Gość: Dark
IP: *.polkomtel.com.pl
22.09.04, 11:10
"Na koniec wywiadu prezes Przyjaznego Miasta zdradza sensację, ale znowu bez
konkretów. Miał ponoć propozycję, żeby być na czyichś usługach: "Chciał,
żebyśmy byli psem łańcuchowym, którego spuszcza się na tych czy innych". "Kto
to był?" - pyta dziennikarz. "Urzędnicy miejscy, ale przemilczę, której
kadencji" - ucina Wojnar." - to się nazywa podwójny stopień konspiracji.
Zaprzeczanie potencjalnym zarzutom w celu wywołania reakcji ich
zbagatelizowania.