Gość: qba
IP: 192.165.213.*
08.07.05, 08:21
Chyba po raz pierwszy dotarłem gdzieś przed gazetowym recenzentem, mogę więc
skonfrontować jego opinię z moją. Co prawda nawet z pomocą żony nie zjadłem
połowy tego, co pan Nowak samodzielnie, ale kilka potraw zaliczyliśmy...
Po pierwsze - tarator. Tak pysznego bułgarskiego chłodnika nie jadłem w
żadnej knajpie w Bułgarii, a zaliczyłem ich tam kilkanaście. Ten z Bulgaria
Magica jest mocno czosnkowy (ostrzegam, gdyby ktoś nie lubił!), ale po prostu
wyśmienity. Zupa soczewicowa wypadła przy nim faktycznie blado, ale żona i
tak chwaliła.
Sałatka szopska w dechę. Ser sirene w swojej "kanonicznej" postaci - słony i
ostry, ale tego fan bułgarskiej kuchni oczekuje! Ale sałatka i późniejsze
pieczone ziemniaczki to tylko wstęp do talerza mięs. To już ekstaza - i
smakowa (z całym szacunkiem, ale mięsa w Varnie na Mazowieckiej mogą się
schować) i cenowa; porcja, którą do syta najadają się dwie normalne osoby
(pan wybaczy panie Maćku te "normalne"!) kosztuje 20 zł!
Po tym zestawie nie miałem już siły na zamawianie kolejnych potraw ("Skaranie
boskie z tymi klientami! Nic tylko domawiają i domawiają." jak na nas
narzekała pani kelnerka w jednej z restauracji w Ostródzie). A jest jeszcze
sporo do odkrycia - zwłaszcza podroby, które Bułgarzy przyrządzają w sposób
niezrównany.
Jak więc widzicie z powyższego opisu, wad póki co żadnych nie stwierdziłem,
więc knajpkę szczerze polecam!