gaja3
09.09.04, 11:10
Cały czas intryguje mnie sposób rozumowania ludzi żądających odbudowy
praktycznie wszystkiego, co uległo zburzeniu w Warszawie w 1939, 1944 i 1945-
1970 r. Kontynuując ich rozumowanie należałoby odbudować zachodnią pierzeję
ul. Marszałowskiej (ileż cennej secesji, fin de siecle'u i modernizmu), całe
getto warszawskie, zlikwidowac al. JP II (dawniej, i słusznie, zwaną trasą
NS, która znajdowała się już w planach prez. Starzyńskiego) itd., itp. Nie
można dać się zwariować.
Urodziłem się w Warszawie i cały czas (z krótkimi przerwami) mieszkanm w
naszym mieście. Dla mnie osobiście o wiele wiekszą wartość estetyczną,
historyczna i moralną mają szczątki kolumnady pałacu Saskiego z grobem
Nieznangeo Żołnierza, niż jakakolwiek rekonstrukacj tegoż pałacu. To jest
symbol barbarzyństwa kilku pokoleń Niemców i niech ich kłuje w oczy. Dla mnie
jest to symbol bohaterstwa warszawiaków i i niech takim pozostanie. Odbudowa
pałacyu Bruehla - jednego z większych polakożerców na dworze Augusta II i
III? Toż to woda na młyn tych wszystkich, którzy postulują
powrót "wypędzonych" nad Wisłę i Odrę. Odbudowa kamienic wzdłuż Królewskiej -
a co z "zielonymi płócami Warszawy"? Tak dużo mamy obecnie w centrum miasta
zieleni? Ludzie. walnijcie się w łepetyny albo podstawcie je pod końskie
kopyto. Przecież to czysta paranoja i schozofrenia. Przytoczę cytat (,oże nie
najlepiej zapamiętany) z Boy'a: "a pod gruszką sikał Kościuszko... Nie rusz
więc gruszki". Opamiętajmy się - pamiątki narodowe i kulturalne tak, ale
rozważmy, co ma większą wartość dla pokoleń - symbol bohaterstwa i
martrologii czy obcej dominacji. Rozumowanie "restauratorów" można
doprowadzić do żądania odbudowy cerkwi na pl. Saskim (nie wiem, dlaczego,
zwanym pl. Piłsudskiego, jeżeli kontynuować myśl tych ludzi).