Dodaj do ulubionych

4000 wypadków...

13.08.03, 15:58
Witam,

nie dalej jak w czasie weekendu miły porucznik policji zapodał w telewizorze
w czasie wysokiej oglądalności, że w roku 2002 rowerzyści spowodowali w
Polsce ok. 4000 tzw. 'zdarzeń drogowych' - czyli wypadków, w wyniku czego z
życiem na tym padole łez pożegnało się 10% ich sprawców.

Oczywiście w porównaniu z motocyklistami czy samochodziarzami to nie jest
dużo, ale mam pytanie takiej oto natury:
Jak to się ma do waszych zapewnień co do przestrzegania przepisów, jazdy
kulturalnej i zdrowej? Okazuje się, że też nie jesteście bez skazy.
Więc jak to będzie z tymi przepisami?

pozdrawia was człowiek_za_kierownicą łamiący tylko przepis o ograniczeniu
prędkości podczas jazdy na pustej szosie.
Obserwuj wątek
    • Gość: emes Re: 4000 wypadków... IP: *.studiokwadrat.com.pl 13.08.03, 17:22
      czlowiek_za_kierownica napisał:

      > Witam,
      >
      > nie dalej jak w czasie weekendu miły porucznik policji zapodał w telewizorze
      > w czasie wysokiej oglądalności, że w roku 2002 rowerzyści spowodowali w
      > Polsce ok. 4000 tzw. 'zdarzeń drogowych' - czyli wypadków, w wyniku czego z
      > życiem na tym padole łez pożegnało się 10% ich sprawców.
      >
      > Oczywiście w porównaniu z motocyklistami czy samochodziarzami to nie jest
      > dużo, ale mam pytanie takiej oto natury:
      > Jak to się ma do waszych zapewnień co do przestrzegania przepisów, jazdy
      > kulturalnej i zdrowej? Okazuje się, że też nie jesteście bez skazy.
      > Więc jak to będzie z tymi przepisami?
      >
      > pozdrawia was człowiek_za_kierownicą łamiący tylko przepis o ograniczeniu
      > prędkości podczas jazdy na pustej szosie.


      Ci ktorzy tu pisza zyja - wiec pewnie w wiekszosci jezdza "zdrowo" :-)))

      A ci ktorzy spowodowali wypadki to w wiekszosci ludzie bez wyobrazni (no bo jak
      okreslic tiiit jadacego w nocy bez swiatel za to po drodze szybkiego ruchu) - w
      ich wypadku przepisy nie pomoga...
    • draconessa Re: 4000 wypadków... 14.08.03, 08:55
      Widzisz, tylko, ze dla Policji rowerzysta jest i pijany malorolny z
      Zaczteroliterza Dolnego, ktory w pijanym widzie wsiadl na rower i jechal z GS-
      u do chalupy z 10 butelkami wodki, jak i trzynastoletni smarkacz prujacy z
      glupoty "na Batmana" po podmiejskiej szosie , jak i ludzie nieodpowiedzialni,
      ktorzy jezdza od swieta , a wszelki rozsadek jest im obcy. A propos, ile
      to "zdarzen drogowych" spowodowali kierowcy? Ile piesi? a ile woznice
      furmanek??? O motocyklistach nie wspominajac? Nikt nie jest bez winy, ale
      naprawde - nieszczescia swiata nie sa spowodowane przez masonow i cyklistow:)))
      • czlowiek_za_kierownica Re: 4000 wypadków...- do draconessy 14.08.03, 12:27
        draconessa napisała:

        > Widzisz, tylko, ze dla Policji rowerzysta jest i pijany malorolny z
        > Zaczteroliterza Dolnego, ktory w pijanym widzie wsiadl na rower i jechal z GS-
        > u do chalupy z 10 butelkami wodki, jak i trzynastoletni smarkacz prujacy z
        > glupoty "na Batmana" po podmiejskiej szosie , jak i ludzie nieodpowiedzialni,
        > ktorzy jezdza od swieta , a wszelki rozsadek jest im obcy.

        oczywiście, tu się zgadzam, to wszystko fałszuje statystyki, no ale statystyki
        od tego są, żeby je niektórzy mogli fałszować :-)


        > A propos, ile to "zdarzen drogowych" spowodowali kierowcy? Ile piesi? a ile
        > woznice furmanek??? O motocyklistach nie wspominajac?

        jasne, znów statystyka się kłania. ale na szczęście (jak napisał/-a) emes:
        > Ci ktorzy tu pisza zyja - wiec pewnie w wiekszosci jezdza "zdrowo" :-)))
        i tak trzymać.


        > Nikt nie jest bez winy,ale naprawde - nieszczescia swiata nie sa spowodowane
        > przez masonow i cyklistow:)))

        no przeciez ja tak nie twierdzę. jedynie podsuwam znane stwierdzenie pt:
        "kto jest bez winy, niech pierwszy uderzy kamieniem"
        ja się przyznałem i oczekuję tego samego.
        Samobiczowanie czasem wychodzi na dobre :-)

        pozdrawiam
        • draconessa Re: 4000 wypadków...- do draconessy 14.08.03, 17:52
          czlowiek_za_kierownica napisał:

          > Samobiczowanie czasem wychodzi na dobre :-)
          >
          Ale nie do przesady - jak juz zostalo powiedziane, jskoro tutaj piszemy, to
          znaczy, ze zyjemy i wypaku nie spowodowalismy;))) I oby tak dalej. Oczywiscie,
          mnie tez wkurzaja szalejacy nieodpowiedzialnie rowerzysci ( nawet i na
          sciezce, jak mi sie w nocy zza zakretu wyloni pedzacy batman - nie jest to
          ani bezpieczne, ani przyjemne:)))

          Pozdrawiam:)
          • czlowiek_za_kierownica Re: 4000 wypadków...- do draconessy 19.08.03, 15:31
            draconessa napisała:

            > Ale nie do przesady - jak juz zostalo powiedziane, jskoro tutaj piszemy, to
            > znaczy, ze zyjemy i wypaku nie spowodowalismy;))) I oby tak dalej.

            trzymam kciuki i też liczę na to samo ;-) no dobrze, nie przesadzajmy z
            samobiczowaniem...


            > Oczywiscie, mnie tez wkurzaja szalejacy nieodpowiedzialnie rowerzysci ( nawet
            > i na sciezce, jak mi sie w nocy zza zakretu wyloni pedzacy batman - nie jest
            > to ani bezpieczne, ani przyjemne:)))

            to tak, jak moje odczucia wobec pijanych kierowców - stach się bać.
            Oby jak najmniej ich spotykać, choć statystyki są coraz bardziej zatrważające.

            pozdrawiam serdecznie
      • Gość: pieszy Re: 4000 wypadków... IP: *.acn.waw.pl 24.09.03, 20:29
        Moje doswiadczenia jako pieszego:
        1. Stoje sobie na przystanku na Sobieskiego przy Dolnej. Sciezka rowerowa
        wjezdza tam z osobnego pasa w ogolny chodnik, brak widocznosci, wiata,
        stragany, mnostwo ludzi. Jakis szaleniec na rowerze, ino swist, smignal tuz
        obok mnie. Mysle sobie: 'tak bracie jezdzac to az sie prosi o wypadek' i ...
        piec metrow dalej gosciu trafil w kobiete, skotlowal ja dokumentnie i jeszcze
        na nia krzyczy: jestem na sciezce rowerowej!
        2. Krakowskie Przedmiescie - waski chodnik, sporo ludzi, duzo przeszkod. Grupa
        rowerzystow pedzi jeden za drugim, znow jak szalency - wystarczy ze zza
        okraglaczka z reklamami wyjdzie dziecko i gotowe nieszczescie...
        3. Plac Zamkowy - ogolnie dobra widocznosc ale sa i strefy z niespodzianka.
        Mnostwo ludzi w tym male dzieciaki. DZIEN W DZIEN O KAZDEJ PORZE DNIA
        rowerzysci igraja tam z nieszczesciem, na pelnej predkosci, miedzy ludzmi, ze
        schodow i na schody i zza zakretu.
        4. Stare Miasto w szczegolnosci Swietojanska jw. Zwracam grzecznie uwage
        jedenmu z rozpedzonych ktory akurat sie zatrzymal: 'prosze jezdzic wolniej i
        ostrozniej, wlasnie czytalem ze w Lublinie rowerzysta trafil w staruszke i
        dostal dwa lata wiezienia. Rowerzysta na to tonem dosc agresywnym: 'a co ja
        mam z tym wspolnego?'
        5. Na ul. Freta rozpedzony idiota wylatujacy zza zakretu w tlum ludzi w waskim
        przejsciu wjechal mi w dziecko - na szczescie w ostatniej chwili desperacko
        wyhamowal - uderzenie bylo lekkie.
        6. Sobieskiego. Jest sciezka rowerowa ale mnostwo rowerzystow woli pedzic
        chodnikiem dla pieszych. Bylem swiadkiem jak rozpedzony osobnik najechal na
        dziecko /tym razem nie moje/, ktore zrobilo kroczek w bok. Doszlo bo bijatyki.

        pozdrowienia dla jezdzacych z rozwaga
        • Gość: Eaz Re: 4000 wypadków... IP: *.chello.pl 24.09.03, 21:17
          Nic ująć, dodać mogę kilkanaście obrazków z Ursynowa ( a konkretnie Kabat),
          gdzie rozpędzeni rowerzyści sieja popłoch wśród pieszych, zwłaszcza tych z
          dziećmi. No i może jeszcze sytuację sprzed kilku dni, która
          miałam "przyjemność" obserwować z pozycji kierowcy. Aleje Niepodległości przy
          Rakowieckiej, zmieniaja sie światła na czerwone. Wszyscy stają, a rowerzysta
          nie. Jego nie obowiązuja żadne przepisy ruchu drogowego. Wjeżdża na czerwonym
          świetle zmuszając kierowców do przepuszczenia go. A, że jedzie wolno, światła
          się zmieniaja i powstaje korek ( ci z Rakowieckiej nie moga zjechać). Ale
          rowerzysta przejechał.
          Mam nadzieję, że istnieja rowerzyści rozsądni!
          • michaues Re: 4000 wypadków... 24.09.03, 21:57
            Gość portalu: Eaz napisał(a):
            > Mam nadzieję, że istnieja rowerzyści rozsądni!

            Absolutnie nie istnieją! Rozsądni są oczywiście tylko kierowcy - wyprzedzający
            na trzeciego, jeżdżący po mieście 150 km/h, skręcający w prawo na czerwonym
            etc.
            Skończmy z tym wyliczaniem wyczynów idiotów, którzy wożą dupy na fotelach
            kierowców lub siodełkach. Zero różnicy.
            Kierowcy mili /do siebie też to piszę :-)/ - rowerzyści nie chcą wam zabrać
            waszych smrodzących cacuszek, ani przerobić Marszałkowskiej na 20-pasmową
            rowerostradę. Chcą tylko móc bezpiecznie poruszać się po mieście. Tylko tyle i
            aż tyle. Wy jeździcie gdzie chcecie, my musimy kombinować.
            Pzdr
            MS
              • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 25.09.03, 09:55
                Gość portalu: pieszy napisał(a):

                > Roznica miedzy kierowcami a rowerzystami jest taka ze jako pieszy wchodzac
                na
                > jezdnie patrze czy nie jedzie samochod. Idac chodnikiem zas w kazdej chwili
                > mozna byc trafionym bez ostrzezenia.

                Ciekawe dlaczego pieszy włażący na ścieżkę dla rowerów nie rozgląda się i łazi
                prawą stroną nie dając sobie nawet szansy na to by zobaczyć
                nadjeżdżające "zagrożenie"
                KA
                • czlowiek_za_kierownica Re: 4000 wypadków... 25.09.03, 10:33
                  Nie ulega wątpliwości, że są rozważni kierowcy i rozważni rowerzyści, tak samo
                  jak nagminnie występują nierozważni kierowcy i nierozważni rowerzyści
                  (używam 'poprawnego' słowa nierozważni, choć mógłbym powiedzieć dosadniej, nie
                  chcę potem jednak być ciągany za język...)
                  Jeden 'rajdowiec' potrafi popsuć opinię setkom spokojnych i rozważnych
                  kierowców, niestety bez zwiększenia udziału logicznego myślenia za kierownicą
                  (zarówno samochodu i roweru) nie da się nic więcej zrobić.
                  pozdrawiam wszystkich rozważnych :-)
                • Gość: Eaz Re: 4000 wypadków... IP: *.chello.pl 25.09.03, 19:13
                  A dlaczego rowerzyści pędzą po chodniku mając równolegle ścieżkę rowerową. Po
                  to budowano ścieżki m,in, za moje pieniadze, abym mogła bezpiecznie chodzić po
                  chodniku a nie bać się , że za chwilę wpadnie na mnie jakiś oszalały amator
                  szybkiej jazdy rowerem. Po to także budowano ścieżki, które jak wspomnialam
                  finansowałam jako podatnik, abym mogła jechać samochodem bez obawy, że za
                  moment pojawi się rowerzysta i zmusi mnie do jazdy w swoim rytmie np. jadac
                  środkowym pasem wolniej niż samochód.
                  Dawno już wyrosłam z naciskania pedału gazu dla zabawy, jeżdżę od bardzo wielu
                  lat, mniemam, że bezpiecznie. Uważam, że tam gdzie są ścieżki rowerowe tam
                  powinien istnieć ZAKAZ POD GROŹBĄ KARY PIENIĘŻNEJ jazdy rowerem po jezdni, a
                  tym bardziej po chodniku. Dla bezpieczeństwa wszystkich użytkowników!
                  • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 26.09.03, 10:13
                    Po kiego grzyba piesi łażą po ulicach i ścieżkach rowerowych, a samochody i
                    motory jeżdżą po chodnikach i trawnikach itp. itd. dlatego że w koło jest
                    pełno debili a prawo nie jest przestrzegane i nikt do jego przestrzegania nie
                    zmusza (mam na mysli policje, straż miejską itp)Nagmine jest parkowanie pod
                    klatką schodową (gdyby windy były szersze a klatki większe....),
                    nierozglądanie się na przejazdach i traktowanie zielonej strzałki jako prawa
                    do przejazdu a nie warunkowego dopuszczenia... Możemy się bawić w przepychanki
                    słowne do końca naszych dni, a nie będzie ich zbyt wiele jeśli na wszelkich
                    drogach bedzie panował taki "DZIKI ZACHÓD" jak obecnie. Wczoraj rano na
                    przejeździe rowerowym miła pani chciała mnie rozjechać, po południu jakiś
                    rozpędzony dupek na rowerze jadący lewą stroną i oglądający cholera wię co z
                    lewej strony chciał władować się na czołówkę ze mną. Jak widać kretyni są
                    wszędzie i trzba ich tępić ( zdrowy rozsądek narazie bierze góre ale zbliża
                    się dzień gdy takiej pani przejade pedałami po lakierze a całym ciężarem ciała
                    po masce a dupkowi właduje tylne koło pod jego przednie i popatrze jak daleko
                    poszybuje)
                    KA
                • Gość: pieszy Re: 4000 wypadków... IP: *.acn.waw.pl 27.09.03, 13:54
                  Kolega pisze "zagrozenie". Otoz nie jest to zadne "zagrozenie" tylko
                  najprawdziwsze ZAGROZENIE albowiem w przypadku trafienia rozpedzonym rowerem w
                  czlowieka efektem moze byc smierc, kalectwo, polamanie lub potluczenie.
                  Prosze sobie przyjsc na ulice Sobieskiego gdzie jest sciezka dla rowerow i
                  chodnik. W trakcie spacerku do sklepu /chodnikiem/ nie zauwazylem ANI JEDNEGO
                  pieszego na sciezce, naliczylem natomiast /w ciagu 15 minut/ ok. 20
                  rozpedzonych rowerzystow na chodniku /a bo jest szerzej i wygodniej jechac/.
                  Jeden z nich akurat o malo mnie nie trafil - byla dziura w asfalcie i zrobilem
                  pol kroczka w bok - smignal ode mnie o moze 30cm. Chodnik wiedzie wzdluz
                  parkingu gdzie jakies dziecko w kazdej chwili moze wbiec na chodnik -
                  nieszczescie doslownie wisi w powietrzu, rowerzystom to nie przeszkadza -
                  kompletny brak wyobrazni u WIEKSZOSCI. Gotow jestem sie zalozyc o pieniadze ze
                  w dowolne 15 minut w pogodny dzien naliczymy min. 5 rowerzystow jadacych
                  chodnikiem - min. 2 bedzie pedzilo na max.
                  WIEKSZOSC ROWERZYSTOW to nieodpowiedzialni idioci. Roznice miedzy przecietnym
                  kierowca a przecietnym rowerzysta sa takie:
                  - kierowca nie rozpedza samochodu do granic jego szybkosci. Jakies 60%
                  rowerzystow rozpedza.
                  - kierowcy nie jezdza 180km/godz /tyle ile w garach/ po uliczkach
                  osiedlowych /choc widzialem i rajdowca/. Min 40% rowerzystow wlasnie po
                  uliczkach osiedlowych zasuwa 100% tego co potrafi rower.
                  - kierowcy maja egzamin na prawo, uczyli sie przepisow, musza zaplacic OC,
                  ogolnie wiedza ze moga spowodowac wypadek. Jezeli zas jezdza niebezpiecznie to
                  licza ze im sie uda nie spowodowac. Rowerzysci w swojej znakomitej wiekszosci
                  nie maja swiadomosci ze sa grozni dla zycia i zdrowia innych - grunt aby sie
                  rozpedzic.
                  - jezeli kierowcy sie powie 'powodujecie mnostwo wypadkow' to wiekszosc
                  kierowcow powie 'no tak, prawda'. Rowerzysta na to powie 'my to nic, te 400
                  zabitych rocznie to doprawdy drobnostka a naprawde niebezpieczni sa piesi'

                  pozdrowienia
                  • Gość: Eaz Re: 4000 wypadków... IP: *.chello.pl 27.09.03, 17:23
                    A ja jeszcze dodam, że jak kierowca spowoduje wypadek, to można go
                    zidentyfikować po nr rejestracyjnym, rowerzysta o ile sam nie zostanie ranny
                    podniesie się i ucieknie bezkarnie z miejsca wypadku ( nawet śmiertelnego -
                    dziecko) i szukaj wiatru w polu.
                    • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 29.09.03, 10:50
                      Gość portalu: Eaz napisał(a):

                      > A ja jeszcze dodam, że jak kierowca spowoduje wypadek, to można go
                      > zidentyfikować po nr rejestracyjnym, rowerzysta o ile sam nie zostanie ranny
                      > podniesie się i ucieknie bezkarnie z miejsca wypadku ( nawet śmiertelnego -
                      > dziecko) i szukaj wiatru w polu.

