Gość: stolicznyj
IP: *.aster.pl
28.11.04, 13:37
Wczoraj, w sobotę 27 listopada, na skrzyżowaniu ul. Leszno i al. Solidarności
odsłonięto Obelisk Pamięci 50 000 pomordowanych na początku Powstania
Warszawskiego w sierpniu roku 1944, mieszkańców Woli.
Postawiono rzeźbę z granitu o szerokości 8 metrów i wysokości 5,5 metra.
Przypomina fragment elewacji jednej z wolskich kamienic. - Widoczne w ścianie
ślady po kulach tworzą zarysy sylwetek - opowiada Ryszard Stryjecki, autor
projektu.
Inicjatorom pomnika, społecznemu komitetowi budowy, na dokończenie prac
brakuje ćwierć miliona złotych. Była gmina Centrum zapłaciła 300 tys. zł za
sprowadzenie kamienia z Norwegii.
- Pomnik stanął na kredyt. Głównie z pieniędzy od prywatnych sponsorów i z
publicznych zbiórek - wyjaśnia Lechosław Olejnicki, prezes komitetu. Zbiórka
trwa.
Uroczystość odsłonięcia pomnika była cicha i skromna, a media niemal jej nie
zauważyły. Jakiż kontrast z gigantyczną pompą wokół zorganizowanych przez
Kaczyńskiego uroczystości rocznicy wybuchu Powstania, które odbyły się 1
sierpnia...
Prezydent Warszawy, pan Lech Kaczyński, był wczoraj NIEOBECNY na uroczystości
upamiętniającej 50 000 pomordowanych podczas Powstania Warszawiaków-
mieszkańców dzielnicy Wola.
Powie ktoś, że jego absencja była usprawiedliwiona tym, że tego samego dnia
prezydent Warszawy "dzielnie" wspierał Juszczenkę na wiecu w Kijowie
(rzucając tam na prawo i lewo bombastyczne deklaracje i oświadczenia, mające
wszelkie cechy ingerencji w wewnętrzne sprawy sąsiedniego państwa).
Tyle tylko, że taki argument niczego nie tłumaczy i nie usprawiedliwia,
ponieważ gdyby Kaczyński chciał, to mógłby ze społecznym komitetem ustalić
inną, dogodną datę uroczystości.
Ale tego NIE zrobił, bo pamięć 50 000 pomordowanych Warszawiaków NIC GO NIE
OBCHODZI.
A nie obchodzi dlatego, że straszną masakrę bezbronnych cywilów trudno
wykorzystać politycznie, tak jak choćby uroczystość rocznicy wybuchu
Powstania, która odbyła się 1 sierpnia. Ponurego "smaczku" obecności
Kaczyńskiego w dniu inauguracji Obelisku akurat w Kijowie, gdzie aktywnie
wspierał ukraińskich nacjonalistów w obecnym konflikcie jaki ma tam miejsce,
jest fakt, że w rzezi wolskiej w sierpniu 1944 roku brali także udział
Ukraińcy, których wielu było w bandyckiej, kolaborującej z Niemcami formacji
RONA. Czego Pan Prezydent także dotąd nie raczył zauważyć, mimo,
że "odkłamywanie" historii Warszawy to ponoć jego szczere hobby. Nie zauważył
tego może też i z tego powodu, że w obozie politycznym popierającym
Juszczenkę są także ci sami ukraińscy kolaboranci Hitlera, oraz ich
polityczni spadkobiercy.
Przypominanie o kłopotliwych, dotąd nie rozliczonych kartach z historii
Ukrainy i jej stosunków z Polską, niewątpliwie kiepsko pasuje do podniosłej
atmosfery "pomarańczowej rewolucji" i nagłego polsko-
ukraińskiego "zbratania", jakie ma miejsce z tej okazji, a które Kaczyński
szparko i w typowy dla siebie awanturniczy sposób, usiłuje wykorzystać
przeciwko Rosji.
Gorzej - rzeź Woli i Ochoty dla bezkrytycznego apologety Powstania, jakim
prezentuje się Pan Prezydent, jest co najmniej kłopotliwa, bo prowokuje
niewygodne pytania o cenę przedwczesnej i lekkomyślnej decyzji o rozpoczęciu
walki 1 sierpnia 1944. Złożone na cmentarzu przy ul. Wolskiej tony popiołów
pomordowanych mieszkańców Woli i Ochoty nie pasują do hurrapatriotyczno-
nacjonalistyczno-antyrosyjskiego kursu, którym Kaczyński ostro podąża. Tym
bardziej, że znając historię Powstania, nie da się strony sowiecko-rosyjskiej
obarczyć odpowiedzialnością za ofiary rzezi na Woli i Ochocie.
W tym kontekście, wygodniej mu przemilczać pamięć ofiar wielkiej masakry z
początku sierpnia 1944 roku. I to pomimo tego, że ich liczba ponad dwukrotnie
przekracza liczbę wszystkich - poległych podczas całego Powstania - żołnierzy
Armii Krajowej!
Szczególnie haniebnym jest uniknięcie przez Kaczyńskiego dofinansowania
budowy pomnika z miejskiej kasy. Tego samego Kaczyńskiego, który hojnie
sypnął groszem na Muzeum Czynu Powstańczego i na efektowne uroczystości 1
sierpnia, a ostatnio chce rzucić 50 mln złotych z kasy miasta aby się ratować
przed kompromitacją, czyli fiaskiem przetargu na odbudowę Pałaców Saskiego i
Bruehla. Tegoż Kaczyńskiego, który nie waha się szastać pieniędzmi przy
innych okazjach, np. dał lekką ręką 400 tys. zł, aby zapłacić za pomoc
prywatnej firmy przy przygotowaniu projektów inwestycji do współfinansowania
przez UE, bo jego urzędnicy nie potrafili tego porządnie zrobić.
Pomnik Pomordowanych na Woli powstał wyłącznie dzięki uporowi i wytrwałości
społecznego komitetu i osobiście pana Olejnickiego, który niezmordowanie
wydeptywał ścieżki do sponsorów, aby pozyskać fundusze. Przy pełnej
obojętności tak ponoć "patriotycznych" władz miasta.
Kaczyński tworzy sobie "image" Wielkiego Patrioty, Czciciela Pamięci
Bohaterskiej Historii Warszawy, Bojownika o Wolność (temu też służą jego
popisy w Kijowie), mając na uwadze start w wyborach na Prezydenta RP w roku
2005, w których chce się zaprezentować jako Prawdziwy Polski Kandydat.
Obraz ten jest fałszywy i zakłamany.
Kaczyński jest li tylko i wyłącznie CYNICZNYM HIPOKRYTĄ i OPORTUNISTYCZNYM
GRACZEM POLITYCZNYM, który historię naszego narodu i miasta Warszawy
wykorzystuje instrumentalnie do celów własnej kariery.
Postać Lecha Kaczyńskiego budzi rosnącą odrazę.