Hałasliwi sąsiedzi

05.09.02, 15:42
Jak mozna sobie poradzić z hałasującymi regularnie za scianą sąsiadami ?
Imprezki, muzyka na full, czasem nawet muza na żywo - gitara, organy itd.
Prosby oczywiście nic nie dają, policja przed 22 też pewnie nie pomoże, a w
ciągu dnia tez jest to bardzo uciązliwe.
Do kogo mozna sie z tym zwrócić, czy sa na to jakieś przepisy ?
I jeszcze jedno - chodzi mi o metodody legalne. Przynajmniej na razie...
    • Gość: Raffix Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: *.braun.de 05.09.02, 15:55
      abrams napisał:
      > Jak mozna sobie poradzić z hałasującymi regularnie za scianą sąsiadami?
      > Imprezki, muzyka na full, czasem nawet muza na żywo - gitara, organy itd.
      > Prosby oczywiście nic nie dają, policja przed 22 też pewnie nie pomoże, a w
      > ciągu dnia tez jest to bardzo uciązliwe.
      > Do kogo mozna sie z tym zwrócić, czy sa na to jakieś przepisy ?
      > I jeszcze jedno - chodzi mi o metodody legalne. Przynajmniej na razie...
      Gdy mieszkalem jeszcze z Rodzicami (w bloku na Zoliborzu) w mieszkaniu nad nami
      przez cale moje dziecinstwo gosc cwiczyl na saksofonie. Dlatego teraz mieszkam
      w domku...
    • d.z Re: Hałasliwi sąsiedzi 05.09.02, 15:58
      Chamstwo jest niestety głośne!
      Zawsze i wszędzie.
      Chyba Ciebie zmartwię ale legalne metody dadzą niewiele. Co zrobisz?
      Policję będziesz wzywać? Straż Miejską?
      Ciągłe zwracanie uwagi spowoduje jedynie to, iż za jakiś czas "chamstwo" dorobi
      Ci "gębę" i wśród części sąsiadów staniesz się osobą, której wszystko
      przeszkadza.
      Metody nielegalne? Ale czy potem łatwiej będzie zasnąć?
      • Gość: MoleR Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: *.bci.net.pl 05.09.02, 17:38
        Miałem kiedyś sąsiada, który ćwiczył grę na keyboardzie, a do tego jeszcze
        śpiewał (raczej wył, bo głosu nie miał kompletnie). Można byłoby jeszcze to
        jakoś znieść, ale jak każdy "artysta" wenę miał w nocy, próby zaczynał o godz.
        1-2...
        Drzwi nie otwierał, więc sąsiedzi, w tym także i my, waliliśmy w
        grzejniki...czasami to pomagało...
    • Gość: Orchidea Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: *.pl 05.09.02, 22:09
      O Jezu to rzeczywiscie współczuję.Ale to nie jest tak,że policja czy straż
      miejska nie interweniuje w kwestii hałasu przed 22.Ja kiedys wezwałam policję o
      15 bo jakis małolat nastawił muzykę na full.Nikt nie ma prawa zakłócać spokoju
      innym.Skoro rozmowy i prośby nic nie dają,spróbuj skontaktować się ze
      spółdzielnią w gestii,której pozostaje twój blok,że sąsiedzi regularnie
      zakłócają ci spokój.Napisz jakies pismo , niech spółdzielnia się nimi
      zajmie.Może spróbuj wystosować też skargę do dzielnicowego,niech skontroluje
      towarzystwo ,nie wiem da jakis mandat albo co.
    • zdzicha Re: Hałasliwi sąsiedzi 05.09.02, 23:07
      Najpierw zapoznaj się dokładnie z regulaminem spółdzielni, wspólnoty, czy czego
      tam, co administruje, jak będą jakies niejasnosci, to zapytaj kompetentnych
      osób, co i jak, uzupełnij wiedzę o rozporządzenia dotyczące administrowania
      budynkami mieszkalnymi, a potem syp pismami, az ci się znudzi. Jak inni
      sąsiedzi ci pomoga w tych pismach, to administracja załatwi gnoja. Jak nie
      załatwi, to do sądu z nią! Najłatwiejsza sprawa, jak ci sąsiedzi nie są
      właścicielami mieszkania - nie mają wiele do gadania.
      Poza tym, po 22.00 możesz wezwać policję, trochę sie może wygłupisz, ale jak
      klienci zobacza mundur to się uspokoją (przynajmniej na jakiś czas, bo
      spotkałam się tez z tym, że jak przyjechali pod blok, to tylko sobie przez
      balkon z pijaną zgrają pogadali, bo jeden pacjent był zajęty wymotowaniem na
      chodnik, drugi, na pytanie, gdzie jest właściciel mieszkania, wybełkotał, ze
      śpi pod stołem, a w ogóle nikt nie był w stanie, ani nawet nie chciał, otworzyć
      drzwi).
      Powodzenia życzę.
    • Gość: Samanta Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 05.09.02, 23:24
      Najlepiej wsadz sobie plasteline do uszu to swietny srodek na odseperowanie
      sie od wszelkich dzwiekow z otoczenia (glucha cisza)
      Z drugiej strony tacy sasiedzi to skarb bo wtedy samemu mozna wlaczyc muzyke
      na full i nikt sie nie czepi
      Ja mialam roznych sasiadow w zyciu i zawsze wole tych halasliwych niz
      przygluche babki ze szklanka przy scianie ktore potem tworza jakies komitety i
      pisza petycje
      • Gość: MoleR Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: *.bci.net.pl 06.09.02, 09:15
        Gość portalu: Samanta napisał(a):

