Sądowy absurd

IP: *.chello.pl 22.07.04, 12:43
Ponad pół roku temu byłam świadkiem niewielkiej kolizji drogowej ( bez ofiar
w ludziach, straty materialne niewielkie).
Po tygodniu- gdy pamięć była jako tako świeża opowiedziałam co widziałam
policjantowi z drogówki i uznałam sprawę za zakończoną.
Po 5 miesiącach, gdy z trudem pamiętałam co wydarzyło się na feralnym
skrzyżowaniu zostałam zaproszona do Sądu Grodzkiego. Moje zeznanie niczego
nie wniosło, bo na każde pytanie odpowiadałam "nie pamiętam".
Po miesiącu Sąd Grodzki zaprasza mnie powtórnie w celu uzupełnienia zeznań.
Teraz już nic nie pamiętam. Przejadę się do sądu tylko po to, żeby powtórzyć
to do protokołu - podejrzewam, że pozostali świadkowie również.
Po co zatem ta farsa- czy nie szkoda czasu i pieniędzy ( podatników)?
    • Gość: maksiu sandra- głupie krówsko IP: *.chello.pl 22.07.04, 14:15
      Nie jest winą sądu że jesteś sklerotyczną debilką, skoro po 6 miesiącach nie
      pamiętasz stłuczki której byłaś świadkiem (a nie zdarza ci się to chyba co
      dzień) to miej pretensje do własnej głupoty, a nie do innych.
      • Gość: Sandra Re: sandra- głupie krówsko IP: *.chello.pl 22.07.04, 16:41
        Byłam ŚWIADKIEM a nie SPRAWCĄ ani nawet UCZESTNIKIEM stłuczki- czytaj ze
        zrozumieniem! Fakt, nie zdarza mi się to na co dzień, ale przejeżdżam przez to
        skrzyżowanie 2 razy dziennie i nie pamiętam czy samochód stał przed czy na
        skrzyżowaniu ( zwłaszcza, że chodzi o jakieś 2 metry).
        P.S. Ciekawe czy ty, mądry i pozbawiony sklerozy, pamiętasz jak byłeś ubrany
        pół roku temu i z kim jechałeś windą?
    • Gość: 55marek Re: Sądowy absurd IP: 217.11.136.* 22.07.04, 14:17
      Witam
      Sprawa sądowa w pół roku po zdarzeniu - to " Superexpress". W Sądzie dla
      Warszawy Pragi sprawy karne wpływaja na wokandę po 7-8 latach nawet nie po
      zdarzeniu lecz po wysłaniu przez Prokurature aktu oskarżenia .
      Tak przy okazji nawiązując do wątku Złotych Tarasów - z informacji prasowych
      wynika , ze Sąd Adminicytacyjny rozpatrzył protesy " ekologów "
      BardzoPrzyjaznychNaszemuMiastu półtora roku po złozeniu ich protestu.
      Półtora roku gdy mury pieły się do góry , leciały płatności , umowy ,kredyty
      itd.
      Jeśli w sprawach gospodarczych gdzie aż się prosi o szybkość rozpatrzenia
      protestów - Sąd potrzebuje aż półtora roku wiedząc , jakie konsekwencje
      finansowe będzie miała jego decyzja - to Pani problem , przy Złotych Tarasach
      to naprawdę drobnostka
      Pozdrawiam wszystkich siedzących w ten upał przy komputerze
    • Gość: 55marek Re: Sądowy absurd IP: 217.11.136.* 22.07.04, 14:50
      Tak - przy przypadającej dzisiaj okrągłej rocznicy 60 lecia PRL - przypomniało
      mi się zdarzenie z początku lat 80-tych.
      Znajomy / wszelkie przyypadkowe podobieństwo wykluczone - ale ręczę za
      prawdziwość tej opowieści / - 13 tego któregoś miesiąca znalazł sie na
      Krakowskim Przedmieściu . Jak zwykle wtedy bywało / 13 każdego miesiąca / na
      ulicy stała pokaźna grupa stodentów krzyczących , że nie lubi komuny.
      Zmotoryzowane MO zgarnęlo kilkanascie osób które stało obok i przyglądało sie
      krzyczącym. Byli spokojni , mieli czysto sumienie , nie opierali sie i co
      najwazniejsze byli studentami - więc Zmotoryzowane Mo wiedziało , że " takich "
      najłatwiej zgarnąć.
      W ciągu niecałej godziny wszyscy zostali przewiezieni do kolegium / plus minus
      odpowienik dzisiejszego sądu grodzkiego o którym pisze Sandra/
      Znajomy opowiadał , że po góra 10 minutach został wprowadzony do sali ,
      Milicjant / jeden i ten sam dla wszystkich doprowadzonych / krotko stwierdził ,
      że rozpoznaje znajomego jako tego który krzyczał , wykrzykiwał i się opierał.
      Po 5 minutach Kolegium skazało znajomego na grzywnę kilka tysiecy
      złotych-jaruzelskiego.
      Gdy znajomy wyszedł z sali - podszedł do niego jakiś człowiek który przedstawił
      sie , że jest z Komitetu obrony Prześladowanych / czy jakoś tak w tym rodzaju /
      i , że ten Komitet zapłaci za znajomego gzrywnę - co też i uczynił.
      Cale zdarzenie od zatrzymania poprzez osądzenie i zaplacenie grzywny trwało
      góra półtorej godziny.
      TYLKO CZY TO JEST DOBRY PRZYKŁAD DLA DZISIESZEGO SĄDU.Może już lepiej Sąd
      będzie trochę opieszały , nierychliwy ale sprawiedliwy
      Dalej pozdrawiam siedzących przed komputerem w ten upał
Pełna wersja