Dodaj do ulubionych

CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-)

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 11:02
"Carfurowy" wątek bardzo mnie zainteresował ;-)Chyba każdemu z nas cos
ciekawego przytrafiło w tej instytucji :-) Zaczynam swoja skromną opowieścią a
wy dokładajcie koleje.A wiec...

Moja opowieścjest krótka ;-)

W nowym sklepie w centrum Warszawa Wilenska obok kartonów z bananami buty
przykleiły mi się do podłogi ;-) A ze były to tzw. laczki wiec dalej poszłam
boso ;-) najciekawsze w tym wszystkim jest fakt, że pan na wózku myjacym
podłoge omijał ten kawałek twierdząc, że szczotka nie da rady :-)))
Obserwuj wątek
    • Gość: e. Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.chello.pl 04.06.02, 12:25
      W Geancie przy Puławskiej sprzedano mnie i koleżance kurze udka pieczone (w
      promocji, a jakże!) śmierdzące tak potwornie, że zagazowałyśmy niechcący
      kasjerkę(jak wzięła to do ręki zeby zeskanować cenę to przy okazji nacisnęła i
      wypuściła chmurę gęstego smrodu) a pani z działu obsługi klienta u której
      reklamowałyśmy ten zakup zzieleniała i wybiegła na zaplecze. Nie muszę dodawać,
      że ostentacyjnie położyłyśmy "toto" na jej ladzie.

      Ktoś spyta, dlaczego, mimo śmierdziela przy kasie jednak dokonałyśmy zakupu?
      Wstyd przyznać, ale posądziłyśmy nawalonego gościa z kolejki tuż za nami,
      niedomytego i fuj, że mu się "wypsnęło".
      A potem nam było wstyd.

      Wiele razy kupowałam niechcący nieświeże rzeczy, ale mówię wam - to było
      przeżycie nie do zapomnienia.
      • _vivien_ Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) 10.06.02, 09:44
        Gość portalu: e. napisał(a):

        > W Geancie przy Puławskiej sprzedano mnie i koleżance kurze udka pieczone (w
        > promocji, a jakże!) śmierdzące tak potwornie, że zagazowałyśmy niechcący
        > kasjerkę(jak wzięła to do ręki zeby zeskanować cenę to przy okazji nacisnęła i
        > wypuściła chmurę gęstego smrodu) a pani z działu obsługi klienta u której
        > reklamowałyśmy ten zakup zzieleniała i wybiegła na zaplecze. Nie muszę dodawać,
        >
        > że ostentacyjnie położyłyśmy "toto" na jej ladzie.
        >
        > Ktoś spyta, dlaczego, mimo śmierdziela przy kasie jednak dokonałyśmy zakupu?
        > Wstyd przyznać, ale posądziłyśmy nawalonego gościa z kolejki tuż za nami,
        > niedomytego i fuj, że mu się "wypsnęło".
        > A potem nam było wstyd.
        >
        > Wiele razy kupowałam niechcący nieświeże rzeczy, ale mówię wam - to było
        > przeżycie nie do zapomnienia.

        Okropne.Aż mi niedobrze. Ja skusiłam się w Carrefourze na kupno poscieli za 19
        zł. Po jednym praniu zeszła z niej cała farba - pościel zrobiła sie szaro-bura i
        na dodatek rozerwała się po bokach. Moim zdaniem, nie powinna była miec napisu
        "promocja" lecz "przecena z powodu odbarwiania po praniu" . I jeszcze kupiłam
        krzaczki róż, które nie pusciły pędów, tak były przeschnięte .
      • qubacz Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) 10.06.02, 09:51
        W temacie poscieli to bylem swiadkiem jak w karfurze pani zwracala reklamowala
        takowa bo po pierwszej nocy jej dziecko obudzilo sie cale niebieskie.
      • Gość: Ben Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.chello.pl 10.06.02, 10:07
        Na tym polegają niskie ceny w hipermarketach - zobacz
        co pisza np. na pl.rec.rowery o rowerach z
        hipermarketów, trudno żeby w przypadku pościeli czy
        kurzych udek było inaczej.
    • eela Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) 10.06.02, 10:06
      Kpowałam zawiasy do drzwi do domku na działce. Drzwi sa nietypowe i zawiasy
      należało trochę przerobić, więc najpierw kupiłam tylko jeden. Gdy został
      odpowiednio spreparowany i okazał sie dobry, poszłam do Obi po nastepne dwa.
      Nie zgłaszałam nikomu, ze wnosze swoja rzecz, bo wiedziałam, ze drugiego
      takiego samego nie ma nie tylko w Obi, ale i w całej Warszawie. Przy kasie się
      zaczęło...kasjerka stwierdziła, ze nawet gdy ona mnie wypuści, to ochrona
      zatrzyma. Zawołała ochroniarza, mówiąc o co chodzi. Ochroniarz obejrzał
      kontrowersyjny zawias, zauważył, że ma taki sam numer kodu, jak nowokupione
      zawiasy i stwierdził,ze sprawa jest tak skomplikowana, ze musi wezwac swojego
      szefa. Przyszedł szef, chłop wielki jak szafa. Tez zaczął ogladac wszystkie
      zawiasy z mądra miną i powiedział to samo co poprzedni - sprawa bardzo
      skomplikowana. Poszedł wezwac kierownika obiektu. Dopiero sam kierownik zwolnił
      mnie i moje zaaresztowane przez kasjerke pieniądze.
    • Gość: trep Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 10:24
      Wczoraj w Geancie na Ursynowie szło sobie dwóch chłopaczków, rosłych(ok 190cm
      kazdy). Wydłubywali z bagietki "środek" wyciskali do środka serek "kiełbaskę" i
      jedli. No niby nic dziwnego bo każdy może byc głodny. Ale najlepsza akcja była
      tuż obok kas. Jeden mówi do drugiego -jedz szybciej bo zobaczą przy kasie i
      trzeba będzie zapłacić :))) Nie wiem co robiła ochrona i po co im monitoring.
      Najedzeni panowie wyszli bez problemu ze sklepu :))
    • teraz Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) 10.06.02, 11:40
      Tak. Obżerają się. Wypijają jogurty i soki. Kupują wędlinę na wagę a potem
      odkładają ją nie do jakiejś chłodni, bo się rozmyślili, tylko na przykład do
      promocyjnego kosza.
      Nie mówiąc o tym, ze masowo wyżerają winogrona, rodzynki i inne suszone owoce,
      orzechy itp.
      A ochrona nic.
      Uważam, że powinien stać jeden taki z ochrony przez tydzień przy owocach, może
      paru ludzi zrozumiałoby że to, co robią, to bezczelne złodziejstwo na oczach
      innych klientów.
      Że biorą sobie tylko troszkę?
      A czy mozna być tylko troszkę złodziejem? Albo się nim jest, albo nie, a kto
      kradnie, ten jest.
      Nie chodzi tu o obronę majątku hipermarketów, bo one sobie nieźle radzą i też
      nas rąbią po kieszeni, ale kto nie chce, nie musi tam kupować.
      Jak jednak wytłumaczyc dziecku, że nie wolno brać sobie tego, co nie twoje i
      nie płacić za to? Skoro widzi, co robią dorośli?
      • Gość: ann.k Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 10.06.02, 11:55
        kiedys stalam w hipergeancie, ale nie w warszawie akurat, 4 godziny do kasy (tu
        z przed Bozym Narodzeniem); ludziska stali wozek obok wozka wzdluz polek z
        towarami; na polkach miedzy resztkami towaru walaly sie puszki i butelki po
        napojach wypitych w kolejce i papierki po lakociach, bo akurat przy takim
        stoisku stalam;
        i pamietam tez inne zdziwienie z tamtej kolejki: pan w kasie zrobil okragle
        oczy kiedy podalam mu do podliczenia pusta butelke po wodzie; widac pierwszy
        raz nu sie zdarzylo... rezta pustych opakowan stala na polkach
        • e._ Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) 10.06.02, 17:34
          Na pewno nie pierwszy raz, ale nader rzadko, niestety.

          To dobrze o Tobie świadczy i mam madzieję, ze kilku nażartym złodziejom na ten
          widok (ty+puste butelki+kasjer) zrobiło się głupio. Chociaż tyle.
        • Gość: hejka Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.man.polbox.pl 11.06.02, 13:32
          Degustacje rozbudzają potrzebę zjedzenia czegoś naprawdę. Sięgamy więc po
          paczuszkę ciastek, loda czy inny "drobiazg" i po chwili wahania zjadamy na
          miejscu. O dziwo, ani ochrona ani pracownicy sklepu zazwyczaj nie zwracają na
          to uwagi. Potem trzeba tylko gdzieś "zgubić" papierek. :-)) O skali zjawiska
          świadczą puste opakowania walające się markecie.
          Jednak nie należy się łudzić. Płacimy wszyscy za takie kradzieże. Wartość
          lodów, ciastek itp. zjedzonych przez klientów "na miejscu" jest wkalkulowana w
          ceny innych towarów.
          Z drugiej zaś strony jest to kolejna metoda uprzyjemniania pobytu. Stąd
          najczęstszy brak reakcji.

          Wyciagniete z opracowania na temat hipermarketow:)
          Pozdrawiam

    • algirdas Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) 11.06.02, 12:51
      Nazwy owego hipermarketu z litości nie wymienię chociaż działo sie to dobrych
      parę lat temu. Dyrekcja zakładu wysłała mnie razem z kilkoma "fizycznymi" i
      przedstawicielami związków na zakupy do paczek światecznych dla naszych
      pracowników. Miałem kupić pomarańcze, szynki w puszce, czekolady, kawy, chałwy
      itp. itd Ponieważ na zakupy przeznaczono dosyć znaczną kwotę dostałem czek
      potwierdzony , na którym miałem wypisać tylko sumę. Liczenie przy kasie trwało
      dosyć długo bo w zakładzie pracowało wiele osób, a wszelkich delikatesów dla
      nich było ze sześć czy siedem wózków.
      I tu zaczął się problem. Pani w kasie zażądała gotówki. Powołując się na Prawo
      czekowe zaproponowałem czek na ową kwote. Pani w kasie nie chciała o tym
      słyszeć. Zawołała swoją koleżankę. Koleżanka przyszusowała na wrotkach i
      stwierdziła, ze u nich płaci się tyko gotówką i już. Kiedy usiłowała się
      oddalić, zażądałem widzenia z jej przełożonym. Wezwany kierownik kas
      potwierdził słowa swoich pracownic i czeku przyjąć nie chciał. Zażądałem więc
      rozmowy z jego przełożonym, okazało się, że ów jest zajęty i nie może ze mną
      rozmawiac. Rozsierdzony tym razem z "fizycznymi" i popychanymi przez nich
      wózkami postanowilismy wyjść, a należność uregulować przelewem. Wezwano
      ochronę, która co widziałem po twarzach jej młodych pracowników - zgłupiała. Co
      innego gdy ktoś wynosi paczkę kawy w kieszeni, a co robić gdy wychodzi parę
      osób z wózkami, na których towar warty jest dziesiątki tysięcy zł.
      Znalazł się kolejny kierownik kierownika i jeszcze jego kierownik. "Krzyk, pisk
      cuda ,wianki i zadyma na całego".
      Celem rozwiązania tej bardzo nerwowej sytuacji wszyscy razem ruszyliśmy do
      księgowości. Mnie, a raczej czek który niosłem ochraniali "moi", była ochrona
      sklepu i kierownicy i ich przełożeni. Po drodze układałem sobie w myślach jaką
      to przemowę "walnę" miejscowej księgowej. Układałem w głowie artykuły,
      paragrafy ustaw itp. Z impetem weszliśmy do działu ksiegowości. Przywitała nas
      sympatyczna chyba Gł.Ksiegowa i spokojnie zapytała o co chodzi. Opanowując się
      wyłuszczyłem sprawę. - A ma Pan ten czek ? - zapytała. Oczywiście - odparłem -
      czek jest wypisany i podpisany,potwierdzony, mam też dokumenty firmy, wzory
      podpisów itd. Acha,- powiedziała Pani. Wzięła to wszystko do ręki na fakturze
      przybiła pieczątkę zapłacono gotówką. Dziękuję to wszystko - dodała. Poczułem
      się jak balon z którego spuszczono powietrze. To już ? - zapytałem. Tak -
      potwierdziła księgowa. Wszyscy poczuliśmy się bardziej niż głupio.
      Od tamtej pory nie byłem w tym hipermarkecie.
      To uczucie spuszczanego ze mnie powietrza było niepowtarzalne. :)
      • sloggi Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) 11.06.02, 12:55
        To chyba kupowaliśmy w tym samym markecie.
        • algirdas Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) 11.06.02, 13:23
          Nawet w nazwie ma on "Gotówka" tyle, że w obcym narzeczu :)
          • Gość: pan_laga Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.02, 14:34
            algirdas napisał(a):

            > Nawet w nazwie ma on "Gotówka" tyle, że w obcym narzeczu :)

            cash & carry znaczy czyli to, czego z litości nie powiedziales. a mają oni tam
            wywieszki przy kasach ze czeków nie przyjmują ?
            amen
            pan laga
            • Gość: Bert Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.214.101.171.Dial1.Boston1.Level3.net 12.06.02, 06:02
              Warto pamietac, ze czek (osobisty, cashier's,
              certyfikowany itd.) to gotowka (cash).
              Pani ksiegowa nie dokonala zadnej specjalnej operacji;
              po prostu wiedziala o tym. Czkoda, ze tylko ona...
              • Gość: habitus Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.zigzag.pl 12.06.02, 10:29
                Gość portalu: Bert napisał(a):

                > Warto pamietac, ze czek (osobisty, cashier's,
                > certyfikowany itd.) to gotowka (cash).
                > Pani ksiegowa nie dokonala zadnej specjalnej operacji;
                > po prostu wiedziala o tym. Czkoda, ze tylko ona...

                Ci co nie wiedzą za karę MUSZĄ JEŹDZIĆ NA WROTKACH.

            • Gość: ann.k Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 12.06.02, 13:50
              ale "keszow and kerych" jest w Warszawie dwoch... sie znaczy dwoch roznych
              firm, bo liczbowo to chyba trzech; ten mlodszy jest o niebo lepszy od tego
              starszego;
    • e._ Wczoraj koło 19.00 widziałam, jak kasjerka... 13.06.02, 18:34
      Wczoraj, w Geancie na Jubilerskiej, na własne zdumione oczy widziałam, jak
      kasjerka kradnie forsę.
      Sprawa prosta: klienci nie zważyli owoców. Policzyła więc wszystko inne, pan
      płacił i pakował, pani poszła zważyć, kasjerka tymczasem liczyła następnego
      klienta. W trakcie pani wróciła ze zważonym Cena była coś ponad 9 złotych. Pani
      wyjęła 10 zł.
      "niestety, musicie Państwo poczekać, aż skończę, a to potrwa... ale może proszę
      zostawic pieniadze, to ja wbiję w kasę, ajk skończę tego pana". Ludzie ochoczo
      zgodzili się rezygnujac z 20 czy 30 groszowej reszty i sobie poszli. Kasjera
      skończyła tego pana, potem wzięła się za nastepnego (po nim miałam być ja) i
      gdy był zajęty pakowaniem nieznacznym ruchem sięgnęła po tę dychę i sobie
      schowała, wcale nigdzie nie wbijając należności za owoce. Wiem to na pewno, bo
      pilnie obserwowałam.

      Taka zaradna kobietka!
      • lilo Re: Wczoraj koło 19.00 widziałam, jak kasjerka... 17.06.02, 17:39
        e._ napisał(a):

        > Wczoraj, w Geancie na Jubilerskiej, na własne zdumione oczy widziałam, jak
        > kasjerka kradnie forsę.
        > Sprawa prosta: klienci nie zważyli owoców. Policzyła więc wszystko inne, pan
        > płacił i pakował, pani poszła zważyć, kasjerka tymczasem liczyła następnego
        > klienta. W trakcie pani wróciła ze zważonym Cena była coś ponad 9 złotych. Pani
        >
        > wyjęła 10 zł.
        > "niestety, musicie Państwo poczekać, aż skończę, a to potrwa... ale może proszę
        >
        > zostawic pieniadze, to ja wbiję w kasę, ajk skończę tego pana". Ludzie ochoczo
        > zgodzili się rezygnujac z 20 czy 30 groszowej reszty i sobie poszli. Kasjera
        > skończyła tego pana, potem wzięła się za nastepnego (po nim miałam być ja) i
        > gdy był zajęty pakowaniem nieznacznym ruchem sięgnęła po tę dychę i sobie
        > schowała, wcale nigdzie nie wbijając należności za owoce. Wiem to na pewno, bo
        > pilnie obserwowałam.
        >
        > Taka zaradna kobietka!

        Wierzę! To samo można było obserwować dziś, koło 15.30 - 16.00, któraś z kas przy
        chłodniach z mrożonkami, kasjerka - baba brzydka, pod 60-tkę, z grzywką, wąsata
        czy jakby omszała z haczykowatym nosem.
        Na własne oczy moje!
    • Gość: Sindi Kasjerki :-() IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 14:17
      Dwóch chłopaczków ok 12 lat w carfurze kupowało kilka batonów i jedną,
      zaznaczam JEDNĄ butelke coli. Kupili zapłacili, tyle tytlko że troszkę za dużo.
      Zaraz za kasmi jeden stwierdził że na paragonie nabite są dwie butelki. Pani w
      obsłudze klienta powiedziała że skoro wypili to ona nic nie poradzi.
      I stał się CUD!!!!!!!!!!!!! Pan z ochrony, który widziła całą sytuację stanął w
      obronie chłopców. Pani z kas została wraz z zawartością kasy poproszona o
      przejście do pokoju kierowniczki kas. Niestety nie wiem jak się akcja potoczyła
      dalej bo wyszłam ze sklepu, ale mam nadzieję, że chłopakom się udało ;-)))
    • Gość: Józio Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 11:45
      W Geancie na Ursynowie w okolicach logówek z wedlinami i stoiskami rybnymi
      maszeruje bardzo czesto kocur. Wielki jak na domowego. Rozmiarami przypomina
      rysia:) Ciekawe czy się tak upasł na zielonych kurczakach, "odnawialnej" szynce
      czy jeszcze wigilijnym karpiu ;))
    • Gość: łezka Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 17.06.02, 12:21
      ...a ja odgrzałam moją Miłość z czasów studenckich (to były piękne dni...),a
      minęło juz 8 lat.Teraz każdy poniedziałek jest sobotą...Polecam taki return too
      eden ;-))To najlepsze lekarstwo na poniedziałek!
      • Gość: łezka Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 17.06.02, 12:22
        ...ale jestem zakręcona!Miałam sie wpisać do wątku "nie lubię poniedziałków"
        Sorry!!!!
        • Gość: Olivia Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: 193.178.168.* 17.06.02, 17:09
          Kochani.
          Jesli kiedykolwiek kupicie przeterminowany (czyt. smierdzacy) produkt spozywczy
          to dzwoncie do sanepidu. Im wiecej takich telefonow tym wieksza szansa, ze
          brudasy dostana po dupie. Kiedys kupilam przeterminowane o tydzien szprotki
          wedzone (paczkowane). Zadzwonilam do sanepidu natychmiast i pani przyjela
          skarge informujac, iz na drugi dzien sklep bedzie mial wizyte. Naprawde warto.
          • Gość: ann.k Re: CIEKAWE PRZEŻYCIA Z HIPERMARKETÓW :-) IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 17.06.02, 17:26
            nie zdarzylo mi sie, bo zawsze sprawdzam date przydatnosci, jesli data nie
            minela, raczej wina producenta, przewoznika, niekoniecznie sklepu; nie ma
            czytelnej daty przydatnosci, rezygnuje z zakupu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka