochmurny dzień sa one za słabe. Kamizelka w takich warunkach działa ide
                  > alnie

                  Widzisz, ktoś przeczyta "działa idealnie" i potem wpakuje się pod samochód ciemną nocą. No bo że "w dzień" to już nie doczyta.

                  A co do świateł.. polecam wygooglać takie słowa jak "mactronic", "walle", noise 500". Gwarantuję, że nawet w słoneczny dzień je zauważysz ;-)
                  • Gość: marder Re: Swiatła + kamizelki IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 15:13
                    mam dobrego cateye z tyłu, ale niestety ostatnio musiałem wymienić awaryjnie przód i pomyliłem się: lampa Krossa, teoretycznie była fajna, daje dużo światła w trybie ciągłym, ale przerywany jest fatalny. Muszę dokupić dodatkową. Dzięki za radę, poszukam. Do kamizelki już się przyzwyczaiłem, wstyd przyznać, ale bez niej czuję się goły.
                  • Gość: marder Re: Swiatła + kamizelki cz. II IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 15:16
                    a jeszcze jedno: w nocy kamizelka jest dzięki pasom odblaskowym widoczna z ogromnej odległości. Więc, jeśli ktoś nie będzie miał świateł, ale będzie miał kamizelkę, to powinno być ok. Ale oczywiście światła są niezbędne.
                    • gom1 Re: Swiatła + kamizelki cz. II 30.01.13, 15:29
                      Gość portalu: marder napisał(a):
                      > a jeszcze jedno: w nocy kamizelka jest dzięki pasom odblaskowym widoczna z ogro
                      > mnej odległości. Więc, jeśli ktoś nie będzie miał świateł, ale będzie miał kami
                      > zelkę, to powinno być ok.

                      Wystarczy, żeby wyposażenie roweru spełniało minimalne wymagania opisane w prawie, a kamizelka nie będzie potrzebna. Mowa tutaj o obowiązkowym odblasku z tyłu. I teraz pytanie retoryczne: ilu rowerzystów (rowerów) nie spełnia nawet tego jednego warunku?
                      • Gość: marder Re: Swiatła + kamizelki cz. II IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 20:28
                        od groma i ciut ciut... Ale dzisiaj takich nie widziałem, spotkałem co prawda na popołudniowej wycieczce do centrum tylko 5 gości, ale każdy na światłach, a trzech w kamizelkach.
                • Gość: ToxicWaltz Dziś usłyszała wyrok kobieta, która IP: 194.8.126.* 30.01.13, 15:10
                  w ubieglym roku spowodowała wypadek ze skutkiem śmiertlenym niedaleko Torunia. Nie zauważyła dużej ciężarówki.

                  Wielokrotnie wymuszano na mnie pierwszeństwo podczas jazdy rowerem w mieście, kiedy jechałem ubrany w kamizelkę. Od jakiegoś czasu nie jeżdżę w kamizelce w mieście, zaś mam na rękach paski odblaskowe, ułatwiające zauważenie sygnalizacji manewru zmiany pasa czy też skrętu. Są wyposażone w diody, dzięki czemu nie ma problemu z sygnalizacją skrętu w nocy.

                  Zawsze jeżdżę ubrany w kamizelkę podczas jazdy w terenie niezabudowanym. Większe prędkości samochodów powodują, że lepiej jest, żeby kierowca widział mnie wcześniej.

                  Ale sprawne światła to podstawa.

                  > Wniosek jeden: nawet jeśli
                  > mam pierwszeństwo to puki nie zobaczę stosownej reakcji kierowcy, puty nie mam
                  > pierwszeństwa.

                  Dzięki przestrzeganiu tej zasady żyję.

                  > Nie wjeżdżam na "na bombę" na krzyżówki, łapki na hamulcach i oc
                  > zy dookoła głowy.

                  Obowiązuje szczególna ostrożność przy wjeździe na skrzyżowanie i zasada ograniczonego zaufania.
                  • Gość: marder kamizelka w mieście IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 15:20
                    Każdy wyjazd na miasto, to od zera do pięciu kretynów wymuszających pierwszeństwo. Trzeba po prostu cholernie uważać i dlatego lubię ddr, choć przed skrzyżowaniami trzeba zachować szczególną uwagę i mocno zwolnić. Przynajmniej pomiędzy jest spokojnie. kamizelka moim zdaniem zwiększa szanse również w mieście. Ja dość szybko jeżdżę więc traktuję kamizelkę jako niezbędny środek ostrzegawczy. Zwróć uwagę, że bardzo wielu motocyklistów również używa kamizelek i pasów odblaskowych.
                    • Gość: A-24 Re: kamizelka w mieście IP: 78.8.111.* 07.03.13, 10:56
                      Ale nie w nocy. Przez kamizelkę nie widać dokąd skręcam.
                      Rozwiązaniem mogą być rękawiczki z odblaskami, ale są drogie.
                      • gom1 Re: kamizelka w mieście 07.03.13, 11:04
                        Gość portalu: A-24 napisał(a):
                        > Rozwiązaniem mogą być rękawiczki z odblaskami, ale są drogie.

                        Opaska odblaskowa kosztuje grosze. Od biedy wystarczy jedna (lewa).
                      • Gość: marder Re: kamizelka w mieście IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 15:45
                        Kamizelka w nocy jest genialnie widoczna, a zamiast rękawic używam pasków na rękawy - "obrączek", dzieki podpowiedzi Toxixwaltza namierzyłem paski odblaskowe z diodami led, wydatek za parę rzędu 15 złotych.
                        • gom1 Re: kamizelka w mieście 07.03.13, 18:23
                          Gość portalu: marder napisał(a):
                          > Kamizelka w nocy jest genialnie widoczna

                          Jest widoczna o ile ją oświetlisz - sama przecież nie świeci. Nieoświetlony rowerzysta w kamizelce jest tak samo widoczny jak bez niej, czyli wcale. W "najechaniu bocznym" nie pomoże, a takie zdarzenia z udziałem rowerzystów są najczęstsze.

                          > paski odblaskowe z diodami led, wydatek za parę rzędu 15 złotych

                          IMHO zbędny wydatek. Odblask będzie równie widoczny, a jest sporo tańszy i nie potrzebuje baterii.
                          • Gość: marder Re: kamizelka w mieście IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 10:38
                            Fakt - kamizelka świeci biernie, paski również, ale diody na paskach jednak poprawiają widoczność. Mam silne ledowe światło z tyłu, wysoko na koszu, również silne światło z przodu dające dodatkowo boczne oświetlenie, odblaski na kołach na warszawskich dziurach mają małe szanse przeżycia. Wyznaje zasadę, że jak mnie widzą, to przypadkowo nie zabiją. A co by nie mówic psychopatów mordujących przy pomocy samochodu raczej u nas dotychczas nie było.
                          • Gość: Boddoxx Re: kamizelka w mieście IP: 194.8.126.* 08.03.13, 12:56
                            Jesteś niekonsekwentny. Pasek odblaskowy będzie widoczny tak jak kamizelka - tylko gdy go oświetlisz. Jeśli go nie oświetlisz, to będzie jak z kamizelką - będzie niewidoczny.

                            Pasek z diodami emituje światło czynnie. Jest widoczny z daleka. Bateria kosztuje grosze.
                            • gom1 Re: kamizelka w mieście 08.03.13, 15:56
                              Gość portalu: Boddoxx napisał(a):

                              > Jesteś niekonsekwentny. Pasek odblaskowy będzie widoczny tak jak kamizelka -
                              > tylko gdy go oświetlisz. Jeśli go nie oświetlisz, to będzie jak z kamizelką - będzie
                              > niewidoczny.

                              Co innego kamizelka, co innego pasek odblaskowy na ręku do sygnalizowania manewrów. Nieoświetlony pasek faktycznie będzie niewidoczny - ale wtedy sygnalizacja manewru będzie niepotrzebna, nie ma źródła światła to (prawdopodobnie) nie ma samochodu ;-)

                              > Pasek z diodami emituje światło czynnie. Jest widoczny z daleka. Bateria kosztuje
                              > grosze.

                              Grosz do grosza.. ;-) A z tym "daleko" to bym polemizował, solidny odblask jest widoczny z b. daleka. Przeciętna dioda używana do budżetowego oświetlenia nie jest w stanie przebić odblasków w skuteczności. Ale kto bogatemu zabroni :-) Nie neguję przydatności tego gadżetu, ale dla mnie to tylko gadżet.
                              • Gość: Boddoxx Re: kamizelka w mieście IP: 194.8.126.* 08.03.13, 16:36
                                Próbowaliśmy z kolegą, z jak daleka będzie widać pasek z diodami na moście w Grudziądzu. Kolega odjechał na 3 przęsła, a pasek bylo widać. 3 przęsła to ok. 300m. Dalej nie testowaliśmy. Światło rowerowe w warunkach dobrej widoczności musi być widoczne z odległości 150m, więc skoro diody były widoczne z 300m, to w zupełności wystarczy.

                                Dodatkowo paski na rękach czy nogach są widoczne także z boku, gdyż diody są umieszczone na całym obwodzie.

                                Nie potrzebujesz dużo pieniędzy. Para takich pasków kosztuje ok. 20zł.

                                > Nieoświetlony pasek faktycznie będzie niewidoczny - ale wtedy sygnalizacja
                                > manewru będzie niepotrzebna, nie ma źródła światła to (prawdopodobnie) nie ma
                                > samochodu ;-)

                                Może być nieoświetlony rowerzysta lub pieszy.
                              • Gość: marder Re: kamizelka w mieście IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 18:33
                                Swój kupiłem dwa miesiące temu w markecie Jula, jest odblaskowy, na rzepy, a na obwodzie są diody dające migające lub ciągłe światło. Widzialność co najmniej 50m - sprawdzałem. Wygląda solidnie, ten gadżet jest dostępny w jako element stroju ochronnego. Moim zdaniem każde ułamkowe zwiększenie bezpieczeństwa jest warte grzechu. Nie wiem jakie są wasze doświadczenia, ale ja juz miewałem drobne kolizje z samochodami, nie jest to nic przyjemnego i zawsze kończy sie potłuczeniem i uszkodzeniami roweru. Wszystkie bez wyjątku były spowodowane przez samochody, przyczyny była jedna - nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu. Więc jeśli jakiś niewyspany idiota może, dzięki głupiemu paskowi, mnie zauważyć, to ja jestem za. Mój problem polega na tym, że lubię szybką jazdę. Kierowcy bardzo często źle oceniają prędkość roweru, a w zasadzie wcale jej nie oceniają a zakładają że rower jedzie wolno. Nie muszę nikomu chyba tłumaczyć jak wygląda sytuacja gdy zamiast zakładanych przez kierowcę 15 jadę 40.
                      • Gość: Boddoxx Ja używam pasków z diodami. IP: 194.8.126.* 08.03.13, 12:52
                        W nocy diody świecą i zapewniają widoczność sygnalizacji skrętu czy zmiany pasa ruchu. W dzień mogą także poprawić widoczność wyciągnętej ręki przy sygnalizacji.
      • toxicwaltz Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 26.01.13, 23:17
        > 1. częsty brak oświetlenia jest niebezpieczny dla kierowców w lecie, a co dopie
        > ro w zimie gdy czas na reakcję jest znacznie zminiejszony,

        Jaka jest różnica w jeździe nieoświetlonym rowerem po ciemku w lecie i w zimie? Dla mnie żadna.

        Dlaczego czas reakcji w zimie jest zmniejszony? Domyślam się, że porównujesz z czasem reakcji w lecie.

        >nieośw
        > ietlonego rowerzystę który jak mniemam nie ma wyobraźni lub świadomie powoduje
        > zagrożenie na drodze...!!!

        Z brakiem wyobraźni zgadzam się. Z zagrożeniem na drodze też, chociaż tu rowerzysta zagraża praktycznie wyłącznie sobie.

        2. co z oponami i zagrożeniem jakie powoduje rowerzysta "ślizgający" się po dro
        > dze

        Taki rowerzysta zagraża praktycznie wyłącznie sobie. Co powiesz zaś o kierowcach, których samochody ślizgają się po drodze? A takich bezmózgich kierowców, wyjeżdżających na drogi, po których nie potrafią się poruszać, też widuję. W przeciwieństwie do rowerzystów, tacy kierowcy stanowią faktyczne zagrożenie dla innych kierowców, np. dla mnie.
    • Gość: klm Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 11:47
      "...Proszę o to, żebyśmy mieli szacunek dla siebie..."

      przestańcie blokować co miesiąc miasto tą masą kretyniczną, to kierowcy na pewno okażą wam więcej szacunku
      • pavle każdy ostatni piątek m-ca niezależnie od pogody :) 25.01.13, 16:10
        Dzięki za przypomnienie! Przecież dzisiaj Masa! :-)
      • toxicwaltz Masy kretyniczne są przecież codziennie. 26.01.13, 23:22
        Codziennie miasto jest zablokowane. Jeden raz w miesiącu zrobi tylko małą różnicę.
    • bounty1 Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... 25.01.13, 11:48
      Jestem kierowcą i płacę grube tysiące złotych rocznie w rozmaitych podatkach, które - przynajmniej w teorii - mają iść na utrzymanie i budowę dróg. Rowerzysto - zapłać podatek na swoją ścieżkę, to ktoś ci ją odśnieży. Za darmo nikt tego robił nie będzie.

      Zwykle w takich dyskusjach podnoszony jest argument, że rowerzyści przecież płacą podatki tak jak każdy obywatel - podatek PIT, podatek VAT, akcyzję w fajkach czy wódce. Zgodzę się z tym ale zaznaczyć należy, że te pieniądze - i w teorii, i w praktyce - przeznaczane są na zupełnie inne cele i mają raczej mało wspólnego z dawnym tzw. podatkiem drogowym. Wobec tego nie mają prawa też wymagać. A rowerzysta to taki stwór, że bez przerwy czegoś żąda i wymaga - ale tylko od innych, nigdy od siebie.
      • Gość: lol Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:01
        bounty1 napisał:

        > Jestem kierowcą i płacę grube tysiące złotych rocznie w rozmaitych podatkach, k
        > tóre - przynajmniej w teorii - mają iść na utrzymanie i budowę dróg. Rowerzysto
        > - zapłać podatek na swoją ścieżkę, to ktoś ci ją odśnieży. Za darmo nikt tego
        > robił nie będzie.
        >
        > Zwykle w takich dyskusjach podnoszony jest argument, że rowerzyści przecież pła
        > cą podatki tak jak każdy obywatel - podatek PIT, podatek VAT, akcyzję w fajkach
        > czy wódce. Zgodzę się z tym ale zaznaczyć należy, że te pieniądze - i w teorii
        > , i w praktyce - przeznaczane są na zupełnie inne cele i mają raczej mało wspól
        > nego z dawnym tzw. podatkiem drogowym. Wobec tego nie mają prawa też wymagać. A
        > rowerzysta to taki stwór, że bez przerwy czegoś żąda i wymaga - ale tylko od i
        > nnych, nigdy od siebie.

        Mam samochód, kupuję regularnie paliwo (wczoraj na kwotę 159 zł, wysłać skan?), płacę różne obciążenia z tym związane, jeżdżę rowerem cały rok po mieście i życzę sobie żeby w zimie odśnieżano drogi i pasy rowerowe.

        Poza tym rowerzysta:
        - nie truje ludzi spalinami
        - nie hałasuje tak, że trzeba budować ekrany
        - nie powoduje wypadków które na godziny potrafią sparaliżować miasta i ulice, i kosztują do tego mnóstwo czasu i pieniędzy służb ratunkowych i leczenia szpitalnego
        - statystycznie jest zdrowszy dzięki regularnemu ruchowi, także ma mniejszą podatność na choroby cywilizacyjne (cukrzyca, nadciśnienie itd) i związane z tym koszty leczenia szpitalnego w późniejszym wieku

        więc niech to z opłat kierowców płaci się za wszelkie skutki w/w patologii, a nie sępi od rowerzystów.
        • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 12:08
          > - nie truje ludzi spalinami
          Za to się poci i latem kąpie się 5 razy dziennie (przynajmiej mam taką nadzieję..), żeby nie śmierdzieć ;-).

          > - nie hałasuje tak, że trzeba budować ekrany
          Nie wozi też pasżerów, bagaży, chleba do sklepu, paczek kurierskich do domu, pizzy na telefon i chorych do szpitala.

          > - nie powoduje wypadków które na godziny potrafią sparaliżować miasta i ulice,
          > i kosztują do tego mnóstwo czasu i pieniędzy służb ratunkowych i leczenia szpit
          > alnego
          Zgodnie z danymi z 2010 roku 48% wypadków z udziałem rowerzystów było z ich winy, więc nie udawaj świętego. Jest praktycznie "fifty-fifty".

          • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:38
            > Nie wozi też pasżerów, bagaży, chleba do sklepu, paczek kurierskich do domu, pi
            > zzy na telefon i chorych do szpitala.
            wożę do 40 kilo, czyli po mojemu do 2000 płyt CD/DVD.
            • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 13:55
              Świetnie. A przeciętny samochód 400-500 :).
              • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 18:36
                Mój nawet 700 o ile dobrze pamiętam.
        • Gość: Mars Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 217.153.152.* 25.01.13, 12:15
          > - nie truje ludzi spalinami
          Truje, gdy zaczyna wypowiadać się na forach

          > - nie hałasuje tak, że trzeba budować ekrany
          Chyba kolega nie miał okazji pod oknem posłuchać mordy drących pedalarzy z masy kretynicznej

          > - nie powoduje wypadków które na godziny potrafią sparaliżować miasta i ulice,
          > i kosztują do tego mnóstwo czasu i pieniędzy służb ratunkowych i leczenia szpit
          > alnego
          Gdy nieoświetlonemu, jadącemu drogą zamiast ścieżką rowerową "kolarzowi" kierowca zrobi kuku wieczorową porą, to miasto jest zablokowane, leczenie pedalarza zagwarantowane.

          > - statystycznie jest zdrowszy dzięki regularnemu ruchowi, także ma mniejszą pod
          > atność na choroby cywilizacyjne (cukrzyca, nadciśnienie itd) i związane z tym k
          > oszty leczenia szpitalnego w późniejszym wieku
          Z tym się zgodzę. Są mniejsze koszty leczenia szpitalnego kolarzy w późniejszym wieku. Giną pod kołami samochodów na własne życzenie i tego "późniejszego wieku" niedożywają. Na szczęście ich składki z ZUS'u (jeśli takowe wógóle wpłacali) zostają dla normalnych potrzebujących.
          • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:36
            Wiesz co chciałem napisac jakąś ciętą ripostę, ot np. stłuczka w Dolince Służewieckiej a korek do Al. Wilanowskiej do (!)... Al. Wilanowskiej - równo całe półkole.... Co do starszego wieku - idiotów nie brakuje niezależnie od ilości kół, ale: mam teścia który przykładnie woził d. samochodem i generalnie sport go brzydził i ojca który jest starszy do teścia o 8 lat, który jeszcze dziś potrafi rozegrać 5 setowy pojedynek w tenisa stołowego. Teść ma problem z wyjściem z domu. I to tyle - ruch w wieku średnim moim zdaniem umożliwia zachowanie sprawności ruchowej w wieku podeszłym - widzę to na opisanym przykładzie. Wielu moich rówieśników rusza się gorzej niż ja tyje ma zwyrodnienia kręgosłupa itp. Ja mam rower. Jak mnie jakiś idiota nie zabije - ptóbują średnio dwa razy dziennie - to też dożyję później starości zachowując sprawność fizyczną. Rozumiem aluzję co do składek ZUS - rowerzysta=biedny nierób. Ciekaw jestem czy mój rower nie kosztował więcej niż Twój samochód, bo mniej więcej co 10 wózek jest od niego tańszy. A nieoświetlonych kretynów na dwóch kołach też op...dalam jak widzę.
          • toxicwaltz Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 13.02.13, 11:38
            > Gdy nieoświetlonemu, jadącemu drogą zamiast ścieżką rowerową "kolarzowi" kierow
            > ca zrobi kuku wieczorową porą, to miasto jest zablokowane, leczenie pedalarza z
            > agwarantowane.

            Wypadki z powodu braku oświetlenia roweru to kilka procent wszystkich wypadków z winy rowerzystów.

            8 na 9 wypadków z udziałem rowerzystów ma miejsce w ciągu dnia przy dobrej widoczności.

            > jadącemu drogą zamiast ścieżką rowerową

            Zdecydowana większość rowerzystów korzysta z ddr, jeśli istnieje. Dużo jeżdżę rowerem i rowerzysta, jadący nieprawidłowo po jezdni, gdy dla jego kierunku jazdy jest wyznaczona ddr, to przypadek sporadyczny. Poza tym, niektórzy kierowcy nie wiedzą, jak oznaczone są ddr - jeden mnie niedawno pouczał, że po przeciwnej stronie jezdni jest ddr. Owszem, jest, ale jednokierunkowa - dla mojego kierunku jazdy nie ma znaku C-13. Dla niego pewnie byłem jednym z tych rowerzystów, którzy jechali jezdnią, chociaż obok była ddr.
            • Gość: m. Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.mm.pl 13.02.13, 11:59
              > 8 na 9 wypadków z udziałem rowerzystów ma miejsce w ciągu dnia przy dobrej wido
              > czności.
              Liczy się nie tylko procent, ale i jak poważne były skutki tych wypadków.
              • toxicwaltz Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 13.02.13, 12:56
                7 zabitych rowerzystów na 142, którzy zginęli z własnej winy. Czyli ok. 5% ogółu. W 34 wypadkach, stanowiących 1,8% wypadków, spowodowanych przez rowerzystów.

                Do takich wypadków spowodanych brakiem oświetlenia przy rowerze dochodzi głównie poza terenem zabudowanym, gdzie prędkości są większe niż w mieście i jest mniej czasu na reakcję. W mieście ulice są mniej lub bardziej oświetlone, nieoświetlony rowerzysta jest często widoczny. Stąd wysoki procent zabitych w stosunku do procenta takich wypadków.

                Tym niemniej, jest to stosunkowo marginalna przyczyna wypadków z udziałem rowerzystów, ale prawidłowego oświetlenia przy rowerze należy wymagać.
                • Gość: m. Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.mm.pl 13.02.13, 15:30
                  Rzecz w tym, że na nieoświetlonym rowerzyście łatwo wymusić pierwszeństwo, gdy się go zwyczajnie nie widzi. Taki wypadek może zostać zakwalifikowany "z winy" kierowcy, który wymusił, a prawda jest taka, że do jakiejś części takich wypadków mogłoby w ogóle nie dojść.
                  • toxicwaltz Całkowicie się zgadzam. 14.02.13, 07:59
                    Rower musi być wyposażony w przepisowe oświetlenie. Mogłoby byc 7 zabitych mniej.

                    Z drugiej strony, w biały dzień przy dobrej widoczności też często dochodzi do wymuszenia pierwszeństwa na rowerzyście.
              • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 20:57
                Dla rowerzysty skutki zawsze są przykre. Nawet mała stłuczka jest cholernie bolesna i skutkuje uszkodzeniem roweru.
        • matur Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 13:04


          > bounty1 napisał:
          >
          >
          > - statystycznie jest zdrowszy dzięki regularnemu ruchowi, także ma mniejszą pod
          > atność na choroby cywilizacyjne (cukrzyca, nadciśnienie itd) i związane z tym k
          > oszty leczenia szpitalnego w późniejszym wieku
          >
          > więc niech to z opłat kierowców płaci się za wszelkie skutki w/w patologii, a n
          > ie sępi od rowerzystów.




          Nadciśnienie i cukrzyca może nie. Ale zwyrodnienia stawów od jeżdżenia po mrozie już tak. Jak będziesz biegać, czy chodzić pieszo też zminimalizujesz ryzyka chorób "cywilizacyjnych" - argumenty do du..y
          • toxicwaltz Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 13.02.13, 11:45
            > Ale zwyrodnienia stawów od jeżdżenia po mrozi
            > e już tak.

            Zwyrodnienia stawów można nabawić się w samochodzie. Aktualnie dojeżdżam do pracy samochodem (kilkadziesiąt km do pracy) i po kilku latach nabawiłem się początku zwyrodnienia prawego stawu kolanowego, kolan bolało po godzinie siedzenia w samochodzie. Byłem u ortopedy, stwierdził jakieś tam uszkodzenie chrząstki od siedzenia w stałej pozycji.

            Postanowiłem zwiększyć ilość km jazdy na rowerze, także w zimie. Kolano już nie boli po godzinie jazdy samochodem. Mam wrażenie, że ruch pomógł w rehabilitacji kolana.

            > Jak będziesz biegać, czy chodzić pieszo też zminimalizujesz ryzyka c
            > horób "cywilizacyjnych" - argumenty do du..y

            Możesz uzasadnić, dlaczego "do du..y"? To jest typowa argumentacja człowieka, któremu jakaś teza się nie podoba, ale nie potrafi tego uzasadnić.
        • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:40
          Jesteś moim bratem bliźniakiem? mogę napisac identyczny post :-)))). pozdrawiam
      • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:49
        Wiesz co, nie daję: smrodu spalin, korka, zużycia paliwa itp. Fakt masz rację nie płacimy od rowerów podatku drogowego, choc moim zdaniem ilekroć pojadę do centrum Wa-wy na rowerze zamiast samochodem to płacę ten podatek własnym wysiłkiem. Jazda rowerem, jeśli tego nie wiesz, jest zarówno stylem życia (dal mnie) sposobem na niższe koszty (pewnie dla wielu) ale również sposobem na unikcięcie korków. Byłeś kiedyś w Berlinie, Londynie, Amsterdamie - gdziekolwiek za Odrą lub Bałtykiem? Właśnie o to chodzi - rowere po mieście zawsze i wszędzie - samochodem jak trzeba.
        • Gość: rav Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.ip-point.pl 25.01.13, 13:12
          w berlinie zwłaszcza ...
          nie ośmieszaj się
          Berlin odkorkowują odpowiedni zbudowane drogi (ring i autobany) oraz komunikacja miejska (s-bahn itp)
          a nie dwa pedały

          ile razy byłem w Berlinie to pedalarzy na palcach można było liczyć poza dniami wolnymi w parkach

          co do innych miast mam mniejsze doświadczenie więc się nie będę wypowiadał
          • Gość: Borsuk Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 195.184.82.* 25.01.13, 16:06
            Chyba zartujesz. Powiedz, ze zartujesz :)

            Bylem w Berlinie we wrzesniu 2012 - przez 5 dni. Rowerzystow od groma i ciut, wszedzie sciezki rowerowe i masa zaparkowanych rowerow, do tego duzo innych jednosladow - skutery, motocykle. Bardzo popularne sa rowerowe wycieczki po Berlinie - z przewodnikiem i na rowerach, a jakze. Moze bylem w jakims innym Berlinie?
          • toxicwaltz Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 14.02.13, 08:00
            > ile razy byłem w Berlinie to pedalarzy na palcach można było liczyć poza dniami
            > wolnymi w parkach

            Za to rowerzystów jest dużo.
        • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 22:11
          W krajach kolebkach naszej cywilizacji europejskiej, tj. na południu i południowym zachodzie naszego kontynentu na rowerach prawie nikt nie jeździ. I jako że są one kolebką naszej cywilizacji to na nich należy się wzorować a nie na ludach germańsko-skandynawskich, które już 2 tysiące lat temu uważane były przez światłych i cywilizowanych Rzymian za śmierdzących barbarzyńców.
          • Gość: marder Rzymianie? IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 15:08
            Ale pamiętasz, że Rzymian w innym sensie niż mieszkańców wiecznego miasta, to już nie ma? Ostatnim był Aecjusz... To trochę ponad półtora tysiąca lat temu. Dziś są włosi, grecy, hiszpanie, egipcjanie i Pan Bóg raczy wiedzieć ile nacji dookoła Morza Śródziemnego, które zajmują się głownie dostarczaniem newsów mediom: strajk metra, strajk... zamach bombowy, zamach..., sfałszowane referendum, sfałszowane... i tak dalej. Nie bierzmy ich za wzór. Rowery mogą być faktycznie mniej popularne w np. strefie Gazy, no niby jak z roweru zrobić samochód pułapkę?! Wejdzie za mało plastiku ;-)))
            Pamiętaj o rzymskim przyslowiu: "wszystko płynie" i greckim: 'nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki".
            • wutang4eva Re: Rzymianie? 30.01.13, 17:10
              Oczywiście nie ma już wielkiego imperium, jednakże w tym właśnie imperium należy upatrywać kolebki naszej cywilizacji.
              Nie podoba mi się tylko kwalifikowanie Greków, Włochów, Polaków, Rosjan, Turków czy Hiszpanów jako zacofanych, tylko dlatego, że nie jeżdżą na rowerze. Bo jeśli ktoś pisze, że w cywilizowanym świecie to jest norma, to oznacza, że tam gdzie nie jest to norma, to cywilizacji nie ma.
              • Gość: marder Re: Rzymianie? IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 20:37
                Co do podstaw cywilizacji zachodnioeuropejskiej to pełna zgoda: Rzym + Grecja. A dziś sam wiezsz jak to wygląda. Kwalifikowanie do bardzije lub mniej cywilizowanych raczej nie odbywa się przez ocenę stosunku do jazdy rowerem. Myślę że jest sporo innych kryteriów na podstawie których można dokonać odpowiedniego zaszeregowania. Ja osobiście uważam, że dość dobrymi kryteriami jest toleracja przede de wszystkim religijna i polityczna. Ale to temat na inną dyskusję.
                • wutang4eva Re: Rzymianie? 30.01.13, 22:10
                  Niektórzy rowerzyści właśnie uznają, że miarą cywilizacji jest stosunek do jazdy na rowerze i z tym się nie zgadzam, bo w podanych przeze mnie równie cywilizowanych krajach mało kto jeździe na rowerach, głównie turyści z północy ;)
                  • gom1 Re: Rzymianie? 30.01.13, 22:23
                    wutang4eva napisał:
                    > Niektórzy rowerzyści właśnie uznają, że miarą cywilizacji jest stosunek do jazdy
                    > na rowerze i z tym się nie zgadzam

                    Nie do jazdy na rowerze, tylko do rowerzystów ogólnie. Im słabszy uczestnik ruchu, tym bardziej jest chroniony.
                    • wutang4eva Re: Rzymianie? 31.01.13, 20:17
                      Na jedno wychodzi.
                    • Gość: cck Re: Rzymianie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.13, 10:03
                      szkoda ze ochrona nie obejmuje pieszych! Hordy rowerzystów na chodnikach, rozpędzających staruszki i dzieci, przeczą twojemu twierdzeniu.
                      • toxicwaltz Ochrona obejmuje pieszych. 13.02.13, 11:52
                        Jest przepis, który zabrania jazdy pojazdami po chodniku (dla rowerów są zdefiniowane 3 wyjątki, które nie jest łatwo spełnić), ale jest rzadko egzekwowany przez policję.

                        Zresztą, piesi na chodnikach muszą się bardziej obawiać kierowców niż rowerzystów. W 2011r. na chodnikach i przystankach komunikacji publicznej zginęło 21 pieszych potrąconych przez samochody. W tym samym czasie w wyniku potrącenia przez rower nie zginął na chodniku żaden pieszy.

                        Do tego piesi sami "głosują nogami" za tezą, że rower im nie zagraża - świadczą o tym masowe spacery pieszych na wydzielonych ddr pomimo tego, że obok jest chodnik.

                        PS. Jestem przeciwnikiem jazdy rowerem po chodniku.
                        • Gość: marder Re: Ochrona obejmuje pieszych. IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 20:20
                          A ja nie. Mi się jazda po chodniku zdarza, ale nie zdarza mi się przepychanie przez pieszych, czy inne chamskie zachowania. Jeśli z jakiejś przyczyny jade chodnikiem, to pamiętam że należy on do pieszych. Jeśli nie mogę ominąć pieszego, to zawsze grzecznie pytam, czy się zmieszczę po jego lewej czy prawej stronie. Zdarza się, że ktoś jest oburzony moją obecnością na chodniku i słyszę NIE. Wtedy wlokę sie za nim 5 na godzinę, zawsze po minucie czy dwóch osoba ta robi mi miejsce. Czasem słyszę "proszę" lub "przepraszam". Nieodmiennie zawsze mówię "dziekuję" jeśli pieszy uprzejmie odsunął się na którąś stronę chodnika.
      • Gość: Chopin Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.13, 12:50
        Ale idąc Twoim tokiem rozumowania nie powinniśmy odśnieżać chodników też, bo przecież piesi tez nie płacą podatku drogowego...
      • Gość: Krzysztof Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:13
        Piesi też nie płacą podatku drogowego, więc rozumiem, że sam mają sobie odśnieżać chodniki?
        • Gość: rav Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.ip-point.pl 25.01.13, 13:18
          a tak nie jest
          ilu jest zmuszanych do odśnieżania przed swoją posesją
          • Gość: Krzysztof Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:30
            W sumie prawda. Jest to niestety przerzucanie odpowiedzialności przez państwo na innych. Logicznym (i chyba zapisanym w ustawie, ale nie sprawdzałem) jest, że za utrzymanie drogi odpowiada jej właściciel. Ponieważ droga (w tym droga rowerowa) należy do miasta/gminy, to oni powinni ją odśnieżyć. Jeśli się z ustawowego obowiązku nie wywiązują, to oczywiście możliwa jest skarga do organu nadrzędnego kontrolującego ich działalność.
          • Gość: Krzysztof Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:36
            A na marginesie, za odśnieżanie chodnika przed posesją odpowiada jej właściciel, niezależnie czy porusza się on pieszo, na rowerze, samochodem, czy leży sparaliżowany w łóżku.
            • tom_aszek Odśnieżanie chodnika przy posesji 28.01.13, 10:58
              Gość portalu: Krzysztof napisał(a):

              > A na marginesie, za odśnieżanie chodnika przed posesją odpowiada jej właściciel

              ...jeżeli chodnik przylega bezpośrednio do jego nieruchomości. Jeżeli natomiast między ścianą budynku czy ogrodzeniem posesji a chodnikiem jest trawnik, to niestety nie. Więc kto - chyba miasto?
      • Gość: Rower_Power Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 192.195.106.* 28.01.13, 15:05


        głupio się czuję, tłumacząc rzeczy oczywiste, ale proszę, zrozum w końcu. Infrastruktura drogowa w mieście - ta dla kierowców i rowerzystów - jest budowana i finansowana z podatków mieszkańców. Podatki ukryte w cenie paliw, w tym akcyza, nie idą na budowanie dróg w mieście. Miasto nie dostaje ani grosza z tego powodu, że zatankujesz bryke. Co więcej, kupując paliwo wspierasz budżet GDDKiA oraz ministra Nowaka i jego świty - a więc tych, którzy Tobie kierowco dowalają.
        W mieście żyje zdecydowanie więcej rowerzystów i pieszych, niż kierowców. Znam wielu ludzi, którzy świadomie samochodu nie kupują, bo nie potrzebują, jednak chcąc nie chcąc finansują Tobie kierowco budowę dróg i infrastruktury. Zanim więc zaczniesz mówić o podatkach zainteresuj się trochę tematem i zastanów - kto tu kogo sponsoruje
      • Gość: A-24 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 78.8.111.* 07.03.13, 11:06
        Płacę za dwa samochody ( firmowy i małżonki) sporo podatków i należy mi się normalna droga, kiedy jeżdżę rowerem. Muszę powiedzieć jedno: odnośnie podatków mylisz się. W tym kraju wszystkie podatki idą do jednego wora i nie ma żadnej celowości w pobieraniu podatków.
        Jeśli rowerzysta kupuje o jedną bułkę więcej, żeby mu starczyło kalorii, to odpowiednio też więcej płaci podatków wykorzystywanych m.in. na drogi. Ponadto piesi nie płacą podatków drogowych, a korzystają z dróg.
        To, że jesteś obywatelem złodziejskiego i opresyjnego podatkowo państwa, nie oznacza, że otrzymujesz jakieś specjalne uprawnienia do korzystania z tzw. dobrodziejstw, wynikających z istnienia i działalności tego państwa.
        • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.13, 15:49
          Święte słowa. Mógę napisać to samo.
    • uzdek98 warszawiakom zachcialo sie walca a dostali stolza 25.01.13, 12:01
      snieg lezy bo w zimie musi lezec ... w najwiekszym bufecie europy XXI wieku takie sa normy
      i przepisy, ze sie nie odsnieza ... bo nie bedzie na premie i nagrosy dla POciotow ... POza tym POtrzebna jest kasiora na zniszczenie parku krasinskich, bo inny POciot musi dorobic a przy okazji developer zaplacil juz za ziemie i czeka .... POdpisano komisarz hanka stolez ...
    • birdy-niam-niam a ja codziennie bez względu na pogodę... 25.01.13, 12:03
      a ja codziennie bez względu na pogodę przemieszczam się po mieście na nartach. w lecie, gdy nie ma śniegu na ścieżkach narciarskich, przenoszę się na jezdnię. niestety warszawscy kierowcy nie zachowują przepisowego 1.5 m odstępu od narciarza.
      a najgorzej jest na skrzyżowaniach, gdy muszę skręcić, bo wtedy samochody z tyłu najeżdżają mi na narty. szczególnie kierowcy autobusów i ciężarówek.
      czy miasto może się wreszcie wziąć za naśnieżanie ścieżek narciarskich od maja do października ?
      czy mamy zrobić kolejną - narciarską masę krytyczną ?
      • Gość: szacun Re: a ja codziennie bez względu na pogodę... IP: *.ip.netia.com.pl 25.01.13, 12:28
        Mistrz!
      • Gość: marder Re: a ja codziennie bez względu na pogodę... IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:29
        śmieszne, ale głupio pachnie spalinami. Kolego, rower jest pojazdem dopuszczonym do ruchu, narty chyba nie zostały wpisane w kodeks RD. Jazda rowerem po Wa-wie nawet przy dobrej pogodzie jest sportem ekstremalnym, w ziemie jest jeszcze gorzej. Bardzo mi się podobają znaki drogowe - "Droga Rowerowa" postawione obok śnieżnej pustyni.
        • eizoo Re: a ja codziennie bez względu na pogodę... 25.01.13, 13:10
          Gość portalu: marder napisał(a):

          > śmieszne, ale głupio pachnie spalinami. Kolego, rower jest pojazdem dopuszczony
          > m do ruchu,

          Tak z ciekawości - jako kierujący pojazdem dopuszczonym do ruchu jakie masz uprawnienia do brania udziału w ruchu ulicznym?
          Prościej - bo możesz nie zrozumieć patrząc na twe potworne błędy w postach - skąd wiadomo że znasz znaki drogowe, zasady ruchu (np pierwszeństwa zmiany pasów) itp?
          • Gość: marder Re: a ja codziennie bez względu na pogodę... IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 14:25
            Fakt jak szybko piszę to nie patrzę jak... dyseksja też nie pomoga. Mam uprawnienia. Kartę rowerową itp. Więc prościej dla Ciebie o arcyinteligentny wszechwiedzący: uważaj do kogo i co piszesz, bo zamiast na osobę iteligentną wychodzisz na kretyna. Kodeks RD- karta rowerowa dla nieletnich, prawo jazdy lub dowód osobisty w pozostały przypadkach. co do zasad ruchu, to widzę że po równo nie znają ich rowerzyści jak i kierowcy tylko tych ostatnich jest sporo więcej. Tylko z jednej krótkiej wycieczki do szkoły z synem dziś rano: jeden kretyn jadący taksówka pod prąd. Średnio? jeden kretyn / 1 kilometr
          • toxicwaltz Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeśli 13.02.13, 11:18
            skończyłeś 18 lat lub karta rowerowa dla nieletnich.

            Ale żaden dokument nie gwarantuje, że jego posiadacz zna przepisy ruchu drogowego. Codziennie udowadniają to całe stada użytkowników dróg w tym kierowcy.
            • achzarit Re: Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeś 13.02.13, 11:27
              toxicwaltz napisał:

              > skończyłeś 18 lat lub karta rowerowa dla nieletnich.

              Zatem według toksycznego walca każdy osiemnastolatek nabywa automatycznie wszystkie wiadomości z PoRD - ciekawe jak - drogą oświecenia? Wielki Kodeks go natchnął?

              Tak się kończy bezmyślne wprowadzanie przepisów kalkowanych z UE - bezmyślne stada kretynów na ulicach bez minimum wymaganego do otrzymania karty rowerowej.
              • toxicwaltz Re: Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeś 13.02.13, 11:56
                > Zatem według toksycznego walca każdy osiemnastolatek nabywa automatycznie wszys
                > tkie wiadomości z PoRD

                Pokaż mi zdanie, w którym to napisałem.

                Takie prawo wprowadził ustawodawca. Prawda jest taka, że w żadnym znanym mi kraju nie jest wymagana karta rowerowa.

                Prawda jest też taka, że otrzymanie prawa jazdy nie powoduje nabycia wszystkich wiadomości z PoRD, co pokazuje codzienne korzystanie z naszych dróg.
                • achzarit Re: Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeś 13.02.13, 12:18
                  toxicwaltz napisał:

                  > Takie prawo wprowadził ustawodawca.
                  Aaa wielki mityczny Ustawodawca dał prawo sierotkom z zerowym poziomem wiedzy o zasadach ruchu pchać się między samochody. Przedszkolaki tez tak sie tłumaczą -to nie ja, to ON.
                  A że ON wprowadza debilizm u stawowego zbuka to nikomu z rowerooszołomów nie przeszkadza.

                  Ciekawe KTO lobbował za taką zmianą prawa? Kierowcy i Tusk?

                  > Prawda jest też taka, że otrzymanie prawa jazdy nie powoduje nabycia wszystkich
                  > wiadomości z PoRD, co pokazuje codzienne korzystanie z naszych dróg.

                  Prawda jest taka że to manipulacja i truizm.
                  Każdy kto zdał egzamin COŚ wie bo musiał się nauczyć jak jeździć. Jak jedzie to osobna sprawa ale COŚ wie o ruchu drogowym.
                  I prawda jest taka że żaden 18-latek nie wie NIC o ruchu drogowym ale pcha się na trzypasmowe drogi szybkiego ruchu "no bo prawo mu pozwala".
                  Więc zamiast pier...lić bez przerwy o kierowcach zajmicie się edukacją rowerowych debili.
                  • gom1 Re: Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeś 13.02.13, 12:30
                    achzarit napisał:
                    > Więc zamiast pier...lić bez przerwy o kierowcach zajmicie się edukacją rowerowych
                    > debili.

                    Jedno nie wyklucza drugiego. Ale co, sami rowerzyści mają to zrobić? Od tego jest "waadza", która woli golić kierowców, bo to proste, łatwe i przyjemne. Więc może to Ty zajmij się lobbowaniem "waadzy", skoro tak przeszkadzają Ci kretyni na ulicach.

                    Nie od dziś wiadomo, że edukacji "komunikacyjnej" nie ma, przepisy wkuwamy na pamięć (co pokazała nowa formuła egzaminu teoretycznego na prawo jazdy), a na ulicach króluje prawo dżungli. Na deser link, do poczytania:
                    polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,10099443,Karta_rowerowa___dlaczego_robimy_to_tak_bardzo_zle_.html
                  • toxicwaltz Re: Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeś 13.02.13, 12:43
                    > Każdy kto zdał egzamin COŚ wie bo musiał się nauczyć jak jeździć. Jak jedzie to
                    > osobna sprawa ale COŚ wie o ruchu drogowym.

                    Wie "coś". Dotychczasowy system egzaminowania nie wymagał znajomości przepisów, tylko znajomości testów egzaminacyjnych. Efekt jest taki, że niektórzy kierowcy nawet nie wiedzą, jak oznaczona jest droga dla rowerów i nie znają limitów dopuszczalnych prędkości.

                    > Więc zamiast pier...lić bez przerwy o kierowcach zajmicie się edukacją rowerowy
                    > ch debili.

                    9 na 10 znanych mi rowerzystów ma prawo jazdy. Jeśli jeżdżą rowerami niezgodnie z przepisami, to dlaczego? Po wejściu na rower dopada ich "debilizm"?

                    Z niektórymi z nich miałem okazję jechać jako pasażer w ich samochodach. Na rower przenoszą te same złe nawyki, które trapią ich za kierownicą samochodu - np. zła sygnalizacja zamiaru skrętu czy też zmiany pasa, niektórzy wyprzedzają rowerzystów bez zachowania bezpiecznego odstępu, wymuszają pierwszeństwo przejazdu na rowerzystach. Do tego dochodzą "grzechy" typowo samochodowe - np. jazda z nadmierną prędkością.

                    Tak, jestem za edukacją komunikacyjną już wobec dzieci w przedszkolu. W szkole są elementy edukacji komunikacyjnej, ale jest tego zdecydowanie za mało. 18-latek powinien wiedzieć zdecydowanie więcej niż wie. Ważna jest tu rola rodziców, którzy przede wszystkim powinni być odpowiedzialni za wyrobienie odpowiednich nawyków dziecka w ruchu drogowym. Mnie uczyl ojciec, kartę rowerową zdobyłem w wieku 10 lat i jeździłem po jezdni (inne było wszkaże natężenie ruchu w tamtych czasach, ale samochody jednak jeździły). Jak szedłem na kurs prawa jazdy w wieku 16 lat, to już znałem przepisy, potrafiłem określić pierwszeństwo przejazdu przez skrzyżowanie na diagramach. Nie było problemu ze zdaniem egzaminu za pierwszym razem. Aktualnie ludzie, którzy idą na kurs prawa jazdy, są bardzo często "zieloni".

                    A za kierowców też trzeba się wziąć. Nie widziałem kampanii dotyczącej bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów, która byłaby skierowana do kierowców. A przecież w 2011r. większość (57%) wypadków z udziałem rowerzystów nie nastąpiła z winy kierujących rowerem. Zajeżdżanie drogi rowerzyście, wyprzedzanie rowerzysty bez zachowania bezpiecznego odstępu czy też wymuszanie pierwszeństwa na rowerzyście - to codzienność.

                    Zresztą, kampanie dla rowerzystów uderzają obok problemu. Policja proponuje rowerzystom kaski i kamizelki jako środki, które zapewnią im bezpieczeństwo. Bez zgodnej z przepisami jazdy rowerzystów i kierowców te środki niczego nie dadzą.

                  • Gość: marder Re: Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeś IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 20:55
                    Rowerowa sierotka marysia ze mnie... Codziennie widzę kierowców, którzy zakuli testy, albo kupili prawko w ten czy inny sposób. A może zwyczajnie zdali je tak dawno, że już nic nie pamiętają z tego COŚ. Nie wiem jakie są przyczyny, ale codziennie widzę mniejsze lub większe wykroczenia drogowe, nie ma dnia żeby jakiś baran nie wymusił na mnie pierwszeństwa albo nie wyprzedzał mnie na gazetę. Więc jest to klasyczna ilustracja przysłowia "przyganiał kocioł garnkowi". Ja sam staram się jeździć przepisowo - od tego zależy moje bezpieczeństwo. Natomiast zaobserwowałem, że kierowcy i to dobrzy, po wejściu na rower baranieją i potrafią robic rzeczy głupie albo bardzo głupie. Np. moja żona jeździ bardzo dobrze samochodem, ale rowerem źle.
              • gom1 Re: Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeś 13.02.13, 12:00
                achzarit napisał:
                > Tak się kończy bezmyślne wprowadzanie przepisów kalkowanych z UE - bezmyślne
                > stada kretynów na ulicach bez minimum wymaganego do otrzymania karty rowerowej.

                Wielu dorosłych rowerzystów (żeby nie napisać "zdecydowana większość") posiada jakieś uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Sugerujesz, że kretynieją wsiadając na jednoślad? Rower ich ogłupia? A może po prostu "z definicji" mają w głębokim poważaniu jakiekolwiek przepisy, niezależnie od tego czy idą z buta, jadą rowerem czy też pomykają blaszanką.
                • toxicwaltz Dokładnie. Zdecydowana większość znanych mi 13.02.13, 12:04
                  dorosłych rowerzystów ma prawo jazdy! Pewnie tylko 1 na 10 nie ma.
              • Gość: marder Re: Do jazdy rowerem uprawnia dowód osobisty, jeś IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 20:43
                Z tym się akurat zgadzam, ale... w 4 klasie szkoły podstawowej wg. obecnego kursu jest w ramach przedmiotu technika kurs ruchu drogowego zakończony egzaminem na kartę rowerową. Uważam jednak, że żadne uprawnienia nie zastąpią zdrowego rozsądku - no chyba że 1/10 kierowców jeździ bez prawa jazdy resztą bez mózgu
        • birdy-niam-niam Re: a ja codziennie bez względu na pogodę... 25.01.13, 13:57
          pachnie spalinami ?............ proszę cię...............
          do wyboru - do koloru samochodem/skuterem/rowerem. w lecie najczęściej skuterem - najszybciej, najfajniej, bez opłat za parkowanie; jak mi obowiązki pozwalają (w sensie nie mam ważnych spotkań w biurze z klientami) - rowerem, trochę zmęczenia nie zaszkodzi organizmowi . w zimie i przy niepogodzie w innych porach roku, albo jak "muszę" - samochodem. jak jadę na rowerze, to unikam chodników, nie rozmawiam przez komórkę, nie przejeżdżam na czerwonym i może przede wszystkim - nie jeżdżę na ostrym kole, bo po prostu nie wiem, czy bym dał radę, gdyż to nie rower do jazdy miejskiej, ale za to fajny do lansu. i jak widzę lalki w klapkach na ostrym, to się zastanawiam, czy to jakas nowa forma samobójstwa, czy ciągle tylko moda ?
          i jakoś - może to głupie, ale prawdziwe - naprawdę sporadycznie mam zastrzeżenia do innych użytkowników ruchu. może po prostu chodzi o to, że nie mam postawy roszczeniowej w żadnym z przedstawionych wcieleń.

          ps. no i oczywiście narty całorocznie :)
          • Gość: marder Re: a ja codziennie bez względu na pogodę... IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 14:32
            sorki... Laski na ostrym kole w klapkach i letnich sukiemkach bez świateł są SUPER, latem eskortowałem taką idiotkę około 22 przez most Poniatowskiego, chyba myślała że ją sledzę-napastuję.itp. Ślicznie mi wygarneła, miałem dziką satysfakcję jak dosłownie minutę później radiowóz zatrzymał ją na ul Francuskiej.
    • Gość: Wojtek56 Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.13, 12:09
      Cóż, zacznij wymagać odśnieżania, gdy zaczniesz płacić podatek drogowy i obowiązkowe OC!
      Czy po prostu wolisz żerować na cudzych opłatach?
      • jhbsk Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 12:55
        A piesi płacą OC i podatek drogowy?
        A chodniki się odśnieża. Więc możesz się wypchać z takim argumentem.
      • Gość: PC Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 192.195.106.* 28.01.13, 15:14


