kuba90703
06.10.05, 19:58
Wczoraj zabrałem żonę do Absyntu i niestety delikatnie się zawiodłem.
Początek był całkiem obiecujący sałatka z ośmiornicy i zapiekane małże św.
Jakuba podane w muszlach mniam, mniam. Do tego białem winko, rewelacyjnie
dobrane przez kelnera. Niestety na tych miłych akcentach skończyły się
rozkosze podniebienia, kierowany instynktem, jeszcze przed wizytą
przestudiowałem menu na stronie Absyntu i wpadła mi w oko oraz spowodowała
silniejsze ukrwienie kubków smakowych pierś z kurczaka w sosie truflowym.
Niestety kelner szybko wylał na mnie wiadro zimnej wody informujac, że ten
specjał ma bardzo duże wzięcie i niestety z tego też powodu dla mnie już nie
starczyło, zaznaczę, iż byliśmy tam ok. 20. Interesująca polityka - "wzięte"
potrawy są racjonowane. No ale cóż, w tej sytuacji postanowiłem oprzeć się na
profesjonaliźmie kelnera, który to troskliwie polecił mi kaczkę w sosie
gorzkim (oczywiście najdroższa z potraw mięsnych). Z wspaniałej potrawy tej
plusik należy się jedynie sosowi, natomiast co do mięsa to miało twardość
wołowiny z wołu w wieku emerytalnym, lub jak kto woli podeszwy skórzanej od
Gino Rossiego, a może jednak się czepiam i tylko noże dają tępe, bo z
pokrojeniem tego czegoś miałem poważne problemy. Smakołykowi temu wtórowała
karmelizowana? chyba cykoria, z którą ze względu na niepoddające sie włókna,
również problemy miałem. Kolacyjkę planowaliśmy uwieńczyć flagowym Absyntem,
ale niestety kelner znów przywrócił nas do brutalnej rzeczywistości
informujac z rozbrajającą szczerością, że od tygodnia! nie mogą doczekać się
na dostawę (ja naiwny sądziłem, że Absynt sprowadzają z Francji, a nie z
Nowej Zelandii przez Chile :-)).
P.S. Absynt, podobno jako jedyna warszawska restauracja otrzymał magrodę
Michelina za 2005 rok??????
A jak Wasze wrażenia z wizyt w Absyncie, bo może po prostu miałem pecha?