Gość: Sandra
IP: *.chello.pl
22.07.04, 12:43
Ponad pół roku temu byłam świadkiem niewielkiej kolizji drogowej ( bez ofiar
w ludziach, straty materialne niewielkie).
Po tygodniu- gdy pamięć była jako tako świeża opowiedziałam co widziałam
policjantowi z drogówki i uznałam sprawę za zakończoną.
Po 5 miesiącach, gdy z trudem pamiętałam co wydarzyło się na feralnym
skrzyżowaniu zostałam zaproszona do Sądu Grodzkiego. Moje zeznanie niczego
nie wniosło, bo na każde pytanie odpowiadałam "nie pamiętam".
Po miesiącu Sąd Grodzki zaprasza mnie powtórnie w celu uzupełnienia zeznań.
Teraz już nic nie pamiętam. Przejadę się do sądu tylko po to, żeby powtórzyć
to do protokołu - podejrzewam, że pozostali świadkowie również.
Po co zatem ta farsa- czy nie szkoda czasu i pieniędzy ( podatników)?