Dodaj do ulubionych

Kierowcy warszawskich autobusow

20.06.02, 13:35
Sprawa jest taka. Na jednej z grup dyskusyjnych rozpoczelam watek, w ktorym
opisalam sytuacje jakiej niedawno bylam swiadkiem.
Otoz do autobusu, w porze wieczornej, bylo po 20, biegl mlody czlowiek. Biegl
przed autobusem, kierowca go widzial i chociaz mial mozliwosc, nie otworzyl
drzwi i nie zabral chlopaka.

Nie chodzi mi teraz o opisywanie historii jak to wam zamknieto drzwi autobusowe
przed nosem, ale o dyskusje na temat. Na grupie czesc osob opowiedziala sie za
moim punktem widzenia, czesc probowala mnie przekonac, ze pasazerowie sie
zachowuja jak bydlo, czepiaja sie kierowcow o byle co, wyzywaja ich od
najgorszych wielokrotnie bez powodu i dlatego nic zlego sie nie stalo, ze
kierowca zachowal sie nieuprzejmie. Poza tym zawod jest bardzo stresujacy i
dlatego kierowca ma prawo byc niegrzeczny lub nieuprzejmy wobec pasazerow.

A wy co o tym sadzicie? Czy nad takim zachowaniem kierowcow powinnismy przejsc
do porzadku dziennego czy moze jest jakis sposob (blagam, nie mowcie o skargach
do ZTM, czy MZA, bo to odnosi skutek zerowy) na "ukulturalnienie" kierowcow?

Obserwuj wątek
    • rembik_ Re: Kierowcy warszawskich autobusow 20.06.02, 13:40
      Szczerze mówiąc mi się nieraz zdarzyło cos takiego - zwykle wypluwam z siebie
      stek wyzwisk pod adresem kiedowcy, klnę go pięc pokoleń wstecz i trzy do
      przodu, jak mi się uda to jeszcze kopne w odjeżdżającu autobus....

      Ale zwykle staram się bagatelizować sprawę - tak naprawde nic się nie stało -
      najwyżej się troszkę spóźnie - nie ma co sobie psuć krwi jakimś chamskim
      baranem co myśli że jest "najmundrzejszy" bo ma kierownicę i może komuś drzwi
      zamknąć...

      pozdrawiam
    • tassman express i kierowca autobusu 20.06.02, 13:41
      ann.k,

      Mój pan od rosyjskiego w podstawówce miał taką metodę na spóźnialskich. lekcja
      zaczynała sie np. o 8 rano. On wpuszczał wszystkich przed sobą i ostatni wchodził
      zamykajac drzwi. jesli ktos powiedzmy 5 sekund po zamknieciu drzwi chciał wejśc
      do klasy on mówił:
      " Express Warszawa-Moskwa juz odjechał" po czym delikwent zostawał na peronie
      tzn. na korytarzu przed klasą....
      Po jakiś 2 tygodniach wszyscy byli 5 minut przed odjazdem "Expressu". Proste
      metody sa najskuteczniejsze.
      Oczywiscie, że kierowca w twojej historii NIE MUSIAŁ (ale mógł) zatrzymywac sie i
      zabierac pasażera. Miał do tego pełne prawo i z niego skorzystał.....
      Są autobusy, których przegapić nie można w zyciu........

      tassman:)
      • ann.k Re: express i kierowca autobusu 20.06.02, 13:56
        wiesz mnie raczej spoznianie sie nie dotyczy, o ile pojazd jest punktualnie, a
        nie 10 minut przed czasem;
        tu akurat sytuacja byla taka, ze autobus stal nadal w zatoczce z zamknietymi
        drzwiami i nie wyjechal z niej, bo obok staly auta na swiatlach; nie musial sie
        zatrzymywac, wystarczylo tylko otworzyc drzwi; zwlaszcza, ze chlopak dobiegl
        akurat kiedy sie zamykaly; takich historii sa przeciez setki...
        • tassman Re: express i kierowca autobusu 20.06.02, 13:59
          ann.k napisał(a):

          > wiesz mnie raczej spoznianie sie nie dotyczy, o ile pojazd jest punktualnie, a
          > nie 10 minut przed czasem;
          > tu akurat sytuacja byla taka, ze autobus stal nadal w zatoczce z zamknietymi
          > drzwiami i nie wyjechal z niej, bo obok staly auta na swiatlach; nie musial sie
          >
          > zatrzymywac, wystarczylo tylko otworzyc drzwi; zwlaszcza, ze chlopak dobiegl
          > akurat kiedy sie zamykaly; takich historii sa przeciez setki...

          *********************
          jest takie przysłowie "spiesz sie powoli"....

          tassman:)

      • Gość: jago Re: express i kierowca autobusu IP: 217.153.33.* 20.06.02, 15:20
        Mylisz się, kierowca miał obowiązek zabrać tego chłopaka.Weź też pod uwagę, że
        autobus mógł przyjechać wcześniej niż potrzeba. Poza tym wyobraź sobie, że jest
        zima, -20, a ten autobus jest ostatnim np. z Łomianek
        • Gość: Wojtas Autobus i Łomianki IP: *.ia.pw.edu.pl 20.06.02, 16:05
          W takim wypadku nie ma mowy o spóźnialskich. Bo każdy doskonale wie kiedy
          autobus ma odjeżdżać i jest na przystanku odpowiednio wcześniej.

          Kiedyś jeździłem ostatnim pośpiesznym 523 (zjeżdżał do zajezdni Redutowa) i
          mimo, że w rozkładzie miał odjazd 23.25 to regularnie przyjeżdżał wcześniej -
          ja odpowiednio wcześniej przychodziłem na przystanek. Pewnego razu spóźniłem
          się na autobus i byłem jedynym na przystanku - wszyscy inni chetni zabrali się
          tym autobusem. no cóż odczekałem trochę do przyjazdu nocnego (musiałem się 3 x
          przesiadać) i dojechałem gdzie chciałem.

          W tym wypadku myslę, że kierowca zatrcił chwilowo głowę, bo reczywiście skoro
          stał w zatoce, a nie mógł wyjechać to nic nie szkodziło mu otworzyc drzwi (i
          tak stał, więc nie opózniłoby to dodatkowo autobusu). Może po prostu wcześniej
          wpuszczał takich delikwentów i miał już dosyć takich spóźnialskich. Chłopak ten
          zapewne pojechał następnym autobusem (musiał się zapewne przesiadać), który
          jechał w tym samym kierunku. Nie jest przecież powiedziane, że wszędzie trzeba
          dojechać autobusem bezpośrednim.
    • eela Re: Kierowcy warszawskich autobusow 20.06.02, 14:44
      Kierowca mógł się zatrzymac, ale nie musiał. Kiedys jeden tłumaczył się, ze ma
      tak wyśrubowany rozkład jazdy, ze nie moze czekac na spóźnialskich. Gorzej, gdy
      stoja tuż przy przystanku na czerwonym swietle i nie chcą wpuścic do środka.
      • Gość: Wojtas Rozkład jazdy IP: *.ia.pw.edu.pl 20.06.02, 16:16
        Wszystko zalezy od dobrej woli i cierpliwości wpuszczania spóźnialskich.
        Dzisiaj, np. jechałem E-1 i kierowca po ruszeniu z przystanku przy rondzie de
        Gaulle'a (zapaliło się zielone do jazdy w kierunku pl. Trzech Krzyży) za chwilę
        zatrzymał się wpuszczając dobiegającego pasażera. Po czym okazało się, że inny
        pasażer, który zrezygnował z biegania (był dobre 30 metrów od autobusu, gdy ten
        zamykał drzwi) zaczął biec jak zobaczył, że kierowca wpuscił kogoś. I ten
        pasażer też wsiadł. Tylko, że kierowca nie przejechał juz na zielonym - stał do
        nastepnych świateł. Efekt? Pokrzywdzeni wszyscy Ci, którzy jechali autobusem i
        musieli czekać na jedną osobę. Dodam, że kierowca pomimo, że jechał dynamicznie
        to stał na każdych światłach aż do ul. Św. Bonifacego - za każdym razem przed
        nosem zapalało mu się czerwone. Gdyby przy rondzie nie czekał na spóźnialskich
        wszyscy niespóźnialscy dojechaliby szybciej. Być moze jutro ten sam kierowca
        zamknie komuś drzwi przed nosem, ale za to wszyscy w autobusie dojadą szybciej.
        Pokrzywdzony będzie 1, a zadowolonych 30.
        Tak jak już napisałem wszystko zależy od kierowcy i jego aktualnego zmęczenia
        jazdą.
    • teraz Re: Kierowcy warszawskich autobusow 20.06.02, 16:10
      A moim zdaniem powinien sie zatrzymać. Bo autobus jest dla pasażerów i spełnia
      funkcję niejako słuzebną. Nawet, jeśli kierowca ma swój rozkład jazdy to o tej
      porze mógł bez trudu nadrobić 15 czy 20 sekund opóźnienia. Jeśli zaś chłopak
      biegł, by zdążyć, to znaczy, ze mu zależało. Albo się spieszył, albo nie lubi
      stać sam na przystanku. Tak czy owak, "mniej by to zrobiło" kierowcy, gdyby się
      zatrzymał niż chłopakowi, że się nie zatrzymał.
      • Gość: okęciak Re: Kierowcy warszawskich autobusow IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 16:27
        On wcale nie musial sie zatrzymywac bo juz stal i to do tego w zatoce wiec jego
        psim obowiazkiem bylo chlopaka wpuscic.Co innego gdy autobus jest poza
        wyznaczona strefa przeznaczona dla pasazerow czyli poza przystankiem wtedy
        kierowca nie moze otwierac drzwi.
        Podpisuje sie pod tym ze komunikacja miejska jest dla ludzi a nie do
        przewozenia powietrza.
    • Gość: Piotrek Re: Kierowcy warszawskich autobusow IP: *.batory.org.pl / 192.168.30.* 20.06.02, 16:30
      A co powiecie na takie zachowanie, które kiedyś widziałem: autobus wepchnął się
      przed samochód, kierowca samochodu osobowego wyprzedził go, otworzył okno i
      pewnie nawtykał kierowcy autobusu, tamten wrzucił mu przez otwarte okno do
      samochodu peta. Jakbym nie widział, to bym nie uwierzył.
      • Gość: Wojtas Wpychanie się IP: *.ia.pw.edu.pl 20.06.02, 16:49
        No cóż trafił swój na swego.

        Ale co do wyprzedzania to autobus musi się wpychać, bo gdyby zmieniał pasy
        ruchu wtedy, gdy nikomu by nie zajeżdżał drogi to nigdy nie zmieniłby pasa
        ruchu. Często kierowcy samochodów nie myślą wpychając się przed autobus - wszak
        ten ma dłuższą drogę hamowania. Poza tym każdy dobry kierowca hamuje nie w
        ostatniej chwili tylko odpowiednio wcześniej. A autobus hamując odpowiednio
        wcześniej stwarza lukę w którą wpycha się inny pojazd i zmienia się droga
        hamowania autobusu - kierowca musi gwałtowniej hamować, a co o tym myslą
        pasażerowie z końca autobusu nie widząc dlaczego jest takie hamowanie. nie
        trudno się domysleć. Pół biedy jak się siedzi, ale stojąc nie jest przyjemnie,
        gdy nagle wpada na Ciebie ktoś, kto nie trzyma się przepisowo "uchwytów i
        poręczy w czasie jazdy", a wina spada na kierowcę autobusu.
    • Gość: pacio Re: Kierowcy warszawskich autobusow IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 16:45
      Kierowca autobusu przed podjęciem pracy przechodzi test dla kierowcy zawodowego
      przy okazji uzyskaje uprawnienia do prowadzenia autobusu, jeżeli obleje to
      wiadomo.
      Może wprowdzić test z kultury osobistej na identycznych zasadach, rozmowa z
      wlaściwą osobą może wyeliminowć część kulturalnych inaczej ???

      Pzdr
      pacio
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka