sc0xffer
24.10.05, 20:28
Chciałem otwarcie wyrazić swój bezgraniczny podziw dla wszystkich amatorów
sportów ekstremalnych, adrenaliny oraz innych odważnych rebeliantów bez
zastanowienia łamiących zasady... ruchu drogowego. Dla mnie dawka adrenaliny
wywołana przejechaniem 5 metrów pod prąd na parkingu podziemnym (i do tego na
poziomie -2.. prawdziwy hardcore!) byłaby śmiertelna i tylko dlatego unikam
możliwości czołowego zderzenia z sąsiadką/sąsiadem. Kosztuje mnie to 10 sekund
życia za każdym razem jak wjeżdzam do garażu... czyli jakieś 1.5 raza
dziennie, 360 dni w roku, przez te lata które mi zostały stracę w ten
sposób... jakieś 75 godzin! Chyba że jakiś jeżdzący pod prąd kretyn mnie
zabije wcześnej.
Ciekawe jak szybko pompuje się wszystkie koła gdy człowiek śpieszy się rano do
pracy... to dopiero adrenalinka, nie? To co, lecimy po koleji koledzy
hardcore'owcy? :)