mapaw
25.10.05, 16:54
witam,
ja tak własciwie w ramach refleksji, smutnej co prawda....ale tak
bulwersującej, że musze o tym napisac i zapytać, czy ktokolwiek tak miał?
próbowałam odebrać mieszkanie (notabene przy pomocy fachowca polecanego na
forum, zainteresowani wiedza o kogo chodzi),
oczywiście nie wszystko było ok, ale na to byłam przygotowana. Więc po
stwierdzeniu kompletnego braku kątów prostych(a co za tym idzie ścian -
całkiem jak u Gaudiego, wszytsko falowało) zgłosiłam odpowiednią uwagę do
człowieka który odbierał (a nie był to kierownik) on to zapisał i w zgodzie i
pokoju się rozstaliśmy.
Dwa dni później dostałam tel od człowieka który mi pomagał przy odbiorze, że
kiedy był na budowie został zaczepiony przez rzeczonego kierownika
i "delikatnie" zasugerowano mu niewłasciwość jego postępowania
czyt. "czepiania się wszytskiego" (bardziej to podpada pod groźby karalne).
No i teraz zastanawiam sie co zrobić i od jakiej instancji zacząc
interwencję: bo nie wiem czy mis się chce z tym Panem rozmawiać, chociaż z
drugiej strony obawiam się, że przekaz za pomocą pisma może zostać złagodzony
i nie odnieść pożądanego przeze mnie efektu.
Chociaż z drugiej strony jak tu polemizować z tego typu zachowaniami?!
Pozdrawiam,
Gosia