Dodaj do ulubionych

Czy nie nalezy przestawic Nepomuka nieco dalej?

07.09.04, 14:10
Odjazd posagu i cokolu na konserwacje daje mozliwosc pewnej niewielkiej
zmiany usytuowania pomnika (juz kiedys w pewnej publikacji sugerowanej).
Pomnik wprawdzie stoi tam gdzie go ustawiono, ale obecnie jest to miejsce
kompletnie zdeprecjonowane dosunieciem powojennego bloku (moze i umyslnie) do
nieomal kraweznika Senatorskiej. Czcigodna postac stoi obsmalana wyziewami z
rur wydechowych, obtlukiwana zderzakami, irytujaca przechodniow zwezeniem
chodnika.
Sadze ze doskonale dla niego miejsce znajduje sie o ok 10 metrow dalej, na
gazonie przed palacem Mniszchow. Mniszchowie (jak zreszta przypomina o tym
monogram malzonkow M. na cokole) byli fundatorami pomnika.
Pomnik na osi ich palacu bylby o wiele lepiej eksponowany i - co wazniejsze -
lepiej chroniony przed miejskimi zagrozeniami.
Niewielka zmiana, a duzo satysfakcji dla oka i wzbogacenia krajobrazu
Senatorskiej.
Obserwuj wątek
    • gocha115 Re: Czy nie nalezy przestawic Nepomuka nieco dale 10.09.04, 12:07
      'Spod palcow mi to wyjales' :) Codziennie tam chodze i tez doszlam do wniosku,
      ze gazon prze palacem bylby idealny. Mozna by bylo ogladac pomnik z kazdej
      strony a kiedys w przyszlosci moze nawet podswietlic.
      Dzieki postawieniu pomnika na linii budynkow przy senatorskiej placyk zyskalby
      pewne zamkniecie i trawnik nie bylby taki pusty a wtedy nawet mozna by bylo
      zrezygnowac z ogrodzenia pomnika (o ile to ktore bylo nie jest zabytkowe).
      Dotychczasowe miejsce jest zbyt waskie i nawet zabranie stamtad samochodow nic
      nie da.
      Prosimy o godne miejsce dla Nepomuka

    • tomasz.urzykowski Re: Czy nie nalezy przestawic Nepomuka nieco dale 12.09.04, 20:23
      Biję się z myślami. Z jednej strony - zgoda - przestawmy Nepomucena w inne,
      lepsze miejsce. Dalej od samochodów, pieszych, hałasu itd. Będzie mu tam
      lepiej. Z drugiej jednak strony coś się we mnie burzy.
      Przestawiając rzeźbę zabieramy jej część autentyzmu, część zabytkowego waloru
      jakim jest „autentyzm miejsca”. Nepomuk stoi w tu od wieków (bo raczej nie był
      przesuwany) i to jest wspaniałe, że w tym mieście może być coś stałego,
      niezmiennego. Tak jak studnia Gruba Kaśka w al. Solidarności. Tam też jest inne
      otoczenie, a studnia - niby nigdy nic - stoi tu gdzie została zbudowana przez
      Szymona Bogumiła Zuga. Oba te zabytki to takie znaki na mapie, które nie
      pozwalają zagubić obrazu dawnej Warszawy. Dzięki Nepomukowi wiemy, gdzie
      kończyło się ogrodzenie pałacu Mniszchów, jakiej szerokości była Senatorska
      itd. (a blikami z tyłu bym się nie przejmował, nie są na tyle wartościowe, by z
      ich powodu przenosić przepiękną rokokową rzeźbę). Po zmianie lokalizacji
      wszystko to stracimy.
      Inna sprawa - dokąd przenieść? Skoro na oś pałacu, to lokalizacja jest niezbyt
      szczęśliwa. Nepomucen powinien stać przy drodze, na rozstajach, na moście, albo
      nad brzegiem rzeki. To wynika z symboliki tego świętego. Przed pałacem, na
      dziedzińcu będzie martwy, wyrwany z kontekstu. Słyszałem o innej lokalizacji -
      na pustym trawniku przy kościele św. Antoniego. Wtedy jednak rzeźba straci
      związek z pałacem, króego właściciel ją ufundował. Ona należy do północnej, a
      nie południowej strony ulicy. Dlatego jestem za pozostawieniem Nepomuka w
      historycznym miejscu.
      • erazm1 zostawić gdzie jest 14.09.04, 13:21
        w naszym miescie powinnismy szczególnie hołubić tradycję, skoro stoi tam o
        dtylu lat, to niech stoi. A parkowanie można ograniczyć akurat w tym miejscu, w
        końcu chodzi o zabytek, a więc nie nalezy rozumować według popularnej u nas
        zasady jak głowa boli to ją uciąć.
      • fima Panie Tomaszu, będzie dobrze a nawet lepiej 23.09.04, 14:20
        tomasz.urzykowski napisał:
        >"...Po zmianie lokalizacji ...wszystko to stracimy... będzie martwy, wyrwany z
        kontekstu..."

        Chodzi o przesunięcie dużo, dużo mniejsze niż kościoła karmelitów w Alei
        Solidarności lub obrócenie Pałacu Lubomirskich. Z tych zmian wszak jesteśmy
        zadowoleni? Karmelitom niewiele to ujęło a pałac dał nową jakość urbanistyczną.
        Tu nastąpi jeszcze ściślejsze związanie Mniszchów ze św. Nepomucenem, którym
        podkreślali swe czeskie pochodzenie.
        Pana argument "powinno stać gdzie było" pozwolę sobie natomiast wkrótce w
        wolnej chwili wykorzystać w postulowanej innej przeprowadzce :-)
        Jako stuprocentowo słuszny!

        Przy okazji zamieszczam kopię artykułu z 1999 roku o patronie spowiedników.
        Z artykułu wziął się niniejszy "wątek".


        • tomasz.urzykowski Re: Panie Tomaszu, będzie dobrze a nawet lepiej 27.09.04, 14:33
          Przesunięcie kościoła Karmelitów, podobnie jak przeniesienie obu pawilonów
          rogatki grochowskiej - wynikało z poszerzenia ulic. Było to jedyne rozsądne
          rozwiązanie, które uratowało te obiekty. Ale już przekręcenie pałacu
          Lubomirskich budzi sporo wątpliwości, bo zamknęło Oś Saską. Żeby było jasne:
          świat nie jest czarno-biały, a ja nie jestem z gruntu przeciwny przenoszeniu
          zabytków. Uważam tylko, że taka operacja powinna mieć głębsze uzasadnienie i
          być przeprowadzana tylko w sytuacjach ostatecznych. Dla drewnianych chat, czy
          kościołów jest to często jedyny ratunek. A to, że św. Jan z Senatorskiej
          przeszkadza komuś przechodzić chodnikiem, nie jest dla mnie żadnym argumentem.
    • fidelw Re: Czy nie nalezy przestawic Nepomuka nieco dale 15.09.04, 15:10
      Pisałęm o tej sprawie na stronie Warszawskich Nepomuków
      (www.bik.pl/tomek/nepomuk/warszawa.htm) będąc zdania, że przeniesienie
      Jana przed pałac Mniszchów - na jego oś, lecz nie na gazon, tylko zostawiając
      go przy Senatorskiej - będzie mniejszym złem. Chodziło mi właśnie o odtworzenie
      zagubionego kontekstu i związku z pałacem. W tej chwili nikt nie kojarzy Jana z
      pałacem, bo budowa paskudnego budynku poczty skutecznie go zatarła. Wydaje mi
      się, że taka ingerencja byłaby, choc z bólem, dopuszczalna.

      A kiedy już zburzymy obrzydliwy dom i Plac Bankowy znowu będzie trójkątny to
      przeniesiemy Jana na dawne miejsce.

      FIDEL
      takie mam zdanie i je podzielam
    • fima POMNIK PATRONA SPOWIEDNIKÓW - 5 lat temu 23.09.04, 14:23
      Dochodząc Senatorską do placu Bankowego, nagle znajdujemy się w wąskim
      przesmyku, potrącani przez przechodniów, dociskani z jednej strony do ścian
      budynku, z drugiej do jakichś zardzewiałych krat. Co to?
      Wprost na chodniku, zwężonym płatnym parkingiem i metr dziesięć od
      ściany poczty stoi dzieło sztuki sprzed dwustu siedemdziesięciu lat. Kute
      ogrodzenie osłania czterokondygnacyjny cokół, na nim postać św. Jana
      Nepomucena. Głowa świętego niknie w gałęziach na wysokości balkonu na pierwszym
      piętrze bloku mieszkalnego, skąd niemal ręką do niej można sięgnąć lub
      pociągnąć sznurek do prania. Cokół zaczerniony wyziewami rur wydechowych, za
      kratą leżą śmieci, ale i dużo kwiatów - w kracie jest furteczka i czyjeś
      pracowite ręce układają wiązanki wokół pomnika.na stopniach cokołu.
      Święty Jan Nepomucen, proboszcz Św. Galla, zasłynął jako znakomity
      kaznodzieja na praskim dworze królewskim, a jako wybitny prawnik, notariusz
      sądu arcybiskupiego "rozstrzygał spory i uczynił wiele dobrego dla swoich
      wiernych. Niebawem został również spowiednikiem królowej Zofii, ucząc ją pokory
      i cierpliwości.
      Pewnego dnia król zwrócił się do niego z żądaniem wyjaśnienia, z czego
      spowiadała się królowa. Ponieważ ojciec Jan odmówił, został wtrącony do
      więzienia. Po pewnym czasie król ponowił swoje żądanie. "Jeśli mi nie powiesz -
      powiedział król - umrzesz. Ale jeśli usłuchasz, obsypię cię bogactwami i
      zaszczytami". Ojciec Jan ponownie odmówił. Skazano go na tortury, a potem
      utopiono w rzece. Nad miejscem, w którym utonął, ukazała się dziwna jasność.
      Św. Jan Nepomucen przeszedł do historii jako męczennik za tajemnicę spowiedzi".
      Jest więc patronem spowiedników, a w modlitwie do niego prosimy abyśmy z
      korzyścią dla naszej duszy przystępowali do sakramentu pokuty.
      W literaturze (nawet fachowej) brak opisów pomnika, można spotkać co
      najwyżej zdawkowe wzmianki że owszem, taki jest, na Senatorskiej 40. Różnie
      pisane jest nazwisko twórcy, którym był włoski artysta Giovanni Cieverotti.
      Przewodniki błędnie zaliczają statuę do rzeźb rokokowych. Przyjdźmy w
      godzinach mniejszego ruchu, popatrzmy sami.
      Na czterech ścianach wyższej partii cokołu łacińskie słowa głoszą
      cnoty świętego: umiarkowanie, roztropność, prawość, męstwo. Ilustrują je
      płaskorzeźbione epizody z życia świętego, z nich najsugestywniej przedstawiona
      końcowa scena męczeństwa: zbiry zrzucające z mostu umęczonego kapłana do
      rzeki...
      Niższy blok cokołu to z kolei zaszyfrowana opowieść o fundatorach
      pomnika. Na jego północnej ścianie (tej przy bloku z pocztą) widnieje pozornie
      beztreściowy zawijasty ornament. Dopiero po dłuższej chwili w plątaninie
      barokowej kaligrafii odczytujemy inicjały J M K i ich lustrzane odbicie
      połączone literą W - czyli Józef Wandalin Mniszech i jego żona z Tarłów
      Konstancja. Na pozostałych ścianach cokołu umieszczono herby rodowe małżonków.
      Front cokołu zdobi pęk siedmiu pawich piór pod koroną. To herb własny
      Mniszchów, osiadłych w Polsce od czasów zygmuntowskich, upamiętniający siedem
      lat wiernej służby czeskiego rycerza Wandalina dla cesarza Karola Wielkiego. Na
      wschodniej i zachodniej ścianie cokołów Topór - herb Tarłów.
      A więc figura świętego jest jedyną pozostałością z pięknego niegdyś
      ogrodu pobliskiego pałacu Mniszchów, w którym dziś ma siedzibę ambasada
      belgijska. Pałac miał wyjątkowo burzliwe dzieje ale pomnik trwał niewzruszenie
      na swoim miejscu. Dzisiejsze jej usytuowanie jest jednak przez brak
      historycznego kontekstu wręcz absurdalne. Pod banalnym blokiem piękna XVIII-
      wieczna rzeźba budzi teraz tylko irytację przechodniów i parkujących kierowców
      i jest po prostu narażona na zniszczenie - murszejący piaskowiec cokołu już
      sypie się pod dotknięciem palca. Mało kto ma czas i cierpliwość przyjrzeć się
      jej dokładniej i odczytać jej głębokie, czasem zagadkowe treści. Jest ich
      więcej: dziwne przedstawienie Topora, niezwykła atencja Mniszchów dla Jana
      Nepomucena (Jerzego, starszego syna Józefa Wandalina wymienia łacińska
      inskrypcja na innym warszawskim pomniku świętego), sceny z życia wielkiego
      spowiednika...
      Zapewne najstosowniejszym miejscem dla tej pięknej figury byłby
      oddalony o kilkanaście metrów gazon przed pałacem Mniszchów. Umieszczenie
      pomnika na osi pałacu jest uzasadnione historycznie i warto to zrobić póki jako
      tako utrzymany trawnik (będący ostatnim zachowanym elementem dziedzińca
      pałacowego) nie zamieni się w parking. Przeprowadzka przywróciła by stosowną
      rangę samej postaci świętego Jana i mogłaby być okazją do koniecznej i pilnej
      restauracji pomnika oraz powstania obszerniejszej monografii. Polecamy to
      uwadze służb konserwatorskich stolicy, może znajdą się sponsorzy. nowi
      mecenasi, dziś zwani sponsorami.
      Przeniesienie pomnika przed pałac Mniszchów uporządkowałoby Gdyby więc
      pomnik ufundowany przez Mniszchów stanął przed pałacem Mniszchów to
      uporządkowany by został jeszcze jeden fragment okolic zrekonstruowanego tak
      pięknie Placu Teatralnego - a święty Jan Nepomucen zyskałby więcej
      admiratorów...
      _______________________
      fragment kursywą wg "Żywotów Świętych Pańskich" O. Hugo Hoevera, Warmińskie
      Wydawnictwo Diecezjalne 1985
      • fidelw Re: POMNIK PATRONA SPOWIEDNIKÓW - 5 lat temu 28.09.04, 18:52
        Czy mogę prosić o informacje o tym tekście? Chciałbym go wykorzystać i wypada
        poznać autora i źródło.
        Dzięki z góry
        • fima Re: POMNIK - 5 lat temu, 20.XII.1999 29.09.04, 11:01
          Dalsze szczegóły w poczcie fidelw.
          Pozdrowienia.
    • faun Zostawic Nepomuka! 02.11.04, 17:34
      Fima napisala m.in.: "Niewielka zmiana, a duzo satysfakcji dla oka i
      wzbogacenia krajobrazu Senatorskiej."

      Przed kilkoma dniami w "Tygodniku Powszechnym" ukazal sie felieton Andrzeja
      Dobosza poswiecony J. W. Gomulickiemu. Autor przypomina w nim historie sprzed
      40 lat, ktora jak sadze, ostatecznie dowodzi koniecznosci zachowania figury w
      historycznym miejscu. Pisze Dobosz:

      "Otóż w roku 1961 J.W.G. [Juliusz Wiktor Gomulicki] stał się członkiem
      Warszawskiej Rady Narodowej, wchodząc oczywiście do jej Komisji Kultury. Nie
      zamierzał w niej pełnić zaprojektowanej dlań roli dekoracyjnej i przystąpił do
      walki o ocalenie kilku warszawskich zabytków, które ówczesne władze chciały po
      prostu zniszczyć.
      Wśród nich był wystawiony w roku 1731 przed pałacem Józefa Mniszcha na ulicy
      Senatorskiej posąg św. Jana Nepomucena Męczennika. Na miejscu zburzonego w
      czasie wojny pałacu wystawiono budynek mieszczący na parterze urząd pocztowy.
      Święty Męczennik w bliskim sąsiedztwie placu wówczas Feliksa Dzierżyńskiego
      drażnił towarzyszy. Postanowiono go przenieść na dziedziniec jednego z
      kościołów. Nawet argumenty konserwatora, że kamienna figura nie przetrwa
      przeprowadzki, były lekceważone. Zajmując się tą sprawą, chcąc swoim zwyczajem
      wiedzieć wszystko o świętym, zajrzał do “Słownika Ikonografii
      Chrześcijańskiej”. Okazało się, że jednym z jego atrybutów była “zapieczętowana
      koperta”. Pozwoliło to J.W.G. zwrócić na posiedzeniu komisji uwagę, jak
      łapczywym kąskiem dla wrogiej propagandy byłoby usunięcie sprzed gmachu poczty
      patrona tajemnicy pocztowej. Statua ocalała. (...)






      • fima Re: Zostawić.. Nie upieram się -ale dla ścisłości: 03.11.04, 09:50
        Protest Gomulickiego przeciwko przenoszeniu pomnika był słuszny, ponieważ
        dotyczył przeprowadzki w przypadkowe miejsce, zapewnie oddalone i "na
        dziedziniec jednego z kościołów", podczas gdy Nepomuk zazwyczaj stoi przy
        drodze. Można więc uznać, że J.W.G. działał przede wszystkim o pozostawienie
        pomnika w pejzażu Senatorskiej.

        Tu zaś mówiliśmy o
        - pozostawieniu nadal przy swojej drodze (tj. ul.Senatorskiej),
        - co więcej: na osi pałacu fundatorów
        - i w ogóle o nieomal niezauważalnym przesunięciu o ok. 10 m.
        Jest tam drzewo, więc nadal stałby przy drzewie, jest trawnik - więc miałby
        ekspozycję jak inny warszawski Św. Jan Nepomucen wystawiony też przez Mniszchów.
        Sądzę, że sami fundatorzy byliby tą zmianą zachwyceni.
        A zresztą co tam byli właściciele mają do gadania...

        Odpowiadasz na :
        faun napisał:

        > Fima napisala m.in.: "Niewielka zmiana, a duzo satysfakcji dla oka i
        > wzbogacenia krajobrazu Senatorskiej."
        >
        > Przed kilkoma dniami w "Tygodniku Powszechnym" ukazal sie felieton Andrzeja
        > Dobosza poswiecony J. W. Gomulickiemu. Autor przypomina w nim historie sprzed
        > 40 lat, ktora jak sadze, ostatecznie dowodzi koniecznosci zachowania figury w
        > historycznym miejscu.





        • lmalczewski Re: Zostawić.. Nie upieram się -ale dla ścisłości 03.11.04, 16:09
          Jestem przeciwny przestawianiu gdziekolwiek pomnika św. Nepomucenta. W
          Warszawie rózne obiekty tak często zmieniają swoje miejsce położenia, że to
          naprawdę ewenement, że ten pomnik stoi cały czas w tym samym miejscu. W dodatku
          jest to świetny punkt orietnacyjny dla miłośników starych map. Niech go
          zostawią w spokoju. Na osi pałacu mogą wystawić jakąś ładną bramę albo
          fontannę. Poza tym od kiedy to Nepomuki stawiano na pałacowych dziedzińcach?
          Jest wiele innych lepszych rzeczy o których można dyskutować. Przykładowo
          koszmarna reklama parkingu na Placu Krasińskich. Dlaczego jej nikt nie chce
          przestawić???
          • faun Nepomuk zostaje, pozbyc sie szyldu 03.11.04, 18:11
            Imalczewski napisal: "Jest wiele innych lepszych rzeczy o których można
            dyskutować. Przykładowo koszmarna reklama parkingu na Placu Krasińskich.
            Dlaczego jej nikt nie chce przestawić???"

            - No wlasnie, oto jest pytanie! Rozmawiamy o Marcpolu na Forum, irytujemy sie
            bezskutecznie od dluuugich miesiecy, a ta zgroza estetyczna trwa w najlepsze.
            Nie moge pojac, czy naprawde zadnego urzednika nie bola oczy?!
            • tomasz.urzykowski Re: Nepomuk zostaje, pozbyc sie szyldu 04.11.04, 13:35
              Ja też jestem przeciwny przesuwaniu Nepomuka. To jest jego historyczne miejsce
              i zmienianie go, to zabieranie rzeźbie części jej autentyzmu (o autentyzmie
              zabytków pisał przed laty - jeśli się nie mylę w „Ochonie Zabytków”
              lub „Biuletynie Historii Sztuki” - prof. Olgierd Czerner. Jego zdaniem,
              autentyzm miejsca jest równie ważny jak autentyzm formy, materiału, czy
              funkcji). Pomysł przesunięcia Nepomuka przed pałac jest pozbawiony sensu.
              Przecież on nigdy tam nie stał. Rzeźby św. Jana nie były stawiane na osi
              pałaców. Św. Jan był patronem czegoś innego. A komu za ciasno przechodzić przy
              figurze w obecnym miejscu, niech lepiej zmieni trasę.
              • roody102 Re: Nepomuk zostaje, pozbyc sie szyldu 07.11.04, 21:43
                Po na myśle dałem się przekonać - też mi się podobał pomysł postawienie go na
                osi pałacu, ale argumenty przeciwko są rzeczywiście ważkie. Myślę, że lepszym
                rozwiązaniem jest pozostawienie go tam, gdzie jest i likwidacja tych kilku
                miejsc parkingowych koło niego (czyli, niestety, słupki na krawężniku, ale to
                już nasze realia) - wtedy między ulicą a pomnikiem będzie trochę miejsca do
                przechodzenia. Bo rzeczywiście tak, jak to wyglądało do tej pory, to nie ma
                żadnego sensu - w śroku parkingu.

                A co z ołowianą tabliczką z cokołu? Zapadła już dezycja o tym, czy wróci na
                miejsce? Powtórzę też swój pomysł z listu do Stołecznej: w cokole można by
                dodać coś od naszego pokolenia, może nie na ołowianej tabliczce, ale jakiś ślad
                po remoncie zostawić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka