marcingishon
03.12.04, 22:40
(która w opróżnieniu od Jezusa naprawdę zmartwychwstała i są na to dowody w
postaci fotografii)
jak w tytule...
byłem ostatnio przez kilka dni w Warszawie
miasto bardzo mi się podoba, wbrew powszechnej opinii o jej wstrętności
Warszawa napawa przybysza z prowincji niebywałym optymizmem...
ludzie u was mają ładniejusze i droższe ubrania, lepsze samochody, nawet
inaczej chodzą... jeśli da się to tak określić to powiedziałbym że oni dokądś
zmierzają, czasami nawet biegną... w Krakowie np. tego nie ma, bo i ludzie
nie mają dokąd się śpieszyć
dodam że ów wydłużony weekend w stolicy spędziłem głównie w centrum, na
starym mieście, przy kilku zabytkach(Belweder, plac Piłsudskiego, Cytadela
itp) i w galeriach Mokotów i Arkadia; do wielkich osiedli blokowiskowych się
nie zapuszczałem bo jak przypuszczam nie różnią się one niczym od
analogicznych miejsc w Krakowie czy Gdańsku
jeszcze coś o ludziach(zaznaczam że widywałem ich tylko w ścisłym centrum,
więc może dotyczy to tylko pewnych wyselekcjonowanych grup bywających w owym
centrum):
w Warszawie są piękne, nieporównywalne z innymi miastami kobiety... wiadomo
wszędzie się znajdą jakieś ładne dupcie, ale nie w tak monstrualnych
ilościach... ja byłem tym absolutnie zszokowany, po pierwszym dniu bolała
mnie szyja od intensywnego oglądania się za Warszawiankami! być może jest to
efekt selekcji osób które bywają w miejscach które oglądałem
[tylko bogate dziewczynki kupują sobie rzeczy w galerii centrum i butikach w
centrum->są bogate bo mają bogatych tatusiów->bogaci tatusiowie z racji kaski
wybrali sobie najładniejsze panienki na żony; stąd w centrum tyle pięknych
kobiet? dodatkowo może dużo jest w Warszawie studentek przyjezdnych które
często też są ładniejsze niż przeciętna kobieta->ponieważ są ładne, są
bardziej pewne siebie, zawsze były obiektem atencji, od zawsze podrywane
przez chłopców itp->podejmują wyzwanie studiów w stolicy w przeciwieństwie do
zahukanych szarych brzydkich myszek mających niską samoocenę]
uderzyło mnie też to jak inaczej się ludzie w stolicy zachowują; więcej w
nich tego co można określić mianem buty i arogancji ale ja nazwałbym to po
prostu pewnością siebie; to uderza jeśli porówna się zachowanie i
spontaniczność młodych Warszawiaków do cech mieszkańców Białegostoku czy
Krakowa który najlepiej znam
w Warszawie w powietrzu czuć(oprócz spalin i mrozu) jakąś potencję; obok PKiN
jest jakaś duża budowa, coś się rozwija; mnie jako prowincjusza z "awnego
któlewskiego miasta stołecznego" to uderza
chciałbym żeby w reszcie kraju zapanował taki duch pionierskiego kapitalizmu
jak w Warszawie, żeby ludzie mogli pędzić między ulicami, śpieszyć się
gdzieś, walczyć o swój sukces... żeby ludzie w Polsce poczuli to co w
Warszawie, że można zarabiać pieniądze, że warto być aktywnym,że warto się
starać...
po powrocie do Krakowa dobrze zrozumiałem że niechęć niektórych ludzi
mieszkających w moim mieście wynika po prostu z zazdrości
to tyle na razie, może jak najdą mnie dalsze refleksje to coś dopiszę;