sarenka166
31.03.05, 20:30
Rezerwa terenu to tylko zapis w planach zagospodarowania (dawniej: planach
perspektywicznych). Nie ma ona nic wspólnego z własnością terenu. Pół biedy,
kiedy rezerwe terenu robi sie po gruntach państwowych (np. wojskowych).
Gorzej, gdy prowadzi sie ją np. przez ogródki działkowe. Jest całkiem źle,
gdy ustanawia sie rezerwę terenu na gruntach prywatnych, a bardzo źle - gdy
są to działki zabudowane. Na Zachodzie nie wolno rezerwować terenu (bez
wykupu a nawet z wykupem, ale bez realizacji inwestycji) na dłużej niz 5 lat,
w razie przedłużenia tego czasu należy sie odszkodowanie. W Polsce, niestety,
mamy rezerwy terenu o historii 50-letniej, a może i dłużej.
Wiele dróg na obrzeżach Warszawy zajmuje grunta prywatne, nie wykupione.
Wiele osób płaci podatki od gruntów zajętych na drogi; dobrze, że podatki
wciąż sa niskie.
Sa liczne precedensy wygranych spraw w Strasburgu o zbyt długie utrzymywanie
rezerwy terenu na prywatnym gruncie. Wyborcza pisała o tym równiez kilka lat
temu. Na razie precedensy pochodzą z krajów zachodnich (Francja, szwecja,
Holandia), ale - jak sądzę - niedługo nastapi wysyp pozwów z Polski, gdzie
władza poczynała sobie z własnoscią prywatna bardzo bezceremonialnie.
O tym ty, mieszk. warszawy, też powinienes pamietac.