        ERROR

        YOUR ARGUMENT IS INVALID
    • Gość: asqm Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 168.168.43.* 25.01.13, 12:10
      chamstwo w Polsce osiagnelo poprostu szczyt....
      • Gość: Zenon Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.acn.waw.pl 25.01.13, 12:24
        Chamstwo? Trudno mowic o szczycie chamstwa - w tym wsiowym kraju to norma
    • Gość: Kolarz Zimą rowerem? To nienormalne! IP: *.play-internet.pl 25.01.13, 12:24
      Z prawdziwym zażenowaniem obserwuję pedałujących na rowerach w zimowym śniegu, lodzie, zaspach, przy opadach i na dużym mrozie. Oczywiście, każdy ma prawo jeździć kiedy chce. Niektórzy - np. kurierzy rowerowi - po prostu muszą. Niemniej jednak domaganie się odsnieżania ścieżek rowerowych zimą jest po prostu nieprzywoite lub głupie. Dlaczego wszyscy podatnicy mieliby się składać na uprawiajacych sport extremalny, czyli zimową jazdę rowerem w śniegu??? I to w sytuacji, kiedy chodniki są nieodśnieżone dla pieszych.
      • Gość: marder Re: Zimą rowerem? To nienormalne! IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 13:06
        Chyba masz błąd w nicku. Jazda rowerem w zmie jest trudna, tak samo jak poruszanie samochodem czy na piechotę. I jakoś nikt nie robi HALO z tych dwóch pozostałych sposobów przemieszczania się. Na pewo nie jest NIENORMALNA, wycofaj to ubliżasz mi i wielu innym ludziom. Dla mnie nienormalne jest stanie w korku tworzącym się nieodmiennie pod moimi oknami, wpychanie się do autobusu czy tramwaju. Dla mnie, niestety, normalna jest jazda po zaśnieżonym chodniku (patrz przepis o trudnych warunkach drogowych z kodeksy RD) czy ścieżce rowerowej na której kulig byłby czystą przyjemnością... Co do ośnieżanie ścieżek rowerowych - jeden traktor z płogiem raz na trzy dni i po kłopocie. niech na niej leży 5 cm śniegu a nie 35.
        • toxicwaltz Re: Zimą rowerem? To nienormalne! 25.01.13, 14:52
          > Dla mnie, niestety, normalna jest jazda po zaśnieżonym chodniku (patrz przepis
          > o trudnych warunkach drogowych z kodeksy RD) czy ścieżce rowerowej na której ku
          > lig byłby czystą przyjemnością...

          Dla mnie nienormalne jest korzystanie z zaśnieżonej ddr, gdy obok jest odśnieżona jezdnia bez gołoledzi.

          Pamiętaj, że jeśli jezdnia jest odśnieżona i nie ma gołoledzi, to nie masz prawa jechać po zaśnieżonym chodniku.


          5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy:

          opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem;

          szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;

          warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła)
          • Gość: marder Re: Zimą rowerem? To nienormalne! IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 18:06
            wiem. Dokładam jeszcze do tego biometr. Ogólnie najpierw patrzę jak zachowują się kierowcy, a dopiero potem decyduję jak jadę. Prawdę mówiąc: wolę mandat od wypadku.
      • toxicwaltz Są ludzie, którzy nie mają wyjścia i rower 25.01.13, 14:54
        jest dla nich jedynym środkiem transportu do pracy czy sklepu. Bez względu na porę roku i pogodę.

        Zgadzam się, że odśnieżanie ddr w zimie to nie jest priorytet. Przecież jeśli ddr nie nadaje się do jazdy, to można skorzystać z odśnieżonej jezdni.
        • eizoo Re: Są ludzie, którzy nie mają wyjścia i rower 25.01.13, 15:45
          toxicwaltz napisał:

          > jest dla nich jedynym środkiem transportu do pracy czy sklepu. Bez względu na p
          > orę roku i pogodę.

          W Warszawie???
          Gdzie ty żyjesz - we wsi zabitej dechami? (przysłowiowej)

          > Zgadzam się, że odśnieżanie ddr w zimie to nie jest priorytet. Przecież jeśli d
          > dr nie nadaje się do jazdy, to można skorzystać z odśnieżonej jezdni.
          Przecież jeśli się udaje to można takiego babola palnąć.

          No to jak droga nie nadaje się do jazdy to jedziesz chodnikiem psudokierowco?
          • toxicwaltz Są wioski niedaleko Warszawy, gdzie mieszkają tacy 26.01.13, 22:34
            ludzie. Wychyl się z Twojego grajdoła i zobacz, jak wygląda życie gdzieś indziej.

            > No to jak droga nie nadaje się do jazdy to jedziesz chodnikiem psudokierowco?

            Nie, nie jadę wtedy w ogóle samochodem, gdyż po chodniku nie można jechać samochodem. A gdy na jezdni jest gołoledź, a chodnik nadaje się do jazdy, to mogę pojechać rowerem po chodniku - taką możliwość daje PoRD.
        • wutang4eva Re: Są ludzie, którzy nie mają wyjścia i rower 25.01.13, 22:16
          Rzeczywiście są tacy ludzie, dla których rower jest jedynym środkiem transportu. Zazwyczaj widuje się ich w kambodżańskich i północnokoreańskich wioskach.
          • toxicwaltz W polskich wioskach również. 26.01.13, 22:28
            • wutang4eva Re: W polskich wioskach również. 27.01.13, 08:30
              Ale w Warszawie nie. Ciekawe w których to polskich wioskach tak jest? Bo na kilkuletni samochód to może sobie pozwolić już każdy rolnik.
              • toxicwaltz Na wsiach żyją nie tylko rolnicy. 28.01.13, 08:41
                Zwłaszcza w tych popegeerowskich. W takich wsiach mieszka sporo bezrolnej siły roboczej, jeżdżącej do pracy do rolników za marne pieniadze. Każda wieś, w której kiedyś był PGR, ma sporo takich mieszkańców.
                • wutang4eva Re: Na wsiach żyją nie tylko rolnicy. 28.01.13, 20:08
                  Możliwe, że masz rację. Nie jestem specjalistą od obszarów wiejskich, więc w tym aspekcie może uległem stereotypom. W każdym razie w Warszawie takich osób nie ma.
                  • toxicwaltz W Warszawie i innych większych miastach jest 29.01.13, 08:04
                    zbiorkom. Zresztą, nawet w mniejszych miastach jest, np. w niespełna 50-tys. Ciechanowie.

                    Do zabitych dechami wsi często nie dojeżdża żaden autobus.
                    • wutang4eva Re: W Warszawie i innych większych miastach jest 29.01.13, 17:42
                      No właśnie czyli w Warszawie taki problem nie istnieje.
    • Gość: Jan Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: 195.8.217.* 25.01.13, 12:24
      Kolejny cyklista z roszczeniową postawą. Z zapłać dodatkowo, to ci odgarną, albo sam weź łopatę!
      • Gość: Zenon Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.acn.waw.pl 25.01.13, 12:33
        O tak, postawa roszczeniowa, jasne. Jacy to porzadni ci wszyscy rzechosmrodzacy, po chodnikach nie jezdza, na trawnikach nie parkuja, zawsze ustepuja pierwszenstwa pieszym, nigdy nie przekraczaja predkosci... moze porozmawiamy o tym ile kosztuje: naprawa chodnikow, rewitalizacja trawnikow, leczenie ofiar wypadkow, leczenie chorob pluc i tak dalej.
        I to wszystko z MOJEJ kieszeni, bo z pewnoscia nie z Waszych zasranych podatkow w benzynie.
        A sciezki nalezy odsniezac wlasnie dlatego, zeby jezdzenie zima na rowerze nie bylo sportem ekstremalnym, ale do ztelewizorowanego nuworysza z burackim SUVem (ze szrota do suva, ha, ha, ha), mozna dlugo gadac
        • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 12:38
          "Jacy to porzadni ci wszyscy rzechosmrodzacy, po chodnikach nie jezdza, na trawnikach nie parkuja, zawsze ustepuja pierwszenstwa pieszym, nigdy nie przekraczaja predkosci..."

          Jacy to porządni ci pedalarze, po chodnikach nie jeżdzą, na czerwonym zawsze się zatrzymują, nigdy na pasy nie wjadą siedząc na rowerze, a do tego są oświetleni tak, że widać ich z satelitów krążących nad ziemią!

          A i jeszcze kupując swój ultra-hiendowy rower za 2 tysiące złotych dają tyle zarobić państwu na podatkach.. W końcu utrzymanie roweru wymaga masy specjalistów i niebotycznych kosztów. Nie to co kierowcy-lemingi w SUVach za 250 tysięcy, spłacający je w ratach z wysokim oprocentowaniem, wydający marne kilkanaście tysięcy rocznie na badania techniczne, serwis, myjnię, opony, ubezpieczenie, przejazdy autostradami itd..
          • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:58
            Chciałeś SUV-a za 250 tysia, to płac raty. Ja wolałem kupić kombi żonie za 60 tysia cashem a sobie dobry rower. Przynajmniej bebech mi nie rośnie i czuję się młodziej.
            • Gość: pat Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 13:02
              No i świetne masz hobby. Ja wołałem pójść na basen i siłownie. I nie wymagam od nikogo, żeby mi zrobił kanałek, żebym mógł sobie do pracy dopłynąć.
              • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 18:08
                pływam głównie latem - jakoś nie lubię siuśków z dodatkiem wody. Wyciskanie mnie całkowicie nie pociąga.
                • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 22:20
                  No a innych nie pociąga jazda na rowerze, natomiast wolą pływać albo wyciskać. Tyle, że oni nie domagają się, żeby miasto finansowało ich zachcianki.
                  • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 26.01.13, 23:57
                    widżę że ty na prawdę nie rozumiesz i nie widzisz róźnicy. trudno.
                    • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 27.01.13, 08:33
                      Rzeczywiście nie widzę różnicy między pływaniem, jazdą na wrotkach, deskorolce czy rowerze. Wszystkie te czynności związane są z rekreacją i ze sportem. Jedyne co można wyróżniać tą ostatnią formę rekreacji, to to że jej zwolennicy uważają, że wszystko się im należy i że są najważniejsi na świecie.
                      • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.13, 13:37
                        Widzisz ja jazdę rowerem traktuję tak jak ty jazdę samochodem, a jazdę somochodem jako miły relaks. Wię przykładając twpja miarę: dlaczego do chol.ry maisto odśnieża ulice???!!! DLA TWOJEJ PRZYJEMNOŚCI???!!! W tym tkwi istota nieporozumienia między nami. Rower=indywidualny środek transportu, a nie indywidualna maszyna rekreacyjna. Ale nie martw się, wygrasz. Masz potężnych sojuszników. Większość warszawskich dróg rowerowych zaprojektowana została właśnie z myślę o jeździe rekreacyjnej, inaczej nie da się wytłumaczyć gór na ścieżkach. Moim zdaniem w Waszawie rower może być idealnym środkiem transportu, miasto jest w miarę płaskie, nie za duże, jest sporo miejsca na tyczenie sensownych dróg o charakterze komunikacyjnym a nie rekreacyjnym. Niestety tłuste urzędasy z miasta uwaząją tak jak Ty. W sumie to nie powinienem się wściekać. W końcu latem dostaję furii na kretynów na dwóch kólkach pałętających mi się przed nosem, a im lepsza będzie infrastruktóra tym ich będzie więcej.
                        • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 28.01.13, 20:10
                          Miasto odśnieża ulice, bo samochodami i autobusami porusza się 99 % mieszkańców. Miasto nie odśnieża ścieżek rowerowych bo poruszą się nimi tylko kilku rowerystów na 3 milionową metropolię. To oczywiste/.
                          • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 28.01.13, 21:24
                            a może parusza się kilkidziesięciu rowerzystów, ponieważ ścieżki rowerowe są nie przejedne? Jajko czy Kura?
                            • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 28.01.13, 21:59
                              Jak śnieg jeszcze nie spadł to była podobna ilość rowerzystów, więc nie ma to dużego związku.
                          • toxicwaltz Metropolię, hahaha! 13.02.13, 13:03
                            No tak, jest jedna linia metra. Fajnie wygląda mapa metra w Warszawie obok mapy metra w Londynie.

                            Metropolia to Berlin, gdzie udział rowerów w systemie transportowym przekroczył 10% dzięki przyjaznej dla wszystkich infrastrukturze. Berlin to dobry przykład dobrej koegzystencji różnych środków transportu.
                            • wutang4eva Re: Metropolię, hahaha! 13.02.13, 20:19
                              A co ma wspólnego metro z metropolią? Tyle co pas z pasibrzuchem. Zarówno Berlin jak i Warszawa to metropolie, tyle, że u nas na rowerach się nie jeździ. Proste. Dla tych kilku osób na tle 3 milionowej metropolii wydawanie pieniędzy na odśnieżanie jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto.
                              • toxicwaltz Re: Metropolię, hahaha! 14.02.13, 08:04
                                W Warszawie może powstać i 20 linii metra, a pozostanie zaściankiem Europy. I to wcale nie z powodu braku obwodnicy czy infrastruktury rowerowej.
                                • wutang4eva Re: Metropolię, hahaha! 14.02.13, 18:52
                                  Czyli Ateny, Rzym lub Madryt (aglomeracja 6 mln ludzi, kilkanaście linii metra) to też zaścianki Europy? Bo na rowerze na codzień nikt tam nie jeździ. Czy o co Ci chodzi nazywając Warszawę zaściankiem?
                                  • Gość: ZET Re: Metropolię, hahaha! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.13, 20:06
                                    Zapomniałeś o Moskwie (aglomeracja 15mln, kilkanaście linii metra) i Stambule. Tam też na rowerze nikt nie jeździ. No nawet jak by chciał to więcej niż 500 metrów żywy nie przejedzie i po problemie.

                                    • wutang4eva Re: Metropolię, hahaha! 14.02.13, 21:20
                                      No ale to nie ja zacząłem temat metropolii. Sam widzisz, w jednych metropoliach się jeździ na rowerze a w innych nie i trzeba się z tym pogodzić, że nie wszędzie taka forma przemieszczania jest popularna.
                                      • Gość: marder Re: Metropolię, hahaha! IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 21:28
                                        Zgoda. Tym nie mniej natężenie ruchu rowerowego w Wa-wie mocno rośnie, obserwuję to z roku na rok. I albo te sierotki na rudzielcach za mniej niż 100 pln będą miały ddr-y albo będziesz miał zwiększone sznase na klepanie wózka. Weź to pod uwagę. Mi też się będzie milej jechało po odśnieżonej ddr z asfaltem niż po dziurawej jezdni w towarzystwie co po niektórych forumowiczów.
                                    • Gość: marder Re: Metropolię, hahaha! IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 21:24
                                      Dobre bo mocne. Fajny argument w dyskusji. to jak panowie za kółkami: wolicie Berlin czy Moskwę (pominąć konotacje histroryczne)?
                                  • Gość: Uthark Na pewno wskażnik ruchu rowerowego nie IP: 194.8.126.* 15.02.13, 14:06
                                    może świadczyć o zaściankowości. W Polsce rower nigdy nie był zbyt popularny, zwłaszcza po 1989r., gdy samochody stały się powszechnie dostępne i początkowo traktowany był przez wielu jako symbol statusu, co na szczęście zaczęło już się zmieniać.

                                    Fajnie by było, gdyby budowano porządną sieć ddr. W Berlinie 20 lat temu było dużo mniej rowerów, ale rozbudowa sieci ddr spowodowała, że sporo ludzi, którzy mają w miarę niedaleko do pracy, przesiadło się na rowery. Ja też kiedyś dojeżdżałem do pracy rowerem, gdyż miałem raptem 5km, ale teraz mam znacznie dalej, a brak dobrego połączenia kolejowego wymusza jazdę samochodem. A dobra sieć ddr byłaby z korzyścią nie tylko dla rowerzystów.

                                    Z Holandią i Danią nie mamy co się porównywać. Tam rowery są standardem w komunikacji od lat.

                                    ===================

                                    Według słownika języka polskiego jedno ze znaczeń wyrazu "zaścianek": "1. miejscowość lub środowisko zacofane pod pewnym względem; partykularz, prowincja, zapadły kąt;"

                                    Całą Polskę można uznać za zaścianek Europy, wystarczy popatrzeć na stan infrastruktury czy stosunek do osób, które są w jakiś sposób odmienne od ogólnie przyjętego standardu.
                                  • Gość: marder Re: Metropolię, hahaha! IP: *.dynamic.chello.pl 08.03.13, 21:18
                                    powinieneś jeszcze dodać, że am też nieodśnieżają ;-D
        • Gość: Max Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: 192.195.106.* 28.01.13, 15:34
          racja, racja!
          Ciekawe, dlaczego kierowcy tak na wszystko narzekają, hm...?
          Bo dziurawe drogi, bo paliwo taaakie drogie, bo znowu nie odśnieżają, bo opłaty za autostrady (przecież płacę podatki!), bo znowu korki, bo wąsko, bo parkingów niet, etc.
          Uff... Moi drodzy kierowcy - jak dla mnie jesteście zdecydowanie najbardziej roszczeniową grupą użytkowników dróg.
          Postawcie się w sytuacji rowerzysty w mieście - nieodśnieżone DDR, lekceważenie ze strony "silniejszych", źle i nielogicznie zaplanowana infrastruktura. DDR zaczynają i kończą się "w lesie". Remonty chodników lub zieleńców oznaczają zablokowane DDR przez pojazdy służb, etc. Przykładów można mnożyć
      • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:59
        A ty płacisz podatki za ośnieżanie chodników?
        • wutang4eva Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 22:21
          Z chodników na codzień korzysta 100 % mieszkańców, z ulic 98 %, a ze ścieżek rowerowych jakiś 1 %, a w zimę 0,0001 %.
    • greetings.from.ambergoldland Trąbienie ma swoje zalety 25.01.13, 12:31
      Kolejna sprawa to tak ulubione przez warszawskich kierowców trąbienie tuż za plecami rowerzysty.
      ======================
      Niestety, często osoby na rowerach (do rowerzystów to jeszcze im daleko) często zachowują się wielce nieprzytomnie i sygnałem dźwiękowym trzeba je sprowadzić na ziemię. Nieraz miałem do czynienia z sytuacją, gdy dumnie wyprostowana osoba na rowerze (mająca oczywiście słuchawki na uszach) nagle ni z tego ni z owego postanawia zmienić pas. Osoby te są zbyt dumne, by zasygnalizować swój zamiar czy chociażby zerknąć do tyłu czy coś nie nadjeżdża. Tak więc, jeśli jakiś głupol/głupolka nagle zapragnie wjechać niemal na maskę samochodu, to muszę trąbnąć. Po to, by sobie oszczędzić ewentualnych kłopotów i nieprzyjemności (sobie, bo los głupoli/głupolek jest mi obojętny).
      • Gość: marder Re: Trąbienie ma swoje zalety IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 12:55
        Fakt, kretynów na dwóch kółkach nie brakuje. Ale wiesz co: najbardzej lubię jak lecę rowerkiem około 40-50 i jakiś kretyn w samochodzie robi dokładnie to samo co opisałeś... ucieka ze stojącego pasa ma pas gdzie jest ruch. Też trąbię!!! Tylko cholera jak mu się zamelduję na bagażniku to wyjdę na tym gorzej niż ty ;-)
      • toxicwaltz Re: Trąbienie ma swoje zalety 26.01.13, 23:32
        Niestety, często osoby za kierowcnicą samochodów (do kierowców to jeszcze im daleko) częstozachowują się wielce nieprzytomnie. Nieraz miałem do czynienia z sytuacją, gdy dumnie wyprostowana osoba za kierownicą (mająca oczywiście telefon przy uchu i głośno grające radio) nagle ni z tego ni z owego postanawia zmienić pas. Osoby te są zbyt dumne, by zasygnalizować swój zamiar czy chociażby zerknąć do tyłu czy coś nie nadjeżdża.

        Jako kierowca obserwuję, że kierowcy nie są lepsi od rowerzystów w sygnalizowaniu manewrów. Bardzo często skręcają kierownicą i dokładnie w tym momencie lub chwilę później sygnalizują zamiar zmiany pasa lub skrętu. Mnie za takie coś instruktor na nauce jazdy (w 1983r.) solidnie opieprzył. O ile rowerzysta ucierpi w razie wypadku sam, o tyle osoba za kierownicą samochodu ma duże szanse na spowodowanie obrażeń lub śmierci u innych.

        Wielu kierowców trąbi też na prawidłowo jadących rowerzystów. Nie wiedzą, że rowerzysta doskonale wie o samochodzie za plecami, bo jest go słuchać.

        Nawiasem mówiąc, rowerzysta w słuchawkach na uszach więcej słyszy z otoczenia niż kierowca w zamkniętym samochodzie z włączonym radiem.
    • Gość: franek wolę udeptany śnieg IP: 31.179.100.* 25.01.13, 12:40
      na parkowych alejkach niż posolone i nieodgarnięte ścieżki i chodniki na mostach!po co to solic?! pozostaje jakaś paskudna breja w której trzeba brnąc z trudem.zadne to rozwiązanie i takie niby załatwienie tematu.NIE SOLCIE ŚCIEŻEK I CHODNIKÓW!!!
      • Gość: qwerty Re: wolę udeptany śnieg IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.13, 12:59
        lepiej solić, niż się wyp......wrócić
        • jhbsk Re: wolę udeptany śnieg 25.01.13, 13:04
          Własnie na śliskiej solno-śnieżnej brei najłatwiej się wywrócić. Odśnieżać lenie, nie solić!
      • toxicwaltz Też wolę udeptany śnieg. 26.01.13, 23:33
        Łatwiej się po tym chodzi niż po solnej papce.
    • pwk88 Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... 25.01.13, 12:59
      Jeździłem, jeżdżę i będę jeździł i żebym przestał musicie mnie ROZJECHAĆ. Już jeden próbował, ale mu się nie udało, zapytał potem dlaczego nie jechałem po chodniku, choć przy jezdni nie było drogi rowerowej.
      Zimą ZAWSZE zakładam kamizelkę odblaskową i odpalam lampki. Ponieważ drogi dla rowerów są zasypane śniegiem, jeżdżę po jezdni, ale staram się jechać tak by NIE BLOKOWAĆ szybszym ode mnie drogi. PRZEPUSZCZAM autobusy i ciężarówki, tam gdzie to możliwe zjeżdżam na bok (pasy do skrętu, zatoczki itd.). Zanim zmienię pas ruchu oglądam się za siebie. NIKT na mnie nie trąbi.
      I nie rozumiem tej całej wojny między pedalarzami i blachosmrodami, ludzie dajcie sobie żyć, trochę zrozumienia i życzliwości.
      • toxicwaltz Wielu kierowców nie zna przepisów. 26.01.13, 23:45
        >Już jeden próbował, ale mu się nie udało, zapytał potem dlaczego nie jechałem po chodniku, >choć przy jezdni nie było drogi rowerowej.

        Na pewno ten nie znał, skoro zadał takie pytanie. Pewnie jak sam ma jechać rowerem, to jeździ po chodniku slalomem między matkami z dziećmi, jak stara ciota.

        Kiedyś mnie jeden pouczał, że obok jezdni jest ddr. Powiedziałem mu, żeby pokazał mi znak C-13. Twierdził, że skoro nawierzchnia jest z czerwonej kostki (takiej, jak często na ddr), to mam tam jechać. Chyba kupił prawo jazdy na bazarze. Znaku C-13 nie było i do dziś tam nie ma (bo nie ma takiej potrzeby, ta ulica nie jest zbyt ruchliwa), po prostu ktoś wyłożył chodnik czerwoną kostką.

        > Zimą ZAWSZE zakładam kamizelkę odblaskową i odpalam lampki.

        Też odpalam lampki, ale nie zakladam kamizelki w mieście. Za to mam na rękach odblaskowe paski, ułatwiające zobaczenie wysuniętej ręki, sygnalizującej zamiar skrętu lub zmiany pasa. Te paski mają diody, które włączam w nocy i wówczas sygnalizacja ręką jest także widoczna. Przy założonej kamizelce wysunięta ręka mogłaby być mniej widoczna. Kamizelkę zakładam poza terenem zabudowanym, gdzie samochodzy jeżdżą szybciej, a zmiana pasa ruchu lub manewr skrętu to rzadkość.

        >staram się jechać tak by NI
        > E BLOKOWAĆ szybszym ode mnie drogi. PRZEPUSZCZAM autobusy i ciężarówki, tam gdz
        > ie to możliwe zjeżdżam na bok (pasy do skrętu, zatoczki itd.).

        Też tak jeżdżę, także latem

        > Zanim zmienię pa
        > s ruchu oglądam się za siebie.

        Nigdy się nie oglądam. Po prostu patrzę w lusterko wsteczne.

        > I nie rozumiem tej całej wojny między pedalarzami i blachosmrodami, ludzie dajc
        > ie sobie żyć, trochę zrozumienia i życzliwości.

        Również tego nie rozumiem.
    • Gość: Jacek Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.01.13, 13:17
      Trzeba mieć nas......ne w głowie, żaby zimą jeździć rowerem! I tyle w temacie!

      Nie podobają się zaśnieżone ścieżki to weź łopatę i sobie odśnież. Pieniądze publiczne idą na cele większości, a nie paru oszołomów, których nie stać na bilet.
      • pwk88 Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr 25.01.13, 13:36
        Gość portalu: Jacek napisał(a):

        > Trzeba mieć nas......ne w głowie, żaby zimą jeździć rowerem! I tyle w temacie!
        >
        > Nie podobają się zaśnieżone ścieżki to weź łopatę i sobie odśnież. Pieniądze pu
        > bliczne idą na cele większości, a nie paru oszołomów, których nie stać na bilet
        > .
        Stać mnie na bilet i nie żądam odśnieżania ścieżek. Lubię jeździć i tyle.
      • Gość: marder Re: Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć pr IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 14:15
        wiesz co koleś? jestem prawie pewien że płacę większe podatki niż ty. chyba smród spalin z twojego wieśvagena ci zatrół mózg. Trzeba nie mieć piątej klepki, żeby codziennie w tym samym miejscu stać pól godziny w korku, potem w kolejnym i kolejnym. Mam kolegę który z uporem maniaka jeździ samochodem do pracy: DWIE godziny w jedną stronę, DWIE godziny z powrotem. Ja pokonuję ten dystans w ok. godzinę niepocąc się, jak mi się śpieszy to schodzę do 35-40 minut. Identyczny czas osiąga się samochodem w weekend i tylko w weekend.
    • Gość: dw Trzeba mieć nieźle nawalone w bani IP: 194.181.92.* 25.01.13, 13:23
      Też codziennie widzę takich dekli jak zakutani w kurtki, czapki, maski na twarz pedałują po błotno - solnej brei i są ochlapywani przez przejeżdżające samochody. A ja sobie jadę w cieple i nic na mnie nie chlapie. Jak lalunia lubi sporty ekstremalne, to niech jeździ po zaspach. Będzie bardziej ekstremalnie.
      • pwk88 Re: Trzeba mieć nieźle nawalone w bani 25.01.13, 13:41
        Gość portalu: dw napisał(a):

        > Też codziennie widzę takich dekli jak zakutani w kurtki, czapki, maski na twarz
        > pedałują po błotno - solnej brei i są ochlapywani przez przejeżdżające samocho
        > dy. A ja sobie jadę w cieple i nic na mnie nie chlapie. Jak lalunia lubi sport
        > y ekstremalne, to niech jeździ po zaspach. Będzie bardziej ekstremalnie.

        2 posty wyżej apelowałem o trochę życzliwości i zrozumienia, w nagrodę zostałem nazwany "deklem".
        Gimbaza.
        • Gość: dw Re: Trzeba mieć nieźle nawalone w bani IP: 194.181.92.* 25.01.13, 13:49
          Zrozumieć to ja tego nigdy nie zrozumiem, bo dla mnie samo przeczłapanie się przez hałdy śniegu do samochodu to wyczyn na miarę zdobycia bieguna. Jak jest ciepło, to śmigam na rowerze, ale musiałbym naprawdę na łeb upaść żeby w taką pogodę wsiadać na rower. Zamarzłbym po drodze.
          • gom1 Re: Trzeba mieć nieźle nawalone w bani 25.01.13, 13:59
            Gość portalu: dw napisał(a):
            > Zamarzłbym po drodze.

            Od razu widać, że nie jeździłeś :-) Na rowerze nie udało mi się jeszcze zmarznąć. A ubieram się na tyle lekko, że gdybym miał zejść z roweru i iść z buta, niechybnie zamarznę na najbliższym skrzyżowaniu.
            • Gość: marder Re: Trzeba mieć nieźle nawalone w bani IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 14:18
              100% racji.
          • Gość: marder Re: Trzeba mieć nieźle nawalone w bani IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 14:18
            Ha ha dobre. Ale nie zamarzł byś po drodze. Problemem paradoksalnie jest odprowadzenie ciepła. Marzną dłonie i stopy, ale wystarczy np. woreczek rozgrzewający i po kłopocie.
      • Gość: turysta Re: Trzeba mieć nieźle nawalone w bani IP: *.dynamic.chello.pl 30.01.13, 23:03
        Gość portalu: dw napisał(a):

        > Też codziennie widzę takich dekli jak zakutani w kurtki, czapki, maski na twarz
        > pedałują po błotno - solnej brei i są ochlapywani przez przejeżdżające samocho
        > dy. A ja sobie jadę w cieple i nic na mnie nie chlapie. Jak lalunia lubi sport
        > y ekstremalne, to niech jeździ po zaspach. Będzie bardziej ekstremalnie.

        Paniusiu.. Lalunie to się właśnie chowają do samochodów, bo zimno w tyłek, a potem kaszelek, grypa i szereg innych, bo piecuchy mają zero odporności. Może w ogóle zainwestuj w inkubator, bo się jeszcze powietrzem zachłyśniesz wychodząc z domu. Człowiek nie jest stworzony do biernego trybu życia.
    • Gość: securitate Jest rozwiązanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.13, 13:32
      youtu.be/n0dx_MmPYGE
      Rozwiązanie trochę ekstremalne, zwłaszcza dla portfela. Jak ktoś chce wydać mniej to polecam opony ~2,4 cala albo z kolcami na lód i jest zabawa. Wolę jazdę po śniegu niż taplanie roweru w solance...
      • Gość: marder Re: Jest rozwiązanie... IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 14:08
        Zgadza się. Kólka mozna dostać np. w JULA za 129 pln od sztuki. Są na 28 i 26 cali. Hałasuję na odśnieżonej drodze nie miłosiernie, ale na śniegu i lodzie - MIODZIO!
    • Gość: marder Codziennie jeżdżę rowerem. Czemu mam brnąć prze... IP: *.dynamic.chello.pl 25.01.13, 14:06
      Fakt. Chciałbym wreszcie usłyszeć opinię miasta na ten temat. Dlaczego jest na premie dla urzędników, a nie ma na odśnieżanie dróg rowerowych? Dlaczego zimą droga rowerowa wygląda jak natrostrada, choć znak drogowy świadczy o tym że jest droga rowerową? Czy to legalne? Jeśli będę miał wypadek na zaśnieżonej drodze rowerowej to czy właściciel tej drogi nie powinien ponieść konsekwencji mojego wypadku? Dobra tylko żartowałem. Wiem jak to się skończy: tabliczkami pod znakami - "Ruch rowerów dopuszczalny w okresie od 31 marca do 31 października bez zograniczeń, w pozostały okresie z wyłączeniem okresów opadu i zalegania śniegu". Urzędnikom zawsze łatwiej wydać przepis, niż zabrać się za konkretna i sensowną robotę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka