glory
30.05.02, 08:04
9 czerwca szykuje sie niezle mordobicie.
Na dechach Piramid arena w Memphis spotka sie oko w oko slynna bestia
Mike "Iron" Tayson z angielskim przystojniaczkiem Lennoxem.
Tych dwoch grzecznych gentelmenow nie sprawilo nam zawodu juz podczas
konferencji prasowej kiedy cale stado ochraniazy , oczywiscie z naszymi
bohaterami naczele zaczelo sie niezle prac po swych czarnych pyskach.
Publika umierala ze smiechu , podczas kiedy dwaj szlachetni sportowcy probowali
przekonac sie co do swojch walorow pieknego uzebienia. W pewnym momencie to
powialo nawet straszna groza kiedy jeden z goryli zgubil podczas tej
szamotaniny swoj kilowy zloty lancoch.
Miki potem cos tam wyl do mikrofonu , blagal o zrozumienie bo przeciez nie jest
matka Teresa a na koniec calej tej szopki zfuckowal wszystkich obecnych i
opuscil w podskokach tak piekna zapowiadajaca sie uroczystosc. Wszyscy
zfuckowani obecni pokiwali ze zrozumieniem glowami boto tylko taka niewinna
sportowa niefrasobliwosc .
Ale wracajac do walki - czy mozemy sie spodziewac smiertelnie szybkiego haka
Taysona spotykajacego szczeke Lennoxa ktory pofronie w powietrze jak rakieta i
przy ladowaniu nakryje sie girami. A moze angol ktory i tak juz jest niezle
wkurwiony na bazgroly w gazetach propo jego "homo-niewiadomo" zycia
sexualnego ,nie da sie sparalizowac stawka walki, pokaze zelaznemu gdzie raki
zimoja i powybija mu cala ta srebna klawiature.
Mam nadzieje ze chlopaki rozpalili do bialosci swoj gniew walki i bedzie niezla
rozpicerducha. Co zycze wszystkim fanom boksu.!
Tylko bez kantow prosze typu: odgryzienie ucha czy innej czesci ciala. Rekin by
sie usmial!