        > Najlepiej wsadz sobie plasteline do uszu to swietny srodek na odseperowanie
        > sie od wszelkich dzwiekow z otoczenia (glucha cisza)
        > Z drugiej strony tacy sasiedzi to skarb bo wtedy samemu mozna wlaczyc muzyke
        > na full i nikt sie nie czepi
        > Ja mialam roznych sasiadow w zyciu i zawsze wole tych halasliwych niz
        > przygluche babki ze szklanka przy scianie ktore potem tworza jakies komitety
        i
        > pisza petycje


        Może nie powinienen mówić tego głośno, ale ja też takich wolę...:-)
      • bebe1 Re: Hałasliwi sąsiedzi 06.09.02, 09:27
        Gość portalu: Samanta napisał(a):

        > Najlepiej wsadz sobie plasteline do uszu to swietny srodek na odseperowanie
        > sie od wszelkich dzwiekow z otoczenia (glucha cisza)
        > Z drugiej strony tacy sasiedzi to skarb bo wtedy samemu mozna wlaczyc muzyke
        > na full i nikt sie nie czepi
        > Ja mialam roznych sasiadow w zyciu i zawsze wole tych halasliwych niz
        > przygluche babki ze szklanka przy scianie ktore potem tworza jakies komitety
        i
        > pisza petycje

        _________
        jeden rozsadny glos w dyskusji
        mieszkam niestety w bloku wsrod emerytek i mocno doroslych ludzi (takich ktorzy
        maja dzieci chodzace do szkoly) i niestety kazda impreza, nawet przy
        umiarkowanej muzyce bombardowana jest policja
        albo wizyta sasiadki na nastepny dzien
        nie gram glosno ,ale coraz bardziej mnie kusi zeby zaczac - co sie bede
        oszczedzac, skoro i tak mam policje na glowie
        mi nie nigdy nie przeszkadzala glosna muzyka-fakt ze od kiedy tu mieszkam jej
        nie slyszalam ni razu, bo ktozby mogl jej sluchac
        i chcialabym zeby pare osob mialo tyle tolerancji zeby wytrzymac impreze u mnie
        raz na pare miesiecy
        nie zaczne zyc jak ascetka, dlatego ze w mieszkaniu obok spia dzieci
        • Gość: Orchidea Re: Co za bzdury piszecie IP: *.pl 06.09.02, 11:21

          >
          > _________
          > jeden rozsadny glos w dyskusji
          > mieszkam niestety w bloku wsrod emerytek i mocno doroslych ludzi (takich
          ktorzy
          >
          > maja dzieci chodzace do szkoly) i niestety kazda impreza, nawet przy
          > umiarkowanej muzyce bombardowana jest policja
          > albo wizyta sasiadki na nastepny dzien
          > nie gram glosno ,ale coraz bardziej mnie kusi zeby zaczac - co sie bede
          > oszczedzac, skoro i tak mam policje na glowie
          > mi nie nigdy nie przeszkadzala glosna muzyka-fakt ze od kiedy tu mieszkam jej
          > nie slyszalam ni razu, bo ktozby mogl jej sluchac
          > i chcialabym zeby pare osob mialo tyle tolerancji zeby wytrzymac impreze u
          mnie
          >
          > raz na pare miesiecy
          > nie zaczne zyc jak ascetka, dlatego ze w mieszkaniu obok spia dzieci
          ------------
          Taaak rozsądny.Twój zresztą też.Piszesz o tolerancji ,ale postaw się w sytuacji
          tych, którzy następnego dnia muszą wstać wcześnie rano do pracy, czy
          dzieci ,które idą do szkoły a nie mogą sie wyspać bo się nie da.Popracuj sobie
          przez 10 godzin na dobę poza domem to wtedy docenisz czym jest dla człowieka
          wypoczynek w spokoju i normalny niezakłócany niczym sen.Nie mam nic przeciwko
          imprezom, ale naprawdę nie trzeba przy nich hałasować przez całą noc.I nie pisz
          tu o tolerancji dla balangowiczów i o tym,że nie będziesz żyć jak ascetka,bo za
          ścianą obok śpią dzieci.Może jak będziesz miec własne dziecko,to pojmiesz jak
          ważny dla dzieci jest sen.Gdyby każdy myślał tak jak ty i robił imprezę raz na
          pare miesięcy( tolerancji sąsiedzi!!) oznaczałoby to permamentne zakłócanie
          spokoju i balangę non-stop.
          • bebe1 Re: Co za bzdury piszesz 06.09.02, 12:04
            Kobieto, nic o mnie nie wiesz wiec jakie masz podtawy zeby tak pisac.

            > Taaak rozsądny.Twój zresztą też.Piszesz o tolerancji ,ale postaw się w
            sytuacji
            >
            > tych, którzy następnego dnia muszą wstać wcześnie rano do pracy,
            ---------
            wyobraz sobie ze chodze do pracy po imprezie, jeszcze niegdy nie zdazylo mi sie
            nie pojsc do pracy ze wzgledu na impreze, nie wazne jak dlugo spalam (czy tez w
            ogole)
            ------------

            czy
            > dzieci ,które idą do szkoły a nie mogą sie wyspać bo się nie da.Popracuj
            sobie
            > przez 10 godzin na dobę poza domem to wtedy docenisz czym jest dla człowieka
            > wypoczynek w spokoju i normalny niezakłócany niczym sen.
            ----------------
            a skad wnioskujesz ze jestem kura domowa???? pracuje poza domem, czesto rowniez
            poza Warszawa, a na imperzy zawsze mam sile. Kwestia podejscia.
            --------------------
            Nie mam nic przeciwko
            > imprezom, ale naprawdę nie trzeba przy nich hałasować przez całą noc.
            ---------------
            nikt nie mowi ze przez cala noc.
            ------------------------
            I nie pisz
            >
            > tu o tolerancji dla balangowiczów i o tym,że nie będziesz żyć jak ascetka,bo
            za
            >
            > ścianą obok śpią dzieci.Może jak będziesz miec własne dziecko,
            -------------------------
            mam nadzieje ze nie
            ----------------------
            to pojmiesz jak
            > ważny dla dzieci jest sen.Gdyby każdy myślał tak jak ty i robił imprezę raz
            na
            >
            > pare miesięcy( tolerancji sąsiedzi!!) oznaczałoby to permamentne zakłócanie
            > spokoju i balangę non-stop.
            -------------------
            i ze nigdy nie skapacnieje tak jak moi sasiedzi i im podobni

            pozdro mimo wszystko,
            bebe
            • Gość: Orchidea Re: Co za bzdury piszesz IP: *.pl 06.09.02, 12:18
              bebe1 napisała:

              > Kobieto, nic o mnie nie wiesz wiec jakie masz podtawy zeby tak pisac.
              > -------------------------
              Wystarczyło przeczytać twój egoistyczny i infantylny post,aby wyciągnąć
              niekorzystne wnioski
              >
              > ---------
              > wyobraz sobie ze chodze do pracy po imprezie, jeszcze niegdy nie zdazylo mi
              sie
              >
              > nie pojsc do pracy ze wzgledu na impreze, nie wazne jak dlugo spalam (czy tez
              w
              >
              > ogole)
              > ------------
              > weź pod uwagę,że każdy ma inny organizm,inną wytrzymałość,jeden potrzebuje
              więcej snu,inny mniej,a inny wcale.
              >
              > ----------------
              > a skad wnioskujesz ze jestem kura domowa???? pracuje poza domem, czesto
              rowniez
              >
              > poza Warszawa, a na imperzy zawsze mam sile. Kwestia podejscia.
              > --------------------
              > Nie kwestia podejścia,a kwestia odporności fizycznej organizmu, moja miła.Nie
              każdy jest w stanie normalnie funkcjonować będąc niewyspanym.
              > ---------------
              > nikt nie mowi ze przez cala noc.
              > ------------------------
              > I nie pisz
              > >
              > > tu o tolerancji dla balangowiczów i o tym,że nie będziesz żyć jak ascetka,
              > bo
              > za
              > >
              > > ścianą obok śpią dzieci.Może jak będziesz miec własne dziecko,
              > -------------------------
              > mam nadzieje ze nie
              > ----------------------
              > Ty możesz nie chcieć mieć dziecka,a inni mają i ich dzieci maja prawo do
              spokoju i snu.
              > -------------------
              > i ze nigdy nie skapacnieje tak jak moi sasiedzi i im podobni
              -------------------
              Tak,tak i wiecznie bedziesz młoda,pełna życia,zdrowa i wieku 70-80 lat bedziesz
              wyprawiać głośne imprezy, czego ci serdecznie życzę.Jak i mniej egoizmu i
              więcej dojrzałości i zrozumienia dla śpiących dzieci,czy starszych,chorych
              sąsiadów
              > Orchidea
              >
              • bebe1 Re: Co za bzdury piszesz 06.09.02, 12:26
                wzruszylam sie do lez
                od dzis bede altruistka i juz nigdy, przenigdy nie zrobie imprezy w domu
                nawet jakby wszyscy mieli mowic szeptem, bo jeszcze tupac zaczna nie daj bog
                a najlepiej to sie poloze i zaczne czekac az starosc nadejdzie

                pozdro,
                wiecznie mloda
                bezdzietna egoistka
          • ann.k Re: Co za bzdury piszecie 06.09.02, 12:23
            > ścianą obok śpią dzieci.Może jak będziesz miec własne dziecko,to pojmiesz jak
            > ważny dla dzieci jest sen.

            Orchideo, z mojego punktu widzenia nie tyle dla dzieci co dla ich rodzicow :)
            nie ma chyba nic gorszego niz maluch zbudzony ze snu, zwlaszcza taki do
            trzeciego roku zycia;
            • Gość: Orchidea Re: Co za bzdury piszecie IP: *.pl 06.09.02, 12:27
              ann.k napisała:

              > > ścianą obok śpią dzieci.Może jak będziesz miec własne dziecko,to pojmiesz
              > jak
              > > ważny dla dzieci jest sen.
              >
              > Orchideo, z mojego punktu widzenia nie tyle dla dzieci co dla ich rodzicow :)
              > nie ma chyba nic gorszego niz maluch zbudzony ze snu, zwlaszcza taki do
              > trzeciego roku zycia;
              --------
              No tak dla rodziców też.Wiem coś o tym.Możemy sie tylko cieszyć,że pani Bebe
              nie jest naszą sąsiadką.
    • tassman jak jest impra trza sie bawić !!! 06.09.02, 10:07
      abrams

      Zamiast narzekań lepiej wziąłbys flakona i podłaczył sie pod jump. A ty gadasz
      jak stary zgred, że ci niby muzyczka skoczna przeszkadza albo toasty
      solenizanta...
      Troszeczkę wyrozumiałości sąsiedzkiej, odrobina kultury i tolerancji z twojej
      strony. Jak jest impra to trza sie bawić a nie siedzieć za ścianą jak sobek i
      gryząc pazury licytować sie po cichu czy dzwonic na psiarnię czy po tych
      łapiduchów - straż wiejską.....

      tassman:)
    • Gość: kinga_m Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: 2.3.STABLE* / 10.1.13.* 06.09.02, 12:33
      Jeżeli chodzi o wyrozumiałość, cierpliwość itp. cechy osobowości to uważam że
      są one jak najbardziej pożądane i powinny być cenione przez wszystkich
      współmieszkańców. Jednak gdy moi sąsiedzi notorycznie organizowali huczne
      imprezy do świtu stwierdziłam, że należy także ich cierpliwość i wyrozumiałość
      wystawić na próbę. Próba wyglądała tak, że po każdej całonocnej imprezie u
      sąsiadów o godzinie 6 rano włączałam na cały regulator radio i robiłam bardzo
      dużo hałasu między innymi poprzez szybkie przemieszczanie się po całym
      mieszkaniu w drewniakach (dywanów nie posiadam). Po pewnym czasie imprezy stały
      się cichsze, a ja już nie musiałam zrywać się o 6 rano.
      • malini Re: Hałasliwi sąsiedzi 06.09.02, 13:36
        A ja mam odwrotny problem - jestem posądzana np. o chodzenie w domu na
        szpilkach (??) czy inne tego typu nieimprezowe naruszenia spokoju. Mocowanie
        się z nowoprzywiezionym meblem (oczywiście raz na kilka lat - jak każdy nie
        zmieniam umeblowania co tydzień) - dzwonek do rzwi i "pekińczyk" wrzeszczy na
        mnie jakbym kogoś zabiła!
        "pekińczyk" to "Pani", która systematycznie upija się z mężem po czym cytuję "
        K...!Dziw...!S... p..lona!Zaj...cię!" godzinami o różnych porach. Mało tego -
        pani ta usiłuje od czasu do czasu wybić mi szyby waląc ziemniakami po oknach.
        Ostatnio przy okazaji jej "wizyty" nie wytrzymałam i wygarnęłam,że jeżeli
        jeszcze raz do mnie przylezie z pretensjami - będę wzywać policję za każdym
        razem jak usłyszę jej czy jej męża wrzaski czy znajdę na balkonie kolejnego
        kartofla.Babsko na to tylko mi powygrażało. Wiem,że przylezie do mnie znowu -
        jak nie dziś to za tydzień i naprawdę nie wiem jakimi metodami można pozbyć się
        takiej baby! Tożto nękanie!
        • tassman malini 06.09.02, 13:42
          malini

          Jak jeszcze raz przyjdzie otwórz jej, jebnij jej z całej piąchy w ten rozdarty
          ryj, a jak zaliczy glebę to w otwór gebowy wsadź jej ziemniaka.....Powinna
          zrozumieć zakuta pała...
          Potem możesz zadzwonić po pały, żeby przyjechały i zabrać ścierwo dykciary
          która awanturuje ci sie pod drzwiami jedząc ziemniaki....

          tassman:)
        • Gość: MoleR Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: *.bci.net.pl 06.09.02, 13:51
          malini napisała:

          > A ja mam odwrotny problem - jestem posądzana np. o chodzenie w domu na
          > szpilkach (??) czy inne tego typu nieimprezowe naruszenia spokoju. Mocowanie
          > się z nowoprzywiezionym meblem (oczywiście raz na kilka lat - jak każdy nie
          > zmieniam umeblowania co tydzień) - dzwonek do rzwi i "pekińczyk" wrzeszczy na
          > mnie jakbym kogoś zabiła!
          > "pekińczyk" to "Pani", która systematycznie upija się z mężem po czym
          cytuję "
          > K...!Dziw...!S... p..lona!Zaj...cię!" godzinami o różnych porach. Mało tego -
          > pani ta usiłuje od czasu do czasu wybić mi szyby waląc ziemniakami po oknach.
          > Ostatnio przy okazaji jej "wizyty" nie wytrzymałam i wygarnęłam,że jeżeli
          > jeszcze raz do mnie przylezie z pretensjami - będę wzywać policję za każdym
          > razem jak usłyszę jej czy jej męża wrzaski czy znajdę na balkonie kolejnego
          > kartofla.Babsko na to tylko mi powygrażało. Wiem,że przylezie do mnie znowu -
          > jak nie dziś to za tydzień i naprawdę nie wiem jakimi metodami można pozbyć
          się
          >
          > takiej baby! Tożto nękanie!


          jak zacząłem czytać Twojego posta, to myślałem, że jesteśmy sąsiadami i
          mieszkamy w jednym bloku...:-))) Też mam sąsiadeczkę, która ma wielkie problemy
          z zachowaniem spokoju. Kiedyś kilkakrotnie przybiegała do mnie wieczorem z
          pretensją, że ciągle jakieś meble przesuwam, a na dodatek, jak przybiega w
          ciągu dnia i puka do mnie, to zachowuję się jak mysz pod miotłą i nie otwieram
          jej drzwi (w ciągu dnia najczęściej bywam w pracy).
          Innym razem przybiegłą w niedzielę, rano z pretensją, ze przez całą noc była u
          mnie balanga...(w aktualnym mieszkaniu zrobiłem możę 3 niewielkie imprezy, bez
          tańcó i głośnej muzyki, ale tego dnia akurat spokojnie sobie spałem). O tym, że
          ciągle ją zalewam już chyba nie warto wspominać...chociaż to też jest ciekawa
          historia, bo zawsze był wrzask, że jest ściana przemaka (u mnie było sucho), po
          czym za którymś razem okazało się, że w ścianie jej mieszkania pękła rura i co
          jakiś czas wylewała...niemniej, zjebki za to ja dostałem.
          Sytuacja poprawiła się któregośdnia gdy na schodach po kolejnych ataku
          podniesionym tonem powiedziałem jej, że nie życzę sobie jej kolejnych
          najść...od tamtej pory jakoś w miarę spokojnie jest...
          Mam malutkie dziecko, ale i tak wolę sąsiadów, którzy od czasu do czasu zrobią
          sobie jakąś imprezkę (nie mówię o patologiach), niż zdziwaczałe dewotki...
    • Gość: zet Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: 195.187.84.* 06.09.02, 14:06
      Najlepiej przystaw do ściany głośniki i puść koncert skrzypcowy rozkręcając
      magnetofon na full. Wymiękną, gwarantuję.
      • malini Re: Hałasliwi sąsiedzi 06.09.02, 14:14
        Mole!o rane!Nie pisałam o zalewaniu - miałm identyko sytuację - "pekińczyk"
        przyleciał do mnie z wrzaskiem,że ja zalewam, a u mnie sucho (2 piętra wyżej
        pękła rura).
        Tassman - sama z przyjemnością to zrobię, ale "pekińczyk" wie który samochód
        należy do mnie...
        Zed- moja Mama to zrobiła...nie pomogło :(
    • Gość: Anka Re: Hałasliwi sąsiedzi IP: *.waw.cdp.pl 06.09.02, 14:11
      nastaw na full radio Józef (nie myl z Maryja - to już nielegalne -
      przynajmniej w Archidiecezji Warszawskiej)
Pełna wersja