Dodaj do ulubionych

TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY

09.02.05, 18:52
Juz mozna ogladac nagrodzone prace.
Zapraszam do Palacu Ostrogskich, gdzie przez tydzien mozna sia napatrzyc do
woli .
Ciekaw jestem bardzo opinii forumowiczow.
Bryly...bryly...bryly...
Aha...wygral zespol z Lublina...Wsrod wyroznien projekt Kurylowicza
Pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • adampaulus Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 10.02.05, 20:08
      Niestety na wystawie nie mogę się zjawić jako widz, ale oglądając zamieszczony
      w wiadomościach na stronach Gazety rendering i czytając zamieszczone pod nim
      komentarze, doszedłem do wniosku że część z użytych w nich epitetów to wyraźna
      przesada. Budynek wygląda na średniej klasy; być może rzeczywiście będzie
      ponadczasowy jako architektonicznie neutralny i pozbawiony drapieżnych ambicji.
      Inna sprawa - czy detale elewacji starej kamienicy będą odtworzone? Poczekajmy
      na zbudowanie gmachu - wtedy będzie można wydać jednoznaczną opinię.
      • allgau Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 11.02.05, 09:01
        smutne w tym wszystkim jest to że ministrowie zaczynają nam budowac Warszawę,
        wraca komuna?
        • sqh Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 11.02.05, 13:13
          Może to tylko moje subiektywne skojarzenie, ale gdyby tej wieżycy dodać z boku
          duże okrągłe okno, to stanie się Świątynią Opatrzności Bożej (wg Bohdana
          Pniewskiego) w miniaturze.
          • tomasz.urzykowski Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 13.02.05, 23:20
            Projekt, który wygrał konkurs w zestawieniu z innymi pracami nie jest wcale
            zły. Co prawda, nie chce mi się wierzyć, że budynek nie zasłoni Zamku
            Ostrogskich, gdy będziemy stać na Kopernika i patrzeć w dół. Trudno mi też
            wyobrazić go sobie przy barokowym pałacu (zamku) i sąsiednich kamienicach. Boję
            się też, że odtworzona fasada zburzonej kamienicy z tą szklano-kamienną
            nadbudową będzie wyglądać zbyt teatralnie (chociaż w innych projektach
            sprawiała wrażenie wręcz dekoracji z planu zdjęciowego filmów o Dzikim
            Zachodzie). Ciekaw jestem Waszych opinii. W najbliższą środę - jeśli się nie
            mylę o godz. 14. - w Zamku Ostrogskich odbędzie się publiczna dyskusja o
            projektach, które do tego dnia można tam oglądać.
            • roody102 Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 13.02.05, 23:50
              Ja mam dokładnie takie same odczucia i wątpliwości. Rysunek wygląda nieźle, ale
              trochę się boję, jak to będzie w rzeczywistości wyglądało.
              • tomasz.urzykowski Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 16.02.05, 22:21
                Dziś w Zamku Ostrogskich odbyła się publiczna debata na temat wybranego tydzień
                temu w konkursie projektu budynku Centrum Chopinowskiego. Na sali zasiedli
                głównie architekci, dlatego przebieg zdarzeń był do przewidzenia. Zaczęło się
                od oceny projektu (głosy były raczej pozytywne, poza wypowiedzią Stefana
                Kuryłowicza, który - jak wiemy - startował ze swoim projektem i przegrał, więc
                może się czuć rozżalony i chyba nie powinien zabierać głosu).
                Ponieważ nie wiem jeszcze w jakiej wersji ukaże się w papierowej "Gazecie" moja
                relacja z dyskusji, przedstawię wam to, co stało się kiedy do mikrofonu dorwał
                się niejaki Michał Witwicki (rzeczoznawca ministra kultury od zabytków). Otóż
                ten staszy już jegomość zaczął (nie wiedzieć już który raz w ciągu ostatnich
                lat) mówić jaką to ruderą była Tamka 43, i że nie miała żadnej wartości, i że
                do rejestru zabytków trafiła kiedyś przez pomyłkę. "Broniła jej grupa tzw.
                milośników zabytków. Grupa nacisku" - stwierdził (myśląc o ZOK-u). Dalej
                Witwicki przekonywał: "To nie była żadna architektura, ale tylko budownictwo
                czynszowe niskiej klasy. Uważam za błąd, że w warunkach zabudowy znalazło się
                odtworzenie tej elewacji". Zarzucił też "Gazecie" wspieranie obrony kamienicy
                tylko po to, by napisać więcej tekstów i nabić wierszówkę (choć, w
                przeciwieństwie do niektórych uczestników naszegp forum, nie zachęcał od razu
                do przerzucenia się na "Rzeczpospolitą"). Na koniec obronę warszawsich zabytków
                nazwał "Polską szkołą karykatury zabytków". Na sali nikt nie zareagował, wręcz
                przeciwnie - rozległy się oklaski: "Brawo panie Michale", a Stefan Kuryłowicz
                podszedł i pogratulował wybitnego wywodu.
                Witwickiemu wtórowała architekt Katarzyna Nowicka (od lat nie uprawia zawodu,
                ale była w sądzie konkursowym z ramienia Ministerstwa Kultury). Cytuję to, co
                powiedziała: "Ta kamienica nie spełniała żadnego kryterium zabytkowości. Jeśli
                się konserwatorzy cieszą, że ta pamiątka będzie zostawiona, to wybudują pomnik
                swojej klęski". O obrońcach kamienicy powiedziała: "W końcu ktoś powinien
                tupnąć nogą na tych żuczków, którzy nawet nie znają książki Aloisa Riegla.
                Jeśli wy (tu zwróciła się do przedstawicieli wojewódzkiego konserwatora
                zabytków) dopuszczacie do głosu jakieś kółka różańcowe, jakichś obrońców ruder,
                to jest to dramat. Ten konkurs jest klęską środowiska architektów. Każda epoka
                ma prawo do odciśnięcia swego piętna na tkance miasta. Działania konserwatora
                wymagają dyskusji, ale dyskusja musi być z godnym partnerem".
                Dawno nie słyszałem aż tylu ataków na obrońców zabytków, aż takiego lżenia.
                Szkoda, że nie było na sali kolegów z ZOK, bo w Zamku Ostrogskich zapanował
                dziś Wydział Urbanistyki BOS w najgorszym wydaniu.
                • tomasz.urzykowski Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 17.02.05, 01:40
                  A tak przy okazji, może ktoś ma jakieś informacje o zasługach Michała
                  Witwickiego dla zabytków Warszawy. Czy coś ratował? Może chciał burzyć? Postać
                  wydaje mi się mocno podejrzana.
                  • adampaulus Re: Atak na ZOK 17.02.05, 10:48
                    Powiem szczerze - nigdy nie uważałem domu przy Tamce 43 za arcydzieło
                    architektury i w gruncie rzeczy nie interesowałem się tym budynkiem. To że
                    został zburzony - sugerowało by, że ktoś zamierza wznosić w tym miejscu coś
                    zupełnie nowego, nie powiązanego z tradycją. Tymczasem pojawiły się
                    ograniczenia (czy też zalecenia) konserwatorskie odnośnie nowego gmachu.
                    Osobiście uważam, że atak architektów na ZOK jest dużą przesadą, szczególnie
                    tak przeprowadzony i ja również odniosłem w pewnym momencie wrażenie, że czytam
                    jakieś sprawozdanie z obrad BOS-u. Nazwisko M.Witwickiego już przewijało się w
                    rejonie takich spraw i kojarzę je właśnie z takim podejściem do sprawy ochrony
                    zabytków.
                    Warto przy tym zwrócić uwagę na swoisty eklektyzm dzisiejszej architektury
                    warszawskiej w kilku jej płaszczyznach - słynny przykład domu przy Placu
                    Zbawiciela. Początkowo sądziłem, że "awantura" jest bezpodstawna - przecież i
                    tak dobrze, że coś z tym budynkiem zrobiono i nie uległ zniszczeniu. Inna
                    rzecz - niepokojąca i dziś w kontekście Hotelu Saskiego - że najpierw burzy się
                    wszystko wewnątrz, a potem buduje od nowa ukrywając się za kurtuazyjną ścianą
                    naśladującą stary obiekt, oszpecony nadbudową - tak jakby szklana kondygnacja
                    wylewała się ze srodka, zdradzając, że mamy do czynienia z oszustwem. Tego
                    obawiałbym się i w przypadku Centrum Szopenowskiego. Nie zmienia to jednak
                    faktu, że w takim wydaniu wręcz histeryczny atak na obrońców zabytków jest dla
                    mnie przejawem pewnej niepokojącej arogancji.

                    (W dalszym ciągu wolałbym jednak, żebyśmy zaczęli zajmować się całą masą innych
                    wartościowszych kamienic na terenie śródmieścia, które jeszcze zostały i nadają
                    się do odbudowy jako przykłady architektury, a nie budownictwa)
    • puchala40 Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 17.02.05, 20:03
      Pałacyk Gnińskich, a raczej villa suburbana, wybitne dzieło wielkiego Tylmana
      van Gameren- architekta za którego dzieła powinniśmy być wdzięczni losowi tak
      jak za dzieła Chopina - od ponad trzystu lat, wyrastając organicznie ze zbocza
      wąwozu Tamki, górował nad ogrodami i sadami klasztoru Szarytek i doliną Wisły.
      Warto spojrzeć choćby na " Widok Powiśla" Canaletta, aby zrozumieć dla jakiej
      przestrzeni architektura pałacu była projektowana.

      W połowie XIX wieku popełniono tu pierwszy błąd - budując zbyt blisko
      pałacu, wdzierającą się w zorganizowaną przez niego przetrzeń a rozebraną
      obecnie kamieniczkę, której zbyt duża w tym miejscu bryła niepotrzebnie
      przerastała o kondygnację bastionowy cokół pałacu. Bryła ta wprawdzie osadzona
      była na dnie jaru, tak jak bastion pałacu- lecz nie była związana ze skarpą.
      Zasłaniała jednak przebiegający tuż za nią mur oporowy ze szczeli-nowymi
      strzelnicami ( może pozostałość pierwotnego założenia zamku Ostrogskich?);
      wytwarzała się za nią jedynie niefunkcjonalna zaciemniona wąska przestrzeń,
      stająca się, siłą rzeczy, bezużytecznym śmietniskiem. Z takim stanem mieliśmy
      do czynienia do dziś. W czasie gdy budowano tę kamieniczkę
      nie była to już "dobra" dzielnica, nie przykładano tu szczególnej uwagi do
      prawidłowości rozwiazań urbanistycznych, nie realizowano tu dzieł wybitnych.
      Powstała kamieniczka byle jaka, której jedyną wartością obecnie była jej skala
      dokumentująca skalę zabudowy ulicy na tamtym etapie przeobrażeń tego rejonu
      miasta, w połowie XIX wieku, kiedy wyższa zabudowa zaczęła "spływać" z
      platformy skarpy w na poły wiejskie rejony Powiśla.
      Budowa tej kamienicy była błędem urbanistycznym, konsekwencją ówczesnego
      stanu własnościowego tutejszych gruntów.
      (Skandalem urbanistycznym było natomiast dzieło cywilizacyjnej mizerii
      komunizmu - budowa powyżej pospolitego pudła pawilonu tzw. "Złotej Kaczki" i
      zrośnietego z nim monstrualnego blokowca. Budowa ta była niekonsekwencją wobec
      przebicia szerokiej Świętokrzyskiej do ul. Kopernika. Zabudowa przesłania -
      jeden z cenniejszych w Warszawie - widok na pałac Gnińskich tysiącom ludzi
      zmierzającym codziennie od wylotu ul. Świętokrzyskiej ku mostowi Syreny i
      skręcającym w Tamkę; -dopiero po zejściu niżej w głąb Tamki widok na dzieło
      Tylmana zasłaniała trzecia kondygnacja tej właśnie, wyeksploatowanej i
      rozebranej obecnie, kamieniczki.)

      Dzisiaj miasto- społeczny właściciel tych gruntów, nie jest aż tak
      ubogie, by ze wzglę-dów merkantylnych być zmuszonym do powtarzania dawnego
      błędu. Nie musi koniecznie wprowadzać nowej zabudowy właśnie tu, w bezpośrednim
      zasięgu oddziaływania tylmanow-skiego klejnotu architektury, zakłócając tym
      samym zorganizowaną przezeń przetrzeń.
      Można było, kontynuując myśl Tylmana, wznieść Centrum Chopinowskie na
      południowym, przeciwległym cyplu jego bastionowego założenia, gdzie Tylman
      zamierzał zrealizować symetrycznie drugi pawilon pałacowy dla Gnińskich.
      Trudno nie zgodzić się ze zwycięzcą obecnego konkursu, który mówi:- "Gdyby
      to zależało ode mnie, schowałbym budynek pod ziemię. Nie ze wstydu, ale z
      szacunku dla Pałacu Ostrogskich. / w rzeczywistości jest to pałac Gnińskich
      zaprojektowany przez Tylmana na terenach zamierzonej budowy zamku
      Ostrogskich /. W tym miejscu mógłby być piękny zakątek z zielenią". - Tak
      pewnie by dziś uczyniono w każdym innym kraju o wielowiekowej kulturze i
      szacunku dla skarbów narodowej kultury.

      U nas postanowiono inaczej. Skoro jednak zdecydowano się brnąć w błędy
      i wprowa-dzić tu nową wielkokubaturową zabudowę, to jest pewnym, że skromność i
      najwyższy szacunek dla wybitnego dzieła wielkiego architekta winny kierować
      projektantem tego nowego obiektu przy kształtowaniu jego bryły, charakteru,
      kolorystyki, nastroju - tak, żeby nowy budynek nie tylko jak najmniej
      przesłaniał pałacyk, ale aby był zharmonizowany pod każdym względem z
      istniejącemu dziełem; ustępował mu przestrzeni usuwając się skromnie, wtapiając
      w istniejącą zabudowę i zrastając się z nią. Jedynie brak wewnętrznej kultury
      mógłby dyktować
      komuś lokalizowanie tu formy agresywnej, mającej przytłumić wyraz
      architektoniczny pałacu czy stanowić wobec niego dysonans. Niestety większość
      projektów uczestniczących w konkursie nie spełnia powyższych warunków.

      Projekt bardzo słusznie, moim zdaniem, wyróżniony pierwszą nagrodą
      spełnia te warunki, proponuje rozwiązanie niewątpliwie interesujące, dobrze
      wyrażające czas swego powstania; ma jednak pewne wady, wynikające po części z
      niekorzystnych wymogów konkursu. Dokumentując dawne, realizuje ciekawą ideę
      wyrastania nowego z przeżytej już, starej formy.
      Jednakże bryła budynku nie we wszystim naturalnie wrasta w otoczenie, co
      odczuwa się szczególnie od strony ul. Ordynackiej. Część wysokościowa budynku
      przytyka tu bowiem dość przypadkowo do ślepej ściany budynku istniejącego,
      pozostawiając bez dostatecznego uzasadnienia szeroki pas jego ślepej ściany.
      Może warto byłoby rozważyć możliwość pogru-bienia tej części budynku ku
      południowi, na szerokości paru osi ożebrowania korpusu główne-go, lecz chyba
      nie w pełni wysokości korpusu, dla zlicowania tej jego części z południową
      elewacją sąsiedniego budynku, nadając pozostałemu ryzalitowi tonację
      ciemniejszą od świetlistego korpusu, zbliżoną nieco do tonacji partii
      cokołowej - dla silniejszego optycznego związania owego ryzalitu z bryłą
      kamienicy sąsiedniej.
      Omawiany projekt inż. arch. Pana Bolesława Stelmacha pozostawia niestety z
      tej strony pewien niedosyt, wrażenie niepełnego zagospodarowania przestrzeni po
      południowej stronie budynku, nie zmienia dostatecznie wyraziście istniejącej
      tam dziś sytuacji, sprawia wrażenie zaplecza, w efekcie cały ciąg kamienic
      stojących tu wzdłuż Tamki nadal przypomina slamsy. Tymczasem charakter terenu -
      szeroki pas zieleni pomiędzy budynkami a przedłużeniem
      ul. Ordynackiej, jak sam projekt wręcz sugerują możliwości efektownego jego
      zagospodaro-wania, włącznie z umieszczeniem tu głównego wejścia do części
      wysokościowej, jednego z dwu reprezentacyjnych wejść do obiektu - z czym radzą
      sobie, mimo innych swych wad, niektóre inne projekty. -Sąsiedztwo gmachu
      Akademii Muzycznej w pełni za tym przemawia.
      Wejście to mogłoby być związane z proponowanym wyżej pionowym
      zryzalitowaniem bryły korpusu ( może w nim właśnie umieścić szyb komunikacji
      pionowej? ) i nakryte dachem pod obszernym tarasem sięgającym poza linię
      starego muru oporowego, umożliwiającym jego użytkownikom bliższy kontakt z,
      wyciszonym w tym miejscu, światem zewnętrznym rozpos-tartym na platwormie
      skarpy, a przy tym kontemplację świetnej elewacji sąsiedniego pałacu..
      Taras ten nawiązywałby w przestrzeni dialog z tylmanowskim tarasem po drugiej
      stronie pałacu, a zarazem - skupiając na sobie uwagę obserwatora budynku od
      strony ul. Ordynackiej - odsuwałby niejako bryłę budowli od przestrzeni
      zagospodarowanej przez pałac; zaś swoim ciągiem poziomym, uniesionym nad
      gruntem, prawem kontrastu z pionowym ożebrowaniem wzmagając lotność jej samej.

      Przebiegający tu, interesujący historycznie i plastycznie, nastrojowy
      ciąg zabytkowego muru oporowego skarpy - ze szczelinowymi strzelnicami i wysoki
      na niemal trzy kondygnacje, daje możliwość włączenia go do reprezentacyjnej
      recepcyjnej wewnętrznej przestrzeni projek-towanego obiektu, np.przez
      utworzenie wzdłuż niego, u jego stóp, trzykondygnacyjnego hallu eksponującego
      ten mur - z nadwieszonymi nad sobą antresolami o zróżnicowanej szerokości i
      wglądem, poprzez przeszkloną ścianę, od strony kameralnego placyku z tarasowymi
      schodami pałacu. Hall ten, z półkami antresol, drążyłby przestrzeń trzech
      dolnych kondygnacji naziemnych - od eksponowanego w pełnej wysokości
      wspomnianego muru oporowego skarpy ku podłuż-nej osi projektowanego budynku.
      Hall mógłby mieć nad płytą stropową, lekko uniesioną pow
      • erazm1 Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 17.02.05, 20:38
        Dlaczego nie było ludzi z ZOK-u, to nie emeryci tylko ludzie pracujący,a stało
        się złą warszawską tradycja, że takie dyskusje organizuje się w środku dnia, w
        Berlinie robi się to w weekendy, aby dać szansę każdemu wzięcia udziału w
        dyskusji. Imc Witwicki to rzeczywiscie pomiot chyba BOS-owski i smutne, że
        takich Ministerstwo Kultury ma rzeczoznawców. Co do długiego ale niezmiernie
        interesujacego wywodu kolegi palucha dodam tylko, że wartośc tej kamieniczki,
        któej już nie ma polegałą przede wszystkim na jej autentyzmie i nie oceniałbym
        tak negatywnie tej architektury, w archiwum IS PAN jest zdjećie z drugiej
        połowy XIX wieku - widok na pałac i tę kamieniczke robiony z dachu sąsiedniej
        kamienicy, albo z jej okien. I taki widok mógł byc i dziś, w tak zniszczonym
        mieście jak nasze rzecz niebywała! MOżna miec pretensje do resortu kultury, że
        podszedł do tej parceli jak kapitalista. To prywatni inwestorzy żadali
        zburzenia kamiencizki dla renty gruntowej, okazuje się, że Pan Minister
        zamierza być kapitalistą w naszym, podatników imieniu, bo przeciez w dużej
        mierze skarbowe pieniadze na to pójda. A po co taka duża kubatura? zawsze można
        podnajac i będzie zysk. Zwyczajna farsa! To moze rzeczywisćie byłoby lepiej nic
        w tym miejscu nie budować!
        • adampaulus Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 17.02.05, 21:07
          No właśnie-skoro już zburzono, to można było zostawić wolny plac z projektem
          zagospodarowania na skwer czy teren neutralny, wspierający założenie
          historyczne.
      • puchala40 Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 17.02.05, 21:39
        I JESZCZE DALSZY CIĄG MOJEJ OPINII ( NIE WSZEDŁ CAŁY PLIK :)

        ... Hall ten, z półkami antresol, drążyłby przestrzeń trzech dolnych
        kondygnacji naziemnych - od eksponowanego w pełnej wysokości wspomnianego muru
        oporowego skarpy ku podłuż-nej osi projektowanego budynku.
        Hall mógłby mieć nad płytą stropową, lekko uniesioną powyżej poziomu platformy
        skarpy, np.szereg kubicznych świetlików o ostrosłupowych szklanych nakryciach
        nawiązujących formą do dachu pałacu, biegnących od proponowanego wejścia pod
        wspomnianym tarasem, w rejo-nie południowo-zachodniego narożnika budynku ku
        pałacowi. Ich rytm, przenoszący rytm znajdujących się na tym poziomie okien
        parteru frontowej ściany pałacu mógłby wznosić się płynną krzywą ku pałacowi-
        rysując się świetlistym staccato na tle ciemnego pasa muru poza nim. Byłby to
        element szczególnie efektowny po zapadnięcia znroku, gdy owe świetliki, jak
        reflektory podświetlałyby od dołu migotliwą bryłę wysokościowej części korpusu
        budynku unoszącą się w przestrzeni ponad ciemnym cokołem muru - wspomnienia
        istniejącej tu niegdyś tylnej ściany rozebranej kamieniczki. W dzień, oprócz
        wspomnianych świetlików, poprzez szczelinę pomiędzy płytą stropową a koroną
        starego muru oporowego ożywionego pnączami sączyło by się do wnętrza hallu
        doświetlające go światło.

        Odtwarzana ściana frontowa rozebranej kamieniczki nie stanowi
        oczywiście żadnego zabytku, jest jedynie znakiem-symbolem, fragmentarycznym
        nostalgicznym wspomnieniem po owej kamieniczce. Ściana ta, jak wspomniano na
        wstępie, przewyższając jego bastion była za- wysoka w stosunku do podbudowy
        pałacu. Gdyby obecnie zrezygnować z naturalistycznego jej odtwarzania w całej
        wysokości ( wszak nie odtwarza się przecież np.ani dachu i wnętrza, ani bryły
        budynku, a jedynie fragmanty jej skorupy zewnętrznej ), odtwarzając ją w
        realnym murze jedynie do wysokości gzymsu wieńczącego drugą jej kondygnację -
        zrównałaby się wówczas wysokością z wysokością bastionu pałacu; - Usunęłoby to
        jej grzech pierworodny, przywracając prawidłowe stosunki przestrzenne pomiędzy
        pałacem i kamieniczką. Stworzy-
        łoby zarazem optycznie ciąg cokołów - od bastionu, poprzez kamieniczkę i
        szereg cokołów dalszych kamienic stojących w górę wzdłóż Tamki. Obniżenie tej
        ściany odsłoniłoby widok na pałac od strony ul. Kopernika, nadałoby zarazem
        większej jeszcze lotności srebrzystej bryle korpusu głównego Centrum
        Chopinowskiego, opiętej pionowym kamiennym ożebrowaniem przedłużającym ku górze
        rytm odtwarzanej ściany kamieniczki.
        Taras, powstały w ten sposób na poziomie dawnego stropu drugiej kondygnacji
        kamieniczki, ożywiony zwisającą roślinnością nawiązywałby do tarasów
        istniejących przed wejściem do pa-łacu. Taras ten winien wówczas otrzymać
        swego rodaju pergolę, której gzyms realistycznie powtarzający formy gzymsu
        wieńczącego niegdyś frontową elewację kamieniczki, założony na jego pierwotnym
        poziomie, wyznaczałby wysokość kamieniczki; Rozpięty pomiędzy tym gzymsem a
        gzymsem drugiej kondygnacji w płaszczyźnie elewacji kamieniczki, obsadzony
        pnączem ażur- np. z białego kamienia - rysujący na tle ( przedłużonej wówczas
        ku dołowi o jedną kondygnację) świetlistej kamienno-szklanej ściany korpusu
        głównego mgliste zarysy podziałów i detali nieistniejącej już ściany, sprawiać
        powinien nostalgiczne wrażenie już tylko niknącego echa, nieistniejącej de
        facto, owej kamieniczki.
        Metafora przemijania i przeradzania się w czasie, sugerowana w omawianym
        projekcie stosunkami przestrzennymi pomiędzy odtwarzaną ścianą starej
        kamieniczki a strzelistym, szklano-kamiennym nowoczesnym korpusem głównym, być
        może zostałaby tym sposobem jeszcze pogłębiona, zyskując na czytelności.
        Aluzyjność i brak dosłowności w potraktowaniu trzeciej kondygnacji kamieniczki -
        nie tracąc nic na dokumentalności i zarazem odsłaniając pałac- czyniłyby, być
        może, wyraz całości nieco bliższy muzyce patrona Chopinowskiego Centrum.

        Za bardzo trafne uznać trzeba rozwiązanie w omawianym projekcie
        elewacji wschodniej, od strony pałacu, przez sprowadzenie jej do poziomu
        placyku przed nim. Prawdopodobnie wypełniona jednorodną taflą ciemnego szkła-
        zwróconą w stronę pałacu, schodząca w dół aż do poziomu górnego gzymsu
        przyziemia dawnej kamieniczki i niejako wspartą tam na wąskim poziomym
        wypuście płyty związanej z daszkiem ocieniającym umieszczone tu główne wejście
        do bydynku z placyku przed pałacem - odbijałaby w swojej lustrzanej tafli front
        pałacu i zmienne niebo- zarazem dematerializując niejako bryłę realizowanego
        obiektu i osłabiając tym samym jej ingerencję w przestrzeń podporządkowaną
        tylmanowskiemu pałacowi.
        Wspomniany daszek nad wejściem od strony pałacu, gdyby mu nadać barwę i
        jakość spatynowanej miedzi, stosowanej często w dawnej architekturze -
        kontrastując z ciemną, jakby oksydowaną taflą elewacji ponad nim -
        "ocieplałby" ją emocjonalnie i nawiązywał do nastroju zabytkowego miejsca.
        Optyczne spięcie rozpadających się brył ściany frontowej i tylnej
        kamieniczki, na poziomie proponowanego tarasu nad jej drugą kondygnacją, swego
        rodzaju poziomą klamrą żeberkowego "łamacza słońca" z jasnego kamienia, także -
        prawem kontrastu- wzmogłoby pewnie lotność smukłej wschodniej elewacji.

        Przypuszczalnie grupowanie akcentów ( wejścia, daszku ponad nim,
        owego "łamacza słońca", kontrastów fakturowych i barwnych - przenoszących
        poziomy schodów, podestów i wejścia z vis a vis, z elewacji frontowej pałacu )
        w dolnej strefie - bliskiej człowiekowi, wiąza-łoby oba budynki a zarazem
        czyniłoby nowy obiekt jeszcze bardziej kameralnym i przyjaznym. Mogłoby zbliżyć
        atmosferę realizowanego Centrum Chopinowskiego do subtelnej i wykwintnej
        atmosfery dzieła Tylmana - której był niezrównanym mistrzem, - w pełni
        zachowując współ-czesny wyraz plastyczny i emocjonalny projektu, nadany mu
        przez jego autora.

        Przepraszam za zamieszanie:))

    • d3b3 Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 17.02.05, 21:46
      Jako warszawska konserwa mam nieustająco nadzieję, że nikt już nie będzie dłubał
      w tkance miasta.
      Mam nadzieję, pewno nieuzasadnioną, na zostawienie w spokoju dzieł różnych
      wielkich architektów. Tylman z Gameren, Szymon Bogumił Zug, dynastie Marconich,
      Lilppopów, Lachertów, Brukalskich... Pniewski? etc... etc...

      Nadzieja matką polką.
      • s.fug Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 18.02.05, 00:52
        Wszystko wskazuje na to, że będą dłubać dalej. Także brawurowe ataki na
        broniących zabytków "oszołomów", które miały miejsce w środę.
        Ataki odpierało dwoje przedstawicieli WKZ - Małgorzata Chodorowska i Maciej
        Czeredys, a także pani Sołtys. O dziwo nie było ani Głowacza, nie zauważyłem
        też p. Nekandy ani jej zastępcy, nie było też chyba Borowskiego. Zresztą w
        ogóle nie było specjalnego tłumu - zostało sporo pustych krzeseł.
        Na dyskusji byłem, niestety jako jedyny przedstawiciel TOnZ i TPF zarazem...
        Wobec czego też zgłosiłem się do dyskusji - choć byłem w bardzo trudnej
        sytuacji, bo specjalizuję się w architekturze obronnej (która tu akurat nie
        była zagrożona - nawiasem mówiąc, pomysł centrum na drugim bastionie, a
        właściwie bastei, wydaje mi się kapitalny!), a nie w historii sztuki i
        urbanistyce. Broniłem więc stanowiska "oszołomów" jak umiałem, niestety już
        przy pustoszejącej sali (pan Tomasz chyba też się ulotnił).
        Jeśli ktoś z forumowiczów był - ciekaw jestem Waszej opinii, jak to wypadło?
        Acha, zapytałem czy możliwe są jeszcze korekty projektu. Usłyszałem że nie. Ale
        potem w kuluarach wspominano że jednak tak - tyle że np. w celu obniżenia
        kosztów przez rezygnację ze zbyt wyrafinowanych rozwiązań.
        • tomasz.urzykowski Re: TAMKA 43 - KONKURS SARP ROZSTRZYGNIETY 18.02.05, 09:25
          Panie Stefanie. Pana wystąpienia wysłuchalem (nie ulotniłem się, ale
          przeszedłem na tyły sali, żeby spisać nazwiska kilku uczestników dyskusji).
          Natomiast wydaje mi się, że obrona stanowiska konserwatora przez państwa
          Chodorowską i Czeredysa była dość mizerna. Zwłaszcza w obliczu zacietrzewienia
          tej pani z komisji konkursowej, ktora reprezentowała Ministerstwo Kultury i
          popisywała się znajomością poglądów Aloisa Riegla (doktryna konserwatorska ni
          przypiąl ni przylatał do sytuacji w Warszawie po drugiej wojnie światowej).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka