Dodaj do ulubionych

odbudowa "zabytków"

09.09.04, 11:10
Cały czas intryguje mnie sposób rozumowania ludzi żądających odbudowy
praktycznie wszystkiego, co uległo zburzeniu w Warszawie w 1939, 1944 i 1945-
1970 r. Kontynuując ich rozumowanie należałoby odbudować zachodnią pierzeję
ul. Marszałowskiej (ileż cennej secesji, fin de siecle'u i modernizmu), całe
getto warszawskie, zlikwidowac al. JP II (dawniej, i słusznie, zwaną trasą
NS, która znajdowała się już w planach prez. Starzyńskiego) itd., itp. Nie
można dać się zwariować.

Urodziłem się w Warszawie i cały czas (z krótkimi przerwami) mieszkanm w
naszym mieście. Dla mnie osobiście o wiele wiekszą wartość estetyczną,
historyczna i moralną mają szczątki kolumnady pałacu Saskiego z grobem
Nieznangeo Żołnierza, niż jakakolwiek rekonstrukacj tegoż pałacu. To jest
symbol barbarzyństwa kilku pokoleń Niemców i niech ich kłuje w oczy. Dla mnie
jest to symbol bohaterstwa warszawiaków i i niech takim pozostanie. Odbudowa
pałacyu Bruehla - jednego z większych polakożerców na dworze Augusta II i
III? Toż to woda na młyn tych wszystkich, którzy postulują
powrót "wypędzonych" nad Wisłę i Odrę. Odbudowa kamienic wzdłuż Królewskiej -
a co z "zielonymi płócami Warszawy"? Tak dużo mamy obecnie w centrum miasta
zieleni? Ludzie. walnijcie się w łepetyny albo podstawcie je pod końskie
kopyto. Przecież to czysta paranoja i schozofrenia. Przytoczę cytat (,oże nie
najlepiej zapamiętany) z Boy'a: "a pod gruszką sikał Kościuszko... Nie rusz
więc gruszki". Opamiętajmy się - pamiątki narodowe i kulturalne tak, ale
rozważmy, co ma większą wartość dla pokoleń - symbol bohaterstwa i
martrologii czy obcej dominacji. Rozumowanie "restauratorów" można
doprowadzić do żądania odbudowy cerkwi na pl. Saskim (nie wiem, dlaczego,
zwanym pl. Piłsudskiego, jeżeli kontynuować myśl tych ludzi).
Obserwuj wątek
    • pkownacki Re: odbudowa "zabytków" 09.09.04, 12:30
      wydaje mi sie ze przesadzasz w druga strone, sa miejsca, ktore mozna i wrecz
      nalezy odbudowac, ale chyba mowienie przez Ciebie o walnieciu sie w lepetyne
      chyba wyklucza wszelka dyskujse??
      • bimbalimba Re: odbudowa "zabytków" 09.09.04, 20:19
        mam podobne i niepodobne zdanie- palac bruehla to jedno z arcydziel polskiej
        archiektury- powinien zostac WIERNIE odbudowany ... palac saski juz
        niekoniecznie- GNZ wyglada teraz bardzo dramatycznie i stal sie jednym ze
        stalych elementow warszawy ... kamienice przy krolewskiej potrzebne nie sa- nie
        potrafie sie zgodzic na jakiekolwiek usczuplanie parku saskiego ...
        architektura warszawska miala swoje dobre lata- najlepszy okres to chyba ten
        tuz sprzed 1 wojny swiatowej- niestety teraz wiekszosci tych kamienic nie mozna
        odbudowac w miejscach gdzie byly pierwotnie- mam troche szalony pomysl ale nie
        do konca ;]- moznaby je odbudowac w zupelnie innym miejscu ktorejs z nowych
        dzielnic /na bialolece np/- taka ulica bylaby i atrakcja turystyczna i lekcja
        dla studentow architektury czy historii sztuki
        • gaja3 Re: odbudowa "zabytków" 10.09.04, 08:47
          A może by wzorem, niepamiętam - Holandii czy Danii, odbudować historyczne jądro
          Warszawy w miniaturze - taki park historyczny dla tych wszystkich, którzy marzą
          o Warszawie z początku XX w. oraz jako miejsce nauki historii dla naszych
          pociech, u których znajomość tego przedmiotu, delikatnie mówiąc, pozostawia
          wiele do życzenia.
          Ubilibyśmy dwa zające za jednym strzałem - i nowy park (może na Białołęce, może
          w Wilanowie, może jeszcze w innym miejscu na obrzeżach Warszawy) i pamiątka
          historii naszego miasta. A jakie pole do popisu dla modelarzy!!! (I stare
          samochody, i tramwaje, autobusy, pociągi nie mówiąc o samych budynkach).
          • erazm1 Re: odbudowa "zabytków" 10.09.04, 09:08
            Zapraszam do Berlina, tam tego typu dylemat rozstrzygnieto na korzyść
            rekonstrukcji. Są krajobrazy Warszawy któe zasługują na odtworzenie i takim
            miejscem jest Plac Piłsudskiego, Niemcy jednak zdecydowali juz o odbudowie
            zamku królewskeigo i Bauakademie Schinkla w Berlinie, choc tam architekura
            współczesna stoi na znacznie wyższym poziomie i stac ich na zapraszanie do
            projektowania słąw światowych, a jednak krajobraz historyczny stał się
            wartościa, któej współczesna architektura w istotnych miejscach miasta nie
            zastąpi. Co od odbudowy kamienic w innych miejscach niż stały, tu mam neico
            wątpliwości, chociaż taki pastisz na blokowisku typu Bródno czy Targówek byłby
            nie alada atrakcja i ciekawą prowokacją artystyczna na miarę co najmniej Europy.
            • bimbalimba Re: odbudowa "zabytków" 11.09.04, 02:55
              erazm1 napisał:
              > zastąpi. Co od odbudowy kamienic w innych miejscach niż stały, tu mam neico
              > wątpliwości, chociaż taki pastisz na blokowisku typu Bródno czy Targówek
              byłby
              > nie alada atrakcja i ciekawą prowokacją artystyczna na miarę co najmniej
              Europy
              > .

              czyz nie? taka ulica, plac stworzylaby automatycznie alternatywne centrum dla
              drugiego brzegu wawy, a na pewno dla sypialni bialoleckiej
          • pkownacki Re: odbudowa "zabytków" 19.09.04, 20:36
            nie chce odbudowywania Palacu Saskiego bo to mija sie z celem, ale budowanie
            takeigo parku jak w Holandii to mala porazka...i co bysmy im pokazali??W
            holandii zabytkow jest tyle ze dla leniwych zrobili male kompendium:), ale u
            nas jednak jest kilka zabytkow ktora mozna i powinno sie odbudowac albo
            zabezpieczyc..
            Ale coz akurat palac saski to raczej sprawa kasy i potencjalnych miejsc do
            wynajecia w super lokalizacji.
    • sluzewiaczek Re: odbudowa "zabytków" 16.09.04, 13:10
      Uważam, że odbudowa wszystkiego, za wszelką cenę to rzeczywiście paranoja. Chcę
      jednak zauważyć, że wiele miejsc, których zabudowie sprzeciwia się gaja3,
      zostanie i tak zabudowanych, bo takie są niestety realia tego miasta( przykład:
      Metropolitan przed Teatrem Wielkim- dobra architektura w tragicznym miejscu).
      Względy ekonomiczne sprawiają, że zabudowa zachodniej pierzeji pl. Piłsudskiego
      staje się coraz bardziej realna.
      Czy zatem chcemy mieć tam kolejne szklane pudełka, psujące harmonię tego
      miejsca? Osobiście tego nie chcę, i w pełni popieram odbudowę Pałacu Saskiego
      oraz Bruhla, wraz z narożnikiem przy Królewskiej. Kwestia odbudowy północnego
      ciągu ulicy Królewskiej nadaje się natomiast na oddzielny wątek...pozdrawiam.
      • gaja3 Re: odbudowa "zabytków" 19.09.04, 09:05
        Chyba, niestety, masz rację - rządy pieniądza są brutalne i z tego względu też
        liczę się z tym, że zacznie zmniejszać się powierzchnia warszawskich parków
        powiększona po wojnie dzięki wyburzeniom (Saski, Krasińskich i inne). Tylko
        patrzeć, jak powstanie znowu pl. Kercelego, pasaś Simonsa i wiele innych
        obiektów przedwojennej Warszawy.
        Co do zachowania oryginalności konstrukcji, kształtów i wyglądu pałaców Bruehla
        i Saskiego - jestem jak najbardziej za. Żadnych szklanych pudełek od frontu i
        na zapleczu (jak w największej atrapie Warszawy - pałacu Jabłonowskich na pl.
        Teatralnym). Z takim stylem "odbudowy" należy bezwzględnie skończyć. Ale i na
        to małe szanse, bo kto w wynajmie powierzchnię biurową w XVIII wiecznych
        wnętrzach?
    • fima Tutejsza paranoja: duma z ruin, "kłuć w oczy"... 21.09.04, 16:06
      gaja3 napisał:
      >o wiele wiekszą wartość estetyczną, historyczna i moralną mają szczątki
      >kolumnady pałacu Saskiego z grobem Nieznangeo Żołnierza, niż jakakolwiek
      >rekonstrukacj tegoż pałacu. To jest symbol barbarzyństwa kilku pokoleń Niemców
      >i niech ich kłuje w oczy.
      • pokrent Re: Tutejsza paranoja: duma z ruin, "kłuć w oczy" 22.10.04, 12:30
        Kompletna paranoja! Ruiny mają kłuć w oczy.
        To może jeszcze zniszczymy jakieś resztki po starej Warszawie (może hotel
        Polonia) i zamienimy w trwałe ruiny. Niech kłują oczy.
        Ja chcę żyć w mieście, które swą brzydotą nie zachęca do popełnienia
        samobójstwa. Chcę żyć w normalnej przestrzeni miejskiej, a nie w jakimś
        żałosnym skansenie martylorogii narodowej. Nie mam nic przeciwko odbudowie
        pałaców Saskiego i Bruhla. Nie mam nic przeciwko odbudowie (nawet swobodnie
        traktowanej) kamienic, pierzei ulicy np. Marszałkowskiej.
        Miasto to żywy orgzanizm, nie pomnik. Tu się trudno żyje, a kłuć w oczy to może
        brzydota tego miasta, a nie symbole barbarzyństwa.
        • erazm1 Re: brawo Pokrent! 22.10.04, 15:27
          Wreszcie ktoś rozsądny!
          • pbd2 Odbudować!!! 22.10.04, 18:21
            Odbudować, co się da! Tak, obecny Grób Nieznanaego Żołnieża jest symbolem
            niemieckiego barbarzyństwa, podobnie jak do dziś nie odbudowany Bank Polski.
            Ale odbudowa tych budynków będzie symbolem naszego zwycięstwa po latach - i nad
            barbarzyństwem niemieckim, i nad barbarzyństwem rosyjskim, które tu z winy
            rozpętanej przez Niemców wojny przyszło, i nad późniejszą "łagodną" dyktaturą.
            Jestem za odbudową Pałacu Saskiego, Pałacu Bruehla, Banku Polskiego (ale
            wiernie, a nie tak dziwacznie, jak to ktoś próbuje robić), odtworzeniem fasad
            Prudentialu i PAST - y (bo teraz są socrealistyczne), kawałek pierzei
            Marszałkowskiej też by się dało, ale wschodniej (tam nie poszerzono ulicy).
            Domy "Centrum" nie są zbyt urodziwe, szczególnie po ostatnich zmioanach, więc
            może by tak tam kawałek? Oczywiście, wszystkiego odtworzyć się nie da, ale to,
            co można, odtworzyć trzeba. Np. kamienica obok wspomnianej PAST - y: dlaczego
            nowy właściciel nie odbudował brakujących pięter, dając tylko ich ślad na
            ścianie sąsiedniego nowego wieżowca? Czy aby nie dlatego, że przeszkadzają okna
            boczne PAST - y, których przed wojną nie było?
            • erazm1 Re: Odbudować!!! 23.10.04, 09:39
              Mniejszy budynek PAST-y będzie odbudowany, zostaną odtworzone dwie górne
              kondygnacje tak jak przed wojną.
              • pbd2 Re: Odbudować!!! 23.10.04, 09:42
                No i całe szczęście! Tylko te przeróbki budynku wyższego...
                • lmalczewski Re: Odbudować!!! 25.10.04, 15:38
                  Pamiętajmy też o Pałacu Karasia przy pomniku Kopernika. Był też kiedyś pomysł w
                  GW żeby Marszałkowską zabudować domami, których fasady byłyby przykładami
                  najlepszych/najpiękniejszych fasad, które przestały istnieć w Warszawie przed
                  1950 rokiem. Może warto przypomnieć tę inicjatywę?
        • kibort Re: Tutejsza paranoja: duma z ruin, "kłuć w oczy" 06.01.05, 17:52
          Ja chcę żyć w mieście, które swą brzydotą nie zachęca do popełnienia
          > samobójstwa. Chcę żyć w normalnej przestrzeni miejskiej, a nie w jakimś
          > żałosnym skansenie martylorogii narodowej

          Drogi pokrentcie! Alez manią rekonstrukcji dążysz do tego, żeby żyć właśnie w
          skansenie martyrologii. Fasady z prefabrykatów, tak jak sztucznie stworzone od
          nowa "zabytki" to przecież istny Architekturkonzentrationlager. Nawet skansenem
          zresztą stolicy nie można zwać, bo do skansenów przenosi się na ogół budynki
          oryginalne.
          Skoro miasto ma być żywe, niech buduje się według mód panujących obecnie.
    • tomasz.urzykowski Re: odbudowa "zabytków" 26.10.04, 18:39
      Rzeczywiście był taki pomysł i może warto do niego wrócić (choćby jako głos w
      dyskusji o wyglądzie tego rejonu miasta). Na początku tego wątku padło
      stwierdzenie, że są ludzie, którzy chcą odbudować wszystko, co zostało w
      przeszłości zburzone. Przyznam się, że nie spotkałem się z takimi ludźmi. A
      przywrócenie dawnego wyglądu zachodniej pierzei pl. Piłsudskiego, postulat
      odbudowy pałacu Karasia i idea odtworzenia praskiej synagogi to przecież to
      przecież zaledwie mały procent tego, co z różnych powodów utraciliśmy. Te
      obiekty po prostu powinny być odtworzone, bo ich brakuje w pejzażu miasta. Nie
      oznacza to jednak automatycznej odbudowy wszystkiego. Czekam na dobrą nową
      architekturę.
      • s101 Re: odbudowa "zabytków" 27.10.04, 23:44
        niezle argumenty, takie fachowe. palac taki lub taki powinien zostac odbudowany
        bo go brakuje. inne budynki nie koniecznie bo ich nie brakuje... powiedzial
        ekspert.
    • gaja3 Re: odbudowa "zabytków" 29.10.04, 08:54
      Niezmiernie mnie cieszy żywy oddźwięk na poruszony przeze mnie temat. Chcę od
      razu wyjaścić - nie jestem przeciwnikiem odbudowy wogóle, ale
      odbudowywanie "zabytków" i zabytków powinno odbywać się sposób racjonalny,
      inaczej można by żądać odbudowy średniowiecznego Paryża zburzonego przez
      Hausmanna.
      Za każdą ideą odbudowy coś się, z reguły, kryje. Popatrzmy na pałac
      Jabłonowskich - dekoracja teatralna dla celów czysto komercyjnych. Jeżeli
      przeanalizujemy odbudowe zachodniej pierzei pla. Saskiego (po jej odbudowie
      należy placowi przywrócic jego pierwotną nazwę), to natychmiast zauwazymy, że
      obecnym władzom Warszawy chodzi przezde wzystkim o odbudowę kamienic wzdłuż ul.
      Królewskiej, z których można by było czerpać konkretne profity (ciekaw jestem,
      komu one przypadną na własność, bo obawiam się, że nie miastu stołecznemu?).

      Jestem jak najbardziej za odbudową synagogi przy ul. Jagiellońskiej )może przy
      okazji należałoby zmienić nazwę drugiej ulicy z ks. Kłopotowskiego na
      pierwotną?). Podobnie innych obiektów związanych z kulturą narodu, który
      niegdyś stanowił ok. 40% mieszkańców naszego kreaju. Ale nie kosztem
      współczesnej przestrzeni urbanisteycznej, a szczególnie terenów zielonych.
      Zawsze byłem dumny z tego, że Warszawa jest tak zielona, szczególnie w centrum -
      ewenement na skalę europejską! Dzisiaj te nasze "płuca" znikają w tempie
      zastraszającym - popatrrzce na Muranów, gdzie powoli są zabudowywane
      wszystkie "podwórka" - ile już straciliśmy i i ile stracimy w najbliższych
      latach. Popatrzcie na statystyki wzrostu zachorowań alergicznych i dróg
      oddechowych w centrum miasta - wynik likwidacji zieleni i natężenia ruchu
      samochodowego (w normalnych warunkach przez skrzyżowanie Andersa - pl. Bankowy
      przejeżdżają tramwaje 10 linii i autobusy ok. 15 linii nie licząc normalnego
      ruchu (miejski plus tranzyt Białystok - Poznanń, Kraków, Katowice). A ile jest
      zakusów o zabudowanie skwerku przed kinem Muranów? Taki piękny teren budowlany !

      Świat się zmienia, nasze potrzeby i odczucia także. Bądźmy racjonalni w naszych
      pomysłach i marzeniach. Odbudowa - tak! ale z uwzględnieniem dzisisjeszych
      potrzeb i racjonalnie uzasadniona.
    • roody102 Re: odbudowa "zabytków" 08.12.04, 21:45
      Jakoś nie miałem pretekstu, by się do tego wątku dopisać we właściwym czasie, a
      teraz projekt remontu Krakowskiego Przedmieścia mi takowego dostarczył. Bo oto
      pojawił się tam pomysł, by odbudować pałac Karasia i usadowić w nim PAN. I to
      zachwiało nieco moim poglądem, bo po debacie o odbudowie placu Piłsudskiego ja
      do odbudowywania zapał i sympatię straciłem. Ale po kolei.

      Właściwie w Warszawie trudno się w ogóle o sens odbudowywania spierać. Ogromna
      część tego miasta to mniej lub bardziej wierne rekonstrukcje zabudowy
      przedwojennej i gdyby nie to, że się swego czasu udało te rekonstrukcje
      postawić, dziś Warszawie zarzucić można by było jeszcze więcej, niż i tak się
      zarzuca (brak wyraźnego centrum, brak starej zabudowy w typowo miejskiej skali
      i na typowej, gęstej siatce wąskich uliczek, brak tego wszystkiego, co czyni
      miasto miastem). Odbudowano i stało się dobrze – strach pomyśleć, co mogłoby
      stać dziś na miejscu Starego Miasta; Żelazna Brama 2? Tak więc odbudowa może
      mieć swój sens. Jednak nie zawsze i nie za wszelką cenę.

      Zastanawiałem się nad porównaniem miejsca po jakimś zniszczonym budynku do rany
      czy raczej do blizny. To złe porównanie, bo nie dopuszcza myślenia innego, niż
      tylko kategoriami „zostawić jak jest” lub „odbudować wiernie”. Tak mogą – to
      zrozumiałe i to należy uszanować – myśleć ci, którzy pamiętają utracony
      oryginał. Im bardziej wartościowy, im większe emocje budzący, tym mocniej
      będzie się mówiło o tym, że poza wierną odbudową nie ma innej możliwości.

      Ale ja nie pamiętam, mam lat 25 i nie zgadzam się z tym, że są tylko dwie
      możliwości. Po 60 latach działki, na których przed wojną stały budynki nie są
      tylko bliznami. Są też – a może przede wszystkim – atrakcyjnymi działkami w
      centrum dynamicznie rozwijającego się miasta. Proszę mnie źle nie zrozumieć,
      nie chodzi mi o to, że można je dobrze sprzedać i pal sześć, co tam powstanie.
      Absolutnie nie! Ale zdanie sobie sprawy z tego, że myślenie kategoriami blizn i
      ran nie jest jedynym możliwym jest ważne.

      Do myślenie dała mi rozmowa z kolegą, który do Warszawy sprowadził się kilka
      lat temu. Okazało się, że dla niego dawny ratusz na placu Teatralnym jest
      budynkiem oczywistym i obecnym „od zawsze”. Nie wiedział, że został odbudowany
      całkiem przecież niedawno i mówił, jak zdziwił go wygląd tego miejsca na nie
      tak starych zdjęciach. Państwo pewnie to miejsce pamiętają doskonale – to była
      właśnie jedna z tych „ran” czy „blizn”. I oto zdecydowano się postawić tam
      nieszczęsną rekonstrukcję. Nieszczęsną nie tylko dlatego, że tak naprawdę jest
      ona tylko tekturową fasadą dawnego ratusza, niezbyt szczelnie skrywającą
      nowoczesny biurowiec. Nieszczęsną także dlatego, że z całą mocą obnażającą
      ogromną wadę odbudowy po tak wielu latach. Pozornie bowiem odbudowa jawi się
      jako coś naturalnego, gdy w istocie jest bardzo mocną ingerencją w istniejącą
      współcześnie przestrzeń miasta.

      W przypadku ratusza cała sztuczność bierze się z tej fasadowości, ale obawiam
      się, że kurczowe trzymanie się wyglądu oryginału wcale nie musi tego problemu
      rozwiązać. Wróćmy na Krakowskie, do pałacu Karasia. Więc odbudowujemy, biorąc
      lekcję z placu Teatralnego nie fasadowo, ale prawdziwie. Czyżby? Przecież aby
      odbudować prawdziwie trzeba by zrezygnować z plastikowych okien, z podjazdu dla
      niepełnosprawnych, z windy dla nich w środku być może też, ba, trzeba będzie
      jednak wnętrze trochę przerobić, bo serwerownia, bo klimatyzacja, bo… Nie
      mówiąc o detalach – przecież nie odtworzymy oryginalnej stolarki, żeliwnych
      okuć i tak dalej. Trzeba będzie przyjąć setki takich kompromisów ze współczesną
      rzeczywistością. Powiedzmy to sobie szczerze: nie da się odbudować budynku w
      jego pierwotnej postaci (przy założeniu, że w ogóle da się ustalić, którą
      postać chcemy odbudowywać, bo przecież same budynki też były nie jeden raz
      przebudowywane i zmieniane, co się ujawniło w czasie debat o placu
      Piłsudskiego). Dziś wierna odbudowa nie jest możliwa. Siłą rzeczy skazani
      jesteśmy na mariaż nowego-starego z nowym-nowym. I to jest samo w sobie bardzo
      ryzykowne.

      Owszem, da się taki mariaż stworzyć z sukcesem, czego przykładem jest kamienica
      Edipresse na Wiejskiej (tylko że tego akurat nie widać z zewnątrz) a nawet
      niedaleki dom na rogu placu Trzech Krzyży i Mokotowskiej, ale tylko do
      pierwotnej wysokości. Bo wyżej jest już dowód na to, jak łatwo jest takim
      mariażem zniszczyć pierwotną substancję. Zresztą na tej samej Mokotowskiej, ale
      przy placu Zbawiciela mamy drugi tego przykład.

      Mieszanie starego z nowym – a tym będzie zawsze rekonstrukcja zniszczonych
      budynków – jest więc ryzykowne. Szczególnie ryzykowne, gdy próbuje się udawać
      oryginał, jak na placu Teatralnym. Budowanie bez udawania jest niemniej
      ryzykowne, ale – jak pokazuje właśnie budynek Edipresse – jeśli robi się to z
      pomysłem, można uzyskać nową jakość. I to jest ważna wskazówka dla tych, którzy
      w Warszawie ponoszą odpowiedzialność za decyzję, co i w jakiej postaci
      odbudowywać. Płyną z niej wskazówki zarówno w kierunku pałacu Karasia jak i
      placu Piłsudskiego. Ten pierwszy powinien być odbudowany prawie tak, jak
      Edipresse – trzeba stworzyć fasadę, która będzie się po prostu wpasowywać w
      Krakowskie Przedmieście, a więc nawiązać do oryginału, ale nie udawać go. Z
      tyłu ukryć – ale właśnie ukryć jak na Wiejskiej a nie zakryć tekturą jak na
      placu Teatralnym – nowoczesny biurowiec. Pomysł, by mieścił się tam PAN jest
      oczywiście dobry, wręcz naturalny.

      Na placu Piłsudskiego będzie znacznie trudniej. Nie bardzo jest bowiem gdzie
      ukryć nowoczesne zaplecze budynków (a takowe będzie niezbędne). Będą one
      otwarte z każdej strony i to tworzy ogromne wyzywanie. Ale nie jedyne. Jest
      także ogromne ryzyko, że odtworzony budynek swoją sztucznością będzie raził
      bardziej nawet niż ratusz. Dlaczego? Bo jeśli dziś w tą – jakby nie patrzeć –
      żywą tkankę miasta, wcale nie bliznę, wstawi się obiekt nawet najzgrabniej
      wyjęty sprzed lat 60, to taki właśnie może być efekt. Trzeba sobie zdać sprawę
      z tego, że odbudowa zaczęta od razu po wojnie jest przywracaniem porządku, ale
      odbudowa wykonana teraz – z beztroskim pominięciem tego, co na placu zdarzyło
      się przez te lata, nie jest zasadne – jest niezdrową ignorancją. A na placu
      zdarzyło się dość sporo – Victoria i Metropolitan, czy się to komuś podoba, czy
      nie, już tam są i nie można dziś udawać, że nie. „Odbudowa” to w tak zmienionej
      przestrzeni złe słowo – raczej budowa. Budowa czegoś nowego, czegoś co
      kształtem przypominać ma dawne, ale co korespondować musi z nowym. Ma plac
      domykać a nie dobijać.

      Dlatego byłem zwolennikiem wymownego eksperymentu formalnego ze szklaną
      kolumnadą. Wydawał mi się odważny, nowoczesny i mówiący do przechodnia
      wprost: „tak, to nowy budynek, nie udaje tego, czym nie jest tylko stara się w
      tym miejscu być czymś nowym, czymś na miarę swoich czasów a nie tekturową
      makietą czegoś z przeszłości”. Nowa jakość, która byłaby komunikatywna i
      atrakcyjna. Kopia dawnej jakości będzie tak czy tak raziła sztucznością. Na
      lata zostanie nam świadomość tego, że w tym miejscu postawiono replikę.
      Oczywiście nie wszystkim – ci, którzy – jak mój kolega – przybędą do Warszawy
      później uznają ten budynek za oczywisty. Oczywisty, banalny, nie wart większej
      uwagi. Szkoda, że świadomością sztuczności obarczy się tych, którym wygląd
      dzisiejszej Warszawy leży najbardziej na sercu.

      Nie jestem więc przeciwnikiem odbudowywania, nawiązywania do dawnej świetności
      Warszawy – jestem natomiast przeciwnikiem udawania, budowania makiet, które z
      bliska obnażają swoją sztuczność i które nie mówią nic o naszych czasach, tylko
      nieudolnie naśl
      • roody102 Re: odbudowa "zabytków" 08.12.04, 21:45
        Obcięło końcówkę:

        Nie jestem więc przeciwnikiem odbudowywania, nawiązywania do dawnej świetności
        Warszawy – jestem natomiast przeciwnikiem udawania, budowania makiet, które z
        bliska obnażają swoją sztuczność i które nie mówią nic o naszych czasach, tylko
        nieudolnie naśladują czasy przeszłe. Warszawy nie da się odbudować – trzeba ją
        budować. Nowoczesną, atrakcyjną, zrozumiałą dla nowych pokoleń – repliki
        starych budynków są dla nich nieczytelne i przez to obojętne. A nowe, odważne
        wizje mogą się nie podobać, ale przynajmniej pobudzają do myślenia i do
        odczuwania miasta, jak choćby ów Metropolitan. I to jest wyzwanie. A dogmat –
        bo w takiej postaci prezentował to ostatnio prezydent Kaczyński – wiernej
        rekonstrukcji jest już dziś po prostu nieaktualny, co oczywiście nie oznacza,
        że wszędzie należy pchać szkło i stal. Na przykład na Krakowskie Przedmieście
        nie.
        • faun Brawo, Roody_102! 08.12.04, 22:11
          Po tak pieknie przeprowadzonym wywodzie wypada tylko uscisnac dlon Przedmowcy!
          Jak to dobrze, ze Forum sluzy jeszcze tak konstruktywnym i dojrzalym dyskusjom.
          Przy okazji warto polecic Forumowiczom odwiedzenie sasiedniego watku o liscie
          warszawskich zabytkow architektury XX wieku. Dziekuje, Roody - Twoja opinia
          przyniosla mi wielka satysfakcje!
          • roody102 Re: Brawo, Roody_102! 08.12.04, 22:48
            Bardzo mi miło, dzięki :)
        • miszka44 do Roody'ego 13.12.04, 10:42
          Od dziś zaczynam się uczyć pisać nogami - chcę wszystkimi kończynami podpisać
          się pod Twoją opinią :-) Dziękuję.

          Pzdr
          M44
      • rubeus Re: odbudowa "zabytków" 09.12.04, 15:48
        Czy budynki przy żelaznej na przeciw mennicy spełniają twoje oczekiwania
        co do 'uzupełnianej' zabudowy ?
        • roody102 Re: odbudowa "zabytków" 09.12.04, 16:01
          Szczerze mówiąc nie miałem sprecyzowanych oczekiwań wobec tej okolicy.
          • rubeus Re: odbudowa "zabytków" 09.12.04, 16:11
            Moim zdaniem, frontony tych budynków przywodzą na myśl 'wielkomiejskie'
            kamieniczki...
            • roody102 Re: odbudowa "zabytków" 09.12.04, 16:33
              To chyba dobrze?
    • kudelin Re: odbudowa "zabytków" 13.12.04, 10:03
      Hahaha, nie rozsmieszajcie mnie, jak wogole mozna mowic ze warszawa ma czy
      miala kiedykolwiek jakies zabytki chyba ze chodzi wam o te pseudo stare miasto
      zbudowane po wojnie z naszej Dolnoslaskiej cegly.
      • allgau z naszej? 13.12.04, 10:05
        Zdaje się że cegła była niemiecka...
        • s101 Re: z naszej? 31.12.04, 16:33
          poza tym zajzyj do marcinkowskiego i zobaczysz ile ojektow poza starym miastem
          i zamkiem krolewskim jast orginalnych.
      • do102 Re: odbudowa "zabytków" 02.01.05, 22:28
        Odwal się od dolnośląskiej cegły. Nie my decydowaliśmy jak będzie się odbywała
        akcja "cały buduje stolicę".
    • do102 Re: odbudowa "zabytków" 02.01.05, 20:49
      Taka anegdotka.
      W pociągu pewien pan przedstawił się jako członek Klubu Miłośników Warszawy
      (czy jakoś tam). Bardzo był przejęty stanem urbanistycznym miasta, że takie
      puste, nieodbudowane, "a gdzie jest centrum" - pytał. Chciał zrekonstruować
      wszystko co się da. Okazało się, że w Warszawie mieszka pięć lat, a tak
      naprawdę to jest Poznaniakiem.
      Bardzo bym prosiła o wstrzemięźliwość w ocenach.
      1. Wiedeńczycy pielgrzymują do nas żeby obejrzeć MDM.
      2. W odbudowie Warszawy uczestniczyli architekci na miarę Pniewskiego.
      3. Przyjezdna młodzież (co było opisywane w stołecznej) zachwycona jest
      przestrzenią.
      4. Moja ciocia z Łodzi zachwyca się niebem w Warszawie (u nich w ciasnych
      ulicach niewidocznym...)
      5. Każda roślina, która wyrosła na gruzach cieszyła oko, stąd nasze dotąd
      upodobanie do samosiejek.
      6. Architektura 3D jest tematem okolicznościowych żartów... (w sklepach na
      Bielanach jak by się kto pytał)
    • avatella Re: odbudowa "zabytków" 08.01.05, 15:15
      Szukam ludzi, którzy brali udział w powojennej odbudowie Warszawy. Rzecz jasna,
      przeciętny użytkownik forum urodził się nieco później, ale od czego
      są "znajomości" i przekazywane z pokolenia na pokolenie legendy rodzinne?
      Piszcie wszystko co wiecie, a jeśli znacie "kogoś kto zna kogoś"-proszę o
      kontakt! Dni płyną, umierają bohaterowie...A moim zamiarem jest stworzenie
      kroniki PRAWDZIWYCH ludzi, herosów zapomnianych przez historię. Efekty będzie
      można wkrótce oglądać na stronie www.
      Pozdrawiam-Stella M. Dynek
      • tomasz.urzykowski Re: odbudowa "zabytków" 10.01.05, 13:07
        Kilka lat temu Muzeum Historyczne m.st. Warszawy zorganizowało sesję poświęconą
        odbudowie Starówki. Były też spotkania z osobami biorącymi udział w odbudowie.
        Zbierano wspomnienia. Muzeum na pewno ma adresy i telefony tych osób i chętnie
        się nimi podzieli. Pamiętam, że zajmował się tym pan wicedyrektor Andrzej
        Sołtan. Proszę zadzwonić do niego - tel. 635-16-25 (centrala) i prosić z
        wicedyrektorem Sołtanem.
    • 04toudi a katedra Św. Jana to nie atrapa??? 10.01.05, 07:51
      dziwi mnie oburzenie i zgorszenie na temat odbudoway dawnego Ratusza. Że to
      gipsowa fasada, etc, etc. Przypominam, że katedra Św. Jana to obecnie żelbetowa
      hala ładnie wypełniona cegłą. Przecież nikt wtedy nie bawił się w gotycką
      odbudowę tego miejsca. A parę lat temu gdy na Kanoni odpadł tynk, to można było
      zobaczyć wystające tam pustaki. Do przemyślenia. Pozdrawiam
      • roody102 Re: a katedra Św. Jana to nie atrapa??? 11.01.05, 22:58
        Być może to kwestia tego, że katedrę odbudowano na długo przed moim urodzeniem,
        a ratusz na moich oczach - wiem, że dla wielu jest on zupełnie naturalnym
        widokiem, nie dalej jak dwa miesiące temu mój kolega, który mieszka w Warszawie
        od kilku lat, zdziwił się, że on jest taki nowy. Ale może być też tak, że
        wystarczy stanąć na pl. Teatralnym i popatrzeć na te stropy w połowie okna,
        żeby zauważyć, że ktoś tu coś udaje. W katedrze, jeśli nawet udawano, to jednak
        znacznie zgrabniej.
        • hrabia_dewalgo Re: a katedra Św. Jana to nie atrapa??? 18.01.05, 11:02
          Pozwole sobie dorzucic 3gr. do tej ciekawej dyskusji.

          Jesli odbudowywac i rekonstruowac to robic to jak Niemcy w Dreznie z kosciolem
          Frauenkirche- identyczne materialy, technologie murarskie, nie wspominajac juz
          o integracji ruin i orginalnego "gruzu" w tkanke "nowego" kosciola. :-)

          W innym wypadku nalezy chyba dazyc do tworzenia nowej, wspolczesnej
          architektury chocby w najbardziej uswieconych miejscach i najcenniejszym
          historycznym otoczeniu.
          Ustrzeze to miasto od kiczu- budowanie atrap w Warszawie jest dosyc smieszne i
          niezrozumiale dla wielu moich zagranicznych kolegow- architektow.

          Wydaje mi sie, ze sklonnosc wladz miejskich do podejmowania decyzji o
          rekonstrukcji bierze sie z przeswiadczenia o miernej jakosci wspolczesnych
          realizacji. Przyzwyczailismy sie przez lata komuny, ze to co nowe to
          ideologicznie zle i conajmniej marnej technicznie jakosci. Skolei stare mury
          byly zawsze ostoja tego z czym komunisci wlaczyli: tradycja, kultura,
          rzetelnosc, uczciwosc.

          Moze wiec nadszedl czas na zmiany tych przyzwyczajen? Tym samym: kiedy miasto
          bedzie w stanie zorganizowac choc jeden przyzwoity miedzynarodowy konkurs
          architektoniczny zwlaszcza jesli chodzi o tak istotne dla tkanki miejskiej
          budynki jak np. palace przy placu Pilsudskiego? Zamiast architektow o
          architekturze decydowac beda jedynie politycy i deweloperzy! O tempora o
          mores :-)

          Wspolczesne realizacje znakomitych architektow sa czesto cenniejsze dla miast
          niz 300 letnie zabytki, nie mowiac juz o banalnych rekonstrukcjach.

          Warszawa sprzed 1939 juz nie istnieje- nie zyja jej mieszkancy, inne sa warunki
          gospodarcze ksztaltujace architekture. Probuje sie wiec odtworzyc cos czego tak
          naprawde niema. Dowodzi to tylko jednego: slabosci wspolczesnych, ktorzy nie sa
          na tyle silni, aby stworzyc wlasna kulture, wlasny styl i wlasna architekture.
          Siegaja za to do dorobku dziadkow, bo latwiej i bezpieczniej :-)
          Moze warto wiec poczekac jeszcze z 10 lat i wtedy zabrac sie za pl.
          Pilsudskiego? Nowe warszawskie elity beda mialy moze wlasne ambicje i wizje
          miasta.

          Uklony.
          • roody102 Re: a katedra Św. Jana to nie atrapa??? 19.01.05, 14:06
            Bardzo mi się ten głos podoba - ja też uważam, że placem Piłsudskiego można po
            prostu jeszcze poczekać, aż dojrzejemy do myślenia bardziej abstrakcyjnego,
            perspektywicznego i też mi się wydaje, że odbudowywanie atrap to przejaw
            myślenia wąskiego, zachowawczego, przejaw braku wizji i odwagi - nie
            szaleńczej, ale elemntarnej.
      • kocoor Re: a katedra Św. Jana to nie atrapa??? 20.01.05, 00:43
        atrapa czego? czy zachwatowicz nasladowal tu idzkowskiego? nie. pierdyknal nowy
        gmach na podstawie mozliwych wtedy do wykonania szczegolowych badan
        archeologicznych. i postawil kosciol lepiej, niz to majstry janusza I drzewiej
        zrobili. porownywanie ratusza do sw. jana powinno wzbudzic twoje wlasne
        oburzenie i zgorszenie. katedra sw. jana nie jest zelbetowa hala, ladnie
        wypelniona cegla. zelbetonowe sa wylacznie filary nawy glownej. po co? ano
        dlatego, zeby uniesc w calosci konstrukcje stalowa hempla i nie obciazac scian.
        a jak zapewne kolega doczytal w literaturze przedmiotu, polnocno-wschodni
        fragment jest oryginalny. przetrwal detonacje dynamitu. reszta, szanowny kolego,
        to cud robota murarska, jak bozia przykazala, z dokonalej cegly bydgoskiej
        (nowej!), ktorej dla innych realizacji braklo. ale i sponsor byl inny. mozna sie
        przyczepic do formy, w jakiej katedre odbudowano, zwlaszcza szczytu zachodniego,
        ale reszta jest ok. jezeli nadal kolega ma watpliwosci, prosze siegnac do
        archiwum potem do zdjec. a na poczatek prosze przeczytac taka zgrabna ksiazeczke
        t. zagrodzkiego. i potem zabierac glos na forum.
        • 04toudi Re: a katedra Św. Jana to nie atrapa??? 24.01.05, 08:02
          hehehehe, głos zgorszonego ;-) żelbetowe są filary i ściany. Sam gotyk to
          fantazja odbudowujących i nic więcej (fasada to już totalna fantazja).
          Idzikowski zrobił dokładną dokumentację zastanej budowli a jakoś nikt nie
          pomyślał o odbudowie w tamtej, barokowej formie. To niech kolega się douczy,
          chyba że kolega należy do sekty przewodników, którzy umówili się aby nie mówić
          o sposobie rekonstrukcji katedry. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka