romanbrydzysta
10.04.13, 14:06
Prędkość to w dużej mierze fetysz ekscytujący media i "młodych, dobrze wykształconych" lemingów. Potem lemingi prowadzą gorące dyskusje na forach internetowych czy konsumują z wypiekami na twarzy gów..ną TV papkę w rodzaju różnych TVN Turbo Piratów, Drogówek, w których przy okazji "kariery" robią otyłe sierżanciny z komend powiatowych.
Cytat: Przeprowadzone badania pokazują, że w dalszym ciągu przyczyną wypadków drogowych nie jest prędkość, tylko nie udzielenie pierwszeństwa przejazdu, na drugim miejscu kierowcy najczęściej łamią przepisy nieprawidłowo przejeżdżając przejście dla pieszych, dopiero na trzecim miejscu kierowcy powodują wypadki poprzez niedostosowanie prędkości do warunków na drodze.
Skąd pochodzi ta sensacyjna informacja? Ano stąd: www.zdm.waw.pl/aktualnosci/35-ofiar-smiertelnych-mniej/
Widać, że Panna Moniczka Niżniak (ta której partner zawsze ale to zawsze jeździ przepisowo - jak powiedziała Gazecie Stolicznej w zeszłym roku) nie uzgodniła z ZDM-em jak i co nawijać.
Prędkość to dziś dobry biznes, pozwalający zarobić mediom, strażakom gminnym czytającym w Peugeot'cie Super Express i jedzącym kanapki, Pannie Monice Niżniak brylującej w mediach w za dużej czapce i in.