                      Znasz taki przypadek??? Toż to zwykłe pomówienie i zagrywka pod publiczkę...
                      Jakoś nie trafiłem na takiego niusa, o uciekających kierowcach i nie spisanych
                      numerach lub braku świadków to się często trafia.
                      KA
                  • Gość: SHP Re: 4000 wypadków... IP: jednosci:* / 192.168.0.* 27.09.03, 23:02
                    Gość portalu: pieszy napisał(a):

                    Ehhh, jedziem z koksem:

                    > Kolega pisze "zagrozenie". Otoz nie jest to zadne "zagrozenie" tylko
                    > najprawdziwsze ZAGROZENIE albowiem w przypadku trafienia rozpedzonym rowerem
                    > w czlowieka efektem moze byc smierc, kalectwo, polamanie lub potluczenie.

                    W przypadku zderzenia rowerzysty z pieszym szanse na uzyskanie "podobnych
                    obrażeń" po obu stronach są niemal zawsze _takie same_. A często gorzej może
                    się to skończyć dla rowerzysty (dodaj np. upadek z wysokości na głowę, lot nad
                    kierownicą).

                    > Prosze sobie przyjsc na ulice Sobieskiego gdzie jest sciezka dla rowerow i
                    > chodnik. W trakcie spacerku do sklepu /chodnikiem/ nie zauwazylem ANI JEDNEGO
                    > pieszego na sciezce, naliczylem natomiast /w ciagu 15 minut/ ok. 20
                    > rozpedzonych rowerzystow na chodniku /a bo jest szerzej i wygodniej jechac/.

                    Takich rowerzystów należy równo opierd..lać (tylko upewnij się, że jesteś po
                    tej właściwej stronie drogi).

                    > kompletny brak wyobrazni u WIEKSZOSCI.

                    Zapewne taki, jak u WIĘKSZOŚCI naszego społeczeństwa.

                    > Gotow jestem sie zalozyc o pieniadze ze
                    > w dowolne 15 minut w pogodny dzien naliczymy min. 5 rowerzystow jadacych
                    > chodnikiem - min. 2 bedzie pedzilo na max.

                    Gotów jestem się założyć, że po jezdni (nie zależnie od aury), będzie gnać
                    circa 90 procent kierowców, łamiąc ograniczenie prędkości.

                    > WIEKSZOSC ROWERZYSTOW to nieodpowiedzialni idioci.

                    Większość pieszych i większość kierujących pojazdami silnikowymi również.

                    >Roznice miedzy przecietnym
                    > kierowca a przecietnym rowerzysta sa takie:
                    > - kierowca nie rozpedza samochodu do granic jego szybkosci. Jakies 60%
                    > rowerzystow rozpedza.

                    Hyhyhy...Kładę się ze śmiechu. Dodam jeszcze, że jakieś 90 procent pieszych,
                    rozpędza swój chód na maxa :)

                    > - kierowcy nie jezdza 180km/godz /tyle ile w garach/ po uliczkach
                    > osiedlowych /choc widzialem i rajdowca/. Min 40% rowerzystow wlasnie po
                    > uliczkach osiedlowych zasuwa 100% tego co potrafi rower.

                    Ooo, a to coś nowego. Zawsze myślałem, że prędkość jazdy na rowerze zależy
                    przede wszystkim od tego, w jakiej predyspozycji jest cyklista. Nagle się
                    dowiaduję, że to tylko zależy od roweru (w pewnym stopniu też zależy, owszem).
                    No to powiem tak: mój rower jechał kiedyś najszybciej 72km/h (z górki). Nie
                    wiem, jak to się mogło stać. W danych katalogowych nie było napisane, jaką
                    maksymalną prędkość osiąga mój bicykl. A co, jeśli okaże się, że rower powinien
                    jechać max. 100km/h? Chyba przejdę się do sklepu, bo czuję, że mi kit
                    wcisnęli...72km/h... Może to kwestia poluzowanych śrubek, jak sądzisz? ;P

                    Mówiąc serio, pewnie, że jadąc samochodem 80-90km/h nie rozpędzasz się
                    zazwyczaj na maxa, ale przyrówywanie tego do maksymalnej prędkości pojazdu,
                    napędzanego siłą ludzich mięśni jest nadwyraz nie na miejscu. Ile taki
                    przeciętny rowerzysta jest w stanie osiągnąć na dłuższą metę (po płaskim), 30-
                    40km/h przez kilka minut (podkreślam: _przeciętny_). W samochodzie, by jechać
                    pięćdziesiątką, wystarczy tylko pedał gazu wcisnąć na kilka centymetrów
                    (zmieniając czasem biegi). Żeby jechać tyle rowerem, trzeba się mocno
                    napracować.

                    > - kierowcy maja egzamin na prawo, uczyli sie przepisow, musza zaplacic OC,
                    > ogolnie wiedza ze moga spowodowac wypadek. Jezeli zas jezdza niebezpiecznie
                    > to licza ze im sie uda nie spowodowac. Rowerzysci w swojej znakomitej
                    > wiekszosci
                    > nie maja swiadomosci ze sa grozni dla zycia i zdrowia innych - grunt aby sie
                    > rozpedzic.

                    Panie, rowerzyści to najgorsze zło, nie wie Pan?
                    Skoro kierowcy _mają prawo jazdy_ (mam nadzieję, że większość), to dlaczego
                    większość z nich łamie przepisy? Robią to świadomie? (tak by wynikało z
                    powyższej wypowiedzi). Skoro robią to świadomie, to te 6000 śmiertelnych ofiar
                    co roku, nie ginie w wypadkach, tylko: w wyniku _świadomego_ działania. A to
                    już podchodzi pod przestępstwo.

                    > - jezeli kierowcy sie powie 'powodujecie mnostwo wypadkow' to wiekszosc
                    > kierowcow powie 'no tak, prawda'.

                    Heh, większość kierowców powie, że wszystkiemu winni są cykliści i piesi, ale
                    statystyki są nieubłagane...

                    > Rowerzysta na to powie 'my to nic, te 400
                    > zabitych rocznie to doprawdy drobnostka a naprawde niebezpieczni sa piesi'

                    Jakie 400 osób? Jest raptem kilka ofiar śmiertelnych (na przestrzeni dwóch
                    lat), gdzie rowerzysta śmiertelnie potrącił pieszego. Pozostałe mogą wynikać
                    conajwyżej z nieodpowiedzialnych zachowań niektórych rowerzystów, ale
                    bynajmniej nie w wyniku "bezpośredniego oddziaływania na ofiarę". (np. kierowca
                    w ostatniej chwili dostrzega nieoświetlonego kretyna na rowerze, i chcąc
                    uniknąć zderzenia zjeżdża gwałtownie do rowu, czego konsekwencje mogą być
                    przeróżniaste).

                    POzdro
                    Tomek
                    /Kierowca,rowerzysta,pieszy/
                    • Gość: pieszy Re: 4000 wypadków... IP: *.acn.waw.pl 27.09.03, 23:49

                      >Gość portalu: SHP napisał(a):

                      >> Gość portalu: pieszy napisał(a):

                      > > Kolega pisze "zagrozenie". Otoz nie jest to zadne "zagrozenie" tylko
                      > > najprawdziwsze ZAGROZENIE albowiem w przypadku trafienia rozpedzonym rower
                      > em
                      > > w czlowieka efektem moze byc smierc, kalectwo, polamanie lub potluczenie.

                      > W przypadku zderzenia rowerzysty z pieszym szanse na uzyskanie "podobnych
                      > obrażeń" po obu stronach są niemal zawsze _takie same_. A często gorzej może
                      > się to skończyć dla rowerzysty (dodaj np. upadek z wysokości na głowę, lot
                      nad
                      > kierownicą).

                      i z konca:

                      > > Rowerzysta na to powie 'my to nic, te 400
                      > > zabitych rocznie to doprawdy drobnostka a naprawde niebezpieczni sa piesi'

                      >
                      > Jakie 400 osób? Jest raptem kilka ofiar śmiertelnych (na przestrzeni dwóch
                      > lat), gdzie rowerzysta śmiertelnie potrącił pieszego. Pozostałe mogą wynikać
                      > conajwyżej z nieodpowiedzialnych zachowań niektórych rowerzystów, ale
                      > bynajmniej nie w wyniku "bezpośredniego oddziaływania na ofiarę". (np.
                      kierowca
                      > w ostatniej chwili dostrzega nieoświetlonego kretyna na rowerze, i chcąc
                      > uniknąć zderzenia zjeżdża gwałtownie do rowu, czego konsekwencje mogą być
                      > przeróżniaste).

                      No to trzeba zacytowac pierwszego posta:

                      ----------------------
                      Witam,

                      nie dalej jak w czasie weekendu miły porucznik policji zapodał w telewizorze
                      w czasie wysokiej oglądalności, że w roku 2002 rowerzyści spowodowali w
                      Polsce ok. 4000 tzw. 'zdarzeń drogowych' - czyli wypadków, w wyniku czego z
                      życiem na tym padole łez pożegnało się 10% ich sprawców.
                      ------------------------------------

                      No wiec mamy 400 osob zabitych z WINY ROWERZYSTOW. Rok w rok. A nie sadze zeby
                      co rok sprawcami byli ci sami ludzie. Ciekawe ile jest rowerzystow zabitych z
                      winy pieszych - nie znam statystyk przypuszczam ze nieduzo.
                      Zreszta cala Panska wypowiedz jest bardzo dla rowerzystow charakterystyczna -
                      wypadek? jaki wypadek? - Twierdze teraz ze 99% rowerzystow wsiadajac na rower
                      nie ma swiadomosci zagrozenia jakie stwarza. Dodam jeszcze ze liczbe
                      4000 'zdarzen drogowych' mozna smialo przemnozyc przez cztery - wiekszosc ludzi
                      naprawde nie wola policji nawet jezeli zostana poturbowani.

                      No to dalej z koksem:

                      > Takich rowerzystów należy równo opierd..lać (tylko upewnij się, że jesteś po
                      > tej właściwej stronie drogi).

                      Opierd..am co czwartego. Jezdza tak szybko, ze nie nadazam. Dresiarzom
                      przepuszczam - im i tak zadne rady nie pomoga.


                      > > kompletny brak wyobrazni u WIEKSZOSCI.
                      >
                      > Zapewne taki, jak u WIĘKSZOŚCI naszego społeczeństwa.

                      Zapewne tak. Tyle tylko ze brak wyobrazni pieszego jest grozny glownie dla
                      niego wlasnie.

                      > > WIEKSZOSC ROWERZYSTOW to nieodpowiedzialni idioci.
                      >
                      > Większość pieszych i większość kierujących pojazdami silnikowymi również.

                      Upieram sie przy swoim. 90% kierowcow jezdzi bezpiecznie. 90% rowerzystow
                      jezdzi niebezpiecznie. /No dobrze, TYLKO 60%/


                      > > - kierowca nie rozpedza samochodu do granic jego szybkosci. Jakies 60%
                      > > rowerzystow rozpedza.
                      >
                      > Hyhyhy...Kładę się ze śmiechu. Dodam jeszcze, że jakieś 90 procent pieszych,
                      > rozpędza swój chód na maxa :)

                      Roznica jest wtedy kiedy trafi sie w dziecko. Pieszy co najwyzej nabije dziecku
                      guza.

                      > > - kierowcy nie jezdza 180km/godz /tyle ile w garach/ po uliczkach
                      > > osiedlowych /choc widzialem i rajdowca/. Min 40% rowerzystow wlasnie po
                      > > uliczkach osiedlowych zasuwa 100% tego co potrafi rower.
                      >
                      > Ooo, a to coś nowego. Zawsze myślałem, że prędkość jazdy na rowerze zależy
                      > przede wszystkim od tego, w jakiej predyspozycji jest cyklista.

                      Czepia sie laskawie kolega sformulowan a nie tresci. Prosze sobie wyjsc na
                      podworko i poobserwowac. Z moich oberwacji wynika ze wiekszosc jezdzi w stanie
                      pomrocznosci jasnej. Dzis zaobserwowany przyklad: chodnik, na chodniku ludzie,
                      po lewej bramy, po prawej kiosk, przystanek i zaparkowane samochodzy. Dwoch
                      gosci na rowerach PEDZI a przeciez wystarczy ze:
                      - ktos wybiegnie z bramy
                      - ktos wyjdzie zza kiosku
                      - ktos wyjdzie zza wiaty przystanku
                      - dziecko wyjdzie z samochodu kiedy tata mocuje sie jeszcze z blokada
                      itd

                      Ile taki
                      > przeciętny rowerzysta jest w stanie osiągnąć na dłuższą metę (po płaskim), 30-
                      > 40km/h przez kilka minut (podkreślam: _przeciętny_).

                      Wystarczajaco zeby zabic dziecko ktore stoi tuz za nastepnym samochodem.

                      > Panie, rowerzyści to najgorsze zło, nie wie Pan?

                      Jestem za rowerzystami - niech sobie jezdza dla przyjemnosci. Malo tego, niech
                      sie rozpedzaja ile wejdzie tyle ze we wlasciwych miejscach. Jak sobie rodzinka
                      jedzie niespiesznie sciezka rowerowa to az przyjemnie popatrzec. Ale nie o tym
                      mowimy i nie o to chodzi. Caly czas twierdze ze rowerzystom brakuje informacji
                      ze rower jest urzadzeniem bardzo groznym. I ze wiekszosci wypadkow powodowanych
                      przez rowerzystow mozna latwo uniknac. Naprawde ciekawe byloby porownianie
                      Polski i np. Holandii - ilosc wypadkow na 1000 rowerow. W ciemno stawiam i nie
                      sadze zebym sie mylil ze w Polsce ta liczba jest kilka razy wyzsza. I o to mi
                      chodzi.

                      pozdrowienia


                      • Gość: SHP Re: 4000 wypadków... IP: jednosci:* / 192.168.0.* 28.09.03, 18:32
                        Gość portalu: pieszy napisał(a):

                        > No wiec mamy 400 osob zabitych z WINY ROWERZYSTOW. Rok w rok. A nie sadze
                        > zeby
                        > co rok sprawcami byli ci sami ludzie. Ciekawe ile jest rowerzystow zabitych z
                        > winy pieszych - nie znam statystyk przypuszczam ze nieduzo.

                        Poszperałem i oto znalazłem:

                        "W zeszłym roku (tj.2001) piesi spowodowali 9508 wypadków. Zginęły w nich 1044
                        osoby, rannych zostało 8805. Ponad połowa z tych wypadków (56,4 proc.) była
                        spowodowana przez wejście na jezdnię bez zachowania należytej ostrożności (5362
                        wypadków). Inne "grzechy główne" pieszych to: nieprawidłowe przechodzenie przez
                        jezdnię (1165) oraz przekraczanie jezdni w niedozwolonym miejscu (817). Komenda
                        Główna Policji zaznacza, że większość ofiar śmiertelnych w tego typu wypadkach
                        stanowią właśnie piesi"

                        źródło:
                        www2.gazeta.pl/auto/1,25486,1081772.html

                        "Większość wypadków spowodowali kierujący pojazdami. W 2002 roku byli oni
                        sprawcami 43.066 wypadków (co daje 80,4% ogółu), w wyniku tych zdarzeń śmierć
                        poniosło 4.470 osób, a 57.670 zostało rannych. Głównymi przyczynami wypadków
                        było: niedostosowanie prędkości do warunków ruchu (11.905 wypadków),
                        nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu (10.265 wypadków), nieprawidłowe
                        wykonywanie takich manewrów jak: wyprzedzanie, omijanie, wymijanie (5.207
                        wypadków).(...)"

                        Niestety, nie ma rozgraniczenia na rowerzystów, motocyklistów, kierowców
                        samochodów osobowych...

                        (...)Kolejną grupą sprawców wypadków drogowych są piesi. W 2002 roku
                        spowodowali oni 9.159 wypadków, w wyniku tych zdarzeń śmierć poniosło 1.138
                        osób, a rannych zostało 8.328 uczestników ruchu. Najczęstsze przyczyny to:
                        nieostrożne wejście na jezdnię 5.138 wypadków tj. 56,1% wszystkich
                        spowodowanych przez pieszych; następnie nieprawidłowe przekraczanie jezdni –
                        1.085 wypadków oraz przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym – 782 wypadki"

                        źródło:
                        www.kgp.gov.pl/statys/ruchdrogowy/001.htm
                        Przejrzyj sobie jeszcze następujące strony:

                        kmp.szczecin.pl/doc/Styczen-2003-StanBezpieczenstwa.doc
                        Pewnie jest tego więcej, ale nie chce mi się teraz szukać....


                        > Zreszta cala Panska wypowiedz jest bardzo dla rowerzystow charakterystyczna -
                        > wypadek? jaki wypadek? - Twierdze teraz ze 99% rowerzystow wsiadajac na rower
                        > nie ma swiadomosci zagrozenia jakie stwarza. Dodam jeszcze ze liczbe
                        > 4000 'zdarzen drogowych' mozna smialo przemnozyc przez cztery - wiekszosc
                        > ludzi
                        > naprawde nie wola policji nawet jezeli zostana poturbowani.

                        Mnie kilka razy "stuknął" samochód, czy to zjeżdżając z chodnika na jezdnię,
                        czy to w trakcie nieprzepisowego wyprzedzania...Nie informowałem policji, ale
                        chyba zacznę, bo zjawisko to zaczyna się niebezpiecznie nasilać.

                        > Zapewne tak. Tyle tylko ze brak wyobrazni pieszego jest grozny glownie dla
                        > niego wlasnie.

                        Podobnie z rowerzystami: na ulicach nie mają żanych szans w kontakcie z
                        samochodem.

                        > Upieram sie przy swoim. 90% kierowcow jezdzi bezpiecznie.

                        Śmiechu warte. Skąd możesz wiedzieć, czy kierowcy tak jeżdżą, skoro, jako
                        pieszy, nie korzystasz z jezdni? Zapewniam Ciebie, że z punktu widzenia
                        rowerzysty na jezdni jest taki sam, jak Twój, czyli pieszego na chodniku.
                        Chociaż rowerzysta ma dużo większe szanse, by stracić na ulicy nie tylko
                        zdrowie...

                        > 90% rowerzystow
                        > jezdzi niebezpiecznie. /No dobrze, TYLKO 60%/

                        Chyba się kiedyś uprę i zrobię rozeznanie w tym kierunku. Stanę sobie w jakimś
                        newralgicznym punkcie i sprawdzę, kto tak naprawdę najczęściej stwarza
                        zagrożenie.

                        > Naprawde ciekawe byloby porownianie
                        > Polski i np. Holandii - ilosc wypadkow na 1000 rowerow. W ciemno stawiam i
                        > nie
                        > sadze zebym sie mylil ze w Polsce ta liczba jest kilka razy wyzsza. I o to mi
                        > chodzi.

                        Chcąc przyrównywać Polskę do Holandii, musielibyśmy mieć conajmniej taką samą
                        infrastrukturę drogową, takie same przepisy odnośnie rowerzystów. Gdyby każdy
                        miał "swoje" miejsce w mieście, do takich sytuacji, opisywanych przez Ciebie,
                        dochodziłoby zdecydowanie rzadziej.

                        POzdro
                        Tomek
                        • czlowiek_za_kierownica statystyki nie oddaja prawdy... 29.09.03, 15:03
                          Gość portalu: SHP napisał(a):

                          > Głównymi przyczynami wypadków było: niedostosowanie prędkości do warunków
                          > ruchu (11.905 wypadków), nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu (10.265
                          > wypadków), nieprawidłowe wykonywanie takich manewrów jak: wyprzedzanie,
                          > omijanie, wymijanie (5.207 wypadków).(...)"

                          Ale prawda jest taka, że w statystykach w ogole nie figuruje pozycja pt. "zla
                          jakosc drog". jesli jest normalna droga poza obszarem zabudowanym (czyli wolno
                          szalec az do 90 km/h) i sa koleiny, to jesli maluszek lub inny maly samochod
                          zostanie na koleinach wybity, przekreci sie, dachuje, itp. to nawet, jesli
                          jechal 70 km/h to policja zakwalifikuje ten wypadek jako: "niedostosowanie
                          prędkości do warunków ruchu". Stad taka liczba.


                          > Najczęstsze przyczyny to: nieostrożne wejście na jezdnię 5.138 wypadków tj.
                          > 56,1% wszystkich spowodowanych przez pieszych; następnie nieprawidłowe
                          > przekraczanie jezdni - 1.085 wypadków oraz przekraczanie jezdni w miejscu
                          > niedozwolonym – 782 wypadki"

                          to tez jest takie maslo maslane. wszystkie te trzy przypadki oznaczaja to samo -
                          pieszy wszedl na jezdnie prosto pod jadacy samochod.

                          pozdrawiam
                          • Gość: SHP A może jednak? IP: jednosci:* / 192.168.0.* 29.09.03, 15:46
                            czlowiek_za_kierownica napisał:

                            Przecież to właśnie Ty rozpocząłeś główny wątek, w którym pisałeś, że
                            rowerzyści spowodowali 4000 wypadków. A teraz mówisz, że statystyki nie
                            odzwierciedlają prawdy. To jak to w końcu jest? Statystyka odzwierciedla prawdę
                            tylko wtedy, jeśli chodzi o rowerzystów?

                            > Ale prawda jest taka, że w statystykach w ogole nie figuruje pozycja pt. "zla
                            > jakosc drog".

                            W statystykach nie ma też, że np. ścieżka dla rowerów skończyła się
                            niespodziewanie przejściem dla pieszych....

                            > jesli jest normalna droga poza obszarem zabudowanym (czyli > wolno
                            > szalec az do 90 km/h) i sa koleiny, to jesli maluszek lub inny maly samochod
                            > zostanie na koleinach wybity, przekreci sie, dachuje, itp. to nawet, jesli
                            > jechal 70 km/h to policja zakwalifikuje ten wypadek jako: "niedostosowanie
                            > prędkości do warunków ruchu". Stad taka liczba.

                            Niedawno odbyła się taka coroczna debata w Ministerstwie Infrastruktury:

                            isip.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/0/70010C795A0B9589C1256D79004B57AD?OpenDocument

                            Skądinąd, niektóre wypowiedzi są godne uwagi. Uprzedzam, że tekst jest dosyć
                            długi.

                            POzdro
                            Tomek

                            • czlowiek_za_kierownica sucha statystyka klamie... 29.09.03, 17:38
                              Gość portalu: SHP napisał(a):

                              > Przecież to właśnie Ty rozpocząłeś główny wątek, w którym pisałeś, że
                              > rowerzyści spowodowali 4000 wypadków. A teraz mówisz, że statystyki nie
                              > odzwierciedlają prawdy. To jak to w końcu jest? Statystyka odzwierciedla
                              > prawdę tylko wtedy, jeśli chodzi o rowerzystów?

                              Moj drogi, widze ze probujesz chwytac mnie za slowa, ale nie zadajesz sobie
                              trudu pomyslenia o czym pisze. Oczywiscie, ze suche liczby mowia, ze rowerzysci
                              spowodowali w 2002 roku 4152 wypadkow, w ktorych zginelo 408 osob i rannych
                              zostalo 3914 osob. Rowniez mowia, ze w 2002 roku kierujacy pojazdami
                              spowodowali 43.066 wypadków, w wyniku tych zdarzeń śmierć poniosło 4.470 osób,
                              a 57.670 zostało rannych. Ale tu statystyka juz milczy (a moze masz takie
                              dane?) co do tego, jaki procent kierujacych pojazdami to rowerzysci (a nie, to
                              juz wiemy), kierujacy traktorami i maszynami rolnymi, motocyklami, samochodami
                              ciezarowymi, autobusami, innymi pojazdami. Po ich wykluczeniu okaze sie, ile
                              naprawde wypadkowa spowodowali tycy jak my, czyli kierujacy samochodami
                              osobowymi. W tej samej statystyce KGP, ktora przytaczasz wymienione sa takie
                              przyczyny wypadkow (tylko takie):
                              - niedostosowanie prędkości do warunków ruchu
                              - nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu
                              - nieprawidlowe wyprzedzanie
                              - nieprawidlowe omijanie
                              - nieprawidlowe wymijanie
                              - nieprawidlowe przejeżdżanie przejść dla pieszych
                              - nieprawidlowe skręcanie
                              - nieprawidlowe zatrzymywanie i postój pojazdu
                              - nieprawidlowe cofanie
                              - jazda po niewłaściwej stronie drogi
                              - wjazd przy czerwonym świetle
                              - nieprzestrzeganie innych znaków i sygnałów
                              - niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami
                              - gwałtowne hamowanie
                              - jazda bez wymaganego oświetlenia
                              - zmęczenie, zaśnięcie
                              - ograniczenie sprawności motorycznej

                              (vide: Przyczyny wypadków spowodowanych przez kierujących)
                              www.kgp.gov.pl/statys/ruchdrogowy/001.htm
                              Proste pytanie - gdzie w tych przyczynach jest zla jakosc drog? gdzie jest
                              bledne oznakowanie drogi? gdzie sa przeszkody pozostawione na drodze przez
                              zarzadcow drog lub przez remontujacych?


                              > W statystykach nie ma też, że np. ścieżka dla rowerów skończyła się
                              > niespodziewanie przejściem dla pieszych....

                              hmmm, ten przyklad to raczej na Twoje nieszczescie przytoczyles, gdyz jesli
                              konczy sie sciezka przejsciem dla pieszych przez ulice, to powinienes rower
                              przeprowadzic, a przynajmniej sie zatrzymac, a nie wjezdzac w pedzie na
                              przejscie... poza tym jest jeszcze jedna sprawa, moze bedziesz sie czepial slow
                              i znowu mi to wytkniesz, ale co tam. historia jest taka, ze najpierw powstawaly
                              trakty piesze, konne, itp. potem zaczeto budowac drogi utwardzone dla
                              samochodow, na ktorych pieszy byl gosciem i musial dostosowac sie do zasad
                              przewidzianych dla samochodow. potem wzrosla swiadomosc pieszych i zaczeli
                              domagac sie wiekszego bezpieczenstwa. wtedy powstaly chodniki wzdluz ulic i
                              przejscia przez jezdnie w poprzek. kiedy pojawili sie rowerzysci byli (podobnie
                              jak motocyklisci) normalnymi uzytkownikami drog, jak inne pojazdy. dopiero po
                              pewnym czasie zaczeli domagac sie innego traktowania i to byl poczatek
                              powstawania osobnych sciezek dla rowerow (czy tak bylo?). nie dziw sie
                              oburzeniu kierowcow i pieszych, jesli na trzech istniejacych pasach ruchu
                              (jezdnia, sciezka i chodnik) jedynie rowerzysci korzystaja z wszystkich trzech,
                              piesi czasem z dwoch (chodnik i sciezka), a kierowcy moga tylko z jednego.

                              pozdrawiam
                              • Gość: SHP Poszukajmy... IP: jednosci:* / 192.168.0.* 29.09.03, 19:39
                                Co prawda nie tyczy całej Polski, a tylko województwa zachodniopomorskiego, ale
                                odzwierciedlenie w skali kraju niczym większym się nie różni:

                                "W 2002 r. wśród ogółu sprawców – kierujących pojazdami najliczniejszą grupę
                                (75,3 %) stanowili kierujący samochodami osobowymi. Byli oni sprawcami 1286
                                wypadków drogowych, w których 141 osób zginęło, a 1773 odniosły obrażenia ciała
                                oraz kierujący samochodami ciężarowymi – spowodowali 187 wypadków, w których 27
                                osób zginęło oraz 252 doznały obrażeń ciała. Należy zwrócić uwagę na fakt, że w
                                grupie pojazdów ciężarowych figurują samochody osobowe, które z różnych
                                względów (przepisy skarbowe) zarejestrowane są jako ciężarowe, np. ford escort,
                                fiat cinquecento, citroen xara oraz pojazdy ciężarowe o dopuszczalnej masie
                                całkowitej do 3,5 ton, np. ford transit, vw transporter, kia priaggio,lublin."

                                Źródło:
                                www.szczecin.kwp.gov.pl/wrdrogowego/
                                Poza tym, w raporcie znajdziesz mnóstwo szczególików, podważanych przez Ciebie
                                kwestii, począwszy od marek pojazdów, skończywszy na innych...

                                POzdro
                                Tomek
                                • czlowiek_za_kierownica szukajcie a znajdziecie? 30.09.03, 14:31
                                  Gość portalu: SHP napisał(a):

                                  > Poza tym, w raporcie znajdziesz mnóstwo szczególików, podważanych przez
                                  > Ciebie kwestii, począwszy od marek pojazdów, skończywszy na innych...

                                  Ale tam na pewno nie ma tego:
                                  "gdzie w tych przyczynach jest zla jakosc drog? gdzie jest bledne oznakowanie
                                  drogi? gdzie sa przeszkody pozostawione na drodze przez zarzadcow drog lub
                                  przez remontujacych?", to to nie wystepuje w policyjnych statystykach jako
                                  przyczyna wypadkow.
                                  • Gość: KA Re: szukajcie a znajdziecie? IP: 217.153.16.* 30.09.03, 14:44
                                    czlowiek_za_kierownica napisał:

                                    > Gość portalu: SHP napisał(a):
                                    >
                                    > > Poza tym, w raporcie znajdziesz mnóstwo szczególików, podważanych przez
                                    > > Ciebie kwestii, począwszy od marek pojazdów, skończywszy na innych...
                                    >
                                    > Ale tam na pewno nie ma tego:
                                    > "gdzie w tych przyczynach jest zla jakosc drog? gdzie jest bledne
                                    oznakowanie
                                    > drogi? gdzie sa przeszkody pozostawione na drodze przez zarzadcow drog lub
                                    > przez remontujacych?", to to nie wystepuje w policyjnych statystykach jako
                                    > przyczyna wypadkow.
                                    >
                                    Przedewszystkim brak tam jednego na ile swiadomi tego co robią byli sprawcy
                                    tych wypadków i wykroczeń. Jestem przekonany że w większości byli przekonani
                                    że oni są OK, to był pech, albo ktoś coś lub ew. to była chwilka nieuwagi bo
                                    coś ją im rozproszyło czy tez inne pierdu pierdu. Tak naprawde to większość
                                    ludzi z prawem jazdy nigdy nie powinna go dostać bo nie nadaję się ze względów
                                    psycho motorycznych a nawet psychicznych.
                                    KA
                                    • Gość: SHP Re: szukajcie a znajdziecie? IP: jednosci:* / 192.168.0.* 30.09.03, 18:03
                                      Gość portalu: KA napisał(a):

                                      > Tak naprawde to większość
                                      > ludzi z prawem jazdy nigdy nie powinna go dostać bo nie nadaję się ze
                                      > względów
                                      > psycho motorycznych a nawet psychicznych.

                                      I o tym była debata polityczna, do której link podałem kilka postów wcześniej.
                                      Debata odbyła się na początku lipca tego roku. Naprawdę, jest tam sporo do
                                      poczytania. Były m.in. rozmowy o wprowadzeniu ograniczenia prędkości do 50km/h
                                      we wszystkich polskich miastach. Było też poruszane zagadnienie związane z
                                      wychowaniem komunikacyjnym w szkołach, którego obecnie notabene nie ma.

                                      POzdro
                                      Tomek
                                      • kfadam Re: szukajcie a znajdziecie? 01.10.03, 10:08
                                        Gość portalu: SHP napisał(a):

                                        > Gość portalu: KA napisał(a):
                                        >
                                        > > Tak naprawde to większość
                                        > > ludzi z prawem jazdy nigdy nie powinna go dostać bo nie nadaję się ze
                                        > > względów
                                        > > psycho motorycznych a nawet psychicznych.
                                        >
                                        > I o tym była debata polityczna, do której link podałem kilka postów
                                        wcześniej.
                                        > Debata odbyła się na początku lipca tego roku. Naprawdę, jest tam sporo do
                                        > poczytania. Były m.in. rozmowy o wprowadzeniu ograniczenia prędkości do
                                        50km/h
                                        > we wszystkich polskich miastach. Było też poruszane zagadnienie związane z
                                        > wychowaniem komunikacyjnym w szkołach, którego obecnie notabene nie ma.
                                        >
                                        > POzdro
                                        > Tomek
                                        Tomku jeśli możesz daj jeszcze raz link na tę debate.
                                        Pozdrawiam KA
                                          • Gość: KA Predyspozycje do jazdy czym kolwiek na kółkach IP: 217.153.16.* 01.10.03, 15:27
                                            Zgadzam się całkowicie z wypowiedzią Prezesa Stowarzyszenia Psychologów
                                            Transportu Tadeusza Bratosa, facet wie co mówi i mówi co wie i jest to
                                            niestety smutna prawda: zbyt wielu idiotów ma prawo jazdy, policja nie
                                            realizuje tego do czego została powołana czyli do pilnowania by prawo było
                                            przestrzegane oraz nikt nie jest na tyle odważny by wprowadzić w życie
                                            weryfikacje praw jazdy(mam na myśli odbieranie ich delikwentom stanowiącym
                                            zagrożenie po uprzednim ich przebadaniu)i odpowiedzialności za to co się robi
                                            (stacje diagnostyczne, lekarze dopuszczający do ruchu tego i tych którzy
                                            dopuszczeni być nie powinni) itp. itd. Rowerem też nie wszyscy muszą i powinni
                                            jeździć w wielu wypadkach wprowadził bym zakaz jazdy na wrotkach bo i takie
                                            indywidua się znajdą które i na wrotkach stanowią zagrożenie dla innych. (mam
                                            na myśli jazdę- bo wielu trzeba by izolować za co innego...)
                                            KA
                                      • czlowiek_za_kierownica potrzeba dzialania, a nie dyskusji... 01.10.03, 10:50
                                        Gość portalu: SHP napisał(a):

                                        > I o tym była debata polityczna, do której link podałem kilka postów wcześniej.
                                        > Debata odbyła się na początku lipca tego roku. Naprawdę, jest tam sporo do
                                        > poczytania. Były m.in. rozmowy o wprowadzeniu ograniczenia prędkości do
                                        > 50km/h we wszystkich polskich miastach. Było też poruszane zagadnienie
                                        > związane z wychowaniem komunikacyjnym w szkołach, którego obecnie notabene
                                        > nie ma.

                                        Moj drogi, powiem Ci szczerze, ze zastanawia mnie to wszechobecne przekonanie,
                                        ze wprowadzenie ograniczenia 50 km/h w miastach rozwiaze radykalnie problem
                                        wypadkow w miastach. Koronny przyklad - ul. Pulawska w Warszawie miedzy
                                        Mysiadlem i Sluzewiem. Tam jest 50, ale sprobuj tak jechac... nawet
                                        przepelnione autobusy MZK jada szybciej... mozna wprowadzic przepis o
                                        ograniczeniu do 30 i co z tego? Sam przepis nie wyeliminuje 'rajdowcow'
                                        czy 'pijanych'. wiesz o tym, ze tuz po wprowadzeniu przepisu o rozstrzyganiu
                                        spraw pijanych kierowcow przez sady grodzkie spadla ilosc pijanych kierowcow,
                                        ale po paru sprawach i wyrokach w zawieszeniu ich ilosc powrocila do
                                        poprzedniego stanu.

                                        oczywiscie jestem za wprowadzeniem wychowania komunikacyjnego do szkol, karty
                                        rowerowej dla dzieci i mlodziezy, jak to kiedys bywalo...
                                        pozdrawiam
                                    • czlowiek_za_kierownica swiadomosc... 01.10.03, 10:42
                                      Gość portalu: KA napisał(a):

                                      > Przedewszystkim brak tam jednego na ile swiadomi tego co robią byli sprawcy
                                      > tych wypadków i wykroczeń. Jestem przekonany że w większości byli przekonani
                                      > że oni są OK, to był pech, albo ktoś coś lub ew. to była chwilka nieuwagi bo
                                      > coś ją im rozproszyło czy tez inne pierdu pierdu.

                                      to jest oczywiscie powazne zagadnienie, swiadomosc swoich mozliwosci,
                                      swiadomosc swoich reakcji na rozne sytuacje oraz swiadomosc konsekwencji swoich
                                      czynow i postepowania. Z rozwazan wykluczam oczywiscie kierujacych pod wplywem
                                      alkoholu, takich deliwentow nalezaloby eleiminowac z ruchu radykalnie raz na
                                      zawsze i dotkliwie (odebranie prawa jazdy i przepadek samochodu).


                                      > Tak naprawde to większość ludzi z prawem jazdy nigdy nie powinna go dostać bo
                                      > nie nadaję się ze względów psycho motorycznych a nawet psychicznych.

                                      oczywiscie duza grupa ludzi kierujacych nie nadaje sie, bo po prostu nie
                                      potrafia kierowac, a prawo jazdy kupili.

                                      pozdrawiam
                                      • Gość: KA Re: swiadomosc... IP: 217.153.16.* 01.10.03, 14:22
                                        czlowiek_za_kierownica napisał:

                                        > > Tak naprawde to większość ludzi z prawem jazdy nigdy nie powinna go dostać
                                        > bo
                                        > > nie nadaję się ze względów psycho motorycznych a nawet psychicznych.
                                        >
                                        > oczywiscie duza grupa ludzi kierujacych nie nadaje sie, bo po prostu nie
                                        > potrafia kierowac, a prawo jazdy kupili.
                                        >
                                        > pozdrawiam
                                        Nie mówie o tej grupie(szalenie dużej) ale o tym ze nie prowadzi się u nas
                                        takich badań a jedynie psycho motoryczne u zawodowych kierowców. Widze taką
                                        potrzebe(tyle ze pewnie i tak prawie wszyscy przejdą a kieszenie lekarzy
                                        napęcznieją)I znowu temat świadomości tego co się robi.
                                        KA
                              • Gość: SHP Jeszcze jeden drobiazg... IP: jednosci:* / 192.168.0.* 29.09.03, 19:57
                                czlowiek_za_kierownica napisał:

                                > > W statystykach nie ma też, że np. ścieżka dla rowerów skończyła się
                                > > niespodziewanie przejściem dla pieszych....
                                > hmmm, ten przyklad to raczej na Twoje nieszczescie przytoczyles, gdyz jesli
                                > konczy sie sciezka przejsciem dla pieszych przez ulice, to powinienes rower
                                > przeprowadzic, a przynajmniej sie zatrzymac, a nie wjezdzac w pedzie na
                                > przejscie...

                                Moje porównanie było tego samego typu, co zasłanianie się przez kierowców złym
                                stanem dróg, czy bezsensem związanym z ograniczeniami prędkości w różnych
                                miejscach. Osobiście nigdy nie wpadam na przejścia, jak burza.

                                > nie dziw sie
                                > oburzeniu kierowcow i pieszych, jesli na trzech istniejacych pasach ruchu
                                > (jezdnia, sciezka i chodnik) jedynie rowerzysci korzystaja z wszystkich
                                > trzech.

                                A jednak się dziwię. Kierowcy nie muszą wykonywać piruetów, między jezdniami,
                                raz jadąc po lewej stronie, raz po prawej. Kierowcy na chodnikach parkują, więc
                                zabierają przestrzeń pieszym. Na ścieżkach też czasem parkują, więc zabierają
                                przestrzeń rowerzystom, którzy z kolei muszą zabierać przestrzeń pieszym bądź
                                kierowcom na ulicy, gdyż innego wyjścia w danym momencie _nie ma_. I tak w koło
                                Macieju...Jestem zdania, że jak rowerzyści nie mają gdzie jeździć, to jeżdżą
                                wszędzie. Raz: 100 metrowy odcinek ścieżki kończący się na przejściu (wypada
                                zjechać na ulicę), potem okazuje się, że za 200 metrów znów jest ścieżka, na
                                którą chcąc wjechać, trzeba przejechać np. przez pas zieleni, albo podjeżdżając
                                pod kilkucentymetrowy krawężnik. I wtedy najczęściej rowerzysta mówi:
                                pierdzielę to i jedzie jezdnią. Piesi chodniki mają niemal wszędzie, kierowcy
                                mają ulice niemal wszędzie. Rowerzyści to tak grupa umieszczeni między młotem,
                                a kowadłem. Kombinują, jak mogą, nie dziw się więc.

                                > piesi czasem z dwoch (chodnik i sciezka), a kierowcy moga tylko z jednego.

                                Akurat piesi raczej nie chodzą wzdłuż głównych ulic, natomiast wzdłuż ścieżek
                                często.

                                POzdro
                                Tomek
                                • czlowiek_za_kierownica Re: Jeszcze jeden drobiazg... 30.09.03, 14:43
                                  Gość portalu: SHP napisał(a):

                                  > Moje porównanie było tego samego typu, co zasłanianie się przez kierowców
                                  > złym stanem dróg

                                  no nie, kochany, to zes wyjechal... jesli zakonczenie sciezki rowerowej na
                                  przejsciu dla pieszych to dla Ciebie porownywalny problem z jakoscia polskich
                                  drog to sorry, nie mamy o czym rozmawiac. Stan drog jest katastrofalny w skali
                                  calego kraju, wszyscy o ty wiedza i nikt nic nie robi. nie wiem, czy zdajesz
                                  sobie sprawe, ze dobre i sprawne drogi stanowia kregoslup gospodarki kazdego
                                  kraju, wystarczy popatrzec na Niemcy, kraje Beneluxu czy Francje. Nawet w
                                  Hiszpanii ostatnio buduje i remontuje sie rocznie kilkaset km drog i autostrad,
                                  co spowodowalo wzrost gospodarczy. A u nas co? pusty smiech...


                                  > Osobiście nigdy nie wpadam na przejścia, jak burza.

                                  Chwali Ci sie...


                                  > A jednak się dziwię. Kierowcy nie muszą wykonywać piruetów, między jezdniami,
                                  > raz jadąc po lewej stronie, raz po prawej.

                                  nie widziales nigdy wariata, jak slalomuje pomiedzy innymi na drodze?
                                  oczywiscie, ze w wiekszosci nie musza jezdzic raz po prawej a raz po lewej,
                                  jako ze obowiazuje kierowcow kodeks drogowy nakazujacy poruszac sie jak
                                  najblizej prawej krawedzi drogi (ruch prawostronny, pamietasz?). wariacie sie
                                  zdarzaja, ale sporadycznie...


                                  > Kierowcy na chodnikach parkują, więc zabierają przestrzeń pieszym. Na
                                  > ścieżkach też czasem parkują

                                  o ile wiem w cenrum Warszawy nie wolno parkowac ot tak sobie, gdzie badz, ale
                                  tylko w wyznaczonych do parkowania miejscach. jesli ktos parkuje inaczej
                                  powinien zostac zholowany na policyjny parking, tak jak na calym swiecie sie
                                  dzieje. w ten sposob nalezy uczyc niedostosowanych...


                                  > Jestem zdania, że jak rowerzyści nie mają gdzie jeździć, to jeżdżą wszędzie.

                                  I to wlasnie jest blad w rozumowaniu...

                                  > Raz: 100 metrowy odcinek ścieżki kończący się na przejściu (wypada
                                  > zjechać na ulicę), potem okazuje się, że za 200 metrów znów jest ścieżka, na
                                  > którą chcąc wjechać, trzeba przejechać np. przez pas zieleni, albo
                                  > podjeżdżając pod kilkucentymetrowy krawężnik.

                                  Opisany przez Ciebie przyklad jest typowy dla urzedniczej i budowlanej
                                  bezmyslnosci, ktora nalezy tepic i zwalczac, ale na tych urzednikach, a nie na
                                  kierowcach.


                                  > Rowerzyści to tak grupa umieszczeni między młotem a kowadłem. Kombinują, jak
                                  > mogą, nie dziw się więc.

                                  no wlasnie dziwie sie, a zwlaszcza kiedy widze sciezke z boku i rowerzyste na
                                  ulicy.

                                  pozdrawiam
                                  • Gość: SHP Re: Jeszcze jeden drobiazg... IP: jednosci:* / 192.168.0.* 30.09.03, 18:25
                                    czlowiek_za_kierownica napisał:

                                    > no nie, kochany, to zes wyjechal... jesli zakonczenie sciezki rowerowej na
                                    > przejsciu dla pieszych to dla Ciebie porownywalny problem z jakoscia polskich
                                    > drog to sorry, nie mamy o czym rozmawiac.

                                    Czemu usilnie próbujesz mi wykazać, że problem mają tylko kierowcy? Dla
                                    kierowców problemem są dziury w jezdniach, brak obwodnic itp. Dla rowerzystów
                                    poblemem są krzywe, brukowane nawierzchnie, które kończą się szybciej, niż się
                                    zaczęły. Póki rowerzyści nie będą mieć spójnego systemu dróg, będą kombinować,
                                    jak tylko się da. Jeden pojedzie ścieżką, bo akurat prowadzi w kierunku, w
                                    którym on podąża, drugi pojedzie ulicą, bo akurat wyjechał tak, że nie sposób
                                    na ścieżkę wjechać, trzeci będzie jechał chodnikiem (gdy np. nie ma ścieżki),
                                    bo się boi ruchliwych ulic. Więcej dróg dla rowerów, sensownie zaplanowanych,
                                    to mniej "kombinujących obywateli".

                                    > nie widziales nigdy wariata, jak slalomuje pomiedzy innymi na drodze?

                                    Widziałem nieraz...Jakby nie było taki jegomość, ma swoje miejsce w mieście...

                                    > > Jestem zdania, że jak rowerzyści nie mają gdzie jeździć, to jeżdżą wszędzie.
                                    > I to wlasnie jest blad w rozumowaniu...

                                    Nie jest błędem. Dla mnie jedynym przypadkiem, gdy rowerzystę należy tempić, to
                                    sytuacja, kiedy mając ścieżkę i chodnik, rowerzysta jedzie po chodniku (tak
                                    samo, jak pieszy łazi po ścieżce)...

                                    > Opisany przez Ciebie przyklad jest typowy dla urzedniczej i budowlanej
                                    > bezmyslnosci, ktora nalezy tepic i zwalczac, ale na tych urzednikach, a nie
                                    na
                                    > kierowcach.

                                    ...natomiast jako kierowca, nigdy nie zwalczam rowerzystów, którzy ciągną
                                    jezdnią mimo, że obok jest ścieżka. Bo mój punkt widzenia jest ciągle taki sam,
                                    niezależnie, czy jadę samochodem, czy rowerem. Chyba za dużo przebywałem w
                                    Niemczech :)

                                    > > Rowerzyści to tak grupa umieszczeni między młotem a kowadłem. Kombinują, j
                                    > ak
                                    > > mogą, nie dziw się więc.
                                    >
                                    > no wlasnie dziwie sie, a zwlaszcza kiedy widze sciezke z boku i rowerzyste na
                                    > ulicy.

                                    Patrz wyżej. Wystarczy zrozumienie. A jak ciężko zrozumieć, to zapraszam,
                                    pojeździj sobie te kilka dni rowerkiem po mieście :)


                                    POzdro
                                    Tomek
                                    • czlowiek_za_kierownica Re: Jeszcze jeden drobiazg... 01.10.03, 10:57
                                      Gość portalu: SHP napisał(a):

                                      > Czemu usilnie próbujesz mi wykazać, że problem mają tylko kierowcy?

                                      Nieporozumienie. Oczywiscie, ze problem maja wszyscy, chce Ci tylko pokazac
                                      skale problemu. Rowerzysci maja problem ze sciezkami, ale w miescie, zas
                                      kierowcy z drogami w skali calego kraju. I te drogi poza miastem to jest
                                      przeciez wspolny nasz problem, bo o ile mi wiadomo, poza terenem zabudowanym
                                      chyba sciezek dla rowerow sie nie buduje? Jesli poza miastem beda dobre drogi,
                                      to wszyscy z nich beda korzystali, rowerzysta jadacy droga nie bedzie sie bal,
                                      ze wyprzedzajacy go samochod za chwile wyskoczy na koleinach i wpadnie na niego.

                                      > Więcej dróg dla rowerów, sensownie zaplanowanych, to mniej "kombinujących
                                      > obywateli".

                                      Oczywiscie zgoda...


                                      > Nie jest błędem. Dla mnie jedynym przypadkiem, gdy rowerzystę należy tempić,
                                      > to sytuacja, kiedy mając ścieżkę i chodnik, rowerzysta jedzie po chodniku
                                      > (tak samo, jak pieszy łazi po ścieżce)...

                                      No widzisz, a dla mnie rowniez wtedy, gdy majac wygodna i szeroka sciezke
                                      rowerowa wzdluz ulicy jedzie po tej ulicy.


                                      > ...natomiast jako kierowca, nigdy nie zwalczam rowerzystów, którzy ciągną
                                      > jezdnią mimo, że obok jest ścieżka. Bo mój punkt widzenia jest ciągle taki
                                      > sam, niezależnie, czy jadę samochodem, czy rowerem. Chyba za dużo przebywałem
                                      > w Niemczech :)

                                      chyba nie chcesz mnie przekonac, ze w Niemczech rowerzysta jedzie ulica, mimo
                                      ze ma obok sciezke? w to nigdy nie uwierze...


                                      > Patrz wyżej. Wystarczy zrozumienie. A jak ciężko zrozumieć, to zapraszam,
                                      > pojeździj sobie te kilka dni rowerkiem po mieście :)

                                      byc moze sprobuje na wiosne, choc bedzie ciezko... codziennie musze jezdzic
                                      samochodem, bo jest to moje narzedzie pracy...

                                      pozdrawiam
                                      • Gość: SHP Re: Jeszcze jeden drobiazg... IP: jednosci:* / 192.168.0.* 01.10.03, 14:20
                                        czlowiek_za_kierownica napisał:

                                        > chyba nie chcesz mnie przekonac, ze w Niemczech rowerzysta jedzie ulica, mimo
                                        > ze ma obok sciezke? w to nigdy nie uwierze...

                                        W Niemczech, w miastach, drogi dla rowerów spotykane są niemal przy każdej
                                        ulicy (widać jakiś sensowny system), dodatkowo ich ilość (łącznie z jakością)
                                        rośnie dość lawinowo. Mało tego. W Niemczech (szczególnie w miastach) kierowcy
                                        bardzo przestrzegają przepisów ruchu drogowego. W takim np. Berlinie oprócz
                                        ograniczeń do 50km/h jest dużo ograniczeń do 30km/h. Kierowcy rzadko
                                        wyprzedzają na milimetry. Jak nie mogą, to się potulnie wloką za rowerzystą.
                                        Rowerzysta naprawdę czuje się bezpiecznie. To raz. Rowerzysta ma pierwszeństwo,
                                        zarówno gdy jest na przejeździe i jeszcze przed nim. Kierowca skręcając ma psi
                                        obowiązek ustąpić rowerzyście. Mało spotykana jest chamówa parkowania na
                                        ścieżkach rowerowych. Piesi znają swoje miejsce. Wiesz, jak to wszystko wpływa
                                        na zachowanie, kulturę jazdy? Głupio się tam człowiekowi robi, jeśli nie
                                        stosuje się do przepisów. Zresztą, chyba każdy, kto był w Niemczech wie, o czym
                                        mówię. W Niemczech, przy przeszło 80 milionowym narodzie, w skali roku ginie
                                        ok. 8000 osób. W Polsce przy niespełna 40 milionowym ginie ok.6000.

                                        > byc moze sprobuje na wiosne, choc bedzie ciezko...

                                        Powodzenia życzę :)

                                        POzdro
                                        Tomek
                      • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 29.09.03, 11:03
                        A w drewnianym kościele spadnie cegła na głowe... Pieszy łażacy po ścieżkach
                        to nie zagrożenie tylko dla pieszego ale dla rowerzysty który starając się go
                        ominąć robi sobie często niezłe kuku (wiem co mówie, miły pan który mając cały
                        chodnik dla siebie ni z tąd ni z owąd wlazł mi pod same koła i jeszcze jak sie
                        podnosiłem miał pretensję ze za szybko jechałem, miał szczęście że nie mogłem
                        się pozbierać bo trafił by do zabiegowego przedemną i beknoł pare złotych za
                        ciuch które sobie zniszczyłem.
                        KA
                  • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 29.09.03, 10:45
                    Gość portalu: pieszy napisał(a):

                    > Kolega pisze "zagrozenie". Otoz nie jest to zadne "zagrozenie" tylko
                    > najprawdziwsze ZAGROZENIE albowiem w przypadku trafienia rozpedzonym rowerem
                    w
                    > czlowieka efektem moze byc smierc, kalectwo, polamanie lub potluczenie.
                    > Prosze sobie przyjsc na ulice Sobieskiego gdzie jest sciezka dla rowerow i
                    > chodnik. W trakcie spacerku do sklepu /chodnikiem/ nie zauwazylem ANI
                    JEDNEGO
                    > pieszego na sciezce, naliczylem natomiast /w ciagu 15 minut/ ok. 20
                    > rozpedzonych rowerzystow na chodniku /a bo jest szerzej i wygodniej jechac/.
                    > Jeden z nich akurat o malo mnie nie trafil - byla dziura w asfalcie i
                    zrobilem
                    > pol kroczka w bok - smignal ode mnie o moze 30cm. Chodnik wiedzie wzdluz
                    > parkingu gdzie jakies dziecko w kazdej chwili moze wbiec na chodnik -
                    > nieszczescie doslownie wisi w powietrzu, rowerzystom to nie przeszkadza -
                    > kompletny brak wyobrazni u WIEKSZOSCI. Gotow jestem sie zalozyc o pieniadze
                    ze
                    Brakiem wyobraźni poisują się opiekunowie dzieci, na ulice dzieć też mogą
                    wbiec prosto z chodnika. PRAWDA ??? Piesi też mogą łazić po ulicach, ale
                    strach przed samochodem im nie pozwala rowerów jakoś mniej się boją ,
                    codziennie muszę uważać na pieszych którzy mając do wyboru ścieżkę i o ponad
                    metr szerszy chodnik wybierają ścieżkę i jeszcze idą jej prawą stroną.

                    > w dowolne 15 minut w pogodny dzien naliczymy min. 5 rowerzystow jadacych
                    > chodnikiem - min. 2 bedzie pedzilo na max.
                    > WIEKSZOSC ROWERZYSTOW to nieodpowiedzialni idioci. Roznice miedzy
                    przecietnym
                    > kierowca a przecietnym rowerzysta sa takie:
                    > - kierowca nie rozpedza samochodu do granic jego szybkosci. Jakies 60%
                    > rowerzystow rozpedza.
                    > - kierowcy nie jezdza 180km/godz /tyle ile w garach/ po uliczkach
                    > osiedlowych /choc widzialem i rajdowca/. Min 40% rowerzystow wlasnie po
                    > uliczkach osiedlowych zasuwa 100% tego co potrafi rower.

                    HI hi a to przykład rodem z jakiejś komedi absurdu. Misiu taki rozpędzony
                    rower zatrzyma się na kilku metrach a rozpędzony samochód na kilkudziesięciu

                    > - kierowcy maja egzamin na prawo, uczyli sie przepisow, musza zaplacic OC,
                    > ogolnie wiedza ze moga spowodowac wypadek. Jezeli zas jezdza niebezpiecznie
                    to
                    > licza ze im sie uda nie spowodowac. Rowerzysci w swojej znakomitej
                    wiekszosci
                    > nie maja swiadomosci ze sa grozni dla zycia i zdrowia innych - grunt aby sie
                    > rozpedzic.

                    I odpowiadaja własnym mahjątkiem za spowodowane przez siebie straty
                    Co do umiejętności i znajomości przepisów to poniekąd racja, ale jak narazie
                    (co widać na ulicach) znajomość przepisów i posiadanie uprawnień do
                    prowadzenia pojazdów nie powoduje przestrzegania przepisów

                    > - jezeli kierowcy sie powie 'powodujecie mnostwo wypadkow' to wiekszosc
                    > kierowcow powie 'no tak, prawda'. Rowerzysta na to powie 'my to nic, te 400
                    > zabitych rocznie to doprawdy drobnostka a naprawde niebezpieczni sa piesi'
                    >
                    Polacy uważają że od bydła różni ich umiejętność mowy a nie poruszania się po
                    drogach i piesi są tu znakomitym przykładem, mają gdzieś i łażą całą
                    szerokością i we wszystkich możliwych kierunkach chodnika, mając gdzieś innych
                    przechodniów.
                    Generalnie nie ważna jest znajomość przepisów to nie ona tak naprawde stanowi
                    zagrożenie, najważniejsza jest wszechobecna głupota, chamstwo i brak szcunku
                    dla innych o wyobraźni nawet nie wspominam. I nie ważne czyś pieszy,
                    rowerzysta, kierowca czy rowerzysta ważne czyś idiota czy nie. NIESTETY 90% to
                    idioci. Krótka obserwacja z własnego podwórka. Noc ok. godz 21, na
                    kilometrowym odcinku spotykam 15 rowerzystów 3 posiada i ma włączone światła...
                    KA

                    > pozdrowienia
                    • Gość: behemot Re: 4000 wypadków... IP: *.int.warszawa.sint.pl 29.09.03, 11:08
                      Gość portalu: KA napisał(a):

                      > HI hi a to przykład rodem z jakiejś komedi absurdu. Misiu taki rozpędzony
                      > rower zatrzyma się na kilku metrach a rozpędzony samochód na kilkudziesięciu

                      A wiesz jakie zabezpieczenia sa stosowane z samochodach dla bezpieczenstwa
                      kolizji z pieszym? Wiesz, ze strefy zgniotow uwzgledniaja takze pieszych?
                      A wiesz, ze rower nie ma miekkich powierzchni blachy i spotkanie z kierownica
                      to jak wlaniecie pelna para gaz-rurka w pieszego? Sila uszkodzen moze byc
                      wieksza niz kijem baseballowym? Ilosc gaz-rurek nie podatnych na zgniecenia
                      jest w rowerze dosyc liczna.

                      > I odpowiadaja własnym mahjątkiem za spowodowane przez siebie straty

                      O ile sie zatrzymaja. I bedzie dlugotrwaly proces sadowy a potem egzekucja
                      pieniezna. Jak jest w realu, niebede Ci opowiadal

                      >NIESTETY 90% to idioci.

                      I zgodzilbym sie z Toba, tylko to zdanie jakos utrudnia mi szanse na okreslenie
                      w ktorej grupie sie znajdujesz : "Misiu taki rozpędzony rower zatrzyma się na
                      kilku metrach a rozpędzony samochód na kilkudziesięciu"

                      • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 29.09.03, 16:07
                        A pojeździłeś już na rowerze po mieście??
                        Staram się jak mogę by zaliczono mnie do 10% mniejszości, o wynikach tych
                        starań nie będę się wypowiadał bo nie mnie to oceniać ( chyba nie byłbym
                        obiektywny) Staram się też nie zabierać głosu na tematy o których nie mam
                        pojecia lub moja wiedza jest li tylko wiedzą zasłyszaną i nie sprawdzoną.
                        KA
          • Gość: SHP Re: 4000 wypadków... IP: jednosci:* / 192.168.0.* 25.09.03, 02:46
            Gość portalu: Eaz napisał(a):

            > Nic ująć, dodać mogę kilkanaście obrazków z Ursynowa ( a konkretnie Kabat),
            > gdzie rozpędzeni rowerzyści sieja popłoch wśród pieszych, zwłaszcza tych z
            > dziećmi.

            Taki sam popłoch sieją kierowcy wśród rowerzystów. Nie jest to miłe i
            bynajmniej zachowania takich rowerzystów _nie usprawiedliwiam_.

            > Mam nadzieję, że istnieja rowerzyści rozsądni!

            Zapewne taka sama część, jak wśród kierowców i pieszych...


            POzdro
            Tomek

        • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 25.09.03, 09:51
          Gość portalu: pieszy napisał(a):

          > Moje doswiadczenia jako pieszego:
          > 1. Stoje sobie na przystanku na Sobieskiego przy Dolnej. Sciezka rowerowa
          > wjezdza tam z osobnego pasa w ogolny chodnik, brak widocznosci, wiata,
          > stragany, mnostwo ludzi. Jakis szaleniec na rowerze, ino swist, smignal tuz
          > obok mnie. Mysle sobie: 'tak bracie jezdzac to az sie prosi o wypadek' i ...
          > piec metrow dalej gosciu trafil w kobiete, skotlowal ja dokumentnie i
          jeszcze
          > na nia krzyczy: jestem na sciezce rowerowej!
          > 2. Krakowskie Przedmiescie - waski chodnik, sporo ludzi, duzo przeszkod.
          Grupa
          > rowerzystow pedzi jeden za drugim, znow jak szalency - wystarczy ze zza
          > okraglaczka z reklamami wyjdzie dziecko i gotowe nieszczescie...
          > 3. Plac Zamkowy - ogolnie dobra widocznosc ale sa i strefy z niespodzianka.
          > Mnostwo ludzi w tym male dzieciaki. DZIEN W DZIEN O KAZDEJ PORZE DNIA
          > rowerzysci igraja tam z nieszczesciem, na pelnej predkosci, miedzy ludzmi,
          ze
          > schodow i na schody i zza zakretu.
          > 4. Stare Miasto w szczegolnosci Swietojanska jw. Zwracam grzecznie uwage
          > jedenmu z rozpedzonych ktory akurat sie zatrzymal: 'prosze jezdzic wolniej i
          > ostrozniej, wlasnie czytalem ze w Lublinie rowerzysta trafil w staruszke i
          > dostal dwa lata wiezienia. Rowerzysta na to tonem dosc agresywnym: 'a co ja
          > mam z tym wspolnego?'
          > 5. Na ul. Freta rozpedzony idiota wylatujacy zza zakretu w tlum ludzi w
          waskim
          > przejsciu wjechal mi w dziecko - na szczescie w ostatniej chwili desperacko
          > wyhamowal - uderzenie bylo lekkie.
          > 6. Sobieskiego. Jest sciezka rowerowa ale mnostwo rowerzystow woli pedzic
          > chodnikiem dla pieszych. Bylem swiadkiem jak rozpedzony osobnik najechal na
          > dziecko /tym razem nie moje/, ktore zrobilo kroczek w bok. Doszlo bo
          bijatyki.
          >
          > pozdrowienia dla jezdzacych z rozwaga

          Niestety równie długa będzie lista wtargnięć pieszych na widoczną i oznaczoną
          ścieżkę rowerową...
          Pozdrowienia dla chodzących z rozwagą
          KA
    • Gość: Seco Re: 4000 wypadków... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.03, 10:45
      czlowiek_za_kierownica napisał:

      >> Jak to się ma do waszych zapewnień co do przestrzegania przepisów, jazdy
      > kulturalnej i zdrowej? Okazuje się, że też nie jesteście bez skazy.
      > Więc jak to będzie z tymi przepisami?

      Czy my spowodowalismy wypadek? Powiedz szczerze? No wlasnie. Nie uogolniaj co
      nas pytasz o jakich losi co spowodowali wypadek?


      >
      > pozdrawia was człowiek_za_kierownicą łamiący tylko przepis o ograniczeniu
      > prędkości podczas jazdy na pustej szosie.

      I dobrze, my tez nie lamiemy przepisow. A przy okazji, co ty na to, jakby
      zapytal dlaczego zbyt szybko jadac samochody powoduja wypadki? Jak to sie ma do
      twoich zapewnien o przepisowej jezdzie. No wlasnie.

      Generalniety jezdzisz dobrze. my jezdzim dobrze, debile sie zabijaja i
      rozwalaja.

      Pozdrawiam

      • czlowiek_za_kierownica Re: 4000 wypadków... 14.08.03, 12:30
        Gość portalu: Seco napisał(a):

        > Czy my spowodowalismy wypadek? Powiedz szczerze? No wlasnie. Nie uogolniaj co
        > nas pytasz o jakich losi co spowodowali wypadek?

        pytanie jak pytanie - nie bierz tego tak osobiście do siebie, chyba że masz coś
        na sumieniu.


        > I dobrze, my tez nie lamiemy przepisow. A przy okazji, co ty na to, jakby
        > zapytal dlaczego zbyt szybko jadac samochody powoduja wypadki? Jak to sie ma
        > do twoich zapewnien o przepisowej jezdzie. No wlasnie.

        zgadza się, jak ktoś nieodpowiedzialny siada za kierownicą, to nawet na pustej
        drodze wyląduje na drzewie, choćby to było jedyne drzewo w okolicy 5 km. o
        trunkujących nie wspomnę...


        pozdrawiam
          • czlowiek_za_kierownica do ponponki... 20.08.03, 16:22
            Gość portalu: ponponka napisał(a):

            > Takich co uwazaja ze jezdzac szybko jezdza bezpiecznie widuje sie najczesciej
            > na drzewach lub pozostaja po nich krzyze przy drogach.

            zgadzam sie, ze oni mieli falszywe mniemanie o swoich zdolnosciach...


            > Zycze Ci abys nigdy nie musial zalowac, ze jechales za szybko...

            droga Ponponko,
            jesli jeszcze nie zauwazylas, jestem niezwykly, troche musze sie pochwalic ;-)
            musze Ci sie teraz przyznac, ze w miare wzrostu liczby przejechanych kilometrow
            na moim liczniku zmniejsza sie ilosc sytuacji, w ktorych noga robi sie ciezka.
            a mowiac w skrocie ostatnio jezdze juz coraz wolniej. i to glownie z powodu
            innych uzytkownikow drog, albowiem ta beztroska i falszywe pojecie o wlasnych
            umiejetnosciach szerza takie spustoszenie na drogach, ze to tylko kwestia
            czasu, kiedy statystycznie padnie na mnie. chce byc przygotowany do takiej
            chwili, stad to zdejmowanie nogi z gazu. mam niestety takie usposobienie, ze
            pewnikiem do konca zycia mialbym problem, gdybym zrobil krzywde jakiemus
            czlowiekowi potracajac jego lub co gorsza jego dziecko. a poza tym, jak mowi
            znane porzekadlo ludowe "wolniej jedziesz, dalej zajedziesz", cos w tym jest.

            pozdrawiam Cie serdecznie
      • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 26.09.03, 10:21
        Gość portalu: Seco napisał(a):

        > Generalniety jezdzisz dobrze. my jezdzim dobrze, debile sie zabijaja i
        > rozwalaja.
        >
        > Pozdrawiam
        >
        Niestety debile przy okazji zabijają i okaleczaja normalnych, bo gdyby
        chodziło tylko i wyłącznie o debili... och Seco ta myśl maliną mi w głowie
        zakwita, miodzio ale fajnie by było i poziom inteligencji w narodzie by wzrósł
        ( no ale eksterminacja zabronioną jest a debile jak pijacy sobie nic a innym
        tak)
        Pozdrawiam KA
    • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 14.08.03, 12:00
      czlowiek_za_kierownica napisał:

      > Witam,
      >
      > nie dalej jak w czasie weekendu miły porucznik policji zapodał w telewizorze
      > w czasie wysokiej oglądalności, że w roku 2002 rowerzyści spowodowali w
      > Polsce ok. 4000 tzw. 'zdarzeń drogowych' - czyli wypadków, w wyniku czego z
      > życiem na tym padole łez pożegnało się 10% ich sprawców.
      >
      > Oczywiście w porównaniu z motocyklistami czy samochodziarzami to nie jest
      > dużo, ale mam pytanie takiej oto natury:
      > Jak to się ma do waszych zapewnień co do przestrzegania przepisów, jazdy
      > kulturalnej i zdrowej? Okazuje się, że też nie jesteście bez skazy.
      > Więc jak to będzie z tymi przepisami?
      >
      > pozdrawia was człowiek_za_kierownicą łamiący tylko przepis o ograniczeniu
      > prędkości podczas jazdy na pustej szosie.

      Witaj o Wielki.
      Widze że znalazłeś sobie nowy powód do przejechania się po nas. 4tys. to
      ułamek ogólnej liczby wypadków i odnotowanych wykroczeń, to raz, a dwa to tak
      jak i kierowcy tak i rowerzyści są różnych kategori(do tego grona zalicza się
      też tych małorolnych na zdezelowanych pozbawionych oświetlenia Ukrainach,
      zupełnie nieświadomych zasad ruchu)
      KA
      PS
      Przyjacielu drogi czy w ten długi weekend wybierasz się nad morze w okolice
      Koszalina????
      KA
      • czlowiek_za_kierownica Re: 4000 wypadków... 14.08.03, 12:42
        Gość portalu: KA napisał(a):

        > Witaj o Wielki.

        Witaj o Śmigła,

        > Widze że znalazłeś sobie nowy powód do przejechania się po nas.

        przecież wiesz, że nie lubię jeździć po was, ale raczej obok was :-)
        w czasie kulturalnego wyprzedzania oczywiście


        > 4tys. to ułamek ogólnej liczby wypadków i odnotowanych wykroczeń, to raz,

        zgadza się, ale byłem naprawdę zdziwiony, że tak dużo jednak. to nie jest
        liczba wypadków z uczestnictwem rowerzystów, ale liczba wypadków spowodowanych
        przez rowerzystów.


        > a dwa to tak jak i kierowcy tak i rowerzyści są różnych kategori(do tego
        > grona zalicza się też tych małorolnych na zdezelowanych pozbawionych
        > oświetlenia Ukrainach, zupełnie nieświadomych zasad ruchu)

        no jasne, to też rozumiem, są przecież i samochodziarze w zdezelowanych
        pudełeczkach z zamierzchłej epoki lub nawet tacy, którzy przesiedli się wczoraj
        z ławki woźnicy za kierownicę i zamiast hamować pedałem próbują ciągle jeszcze
        ciągnąć lejce :-)


        > Przyjacielu drogi czy w ten długi weekend wybierasz się nad morze w okolice
        > Koszalina????

        żałuję, ale niestety wróciłem stamtąd 1.08.
        możesz śmigać spokojnie, mnie nie spotkasz,
        choć nie wiem, czy czy to dobrze, czy źle ;-)

        pozdrawiam BISowo
        • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 14.08.03, 14:39
          czlowiek_za_kierownica napisał:

          > Witaj o Śmigła,

          Jeśli już to Śmigły

          > zgadza się, ale byłem naprawdę zdziwiony, że tak dużo jednak. to nie jest
          > liczba wypadków z uczestnictwem rowerzystów, ale liczba wypadków
          spowodowanych
          > przez rowerzystów.
          A ktoś tu na tyforum niedawno twierdził że szkoda kasy na ścieżki po których
          jeżdzi jeden rowerzysta na godzine....


          > > a dwa to tak jak i kierowcy tak i rowerzyści są różnych kategori(do tego
          > > grona zalicza się też tych małorolnych na zdezelowanych pozbawionych
          > > oświetlenia Ukrainach, zupełnie nieświadomych zasad ruchu)
          >
          > no jasne, to też rozumiem, są przecież i samochodziarze w zdezelowanych
          > pudełeczkach z zamierzchłej epoki lub nawet tacy, którzy przesiedli się
          wczoraj
          >
          > z ławki woźnicy za kierownicę i zamiast hamować pedałem próbują ciągle
          jeszcze
          > ciągnąć lejce :-)
          >
          >
          > > Przyjacielu drogi czy w ten długi weekend wybierasz się nad morze w okolic
          > e
          > > Koszalina????
          >
          > żałuję, ale niestety wróciłem stamtąd 1.08.
          > możesz śmigać spokojnie, mnie nie spotkasz,
          > choć nie wiem, czy czy to dobrze, czy źle ;-)
          >
          > pozdrawiam BISowo
          W takim razie w niedziele pozdrowie morze od Ciebie
          KA
          • czlowiek_za_kierownica Re: 4000 wypadków... 14.08.03, 14:52
            Gość portalu: KA napisał(a):

            > Jeśli już to Śmigły

            och, sorrki Śmigły, nie wiem, dlaczego tak mi wyszło ;-) ech marzenia.


            > A ktoś tu na tyforum niedawno twierdził że szkoda kasy na ścieżki po których
            > jeżdzi jeden rowerzysta na godzine....

            czyżbyś podejrzewał mnie? zawsze mówiłem, że jestem za ścieżkami, bo to oznacza
            odseparowanie samochodów i rowerzystów i większe bezpieczeństwo dla obu grup. i
            to jest obowiazek miasta, zreszta o ile sie nie myle drogowcy juz w tej chwili
            budujac lub remontujac ulice musza obok wybudowac sciezke i chodnik.


            > W takim razie w niedziele pozdrowie morze od Ciebie

            thx, milej podrozy, zazdroszcze, morze jest chyba cieplutkie :-)
      • Gość: KA Re: Śmigły... IP: 217.153.16.* 27.08.03, 15:22
        To nie był tylko weekend, nad morze dotarłem po trzech dniach jazdy (okolice
        Kołobrzegu)i po drodze zmuszony byłem przypomnieć sobie ze te tereny wcale do
        płaskich nie nalężą a i definicje górki też zmieniłem.Powrót już pociągiem w
        niedziele. Ogólnie fajnie, choć po 1,5 miesięcznej przerwie w jeżdzie rowerem
        nie obyło się bez kontuzji co zepsuło uroki jazdy.
        Dzięki za pozdrowienia KA
        • czlowiek_za_kierownica Re: Śmigły... 04.09.03, 13:57
          Gość portalu: KA napisał(a):

          > To nie był tylko weekend, nad morze dotarłem po trzech dniach jazdy (okolice
          > Kołobrzegu) i po drodze zmuszony byłem przypomnieć sobie ze te tereny wcale
          > do płaskich nie należą a i definicje górki też zmieniłem.

          Twardziel z Ciebie, Śmigły - 3 dni pedałowania, dobrze, że pogodę miałeś nie
          taką, jak dziś...

          > Dzięki za pozdrowienia KA

          i znów pozdrawiam
    • robertrobert1 Re: 4000 wypadków... 27.08.03, 18:17
      Jesli chodzi o mnie to na 4 letni staz ciaglej jazdy po miescie to na asfalcie
      lezalem 3 razy. Dodam, ze w ciagu roku przejezdzam na rowerze 10 000 km
      (slownie: dziesiec tysiecy km). Wszystkie te upadki byly spowodowane
      wymuszeniem pierszenstwa na mojej osobie prze kierowcow, ktorym nie chcialo sie
      nacisnac pedalu chamulca.
      Oprocz tych upadkow mialem kilkadziesiat wykroczen (rowniez spowodowanych przez
      kierowcow), ktore skrupulatnie notuje i systematycznie kieruje sprawy na
      Policje.
      Jak do tej pory jeszcze ani razu nie zostalem ukarany mandatem karnym ani tez
      nie bylem sprawca jakiegokolwiek wypadku czy kolizji a chcialbym dodac, iz po
      przejsciach dla pieszych nigdy nie przechodze tylko przejezdzam.

      Tak wiec moja osoba nijak sie ma do w/w statystyki.
      • potomar Re: 4000 wypadków... 28.08.03, 09:28
        robertrobert1 napisał:

        > chcialbym dodac, iz po
        > przejsciach dla pieszych nigdy nie przechodze tylko
        przejezdzam.

        Oczywiście przejściach z wydzielonymi pasami dla rowerów,
        mam nadzieję.
      • Gość: behemot Re: 4000 wypadków... IP: *.int.warszawa.sint.pl 28.08.03, 10:45
        robertrobert1 napisał:

        Wszystkie te upadki byly spowodowane
        > wymuszeniem pierszenstwa na mojej osobie prze kierowcow, ktorym nie chcialo
        sie
        >
        > nacisnac pedalu chamulca.

        Wymuszanie, bo nie chcieli nacisnac hamulca... Jak ma sie pierwszenstwo to
        istnieje cos takiego jak zaufanie na drodze i nie trzeba hamowac przed kazdym
        skrzyzowaniem, zeby upewnic sie czy "podporzadkowany" rozumie co to znaczy miec
        pierwszenstwo. Ale jak widac "podporzadkowany" zawsze rozumuje droge z
        pierwszenstwem jako "wymuszana" - no comments


        > Oprocz tych upadkow mialem kilkadziesiat wykroczen (rowniez spowodowanych
        przez
        >
        > kierowcow), ktore skrupulatnie notuje i systematycznie kieruje sprawy na
        > Policje.

        Jak do tej pory jeszcze ani razu nie zostalem ukarany mandatem karnym ani tez
        > nie bylem sprawca jakiegokolwiek wypadku czy kolizji a chcialbym dodac, iz po
        > przejsciach dla pieszych nigdy nie przechodze tylko przejezdzam.

        Szkoda ze rowery nie maja tablic rejestracyjnych... z przyjemnoscia na takiego
        anonimowego "odwazniaka" systematycznie kierowalbym sprawy na policje i
        skrupulatnie notowal jego przekroczenia.
        Ostatnio zlamalem przepis o 1 m. odleglosci od rowerzysty, bo ustawil sie obok
        mnie na pasie przed przejsciem dla pieszych i z przyjemnoscia wyprzedzalem go o
        milimetry mojego lusterka. Oczywiscie uprzednio (przed dojazdem do swiatel)
        wyprzedzilem go przepisowo, ale palant stwierdzil, ze jest miejsce na dwa
        pojazdy na jednym pasie drogi, wiec wtedy juz nie mialem skrupulow - jesli jemu
        nie przeszkadzalo brak jednego metra ode mnie, wiec mnie tez kurtuazja nie musi
        obowiazywac, w szczegolnosci wtedy, kiedy na prawym pasie tez ruszala kolejka.
        Debil oczywiscie potem z wsciekloscia patrzyl na tyl mojego samochodu, tylko
        zamiast tego powinien wczesniej myslec i stosowac sie do przepisow. Nastepnym
        razem podczas ruszania zepchne go z drogi i mam gdzies, ze porysuje mi
        karoserie wgniecie blotnik itp.. na takich mam moj drugi samochod, ktorego mi
        ani troche nie szkoda.
        • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 28.08.03, 11:17
          Gość portalu: behemot napisał(a):

          >>
          > Szkoda ze rowery nie maja tablic rejestracyjnych... z przyjemnoscia na
          takiego
          > anonimowego "odwazniaka" systematycznie kierowalbym sprawy na policje i
          > skrupulatnie notowal jego przekroczenia.
          > Ostatnio zlamalem przepis o 1 m. odleglosci od rowerzysty, bo ustawil sie
          obok
          > mnie na pasie przed przejsciem dla pieszych i z przyjemnoscia wyprzedzalem
          go o
          >
          > milimetry mojego lusterka. Oczywiscie uprzednio (przed dojazdem do swiatel)
          > wyprzedzilem go przepisowo, ale palant stwierdzil, ze jest miejsce na dwa
          > pojazdy na jednym pasie drogi, wiec wtedy juz nie mialem skrupulow - jesli
          jemu
          >
          > nie przeszkadzalo brak jednego metra ode mnie, wiec mnie tez kurtuazja nie
          musi
          >
          > obowiazywac, w szczegolnosci wtedy, kiedy na prawym pasie tez ruszala
          kolejka.
          > Debil oczywiscie potem z wsciekloscia patrzyl na tyl mojego samochodu, tylko
          > zamiast tego powinien wczesniej myslec i stosowac sie do przepisow.
          Nastepnym
          > razem podczas ruszania zepchne go z drogi i mam gdzies, ze porysuje mi
          > karoserie wgniecie blotnik itp.. na takich mam moj drugi samochod, ktorego
          mi
          > ani troche nie szkoda.
          KA
          Myśle że za późno już na leczenie, ale pamiętaj że za takie numery ktoś ci
          może zdrowo dokopać, a drugiej zapasowej gęby pewnie nie masz.
          KA
        • michaues Re: 4000 wypadków... 28.08.03, 12:11
          Gość portalu: behemot napisał(a):
          > Wymuszanie, bo nie chcieli nacisnac hamulca... Jak ma sie pierwszenstwo to
          > istnieje cos takiego jak zaufanie na drodze i nie trzeba hamowac przed
          kazdym
          > skrzyzowaniem, zeby upewnic sie czy "podporzadkowany" rozumie co to znaczy
          miec
          >
          > pierwszenstwo. Ale jak widac "podporzadkowany" zawsze rozumuje droge z
          > pierwszenstwem jako "wymuszana" - no comments

          Jak samochód skręca w prawo na zielonym, to raczej nie ma pierwszeństwa. A w
          takich sytuacjach kierowcy (niektórzy) uwielbiają śmignąć przed pieszym czy
          rowerzystą.

          > Ostatnio zlamalem przepis o 1 m. odleglosci od rowerzysty, bo ustawil sie
          obok
          > mnie na pasie przed przejsciem dla pieszych i z przyjemnoscia wyprzedzalem
          go o
          >
          > milimetry mojego lusterka.

          I co, dumny z siebie jesteś? A jak sam jeden spuściłeś łomot taim trzem, to im
          pewnie kredki powypadały z tornistrów?

          Nastepnym
          > razem podczas ruszania zepchne go z drogi i mam gdzies, ze porysuje mi
          > karoserie wgniecie blotnik itp.. na takich mam moj drugi samochod, ktorego
          mi
          > ani troche nie szkoda.

          No to gratuluję. Żałosny, zakompleksiony facecik.
          • Gość: behemot Re: 4000 wypadków... IP: *.int.warszawa.sint.pl 28.08.03, 12:23
            michaues napisał:

            > Jak samochód skręca w prawo na zielonym, to raczej nie ma pierwszeństwa. A w
            > takich sytuacjach kierowcy (niektórzy) uwielbiają śmignąć przed pieszym czy
            > rowerzystą.

            Czy pisalem o tym? Klopoty ze zrozumieniem tekstu pisanego? Kolega Robert
            przyznal sie, ze zostalo na nim wymuszone pierwszenstwo... wymuszenie
            pierwszenstwa z samej nazwy jest sprzeczne z logika, gdyz jak sie ma
            pierwszonstwo to nie trzeba go wymuszac. Lepiej nie czytaj, jak nie rozumiesz,
            i nie pi...dziel o zielonych skretach w prawo, jak nie wiesz co pisac.


            > No to gratuluję. Żałosny, zakompleksiony facecik.

            Wzajemnie.
            • michaues Re: 4000 wypadków... 28.08.03, 13:18
              Gość portalu: behemot napisał(a):

              > Czy pisalem o tym? Klopoty ze zrozumieniem tekstu pisanego? Kolega Robert
              > przyznal sie, ze zostalo na nim wymuszone pierwszenstwo... wymuszenie
              > pierwszenstwa z samej nazwy jest sprzeczne z logika, gdyz jak sie ma
              > pierwszonstwo to nie trzeba go wymuszac. Lepiej nie czytaj, jak nie
              rozumiesz,
              > i nie pi...dziel o zielonych skretach w prawo, jak nie wiesz co pisac.

              Właśnie w opisanej przeze mnie sytuacji, kierowcy wymuszają coś, do czego nie
              mają prawa. Potocznie nazywa się to "wymuszeniem pierwszeństwa". A wiem o czym
              piszę, bo kilka razy na ścieżce rowerowej na Marszałkowskiej miałem problem z
              takimi debilami (może z tobą...)

              > > No to gratuluję. Żałosny, zakompleksiony facecik.
              >
              > Wzajemnie.

              O nie! Ja się nie chwalę swoim chamstwem, wiec z tobą przegrywam w tej
              konkurencji
              • Gość: behemot Re: 4000 wypadków... IP: *.int.warszawa.sint.pl 28.08.03, 14:12
                michaues napisał:

                > O nie! Ja się nie chwalę swoim chamstwem, wiec z tobą przegrywam w tej
                > konkurencji

                Tak przegrywasz, bo nie rozumiesz o czym pisze - a pisze o tym, ze nie mam
                szacunku dla tych, ktorzy lamia przepisy i wobec nich tez nie bede stosowal sie
                do przepisow.

                Napisalem- wyprzedzilem go przepisowo 1 m a on stwierdzil, ze jeden pas jest
                wystarczajacy dla dwoch pojazdow. TO JEST LAMANIE PRAWA. Jesli ktos zlamal go
                do niech sie nie dziwi, ze ruszajac razem z nim bede go wymijal na milimetry a
                nawet przepychal sie z nim na tej drodze, bo to on sie wepchnal, nie ja.. na
                wlasne zyczenie sie wepchnal, myslac, ze ma czolg pancerny a nie rower (to nie
                jest CHAMSTWO - to jest wzajemny stosunke obu uczestnikow ruchu do siebie
                polegajacy na obustronnym olewnictwie moczowym - tak samo ja czuje chamstwo z
                jego strony, kiedy najpierw obdarzylem go szacunkiem, tak samo mam prawo byc
                chamem wobec niego) . Glupote ludzka trzeba pietnowac a nie jej bronic.
                Jeszcze raz: przeczytaj pomysl, zrozum. Potem pisz o moich kompleksach. A moim
                kompleksem jest to, ze nienawidze obludy jaka jest powszechna wsrod rowerzystow
                na temat tego, ze chwala sie lamiac przepisy a wymagaja by je stosowali wszyscy
                inni wobec nich i jeszcze twierdza ze wszystko wobec nich jest chamstwem i ze
                oni sa slabsi w ruchu na jezdni, wiec trzeba ich bronic. PRECZ Z OBLUDA.

                Nagle przeszkadza Ci "potocznie nazywane" wymuszanie pierwszenstwa przez
                kierowcow na sciezce, a nie przeszkadza Ci wymuszanie pierwszenstwa przez
                rowerzyste podjezdzajcego do swiatel? Ja jestem zakompleksiony, a ty jestes
                kolejnym rowerowym obludnikiem.
                • michaues Re: 4000 wypadków... 28.08.03, 18:29
                  Gość portalu: behemot napisał(a):

                  > Tak przegrywasz, bo nie rozumiesz o czym pisze - a pisze o tym, ze nie mam
                  > szacunku dla tych, ktorzy lamia przepisy i wobec nich tez nie bede stosowal
                  sie
                  >
                  > do przepisow.

                  I to jest problem. Nie tylko twój, ale całego kraju. Albo inaczej: dzięki
                  takim jak ty, jest to problem kraju. Dzięki debilom, którzy na złość będą
                  łamać przepisy i jeszcze będą się tym chełpić.

                  > Nagle przeszkadza Ci "potocznie nazywane" wymuszanie pierwszenstwa przez
                  > kierowcow na sciezce, a nie przeszkadza Ci wymuszanie pierwszenstwa przez
                  > rowerzyste podjezdzajcego do swiatel? Ja jestem zakompleksiony, a ty jestes
                  > kolejnym rowerowym obludnikiem.

                  Zacytuj, gdzie napisałem powyższe. Chamstwo rowerzystów jest dla mnie tak samo
                  ochydne, jak chamstwo kierowców. Tego ostatniego mamy jednak więcej.
                  Ja nie łamię przepisów. A jeśli bym to zrobił, to wstydziłbym się o tym pisać.
                  Ale wstyd to pojęcie raczej ci obce.
                • Gość: SHP Re: 4000 wypadków... IP: jednosci:* / 192.168.0.* 29.08.03, 22:00
                  Gość portalu: behemot napisał(a):

                  > Napisalem- wyprzedzilem go przepisowo 1 m a on stwierdzil, ze jeden pas jest
                  > wystarczajacy dla dwoch pojazdow. TO JEST LAMANIE PRAWA.

                  Rowerzystę wyprzedzasz zawsze drugim pasem, mam rozumieć?

                  > Jesli ktos zlamal go
                  > do niech sie nie dziwi, ze ruszajac razem z nim bede go wymijal na milimetry

                  Biedny ty jesteś. Pokaż, jaki jesteś silny i zdmuchnij rowerzystę na chodnik za
                  to, że śmiał stanąć obok twojego pojazdu...

                  > Glupote ludzka trzeba pietnowac a nie jej bronic.

                  Agresja rodzi agresję. To nie rowerzysta był agresywny, tylko ty.

                  > ...i jeszcze twierdza ze wszystko wobec nich jest chamstwem i ze
                  > oni sa slabsi w ruchu na jezdni, wiec trzeba ich bronic. PRECZ Z OBLUDA.

                  Racja. Stosujmy miejskie prawo dżungli. Słabsi niech nawet nie myślą o
                  wyjechaniu na ulicę, jak nie mają samochodu. Tempić ich, jak robactwo.
                  Przetrwają tylko najsilniejsi.

                  > Nagle przeszkadza Ci "potocznie nazywane" wymuszanie pierwszenstwa przez
                  > kierowcow na sciezce, a nie przeszkadza Ci wymuszanie pierwszenstwa przez
                  > rowerzyste podjezdzajcego do swiatel?

                  Przepraszam, co on wymusza? Gwałtownie zajeżdża drogę, hamując z piskiem opon?
                  Skoro stoisz na skrzyżowaniu (nie poruszasz się), to o jakim wymuszaniu
                  pierwszeństwa ty mówisz, bo jakoś nie mogę tego zrozumieć.
                  Poza tym, przepisy wyraźnie mówią, że rowerzysta powinien jechać maksymalnie
                  blisko prawej strony drogi (ty też tak uważasz: parę postów wcześniej). To jak
                  ma rowerzysta omijać samochody, skoro uważasz, że z prawej strony nie wolno?
                  Powiesz, że nie musi. Kierowca też nie musi wyprzedzać rowerzysty. Ty tak
                  zrobiłeś, a dziwisz się, że gościu wziął cię z twojej prawej. Po co go
                  wyprzedzałeś, skoro za chwilę było skrzyżowanie i wiedziałeś, że będziesz
                  czekał? Nie mogłeś wyprzedzić go dopiero za skrzyżowaniem i to tak, by więcej
                  do ciebie nie mógł dojechać? Ponoć po mieście przejeżdżasz dystans 50km w ciągu
                  godziny. Jakim cudem dogania ciebie rowerzysta?

                  Tomek
                  PS. Jadąc po mieście samochodem zawsze na skrzyżowaniu zostawiam rowerzyście
                  miejsce z prawej strony. Generalnie jednak, nie doprowadzam do sytuacji, by
                  musiał mnie sto razy wyprzedzać. To nie jest trudne. Wystarczy odrobina kultury.

            • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 28.08.03, 15:51
              Gość portalu: behemot napisał(a):

              > michaues napisał:
              >
              > > Jak samochód skręca w prawo na zielonym, to raczej nie ma pierwszeństwa. A
              > w
              > > takich sytuacjach kierowcy (niektórzy) uwielbiają śmignąć przed pieszym cz
              > y
              > > rowerzystą.
              >
              > Czy pisalem o tym? Klopoty ze zrozumieniem tekstu pisanego? Kolega Robert
              > przyznal sie, ze zostalo na nim wymuszone pierwszenstwo... wymuszenie
              > pierwszenstwa z samej nazwy jest sprzeczne z logika, gdyz jak sie ma
              > pierwszonstwo to nie trzeba go wymuszac. Lepiej nie czytaj, jak nie
              rozumiesz,
              > i nie pi...dziel o zielonych skretach w prawo, jak nie wiesz co pisac.
              >
              >
              > > No to gratuluję. Żałosny, zakompleksiony facecik.
              >
              > Wzajemnie.
              A jeśli ktoś wymusza od ciebie oddanie mu twoich pieniedzy to znaczy że ma do
              tego prawo?????? No ta twoja potłuczona logika jest ciekawa inaczej....
              KA
            • Gość: Robert Poprawka dla Behemota IP: *.astercity.net 28.08.03, 17:39
              Gość portalu: behemot napisał(a):
              . wymuszenie
              > pierwszenstwa z samej nazwy jest sprzeczne z logika, gdyz jak sie ma
              > pierwszonstwo to nie trzeba go wymuszac.

              Byc moze ja sie zle wyrazilem, ale nie sadze, wiec precyzuje:

              W/w sytuacjach nie ustepiono mi pierszenstwa przejazdu.

              Czy teraz wszystko jest jasne?
        • Gość: r Re: 4000 wypadków... IP: *.astercity.net 28.08.03, 17:32
          Gość portalu: behemot napisał(a):

          > Szkoda ze rowery nie maja tablic rejestracyjnych... z przyjemnoscia na
          takiego
          > anonimowego "odwazniaka" systematycznie kierowalbym sprawy na policje i
          > skrupulatnie notowal jego przekroczenia.

          Ja takze przejezdzam przez przejscia dla pieszych na swoim trojkolowym rowerku.
          Dla wyjasnienia dodam, ze jestem inwalida nie posiadajaca konczyn dolnych. Czy
          mnie takze bys kierowal na Policje?

          > i z przyjemnoscia wyprzedzalem go o
          > milimetry mojego lusterka.

          To teraz wiesz dlaczego niektorzy rowerzysci jezdza srodkiem pasa a nie tuz
          przy krawezniku.

          > Oczywiscie uprzednio (przed dojazdem do swiatel)
          > wyprzedzilem go przepisowo, ale palant

          Ach jakie piekne okreslenie osoby jadacej na rowerze. Chcialbym sie znizyc do
          Twojego poziomu azeby podczas rozmowy nikt sie nie wywyzszal, zatem wiec prosze
          cie abys podal jak mam sie do ciebie zwracac?

          > jesli jemu
          > nie przeszkadzalo brak jednego metra ode mnie,

          Pamietaj, ze rowerzysta ma zachowac bezpieczny odstep od innych uzytkownikow
          drogi (w tym takze samochodow) natomiast inni musza od rowerzysty zachowac
          odstep nie mniejszy niz jeden metr. Czy dostrzegasz ta roznice? Mozesz sie z
          tym zgadzac lub nie ale takie sa przepisy.

          > Debil

          O! znowu to piekne okreslenie.

          > Nastepnym
          > razem podczas ruszania zepchne go z drogi

          A to juz jest grozba, ktora podlega karze. Zatem jesli jestes taki odwazny,
          zarowno na drodze jak i w slowach podaj wiec swoje dane personalne azebym mogl
          cie pozwac na Policje. Jesli tego nie zrobisz to nie miej do mnie pretensji, ze
          nazwe cie gównizem bo wlasnie zachowujesz sie jak kilkuletnie dziecko.
          > karoserie wgniecie blotnik itp.. na takich mam moj drugi samochod, ktorego mi
          > ani troche nie szkoda.
          • Gość: behemot Re: 4000 wypadków... IP: *.int.warszawa.sint.pl 28.08.03, 18:14
            Gość portalu: r napisał(a):

            > Ja takze przejezdzam przez przejscia dla pieszych na swoim trojkolowym
            rowerku.
            >
            > Dla wyjasnienia dodam, ze jestem inwalida nie posiadajaca konczyn dolnych.
            Czy
            > mnie takze bys kierowal na Policje?

            To jest pojazd inwalidzki , nie rower, poza tym jako inwalida masz inne
            chroniace Ciebie przepisy.

            > To teraz wiesz dlaczego niektorzy rowerzysci jezdza srodkiem pasa a nie tuz
            > przy krawezniku.

            I niech tak robia. Tylko niech nie zajezdzaja drogi innym pojazdom.

            >
            > > Oczywiscie uprzednio (przed dojazdem do swiatel)
            > > wyprzedzilem go przepisowo, ale palant
            >
            > Ach jakie piekne okreslenie osoby jadacej na rowerze. Chcialbym sie znizyc do
            > Twojego poziomu azeby podczas rozmowy nikt sie nie wywyzszal, zatem wiec
            prosze
            >
            > cie abys podal jak mam sie do ciebie zwracac?

            Przepraszam, ale czy wpychanie sie drugiego pojazdu na jeden pas jezdni i
            stanie obok jest przejawem wysokiego stopnia inteligencji? Czy swoim pojazdem
            trojkolowym wpychasz sie obok samochodu przed ktorym przechodzi na pasach
            pieszy? Powaznie? tak robisz? Podaj mi uzasadnienie dla takiego manewru? Jeden
            pas przejscie dla pieszych i Twoje wciskanie sie pomidzy kraweznik i moje felgi
            tylko po to zeby stac obok mnie, kiedy na pasach przepuszczam pieszego... Podaj
            mi prosze przyczyne dla ktorych musisz wciskac sie obok mnie?


            > > jesli jemu
            > > nie przeszkadzalo brak jednego metra ode mnie,
            >
            > Pamietaj, ze rowerzysta ma zachowac bezpieczny odstep od innych uzytkownikow
            > drogi (w tym takze samochodow) natomiast inni musza od rowerzysty zachowac
            > odstep nie mniejszy niz jeden metr. Czy dostrzegasz ta roznice? Mozesz sie z
            > tym zgadzac lub nie ale takie sa przepisy.

            Podaj mi przyczyne dla ktorych musisz wciskac sie obok mnie, kiedy ustepuje
            pierwszenstwa pieszemu na pasach. Podaj mi przepis, gdzie jest napisane, ze
            mozesz wyprzedzac pojazd stojacy w celu ustapienia pierwszenstwa pieszemu.
            Tak!! Wyprzedzasz od momentu, kiedy mijasz zarys brylu mojej karoserii.. WOLNO
            TAK??? Nawet pojazdowi inwalidy tego nie wolno!! W jakim celu wciskasz sie
            pomiedzy kraweznik i moj samochod, kiedy ustepuje pierwszenstwa pieszemu na
            pasach? Jak moge ruszyc, zeby wyminac Ciebie z metrowa odlegloscia? Pamietaj...
            najpierw to TY zlamales przepis o wyprzedzaniu pojazdu ustepujacego
            pierwszenstwo pieszemu - najslabszemu uczestnikowi ruchu. Twoje zatrzymanie sie
            obok mnie moglo tylko swiadczyc o tym, ze zreflektowales sie, ze byli
            przechodnie na jezdni.. inaczej bys ich pozabijal!

            >
            > > Debil
            >
            > O! znowu to piekne okreslenie.

            A jakie inaczej stosowac wobec tak nie myslacej istoty?

            >
            > > Nastepnym
            > > razem podczas ruszania zepchne go z drogi
            >
            > A to juz jest grozba, ktora podlega karze.

            NIE WOBEC CIEBIE, ale widze, ze poczuwasz sie wiec wnioskuje, ze jestes
            wlasnie takim kierowca roweru, ktory LAMIE przepisy.

            Zatem jesli jestes taki odwazny,
            > zarowno na drodze jak i w slowach podaj wiec swoje dane personalne azebym
            mogl
            > cie pozwac na Policje.

            Podaj mi swoje, zebym mogl zglosic, ze wyprzedzasz podczas przepuszczania
            pieszych na przejsciu, oraz znowelizowales definicje o ruchu pojazdow na jednym
            pasie drogi- to jest pierwsza przyczyna dla ktorej sklonny bylbym nie
            respektowac wobec Ciebie prawa poza tym, jeszcze znieslawiles mnie i
            zaszantazowales, wiec takze mozna sie o to sadzic.
            • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 29.08.03, 12:11
              Wielokrotnie dostałeś już odpowiedzi na te pytania, myśle że jedynym sposobem
              byś coś z tego zrozumiał to przejechanie się ulicami i ścieżkami warszawy na
              rowerze. Może gdy pojeżdzisz i na własnej skórze poczujesz to zrozumiesz nasz
              punkt widzenia i postępowanie.
              KA
              PS kilka dni jazdy rowerem napewno cię nie zabije, no chyba że zrobi to jakiś
              kierowca...
              KA
              • Gość: rafi Re: tak uwaga... IP: 157.25.31.* 04.09.03, 10:22
                nie wiem czy zwróciliscie uwage na jeden szczegół: w opracowaniach policyjnych
                na temat wypadków, liczba ok 4000 jest podawana jako "wypadki z udziałem
                rowerzystów". no, miły pan policjant powiedział to ciut w innej wersji, niby
                nieznacznie, ale chyba jest róznica, co? pamietajmy, ze sprawa wyglada zawsze
                tak jak nam ja pokażą i czasem nie warto tak slepo łykac tego co nam podadzą.
                a co do tej "fascynujacej" dyskusji wyzej, fakt, żeby zobaczyc jak to jest "byc
                rowerzysta na ulicy" trzeba wyjechac rowerem, chocby raz, na próbe i zobaczyc
                jak to jest naprawde. pozdrawiam
                • czlowiek_za_kierownica gwoli ścisłości... 04.09.03, 14:35
                  Gość portalu: rafi napisał(a):

                  > nie wiem czy zwróciliscie uwage na jeden szczegół: w opracowaniach
                  > policyjnych na temat wypadków, liczba ok 4000 jest podawana jako "wypadki z
                  > udziałem rowerzystów". no, miły pan policjant powiedział to ciut w innej
                  > wersji, niby nieznacznie, ale chyba jest róznica, co?

                  niestety, miły/a kolego/koleżanko rafi.
                  nie masz racji. to, co powiedział miły pan policjant, później powróciło w
                  czasie dyskusji na temat OC dla rowerzystów (chyba założe osobny wątek na ten
                  temat, bo jeszcze jakoś nikt z Was go nie poruszył).
                  Zobacz Rzeczpospolitą z dnia 16.08.2003 w dodatku "Prawo co dnia" stoi:
                  "Gdy rower uszkodzi auto" i statystyka:
                  2000 - ogółem wypadków 57331, zabitych 6294, rannych 71638
                  spowodowane przez rowerzystów 4300, zabitych 393, rannych 4090
                  2001 - ogółem wypadków 53799, zabitych 5534, rannych 69194
                  spowodowane przez rowerzystów 3975, zabitych 361, rannych 3792
                  2002 - ogółem wypadków 53559, zabitych 5827, rannych 67498
                  spowodowane przez rowerzystów 4152, zabitych 408, rannych 3914


                  > fakt, żeby zobaczyc jak to jest "byc rowerzysta na ulicy" trzeba wyjechac
                  > rowerem, chocby raz, na próbe i zobaczyc jak to jest naprawde.

                  a to jest oczywiscie racja!

                  pozdrawiam
            • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 08.09.03, 10:35
              Gość portalu: behemot napisał(a):

              > Przepraszam, ale czy wpychanie sie drugiego pojazdu na jeden pas jezdni i
              > stanie obok jest przejawem wysokiego stopnia inteligencji? Czy swoim
              pojazdem
              > trojkolowym wpychasz sie obok samochodu przed ktorym przechodzi na pasach
              > pieszy? Powaznie? tak robisz? Podaj mi uzasadnienie dla takiego manewru?
              Jeden
              > pas przejscie dla pieszych i Twoje wciskanie sie pomidzy kraweznik i moje
              felgi
              >
              > tylko po to zeby stac obok mnie, kiedy na pasach przepuszczam pieszego...
              Podaj
              >
              > mi prosze przyczyne dla ktorych musisz wciskac sie obok mnie?
              >
              >
              > Podaj mi przyczyne dla ktorych musisz wciskac sie obok mnie, kiedy ustepuje
              > pierwszenstwa pieszemu na pasach. Podaj mi przepis, gdzie jest napisane, ze
              > mozesz wyprzedzac pojazd stojacy w celu ustapienia pierwszenstwa pieszemu.
              > Tak!! Wyprzedzasz od momentu, kiedy mijasz zarys brylu mojej karoserii..
              WOLNO
              > TAK??? Nawet pojazdowi inwalidy tego nie wolno!! W jakim celu wciskasz sie
              > pomiedzy kraweznik i moj samochod, kiedy ustepuje pierwszenstwa pieszemu na
              > pasach? Jak moge ruszyc, zeby wyminac Ciebie z metrowa odlegloscia?
              Pamietaj...
              >
              > najpierw to TY zlamales przepis o wyprzedzaniu pojazdu ustepujacego
              > pierwszenstwo pieszemu - najslabszemu uczestnikowi ruchu. Twoje zatrzymanie
              sie
              >
              > obok mnie moglo tylko swiadczyc o tym, ze zreflektowales sie, ze byli
              > przechodnie na jezdni.. inaczej bys ich pozabijal!
              >
              > Podaj mi swoje, zebym mogl zglosic, ze wyprzedzasz podczas przepuszczania
              > pieszych na przejsciu, oraz znowelizowales definicje o ruchu pojazdow na
              jednym
              >
              > pasie drogi- to jest pierwsza przyczyna dla ktorej sklonny bylbym nie
              > respektowac wobec Ciebie prawa poza tym, jeszcze znieslawiles mnie i
              > zaszantazowales, wiec takze mozna sie o to sadzic.

              Behemocie, a może ty mi powiesz jak mam traktować kierowcę, który wyprzedza
              mnie wzdłuż dwóch ciągłych na dwa metry przed pasami, gdy dojeżdżam do nich i
              jest czerwone a następny ustawia się na tym samym pasie obok mnie?? Może jest
              wszystko OK, bo zrobili to z prawej strony??
              Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, wszyscy łamiemy przepisy w tej sytuacji
              tylko, że rowerzyści robią to dla bezpieczeństwa by zaznaczyć swoją obecność
              na drodze i by nie blokować skrzyżowania i ruchu i jak najszybciej przejechać,
              a kierowca tylko, dlatego że nie może sobie wyobrazić sytuacji, że rower jest
              przed nim...

              KA
              • Gość: behemot Re: 4000 wypadków... IP: *.int.warszawa.sint.pl 08.09.03, 12:04
                Gość portalu: KA napisał(a):

                >> Behemocie, a może ty mi powiesz jak mam traktować kierowcę, który wyprzedza
                > mnie wzdłuż dwóch ciągłych na dwa metry przed pasami, gdy dojeżdżam do nich i
                > jest czerwone a następny ustawia się na tym samym pasie obok mnie?? Może jest
                > wszystko OK, bo zrobili to z prawej strony??
                > Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, wszyscy łamiemy przepisy w tej sytuacji
                > tylko, że rowerzyści robią to dla bezpieczeństwa by zaznaczyć swoją obecność
                > na drodze i by nie blokować skrzyżowania i ruchu i jak najszybciej
                przejechać,
                > a kierowca tylko, dlatego że nie może sobie wyobrazić sytuacji, że rower jest
                > przed nim...
                >
                > KA


                Serdecznie dziekuje Ci za to pytanie. To jest wlasnie to do czego caly czas
                zmierzalem. Czekalem az dostane takie pytanie (juz pare razy dostawalem, ale
                nigdy wprost)

                W tym pytaniu widac nasza rozniece w poziomie komunikacji. Oto Odpowiedz:

                TEN KIEROWCA JEST DEBILEM (dosadne stwierdzenie, ale zrozumiale)

                Ja nie usprawiedliwiam jego kretynstwa (moznaby przywolywac zlosliwie rozne
                absurdy, by usprawiedliwic jego wystepek - np. musisz sie zatrzymac by dac sie
                wyprzedzic), w przeciwienstwie do Wielu tu obecnych na tym forum rowerzystow,
                ktorzy to "wszyscy łamiemy przepisy w tej sytuacji tylko, że rowerzyści robią
                to dla bezpieczeństwa by zaznaczyć swoją obecność na drodze i by nie blokować
                skrzyżowania i ruchu i jak najszybciej przejechać,"

                NIE WSZYSCY LAMIEMY PRZEPISY W TEJ SYTUACJI. Nawet jesli samochod staje obok
                Ciebie (JEST KRETYNEM i lamie prawo), ale nie jedzie chodnikiem by ustawic sie
                przed tymi czterema z przodu. Kierujesz sie tym samym w swojej logice co
                kierowca - kretyn , widzac Ciebie dojezdzajacego do skrzyzowania. ON tez nie
                chce blokowac ruchu, wiec Ciebie wyprzedza by stanac przed Toba i tez chce jak
                najszybciej przejechac. TO NIE USPRAWIEDLIWA - ani jego ani Ciebie.

                Przyznam Ci sie, ze jesli dojezdzam do skrzyzowania i stoi tam rowerzysta to
                nie ustawiam sie kolo niego. Ustawiam sie za nim. a nawet zostawiam z 6 metrow
                odstepu - dla pewnych przyczyn, ktorych wielu tu nie zrozumie (jakbym to opisal
                mogloby to wygladac na jazde agresywna)

                Mysle jednak, ze kwinteesencja Waszego spopularyzowanego lamania prawa jest :
                "by zaznaczyć swoją obecność na drodze" - pewnie tak samo jak organizacja tych
                mas krytycznych. Pisalem im bardziej uprzykrzacie zycie kierowcom tym bardziej
                wydaje sie Wam, ze wiecej osob sie przesiadzie na rower. Guzik prawda , swoja
                agresje na bezwladnosc wladz, kierujecie na tych, z ktorymi powinnisicie
                egzystowac. I to jest wpisane w Wasza ideologie slowna (pogradliwe synonimy
                samochodow) w Wasze postrzeganie prawa, w Wasze samozwancze przesady o
                bezpieczenstwie (lepiej widzi mnie z przodu, niz z tylu)
                Nawet, jesli jeden na trzech kierowcow zachowuje sie jakby mial anoreksje mozgu
                przed tym skrzyzowaniem, to Wy (zwracam sie tylko do lamaczy praw) uprzykrzacie
                w odwrotnej proporcji jeden rowerzysta na trzech mijanych w
                swoich "blachosmrodach" musi akceptowac warcholstwo drogowe. Ot, mala roznica.
                • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 08.09.03, 13:57
                  Gość portalu: behemot napisał(a):

                  >
                  > Serdecznie dziekuje Ci za to pytanie. To jest wlasnie to do czego caly czas
                  > zmierzalem. Czekalem az dostane takie pytanie (juz pare razy dostawalem, ale
                  > nigdy wprost)
                  >
                  > W tym pytaniu widac nasza rozniece w poziomie komunikacji. Oto Odpowiedz:

                  Równie dziekuje za sensowną odpowiedź, co do różnic w poziomie komunikacji to
                  ponawiam propozycje trzech dni na rowerze i jeździe po ulicach Warszawy, wtedy
                  uznam że nie ma już różnic w poziomie komunikacji...

                  Dla twojej wiedzy mały przykład Gość szalenie poukładany i zwolennik
                  przestrzegania przepisów, jeździ w kasku ma dwa lusterka, (choć tego przepis
                  nie wymaga) oraz wszystko, co rower powinien mieć, co dla ciebie najważniejsze
                  jeździ tylko i wyłącznie zgodnie z przepisami czy to rowerem czy to
                  samochodem. Dwa miesiące temu zatrzymał się na światłach jako 7, światło
                  zielone ruszyły samochody przed nim, ruszył i on, jeszcze nie dojechał do
                  pasów, gdy dostał uderzenie w tył, przeleciał parę metrów, facet się
                  tłumaczył, że się zagapił a ten rowerzysta wyjechał niewiadomo skąd.( facet
                  tydzień temu wyszedł że szpitala)kilka samochodów wyminęło go jeszcze zanim
                  dojechał do pasów ten który go stuknął miał już niezłą prędkość bo zdążył się
                  rozpędzić, a nikt go kierunkowskazami nie ostrzegł przed tym że przed nim
                  jest "przeszkoda"
                  I dlatego staram się być jak najbliżej pasów by zanim samochody nabiorą
                  prędkości a kierowcy jeszcze będą gapić się na kolor światła, jakie mają i
                  myśleć o tym czy zdążą przejechać skrzyżowanie być już jak najdalej za nim
                  KA
    • czlowiek_za_kierownica Re: 4000 wypadków... 04.09.03, 14:18
      po paru dniach nieobecności zauważam radykalizację dyskusji.
      z boku to wyglada tak, że rowerzyści domagają się od kierowców przestrzegania
      przepisów, a zwłaszcza tych, które dotyczą ich relacji z innymi, słabszymi
      użytkownikami dróg. z drugiej strony kierowcy domagaja się od rowerzystów też
      przestrzegania przepisów drogowych. Wzajemne przerzucanie się różnymi
      argumentami nie prowadzi do pokojowego współistnienia. Po prostu przestrzegajmy
      przepisów. Ja ze swojej strony chciałem zadeklarować się, że ostatnio, nawet na
      pustej drodze, nie przekraczam dozwolonej prędkości (czyli 90) o więcej, niż
      30. 120 na pustej drodze to chyba nie jest jakieś straszne przekroczenie...

      Rowerzyści - faktem jest, że przejeżdżanie wzdłuż szpaleru samochodów stojących
      pod światłami czy przed przejściem dla pieszych odbiega nieco od przepisów,
      nawet jeśli jest wygodne dla was. I cóż z tego, że motocykliści robią to samo?
      Oni też łamią przepisy. Jeśli już chcecie tak wygodnie przesunąć się do przodu,
      to zróbcie to po chodniku, potem po przejściu. Jak zmieni się światło na
      czerwone dla samochodów, wtedy możecie wjechać na jezdnie i jako ostatni pojazd
      odjechac z tego skrzyzowania szybciej, niz ostatni samochod...

      Kierowcy - na rowerzystow zwracam uwage i staram sie tak jechac, zeby nie
      zrobic mu krzywdy. Jesli zas jest na tyle ograniczony, zeby pchac sie pod moj
      zderzak, to staram sie mu zrobic przykrosc i nie dopuscic go do tego zderzaka.
      nie chce pozwolic na to, zeby ktos wykorzystal moj samochod do samobojstwa.
      Wjechal ci rower z prawej tuz przy krawezniku? wspolczuj mu, on jest caly w
      deszczu i marznie, moze chce sie ogrzac troche od twojego silnika... a niech mu
      tam, pamietaj, ze dojedziesz do domu w cieple, a on tam bedzie marzl i
      moknal... i wachal spaliny. jego wolny wybor.

      pozdrawiam wszystkich uzytkownikow drog publicznych...
      • michaues Re: 4000 wypadków... 04.09.03, 15:29
        czlowiek_za_kierownica napisał:

        > po paru dniach nieobecności zauważam radykalizację dyskusji.

        Troszkę nerwowo. Ale wiesz - wojna trwa! :-))) (raczej: trawa)

        > z boku to wyglada tak, że rowerzyści domagają się od kierowców przestrzegania
        > przepisów, a zwłaszcza tych, które dotyczą ich relacji z innymi, słabszymi
        > użytkownikami dróg. z drugiej strony kierowcy domagaja się od rowerzystów też
        > przestrzegania przepisów drogowych. Wzajemne przerzucanie się różnymi
        > argumentami nie prowadzi do pokojowego współistnienia. Po prostu
        przestrzegajmy
        > przepisów.

        Święte słowa. Nie chodzi o wojnę (jak się niektórym SzimanoFajterom zdaje),
        ale o komfort i bezpieczeństwo wszystkich użytkowników. Niestety kierowcy
        często nie zauważają (albo sobie nie uświadamiają), że ułatwienia dla ruchu
        rowerowego leżą w ich interesie! Bezpieczeństwo nie polega na obwieszeniu się
        lampkami i odblaskami (choć jest potrzebne) czy noszeniu kasku (mniej ważne),
        ale takiej segregacji ruchu, że rowerzysta nie boi się jechać i nie kombinuje
        np. na światłach, a kierowca wie, że mu ten rowerzysta nie wytnie jakiegoś
        numeru. Tylko tyle i aż tyle.


        > Ja ze swojej strony chciałem zadeklarować się, że ostatnio, nawet na
        >
        > pustej drodze, nie przekraczam dozwolonej prędkości (czyli 90) o więcej, niż
        > 30. 120 na pustej drodze to chyba nie jest jakieś straszne przekroczenie...

        Chyba w stolicy i jej okolicach nie ma zbyt wielu (jeśli w ogóle) dróg 90/h.
        Ale mogę się oczywiście mylić.

        > pozdrawiam wszystkich uzytkownikow drog publicznych...

        Pzdr
        • czlowiek_za_kierownica Re: 4000 wypadków... 04.09.03, 15:51
          michaues napisał:

          > Troszkę nerwowo. Ale wiesz - wojna trwa! :-))) (raczej: trawa)

          widziałem, 'talent', jak mawia KA. I w przeciwieństwie do draconessy proszę go,
          zeby jeszcze troche pobył z nami, humor mi się poprawia, jak go czytam, w
          przeciwieństwie do widoku za oknem...


          > segregacji ruchu, że rowerzysta nie boi się jechać i nie kombinuje np. na
          > światłach, a kierowca wie, że mu ten rowerzysta nie wytnie jakiegoś numeru.
          > Tylko tyle i aż tyle.

          Ba, ale przy obecnym stanie mizerii finansowej o masowym wysypie kilometrów
          ścieżek rowerowych możemy sobie tylko pomarzyć. A bez tego nie będzie
          oddzielenia ruchu (jakoś słowo 'segregacja' trochę źle mi się kojarzy).


          > Chyba w stolicy i jej okolicach nie ma zbyt wielu (jeśli w ogóle) dróg 90/h.
          > Ale mogę się oczywiście mylić.

          Wylot na Gdańsk np. za Łomiankami do Czosnowa, a potem to nawet i można 110
          powalczyć ;-) legalnie. Ale ja jeżdżę wszędzie po Polsce, nawet po tych naszych
          wspaniałych 300 km autostrad ;-)

          pozdrawiam
          • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 04.09.03, 16:15
            czlowiek_za_kierownica napisał:

            > michaues napisał:
            >
            > > Troszkę nerwowo. Ale wiesz - wojna trwa! :-))) (raczej: trawa)
            >
            > widziałem, 'talent', jak mawia KA. I w przeciwieństwie do draconessy proszę
            go,
            >
            > zeby jeszcze troche pobył z nami, humor mi się poprawia, jak go czytam, w
            > przeciwieństwie do widoku za oknem...

            Prawda że perełka utalentowana nam się trafiła, a te wyczucie i poczucie
            humoru, bajka... ;)))

            >
            >
            > > segregacji ruchu, że rowerzysta nie boi się jechać i nie kombinuje np. na
            > > światłach, a kierowca wie, że mu ten rowerzysta nie wytnie jakiegoś numeru
            > .
            > > Tylko tyle i aż tyle.
            >
            > Ba, ale przy obecnym stanie mizerii finansowej o masowym wysypie kilometrów
            > ścieżek rowerowych możemy sobie tylko pomarzyć. A bez tego nie będzie
            > oddzielenia ruchu (jakoś słowo 'segregacja' trochę źle mi się kojarzy).
            >

            To prawda, a i na zrozumienie wzajemne jak swiadczy choćby przykład behemota
            raczej nie ma co liczyć, wszyscy jesteśmy swiadkami szalonych startów ze
            świateł i pisku dartych opon przy chamowaniu 100m dalej na następnych
            swiatłach itp. itd

            >
            > > Chyba w stolicy i jej okolicach nie ma zbyt wielu (jeśli w ogóle) dróg 90/
            > h.
            > > Ale mogę się oczywiście mylić.
            >
            > Wylot na Gdańsk np. za Łomiankami do Czosnowa, a potem to nawet i można 110
            > powalczyć ;-) legalnie. Ale ja jeżdżę wszędzie po Polsce, nawet po tych
            naszych
            >
            > wspaniałych 300 km autostrad ;-)
            >

            Fakt tam można powalczyć, a za nowym Dworem Maz. jest nawet tak dobry asfalt
            na poboczu że i rowerek idzie jak szalony.
            > pozdrawiam
            Pozdrawiam KA
            • Gość: behemot Re: 4000 wypadków... IP: *.int.warszawa.sint.pl 04.09.03, 16:46
              Gość portalu: KA napisał(a):

              > To prawda, a i na zrozumienie wzajemne jak swiadczy choćby przykład behemota
              > raczej nie ma co liczyć, wszyscy jesteśmy swiadkami szalonych startów ze
              > świateł i pisku dartych opon przy chamowaniu 100m dalej na następnych
              > swiatłach itp. itd

              Nie piszcze oponami i jestem wiele w stanie zrozumiec, ale krotkowzrocznosci w
              celu dojechania do czerwonego swiatla, lepszej widocznosci z przodu niz z tylu
              oraz szybszego ruszania w pierwszych 5 metrach nie jestem. Tego nie zrozumiem,
              tym bardziej nie bede akceptowal nadinterpretowania prawa w celu jego lamania.
              4 pojazdy dla rowerzystu to juz korek, przez ktory musi przejezdzac zeby
              wepchnac sie pomiedzy pojazdami przed samo swiatlo - no oczywiscie.
              fakt - nie trace wiele czasu na ponowne wyprzedzenie
              fakt - moge ponownie wyprzedzac go przepisowo (jesli poczekam z 5 minut az
              wszysce lewym pomkna, ale zaraz kolejka za mna bedzie wyprzedzac "na sile"
              poczekam jeszcze troche i faktycznie nic mi sie nie stanie)

              Nie jestem odosobniony w stosunku co do tego "warcholstwa" drogowego. Jelsi
              nadmienie, ze udalo mi sie milimetrowo wyprzedzic takiego - od razu Wasze
              wileki oburzenie "morderca", "cham" "zaolowiona glowa" ale przeciez wobec prawa
              jestesmy wszyscy rowni, wiec jesli ktos je lekcewazy, niech nie wymaga ode mnie
              wiekszej kultury niz taka jaka jestem w stanie mu okazac.

              Nie scigam sie z tym co mnie mija, zeby podjechac z bliska zobaczyc to czerwone
              swiatelko, bo od kiedy skonczylem lat 14 wiem, ze rower nie da rady nawet
              maluchowi. Nie jezdze na odcinkach "od skrzyzowania do skrzyzowania" tylko
              musze codziennie cale miasto przejechac. I tylko coraz wieksz mnogosc takich
              krotkowidzow powoduje ze na co 7 skrzyzowaniu (kiedy nie pada) trafiam na
              takiego nowatorskiego uprzykrzacza drogowego. Jesli mam traktowac rower jako
              rowny sobie pojazd, to moge olac swoja fobie na ten temat gdy stoje w
              kilometrowym korku, ale kiedy sa cztery samochody na skrzyzowaniu, to
              chcialbym, zeby rowerzysta myslal o sobie "jestem takim samym uzytkownikiem tej
              drogi jak te cztery pojazdy przede mna i stane w kolejce jako piaty, zeby nie
              zmuszac tej czworki do wyprzedzania mnie".
              • Gość: KA Re: 4000 wypadków... IP: 217.153.16.* 05.09.03, 10:59
                Gość portalu: behemot napisał(a):

                > Gość portalu: KA napisał(a):
                >
                > > To prawda, a i na zrozumienie wzajemne jak swiadczy choćby przykład behemo
                > ta
                > > raczej nie ma co liczyć, wszyscy jesteśmy swiadkami szalonych startów ze
                > > świateł i pisku dartych opon przy chamowaniu 100m dalej na następnych
                > > swiatłach itp. itd
                >
                > Nie piszcze oponami i jestem wiele w stanie zrozumiec, ale krotkowzrocznosci
                w
                > celu dojechania do czerwonego swiatla, lepszej widocznosci z przodu niz z
                tylu
                > oraz szybszego ruszania w pierwszych 5 metrach nie jestem. Tego nie
                zrozumiem,
                > tym bardziej nie bede akceptowal nadinterpretowania prawa w celu jego
                lamania.
                > 4 pojazdy dla rowerzystu to juz korek, przez ktory musi przejezdzac zeby
                > wepchnac sie pomiedzy pojazdami przed samo swiatlo - no oczywiscie.
                > fakt - nie trace wiele czasu na ponowne wyprzedzenie
                > fakt - moge ponownie wyprzedzac go przepisowo (jesli poczekam z 5 minut az
                > wszysce lewym pomkna, ale zaraz kolejka za mna bedzie wyprzedzac "na sile"
                > poczekam jeszcze troche i faktycznie nic mi sie nie stanie)
                >
                > Nie jestem odosobniony w stosunku co do tego "warcholstwa" drogowego. Jelsi
                > nadmienie, ze udalo mi sie milimetrowo wyprzedzic takiego - od razu Wasze
                > wileki oburzenie "morderca", "cham" "zaolowiona glowa" ale przeciez wobec
                prawa
                >
                > jestesmy wszyscy rowni, wiec jesli ktos je lekcewazy, niech nie wymaga ode
                mnie
                >
                > wiekszej kultury niz taka jaka jestem w stanie mu okazac.
                >
                > Nie scigam sie z tym co mnie mija, zeby podjechac z bliska zobaczyc to
                czerwone
                >
                > swiatelko, bo od kiedy skonczylem lat 14 wiem, ze rower nie da rady nawet
                > maluchowi. Nie jezdze na odcinkach "od skrzyzowania do skrzyzowania" tylko
                > musze codziennie cale miasto przejechac. I tylko coraz wieksz mnogosc takich
                > krotkowidzow powoduje ze na co 7 skrzyzowaniu (kiedy nie pada) trafiam na
                > takiego nowatorskiego uprzykrzacza drogowego. Jesli mam traktowac rower jako
                > rowny sobie pojazd, to moge olac swoja fobie na ten temat gdy stoje w
                > kilometrowym korku, ale kiedy sa cztery samochody na skrzyzowaniu, to
                > chcialbym, zeby rowerzysta myslal o sobie "jestem takim samym uzytkownikiem
                tej
                >
                > drogi jak te cztery pojazdy przede mna i stane w kolejce jako piaty, zeby
                nie
                > zmuszac tej czworki do wyprzedzania mnie".

                Ciebie tyczyło tylko ta część o braku porozumienia, reszta jest tylko
                przykładem skretyniałego zachowani 90% kierowców, a że nie ośiągniemy
                porozumienia świadczy ponownie lista twoich zarzutów, nie rozumiesz i nie
                zrozumiesz co się do ciebie pisze bo nie masz takiego zamiaru i koniec.
                Powtarzam użyj roweru do jazdy po mieście i po za nim przez góra trzy dni a
                zrozumiesz o czym i co się do ciebie pisze.
                KA
              • michaues Re: 4000 wypadków... 05.09.03, 11:35
                Gość portalu: behemot napisał(a):

                > ale przeciez wobec prawa
                > jestesmy wszyscy rowni, wiec jesli ktos je lekcewazy, niech nie wymaga ode >
                > mnie
                > wiekszej kultury niz taka jaka jestem w stanie mu okazac.

                No właśnie: większej kultury mu nie okażesz, bo jej po prostu nie masz.
                Świadczą o tym twoje wypowiedzi. Prawa nie przestrzega się dlatego, że ktoś
                obok tak robi. A jak on łamie przepisy, to ja mogę także. Efekty takiego
                myślenia widzimy na codzień (jeśli ktoś jest w stanie oglądać TV).
                Zaryzykuję tezę, że utemperowanie kierowców i zmuszenie ich do przestrzegania
                przepisów dramatycznie podniosłoby ogólny poziom społeczeństwa. Takie mam
                obserwacje.


                > swiatelko, bo od kiedy skonczylem lat 14 wiem, ze rower nie da rady nawet
                > maluchowi.

                Zwłaszcza takiemu z przyciemnionymi szybami, dwiema rurami i trzema
                wzmacniaczami.

                pzdr
                • czlowiek_za_kierownica ogolny poziom... 05.09.03, 16:21
                  michaues napisał:

                  > Zaryzykuję tezę, że utemperowanie kierowców i zmuszenie ich do przestrzegania
                  > przepisów dramatycznie podniosłoby ogólny poziom społeczeństwa. Takie mam
                  > obserwacje.

                  oczywiscie masz na mysli glownie tych z AUDI i BMW, lysych z grubymi karkami, w
                  dresach i z kijami baseball'owymi w rekach. Tylko kto ich zmusi? Nawet policja
                  boi sie ich zatrzymac, gdy pedza 150 przez nowo oddany tunel lub 200 po drodze
                  nad morze. No i motocyklisci - ale to osobny temat.


                  > Zwłaszcza takiemu z przyciemnionymi szybami, dwiema rurami i trzema
                  > wzmacniaczami.

                  myslisz o takim, co go najpierw slychac, a potem widac? ;-)
          • michaues Re: 4000 wypadków... 05.09.03, 11:44
            czlowiek_za_kierownica napisał:

            > Ba, ale przy obecnym stanie mizerii finansowej o masowym wysypie kilometrów
            > ścieżek rowerowych możemy sobie tylko pomarzyć. A bez tego nie będzie
            > oddzielenia ruchu (jakoś słowo 'segregacja' trochę źle mi się kojarzy).

            Błędne założenie! Do dróg rowerowych nie można przykładać tej samej miary, co
            do ulic dla samochodów. Poza tym, że są wielokrotnie tańsze i mniej
            skomplikowane w wytyczaniu, to rzec można, że praktycznie nic nie kosztują,
            jeśli się o nich pomyśli już na etapie projektowania.
            Poza tym przy wytyczaniu dróg rowerowych trzeba kierować się jakąś polityką, a
            nie urzędniczym widzimisię. Jest dokument pt. Polityka transportowa dla m.st.
            Warszawy. Miło się to czyta, ale od jego uchwalenia w 1995 r. niemal nic nie
            zostało zrealizowane (z punktu widzenia rowerzysty absolutnie nic).

            pzdr
            • czlowiek_za_kierownica rowerowe szlaki... 05.09.03, 16:24
              michaues napisał:

              > rzec można, że praktycznie nic nie kosztują, jeśli się o nich pomyśli już na
              > etapie projektowania.

              trochę przegiąłeś, kolego, NIC?


              > Poza tym przy wytyczaniu dróg rowerowych trzeba kierować się jakąś polityką,
              > a nie urzędniczym widzimisię. Jest dokument pt. Polityka transportowa dla
              > m.st. Warszawy. Miło się to czyta, ale od jego uchwalenia w 1995 r. niemal
              > nic nie zostało zrealizowane (z punktu widzenia rowerzysty absolutnie nic).

              a obowiązek wytyczania scieżki rowerowej w przypadku budowy nowej lub remontu
              istniejącej ulicy? musisz przyznać, że dzięki temu przybyło kilka ścieżek...
              wiem, że chciałbyś pewnie więcej, ale...

              pozdrawiam
              • michaues Re: rowerowe szlaki... 05.09.03, 23:28
                czlowiek_za_kierownica napisał:

                > michaues napisał:
                >
                > > rzec można, że praktycznie nic nie kosztują, jeśli się o nich pomyśli już
                > na
                > > etapie projektowania.
                >
                > trochę przegiąłeś, kolego, NIC?

                W skali całej inwestycji drogowej są to znikome koszty. W porównaniu z Trasą
                Świętokrzyską czy tunelem, to nic :-)

                > a obowiązek wytyczania scieżki rowerowej w przypadku budowy nowej lub
                remontu
                > istniejącej ulicy? musisz przyznać, że dzięki temu przybyło kilka ścieżek...

                Po pierwsze ten zapis jest nagminnie łamany. Zdecydowana większość nowych
                inwestycji pozbawiona jest udogodnień dla rowerzystów. Udogodnień, bo nie
                tylko o ścieżki chodzi.
                A poza tym te ścieżki to tragedia. Niemal żadna nie trzyma standardów. A
                ulubiona kostka ZDM-u to wystaczajacy powód, żeby tych kretynów pozwalniać.

                > wiem, że chciałbyś pewnie więcej, ale...

                Chciałbm tyle, żebym mógł po mieście rowerem poruszać się bezpiecznie.

                > pozdrawiam

                Pzdr
              • robertrobert1 Re: rowerowe szlaki... 09.09.03, 07:33
                czlowiek_za_kierownica napisał:
                > a obowiązek wytyczania scieżki rowerowej w przypadku budowy nowej lub remontu
                > istniejącej ulicy?

                Obowiazek obowiazkiem a praktyka mowi co innego.

                > musisz przyznać, że dzięki temu przybyło kilka ścieżek...

                Zeczywiscie kilka ale nie sciezek ale kilka metrow sciezek a to jest zasadnicz
                roznica. Oto przyklady:
                - Ostrobramska - nawierzchnia zostala zerwana i polozona nowa, rowniutka gdy
                tymczasem jadac po chodniku mozna zeby stracic
                - Czerniakowska - identyczna sytuacja jak wyzej

                > wiem, że chciałbyś pewnie więcej, ale...

                Niewatpliwie i wiecej i lepszej jakosci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka