Dodaj do ulubionych

Warszawiak szuka tożsamości

16.02.05, 02:05
Na spotkaniach rdzennych warszawiaków, też wszyscy mówią, że nie lubią tego
miasta. Bo też i bywa ono ciężkie do zniesienia, jak każde duże miasto. A z
drugiej strony sam znam przyjezdnych, którzy utożsamaiają się z nim i znają
je lepiej od zdecydowanej większości miejscowych.
Głupie stereotypy.
Obserwuj wątek
    • Gość: goja Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: 217.17.46.* 16.02.05, 09:18
      Czesc wszystkim i tym co sie tu urodzili i tym co przyjechali :)

      Sluchajcie dlaczego komus tak bardzo zalezy by klocic jednych z drugimi?
      Ja jestem ta przyjezdna studiowalam na UW i zostalam.
      Mam znajomych i tych rodowitych i tych przyjezdnych ja ich nie rozdzielam, ze
      lubie bardziej jednych albo drugich. Nie wyczulam tez, zeby ktos
      mnie 'znielubil' po tym jak dowiedzial sie, ze nie urodzilam sie tu.
      Czy ta opisywana niechec nie jest przypadkiem rozdmuchana?
      Bo ja jakos tego na szczescie nie widze i nie widze sensu ciaglego pisania o
      tym jak to my sie strasznie nie lubimy.
      Po co gazeta o tym ciagle pisze i stara sie napuszczac jednych na drugich a nuz
      sie pokloca i ktos komus cos napisze, czego by swojemu przyjacielowi nigdy nie
      powiedzial.

      pozdrowka
      goja
      • Gość: a Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.acn.waw.pl 16.02.05, 12:35
        > Sluchajcie dlaczego komus tak bardzo zalezy by klocic jednych z drugimi?

        Wybiórczej. To nie nowość, poprzednia akcja to było napuszczanie tych ze starych
        bloków na tych z nowych osiedli.
    • olecky Re: Warszawiak szuka tożsamości 16.02.05, 09:23
      "Co to znaczy być warszawiakiem?" - byc warszawiakiem to znaczy nie angazowac
      sie w takie kretynskie dyskusje...

      pozdrawiam, olek
    • Gość: pablo Gazeto robisz się niestrawna IP: *.chello.pl 16.02.05, 10:04
      bo ile można pisać o tym samym?na litość Boską przecież Wy piszecie o tym regularnie,co kilka tygodni - ile można??!!?? a z Nowojorczykami palnęliście niezłą gafę - gdzie jak gdzie ale chyba tam jest najwięcej na świecie ekonomicznych imigrantów,przecież tam codziennie przylatują Jumbo Jety wyładowane żadnymi karier "przyjezdnymi"
    • Gość: pixawon Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: 217.153.174.* 16.02.05, 10:15
      Obawiać się nie obawiam przyjezdnych jednak nie powiem ze pałam do nich miłością.Wystarczy pojechać w jakikolwiek rejon Polski(Śląsk,Wielkopolska,Małopolska, Mazury,Pomorze) i przyznać się głośno że się jest z Warszawy.Reakcja jest aż nadto do przewidzenia.zresztą sam jej nieraz doświadczyłem i nie było to przyjemne.Wobec tego skoro przyjezdni czują się tak bardzo lepsi od warszawiaków niech więc szukają kariery i wzbogacają swoją wiedzą swój region a nie pchają się do tej znienawidzonej Warszawy.
      • Gość: Automobilista Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.devs.futuro.pl 16.02.05, 10:23
        A moze właśnie najgłośniej przeciwko Warszawie gardłują ci, którzy próbowali
        się tu zahaczyć, ale im nie wyszło?

        Zresztą to w sumie nieważne, a temat wciąż uparcie odgrzewany przez GS staje
        się cięzkostrawny.
    • Gość: to ja Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: 217.153.180.* 16.02.05, 10:26
      Rzeczywiscie temat mocno odgrzewany.
      Generalnie mozna by powiedziec, ze sa dwie kategorie przyzjezdnych:
      1. tej warszawiacy (slusznie zreszta) nieznosza i wykpiwaja: to ci, ktorzy
      mieszkajac tu latami, podatki placa w swoich miejscowosciach, na kazdym kroku
      podkreslaja, ze sa obok i smieci, tlok, korki, brzydka architektura w ktorej
      kupuja mieszkania itp ICH NIE DOTYCZA I ONI W TYM NIE UCZESTNICZA, jesli ktos
      jest tak glupi, zeby tak twierdzic, to zasluguje na pogarde, niezaleznie od
      pochodzenia. Z drugiej strony sa potrzebni jako najmena sila robocza, niezbedna
      dla komfortu zycia pozostalych, podobnie jak w bogatych krajach arabskich
      robotnicy z Pakistanu, czy Indii - musza sie tez podobnie jak tamci zgodzic ze
      swoja gorsza pozycja w hierarchii spolecznej. I to jest fair - bo jest to ich
      swiadomy wybor, jesli tylko chca moga przejsc do grupy:
      2. normalni ludzie, ktorzy w ramach migracji postanowili sie w Warszawie
      osiedlic, zyja tu na co dzien, problemy miasta sa ich problemami, nie
      tworza "pipidowskich kolek ziomali", chca byc warszawiakami.
      Smutna praktyka pokazuje, ze szybciej integruja sie inne narodowosci, niz
      malomiasteczkowi Polacy.
      • Gość: Automobilista Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.devs.futuro.pl 16.02.05, 10:47
        > Generalnie mozna by powiedziec, ze sa dwie kategorie przyzjezdnych:
        > 1. tej warszawiacy (slusznie zreszta) nieznosza i wykpiwaja: to ci, ktorzy
        > mieszkajac tu latami, podatki placa w swoich miejscowosciach

        Z reguły nie dlatego, że świadomie tak chcą. Po prostu jest zbyt dużo
        formalności związanych ze zmianą zameldowania, trzeba odwiedzić zbyt dużo
        urzędów i zbyt wiele dokumentów wymienić. Nie każdy ma czas i ochotę na taką
        bieganinę. I dlatego mało kto zmienia adres zameldowania.

        Dlatego rozwiązaniem jest zniesienie archaicznych przepisów o meldunku i
        związane z tym zniesienie wpisywania adresu zameldowania w dokumentach.
        Obywatel podawałby jedynie władzom adres do korespondencji (co odnotowywanoby
        od ręki w systemie komputerowym), a podatki płacił w miejscowości, w której
        pracuje (bezrobotni w miejscu wskazanym przez siebie jako adres faktycznego
        zamieszkania).

        W wielu cywilizowanych krajach (np. USA, Wlk.Brytania) nie ma czegoś takiego,
        jak zameldowanie i dowód osobisty, a jakoś te kraje funkcjonują, nawet "trochę"
        lepiej od Polski.

        > na kazdym kroku
        > podkreslaja, ze sa obok i smieci, tlok, korki, brzydka architektura w ktorej
        > kupuja mieszkania itp ICH NIE DOTYCZA I ONI W TYM NIE UCZESTNICZA,

        A muszą? Nieprzejmowanie się korkami, śmieciami itd. jest wręcz zdrowe dla
        psychiki - jakby człowiek nieustannie się przejmował wszelkimi negatywnymi
        zjawiskami w Warszawie, to by chyba zwariował.

        > jesli ktos
        > jest tak glupi, zeby tak twierdzic, to zasluguje na pogarde, niezaleznie od
        > pochodzenia.

        No sam widzisz, z twojego postu az bucha bezsilna złośc i frustracja. A nie
        lepiej wrzucić sobie troche na luz i nie przezywać wszystkiego aż tak?

        > Z drugiej strony sa potrzebni jako najmena sila robocza, niezbedna
        > dla komfortu zycia pozostalych, podobnie jak w bogatych krajach arabskich
        > robotnicy z Pakistanu, czy Indii - musza sie tez podobnie jak tamci zgodzic
        > ze swoja gorsza pozycja w hierarchii spolecznej. I to jest fair - bo jest to
        > ich swiadomy wybor, jesli tylko chca moga przejsc do grupy:

        Ten wywód jest trafny, ale tylko w stosunku do najtańszej sily roboczej z
        prowincji, tj. niewykwalifikowanych robotników z prowincji wykonujących prostą
        pracę fizyczną. Tymczasem odnosze wrażenie, że solą w kou tzw. prawdziwytch
        warszawiaków sa przyjezdni WYKSZTAŁCENI (a więc nie robotnicy), nastawieni na
        karierę zawodową o szturmujący dobrtze płatne i eksponowane stanowiska. I tutaj
        porównanie z pakistańskimi robotnikami po prostu nie działa.

        > 2. normalni ludzie, ktorzy w ramach migracji postanowili sie w Warszawie
        > osiedlic, zyja tu na co dzien, problemy miasta sa ich problemami,

        A czy ty myślisz, że dla każdego tzw. prawdziwego warszawiaka pewne problemy
        Warszawy są jego problemem? Na przykład niektórzy "rdzenni" szturmują KDT i
        wcale nie chcą rozbiórki pasiastych hal, choć niewątplwiie jest to problem
        estetycznty Warszawy.

        Więc po co tak szufladkować?

        > nie tworza "pipidowskich kolek ziomali", chca byc warszawiakami.

        A co ci przeszkadza, jeśli paru ludzi z Sierpca czy innego Przasnysza
        regularnie spotyka się ze sobą? W czym tu widzisz problem? Każdy wybiera takie
        towarzystwo, jakie mu pasuje i jest to jego indywidulany wybór.

        > Smutna praktyka pokazuje, ze szybciej integruja sie inne narodowosci, niz
        > malomiasteczkowi Polacy.

        Jeśli nie chcą się integrować, to uszanuj to. Czy jest przymus?
        • Gość: to ja Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: 217.153.180.* 16.02.05, 11:30
          > > Generalnie mozna by powiedziec, ze sa dwie kategorie przyzjezdnych:
          > > 1. tej warszawiacy (slusznie zreszta) nieznosza i wykpiwaja: to ci, ktorz
          > y
          > > mieszkajac tu latami, podatki placa w swoich miejscowosciach
          > > od ręki w systemie komputerowym), a podatki płacił w miejscowości, w której
          > pracuje (bezrobotni w miejscu wskazanym przez siebie jako adres faktycznego
          > zamieszkania).

          WAZNA UWAGA - TAK OD DAWNA JUZ MOZNA ROBIC, PODATKI W POLSCE PLACI SIE W/G
          MIEJSCA ZAMIESZKANIA, A NIE ZAMELDOWANIA (odpowiednie dane podaje sie w
          formularzu NIP3). Ci ktorzy nie placa ich w Warszawie, a tu mieszkaja robia to
          SWIADOMIE!

          > > na kazdym kroku
          > > podkreslaja, ze sa obok i smieci, tlok, korki, brzydka architektura w kto
          > rej
          > > kupuja mieszkania itp ICH NIE DOTYCZA I ONI W TYM NIE UCZESTNICZA,
          >
          > A muszą? Nieprzejmowanie się korkami, śmieciami itd. jest wręcz zdrowe dla
          > psychiki - jakby człowiek nieustannie się przejmował wszelkimi negatywnymi
          > zjawiskami w Warszawie, to by chyba zwariował.

          Troche nie zrozumiales - czy smieca, stoja w korkach, tworza tlok w komunikacji
          tylko rdzenni Warszawiacy - TEN KTO TAK TWIERDZI JEST ZWYCZAJNYM IDIOTA.

          >
          > No sam widzisz, z twojego postu az bucha bezsilna złośc i frustracja. A nie
          > lepiej wrzucić sobie troche na luz i nie przezywać wszystkiego aż tak?

          Komentarz wyzej - denerwuje mnie wylacznie mowienie, ze "my tu tylko
          pracujemy", czy to znaczy, ze nie korzystaja z infrastruktury miasta? Jeszcze
          raz - jesli ktos tak twierdzi to jest po prostu IDIOTA.

          > Ten wywód jest trafny, ale tylko w stosunku do najtańszej sily roboczej z
          > prowincji, tj. niewykwalifikowanych robotników z prowincji wykonujących
          prostą
          > pracę fizyczną. Tymczasem odnosze wrażenie, że solą w kou tzw. prawdziwytch
          > warszawiaków sa przyjezdni WYKSZTAŁCENI (a więc nie robotnicy), nastawieni na
          > karierę zawodową o szturmujący dobrtze płatne i eksponowane stanowiska. I
          tutaj
          >
          > porównanie z pakistańskimi robotnikami po prostu nie działa.

          Dziala - bo wyksztalcona, czy nie to zawsze sila robocza - we wzmiankowanych
          krajach to tez glownie Hindusi.

          > > nie tworza "pipidowskich kolek ziomali", chca byc warszawiakami.
          >
          > A co ci przeszkadza, jeśli paru ludzi z Sierpca czy innego Przasnysza
          > regularnie spotyka się ze sobą? W czym tu widzisz problem? Każdy wybiera
          takie
          > towarzystwo, jakie mu pasuje i jest to jego indywidulany wybór.

          alez nie, prosze bardzo, nie maja tylko prawa oburzac sie, ze Warszawiacy tez
          szukaja swojego towarzystwa i ze tworza jakies "zaklete kregi". Robia dokladnie
          to samo.

          > Jeśli nie chcą się integrować, to uszanuj to. Czy jest przymus?
          Szanuje, mam tez wielu znajomych "jedna noga" w Warszawie, ale ten szacunek
          jest obustronny i jedyna na co sobie pozwalamy czasami to inteligentne zarty w
          stylu "Warszawe i Gdansk wiele laczy - az 350 km drogi krajowej nr 7".



        • Gość: warszawianka 01 Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.chello.pl 16.02.05, 13:20
          Z reguły nie dlatego, że świadomie tak chcą. Po prostu jest zbyt dużo
          > formalności związanych ze zmianą zameldowania, trzeba odwiedzić zbyt dużo
          > urzędów i zbyt wiele dokumentów wymienić. Nie każdy ma czas i ochotę na taką
          > bieganinę. I dlatego mało kto zmienia adres zameldowania.

          niestety znam przyjezdnych warszawiaków, którzy nie meldują się w stolicy bo
          jest po prostu taniej. np. różnica w OC i AC sięga w niektórych rejonach kraju
          ponad 40%, a to niestety oni powoduą dużo wypadków, bo robiąc prawa jazdy na
          jednym skrzyżowaniu nie mają gdzie się oswoić z ruchem
          • Gość: hun Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.aster.pl 16.02.05, 18:15
            ... zeby chociaz zostawiali samochod w Jankach i dalej jechali tramwajem... ;)))
            • Gość: koko Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.crowley.pl 17.02.05, 11:23
              A gdzie Ty w Jankach tramwaj widziałeś?
              Dobre, to ja niby też jeździć po mieście nie umiem?! Hahaha. Nieskromnie
              przypuszczam, że niejednego gapowatego Warszawiaka mógłbym czegoś nauczyć.
      • Gość: Ślązaczka Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: 193.111.166.* 18.02.05, 15:17
        Mieszkam w W-wie 3lata.Dwa razy okradziono mi mieszkanie a raz ukradziono
        samochód.Na widok slaskich tablic rejestracyjnych ciągle słyszę że jestem obca
        a przecież nie przyjechałam z Ameryki.Nawet policjanci z drogówki reagują
        dosyć nietypowo. I jak tu się zintegrować?
        • esmeralda_pl Re: Warszawiak szuka tożsamości 18.02.05, 15:20
          masz śląskie tablice? przecież mieszkasz tu 3 lata, a masz wciaż śląskie
          tablice!!! Nie chcesz stanowić części tego miasta
        • Gość: to ja Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.crowley.pl 18.02.05, 22:54
          Swoja droga to dziwne - mnie przez 34 lata zycia w Warszawie, probowali tylko
          raz ukrasc radio z samochodu i raz ukradli portfel w knajpie - ale to prawie na
          wlasna prosbe, bo go zostawilem w kieszeni na wieszaku. Z policja mialem raz do
          czynienia, kiedy chcialem miec raport do ubezpieczenia z dziury w jezdni -
          bardzo sympatyczni panowie. Troche mi zal moich przyjezdnych znajomych, ktorzy
          maja obsesyjny wrecz strach przed kradzieza samochodu - boja sie np. wejsc do
          supermarketu.
    • Gość: kura chamka Definicja Warszawiaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 10:34
      Pytanie podstawowe kto to jest Warszawiak, myślę że najbardziej trafna to ta iż
      Warszawiakiem jest ten kto się za takiego uważa... Bo problemem tzw.
      przyjezdnych jest to że nie asymilują się bo nie chcą. Tworzą układ
      schizofreniczny czerpiąc z możliwości Warszawy jednocześnie chcąc go konsumować
      w swych pierwotnych środowiskach gdzie przyjmują rolę "bohatera" kontynuując mit
      Stolicy. Osobiście znam Warszawiaków pierwszego pokolenia, z którymi my
      Warszawiacy od kilku pokoleń swietnie się dogadujemy... a potrzebne jest tak
      niewiele, wystarczy że ktoś zacznie myśleć o Warszawie MOJE MIASTO!!!!


      • Gość: Automobilista Re: Definicja Warszawiaka IP: *.devs.futuro.pl 16.02.05, 10:48
        > Bo problemem tzw.
        > przyjezdnych jest to że nie asymilują się bo nie chcą. Tworzą układ
        > schizofreniczny czerpiąc z możliwości Warszawy jednocześnie chcąc go
        > konsumować
        > w swych pierwotnych środowiskach gdzie przyjmują rolę "bohatera" kontynuując
        > mit Stolicy.

        No i co z tego? Komu to może przeszkadzać i w jaki sposób?
    • j_karolak Re: Warszawiak szuka tożsamości 16.02.05, 11:33
      roody102 napisał:

      > ...
      > Głupie stereotypy.
      >

      A znasz mądre stereotypy?
    • Gość: Nowy warszawiak Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: 212.244.39.* 16.02.05, 11:38
      Przez wiele lat przyjeżdżałem do Wawy pociągiem, wychodziłem na Plac Defilad i
      nie radząc sobie komunikacyjnie (który tramwaj? autobus?)też psioczyłem na
      Warszawę, na władze miasta, za nieporządek, dziury w nawierzchniach ulic, brak
      koszów na śmieci w zasięgu wzroku, brak wyraźnego oznakowania dzielnic,
      kierunków, na nieuczciwych taksówkarzy. Miasto nie było przyjazne przyjezdnym.
      Ale wiele się zmieniło przez ostatnie dziesięciolecie. Warszawa zdecydowanie
      wypiękniała, zauważy to każdy przybysz po paru latach. Sam mieszkam tu teraz z
      rodziną, postawiłem dom, płacę podatki, moje dzieci chodzą do warszawskich
      szkół, a ja zarabiam na to poza stolicą. Nie odbieram pracy "rdzennym"
      warszawiakom; przeciwnie - chcę pomóc, tworzyć nowe miejsca pracy, przekonać
      moich partnerów do inwestowania właśnie tutaj. Podpowiedzieć jak gospodaruje
      się gdzie indziej, pokazać dobre wzory ze Szczecina, Poznania, Gdańska,
      Wrocławia.. Kocham juz to miasto, jego historię, koloryt poszczególnych
      dzielnic; z dumą pokazuję je moim polskim i zagranicznym gościom, staram sie
      uczestniczyć w jego życiu kulturalnym (nie bankietowo-magazynowym), sekunduję
      wszystkim sensownym akcjom społecznym. To też już MOJA WARSZAWA. Mam nadzieję
      że moje dzieci tu zostaną, że znajdą tu cel i sens swojego życia.
      • Gość: ann Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 11:53
        Bardzo życzyłambym sobie takiego znaku rozpoznawczego Warszawy jak ma Amsterdam
        tzn. rowery zamiast samochodów.
        • Gość: Eska Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: 212.244.39.* 16.02.05, 12:08
          Tak! I ścieżek rowerowych! Miejsc do parkowania rowerów!Wiecej koszy na śmieci!
          Podobno gdy w centrum Poznania rozejrzeć się wokół, to zawsze widzi się co
          najmniej 4 kosze na śmieci. Czy to prawda?
        • warzaw_bike_killerz Re: Warszawiak szuka tożsamości 16.02.05, 12:12
          Gość portalu: ann napisał(a):

          > Bardzo życzyłambym sobie takiego znaku rozpoznawczego Warszawy jak ma Amsterdam
          > tzn. rowery zamiast samochodów.

          A ja dzielnicy czerwonych latarni zamiast Starego Miasta, kioskow z haszyszem
          zamiast dewocjonaliow i afer z pedofilami. Tak.. ale wtedy co bedzie znakiem
          rozpoznawczym Amsterdamu????
        • Gość: Automobilista Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 16:40
          > Bardzo życzyłambym sobie takiego znaku rozpoznawczego Warszawy jak ma
          > Amsterdam tzn. rowery zamiast samochodów.

          Aniu, jak ci się dziś pedałowało? Lubisz sporty błotne? :)
    • Gość: ja Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 11:44
      Mieszkam w Warszawie od 10 lat. Przyjechalam dlatego, ze chcialam dalej robić
      to czym się interesowałam-studiować matematykę. W tej chwili Warszawa to już
      ponad 1/3 mojego życia. Polubiłam Warszawę, ale faktycznie zmiany idą na
      gorsze. Zagęszcza się strasznie przestrzeń warszawska. Dobrze, że kiedyś były
      tu parki bo teraz nikt by o nich już nie pomyslał (szkodaby było marnować teren
      pod takie rzeczy). Lubię parki warszawskie i martwi mnie,że nikt nie mysli o
      tym żeby takie tereny powstawały w nowych dzielnicach:
      Ursynów,Tarchomin...Przecież park to miejsce do którego można uciec przed
      zgiełkiem, dotlenić się...W parki zaczynają się wciskać nowo budowane
      apartamenty, które zasłaniają dopływ powietrza.
      A nowo budowane miezkania- można zajrzeć do garnka sąsiadowi.
      Nie podoba mi się, że Warszawa tak bardzo się zagęszcza- powinna powiększać się
      poszerzając swoje granice.
      • Gość: przyjezdna Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 11:49
        Mieszkam w Warszawie od kilku lat.Nigdy nie rzuciłam papierka w inne miejsce
        niż śmietnik. Denerwują mnie pety na chodniku.
        Nigdy nie rozkręciłam muzyki w domu tak żeby musiał słuchać jej sąsiad, a sama
        muszę często słuchać nie swojej muzyki.
      • Gość: koko Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.crowley.pl 17.02.05, 11:36
        A moim zdaniem powinno być całkiem odwrotnie. I nie dotyczy to tylko Warszawy,
        ale wszystkich większych polskich miast, gdzie nowe dzielnice powstawały w ten
        sposób, że sie brało od chłopów kawał pola pod miastem i się to pole obsrywało
        bez ładu i składu gierkowską wielką płytą. Czasem się nawet między miastem a
        osiedlem kawałek wioski przez zapomnienie zostawiło i trwa to tak latami.
        Chodzi teraz o to, żeby te dziury pozapychać i sensownie wykorzystać. Lepiej
        mieć chyba miasta, a nie ch.. wi co rozpieprzone po okolicy. A skąd w Warszawie
        takie monstrualne odległości? Z zaludnienia miasta? Też, ale głównie z
        powierzchni nie adekwatnej do liczby mieszkańców. Parki owszem, jak
        najbardziej, bezdyskusyjnie, ale jako miejsca zaplanowane, przemyślame i przede
        wszystkim zadbane. Lepiej zrobić jeden mniejszy park niż pozostawiać masę
        jakichś małpich gajów, chaszczy, krzaków, po których się tylko żule szwendają,
        albo ktoś pójdzie kupę walnąć. Miasto, to ma być miasto, a nie teren z
        nieużytkami rolnymi.
        • Gość: co??? Warszawa luzno zabudowana IP: 217.153.180.* 17.02.05, 16:28
          Ts ty chyba chlopie skandynawskich miast nie widzial, obszarowo znacznie
          wiekszych od Warszawy a pod wzgledem liczby mieszkancow o 2/3 mniejsze...
          • warzaw_bike_killerz Re: Warszawa luzno zabudowana 17.02.05, 16:42
            Gość portalu: co??? napisał(a):

            > Ts ty chyba chlopie skandynawskich miast nie widzial, obszarowo znacznie
            > wiekszych od Warszawy

            Ja widzialem! I to baaardzo dlugo. Ktore obszarowo jest wieksze od Warszawy?
            Prosze o konkretny przyklad.

            PS. Dla ulatwienia: Powierzchnia Warszawy to prawie 517 kilometrow kwadratowych.
            PSS. A teraz idz spalic sie ze wstydu.
    • Gość: bedrzich Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.avt.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 15:27
      Coś w tym jest, ja też go nie lubię, ale chyba mi to zostało z dzieciństwa...
      Przed wakacjami dzieci odpowiadały na pytanie, gdzie wyjeżdżają - właściwie
      wszystkie jechały gdzieś do babci na wieś. Jak ja im wtedy zazdrościłem, bo moi
      wszyscy z Warszawy. A poza tym wszyscy zapominamy, że stołeczność to przede
      wszystkim OBOWIĄZEK, a dopiero potem (być może, bo przecież niekoniecznie)
      jakieś przywileje
      Bedrzich
    • Gość: koko Re: Warszawiak szuka tożsamości IP: *.sejm.gov.pl / *.sejm.gov.pl 16.02.05, 15:41
      O Jezusie Nazareński! Teraz to już jestem pewien, iż mają rację ci, którzy
      pisali, że to jest na siłę lansowany temat. Ciekawe w jakim celu?
      Szanowna GW, ile można tłuc jeden temat?
    • Gość: anty kostka bauma Dajcie spokoj chodnikom IP: *.arcor-ip.net 17.02.05, 08:54
      Dlaczego ciagle mowicie o tych "nierownymych" chodnikach ? To jakis mit ! W
      Warszawie chodniki nie sa wcale takie nierowne. Wystarczy pojechac do Berlina
      (!) lub do Pragi (czeskiej), aby zobaczyc prawdziwie nierowne chodniki. Jesli
      bedzeicie ciagle mowic o "nierownych" chodnikach, to ZDM bedzie mial kolejny
      argument, aby zerwac stare przedwojenne i powojenne kamienne plyty i wylozyc
      wszystkie chodniki tandetna kostka Bauma. I cale mistao bedzie wygladalo jak
      parking przed hipermarketem lub obudowa smietnika ! Mowienie o nierownych
      chodnikach to jakis malomiasteczkowy kompleks. I w dodatku sadze, ze to nie
      przyjezdni o tym mowia, ale "rdzenni" warszawiacy (ciekawe ilu z nich nie ma
      wiejskich korzeni?)
      • Gość: Laka Kochana kostka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 23:07
        Polecam kostke brukową Pragi( zabójcza dla rowerów) Lwowa (Fantastycznie
        wypolerowana przez ludzi i samochody) Przemyśla (rynek na stoku z ostrymi
        grzbietami kocich łbów) i Rzeszowa (piękne nierówne fale pod pomnikiem kościuszki)
        Kraków (kto pozwolił na tyle płyt 25X60) ale i tak jest ekstra
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka