uprise
01.05.05, 12:48
Przykro mi że pierwszy wpis na forum dotyczy pani, z którą mam związane bardzo
złe wspomnienia i do której więcej nie pójdę. Na wizycie, na której
wspomniałam o planach posiadania dziecka, pani pożal się Boże doktor (nie wiem
czy z tytułem) orzekła, po zwykłym badaniu ginekologicznym, że z moją
zniekształconą macicą (tyłozgięcie, nie wiem czy je w efekcie mam, bo żaden
inny lekarz mi o tym nie wspominał), zbyt długimi cyklami miesiączkowymi
(29-30 dni, za to jak niemal jak w zegarku) i zrostami na szyjce macicy (do
dziś nie wiem od czego miałabym je mieć ani czy faktycznie je mam) mogę powoli
zapomnieć o dziecku. Smutne to, że uwaga została rzucona tak po prostu, jak
informacja o tym, że przepisane tabletki mam łykać po obiedzie. I do widzenia,
dziękuję, następna pacjentka - tak się skończyła moja wizyta, ostatnia, u pani
Bielasik.