molisha
27.09.02, 11:17
wróciłam późno do domu - ok. północy (z pracy), zapaliłam światło na klatce i
powoli wspinałam sie na swoje III piętro, ostatnie.
Na półpiętrze II/III leżał pijany, brudny bezdomny. Przestraszyłam się tego
człowieka. Po chwili dotknęłam go, uniósł głowę, poczułam odór alkoholu.
Szybko sie cofnęłam, jeszcze szybciej otworzyłam drzwi mieszkania i zamknęłam
się w swoim ciepłym, przytulnym M3.
Nie wiem, jak mogłam pomóc temu człowiekowi.
Bałam się - mieszkam sama, ale mimo wszystko...
pozostał wstyd, że nic nie zrobiłam.